Jak niezrozumieniem prawa przyciągania obfitości, łatwo przyciągnąć kiłę?
  • 44Autor:44

Jak niezrozumieniem prawa przyciągania obfitości, łatwo przyciągnąć kiłę?

Dodano: 34
rich/pepsieliot.com
rich/pepsieliot.com
Jak wyjść z tego zakręconego w matrix 3D? Czyli nowe paradygmaty 5D

Jest bardzo ważna sprawa, którą mało kto kuma, nawet wśród budzących się do świadomości, że to Ty jesteś własnym opiekunem, aniołem stróżem, jednostką oderwaną od wyższego systemu świadomości, że to Ty, a właściwie wyższa jakość Ciebie,  wysyłasz sobie znaki, które mają Cię chronić. Jednak Ty tych znaków nie widzisz, albo źle je interpretujesz. W Tarocie, karty mają wiele znaczeń, zależności, nawet karta oznaczająca śmierć nie będzie dosłownie interpretowana. Gdyż nikt nie wie, gdzie upadnie elektron na ekran, dopóki ten już nie upadnie, czyli dowiadujesz się, gdzie jest elektron dopiero w chwili pomiaru. Ostatecznie wydarza się coś dopiero wtedy, jak się wydarza. Możesz określić tylko prawdopodobieństwo danego zdarzenia. Jest jak z dzieckiem, które rodzi się w rodzinie patologicznej. Logując się w takim dziecku masz duże prawdopodobieństwo, że Twoje życie będzie przebiegać inaczej, niż dziecka rodzącego się ludziom uprzywilejowanym ekonomicznie i obyczajowo. Ale czy to oznacza, że Twoje życie na pewno będzie gorsze? Nie, ono będzie takie jak Twoje myśli o tym życiu, co z tym nie-fantem na loterii zrobisz? Do jakiego poziomu wibracji dojdziesz? Czy będziesz myśleć o swoim życiu źle, będziesz żyła w lęku, poczuciu braku pieniędzy, niedostatecznych koneksji, wiedzy, inteligencji nabytej, poziomu IQ, czy też zgodzisz się na to co jest, ruszysz w swoją drogę  i pokażesz sobie w lustrze każdego dnia coraz wyższą jakość siebie. Gdy idzie sobie dziecko i wali się czołem w kant stołu, jest to z jednej strony informacja zwrotna dla matki i ojca, że słabo zabezpieczyli narożniki, ale także, znak, który wszechświat, czyli dokładnie to dziecko wysyła sobie samo. To nauka, że materia może zaboleć, jest to nauka wzrastania.

I taki komć

Wciąż mi się to jeszcze miesza. Będąc wewnątrz swojego matrixa niektórych rzeczy nie widzę. Idąc tym tropem, jeśli wkurzam się na swojego partnera o to, że rok nie pił i nagle lecą browarki, driny, coca cola, i w mojej paskudnej ocenie wydaje mi się, że się cofa w rozwoju, to znaczy, że sama nie mam akceptacji dla siebie i uważam, że to ja się cofam w rozwoju? Jeśli mój niemowlak krzyczy najwięcej wieczorem, to tak naprawdę on jest odzwierciedleniem mojego wieczornego zmęczenia i niewyrażonego krzyku? Jak ojciec przychodzi, dziecko od razu jest spokojne i w sumie ja tak samo, bo sama jego obecność działa kojąco. Jeśli ZUS zalega mi z wypłatami, i różni klienci ze spłacaniem rat za moje usługi, to tak naprawdę ja mam problem z hajsem i terminowością spłat? Moje koty chodzą za mną stęsknione, bo nie mam tak dużo czasu dla nich odkąd pojawiło się dziecko, tzn że ja sama za sobą tęsknię? Czy wszystko to, jak widzę, włącznie z tym, jak delektuję się soczystym owocem, jest mną? Czy ja wtedy w swoich oczach też mogę być soczysta, jak ten owoc?
Owszem, wszystkie pytania, które zadałaś pochodzą prosto z matriksu i starych paradygmatów 3D. Paradygmat to jest zespół wierzeń i programów, które zostały nam narzucone, lub sami je tworzymy. Stare paradygmaty powstały dawno, gdy człowiek myślący egzystował nieustająco owładnięty strachem: przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się. Jeśli nasze najstarsze mózgi limbiczny i gadzi, nadal kontrolują myśli, żyjemy wciąż w strachu, poczuciu niedoborowości i braku, lęku przed śmiercią, czyli w niskich wibracjach niezrozumienia, uśpienia, braku światła. Grubo wciągnięci w sprawy wahadeł destrukcji, w walkę, w wydzieranie życiu czegokolwiek, zatopieni w matriksie po uszy, w przymusie i lęku. Albo, dla odmiany, omamieni atrybutami mającymi dać szczęście, a tak naprawdę pozwolić zapomnieć, zakrzywiając zwierciadło naszej rzeczywistości. Te atrybuty wszyscy dobrze znamy, od używek i leków, poprzez wszelkie nałogi świata, jak jedzenie złomu, lubowanie się w plotkach, hejtach i nieustającym ocenianiu i porównywaniu, predylekcji do masturbacji, czy seksu, ekscytacji nowym przedmiotem, pieniądzem, etc etc. Gdy żyjesz, jak większość, gdyż uśpionych ludzi, pod dyktando matriksu, którego również sama dla siebie tworzysz, otrzymujesz jak najbardziej prawdziwe odwzorowanie swoich myśli w lustrze rzeczywistości. Twoje niskie wibracje braku, sprawiają, że w Twoim życiu manifestują się rzeczy, które dokładnie pasują, zostają przyciągnięte przez Twoje poczucie, że nie masz, że się boisz, że jesteś w nieustającej ocenie i braku akceptacji. To jest dosłowność, ale nie taka, jak w Twoim rozumowaniu.

... Jeśli ZUS zalega mi z wypłatami, i różni klienci ze spłacaniem rat za moje usługi, to tak naprawdę ja mam problem z hajsem i terminowością spłat?... Manifestację własnych myśli traktujesz, jakbyś przebywała w piątym wymiarze 5D, albo we śnie, pomijając już, że myśli w wysokich wibracjach są inne. Siedzisz w środku matriksu, czyli we własnej głowie i otrzymujesz prawdziwy obraz swoich myśli w lustrze, ale nie natychmiastowo. Do tego Twoje myśli przeplatają się z myślami, czyli energiami ludzi, których spotykasz na swojej drodze. Jesteś też podpięta pod wahadła destrukcji ugrupowań politycznych i to zarówno tych, na które głosowałaś i tych, których nie lubisz i wyrażasz te opinie w głowie, lub werbalnie, bez znaczenia. Obraz w zwierciadle jest sumą Twojej prawdy, i energii, które przyciągnęłaś własną uwagą. To, że chcesz, to nie jest prawda nadrzędna, bo prawda nadrzędna brzmi: boję się, nie wierzę, że będę miała, nie należy mi się, takie cuda jaja, to się nie zdarzają, nie urodziłam się do luksusu, w drogim sklepie czuję się skrępowana, z zazdrością patrzę na Japończyków, którzy robią focie  w Luisievitonie, a w Chanelu wymiękam. Twoje niskie wibracje myśli o braku hajsu, przyciągają sytuacje, które sprawiają, że nadal nie masz hajsu, nawet wtedy, gdy już go zarobiłaś, albo jest Ci przynależny. Pani w ZUS-ie po prostu nie może wysłać Ci pieniędzy, ma dziwną blokadę, stale coś jej wyskakuje z pudełka, bowiem te pieniądze są Ci potrzebne teraz i masz poczucie braku hajsu. I to jest prawda, że myślisz, że hajsu nie masz, i to widzisz w lustrze. I wciąż mogą być inne manifestacje, gdyż Ty i generalnie ludzie potrafią wysyłać w przestrzeń ogromną ilość myśli, w tym sporo sprzecznych. Przez chwilę szczerze sądzisz, że masz wszystko co Ci potrzeba do szczęścia, ale za chwilę znowu pojawia się lęk, uczucie braku, strach przed przyszłością. Twoje wibracje są na poziomie 3D, czyli nie za wysokie, przeciętny Kowalski wibruje na poziomie 200. Rzeczywistość wynikająca z Twoich myśli zamanifestuje się w Twoim lustrze z pewnym opóźnieniem, nie ma też dosłowności. Ty sobie po prostu dajesz znaki. Gdy dziecko wciąż płacze, gdy jesteś w pobliżu, facet obniżył wibracje, a Ty wciąż masz poczucie braku hajsu, i jesteś rozgoryczona na płatników, oznacza to tylko jedno, że Twoja obecna jakość Ciebie Cię nie zadowala.

Bogaty wie, że ma, biedny myśli, że nie ma. I chociaż bogaty może być człowiekiem niesprawiedliwym i pozbawionym empatii, a biedny miłosiernym Samarytaninem, to i tak, mają dokładnie to, co generalnie myślą, że mają. Oczywiście jest jeszcze kwestia karmy, ale karma dotyczy tylko poczucia winy. Gdy nie czujesz się winna, nawet w czeluściach podświadomości, w tyle głowy poczucie winy Cię nie łaskocze, nie masz długu karmicznego, najwyżej w następnym wcieleniu zaczniesz z niższego pułapu, będziesz miała łatwiej, aby móc chociaż trochę wyewoluować, to wcielenie niejako marnując.  Lew zjada antylopę o wielkich, pięknych, ciężko przerażonych oczach, lew widzi to i nic, nie ma poczucia winy, nie jest obciążony. I właśnie kwestia dosłowności, to tak nie działa. To Ty dajesz sobie znaki, które nie zawsze będą się przekładały 1 do 1. Gdy rąbniesz w kogoś złym słowem, wcale nie musisz we własnym zwierciadle rzeczywistości zostać zbluzgana, po prostu otrzymasz odbicie swoich niskich wibracji, dajmy na to, ofiara spotka kata. Gdy myślisz o sobie jak o ofierze, przyciągniesz człowieka nie ofiarę, ale kata. Jest tylko jedna droga wydostania się z matrixa, poprzez podnoszenie własnych wibracji. Prawo przyciągania działa zawsze, ale jesteś w tej cudownej sytuacji, że to Ty jesteś twórcą wszystkiego, w tym własnej gry. Wejście do poziomu wibracji 5 D, miłości bezwarunkowej, tam gdzie siedziałaś kiedyś Ty, jako Jezus, Budda i inni przebudzeni, automatycznie wyłącza niskowibracyjny strach. Każda myśl, nawet ta nieuświadomiona jest energią. Energia, która podąża za Twoją uwagą, to tak naprawdę energia elektryczna. Kationy, czyli jony dodatnie nadchodzą od Ciebie z góry, ze słońca. Aniony, czyli jony ujemne trzymają się Ziemi. Żeby pomóc sobie, wyrównać poziomy energetyczne trzeba się uziemiać, to nie żart. Kontaktuj się stopami z Ziemią, bez gumowej przegrody podeszwy. Żeby w ciele panowała równowaga, trzeba się codziennie nawadniać. Składasz się z wody, która może mieć piękną strukturę kryształu, lub może być zaburzona.

Codzienny rytuał 4 szklanek, jest formą bardzo przemyślanej pomocy Twojemu ciału

Nawet, gdy użyłaś połamanej wewnętrznie wody z butelki, to naturalny sok z bio cytryny pięknie strukturyzuje wodę, oprócz walorów prozdrowotnych ma się rozumieć. Podobnie strukturyzuje wodę świeży liść mięty, czy kilka plasterków bio ogórka z zieloną skórką. Woda destylowana pozbawiona jest struktury, bo nie ma w niej kationów i anionów, jest nieżywa, używaj jej tylko w celowych sytuacjach, gdy nie chcesz mieć przepływów energetycznych. Rytuał 4 szklanek może więc podwyższyć Twoje wibracje. Zaś, gdy dołożysz do tego dietę antyzapalną, niesklejającą jelit, bezmięsną, beznabiałową, nieprzetworzoną, czyli jak najbardziej surową bio, roślinną, staniesz się podatniejsza na zrozumienie o co kaman. A podwyższanie wibracji dodatkowo wzmocnisz codziennym schodzeniem z głowy do serca, za pomocą conajmniej 2 medytacji dziennie, jesteś w stanie każdego dnia krok po kroku zbliżać się do wibracji miłości bezwarunkowej, czyli 500. Ziemia też przyjdzie Ci z pomocą, bo właśnie jesteśmy świadkami wzrostu wibracji ziemi. Na margi, teraz wybija się krzem, a nie tak jak dotąd, węgiel, nawet struktura naszych ciał się zmienia, ale to na inną gadkę. Gdy zaczniesz podwyższać swoje wibracje, będzie w Tobie każdego dnia coraz więcej miłości, jednocześnie coraz mniej strachu. Obraz w zwierciadle Twojej rzeczywistości zacznie się zmieniać. Zaczniesz widzieć coraz więcej tego, czym wibrujesz. Jednak to jest proces samodoskonalenia, każdego dnia pokazywania sobie i światu coraz jaśniejszej wersji siebie. Znaki, które już sobie wysyłasz nie są takie czytelne jakbyś chciała, ale tak właśnie wysyłamy sobie znaki i one zawsze są na "tak".

"Energia Twojego Światła" brzmi może idiotycznie, trochę nad wyraz górnolotnie, ale jak spojrzysz, to słynny wzór Einsteina, z którym wszyscy musieli się zgodzić (trochę brużdżą fizycy kwantowi), ale E = mC2, gdzie C, to prędkość światła, jasno pokazuje zależność energii od światła. To światło jest w Tobie, tylko Ty jesteś w stanie oświetlić własną drogę, sens wszystkiego jest w Tobie, a wszelkie znaki od wszechświata, właśnie Ty sobie sama dajesz. Bo jesteś światłem, a oświecenie oznacza dotarcie do siebie, do własnego światła. Na tym polega to słynne przebudzenie. A na margi, gdy wibrujesz na poziomie 500, odbicie w lustrze rzeczywistości, czyli fizyczna manifestacja twoich myśli bardzo przyspieszy, i dobrze, że dopiero wtedy, bo już nie pojawi się myśl o braku czegokolwiek, albo żeby sąsiadowi zajumali Porschaka, co go nie ubezpieczył.  Takich myśli po prostu wtedy nie ma. Na zadanie domowe przez 2 tygodnie, oprócz 4 szklanek, dwóch medytacji dziennie, diety w przewadze surowej, i w przewadze roślinnej i niskotłuszczowej, oraz jak najbardziej organicznej, dodatkowo zalecam zobaczenie filmu Un et Une  (Jeden i Jedna).

z miłością

 34
  • Paulina87  
    Ostatnie artykuły na blogasie otworzyły mi oczy ciut bardziej, zdałam sobie sprawę , że nie mam tej miłości bezgranicznej do siebie stąd tyle strachu we mnie, stąd tyle myśli tych natrętnych, obawę o zdradę, że ktoś sie na mnie patrzy, śmieje i obgaduje itd .
    Kilka lat wstecz jak zaczynałam odkrywać sens głębszy matrixu, doszłam do serio wysokiego poziomu miłości do siebie, uśmiechałam się do swoich myśli, chodziłam jakby po chmurkach.
    wtedy poznałam fajnych przyjaciół, facia cudownego a teraz mi coś się pokiełbasiło,
    przeczytałam Twoj komentarz ze Ciebie nie można zdradzić bo nie odczujesz i nie definiujesz tego, pomyślałam, że ale to cool ! ze też tak czułam ,
    szukałam sposoby by zmienić swoje myślenie, a zapomniałam że to by trzeba było wyjść ode mnie , bo mój świat to moje lustro, i teraz mam w głowie laseczki gapiące się na mojego faceta, śmiejące się ze mnie, ojojoj co za kociołek :)) chyba muszę zacząć od regularności szklanek 4 + 2, medytacji i biegania, a obraz się poprawi , uwielbiam te Twoje posty i filmiki !! i zdałam sobie sprawę, ze jestem kolejną która zbiera wiedzę, ale nie przechodzi do praktyki, taki jestem leń bez działania i konsekwencji, a konsekwencja to bycie w drodze, a ja w drodze jestem ale ciągle innej ... buziakiiiiiiiiiiiiiii
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Sara   IP
      Dziękuję za odpowiedź. Szkoda tylko, że osoby które czytają Ciebie, Zelanda czy Osho nie mogą pamiętać o tym, co piszecie, w ich następnym wcieleniu. Byłoby łatwiej, gdyby mogli od razu się stosować do tych reguł i wprowadzać je w życie. A tak załóżmy, że ktoś żyje teraz pełnia życia, bo stosuje się do zasad transferingu, a potem urodzi się na nowo np w patogicznej rodzinie i nie będzie miał zielonego pojęcia o tym, że sam może odmienić swój los przy pomocy własnych myśli, obniżania ważności itp. Może nigdy nie trafić na Twojego bloga i tak marnować wcielenie w poczuciu własnej niedoborowosci, żyjąc w niedostatku, a jakby pamiętał cokolwiek to my mógł to zmienić. Ja jestem wdzięczna, że trafiłam na Twój blog, bo dużo zrozumiałam i jak stosuje się do Twoich rad, to wszytko zmienia się na lepsze i udaje. Dlatego też szkoda mi tą wiedzę stracić w kolejnym życiu 🙂😘
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Sara   IP
        Droga Pepsi. Dużo czytam o przebudzeniu i o zasadach transeferingu rzeczywistości. Powiedz proszę, czy jak w tym wcieleniu uda mi się otworzyć szerzej oko ku świadomości oraz nauczyć się stosować założenia transeferingu, to czy w następnym wcieleniu wszystko zapomnę i będę musiała zrozumieć to od nowa, aby korzystać z tego w życiu? Czy automatycznie będę używać tej wiedzy w dniu codziennym i od nowego dzieciństwa to stosować?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Andzia   IP
          Pepsi czyli jak? Głową muszę być tu i teraz z akceptacją, a sercem tam gdzie być bym chciała i tak, jak bym chciała?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Kardob   IP
            Dzięki!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także