Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
204 661 047
100 online
30 571 VIPy

5 kroków, czyli cykl życia siedmiocyfrowych (na koncie) kobiet. Możesz nią być

Napoleon Hill zasłynął znalezieniem wspólnego mianownika dla 500 bogaczy, ludzi potężnego sukcesu (głównie mężczyzn), dzięki czemu inni, niejako od tyłka strony mogliby naśladując te kolegialne cechy również zostać bogaczami.

Mniej spektakularnym dziełem, ale może jeszcze bardziej inspirującym dla dzisiejszych lasek w dowolnym wieku jest opowieść Barbary Stanny „Secrets of Six-Figure Women” w temacie finansowych guru naszej płci, które zarabiają rocznie milion dolców (przypominam, że to circa 3,8 miliona zło) i mają podobne trajektorie życiowe zarzucające laseczkami z niezbyt wesołego punktu A do całkiem spoko punktu B.

Najczęściej jest tak, że rozpoczynasz cykl dorosłego, nazwijmy to, zwykłego życia w swojej działalności, a więc rozpoczynasz i absolutnie nie zarabiasz kwot siedmiocyfrowych. Wręcz przeciwnie. I tamte kobiety podobnie, i wtedy coś się dzieje, bywa, że tragedia.

Krok 1: Złamanie

  • coś w jej życiu z hukiem pęka
  • zostaje zwolniona
  • zostaje bez grosza
  • ma ogromny dług
  • małżonek umiera, albo ktoś bardzo bliski
  • małżonek idzie do innej (najcześciej, wyłączając Księcia Karola, dużo młodszej)
  • ma raka
  • traci wszystkie pieniądze
  • nie ma z czego żyć
  • brak jakichkolwiek perspektyw na dziś

Tragedia uderza, ale załamanie może być bardzo subtelne. Nikt poza nią może nie być w stanie zobaczyć jej złamania. Ale złamanie jest, i nic już nie będzie takie samo.

Krok 2: Rekolekcje

Brzmi kościelnie, ale idealnie pasuje do sytuacji, gdyż krok drugi u wszystkich tych kobiet był czasem zatrzymania i dochodzenia do głębi siebie.

Wytrącona ze stanu samozadowolenia, absolutnie nowa w środku, obca sobie, niezrozumiała, bierze czas wolny i idzie w nowe obszary. Dosłownie lub w przenośni. Opuszcza swoje zwykłe życie, wyrusza na misję w uproszczonym, amerykańskim stylu Netflix (jak dla mnie straszny syf): jedz, módl się i kochaj.

Przenosi się do jakiegoś wiejskiego domku, na ubocze życia, rezygnuje z pracy, opuszcza rodzinę, wspina się na jakąś górę, byle zrobić coś, co zabierze ją z tego wszystkiego, zajmie psyche, aby mogła wyleczyć się z traumy.

Ta akcja też nie musi być spektakularna, ale bardzo subtelna, widoczna tylko dla niej. Dla innych obserwatorów sytuacji, może nadal pozostawać w swojej strefie komfortu, ale wewnętrznie jest już w nowym miejscu. Jej życie już nigdy nie będzie takie samo.

Ten czas nazywa się „czekaniem i stawaniem się”. Ktoś inny nazwał go „oczekiwaniem na dalsze instrukcje”.

W tej fazie cyklu życia zarobkowego, kobieta prawdopodobnie zarabia bardzo niewiele, a może nawet jest pod kreską. Ale jednak o dziwo, pieniądze nadchodzą. Kobieta nie ma parcia na pieniądze, ba nawet o tym nie myśli, ale jest w zmianie, zrobiła krok w swoją drogę, ruszyła ze skrzyżowania. Pieniądze muszą nadejść, nie ma takiej możliwości, aby rzeczywistość nie odbiła pierwszych pieniędzy.

W tym stanie ducha, kobieta inwestuje jakoś te pieniądze, nie boi się, bo i czego, dotknęła strasznego, nie odkłada jak skąpiec na czarną godzinę. Ale robi te rzeczy z pieniędzmi całkiem intuicyjnie, zupełnie nie jest pewna, ryzykuje emocjonalnie, lub finansowo, bez gwarancji wypłaty.

Po prostu wie, bardziej czuje, że powinna to zrobić, zobaczyć, spróbować.

Krok 3: Coś jak misja

Nadchodzi zrozumienie.

Wycofując się, przechodzi przez to, co można nazywać „wąskim gardłem”, procesem odrodzenia.

W wąskim gardle jest tłoczno, panuje wysoka entropia, jest chaos,

Zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, jeżeli układ termodynamiczny przechodzi od jednego stanu równowagi do drugiego, bez udziału czynników zewnętrznych (a więc spontanicznie), to jego entropia zawsze rośnie.

Po czym laska wyskakuje z lejka na szeroki Ocean Spokojny, gdzie jest bogato nagradzana za to, że była wystarczająco odważna, aby zapuścić się w tak wąskie miejsce.

W tym momencie zna już swoje powołanie i na bank nie jest to tylko powołanie do zarabiania pieniędzy, choć może to być jego część. To jest powołanie do służby, pomagania ludziom, zmieniania świata, w istocie bycia wizjonerką.

Krok 4: Zdyscyplinowane działanie

Krok zwodniczy.

Gdy jej powołanie, pasja, droga są dla niej jasne, przychodzi czas, aby z powrotem osadzić tyłek w fotelu. Tym razem obrotowym, do pracy, zwanym Aluminium Group EA 124, nie mów, żeś na to szpanerskie cudo w „Seksie w wielkim mieście” nie rzuciła gałką zapamiętania.

Teraz laska wie, co ma tutaj na Ziemi, w tym logowaniu do zrobienia. Jest kobietą na misji, zmieniając siebie, dając siebie światu, dostaje od świata wszystko.

I to jest ten czas napisania dobrego biznesplanu, stworzenie strony w necie, napisanie książki, wejścia w konkretnym celu w media społecznościowe, pojawienie się inwestorów spod ziemi, lub skuteczne odszukanie ich, przejście do wydarzeń sieciowych, tylko po to, żeby wnieść swoją wizję do życia Ziemian. To jest wejście krok po kroku, z dużym zdyscyplinowaniem działań wizjonerskich.

W którymś momencie tego kroku, wizjonerka może zacząć czuć się zniechęcona.

Po tym wszystkim, co przeszła, pojawić się może pęknięcie, potężna czkawka po złamaniu. Może ponownie pojawić się chęć na rekolekcje, ale teraz musiałaby nazwać je ucieczką. Może nawet zacznie wątpić w swoją misję. Pojawia się ból niepewności, życie wyhamowuje.

Pojawią się pokusy, mąż, wykończony nową partnerką, jednak chce wrócić na stare pokoje.

Generalnie, stare odżyje, a nowe przestaje kusić, gdyż ego dba o strach przed nowym, może pojawić się też wypalenie. Łotewer. Ona w tym momencie jeszcze nie wie, nie ma pojęcia, że ma zamiar zarobić 7 cyfr.

Jest przerażona… ale jednocześnie obok strachu, pojawia się poczucie, że jest na swojej drodze. Pewność, że to jest to. Jeśli złapiesz wizjonerkę (wizjonera też) w tej fazie, może wyglądać jak szalona osoba.

Najprawdopodobniej potrzebuje fryzjera, masażu, długiej kąpieli, doradziłabyś jej nawet jakiś dobry seks. Owszem, teraz jest wyczerpana i wydaje się nieco rozmyta w ciele. Ale nie zapominajmy, ta faza jest tymczasowa.

Jest na Twojej drodze, i jest absolutnie krytyczna. Gdybyś tylko wiedziała, co się stanie w kroku 5…

Krok 5: Wypłata

Po wymiernym, często dłuższym okresie zdyscyplinowanych działań na własnej drodze, może się wydawać, że ta droga nie prowadzi Cię do nikąd. Że ludzie czytają Vadima Zelanda, wizualizują, i lewą nogą do lusterka mogą osiągnąć wszystko, a Ty jesteś ciągle w kroku.

I wiesz co? Nie przeszkadza Ci to, gdyż jesteś na własnej drodze. Jesteś w swoim wizjonerskim powołaniu.

I nagle – Voila!

Pojawia się pierwszy milion, a potem idzie dalej.

Cykl życia wizjonerki

Jeśli jesteś wizjonerką (bez względu na płeć), i jeszcze o tym nie wiesz, siedzisz w kroku 3, czy 4, ba nawet w 1 czy 2, prawdopodobnie Twój cykl tak jakoś się potoczy. Twoje skrzydła już kiełkują,

Leć motylu, lataj!

love

(Visited 3 740 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Natalia 5 sierpnia 2020 o 08:02

    zaczęło się nagle od bolu z prawej strony pod zuchwa… nie mogłam ruszać językiem i łykać i mialam wrażenie że jestem opuchnieta a ból promieniował do uszu…..lekarz rodzinny stwierdził że to slinianka….. usg szyi nic nie wykazało…po antybiotykach czyli tak miesiącu bol ustawal ale nadal czuje dyskomfort….. i nie wiem juz czy to faktycznie slinianki …. caly czas mam zgrubienie pod zuchwa…. a jak jem to czuje bol i to miejsce sie powiększa…wychodzi taka gula ….. pod zuchwa z boku …. jak pije to sie nie powiększa tylko jak jem …. po jakimś czasie od jedzenia to maleje ale nadal jest wyczuwalne jak dotykam ….nie boli podczas dotyku jedynie jak jem i sie powiekszy …co to może być…nie jest to komfortowe

  2. Felicja 5 sierpnia 2020 o 08:12

    Bardzo optymistyczny tekst. Dodaje otuchy, zresztą jak wszystkie Twoje teksty pełne wiary w człowieka i życzliwości. Fajnie przeczytać z rana. Dzięki!

    1. Jarmush 5 sierpnia 2020 o 12:24

      z miłością <3

  3. Justyna 5 sierpnia 2020 o 08:52

    Piękne Pepsi ? jak zawsze dodajesz skrzydeł kochana ?

    1. Jarmush 5 sierpnia 2020 o 12:23

      <3

  4. Ananasek 5 sierpnia 2020 o 21:31

    Czuje, że zaczynam krok 3 albo gdzieś na trójce się znajduje. Bez 7 cyfr – jeszcze ale może kiedyś!
    Owocek peps

    1. Jarmush 6 sierpnia 2020 o 07:27

      żadne tam może, na bank <3

  5. Nina! 6 sierpnia 2020 o 11:14

    czy ty zarobilas juz ten pierwszy milion..?
    tylko z tego co teraz robisz..?
    daj znac..!
    pozdrawiam goraco !

    1. Jarmush 6 sierpnia 2020 o 19:09

      <3 pisałam o tym w 2012 🙂

  6. Gosiaq 6 sierpnia 2020 o 11:16

    Hah to niesamowite Pepsi. Pisanie komentarza (i ostatecznie nie publikowanie go) na Twoim blogu rozwiązało już kilka moich wątpliwości 😀 Dzięki :*:*

    1. Przemko :-) 7 sierpnia 2020 o 19:01

      To dlatego, że spisywanie swoich myśli, planów, spostrzeżeń pozwala je poukładać w głowie. Odpowiednio zaszufladkować. Myśląc o czymś wydaje ci się to w danej chwili oczywiste i łatwe. Z tym, że po pewnym czasie nie jesteś w stanie już tej myśli tak samo odtworzyć. Może nawet cały wątek umykać. Przepaść mimo intensywnego sobie jego przypominania. Ale zapisując konkretyzujesz je oraz zachowujesz. Późniejsze ich odczytywanie pozwala je zresztą utrwalać, a także korygować, dostosowywać bądź usuwać gdy okazują się bzdurą. Ale przynajmniej nie tkwią już w umyśle. Robią miejsce dla nowych przemyśleń.
      Bardzo możliwe, że podobnie do spisywania działa gadulstwo. Jeśli opowie się wielu osobom daną myśl, spostrzeżenie, to one również się utrwalą. Jest to taki odpowiednik odczytywania i utrwalania dla gaduł, które niezbyt lubią pisać.
      🙂

      1. Jarmush 8 sierpnia 2020 o 09:32

        dokładnie tak jest, ale mało komu się chce

  7. Przemko :-) 7 sierpnia 2020 o 19:14

    Myślę, że jestem jakąś tam wizjonerką 😉 Chociaż faktycznie nie ta płeć 🙂 Gdzieś około kroku 3. Przechodzę doń z drugiego. 1-szy nie był aż tak dramatyczny. Ale było złamanie. Bądź notoryczne załamania, których faktycznie nikt nie dostrzegał. Łącznie ze mną. Ale czułem, że tamta droga była bez celu. Stąd depresje na płaszczyźnie psychicznej. Na kontach zresztą (firmowe i prywatne) również depresje 😉
    Na krok 4-ty nigdy bym nie wpadł. Ciekawe. Ciekawe! Przyjmę z akceptacją 🙂 A jakiś dobry seks, to faktycznie by się przydał. Nawet nie pamiętam kiedy… Ale nie o tym, nie o tym ;D

    1. Jarmush 8 sierpnia 2020 o 09:30

      Przemko, jesteś tak świetnym człowiekiem, że panny sznurkiem za Tobą pewnie gonią, więc nie przesadzaj 😀

      1. Przemko :-) 8 sierpnia 2020 o 19:02

        Coś w tym jest. Już w podstawówce siedziałem w ławce z dziewczyną. Jako jedyny chłopak! One dość często mi zarzucają, że ja je traktuję jak koleżanki. A ja je naprawdę bardzo lubię! A dodatkowo nie mogę pozwolić aby zbyt wcześnie uchybić ich godności 😉 No i dla niektórych zapewne to zbyt długo trwa. Może trochę zbyt ciapowaty jestem w tych sprawach damsko-męskich?! Wolę kobiety z inicjatywą. Ale nie mogą też być zbyt nachalne, łapczywe. Bo wtedy z mojej strony nic z tego nie będzie. Za duży nagły stres. I nici z … 🙂 Ja zdecydowanie bardziej wolę takie delikatne podchody. A nie na szybcika zaraz łupu-cupu 😉

        Ale zauważyłem, że to też się zmienia. Odkąd zacząłem naprawiać swoje życie, to jestem jednak śmielszy w wielu sytuacjach. Ashwagandha mnie na pewno wycisza, uspokaja. Nie wpadam tak szybko w poddenerwowanie jak kiedyś.

        Dzięki za miłe słowa i lekkiego kopniaczka 🙂 To zawsze podbudowuje!

        1. Jarmush 8 sierpnia 2020 o 20:09

          ściskam & pozdro <3

  8. Sarah 11 sierpnia 2020 o 11:07

    Witaj Pepsi, taki temat.
    Przepraszam z gory za brak polskich liter, klawiatura ogarnia tylko francuski.

    3 lata temu pewnien ciag wydarzen sprawil, ze moj swiatopoglad odwrocil sie o 180 stopni, ewolucja zmienila kierunek, zeszlam z drogi cichej egzystencji na droge tworcza, pelna pasji. Przerobilam w kolejnosci de Mello, Osho, Zelanda, Weereszczagina, Liptona, Dispenze, rozne blogi dotyczace samorozwoju i biznesu, z Twoim na czele, robiac notatki, bezgrzac w ksiazkach, wstajac o 5 rano zeby czytac zanim wstana dzieci.
    Czuje w sercu, ze zmian, ktore sprawily, ze kazdy moj dzien jest najpiekniejszym dniem mojego zycia, nie moge i nie chce zachowac dla siebie, dostaje skrzydel kiedy rozmawiam na te tematy z ludzmi, kiedy widze ciche zdziwienie w ich oczach, i nadzieje na to, ze oni tez moga miec ten promien w sobie. I od dluzszego czasu dusza podpowiada mi, ze to wlasnie moj kierunek, widze siebie na scenie, prowadzaca konferencje, piszaca bloga i ksiazke. Wyszlam juz z myslenia, ze wielkie rzeczy nie sa dla mnie, mam w sobie iskre, a momentami cala staje sie plomieniem. Wtedy nic nie jest w stanie mnie zatrzymac, siedze po nocach, slucham konferencji, znowu robie notatki… Ale gdy przychodzi do realnych dzialan, ktore uwidocznilyby moja prace, wkrada sie Opor, wielki opor. I zaczyna sie… przeciez skonczyly sie oszczednosci i musze isc do pracy, przeciez jestem matka i musze miec czas dla dzieci, a wieczorami jeszcze z partnerem spedzic kilka chwil, przeciez na blogu nie zarobie a na pewno nie natychmiast, zreszta nawet nie umiem go zalozyc, przeciez moj francuski nie jest idealny (co w sumie nawet nie jest prawda, bo czuje sie juz na tyle swobodnie). Mam wszystkie atuty w rece, olbrzymia wiedze, pasje do pisania, zwlaszcza odrecznego, jestem mloda i dynamiczna, i do tego wiem co mnie hamuje i jak sobie z tym poradzic, jednak zachowuje sie jak student podczas sesji – robie wszystko, byle uciec od nauki. Wszystko, co przeczytalam, techniki motywacyjne i cala reszta wydaja mi sie tak znajome, tak oczytane, ze umniejszam ich wartosc, albo probuje przez chwile, po czym porzucam. Trace energie na poboczne, niewspierajace dzialania, a moj wielki projekt, urzeczywistnienie moich kreatywnych mocy siedzi w szufladzie.
    Co robic Pepsi, co robic?

    1. Jarmush 11 sierpnia 2020 o 12:25

      Zrób produkt, nie ma innego wyjścia, wiesz już wystarczajaco dużo, żeby zacząć działać, gdy tylko będziesz miała produkt, będziesz wiedziała o czym pisać, jak pisać, czy vlogować. Najprostszym dzisiaj produktem jest e-book, albo francuski dżem z Pycnogenolem (przypominam, to ekstrakt z kory sosny przybrzeżnej Pinus maritima, wyjątkowy, naturalny przeciwutleniacz o ogromnym pozytywnym działaniu) lub coś w tym guście, i zacznij to promować jak tylko potrafisz najlepiej, ozdrowiej od tego, pisz o tym, vloguj, masz chyba moją ksiażkę, czyli e-book, jak zarobić na blogu, czy na stronie internetowej? Piszę w niej to co sama zrobiłam i to dało efekt. najpierw produkt, jakikolwiek, możesz potem od niego odejść, mozesz dołożyć inne, ale koncepcja produktu/sensu stricte jakiejś rzeczy materialnej/lub wirtualnej, jak ebook/szkolenia/ wartości/dżemu/ etc. Gdy wymyślisz produkt, i staniesz się jego ekspertem, będziesz wytrwała i konsekwentna, wygrasz dzień, miesiąc, rok, lata <3

  9. Damaskino 31 sierpnia 2020 o 12:46

    Pepsi czy tworzysz/tworzyłaś biznes plany swoich interesów? Jestem na drodze do stworzenia biznesu, który nie będzie tylko romantycznym westchnieniem pasjonatki, ale w pełni zarabiającą na siebie i na mnie firmą, w której czyjeś pieniądze pracują na moje pieniądze i rozwój. Chcę umieć w cyferki. Jak rozkminiasz takie rzeczy? I jak radzisz sobie z tym głosem w głowie, który mówi: „ale daj spokój, to już było”, „nikt tego nie kupi”, „czasy złotych biznesów w necie już minęły, za ciężko się wybić” itd. Wkurza mnie ta katarynka. Próbuję olewać, ale czasem zastanawiam się, czy nie posłuchać „głosu rozsądku”. Nad strachem już coraz lepiej panuję. Dzięki Tobie ofkors.

    1. Jarmush 31 sierpnia 2020 o 18:40

      Ja nie tworzę, bo nie specjalizuję się w biznesplanach, ale ktoś za mnie to robi, jednak post factum, czyli, gdy już przedsięwzięcie jest w toku. Wcześniej jest tylko błysk, czyli głos intuicji.

    2. Kasia 31 sierpnia 2020 o 20:54

      Poczytaj odpowiedź Peps i sama sobie odpowiedz, co sprawia, że ludzie Cię kupią? Milczenie jest złotem, ale prawda zawsze wyjdzie na jaw. Wybijasz się kosztem cudzej nieświadomości – lenistwu i wygodzie. Cała śliczna prawda, Życzę sukcesów 😉

      1. Damaskino 1 września 2020 o 08:07

        Czyli tworzenie systemu, który sam na siebie zarabia i generuje zyski, jest Towim zdaniem wybijaniem się kosztem cudzej nieświadomości? Właściwie cały wielki świat pieniędzy tak działa. Lenistwo i wygoda są wahadłami, na których świetnie się zarabia 😉 Tutaj oprócz kalkulacji jest tu błysk i potrzeba. I od tego się zaczęło. Wiem, że to dobra droga.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum