Czy bułeczka pszenna może być przyczyną niepłodności?
  • Noemi DemiAutor:Noemi Demi

Czy bułeczka pszenna może być przyczyną niepłodności?

Dodano: 44
MM-11
MM-11

Czy bułeczka pszenna może być przyczyną niepłodności?

Czyli o związku glutenu z problemami z zajściem w ciążę

Cześć,

Problem niepłodności wydaje się być dziś prawie tak powszechny jak chleb powszedni. Bardzo wiele młodych, zdrowych dziewczyn borykało się z tym problemem i wiele lat trwało zanim udało im się wreszcie zajść w upragnioną ciążę, a wiele wciąż nie może. Jednak pewnym kobietom mimo że nie są pierwszej młodości, udaje się za pierwszym razem. Czy to, że mniej więcej przez 2 lata przed zajściem w ciążę zrezygnowały z glutenu, cukru i nabiału mogło mieć wpływ? U niektórych kobiet (nie ma po co generalizować, że u wszystkich) pojawia się w pewnym momencie pierwotna chęć posiadania dziecka, instynkt macierzyński zaczyna szaleć. Doznać tej potrzeby i nie móc zajść w ciążę z niezidentyfikowanych powodów jest istnie wykańczające psychicznie i fizycznie. Według dr. Kelly Brogan (która zajmuje się psychologią, psychiatrią reprodukcyjną i medycyną holistyczną) najważniejsze jest nauczenie się relaksu, medytacji i uważności w środku tego całego otaczającego nas stresu, a następnie zastosowanie się do jednej prostej rady:

Zrezygnuj z glutenu, cukru i nabiału

Loren Cordain, w swojej pracy o zbożach zatytułowanej: Ziarna zbóż – miecz obosieczny ludzkości, przedstawia przekonujące dowody, że nasz genom, w ciągu ostatnich 10 000 lat, nie dostosował się jeszcze w pełni do trawienia ziarna. Wyzwaniem dla naszego organizmu są wbudowane mechanizmy obronne tych traw (tzw. anty-odżywcze i "niewidzialne ciernie" zwane lektynami), które chronią je przed nami, zapewniając im przetrwanie, a tym samym powodując lokalny stan zapalny w jelitach, zaburzenia trawienne oraz zmiany w przepuszczalności jelit, niedawno zbadane przez dr Alessio Fasano.

Jest wiele przyczyn niepłodności, ale warto skupić się na jednym szczególnie nieprzyjaznym dziecku pożywieniu – na glutenie

Gluten występuje w głównie pszenicy i należy do białek typu prolaminy. Prolaminy występują przede wszystkim w nasionach zbóż, takich jak ziarna jęczmienia (hordeina), owies (awenina), żyto (gliadyna), ryż (orzenina) i kukurydzy (zeina). Gluten pszenny zawiera rozpuszczalną w alkoholu klasę białek znanych jako alpha-gliadyna, która wywołuje autoimmunologiczną chorobę trzewną – czyli celiakię u około 1% populacji, a u pozostałych 80% powoduje zmiany zapalne. 87,5% osób z celiakią nie ma żadnych objawów ze strony przewodu pokarmowego co prowadzi do wieloletnich problemów zdrowotnych. Znaleziono także powiązania celiakii z takimi chorobami jak cukrzyca, osteoporoza i zaburzenia czynności tarczycy. Badacze Shah i Leffler podsumowali to następująco: Spektrum objawów ogólnoustrojowych związanych z celiakią jest szerokie i obejmuje niedokrwistość z niedoboru żelaza, zmniejszenie gęstości mineralnej kości, zaburzenia czynności wątroby, neuropatię, zaburzenia psychiczne, zmęczenie, bóle mięśniowe, bóle stawów, zmiany astmatyczne, utratę masy ciała, wzdęcia, bóle brzucha i jelit, łysienie, bóle głowy, zaburzenia miesiączkowania, niepłodność i poronienia.

Czy gluten może powodować bezpłodność?

Według ostatniej analizy, w podgrupie kobiet z niepłodnością z niewyjaśnionych przyczyn (która stanowi 15% z ogółu 7,4%-14% kobiet walczących z niepłodnością), ekspozycja na gluten może być głównym czynnikiem powodującym ten przykry problem. W grupie 188 pacjentek (od 25-39 roku życia) poddanych badaniom okazało się, że aż 5,9% z grupy pacjentek o niewyjaśnionej niepłodności miało celiakię, co jest znacznie więcej niż przeciętny udział osób chorych na celiakię w populacji (wynoszący ok. 1%). Wszystkie te kobiety w ciągu roku od zmiany diety zaszły w ciążę. Wiele badań europejskich wykazało, że u kobiet z niepłodnością, nawet u tych, którym nie udało się kilka rund zapłodnienia in vitro, gdy zidentyfikowano u nich przeciwciała gliadyny i/lub transglutaminazę tkankową (badania krwi, stosowane w diagnostyce choroby trzewnej), zaszły w ciążę po przejściu na dietę bezglutenową. Poprzednie dane sugerują, że średnio 2,6-8% osób zmagających się z niepłodnością ma nierozpoznaną celiakią. Trzymanie się zaleceń dietetycznych skutkuje zmniejszeniem występowania wtórnego braku miesiączki, opóźnień okresu, wczesnej menopauzy i poronień. Biorąc pod uwagę, że u kobiet chorych na celiakię występuje aż 2,25 krotne zwiększenie ryzyka poronienia, wewnątrzmacicznego ograniczenie wzrostu, niskiej masy urodzeniowej i przedwczesnego porodu, to zmiana diety może być kluczowa aby ochronić ciążę i urodzić zdrowe dziecko. Patrząc na związek między schizofrenią u dorosłych a obecnością przeciwciał gliadyny u matek w ciąży, unikając glutenu dbasz również o prawidłowy rozwój mózgu twojego potomstwa.

Jak to ma się do nas?

Warto zauważyć, że większość kobiet, u których zdiagnozowano chorobę trzewną, nie miało żadnych dolegliwości żołądkowo-jelitowych. Dopiero teraz widzimy jak daleko idące są skutki spożywania glutenu nie tylko na nasze jelita. Wpływ pszenicy na nasz organizm i w szczególności na zakłócenie możliwości zdrowego poczęcia wynika między innymi z następujących czynników:

Niedobory składników odżywczych

Gluten może utrudniać wchłanialność składników odżywczych z pożywienia. To może prowadzić to niedoborów cynku, selenu, żelaza i witaminy D. Niedobór wapnia wynikający ze zmian w wyściółce jelit towarzyszących ekspozycji na gluten, co zgodnie z badaniami z 2007 roku opublikowanymi w GUT, może wystąpić u pacjentów zarówno z celiakią lub i bez niej czyli u każdego Te składniki z kolei są niezbędne do prawidłowej sygnalizacji hormonalnej, w tym produkcji LH i FSH (czyli lutropiny i folitropiny – głównych hormonów zarządzających owulacją), produkcji DNA i odpowiedniego dotlenienia komórek. W szczególności, zaburzenia tarczycy i jego związek z celiakią może być wywołany częściowo przez niedobór selenu, a równowaga tarczycy jest krytyczna do zajścia w ciążę, ograniczenia ryzyka poronienia i przedwczesnego porodu.

Wpływ na nasz system autoimmunologiczny

Gluten zazwyczaj aktywuje adaptacyjny układ immunologiczny poprzez przyłączanie się do tkanek i narządów, zawierających enzym o nazwie transglutaminaza, takich jak błony śluzowe przewodu pokarmowego, skóry i układu nerwowego, stymulujące odpowiedź immunologiczną. Dlatego wpływa nie tylko na układ pokarmowy, ale także na gospodarkę hormonalną i zdrowie neurologiczne. Podczas ciąży gluten może przyłączyć się do tkanek łożyska, które również zawierają transglutaminazę, co może mieć wpływ na nieprawidłowe rozpoznanie płodu przez układ odpornościowy matki. Istnieją także dowody, że lektyny pszenicy (WGA) dzięki swoim możliwościom swobodnego podróżowania po całym organizmie (czemu nie przeszkadza nawet bariera krew-mózg i bariera łożyskowa) mają bezpośredni wpływ i mogą wyrządzić szkody u rozwijającego się płodu.

Zapalenia

Zapalenia są bezpośrednio związane z błędnym działaniem naszego układu odpornościowego. Układ immunologiczny wskutek traktowania własnego organizmu jak ciało obce produkuje cytokiny zapalne (cytokiny to cząsteczki białkowe regulujące różne procesy w organizmie człowieka m.in. poprzez reakcje zapalne i immunologiczne), które informują system hormonalny, że nasz organizm jest w niebezpieczeństwie. To właśnie ma miejsce gdy gluten zostaje „przetworzony” przez transglutaminazę tkankową w małe tkanki jelitowe, organizm rozpoznaje wtedy te własne tkanki z glutenem jako ciało obce. Co ciekawe ekspozycja na lektyny pszenicy, gluteninę i gliadynę podkręca układ immunologiczny do kreowania destrukcyjnych stanów zapalnych a nie koniecznie przeciwciał, co może utrudniać konwencjonalne testy i badania na wykrywanie celiakii.

Czołowi autorzy badań nad wpływem glutenu na organizm kobiet zalecają:

"Ze względu na wyższe ryzyko celiakii wśród kobiet mających problemy z zajściem w ciążę i na prawdopodobieństwo, że dieta bezglutenowa pozytywnie wpływa na płodność i zdrowy przebieg ciąży, oraz biorąc pod uwagę niski koszt badań serologicznych w porównaniu z dużym kosztem medycznym związanym z niepłodnością i powikłaniami ciąży, testy na celiakię powinny być poważnie brane pod uwagę. Mamy powody sądzić, że nasze obecne metody badań niedoszacowują faktycznej liczby kobiet nietolerujących glutenu. Jest to efektem przeprowadzania testów tylko na pewne ograniczone składniki ziaren i braku testów na nietolerancję innych rodzajów pożywienia, które mogą wywoływać powiązaną reakcję." Większość lekarzy, którzy robią testy na celiakię bada tylko przeciwciała przeciwgliadynowe (na alfa gliadynę AgA), przeciwciała przeciw transglutaminazie tkankowej (tTG) oraz przeciwciała przeciwendomyzajne (endomesium EmA). W przypadku ziarna składającego się z 6 zestawów chromosomów, umożliwiających produkcję ponad 23 000 białek, to badanie może być po prostu zbyt małym oknem na bardzo skomplikowany świat. Optymalne testy powinny badać reakcję na wszystkie znane epitopy glutenu, lektynę, gluteninę, gluteomorfinę i sprawdzać również reagenty krzyżowe (cross-reactants) takie jak nabiał, kukurydza, proso. Uważa się, że pewien stopień reaktywności glutenu występuje aż u 80% populacji i jest napędzany różnymi odpowiedziami immunologicznymi. Zmniejszenie stanu zapalnego w jelitach pacjentów bez celiakii po wprowadzeniu diety bezglutenowej sugeruje uniwersalne skutki tej żywności na nasz system immunologiczny.

Chcemy mieć zdrowe dzieci? Przestańmy jeść gluten

Źródła:  1, http://www.direct-ms.org/pdf/EvolutionPaleolithic/Cereal%20Sword.pdf, 3 Jeśli więc borykasz się z problemem niepłodności z niezidentyfikowanego powodu lub jeśli już jesteś w ciąży i chcesz mieć zdrowe dziecko spróbuj wyeliminować gluten. Nie czekaj, tylko po prostu zrób to! Dziecko ci za to na pewno podziękuje. Lub, nie, bo czasami dzieci nie mają takiego zwyczaju.

Noemi


IMG_0811 Noemi Demi pasjonatka zdrowego stylu życia, wegetarianka od dziecka, biegaczka z zamiłowania, mama pewnego brzdąca i przyjaciółka Pepsi. Cóż, skoro arcyważna kategoria „Mama i Dziecko” leżała prawie odłogiem, Noemi Demi musi przejąć nad nią panowanie!
Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też gałką na to: Dobre suplementy, pokarmy i kosmetyki  znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 44
  • grzegorzadam   IP
    Niedobory jodu stwarzają ryzyko dodatkowego ryzyka reprodukcyjnego, w tym niedoczynności tarczycy i niepłodności.

    Niedoczynność tarczycy powoduje anowulację (brak owulacji), niepłodność, nadciśnienie ciążowe.

    Odpowiedni poziom jodu pomaga w odpowiedniej dystrybucji estrogenu, który jest niezbędny w odpowiednim funkcjonowaniu kobiecych hormonów płciowych. Jod przyczynia się do tworzenia testosteronu. U kobiet ten hormon odpowiada za popęd płciowy, a u mężczyzn niezbędny do funkcjonowania.”
    http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • grzegorzadam   IP
      korzyści płynące ze stosowania witaminy C w czasie ciąży

      – dokładnie jak opisywał je dr Fred Klenner MD: krótszy i lżejszy poród, błyskawiczne dochodzenie do siebie po porodzie i oczywiście wyjątkowo zdrowie dzieciątko: urodzone nieco przed terminem, lecz bez jakichkolwiek oznak wcześniactwa.
      Warto w tym miejscu wspomnieć, że dr Fred Klenner osobiście opiekował się „czworaczkami Fultz” – pierwszymi amerykańskimi czworaczkami, z których wszystkie co do jednego przeżyły (dzisiaj to żaden wyczyn, ale to był rok 1946!).

      Oczywiście matce podawał nic innego jak duże dawki witaminy C, witaminę tę podawał też czterem urodzonym z tej ciąży dziewczynkom.''
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • grzegorzadam   IP
        Depakine:
        czy konieczny jest powrót do drastycznych kar, żeby zrozumieli?


        Szanowny Czytelniku,

        przykro mi, że popsuję Ci nastrój, ale tym razem naprawdę przesadzili.

        Na pewno słyszałeś o rzekomym „nowym” skandalu z Depakine w roli głównej.

        Depakine to lekarstwo na epilepsję.

        Niestety, u kobiet w ciąży, niszczy tkanki płodu, w 10% przypadków wywołuje poważne wady rozwojowe, zaś w 30–40% przypadków zaburzenia zachowania (zwłaszcza autyzm).

        Ten fakt jest znany od dziesiątków lat.

        Dokładnie trzydzieści cztery lata temu w największym medycznym czasopiśmie świata, The Lancet, ukazał się artykuł naukowy. Zwracał on uwagę na wady rozwojowe u dzieci. Wykazywał, że u dzieci kobiet leczonych w pierwszym trymestrze ciąży zagrożenie rozszczepem kręgosłupa wzrastało 30 razy. Rozszczep kręgosłupa to bardzo poważna wada rozwojowa kręgosłupa1.

        Prawie trzydzieści lat temu dwie publikacje zwracały uwagę na zaburzenia zachowania u dzieci, a pięć lat później – mówiono także o przypadkach autyzmu2.

        O wszystkim tym były informowane władze medyczne, które nie wzięły tego pod uwagę.

        Tym razem, odpowiedzialność i wina leży po stronie władz.

        Można by oskarżyć producenta, firmę Sanofi, ale to przecież handlarze: będą sprzedawali do upadłego, dopóki im się na to pozwoli!

        Tym bardziej, że w pewnym sensie kryją ich władze medyczne. I dopóki władze utrzymują, że problem nie istnieje, dopóty ofiary nie będą miały możliwości żądać odszkodowania od handlarzy.

        Można by oczywiście oskarżyć lekarzy wypisujących receptę. Oni także powinni wiedzieć o ryzyku związanym ze stosowaniem tego leku, i sami przestać go wypisywać.

        Ale zrobiono wszystko, by na ulotce odwieść ich od tego:

        W charakterystyce produktu leczniczego aż do 2006 r. podawano: „Ważne jest, by nie przerywać leczenia w razie zajścia w ciążę”.

        A potem, ponieważ coraz więcej było zgłoszeń przypadków autyzmu, w 2006 r. ulotkę nieznacznie zmieniono: „Stwierdzono pojedyncze przypadki autyzmu i podobnych zaburzeń u dzieci narażonych in utero na walproinian sodu. Konieczne jest przeprowadzenie dodatkowych badań, by potwierdzić te wyniki”.

        Ale żadnego prawdziwego ostrzeżenia. Inaczej mówiąc: „Śpijcie, dobrzy ludzie! I przede wszystkim, dalej wypisujcie recepty!”

        Tym razem więc to francuskie władze ponoszą odpowiedzialność i winę!

        Niech za moje błędy zapłaci ktoś inny

        Większość lekarzy oczekuje instrukcji od władz. Jeśli władze nie ostrzegają, mają zaufanie.

        Możemy tego żałować, ale tak właśnie działa nasz system.

        Stąd tak ważne jest, by władze medyczne choćby w minimalny sposób zadbały o nadzór.

        Niestety, tak się nie dzieje.

        Znajdują się w tej nie do zaakceptowania sytuacji, gdzie wszystko im wolno, a w razie kłopotów za ich błędy i tak zapłaci podatnik.

        To się właśnie dzieje.

        24 sierpnia 2016 r., francuska minister zdrowia, Marisol Touraine, ogłosiła, jak gdyby nigdy nic, że ponad 14 000 kobiet w ciąży poniosło skutki narażenia na działanie preparatu Depakine w latach 2007–2014, ale, proszę się nie niepokoić, sytuacja jest pod kontrolą, gdyż Parlament przegłosuje:

        - „mechanizm odszkodowawczy dla ofiar Depakine”;

        - „mechanizm umożliwiający pokrycie leczenia ofiar w całości przez ubezpieczenie zdrowotne” (to znaczy przez pozostałych ubezpieczonych);

        - a ona sama zawnioskuje o to, by umieścić na opakowaniu tego leku „oznaczenie zwracające uwagę na zagrożenie związane z jego stosowaniem u kobiet w ciąży”.

        29 sierpnia, poseł z partii socjalistycznej zaproponował wprowadzenie nowego podatku od produktów medycznych, który zasiliłby fundusz odszkodowawczy dla ofiar Depakine. Zaś poseł sprawozdawca ds. budżetu ubezpieczeń społecznych poinformował w dzienniku Les Échos swój zamiar zgłoszenia zbieżnej z tym zmiany do projektu ustawy o finansowaniu systemu ubezpieczeń społecznych w 2017 r.!3

        A zatem zaczniemy pomagać… od zaraz! To my zapłacimy za niedbalstwo naszych pseudoodpowiedzialnych.

        Co robią z funduszami, które im powierzamy?!

        Przypominam, że eksperci, ministrowie, władze nie pracują charytatywnie.

        Dajemy im fundusze4, a także gigantyczne wynagrodzenia i władzę.

        Z władzy tej korzystają często w złej wierze, prześladując lekarzy, pacjentów i naukowców.

        A wystarczyłoby, że zrobiliby minimum uzasadniające ich istnienie, tj. na poważnie przejrzeliby literaturę medyczną, kiedy wydają zezwolenie na dopuszczenie leków do obrotu.

        Odpowiedzialni za ogromne cierpienie

        Postanowiłem nie publikować w tym artykule zdjęć tzw. „dzieci Depakine”. Z szacunku dla ofiar i dla ich rodzin. Ale zapewniam Cię, że wady rozwojowe mogą być koszmarne.

        Oto świadectwo na ten temat:

        „Jestem babcią 14-letniej dziewczynki, ofiary Depakine: całkowita ślepota, koślawe dłonie, wady rozwojowe mózgu z autyzmem, problemy z płucami. Dziewczynka nie mówi, nie widzi, nie chodzi sama, nosi gastrostomię, krótko mówiąc – do końca życia będzie zależna od rodziny i społeczeństwa; (…) od Sanofi i innych osób otrzymaliśmy jedynie zaprzeczenia i pogardę. Nazywano nas nawiedzonymi. A mimo to, niestety, mieliśmy rację!”5

        Kto się pochyli nad tym cierpieniem, nad taką niesprawiedliwością?

        Co robić, jeśli nasi „odpowiedzialni” dalej będą płacić za swoje błędy pieniędzmi innych?

        Zagrozić im, drastycznymi karami, np. galerami, jeśli to się powtórzy?

        Na poważnie zająć się medycyną naturalną

        Na chwilę obecną jedynym dostępnym rozwiązaniem jest to, co zawsze: na poważnie zacząć traktować naturalne sposoby leczenia i korzystać z medycyny alternatywnej, kiedy to tylko możliwe, by nie paść ofiarą kolejnego skandalu, który, bądźmy pewni, wybuchnie już wkrótce.

        Ponieważ, zupełnym przypadkiem, istnieje całkowicie naturalna metoda leczenia epilepsji, o której często wspominałem, dieta ketogeniczna. Kto o tym wie? Kto mówi o tym pacjentom?

        Skąd taka cisza? Kto im powie o wszystkim, co tu publikujemy, miesiąc po miesiącu, jak głos wołającego na puszczy?

        Zdrowia życzę,
        Jean-Marc Dupuis
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • grzegorzadam   IP
          http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/11/07/cudowny-mikrobiom/

          W linku film.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • grzegorzadam  
            Autyzm: uwaga na antydepresanty w czasie ciąży


            Szanowny Czytelniku,

            przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych takich jak Prozac, Zoloft, Seroxat, Seropram podczas ciąży zwiększa prawdopodobieństwo autyzmu u dziecka o 87%.

            Od dawna podejrzewano tę zależność. Badanie, którego wyniki opublikowano 14 grudnia 2015 r. w czasopiśmie JAMA Pediatrics (Journal of the American Medical Association) potwierdziło najgorsze obawy (1).

            Przyjmowanie antydepresantów niestety staje się coraz powszechniejsze u kobiet w ciąży. W 2003 r. aż 13% ciężarnych kobiet przyjmowało leki przeciwdepresyjne, podczas gdy w 1999 r. było to zaledwie 6%. Oznacza to dwukrotny wzrost odsetka na przestrzeni czterech lat (2).

            Ta rosnąca tendencja jest tym bardziej niezrozumiała i niebezpieczna, że:

            Prozac i inne antydepresanty z tej samej kategorii (nazywane SSRI od angielskiego określenia Selective Serotonin Reuptake Inhibitor, czyli selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny) mogą wywoływać poważne problemy u noworodków – ryzyko wystąpienia wad serca rośnie o 240%, a bezmózgowia o 350%! (3)
            Leki tego typu nie charakteryzują się większą skutecznością niż terapia poznawczo-behawioralna (CBT od angielskiego Cognitive Behavioural Therapy). CBT to podejście psychologiczne oparte na dialogu i refleksji, niewiążące się z przyjmowaniem żadnych leków i często pozbawione jakichkolwiek efektów ubocznych. Niedawno przeprowadzone badania omówione w wydaniu British Medical Journal z 8 grudnia 2015 roku potwierdziły, że terapia poznawczo-behawioralna jest co najmniej tak samo skuteczna jak Prozac i inne leki z grupy SSRI, nawet w najcięższych przypadkach (4).
            „Nie chcemy, żeby ludzie czuli się winni”

            Reakcja dr Susan Hyman, byłej szefowej Komitetu ds. Autyzmu Amerykańskiego Stowarzyszenia Pediatrów z grudnia 2015 r.: „Nie chcemy, żeby ludzie czuli się winni” anomalii występujących u ich dzieci, ponieważ przyjmowali leki. „To byłoby przeciwproduktywne”.

            Dr Anick Bérard, badaczka z Uniwersytetu w Montrealu i współautorka badań nad zależnością między Prozakiem a autyzmem, stwierdza, że… jeśli antydepresanty „będą nadal powszechnie stosowane” przez kobiety w ciąży, jednym wyjściem będzie „przeprowadzenie nowych badań w celu lepszego zrozumienia ich długofalowych efektów na neurologiczny rozwój dziecka” (5).

            O mało nie spadłem z krzesła, kiedy to przeczytałem!

            Żadnej refleksji nad tym, jakie działania mogą podjąć kobiety. Żadnego apelu o natychmiastowe zaprzestanie wypisywania recept na tego typu leki.

            Oznacza to, że epidemia autyzmu będzie postępować.

            Przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych w czasie ciąży stało się niemalże nowym „prawem człowieka”, a dokładniej: kobiet, zapewnianym przez lekarzy. Nieważne, że przez to będą one rodzić cierpiące dzieci… Nieważne, że dzieci będą cierpieć…

            To polityka chowania głowy w piasek, która osiągnęła absolutny szczyt.

            Stop lekom „tworzącym potwory”

            Antydepresanty zdecydowanie nie są jedynymi lekami, które silnie wpływają na płód.

            Wśród leków oficjalnie rozpoznanych jako mające szkodliwy wpływ na płód możemy wymienić:

            Depakine, środek zalecany przy epilepsji i chorobie afektywnej dwubiegunowej, znacznie zwiększa prawdopodobieństwo deformacji i zmniejsza iloraz inteligencji u dzieci. Lek Depakine znalazł się na pierwszych stronach gazet po tym, jak w 2015 r. matka odkryła po 17 latach, że był on przyczyną choroby jej syna, a lekarz ukrywał przed nią ten fakt (6).
            Izotretynoina (Roaccutane/Izotek) przeciwko trądzikowi (7).
            Metotreksat i cyklofosfamid, wykorzystywane w chemioterapii i przy chorobach autoimmunologicznych, powstrzymują komórki przed podziałem, a zatem mają szkodliwy wpływ na rozwój płodu (8).
            Talidomid – cieszący się złą sławą lek przypisywany ciężarnym kobietom na poranne mdłości w latach 60. XX w. zebrał pokłosie 10 – 20 tysięcy ofiar na całym świecie! Talidomid wywołuje zanik błon, kurczenie rąk i nóg do rozmiaru kikutów. W dzisiejszych czasach wciąż zaleca się go przy toczniu, chorobie Leśniowskiego-Crohna, trądzie i niektórych nowotworach (9).
            Mykofenolan mofetylu o działaniu immunosupresyjnym (10).
            Wszystkie wymienione powyżej leki, a również wiele innych, klasyfikuje się jako „teratogenne”.

            Terato co?

            „Teratos” z greckiego oznacza „potwór”, a „teratogenny” znaczy „potworotwórczy”.

            Gdyby zamiast mówić kobietom:

            „Przepiszę pani środek antydepresyjny. Ma on lekkie działanie teratogenne, ale proszę się nie martwić”,

            mówiło się im:

            „Przepiszę pani środek antydepresyjny. Ma on lekkie działanie potworotwórcze, ale proszę się nie martwić”,

            mam wrażenie, że kobiety ciężarne nie reagowałby na oba stwierdzenia w jednakowy sposób, mimo że oba znaczą dokładnie to samo.

            Używanie trudnych terminów pochodzących z greki i łaciny na opisanie prostych i jasnych zjawisk to odwieczna tradycja w świecie medycznym, żywo podtrzymywana również i dziś.

            Zrób wrażenie na znajomych

            Stąd też medycyna mówi o mikcji, kiedy chodzi o oddawanie moczu, o epistaxis, gdy występuje krwawienie z nosa, o jamie ustnej, odnosząc się do buzi i o chorobie kryptogennej, kiedy przyczyny choroby nie są znane („cryptos” z greckiego znaczy „ukryty”, a „kryptogenny” oznacza: „którego przyczyny są ukryte”).

            Mówi się także o chorobach idiopatycznych w odniesieniu do choroby, „której przyczyn nie można przypisać”. Pacjent czuje się chory, ale z medycznego punktu widzenia nie da się ustalić podłoża dolegliwości.

            Pozwala to osobom, które opanowały skomplikowane terminy, sprawiać wrażenie bardziej oczytanych niż są w rzeczywistości. Przekonaj się na własnej skórze.

            Następnym razem, kiedy zobaczysz, że jednemu z Twoich znajomych leci krew z nosa, spójrz na niego poważnym wzrokiem, zmarszcz brwi, odchrząknij i powiedz stanowczym tonem:

            „Hm… to oczywiste. Cierpisz na epistaxis”.

            Mówiąc prostym językiem „krew leci ci z nosa i nie mam pojęcia, dlaczego”.

            Jednak efekt jest gwarantowany! Zamiast zrozumieć, że nie możesz mu pomóc, znajomy stwierdzi, że masz imponującą wiedzę w dziedzinie medycyny i dlatego też może Ci w tym względzie ufać.

            Mówię o tym, aby przestrzec przed lekami „teratogennymi”. Termin wydaje się specjalistyczny, a zatem uspokaja i dodaje otuchy. Rzeczywistość jest jednak brutalna – chodzi o leki „potworotwórcze”.

            Zdrowia życzę,
            Jean-Marc Dupuis==

            Warto mieć na uwadze.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także