W zakwaszonym ciele rozwinie się więcej grzyba, prawda, czy fałsz?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

W zakwaszonym ciele rozwinie się więcej grzyba, prawda, czy fałsz?

Dodano: 21
thyroid / pepsieliot.com
thyroid / pepsieliot.com
Zarówno zakwaszający pokarm, jak i destrukcyjne myśli potrafią sprawić, że środowisko się zakwasza i zaczynasz tworzyć własny yyy ... kompost.

Nie zachęcam ludzi specjalnie do diety surowej 811, bo ostatecznie przeznaczona jest raczej dla młodych, zdrowych ludzi, z masą wolnego czasu, zdeterminowanych swoim nie ten teges wyglądem i niezależnych materialnie. Bowiem starsi, w sensie rodzice, rzadko wyrywają się do tego, aby sponsorować 30 kilo organicznych bananów tygodniowo swojemu potomstwu. Pomimo tego, że jestem wyjątkiem potwierdzającym regułę, moja dieta nadaje się raczej dla dość wąskiego targetu. Paru kolesi rzuci na nią gałką, żeby się dowiedzieć czy znany kolarz Armstrong bardziej koksił, czy bardziej objadał się bananami. W didaskaliach dodam, że tak czy siak zbyt demonizuje się doping, bo ciemny jak tabaka w rogu cokolwiek to znaczy opiniotwórcy, opiniując, że koks to narkotyki są w błędzie. Koks, czyli najczęściej sterydy anaboliczne, mogą wyrządzać i najczęściej wyrządzają szkody zdrowotne, ale głównie zainteresowanym. Nie jest to szkodliwość społeczna na poziomie flaszek, narkotyków, czy nawet darcia Marii, albo spoko faj. Tak naprawdę każdy kto pije kawę z rana jest koksiarzem. Każdy, kto trenuje w górach, koksi. Każdy, kto trenuje w sali z małym dopływem tlenu, koksi. Potężny zastrzyk z B12, to też koks. Jednak ogólna szkodliwość społeczna takich działań jest znikoma.


A więc jak rozwija się grzybica?

Antoine Béchamp w pod koniec 1800 roku odkrył, że najmniejszą jednostką życia w naturze nie jest komórka, ale to, co nazwał „microzyma.” Dziś mówi się na to „protits” lub „somatids”. Béchamp obserwował tę ewolucję i de-ewolucję pod mikroskopem, a jego spostrzeżenia to „teoria pleomorficzna". W ciągu ostatnich 150 lat, wielu naukowców udokumentowało owo pleomorficzne zjawisko, a najbardziej znanym dzisiaj jest dr Robert O. Young. Pleomorfizm stwierdza, że mikroorganizmy mogą rozwijać się z jednej formy życia do yyy ... drugiej. Mikroskopijne organizmy (czyli niewidoczne gołym okiem) mogą przeistaczać się od mikroba do wirusa, do bakterii do drożdży, grzyba, pleśni, a nawet może dojść do de-ewolucji i z powrotem mogą się cofać do postaci pre-wirusa, czyli mikroba. To wydaje się dość szokujące, gdyż przyzwyczajeni jesteśmy, że wirusa chwyta się w windzie, gdy kichnie na Ciebie ktoś z grypą, czy też podczas nieroztropnego seksu. Okazuje się, że owe przekształcenia pleomorficzne mogą się wydarzyć po prostu w Tobie, tyle że wszystko zależy od terenu na który pada ziarno. Czyli od warunków panujących w Twoim wewnętrznym środowisku. Zarówno zakwaszający pokarm, jak i Twoje destrukcyjne myśli potrafią sprawić, że środowisko to jest kwaśne i zaczynasz po prostu tworzyć własny kompost. Robi się gorąco i grzybicznie. Białko w komórkach ciała i krwi będzie ewoluowało w kierunku wirusów i jak po drobinie, aż do grzybów i pleśni. W zdrowym, czystym ciele, te maleńkie protits (0,001 mikronów) tworzą koloidalne pole energetyczne, zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz komórek. Twoja krew, limfa, płyny śródmiąższowe i płyn wewnątrzkomórkowy jest wypełniony energetycznymi protits. Gdy są zdrowe, są szczęśliwe, podskakują z wielkim bananem na twarzy, tworząc zdrowy koloid w całym organizmie. Określenie koloid jest płynem ustrojowym zawierającym chmary malusieńkich cząstek w nim zawieszonych. Protits są zbyt duże, aby rozpuścić w wodzie, a zbyt małe, aby osiedlić się gdziekolwiek, więc pozostają zawieszone w płynach ustrojowych. Twoje protits w tym stanie są budowniczymi zdrowego życia. Optymalne zdrowie wiąże się z czystymi, energicznymi, protits zawieszonych w płynach koloidalnych.
Teraz nadchodzi przerażająca część opowieści.  Gdy krew i inne płyny ustrojowe zaczynają się zapełniać trutkami, które usiłują je mocno zakwasić, czyli cukrem białym, metalami ciężkimi  i paskudnym stresem, twoje protits zaczynają się zmieniać. Zamieniają się z budowniczych Bobów w recyklerów. Zaczynają oczyszczać to wysypisko z odpadów. Zamieniają się w formy prochorobowe, takie jak grzyby, pleśnie i zaczynają jeść (fermentować) odpady. Własny przycisk kompostowania Twojego awatara został włączony. Nie tylko będą jeść cukier, ale też białka, enzymy i hormony, zabiorą się za DNA. Będą żyły sobie teraz z Twoich tkanek i życiowych płynów, a gdy zaczną coraz więcej wydzielać mikotoksyn (w istocie odpadów kałowych), wówczas równowaga w ciele zostanie bardzo mocno zachwiana, system zakwaszony, co stworzy dalsze korzystne warunki dla coraz większej ilości grzybów. Urodzi się grzybica. W celu lepszej wizualizacji zjawiska jest tak, że toksyczny teren rodzi toksyczne robaki, coś  jak stojąca woda komary. Potem teren staje się jeszcze bardziej toksyczny, bo przybywa skażenia, dlatego coraz więcej kiedyś fajnych, czyli przychylnych zdrowiu protits zmienia się w formy patologiczne. Twój awatar zostaje złapany w sieć tego cyklu. Trzeba uciekać z tego statku. Jednak świat smutnej medycyny konwencjonalnej nie zgadza się z tą teorią, ba, jest temu przeciwny, czemu nie ma się co za bardzo dziwić. Według nich bakterie i wirusy możesz złapać tylko z zewnątrz. Nie ma żadnych protits zmieniających się w różne formy życia w środku. Współczesna medycyna jest elementem tej gry, więc ma swoje tajemnice, jednak są skłonni przychylać się do yyy ... odkwaszania ciała. To, że robią to jak niepełnosprawni umysłowo, to inna sprawa, bowiem nagminna neutralizacja (leki IPP) kwasów w żołądku (przy wszechobecnej niedokwasocie) jest pierwszym krokiem do wyłączenia trawienia aminokwasów i takiego zakwaszenia ciała, którego nie powstydziłby się doktor Wiktor Frankenstein

 

W jaki sposób masz wyłączyć przycisk kompostowania we własnym awatarze?

Przede wszystkim dietą alkaliczną (jeśli nie nakarmisz grzyba kwasem nie będzie go), w przewadze surową 811, w pierwszej i drugiej fazie toksycznego zagrzybienia jednak ograniczonej w słodkie owoce, oraz zawsze realizującym się w rzeczywistości zamiarem bycia zdrowym. Nie zmulaj już dłużej, tylko zacznij każdy dzień od oczyszczającej kuracji 4 szklanek. To będzie pierwszy krok, aby destrukcyjne wahadło Cię minęło bez zahaczenia.

grapefruitek

Źródła: "Rainbow Green Live Food Cuisine" Gabriel Cousens, "Leczenie Dobrą Dietą" Katarzyna Lewko, "Transerfing rzeczywistości" Vadim Zeland,
 21
  • Beata   IP
    Droga Pepsi, swedza mnie plecy w dolnej czesci od kilku dobrych tygodni, 2 razy dziennie gdzies tak musze sie podrapac
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Maria   IP
      Dzięki Pepsi Eliot
      Jeszcze nie wiem co zrobić z ogromną suchością śluzówek, zwłaszcza oczu najgorzej jest nocą.
      Pozdrawiam i dziękuję za Twoje artykuły, które bardzo lubię.
      Maria
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Maria   IP
        Witaj Pepsi
        Kuracja 4 szklanek uregulowała mi problemy zaparciowe i trochę poprawiła funkcjonowanie wątroby, ale mam jeszcze dużo do zrobienia o czym wczoraj napisałam. Nie wiem też czy ze względu na tarczycę mogę pić zieloną herbatę, którą bardzo lubię.
        Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Maria   IP
          Witaj Pepsi!
          Jestem pełna podziwu dla Twojej wiedzy, bo różnych autorów czytałam.
          W końcu zebrałam się by do Ciebie napisać i poradzić się, bo sama sobie nie umiem pomóc. Mam Twoją książkę i parę różnych supli nawet Shejka i Greens and Fruit, i od 1,5 roku stosuję codziennie kurację 4 szklanek.
          Z badań mam glukozę - 83, TSH - 5.130 (a jeszcze w kwietniu br. było w normie, chyba sobie zaszkodziłam codziennym jedzeniem kaszy jaglanej), wyniki krwi w normie, homocysteina 8, 25(OH)D - 35.
          Nie biorę żadnych leków tylko suple: D3 10000j. + K2 200mg, Omega 3, L-Tyrozyna 500mg (2xdz), Koenzym Q10 100mg, wit. B complex, Cynk, Kerabione (na włosy), Wit C, Rutinoskorbin, wit E, Magne B6 i Wapń (Cal Mag D Advanced - Nutrilite z wodorostów) po 400mg oraz Peptydy na chrząstki stawowe (bardzo mi pomogły na kolana). Jestem ruchliwa, bardzo szybko i dużo chodzę, jeżdżę na rowerze. Ze względu na kolana nie mogę biegać.
          Za dużo się nazbierało, mam 71 lat, ważę 56 kg przy wzroście 164 cm. Z dzieciństwa, młodości i później intensywną przeszłość medyczną. Jako 10 latka leżałam przez 13 m-cy w zamkniętym szpitalu gruźlicy kostnej (że niby miałam gruźlicę) z gipsem na stawie skokowym aż pod kolano. Codziennie dostawałam Passy i zastrzyki Streptomycyny. dopiero po kolejnej zmianie gipsu zrobiono mi punkcję stawu i stwierdzono, że tam nigdy gruźlicy nie było. Zostawiono mnie zupełnie bez rehabilitacji (odwapnienia i zwężenie szpary stawowej są bolesne). Mam cieńszą nogę na całej długości i zawsze wiem kiedy mi brakuje wapnia bo ten staw mnie wówczas boli. W konsekwencji gipsu (skręcona oś nogi) przez 35 lat miałam nawrotowe wysiąkowe stany zapalne kolana) leczone dużymi dawkami salicylów później sterydów ( Endcorton, Depomedrol...przytyłam 13 kg ale udało mi się to zrzucić), i leków przeciwgruźliczych, bezskutecznie. Miałam w 1976 operację kolana (usuwanie przerostu mazówki). Medyczne metody leczenia mnie nie uzdrowiły, pomogłam sobie sama - kupiłam jakieś 24 lata temu urządzenie do magnetoterapii najpierw MRS-2000, a póżniej Viofor JPS i moje problemy z kolanami się skończyły. Mam totalną candidozę (stwierdzoną biorezonansem), bardzo swędzą mnie plecy i skóra głowy (aż piecze), mocno wypadają włosy (farbuję do maxa delikatnymi farbami, bo nie jestem gotowa na siwe), ciągłe problemy trawienne, chyba również z wątrobą, pękające naczynka i lekką niewydolność zastawek żylnych (żylaki), skurcze nóg nocą, białe małe plamki na skórze, włókniaki i brodawki szorstkie (chyba brodawczak). W ciągu dnia często jak usiądę to zasypiam na krześle nawet za stołem w Sądzie (jestem ławnikiem) raz nawet w domu spadłam z krzesła. Nocą śpię dobrze. Jestem bardzo pobudliwa, nerwowa, emocjonalna. Ogólnie jestem cały czas zmęczona, brak mi energii, niedogrzana. Kiedyś mieliśmy zagrzybione ściany w łazience i kuchni, ale mąż sobie z tym poradził - zastosowaliśmy dodatkowy kanał wentylacyjny, farbę ThermoShield i otynkowanie wokół okien (II piętro starej secesji).
          Od paru lat nie jem pszenicy (sporadycznie na przyjęciach małe ciasto), bardzo mało chleba żytniego razowego na zakwasie (z dobrej piekarni), nie jem produktów mlecznych, wędlin i bardzo mało mięsa (czasami drobiowe), od 50 lat nie używam cukru ani słodkich napoi. Jem sporo owoców, warzyw, jaja, ryby, kaszę gryczaną, ryż brązowy i czarny, soczewicę, qinoę, czasem ziemniaki i fasolę. Zupy gotuję tylko na wywarach warzywnych z dużą ilością przypraw ziołowych. Regularnie jadam kiszonki z różnych warzyw (mąż robi: ogórki, mieszanki warzywne, buraki) i piję z nich sok.
          Jak sobie z tym wszystkim poradzić? Jak dobrze ustawić dietę? I czy suplementację mam dobrą. Może trzeba by było uszczelnić jelita glutaminą. I co z tą candidą?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Anna   IP
            Jakie są zalecenia oprócz ograniczenia owoców i braku słodyczy czego nie jeść? Jak naturalnymi proniotykiem kieszonki, jogurtu itp ?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także