Czy kocham bezwarunkowo, bo pozwalam, żeby robiono mi kupę na głowę?
  • 44Autor:44

Czy kocham bezwarunkowo, bo pozwalam, żeby robiono mi kupę na głowę?

Dodano: 24
she/pepsieliot.com
she/pepsieliot.com
... Prawdziwa miłość, to podobno rezygnacja z ego, to koniec oczekiwań i przekonań?...

Raczej yyy ... nie. To jest sofistyczne ujęcie tematu, pozornie prawdziwe, ale nie, gdyż miłość bezwarunkowa to jest nade wszystko wibracja, bardzo wysoka wibracja. Pi raz drzwi 2 razy wyższa niż wibruje przeciętny Kowalski. Z niczego nie rezygnujesz, wibrując wysoko po prostu wychodzisz z głowy do serca, świadomie, ale bez spinki.

I taki komć

Na czym polega ta miłość bezwarunkowa? Bo wymagać coś od kogoś, to nie stawianie warunku? Niestety mój mąż sprytnie obraca tymi słowami i znaczeniami, ma jasność i dar wypowiedzi, a ludzie dają się na to nabrać. Ja jednak widzę, że to często tylko puste słowa, może i mądre, ale puste (niepoparte w ogóle działaniem z jego strony). I ciągle zarzuty, że nie kocham go miłością bezwarunkową. A on, to typ Piotrusia Pana, który lubi przygody pozarodzinne i małżeńskie, a od partnerki wymaga pobłażliwości, nieczepiania się, w ogóle najlepiej, niepytania go o cokolwiek związanego z jego życiem poza rodziną, a dużo wyjeżdża i często go nie ma. Dodatkowo były zdrady i moja próba życia z tym wszystkim. Niestety on cały czas we wszystko się wpiernicza, kontroluje, jak wychowuję dzieci, sprawdza i narzeka ciągle na czystość, a naprawdę nie jestem bałaganiarą i non stop powtarza, że mam problemy psychiczne i jestem szajbuską, powinnam się leczyć. Byłam na macierzyńskim, było źle, poszłam do pracy, też źle, bo z nim nie przedyskutowałam i podjęłam sama decyzję. Przy czym akurat wtedy na miesiąc się wyprowadził z domu, bo już nie mógł ze mną żyć, a o takich wyprowadzaniach się, to co chwilę mam deklaracje, że to zrobi, bo wkurza go wszystko związane ze mną. Że on nie potrzebuje bliskości, ale kocha mnie bezwarunkowo. No w to akurat trudno uwierzyć, jeśli kocha bezwarunkowo cały świat, bla bla bla ... przeważnie cały świat, to nowi ludzie, często kobiety, przeżywanie fascynacji, najlepiej imprezy, picie, rozmowy filozoficzne i nie do końca chyba prawdziwa empatia. Taka dusza wschodnia, sentymentalizm i melancholia, ale do innych ludzi, do mnie nie. Staram się brać to, co przychodzi od życia. Zostawić człowieka też nie jest takie proste, jak się wydaje. Cały czas kminię, czy kocham go i cierpliwie będę to znosić? Ale, czy mówienie do mnie ciągle Kretynico, często, niby żartem, uderzanie w głowę kantem ręki ” bo to dla żartów, to nie mocno”… nawet jak mówię, że to boli i żeby przestał. Miłość, to podobno zrezygnowanie z ego, to koniec oczekiwań i przekonań ... Czy to miłość do tego człowieka mnie przy nim trzyma? Widzę, że jest popaprany, a z drugiej strony wszyscy pewnie jesteśmy popaprani na swój sposób. Czy to empatia do niego, bo jest zagubiony, czy to schemat z dzieciństwa, że moje potrzeby są nieważne, stłamszone? Nie chcę się nad tym się zastanawiać, bo uważam, że trzeba sobie radzić tu i teraz, a nie płakać nad przeszłością. Nie rozumiem co trzeba zrobić, jestem jak zanurzona w oleju, jak w spowolnionym filmie, nie umiem podjąć decyzji. Jeśli chodziłoby o moją przyjaciółkę, już dawno doradzałabym jej odejście, a będąc w środku, kompletnie tracę zdolność oceny, niepewność prawidłowości swych ocen, bo to wszystko ma też rewers ...
Otrzymujesz od wszechświata, od zewnętrza, czyli we własnym lustrze rzeczywistości widzisz, a więc dostajesz dokładnie to, czym jesteś, a nie to, czego chcesz. Miłość bezwarunkowa, to nie jest miłość do mężczyzny, czy do kobiety, czy matki do dziecka, miłość bezwarunkowa, to jest wibracja ponad 500 herców. Żeby móc przyciągnąć taką miłość, albo samej, samemu ją komukolwiek dać, trzeba podwyższyć swoje wibracje, i pokochać miłością bezwarunkową siebie. Nie jesteś w stanie dać komukolwiek, czegokolwiek, czego nie posiadasz. Żeby móc kogoś kochać bezwarunkowo, musisz taką właśnie miłością obdarzać siebie. Na poziomie ponad 500 herców nie działasz już z pozycji ego, jest to absolutnie działanie z poziomu serca, nie oceniasz, nie dzielisz świata na dualny, nie kwalifikujesz czegoś, że jest dobre, czy złe, po prostu poprzez akceptację, rozumiesz, że wszystko jest po coś, że wszystko ma swój głęboki sens. Matce się wydaje, że kocha swoje dziecko bezwarunkowo, ale nie może kochać, ani swojego dziecka, ani nikogo na świecie bezwarunkowo, gdy nie kocha siebie, gdy nie wibruje bardzo wysoko. Ona tak naprawdę kocha dziecko miłością egotyczną, pozwalając na wszelkie wybryki dziecka, nie stawiając warunków tolerancji, nie wychowując dziecka, tak naprawdę krzywdząc cały kolektyw świadomości, czyli nas wszystkich. Wysoko empatyczne osoby nie są częstym zjawiskiem w tej grze, mniej więcej 8% ludzi odczuwa silną empatię, wyczuwają drugiego człowieka, czasami nadmiernie, oni, tak czy siak, powinni jasno wyrażać swoje potrzeby, powinni przede wszystkim zacząć od empatii do siebie. Miłość bezwarunkowa, jakby już przyrównywać do miłości któregoś rodzica, bardziej przypomina miłość ojca, który jest w stanie dla dobra dziecka, nie zgodzić się na pewne zachowanie, ba a nawet nie wybaczyć tak łatwo synowi marnotrawnemu. Miłość bezwarunkowa, to jest prawda absolutna. Pozwalając człowiekowi obok siebie na takie zachowanie, w żaden sposób nie zbliżasz się do miłości absolutnej, bezwarunkowej, do prawdy. Wręcz przeciwnie, godząc się na to, co się dzieje w Twoim domu, wołasz do nas wszystkich, nie kocham siebie, toleruję chama obok, wkręciłam się w jego wibracje, jakoś się od niego uzależniłam, nie kocham siebie, nie umiem, nie rozumiem. On edukuje Ciebie, a Ty jego, ale Wy się nie edukujecie, nie wzrastacie, tkwicie na tym samym, niestety raczej niskim poziomie. Ty niczego nie wybaczasz, bo nie kochasz siebie, nie jesteś w stanie zaakceptować szczerze tego co się dzieje i wyrazić się, swoją prawdę.

... "kompletnie tracę zdolność oceny, niepewność prawidłowości swych ocen, bo to wszystko ma też rewers" ... Wcale nie musisz podejmować jakiejkolwiek decyzji w tej sprawie, skup się na zupełnie czymś innym. Zobacz, czy kochasz siebie, czy chciałabyś aby osoba, którą kochasz była tak traktowana jak Ty? A następnie zacznij siebie kochać, podwyższając własne wibracje. Codziennie 4 szklanki i 2 medytacje, i wchodzenie w prawdę, to bardzo pomoże podwyższyć Twoje wibracje. A gdy tylko się tak stanie, pole energetyczne tego człowieka doświadczy wstrząsu, i on albo odejdzie, albo zacznie się zmieniać, bo nie będzie już mógł wibrować przy Tobie w dotychczasowy sposób. A Ty w końcu, w swoim zwierciadle rzeczywistości, będziesz miała szansę zobaczyć przestrzeń wysokiej prawdy, miłość bezwarunkową, absolutną, taką jaka jest naprawdę, na poziomie 500 herców.

z miłością

 24
  • karampuk   IP
    Będzie dobrze...
    ... i tak wszystko przeminie ;)
    Ściskam pogodnie Wszystkich Was tu :D
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Justyna   IP
      Autorce listu polecam książkę: "Kobiety, które kochają za bardzo". W sumie przedstawia podobne podejście, o którym mówi Pepsi, żeby podnieść wibracje, ale dodatkowo pozwala zrozumieć schemat tak od strony psychologicznej. Jak ktoś potrzebuje wziąć sprawę bardziej na rozum, to tak książka otwiera oczy.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kalina   IP
        A co Pepsi gdy wchodze do lekarza a chlopak drze sie ze to jego numerek choc nie ma racji ja mowie taki mlody i niekulturalny a on a pani taka stara i niekulturalna . jestem po udarze 54 lata po 30 latach rozstalam sie z mezem psychopata. Byla depresja jest lepiej radze sobie. Czy ten chlopak to tez moje lustro jak unikac takich ludzi co mowic nie bedzie prosto bo pracuje w pomocy spolecznej. Od dawna chce zmienic prace
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Kalina   IP
          A co powiesz Pepsi gdy wchodze do lekarz a mlody chlopak wydziera sie na mnie ze weszlam bez kolejki chociaz weszlam dobrze jestem poudarze(54 lata) mowie taki mlody i taki nie kulturalny a on sie drze a pani taka stara i niekulturalna. To jest moim lustrem rozstalam sie po 30 latach z mezem psychopata przeszlam depresje teraz jest juz dobrze. Jak reagowac, jak nie spotykac takich ludzi choc bedzie ciezko pracuje w pomocy spolecznej.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • asik   IP
            Dziękuję Pepsi za posta.
            Wiedziałam, że odpiszesz, po prostu to czułam, byłam niemal pewna na 100%- dziwne, bo zazwyczaj nie mam takich mocnych przeczuć.
            Dziękuję CI ZA PIĘKNY TEKST.
            Zaplątałam się totalnie, wiem o tym już od jakiegoś czasu. Najciekawsze w tym wszystkim jest obserwacja siebie, że cały czas próbuję, że jak idiota mam nadzieję...,są we mnie dwie osoby, albo nawet kilka, bo ta racjonalna wie, że to wszystko już dawno przekroczyło jakiekolwiek granice....
            Jeśli chodzi o kochanie siebie i podwyższenie wibracji - jestem jak dziecko we mgle, próbuję od 1,5 roku na oślep i wiem ,że dalej nic nie wiem:-))) jak wyście to zrobili? te szklanki i medytacje zastosuję....:-)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także