Ciągoty do złego i lenistwo? Oraz, czy muzycy popowi to iluminackie towarzystwo?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Ciągoty do złego i lenistwo? Oraz, czy muzycy popowi to iluminackie towarzystwo?

Dodano: 18
budda/pepsieliot.com
budda/pepsieliot.com

Matrix to wszystko to, co chce się najeść cudzym kosztem, to sztancowanie ludzi, modelowanie ku własnej wygodzie, to społeczeństwo, to zmanipulowani rodzice i dziadkowie, to Twoje myśli dopasowane pod cele różnych wahadeł, nie pod Twoje. W interesie religii, polityków, korporacji, czy przemysłu medycznego nie jest, abyś przestał się bać. Odwaga, samowystraczalność emocjonalna, poczucie spełnienia, nie idzie po myśli korporacji produkującej wypasione auta. Masz się czuć niekomfortowo, strasznie, gorzej, dopóki nie wsiądziesz do gazeli, i wkrótce nie wymienisz jej na coraz nowszą. Masz nie odrywać się i nie nauczyć tworzyć przepływów, masz nie wiedzieć, że Twoje myśli realizują Twoją rzeczywistość, a złe myśli sprzyjają rzeczywistości wahadeł. Masz wierzyć, że dużo operacji, to jest dbanie o zdrowie, a zielona wstążeczka prewencji jest tak drażniąca dla matrixu, jak różowa budująca, tyle, że po drugiej stronie barykady. Kumasz już trochę, jak działa Matrix?

I taki komć 

Hmm to kim ja jestem? Od zawsze mnie ciągnęło do złego. Mama potrafiła mnie uczyć "dziękuję" itd miesiącami i nic, a raz usłyszałem "dupku jebany" i od razu zapamiętałem. Czerpałem przyjemność ze znęcania się nad zwierzętami, tak mniej więcej do czasu 13 lat. W tym czasie przez 3 lata dostawałem szczepionkę phostal na alergie. Zacząłem być wtedy bardziej cichy. Plus problemy rodzinne zmieniły mnie bardziej w introwertyka, ponadto. Potrafię płakać na smutnych filmach jak nikt nie patrzy. Potrafię współczuć nawet tym, którzy mnie zranili. Często jak się zjaram czuje wewnętrzną walkę. Głos ten mówi mi, żebym się zmienił gdyż nie mam dużo czasu, żebym zaczął działać, problem w tym że coś mnie blokuje. Widząc biedaka który mówi: ludzie pomóżcie, potrafię go minąć, a potem przez cały dzień mieć wyrzuty sumienia. Nawet w związkach, w których byłem, to na początku każda dziewczyna była mega szczęśliwa, bo wiem jak okazywać uczucia, ale potem, na wskutek albo głupich nieprzemyślanych żartów, albo innych sytuacji płakały przeze mnie. Dodam: chujowo mi z tym było. Teraz jestem sam, nawet pisać mi się nie chce. Jedna się przyczepila do mnie, ale ja nie chcę żadnych związków. Nie chcę znów patrzeć jak przez mój idiotyzm kolejne serce płacze…. Dodam, że potrafię ocenić człowieka po samym wyglądzie. Oczywiście nie kieruję się tym, lecz niestety często pierwsze wrażenie jest słuszne. Potrafię patrzeć trochę inaczej niż moi znajomi, gdyż zawsze staram się znaleźć punkt zaczepienia w danej sytuacji. Ktoś nie jest lubiany? Ubliżają mu? Staram się bagatelizować temat mówiąc, że musiał mieć ciężką historię skoro jest jaki jest, staram się nie wierzyć że ludzie są źli, mimo że sam jestem zły. Albo moje ciało jest złe? Od zawsze byłem leniwy. Nie wiem dlaczego. Najgorsze jest to, że gdy chcę pokonać lenistwo to albo nagle dostaję zawroty głowy albo czuje się jakby mnie ktoś od zasilania odciął. Aż czasem nie mogę w to uwierzyć.

Jesteś zniewolony, podobnie jak prawie wszyscy. Jak dziecko, które od urodzenia dostawało narkotyki w postaci aprobaty, szóstek, ocen, chwalenia, porównywania do dzieci z sąsiedztwa, z przedszkola, i nagle mu miodzio zabrano. Tak zniewala się ludzi przy pomocy programów zmieniających naszą podświadomość. Słowo matrix jakoś tak opętało wszystkich, że już nie wiadomo o co kaman. Matrix dzieje się samoczynnie ze strachu, tworzenie pasożytów energoinformacyjnych dzieje się samo, gdy tylko pojawia się większa ilość świadomości, w tym gangów świadomości. Bezpłciowość, i bezpostaciowość matrixu określa jego bezwzględność, ani dobry ani zły, po prostu podobnie jak siła równoważąca musi wystąpić. To nie dzieje się z powodu mściwości Iluminatów, obecnie wynaciąganego, jak guma w majciochach bractwa, po prostu takie siły pojawiają się z powodu chęci do przeżycia, do nażarcia się, tam nie ma innej filozofii, niż przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się. Są to wahadła podziałów, religii, różnych Bogów, a każdy ma być lepszy od drugiego, szkodnictwa, oops, szkolnictwa  Programy nałożone na nasze umysły, tworzą przekonania, jeszcze więcej lęku, i nieustających poszukań sensu życia poza nami samymi. Wyrzuty sumienia, to tak naprawdę podświadomy, nie do końca uświadomiony strach przed karą. Najpierw olałeś żebraka, a potem pojawiło się ego, podświadomość wylazła na wierzch, pojawił się strach przed pozornie złym uczynkiem, nie pomogłem biednemu. Ego lubi wrzucić coś do kapelusza. Oczywiście, za chwilę ktoś wytoczy działo o wędce, którą należało szybko sklecić i dać żebrakowi, i jeszcze nauczyć go łowić ryby. Może następnym razem to zrobisz, a teraz zaakceptujesz siebie, co nie dał pieniędzy, po czym następnego dnia dołożysz innego siebie, który dał biedakowi, a jeszcze kolejnego dnia dołożysz siebie, który zainwestował te pieniądze, pomnożył i dał biedakowi wędkę, albo pomógł jeszcze inaczej. Chodzi o to, żeby siebie nie potępiać, żeby nauczyć się siebie kochać, wtedy naprawdę można zacząć się dzielić z innymi. Każdy z nas jest tutaj we własnej sprawie, nawet Jezus, i inni Buddowie, gdyby nie mieli ogromnej miłości do siebie, nigdy nie mogliby się z nami podzielić. Jesteś tutaj we własnej sprawie, zalogowałeś się, aby szybciej ewoluować dzięki doświadczeniom w tej grze, ale cały system świadomości skorzysta na Twoim obniżeniu entropii.
Nie kochasz siebie, a z pustego i Salomon nie naleje, nie masz się więc czym podzielić koleżko z laskami, możesz je tylko dręczyć podobnie jak siebie samego. Ciągłe wolty, nie akceptujesz siebie z wczoraj, dlatego nie możesz dołożyć dzisiaj lepszej jakości siebie, i niech by sobie były obydwie. Kiedyś wyjdzie ta bardziej egoistyczna na wierzch, po prostu zgodzisz się, dzięki temu każda Twoja odsłona wie, że jest przez Ciebie kochana i akceptowana, a Ty tworzysz coraz wyższą  jakość dzisiaj. W Twoim obecnym stanie jesteś idealną baterią dla wielu wahadeł. Posrany ze strachu leń, wylękniony przyszłością. Rozpamiętujący dziecinny sadyzm i wyrzuty sumienia. To są te białe króliki, które wciąż gonisz, kijowe myśli, które Cię osłabiają, zamiast wzmacniać, destrukcyjne gadanie w głowie, albo przypomina Ci haratankę z przeszłości, albo mami krypto wielkością człowieka sprawiedliwego (... nie chcę znów patrzeć jak przez mój idiotyzm kolejne serce płacze…).  Miliony ludzi w tej grze, z powodu głębokiego uśpienia, służą jedynie za baterie. Zaabsorbowani kłopotami, głównie zafrasowani niedostatkiem pieniędzy i zdrowia, goniący za karierą i sukcesami, codziennie tłamsząc strach makijażem braku czasu, zagonienia, komunikatorami z którymi się nie rozstają nawet uprawiając kopulację, maską zaiwaniania w kieracie, najczęściej niedostatku. Zagłuszają strach czipsem, browcem i telewizorem, albo kolejnym ciuchem z H&M o woni pestycydu. Mając więcej nuworysza we krwi, kolejną rolką sushi z ciepłym ryżem, pastą truflową i wdową Clicquot z bąbelkami, whisky na lodowej górce, broń Boże z dodatkiem coca-coli, oraz rozdarciuchem z Likus Concept Store, też w celu przyduszenia guli strachu. Drżą, że nie zdążą mieć 2000 orgazmów przed śmiercią. A śmierci boją się najbardziej, chociaż umierali już tysiące razy. Nie mają pojęcia, że są katowani wszystkimi nieszczęściami na świecie, że z założenia mają wibrować nisko, czyli bać się. Bój się, bój się, bo tak działa ogromy energoinformacyjny pasożyt.

... starają się wkręcić swoich fanów we własną magię, niby że iluminacką ...

Żyjąc w rzeczywistości wirtualnej, wszystko co wydaje Ci się dziwaczne, niezrozumiałe jest właśnie normalne. Czy możesz więc spotkać Iluminata? Owszem, gdy sam sobie go wymyślisz i to będzie jak najbardziej Twoja prawda, to raz, dwa, gdy wyższy system świadomości będzie chciał Ci zasugerować, że jednak jest jeszcze coś więcej niż korporacja, lemury w kołowrotkach i Twoja teściowa, oraz trzy, gdy ktoś z innej gry będzie chciał zrobić Ci psikusa. Tak czy siak prawdopodobieństwo spotkania Iluminata w sensie jaszczurzej gęby, jest mało prawdopodobne i z pewnością nie są nim gwiazdy muzyki pop, które zasłaniając oko i wykonując gesty podobno zabukowane dla Inwazji Jaszczurów, starają się wkręcić swoich fanów we własną magię, niby że iluminacką. Radzę, żebyś w końcu odczepił się od tej całej naleciałości osobowości, w którą jesteś ubrany. Obierz tę cebulę, jakby powiedział Osho. Człowiek jest bardzo prosty, ale osobowość ma bardzo złożoną. Czy potrafisz usiąść w ciszy, i nie gonić za białymi królikami, w zamian dokarmić się myślami wspierającymi, ucząc własną podświadomość nowych zachowań? Czy zrobiłeś już dzisiaj listę swoich celów, i przeczytałeś ją głośno? Czy byłeś już na treningu, zrobiłeś 4 szklanki™ i czytałeś przez godzinę dobrą książkę? Kropla w kroplę to co opisujesz, jest definicją życia przez sen większości z nas, ciągły strach, wybieganie w przeszłość, albo przyszłość. Bez obserwacji teraz. Ewidentnie gdzieś przeciekasz. Ludziom nagminnie przeciekają jelita, ale też, jak widać, przeciekają energetycznie. Gdzie się podziała Twoja energia życiowa? Gdzie przeciekasz? Skąd te uprzedzenia do siebie samego? Wyobraź sobie, że spotykasz po latach kumpla z podstawówki, z którym łączyła Cię masa wesołych wspomnień. Wykonujesz ciepłe gesty powitania, ale wciąż witasz tamtą osobę. Tymczasem teraz Twój kumpel jest zarozumiałym nuworyszem i Twój ciepły gest powitania nie jest dla niego przeznaczony.
Byłeś więc uprzedzony do kumpla, fakt, że pozytywnie, ale jednak. A teraz jesteś uprzedzony do siebie. Woda w rzece wciąż jest inna, Ty też jesteś codziennie inny. Nie uprzedzaj się do siebie, jak dewotka do każdej laski w mini. Żyjemy w kłamliwych przekonaniach, ponieważ o to chodzi w matrixie. Ideologie, polityka, szkoły, religie, społeczeństwo wmawiają nam, co jest dla nas najlepsze. Szukamy sensu życia na zewnątrz, chociaż wszystko co Cię spotyka to przejaw Twoich myśli. Myślisz dołująco, masz doła, myślisz wysokowibracyjnie, wkrótce łapiesz górkę. Patrząc na Ciebie, widzę człowieka zbuforowanego na prawdę. Filtry, którymi owinąłeś siebie odgradzają Cię od jedynie słusznej drogi, czyli do siebie samego. Wszystkie doświadczenia, które zbierasz będą służyć Twojej ewolucji i rozkwitowi, pod warunkiem, że będziesz choć trochę w drodze, i choć trochę przytomny. Twoje fałszywe, śmiertelne ja, zwane ego, wodzi Cię za nos, co sprawia, że nie czujesz się dobrze. Weź kartkę, spisz cele, odczytaj je głośno, zrób 4 szklanki™, i jeśli możesz kopulować, to prawdopodobnie możesz też biegać, skocz na bieżnię, czy do lasu, po czym powtarzaj działania przez 21 dni z rzędu, ujrzysz nową rzeczywistość. Oprzyj się na podstawowym prawie w Kosmosie, które zawsze działa, czyli prawie rezonansu, prawie przyciągania podobnego. Nie jesteś własnym ego, ciałem też nie, jesteś nieśmiertelną świadomością gracza. Gracz może podwyższyć wibracje i przyciągnąć wysokie, skończy się niemoc i lenistwo.

A jakby co, to Pani Rowling nie wymyśliła mnie oczywiście, jestem postacią taką samą jak Zoe z Awatara, coś jak iluminacką, żeby informować w ciekawy i przystępny sposób dzieci, jak wygląda prawda.

Kłaniam się nisko Na zawsze Twój Horry
 18
  • Godandguns   IP
    Olu, jestem tu gościem podobnie jak Ty.
    Pepsi mnie nie wygania – jeszcze. Dlaczego więc Ty to robisz?

    Nie pasuje Ci moja treść? Omiń. Nie krytykuj. Nie sprawiaj mi przykrości. Nie przeganiaj - nie jesteś u siebie.

    Olu, lubię ten blog.
    Zdaje się, że 3 lata temu dzięki komentarzom grzegorzaadama o biorezonansie m.in. i niebanalnym info Pepsi o suplach wyprostowałam drogę zdrowotną swoją i swojej rodziny. Od tamtej pory lubię poczytać sobie jak w charakterystyczny dla siebie sposób Pepsi pisze też o duchowości i biznesie ze względu na jej wiek i doświadczenie.

    Cóż, ja mam swoją duchowość.

    Sprawia mi przyjemność odkrywanie, ze niektóre punkty mam zbieżne z Pepsi, choć niekiedy inaczej je nazywam.
    Za zgodą Pepsi dzielę się swoją duchowością z nadzieją, ze komuś to pomoże.

    Otrzymałam 3 pozytywne informacje zwrotne – a więc warto.

    Duchowość to fundament. Porządek w jej obszarze warunkuje porządek w innych. Prostuje życie.

    Olu, napisz do mnie jeśli brakuje Ci akceptacji i miłości.

    Pozdrawiam serdecznie:)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Godandguns   IP
      Olu, nie bardzo rozumiem...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Kati   IP
        Peps, Czy ten komć (nie cały art tylko komć) był już wcześniej na blogu. Jestem pewna że już to czytałam. Czy mam deja vu?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Godandguns   IP
          Napisałaś Pepsi, że " w interesie religii, polityków, korporacji, czy przemysłu medycznego nie jest, abyś przestał się bać." Dodałabym jeszcze banki - ich żerowanie na porównywaniu się z innym, kto ile ma i posiada. Posiadanie jest wskazane pod warunkiem uczciwej pracy, przedsiębiorczości i rozsądnych oszczędności i inwestycji. Nie oszukańczych kredytów konsumpcyjnych.

          Owocowa Missa hej, hej poruszasz tematy mi bliskie. Jako biblijna chrześcijanka podkreślam, że każda tzw religia jest wymysłem ludzkim i jako taka jest fałszywa i zła - żeruje na najistotniejszym elemencie życia ludzkości - na duchowości.

          Do Owocowej - w Biblii prawdziwe imię Chrystusa to Jeszu (transliteracja z greckiego, w kt pisali apostołowie:).

          Demony niewątpliwie są - złe myśli gniew, złość, złorzeczenie, zazdrość są furtką do ich działania to są ataki demoniczne. Kiedyś ludzie o tym po prostu wiedzieli. Dziś zamiast duchowości mamy psychologię i twierdzenia o tzw trudnym charakterze (ha, ha i jeszcze raz ha). Tymczasem należy się codziennie/ co- dzien-nie świadomie kontrolować - codziennie wchodzić na wyższy poziom obrony przed demonami tj wyższy poziom duchowy/ wyższy poziom wibracji (modlitwa). To jest przepis na blokowanie złego: strachu= myśli złych = demonów= złych duchów= opętań i takich tam.

          Wracając do duchowości - jako biblijna chrześcijanka stanowczo podkreślam i prostuję: Chrystus nie stworzył żadnej religii. Przyszedł na świat, by opowiedzieć nam o Bogu Ojcu, dać nam nowe prawo, jedyne i najważniejsze, abyśmy byli dla siebie dobrzy, abyśmy się szanowali i pomagali sobie nawzajem. Oraz aby dać nam siebie samego jako wsparcie i ratunek (zbawienie) przed złem (jeszu.pl). To trudny temat, bo skrzywiony przez katolicyzm, protestantyzm, prawosławie i takie tam.

          Świetnie to ujęłaś Owocowa Missa: kościół (zapewne w sensie religia katolicka?) zrąbał historię Jeszu Chrystusa. Dodam: i to jak...

          Chrystus przez proroków zalecał: dobry charakter i wesoły człowiek to najlepsze lekarstwa - "Nie pogrążaj w smutku swej duszy i nie dręcz siebie myślami. Pogoda ducha to życie człowieka, a radość męża to jego długowieczność. Dawaj odetchnąć swej duszy i ciesz swoje serce, odsuń od siebie jak najdalej smutek, bo smutek wielu już zgubił, żadnego pożytku w nim nie ma. Zazdrość i gniew skracają życie, a zamartwianie się przedwczesną starość sprowadza. Pogodne serce i przy posiłku dobre z pożytkiem zajmie się swoją strawą” - Syracha 30:21-25 (Septuaginta).

          Pozdrawiam serdecznie:)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Carrie   IP
            Horry
            Dziękuję za roztkliwienie.
            <3
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także