Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
207 396 151
55 online
32 670 VIPy

6 prostych kroków jak wyjść z matrycy zwanej Matriks

Sporo widzów na dość starym filmie „Matrix” nagle zaczyna się nerwowo kręcić w fotelach. Coś im świta: – Czy to możliwe, że to film o nas?

Nasza codzienność ukazuje ogromne podobieństwo do rzeczywistości wirtualnej filmu.

Jakby generowana przez komputer naszego umysłu i jego programy, nieustającą manią myślenia i emocji płynących za tymi myślami.

Jak nałogowcy, jak chorzy, jak szajbnięci, czyli totalnie nieświadomi.

Pogrążeni we śnie.

Wylęknieni i tak naprawdę zawsze nieszczęśliwi.

Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Oczywiście są osoby, które wcale nie chcą przebudzenia. Jednak być może nagle zaskoczą.

Ale póki co, wszyscy siedzimy w tej matrycy i dokarmiamy ją emocjami strachu, lęku, chciwości, zamartwiania się, a nawet ekstazą.

Grzebiemy w przeszłości, mamimy się, albo straszymy nieistniejącą jeszcze przyszłością.

Trzeba poznać funkcjonowanie tej matrycy i zrobić z niej coś jak wyskok, nie dosłownie, bo nie ma wciąż gdzie i po co iść

Hop! Siup!

Gdyż tak zwany matriks, tak zwani Oni nie istnieją bez naszych straszących programów ego, raczej rozpadnie się.

Nasze wciąż osądzające i porównywające myśli, i pojawiające się emocje karmią go i rozpieszczają.

Ocena jest jedynie stwierdzeniem, nic piętrzącego potencjał, to osąd i porównanie do innych, czy do siebie karmi matrycę i przyciąga siły równoważące.

Nie ma po co dociekać kiedy to się wszystko zaczęło?

Dlaczego ta energia pochodząca od wylęknionego ego wielu pokoleń, które za wszelką cenę chciały przetrwać na Ziemi, skumulowała się aż do takich rozmiarów tworząc ową matrycę.

Pasożyta energoinformacyjnego, który objawia się w postaci ogromnej ilości mniejszych i większych wahadeł destrukcji.

Jest pewne, że każde z nich jest odrębnym bytem, myślokształtem, egregorem i za wszelką cenę chce przetrwać, tworząc matrycę.

Film Matrix działa na dwóch dość skomplikowanych poziomach.

Pierwszy z nich związany jest z komercyjnym systemem światowej bankowości.

Jednostka przestała być ważna, liczy się tylko zakamuflowane dobro społeczeństwa, a tak naprawdę chodzi o wszech pieniądz i wszechwładzę.

Znowu kłania się Ayn Rand, jej filozofia i książki, nade wszystko „Atlas zbuntowany”. Ogromne ostrzeżenie ludzkości przed powrotem NEOKOMUNY i podobnego kłamliwego, sofistycznego i kazuistycznego myślenia.

Już przerabialiśmy ten dziejowy syf:

„Od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb”

Oto cytata z „Atlasu zbuntowanego”

(…)

No to cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni, kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że to nie był błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie tylko dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszego od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapominał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć jego szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie domagał się lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy, ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że niezupełnie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce. Nie mieliśmy dokąd pójść. Najlepsi pracownicy odeszli z fabryki w pierwszym tygodniu funkcjonowania planu. Straciliśmy wszystkich inżynierów, kierowników, brygadzistów i najbardziej wykwalifikowanych pracowników. Szanujący się człowiek nie pozwoli z siebie rozrobić dojnej krowy. Niektórzy próbowali to znosić, ale długo nie wytrzymali. Ludzie uciekali z fabryki jak z siedliska zarazy, aż wreszcie zostali już tylko ci z potrzebami, lecz bez umiejętności.

(…)

Tak zwana „Policja” wartości społecznych ingeruje w sprawy dotyczące umysłów i ciał, oczywiście chodzi o system wyzysku, maksymalizację produktu finansowego i energetycznego.

Prawo handlowe, prawo w ogóle, to wszystko służy do ZNIEWALANIA JEDNOSTKI, POD PRETEKSTEM DOBRA OGÓŁU.

Wszystko to służy nie dla dobra, tylko do zniewolenia jednostki. Widzieliście już to gdzieś? Kojarzy wam się to z czymś? Słyszał ktoś o Marksie, Engelsie, Leninie, Stalinie, Breżniewie i innych bardziej przerażających, gdyż nam współczesnych? Znamy ich, widzimy. Tych, którzy wiedzą jak to działa, bo były lata praktyki, więc nie ma usprawiedliwienia dla takich idei.

Drugi poziom dotyka rzeczy niewymiernych, iluzji życia

Możliwości ludzkie są nieograniczone, możemy wszystko, gdyż odbieramy fale energomagnetyczne, czyli faktycznie wszystko. Możemy porozumiewać się między sobą z niewyobrażalnymi prędkościami (sześciany prędkości światła). Każdy z nas posiada niezgłębione moce własnego istnienia, czyli jaźni, czyli boskości. Brakuje nam tylko ewolucji świadomości.

Jesteś w grze, którą sama piszesz, sama grasz i myślisz, że jesteś ciałem i ego, ale jesteś graczem z serwerowni. No dobra, nie będę cię wkurzać, serwerownia to synonim nieba, albo odwrotnie.

Nie wiemy, gdzie leży czerwony przycisk przebudzenia

Tkwimy bowiem w iluzji Matrycy i wielu z nas właśnie tego tkwienia CHCE.

Tak naprawdę nikt nie może opowiedzieć czym jest Matrix, ale praktycznie wszyscy możemy go zobaczyć. Sądzimy, że żyjemy w jakimś świecie zewnętrznym, tymczasem sami go wytwarzamy. Ten świat jest naszą iluzją, naszym programem komputerowym. Naszą GRĄ.

Nie chcę nikogo straszyć odpowiedzialnością zbiorową, ale co się stało z człowiekiem, gdy tylko w samym XX wielu wymordowano 100 milionów ludzi? A teraz wojna za miedzą. Można powiedzieć, że braterska. W imię kłamstw i wielkiej obrony postkomuny.

Ta straszna energia zrodzona z bólu i niesprawiedliwości unosi się w postaci ogromnego ciała bolesnego i każdego dnia dokarmiamy ją naszymi lękami i innymi emocjami, z których wszystkie wypływają właśnie z tej podstawowej emocji.

Z lęku.

Oglądasz łby w telewizorze, straszeniu nie ma końca.

Film wiele rzeczy upraszcza, ale matryca jest znacznie bardziej skomplikowana, gdyż jest to mechanika kwantowa.

Kroplówka …
Medialne briefy nie są tym, czym kiedyś były Lauro


Matrix jest nieczułym systemem.

Nie chcę używać słowa, że system jest naszym wrogiem, gdyż to jest już OSĄDZANIE, a przecież my się na niego godzimy, my go tworzymy. Bardziej chcę pisać o tym, jako obserwator.

Z brzucha to piszę.

Jedno jest pewne, widzę to każdego dnia, ludzie wcale yyy … NIE CHCĄ odłączyć się od tego systemu. A to prawie rocznik 84.

Prawdopodobnie nie są na to gotowi, dlatego zachęcam cię do sięgnięcia po Rand, a jeśli masz awersję, bo Musk, Trump, i wielu innych się nią jara, sięgnij po Arystotelesa. Oświeciło gościa kiedyś i pozostawił dla nas kwintesencję prawdy o człowieku.

Niektórym jest to najzwyczajniej obojętne, a inni są tak od tego systemu uzależnieni, że będą wręcz walczyć, aby nic się nie zmieniło.

I to jest dobrze.

To też należy zaakceptować.

Tak się z nami porobiło, widocznie takie doświadczenie jest nam potrzebne, żeby ruszyć dalej ze skrzyżowania.

Czasami trzeba dostać w ryło, żeby ruszyło.

Za taki film jak Matrix jeszcze 150 lat temu można było zostać spalonym żywcem. A może ponownie będzie zakazany?

Może nawet dzisiaj w niektórych krajach być torturowanym można by być.

A, jak myślicie, dlaczego dość słaba książka „Kod Leonarda da Vinci” stała się światowym bestsellerem? Bo jednak ludzie zaczynają czuć pismo nosem. Stają się coraz bardziej świadomi, że od tysięcy lat byli całkowicie nieprzytomni.

 

Rozumiem, że moja charyzma jest przytłaczająca, ale proszę, pojedynczo


6 prostych kroków jak wyjść z matrycy zwanej Matrix

Krok 1: 

Pierwsze zerowanie

Gonimy pragnienia i niespełnione marzenia.

Ego jest wabione (jak dziecko) przez zazdrosne pieniądze (konta w Szwajcarii), władzę (jesteś dobrym muzykiem, ale twórczość to dla ciebie za mało), prestiż (można się zemścić), zdrowe (medycyna i farmacja i wszystko jasne) i szczęśliwe życie (dom, fura, komóra i dzieci w przedszkolu z 3 językami w tym chińskim, a w przyszłości na Yale, gdzie edukowano yyy … Busha).

Wszystko dokumentowane w dużym podkolorowaniu na YT, FB, oraz Insta.

Wszystko to leży ukryte za potężną żelazną bramą, która stoi tuż przed nami. Zachęcani przez nasze ambicje (ego) dążymy do różnych celów przez całe życie.

Dążysz do czegoś przez cały czas, zawsze chcesz coś osiągnąć.

Ten niespokojny szum wszczęty przez twoje obawy, że wciąż nie jesteś tam, i nie masz tego.

Nigdy nie jesteśmy zadowoleni, zawsze chcemy czegoś innego, lepszego, piękniejszego, bardziej wyrafinowanego, droższego niż mamy obecnie.

W ten sposób usiłujemy realizować nasze cele, aż do śmierci, gdy uświadomimy sobie, jak bezsensowne to było wszystko.

Skumaj wreszcie:

TO NIE JEST NA POWAŻNIE, TO TWOJA GRA EDUKACYJNA

Co innego, gdy podejdziesz do tego jak do zabawy, jak do programu, jak do zdobywania doświadczeń. Nie będziesz  na usługach ego.

Ego to twój wasal, nie odwrotnie.

Dopóki żyjemy w tej matrycy, musimy brać udział w tej zabawie, bo mamy ciało i umysł, o które powinniśmy zadbać.

Ale musimy zdawać sobie sprawę, że to iluzja.

Rzeczywistość jest wirtualna, dowodzi tego nauka zwana mechaniką kwantową. Serio!

Musimy zostać obserwatorami umysłu i zachowywać czujność.

Gdy ego chce obwiniać wszystkich, tylko nie siebie, gdy zaczyna nas dręczyć myślami, które natychmiast wywołują emocje (najlepiej karmiące pasożyta, czyli matrix energo-informacyjny), jak lęk, złość, zamartwianie się, czy też zazdrość, niespełnienie, albo eksyctację nowym i nowym i nowym. To są bardzo niskie wibracje.

 

Moja Ziutka (przedstawiam ego Pepsiaka)

A więc gdy ego wpuszcza cię w te maliny, trzeba zrobić unik. Zacznij się zerować.

  • 4 szklanki z rana
  • Oddechy na 4
  • Słońce
  • Biegajżesz
  • praca, czyli DZIAŁANIE
  • Doświadczanie
  • Owoce
  • Centralnie organiczne jedzenie
  • Jak trzeba, to suple
  • Codzienne posty
  • BUDZENIE SIĘ

Logujesz się  do gry naga i taka z niej odejdziesz.

Nie jest to powód do smutku, bo jesteś świadomością, czyli i tak NIEŚMIERTELNA.

Twoje 4 szklanki, podstawa do wyskoczenia z matrycy 🙂


Rzeczywistość jest wirtualna, świadomość nieśmiertelna

I wszystko w temacie.

Skoro JESTEŚ już ZAWSZE BĘDZIESZ

To jest powód do śmiechu z siebie samej

Zostań twórcą

Zrób kreatorską szarlotkę

Zrób przepływ finansowy

Bądź w przepływach

Zbuduj dom i go opuść

Zbuduj dom i ciesz się

Nie  uważaj, że ci się coś należy od innych

Pojmij, że wszystko ci się należy od siebie

Wymyśl przestrzeń zakrzywioną w drugą stronę 🙂

Krok 2:

Zaczynasz szukać duchowości

Owszem zaczynasz już czuć pismo nosem.

Zaczynasz rozumieć, że ego, to nie Ty.

Że to oddzielny twór umysłu.

Od teraz (gdy nie zapomnisz, gdy nie lecisz na automacie) używasz umysłu, do przyglądania się jemu samemu.

Widzisz swoje programy myślowe.

Zaczynasz szukać drogi do oświecenia.

Kierujesz się więc ku duchowości.

Oczywiście twoje ego chce cię wpuścić w maliny, udaje, że owszem, chce zniknąć i zaczyna poszukiwać wraz z tobą doznań duchowych. Oczywiście chce znaleźć dogmat, wielkiego mistrza, osiągnąć stan trwałego szczęścia.

Jednak ty widzisz, kiedy Ziutka rżnie głupka i śmiejesz się z tego, że już witałaś się z gąską, że zobaczyłaś się wśród przebudzonych.

Tak czy siak szukasz.

Idziesz do jakiegoś kościoła, jedziesz do Indii, bo jesteś na etapie drugim.

Szukasz.

 

Krok 3: 

Stop

Szukasz i szukasz i nagle stwierdzasz, że to cię męczy.

Że tego nie znajdziesz poza sobą.

Przestajesz obwiniać wszystkich i wszystko co zewnętrzne, pojmujesz, że TO TWOJE KONSTRUKTY.

Że to TY przyczyniasz się do tej rzeczywistości, która jest dla ciebie bolesna

Że wszystko masz pod ręką, w tym sens życia.

Że to jest w tobie.

Zaczynasz coraz częściej schodzić do serca, jak w końcu Mały Książę.

Patrzysz przez swojego obserwatora w brzuchu.

Zaczynasz traktować umysł, jak najpiękniejsze twórcze narzędzie, twoją wolność.

Przestajesz osądzać, porównywać i obwiniać.

Zdajesz sobie jasno sprawę, że wszystko czego szukałaś na zewnątrz siebie, już znajduje się w TOBIE.

Tolle’go zaczepił pewien człowiek i mówi, że tak bardzo chciałby mieć to co ma Tolle. 

Tę radość istnienia, ten spokój, to promieniowanie spokojem.

Na to Tolle rezolutnie:

Ale ty to wszystko już masz. 

Zaczynasz kumać, że to ty przyczyniasz się do tej rzeczywistości, która jest dla ciebie bolesna.

Teraz zostawiasz za sobą rolę poszukiwacza duchowego i wzniosłe zapędy

Bywa, że na moment rzeczywiście tracisz ego.

Doznajesz satori.

Na przykład podczas kontaktu z naturą.

Doznajesz przebłysku świadomości na moment, ataku szczęśliwego spokoju.

 

Krok 4: 

Dostrzegasz swoje wnętrze

To już jest początek drogi wewnętrznej, która zabiera cię z matrycy, poza umysł.

Gdy zaczęłaś już tę podróż, możesz coraz częściej pozostawić Matrix za sobą.

Możesz przełączyć się na tu i teraz.

Przestajesz się dekoncentrować byle czym.

Przestajesz gonić za każdą myślą z wywieszonym ozorem jak wystraszony pies.

Zaczynasz się oczyszczać z byle czego.

Opadają z ciebie  chujowe myśli.

Zaczynasz podróżować w głąb siebie, ale wciąż widzisz ile jest jeszcze do zrobienia.

Sprawy potrafią wytrącić cię z trudem zdobytej równowagi.

Wciąż musisz śmiać się z siebie.

Sprawy destrukcji wahadeł wciąż rzucają dłuuugie cienie.

Jednak w twoim życiu pojawia się coraz więcej świadomości.

Jesteś coraz częściej przytomna.

Krok 5: 

Witaj w domu, czyli trochę więcej przebudzenia

Jesteś teraz świadoma swojej egzystencji poprzez własną formę i kształty, jesteś świadoma swojego umysłu, z którym przestajesz się (gdy nie zapomnisz) utożsamiać.

Docierasz do siebie samej.

Rozumiesz coraz częściej, że jesteś świadomością.

Witasz się z sobą, czyli dostrzegasz w sobie cząstkę Buddy, Jezusa, duszy, pustki, boskości.

Czyli przepełnia cię MIŁOŚĆ. TAmiłość!

Nie, że zaraz przebudzona na amen, ale widzisz w sobie coraz więcej miłości do siebie i wszystkich ludzi i do wszystkiego.

Robisz się współczująca.

Robisz się wdzięczna.

Zaczynasz się utożsamiać z wszystkim. No dobra, to już jest przebudzenie.

A więc na moment. Coraz dłuższe są te momenty.

Trafiłaś w końcu do domu.

Dotarłaś do siebie samej.

Czujesz często spokojną radość.

Dużo żyjesz teraz w teraźniejszości.

Jednak, czy faktycznie jesteś teraz już wolna? Okazuje się, że przed tobą jest jeszcze jeden, a może milion kroków?

EWOLUCJA ŚWIADOMOŚCI NIE MA BOWIEM KOŃCA!

Krok 6.

Powrót

Jest to etap, który zabierze cię do punktu, w którym cała podróż się yyy … rozpoczęła.

Wracasz do matrycy, do świata życia codziennego.

Jednak jesteś już zupełnie inna niż, gdy robiłaś swój pierwszy krok wychodzenia z matrycy.

Twój umysł jest teraz twoim przyjacielem.

Jesteś świadoma swojego istnienia.

Pustka w której byłaś tętni teraz życiem, pulsuje.

Od tego momentu Świat staje się zupełnie inny dla ciebie.

Nie karmisz już matriksa, tylko doświadczasz.

Rzucasz się w strumień życia i łączysz się z Wszechświatem.

Świat staje się od nowa przygodą.

Wszechświat zaczyna ci sprzyjać.

W tym czasie możesz pomagać innym w przebudzeniu i dzielić się radością istnienia i sympatią do wszystkich.

JESTEŚ KTÓRĄ JESTEŚ

Kochasz.

 

owocek

Jestem którą jestem:)

(Visited 137 983 times, 6 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Justyna 22 lutego 2017 o 18:57

    Oj Pepsi…tak długą drogę przeszłam..trafić do siebie..do swojego wnętrza..gdy uświadomiłam sobie że jako istota zawsze będę. to było cudowne doświadczenie. Zbieram je codziennie,..Chciałam tylko przekazać jako zahukana, zalękniona osoba znalazłam spokój i siłę w sobie- w żadnym zewnętrznym celu, w żadnym mistrzu, religii ( ona wręcz mi przeszkadzała- aż w końcu sama ode mnie odpadła. Pokonałam natrętne myśli, poprzez ich obserwacje , jestem wartością samą w sobie, codziennie czuję wdzięczność za wszystko… Twoje pisanie, mnie inspiruje i dziś gdy przeczytałam ostatni wpis ostatnie zdanie- kochasz… popłakałam się…
    Pisz dalej…

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 19:02

      Oj Justyno <3

  2. Adzia 22 lutego 2017 o 19:11

    Tylko tyle – dziękuję :-*

  3. beataherbata 22 lutego 2017 o 19:24

    Otóż istnieje niebezpieczeństwo, że zaczynam się w Tobie zakochiwać haha A bardziej serio to DZIĘKUJĘ Ci bo otwierasz mi oczy i pomagasz poukładać coś, co na dnie duszy czuję od bardzo dawna i kołacze się po głowie i sercu 🙂

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 19:32

      Kocham2

  4. vegsa 22 lutego 2017 o 19:32

    Pepsi, jak to możliwe że ten film Matrix, tak jak i książka Kod Leonarda ujrzały światło dzienne? Czy to nie po to, aby jeszcze bardziej podzielić ludzi i wzbudzić lęk? Czy prawda nie sięga gdzieś dalej? Dziękuję za wpis.

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 19:39

      Nic już bardziej nie podzieli niż to co się dzieje. Kościół miał wolty do Kodu.A matrix pewnie wszedł całkiem przypadkowo, cenzura Iluminacka, albo zaspała, albo mają już to gdzieś. Tyle świrów w Necie, tyle teorii spiskowych, że jeszcze jedna niczego nie zmieni. Przecież właściwie otwarcie mówi się o wielu rzeczach, a ludzie nadal mają oczy szeroko zamknięte.

      1. Natalia 19 maja 2018 o 21:33

        To samo z książką Maxime Chattam „Tajemnice chaosu” …

  5. misza 22 lutego 2017 o 19:34

    ehhh pomimo tego, że czułam już nie raz, najpełniejsze szczęście, niezależne od okoliczności ( trochę zależne, bo dużo medytowałam wtedy), czułam nie raz jasno złote świtało, energię wypływającą z mojego serca i rozlewającą się po całym ciele, pomimo snów, w których spotykam prawdziwych mędrców, mówiących mi mądre rzeczy ( ostatnio się oczyszczałam w realu,a we śnie spotkałam kobietę, która mówi: „gdybyś przestała się bać, nie musiałabyś się oczyszczać”. To prawda, wszystkie choroby pochodzą przecież ze strachu, jemy niezdrowo z strachu itp. Z drugiej strony gdybym była przepełniona miłością to moje ciało też byłoby totalnie zdrowe.) Pomimo tego wszystkiego bywam totalnie wkurzona. Tak, że nie jestem nawet w stanie usiąść do medytacji, mogę tylko leżeć. Leżę i obserwuję ( z trudem ogromnym), czuję ogień w klatce piersiowej, mam ochotę niszczyć, płakać, wrzeszczeć, kopać.. jestem przepełniona najgorszymi emocjami. Na szczęście dzięki obserwacji to mija, czasem nawet po kilku minutach. Co jest dziwne, bo tak ogromna złość powinna mieć chwile żeby ochłonąć, a to najzwyczajniej w świecie, w pewnym momencie znika. Zdarza mi się to prawie codziennie, a przyczyny są tak głupie.. tak błahe, tak nic nieznaczące.. oczywiście jeśli regularnie medytuję to zdarza się to rzadziej, ale regularnie nie medytuję.. staram się być świadoma cały czas i na szczęście czuje kiedy to nadchodzi. Jeśli z kimś jestem to szybko uciekam bo moja złość byłaby w stanie zniszczyć najlepszą relacje 😀 wiem, że dzięki większej świadomości, w ogóle jestem w stanie dostrzegać tą złość, ale nie jestem pewna czy tak silna była ona kiedy byłam mniej świadoma. Czy większa świadomość powoduje wypływanie tego?
    W zasadzie to nie jest żadne pytanie, takie moje luźne przemyślenia 🙂 Jeśli ktoś ma ochotę się odnieść to tego to zapraszam!

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 19:42

      To ciekawe. Oczywiście nasuwa się spostrzeżenie, że może jak byłaś na totalnej nieświadomce, nie obserwowałaś swojego umysłu, i też miałaś częste napady złości, tylko nie pamiętasz, że aż tak. A może to jest jakiś wentyl, że wciąż się kontrolujesz, jesteś czujna, no to masz 🙂

      1. Carrie 22 lutego 2017 o 22:52

        Misza, a wejdz kiedys w tą złość, co Ci szkodzi. Ustaw sobie poduszki, daj im wycisk niech to będzie medytacja w akcji 😀 Nie mozna zaakceptować tego, od czego się tak ucieka w analizę-to dalej jest ten sam poziom tylko się ładniej nazywa.

        😀

        1. misza 23 lutego 2017 o 17:52

          Dzięki, że mi odpisaliście! <3
          medytuję vipassanę, uczyli mnie, żeby nie reagować, tylko obserwować 😀 To nie tak, że się kontroluję. Kiedy przychodzi złość – żadnej kontroli i bronienia się przed nią, czysta obserwacja i świadomość. Zastanawia się tylko skąd takie emocje we mnie. Nie mam żadnych stresów, nacisków, obowiązków, odpowiedzialności, nic co generowałoby gniew. A może mam ale o tym nie wiem.. Teraz mi się przypomina, że JAS ( droga w światy nadzmysłowe – pięknym językiem napisana polska książka o oświeceniu) pisał o tym, że kiedy wchodzi się na ścieżkę to pojawiają sie przeszkody. Zawsze, przecież matrix nie puści nas tak łatwo 😀 może to są moje przeszkody 🙂

    2. achras 23 marca 2018 o 00:09

      złości nie można przeleżeć 🙂 jeśli się pojawia to obserwuj czemu i daj kreatywny upust. wyrzucaj, oddawaj, transformuj. Samo sobie nie pójdzie 😀 poduszki i wrzeszczenie to świetny pomysł.

  6. Iwona 22 lutego 2017 o 20:16

    Pepsi poszerz temat o Iluminatow dużo już się naczytałam ale strach się bacPs. Już wcześniej miałam się ciebie zapytać jak farbujesz włosy, czy można uzyskać blad bez chemii?

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 22:03

      oczywiście robię to u fryzjera wszystko prawie 100% natury Natulique

    2. Agnieszka 23 lutego 2017 o 12:38

      Iwono, nie bój się Iluminatów, ani żadnych innych grup ludzi, którzy rzekomo ze sobą spiskują przeciwko nam. Ludzi nie powinniśmy się bać i ich obwiniać, bo każdy człowiek z natury jest dobry, piękny, tak jak Bóg 🙂 Natomiast strzeż się Szatana, który natrętnie wpływa na ego ludzi, skłaniając ich do zła. Jeśli ktoś stoi za całym tym strasznym czymś, co Pepsi nazywa Matrixem, to głównym twórcą i strategiem jest Szatan. Jego współpracownicy działają z nim świadomie lub nie. Podejrzewam, że zdecydowana większość nieświadomie, nie będąc członkiem jednej, jedynej, tajnej grupy czy organizacji spiskowej – a po prostu dla własnych korzyści, pieniędzy, poczucia władzy i innych bzdur, które według ego (opanowanego przez Szatana) mają być dla nich w życiu ważne.
      Inaczej mówiąc, Szatan posługuje się rękami zarówno świadomych satanistów jak i wielu nieświadomych iluminatów, masonów, żydów, katolików, muzułmanów, buddystów, hinduistów, agnostyków, ateistów, ludzi dla których guru jest Osho, ludzi dla których guru jest Pepsi, ludzi którzy sami są dla siebie guru 🙁 Jedynie ludzie, dla których guru jest Bóg i którzy świadomie wyrzekają się Szatana, mają szansę na życie pozbawione strachu, w pokoju, nadziei, radości i miłości 🙂 Bez względu na wyznawaną filozofię. (Ja osobiście wyznaję religię katolicką, ale nie jest to celem samym w sobie, to tylko taki środek – droga do Boga).
      Pozdrawiam, Bóg Cię kocha! 🙂

      1. XXX 11 października 2022 o 15:10

        Nie ma Boga ani Szatana. To nie Bóg stworzył człowieka, tylko człowiek Boga. I Szatana, który jest tak naprawdę druga stroną tej samej monety. Religie, jakie znamy obecnie, zostały stworzone dla władzy nad jednostkami. Wystarczy cofnąć się do najbardziej pierwotnej dla ludzkości religii/wierzeń żeby się przekonać, iż na początku ludzie mieli świadomość istnienia współświadomości Jest bowiem tylko jedno istnienie – wspólna świadomość, której jesteśmy częścią że wszystkim, co nas otacza. Im prędzej ludzie to zrozumieją, tym szybciej przestaną być niewolnikami

        1. Bluetopaz 16 października 2022 o 18:51

          Czlowiek nazywa Bigiem to co inni nazywaja Swiadomos ia, Wszechswiatem itd. Nie czepiaj sie nazwy. TO bylo zawsze przed czlowiekiem.

  7. Liliana 22 lutego 2017 o 20:19

    Pepsi… świetny wpis gratuluję i dziękuję.

  8. lenalenowska 22 lutego 2017 o 20:27

    Kochana a ja mam takie pytanie, czy jak się zeruję, medytuję to powinnam czuć tylko pustkę żadnych myśli? Czy jak pojawia się skupienie na ciele, oddechu, czuję szczęście i wtedy jest myśl o tym na czym się skupiam to ciągle moje ego się przebija czy to może to już prawdziwa ja czy ego tak się kamufluje? Nie potrafię nawet dokładnie tego opisać 🙂 lowciam

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 22:02

      zerowanie to jest dopiero gra wstępna, myśli jak obłoki na niebie, sobie przepływają, a Ty możesz je obserwować, ale nawet tu i teraz są jakby myśli,ale pozbawione ego

      1. lenalenowska 23 lutego 2017 o 10:24

        Dziękuję oto własnie mi chodziło czy mogą być myśli ale bez ego, czasem są to myśli ale jakby nie moje. Dziękuję, robisz kawał dobrej roboty.

  9. Nina 22 lutego 2017 o 20:51

    A co my na To, że Nasa odkryła nowe planety, na ktorych może być życie?? !! Jak to jest są te inne wymiary? Ważne znać siebie prawda i wtedy można szlifować diament, wyrzucic nawyki koncepcje itp..

    1. Jarmush 22 lutego 2017 o 21:57

      jesteśmy wszystkim, dlaczego nie miałoby pojawić się życie na innych planetach? Wszechświat, Ziemia, posiadamy świadomość

  10. Madzia 22 lutego 2017 o 21:25

    Przede wszystkim dziękuje ci pepsi za kolejny genialny wpis będę do niego wracać ,odnise się do miszy kochanie posłuchaj sobie de Mello co mówi skąd się bierze złość na you tubie jest jego ksiazka „przebudzenie ” warta po słuchania mianowicie każda złość ale absolutnie kazda bierze się ze strachu !!!!! Gdy zaczelam to analizować i patrzeć na to z tej perspektywy bardzo mi to pomogło , de Mello tłumaczy to dokładniej i lepiej tak ze polecam i powodzenia uściski dla ciebie ,uwielbiam tego bloga i ludzi tutaj <3

  11. Lily 22 lutego 2017 o 22:46

    Pepsi, Jiddu Krishnamurti. Mowi to co Tolle tylko wydaje sie jakby lepiej, nie wiem. Przemawia do mnie, ale .. nie wiem coraz bardziej jakbym bladzila. Czy czasem warto przeanalizowac relacje z rodzina, jesli czujesz, ze cos tam jest jakby nierozwiazane ?
    Ale pytanie Krishnamurti- czy znasz? Czy ee no wiesz, czlowiek oswiecony ?

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 09:24

      Nie właź w relacje, nie rozkminiaj, po prostu zmień swoje muśli, przestań oceniać, nie daj się wciągnąć w kolejną pułapkę ego, które będzie Ci do tego wmawiać, że jesteś pokrzywdzona, albo udawać, że wybaczyłaś. Nie myśl o tym, jest jak jest. Zacznij śpiewać. Nie znam Jiddu, ale p[onieważ wszyscy przebudzeni, albo ci daleko na drodze do oświecenia mówią to samo, chociaż używają innych słów, po prostu teraz czytam kwintesencję Tolle, ale Ty czytaj, słuchaj kogo chcesz, jeśli dociera do Ciebie tam w środku, instynktownie umiemy rozpoznać prawdę

  12. jagatoja 22 lutego 2017 o 23:31

    Pepsi kochana dziękuję za pomoc :*

    podsyłam świeżynkę z 21/02/2017 klip Katy Perry – Chained To The Rhythm (Official) ft. Skip Marley

    …pełen cudownych alegorii ze świetnym tekstem,
    …system chyba się kończy <3

    https://www.youtube.com/watch?v=Um7pMggPnug&list=PLx0sYbCqOb8TBPRdmBHs5Iftvv9TPboYG&index=4

  13. jagatoja 22 lutego 2017 o 23:34

    podmień proszę link na właściwy (sorry poprzedni poszedł z playlisty)

    https://www.youtube.com/watch?v=Um7pMggPnug

    1. Paty 23 lutego 2017 o 17:53

      Ostatnio słuchałam tej piosenki w samochodzie i byłam w szoku, źe Katy Perry ma taki „głęboki” tekst. Coś się dzieje w matrixie :O

  14. Monia 23 lutego 2017 o 07:09

    Dziękuję 🙂 Czuje że wreszcie wszystko zrozumiałam i staram się jak mogę wyciszać ego. Nie jest to łatwe i dlatego Twoje posty bardzo pomagają. Poprawiły się nie tylko moje relacje z mężem, synem, mamą , współpracownikami ale też z klientami w pracy. A dla ego nie znalazłam imienia ale mówię mu „Przestań jęczeć”. Tak mówił kiedyś do mnie mąż jak narzekałam. Dziś chyba po raz kolejny obejrzę Matrix, ale tym razem skupiając się na zupełnie innych aspektach tego filmu 🙂 Kocham Was 🙂

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 09:17

      A My Ciebie

  15. goro2688 23 lutego 2017 o 07:55

    Hej czy istnieje jakieś miejsce w Krakowie gdzie mogę zaopatrzyć się w produkty z waszego sklepu np sklep stacjonarny czy coś w ten deseń?

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 08:58

      suplementy i organiczne jedzenie w This is Bio w biurowcu Columbus’ie, Bohaterów Września 82

  16. Okoń 23 lutego 2017 o 10:10

    Cenzura raczej zaspała bo kolejne części Matrixa są b.słabe liczy się tylko pierwszy, resztę dokręcono żeby rozmydlić wrażenie.

    Śniłaś mi się dzisiaj Pepsi …serio, wyglądałaś inaczej, ciemne włosy i starzej,:-) chciałem skorzystać z okazji i o coś zapytać, ale w końcu nie zapytałem… Otwieram komputer , a tu taki ważny wpis…. Przyjmuję jako odpowiedź 🙂

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 10:40

      mam włosy ciemniejsze teraz i w ogóle wyglądam starzej, więc zobaczyłeś mnie 🙂

  17. Palau www.wgryzsie.com 23 lutego 2017 o 10:52

    Kochana Pepsi!

    Wspaniały artykuł. Śledzę Twego bloga od dawna. Pamiętam, jak opadła mi szczęka, gdy zaczęłaś pisać o bardzo mi bliskich duchowych sprawach i przytaczać Tollego. Szczerze cieszę się, że spotykam na swej drodze, czy na żywo, czy w internecie, co raz więcej osób, które chcą się budzić.
    Znasz Pemę Chodron? Dla mnie bardzo pomocna w skumaniu co i jak. To co prawda spojrzenie z buddyjskiej strony, ale dużo „tu i teraz” i właściwie co za różnica która filozofia zbliża nas do budzenia się 🙂 Z resztą oglądając jej wystąpienia rzuciło mi się „na uszy” jak Pema i Tolle podobnie się śmieją. Ale ten życzliwy śmiech jako reakcja na rzeczywistość to już chyba „domena” oświeconych/przebudzonych/budzących się 🙂

    A odzywam się dziś z pierwszym komentarzem, bo… rozbawiło mnie zdjęcie Twej Ziuty -Taka oto „błaha” przyczyna 🙂 Moja to Klarysa – czystej krwi arystokratka, często zalapuje focha i nie potrafi wyjąć kija z pewnej części ciała. Zainspirowałaś mnie do namalowania jej portretu 😉

    pozdrawiam ciepło Ciebie i wszytkim życzę jak najwięcej śmiechu i zerowania się 🙂
    Palau

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 16:06

      ❤️

  18. Ewka 23 lutego 2017 o 12:27

    Niby wszystko rozumiem jak czytam Twoje wpisy o matrixie, zerowaniu, przebudzeniu…ale nie potrafię wprowadzić Twoich rad do mojego pokręconego życia. Codzienności i zwykłych prozaicznych problemów nie da się ominąć od tak. W końcu jakoś trzeba zarobić na rachunki i życie, trzeba gdzieś mieszkać itd.
    Osobiście nie mam wygórowanych planów. Mam 27 lal – chciałabym mieć szczęśliwy związek, założyć rodzinę, mieć swój kąt i tyle. Co chwilę jednak pojawiają się nowe problemy a to zdrowotne, a to finansowe. I jak tutaj żyć w teraźniejszości, nic nie planować i nie roztrząsać??

    Mam jednak nadzieję, że w końcu to pojmę… i w końcu nie będę się bać.

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 16:03

      nie mówię tego co piszesz, jest czas zegarowy i do niego dostosowujesz się, właśnie, planujesz, zarabiasz, realizujesz, ale ludzie mylą czas zegarowy z czasem psychicznym, a to już nie jest dobrze, bo jest tylko teraxniejszość, życie trwa tylko teraz

  19. Yoj 23 lutego 2017 o 12:32

    Pepsi wspominałaś o tym kilkakrotnie -dlaczego korporacje są złe? Czy ludzie z korporacji nie mogą być szczęśliwi wg ciebie ?

    Wiesz ze mówisz jak Pawlikowska? 🙂

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 15:57

      mówię jak ja 🙂

  20. Mirka 23 lutego 2017 o 13:54

    Matrixa to kłamstwo wciskane przez wszystkie tzw. wladze na ziemi
    Należałoby zapytać , dlaczego działają przeciwko obywatelom ?
    Odpowiedz jest prosta , są to pasożyty .

  21. Okoń 23 lutego 2017 o 14:28

    Spoko to tylko przejściowe opakowanie 🙂

    Pepsi czy na obecnie zwiększone nad europą promieniowanie płyn lugola ?

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 15:53

      jod zawsze należy suplementować, a o tamtym nie myśleć, nie podbijać

  22. Ulc 23 lutego 2017 o 15:26

    Kochani
    Chyba się pogubiłam mocno ostatnio. Wydawało się, że jest coraz bardziej do przodu, coraz mniej Zdzichy – ego, więcej spokoju… A teraz mam wrażenie, że to wszystko na nic. Zdzicha ma jakieś dziwne humory, ni stąd ni z owad smutek, potem nieokielznana radosc. Lustra bardzo pokazują mi jak mało znaczę, jak bardzo jestem nikim, gniota jak robala… „ogarniam blog, chwila moment się pojawi, będę mogła być może pomóc innym, tak jak ja otrzymałam pomoc niedawno!” I patelnia w łeb „Czy jesteś pewna, że masz odpowiednia wiedzę? Ludzie są bardzo ufni i bardzo chcą wierzyć w to, co przeczytają w internecie. A jeżeli kogoś skrzywdzisz? To wielka odpowiedzialnosc… chociaż w sumie ten i ten nic nie wie, a ma klientów na pęczki, więc tobie też się może uda.” – I taki tam entuzjazm poszedł się plumkac…
    Odczuwam bardzo humory innych ludzi, co rzutuje na moje samopoczucie. Czuje się odrealniona, nie na miejscu, bo Zdzicha mi tak każe, a ja ostatnio nie umiem zostawić jej gdzieś po drodze, albo wysłać na dwór…

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 15:49

      poczucie odrealnieniu to wcale nie taki zły objaw , to początek

  23. Mag 23 lutego 2017 o 17:07

    Pepsi – co myślisz o „kuloodpornej” kawie z olejem kokosowym, np. zamiast posiłku? Czy taki miks zdrowego tłuszczu, który nie podnosi poziom cukru we krwi może szkodzić tarczycy i nadnerczom?

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 19:37

      Jej (kuloodpornej kawy) autor (kawa z masłem) Dave Asprey prowadzący blog o zdrowym odżywianiu spopularyzował picie kawy z tłuszczem po wizycie w Tybecie, gdzie zafascynował go miejscowy zwyczaj dodawania masła z mleka jaków do herbaty.
      Trochę dziwne, że akurat Tybet został wybrany przez zachodnich „znawców” zdrowia, jako kolebkę tego co należy naśladować. W rzeczywistości Tybet to dom jednego z bardziej nieszczęśliwych narodów Ziemi, z niską średnią życia 60 lat, gdzie wśród 1/3 rodzin, przynajmniej jeden członek rodziny jest niepełnosprawny, gdzie śmiertelność niemowląt jest większa niż 1 na 10, a analfabetyzm dorosłych po prostu poraża.

      Jednak w oczach przeciętnego człowieka zachodu Tybet pozostaje nadal alternatywą, kulturą wyboru, rodzaju zaawansowanego płaskowyżu o nieuszkodzonej wiedzy. Zbocza Tybetu według zachodniego pospolitego myślenia przesiąknięte są jakby rozmaitymi starożytnymi mądrościami, któreż to mądrości jednak najwyraźniej nie przełożyły się na los własnych nędznych mieszkańców.

      Nie Kochana kawa z olejem kokosowym nie nadaje się jako posiłek, i moim zdaniem szkodzi zdrowiu, w tym tarczycy i nadnerczom

  24. Maggie 23 lutego 2017 o 17:32

    Uwielbiam ludzi pięknych wewnętrznie,a tu pełno takich 🙂 próbuje okiełznać swoja euforię ale jakoś tak mi przyjemnie

    1. Jarmush 23 lutego 2017 o 19:29

      <3

  25. marzyciel 24 lutego 2017 o 09:18

    Dziękuję za wspaniały artykuł. Chciałem napisać bardzo wiele słów ale potrafię teraz tylko napisać dziękuję. Jak przeczytam go kilka razy pewnie napiszę coś jeszcze co mi chodzi po głowie a bardzo nie potrafi w tej chwili wyjść. Dziękuję.

    1. Jarmush 24 lutego 2017 o 10:00

      <3

  26. Ola 25 lutego 2017 o 13:27

    Pepsi, a jak odnaleźć się w kontakcie z innymi ludźmi? Odkąd porzucam swojego ego na rzecz życia chwilą obecną mam z tym problem. To się najbardziej uwidacznia wśród osób, które mają bardzo przerośnięte ego. Wtedy kompletnie nie wiem o czym mam z takimi osobami rozmawiać. Zwłaszcza jeśli to są osoby z bliskiej rodziny. Niczym radar wyczuwam wtedy, ze dla takiego delikwenta jestem po prostu jakimś przedmiotem, który ma wzdychać, skakać i przyklaskiwać na każde słowo. Nie mam też tematu do rozmowy, wszystko kręci się wokół tego co „jara” EGO, kariera, polityka, utalentowane dzieci, zarąbiste wakacje, odjechane telefony, itp. Czuję się wtedy jakby ten pasożyt ego w drugiej osobie wysysał ze mnie całą energię. Takie osoby najczęściej nie są oczywiście kompletnie zainteresowane moim życiem (bo po co, to nie rajcuje ich ego 🙂 ). Generalnie przyjęłam zasadę, że nie rozwijam dalej takich kontaktów, z tymże jest problem jeśli dotyczy to najbliższej rodziny. Poradź 🙂

  27. ala 26 lutego 2017 o 09:24

    Właśnie jem Twoją sałatę i czytam i myślę o tym co czytam i tak mi się kłębi wszystko ,bo zdałam sobie sprawę z tego że wszystko co się zadziało w przeszłości, mimo że wtedy o tym tak nie myśleliśmy, miało powód aby się zadziać i pewnie dlatego też trafiłam na Twój blog.W ostatnim roku rzeczywistość zaatakowała mnie dość intensywnie dzieci wyjechały i żyją za granicami kraju ,mąż odszedł z inną już jestem po rozwodzie i różne przypadłości zdrowotne.Rok to długo czy taka chwila tylko.Zdałam sobie jednak sprawę że to czego doświadczałam przed było pewnymi umiejętnościami ,sprawnościami ,których nabywałam aby poradzić sobie z tym co nastąpi.Powinniśmy być bardzo uważni ,obserwować i nigdy nie narzekać bo wszystko dzieje się po coś… i myślę że ja też mam misję…ŚCISKAM CIEPLUTKO

    1. Jarmush 26 lutego 2017 o 10:24

      ściskam <3

  28. Kasia 26 lutego 2017 o 17:59

    A ja jestem na drodze wciąż. I szukam. Pepsi, chcę Cię prosić o komentarz odnośnie pomagania w instytucjach charytatywnych itd. Nawet nie wiem jak sformułować o co mi chodzi… Zapisałam się do bazy dawców szpiku. Jest to związane z alopatią jak wiemy. Jestem tam bo chcę pomóc w taki sposób, w jaki matrix tego ode mnie oczekuje. Czy to znaczy, że w niego wchodzę? Nie chcę rozpuścić znowu mojego ego w kierunku: popatrz jaka jesteś lepsza od wszystkich którzy się tam nie zgłosili. Mam świadomość, że sam ten lęk karmi moją Paskudę, ale chciałabym być tego świadoma. Bo nie wiem nawet, jak pozwolić przepłynąć myślom 🙂

    1. Jarmush 26 lutego 2017 o 18:57

      Jak chcesz pomagać, to pomagaj, nie mieszaj do tego ego. Ego i tak do wszystkiego ma wolty.

  29. kaletniczka 27 lutego 2017 o 18:44

    Elo Pepsi, Coś mi wyszło i bardzo chcę się podzielić. Wyszło mi, że miłość i akceptacja do tego co robisz i co się dzieje to tak naprawdę miłość do samej siebie, bo wszystko co cię otacza wychodzi z Ciebie, to twój program. Czyli jeżeli chcesz kochać siebie, to musisz kochać wszystko co sobie tworzysz bo to wynika z Ciebie. Mam dreszcze 🙂

    1. Jarmush 27 lutego 2017 o 21:10

      <3

  30. Agata 28 lutego 2017 o 15:21

    Niesamowite jest to ze wtedy kiedy tego potrzebujesz to wlasnie przychodzi. Wow

  31. Marz 8 marca 2017 o 19:46

    ..że też trzeba się tyle natrudzić, by wrócić do siebie, chyba ze o tę drogę idzie właśnie albo to error jakis 😀

  32. MARGOCHA 10 marca 2017 o 09:45

    Witam. Podobnie borykam się z tym co Ola. Czy masz sprawdzone sposoby na osoby z bardzo bliskiej rodziny z którymi się mieszka ;-). Super wpis

    1. Jarmush 10 marca 2017 o 09:48

      To Twój konstrukt myślowy, zmiana musi nastąpić w Tobie, pisałam już sporo o tym

  33. pati 15 marca 2017 o 21:34

    a gdybym tak postanowił uwolnić się od alkoholu?
    samodzielnie, bo jestem samotny
    bez grup wsparcia
    to który to mógłby być krok?

  34. Kasia H. 16 marca 2017 o 21:10

    Witam wszystkich. Kilka dni temu trafiłam na Twoją stronę i poplynelam w czytaniu. Pepsi muszę zadać to pytanie, to ważne dla mnie, czy myślisz, wiesz, że jesteś osobą tzn oswieconą? Jeżeli tak jest to proszę napisz mi, jak to się stało, jak przebiegało. Pytam, ponieważ szukam odpowiedzi. Przeszłam dużo cierpienia, lata głębokiego bólu. Jakiś czas temu trafiłam na książkę Tolle, podeszłam sceptycznie ale, coś zaczęło się ze mną dziać. Wszystko wokół wydało się mi bezsensem, obojętność w stosunku do osób bliskich, najchętniej wyjechalabym do jakiejś samotni te uczucia mnie przerazily, przestraszylam się, dziwne błyski, myślałam że wariuje. Jedyne co było fajne, czułam często spokój oraz dwa razy doświadczyłam potężnego zrozumienia dla wszystkich, nawet osób które mnie skrzywdzily, czułam miłość w równi do wszystkich. Nie mniej jednak obojętność oraz bezsens na tyle mnie wysyraszyly że chyba się zamknęłam, nie chciałam tego czuć i wróciłam do dawnych nawyków, uczuć,co szczęścia bynajmniej mi nie daje. Mogłabyś wyrazić swoje zdanie proszę, zapraszam również inne osoby. Pozdrawiam wszystkich serdecznie

    1. Jarmush 17 marca 2017 o 06:47

      Nie nie jestem osobą oświeconą, ale z pewnością w moim życiu zachodzą ogromne zmiany. Budzę się. Twoja obojętność, poczucie odrealnienia, takiej jakby bezsensowności, to Ci gratuluję, to jest początek tego, że zaczynasz się budzić, owe dziwne błyski, te „ataki” zrozumienia dla wszystkich to są już oznaki dłuższego przebudzenia. Jednak nie chodzi o to, aby zamykać się,uciekać od życia, w życiu chodzi o cieszenie się kreacją, obfitością wszystkiego, i szczerą wdzięcznością za każde dośwaidczenie. Radość zwykła, codzienna, codzienna kreacja, to wszystko jest w nas, tylko sądzimy, że wszystko i wszystkich wokół trzeba zmieniać. Okaż wdzięczność w polu, w którym jesteś. Gdy od kogoś coś bierzesz oddaj też energię, tylko wtedy naprawdę sorzystasz z tego co wzięłaś, wszystko dąży do równowagi. Pieniądze są też energią i mogą być bardzo pozytywną energią.

      1. Kasia H. 18 marca 2017 o 12:48

        Dziękuję serdecznie za odpowiedź. Napisałam.. Zamknęłam się, miałam na myśli że chciałam wrócić do dawnego czucia, tzn nie czuć obojętności w stosunku do bliskich mi osób oraz bezsensu wszystkiego i wyparlam to, uciekam, powróciłam do dawnego czucia. Jeżeli nie była to jakaś depresja tylko normalny stan budzenia się to żałuję, ponieważ w normalnym stanie jestem, zawsze byłam osoba nadmiernie wrażliwą a w związku z tym dość często doświadczalam cierpienia, nabawilam się ostrej nerwicy,ach trudne to czasami. Może gdy się znowu poddam i zagłębie w sobie to zacznę się znowu budzić,fajny był ten spokój. Pepsi, dziękuję jeszcze raz za poświęcony mi czas

        1. Jarmush 18 marca 2017 o 14:24

          <3

  35. Grześ 16 marca 2017 o 23:05

    Cieszę się jak czytam coś takiego. Dziękuję.

  36. IM 20 marca 2017 o 00:03

    Zawsze czulam sie inna,bylam i jestem inna. Dziwi mnie swiat i zaskakuje, tym ze tak wielu ludzi podobnych do mnie jest. To dobrze bo myslalam, ze jestem szalona. Overthinking…przydarza mi sie i to jest to czego najbardziej w zyciu trzeba sie bac. Mam ponad pol wieku i ciagle sie ucze, na twoich stronach takze. Dziekuje
    Bede tu zagladala

  37. Aleksandra 7 stycznia 2018 o 18:03

    Pepsi kocham cie. Z calego serca. Od dwoch lat czytam,, ciebie „… I dziekuje ze jestes. Nie pamietam kto? Kto zepchnal mnie z drogi matrixa, Tholle, Braden, czy ty…a moze slowianie. Tak czy siak wsxystko odpada. Choc jeszcze ego wola, ja juz nie zawracam. Zmiany w moim zyciu zaczely sie Z3 3 lata temu, ale odbieralam je jako kleski, porazki, problemy… Uporczywie chcialam wszystko naprawiac, dzialaja jak tonacy Co brzytwy sie chwyta. Nie sluchalam, zaledwie słyszalam swoje serce. Az dostalam pozadnego kopa w tylek. Moj swiat zawalil sue doszczetnie. Wokol ruiny I Zgliszcza a ja…. . Emanuje spokojem. Czas przestal istniec, strach odszedl… Wszystko o Co walczylam okazalo sie NIE MOJE. Wracam, przez spalone pola nie moich pragnien, wracam przez ruiny obcych mi zasad, wracam przez Zgliszcza urojonego swiata. Jestem… choć do domu mam jeszcze troche… Dziekuje Pepsi za to ze jestes. Życz mi powodzenia.
    Ps. Hollywood jest w rekach illuminati.. Dlaczego dopuscili matrix czy kod da Vinci? nie sa one przez pomylke puszczone. to podgrzewanie zaby.
    Matrix niewielu zrozumialo, a bledne zrozumienie uczynilo z tego przekazu jeszcze jeden film sf.
    Kod musial pójsc, Bo ksiazka robila zła robote. , Film mimo wszystko ma przekazy podprogowe ktore kontroluja zrozumienie. Moze juz niedlugo ludzie przygotowanie w ten sposób nawet nie zauważa jakiejs wielkiej zmiany. Cos sie wydarzy. Cos Co pewnie tylko wybydzeni zauważa I zrozumieja. Podgrzewanie żaby jest bardzo skuteczne. ale np film, the grey land ” nigdy nie ujzal swiatla dziennego..

    1. Jarmush 7 stycznia 2018 o 18:07

      życzę Ci powodzenia, i to bardzo, ale już jesteś na drodze, więc spoko xoxoxo love2

  38. Magdalena 20 stycznia 2018 o 20:24

    Pierwszys raz jestem ma Twoim blogu. Serdeczne dzięki za ten artykół, no wreszcie rozumiem sens tego wszystkiego co mi sie dzieje a co wydwało się być bezsensem 🙂 Prosze o wiecej takich super teksów!

    1. Jarmush 21 stycznia 2018 o 09:33

      Kochana znajdziesz tego tutaj sporo, love

  39. arkena 30 marca 2018 o 11:50

    Gdy czytam takie rzeczy u kogoś to od razu sobie myślę że ten ktoś dokładnie taki jest jak to co pisze. Ale czytam Twojego bloga i nie raz widziałam jak przemawia przez Ciebie ego gdy odpowiadasz na komentarze niezbyt Tobie przychylne. Może jednak to były dawniejsze wpisy a teraz jest inaczej. Według mnie najważniejsza jest miłość i jak się nie potrafi kochać obcego jak własnego brata to jest porażka. Wierzę że kiedyś ludzie będą się tak kochali i nie będzie też systemu monetarnego. Wszystko będzie za darmo. Ludzie będą sobie pomagać a nie jak teraz niczego dla nikogo nie zrobią nic za darmo. Świat nie będzie już jednym wielkim punktem usługowo handlowym tylko miłym pełnym miłości domem tymczasowym. 🙂

  40. Daniel 14 sierpnia 2018 o 03:51

    Pepsieliot masz jakiś sposób na przejście z punktu 2 dalej? Ja właśnie chyba tkwiłem gdzieś pomiędzy poszukiwaniem w duchowości,a poszukiwaniem w sobie. Przysparza mnie to o depresje,bo chyba jestem za wrażliwy na ten zły świat i szukam rozwiązań jak uczynić go lepszym. Boli mnie to jak wyglada on obecnie i chyba przenosi się to na moje życie,bo ono również nie wyglada za kolorowo.

  41. Wolni Słowianie 15 sierpnia 2018 o 21:32

    Mi się wydaje, że przebudzenie można dość szybko osiągnąć po przeczytaniu i przemyśleniu 2 książek, a właściwie jednej i serii drugiej. Pierwsza to „Przebudzenie” Anhonego de Mello. Mocno zmienia świadomość i pokazuje w jakim chorym świecie żyjemy. Druga to seria „Dzwoniące cedry Rosji”. Ta seria dotyczy spotkań rosyjskiego przedsiębiorcy z syberyjską pustelniczką Anastazją z tajgi. Jest totalnie antymatriksowa i trudna do przyjęcia dla osób zamkniętych w jakiś dogmatach, schematach. Są tam opisane prawa rządzące wszechświatem, których zdecydowana większość z nas nie zna. I np. takie rzeczy że nasiona roślin mają w sobie ogromną kosmiczną informację dzięki której wiedzą kiedy wykiełkować, jakie sole mineralne pobierać, w co mają wyrosnąć i jaki plon wydać. Ja przeczytałem dopiero pierwszy tom zatytułowany „Anastazja” a już daje on ogromnie do myślenia. Generalnie należy chyba mówiąc najprościej przyjmować na ile się da taką zasadę – jeżeli matriksowy ekspert radzi zrobić tak to ja robię dokładnie odwrotnie. Najczęściej się to sprawdza bo żyjemy w świecie totalnie zakłamanym i fałszywym i uświadomienie sobie tego to 50% sukcesu w drodze do przebudzenia. A naszym celem istnienia jest prawda, szczęście i miłość. Tak mówi Anastazja i ja się z nią zgadzam.

  42. Tak 29 października 2019 o 00:00

    Powiem tak. Obudzeni są nagle w sekundę. Nie chodzi o jakieś wizualne doświadczenie szczególne i jakiś cud np złotego światła.. No nie… Wszystko trwa sekundę niezauważalne.. Ale za to myśli które są wpojone do głowy to właśnie jest oświecenie… Nagle informacje nie wiadomo skąd… Nagle coś musisz zrobić poczytać wpisać dokładnie żeby odnaleźć odpowiedź.. Jakby instrukcja podswuadoma co mówi Ci co robić.. I potem odnajdujesz odpowiedzi. Ja odnalazłam odpowiedzi :3, 5,7 i 9, (6 też..) pozdrawiam. Mój mail jak coś : madeli@wp.pl

  43. Bluetopaz 16 października 2022 o 18:51

    Dobry wois. Nie wszystko jeszcze rozumiem. Na Nie wszystko jestem gotowa.

  44. Wiktoreł 11 listopada 2022 o 01:33

    Czasem to mam wrażenie że Pepsi sama nie wiesz co pochodzi z ego, a co nie. Tworzysz sztuczne konstrukty ego i nieego i wrzucasz do tych worków co ci się podoba.

    Ktoś pisał że ma problemy rodzinne. I że może jakoś fajnie by było je przedyskutować a ty mu kazałaś iść śpiewać? Czy śpiew pomaga na problemy? Być może manifestowanie za pomocą wyobraźni tak, ale śpiew? Jak to niby działa ze jak masz problem to rozwiązaniem na niego nie jest zajęcie się nim tylko śpiew?

    1. Pepsi Eliot 11 listopada 2022 o 10:14

      Jesteś zbyt dosłowny, do tego ja nigdy nie śpiewam:). A więc nie śpiew, i nie problem. Zamiast tego stopień do wzrastania i jakaś forma wyluzowania, żeby spuścić powietrze z tego balonu. Żeby przestać piętrzyć potencjały dla własnego dobra i nas wszystkich. Dla jednych mruczenie, śpiewanie, tańczenie, sprzątanie (chodzi o proste, medytacyjne czynności) dla innych medytacja aktywna w postaci biegania, dla innych oddanie się jakiejś pasji, np pisanie, rozwiązywanie zagadek logicznych, np tworzenie wynalazków. Po prostu działanie w kierunku zbliżania się do własnego celu. A ego, jak dla mnie, to zawsze jest synonim „diabła”, to jest to niewygodne NIE w każdym z nas.

      Gdy ktoś chce interpretować to co się dzieje w jego rodzinie, jako problemy, a nie wyzwanie, ba, coś za co trzeba będzie nawet podziękować, to to jest właśnie jego interpretacja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się
Reklama

Zagęszczony wysuszeniem i sproszkowaniem organiczny jarmuż, TWOJE MIĘSO ROŚLINNE!

Kale This is BIO Wymiata nie tylko w 4 szklance! Polecam <3 :)

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum