logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
74 066 265
285 online
30 077 VIPy
Reklama

100% ORGANICZNY
TWÓJ JARMUŻ

KALE This is BIO

 

 

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 7 powodów dlaczego nie zadziałała alternatywna metoda leczenia raka

    rp_pic499kni-zdrowi-bogaci.jpg

    I kto teraz wsadza pacjenta  na 5 zdrowasiek do piekarnika?

    Medycyna mainstreamu ma swoje sposoby ukrywania faktów, że ich leczenie często prowadzi do śmierci chorych na raka. Łatwo jest stwierdzić, że pacjent po prostu umarł na raka, gorzej byłoby przyznać się, że został zatruty chemioterapią, lub doznał uszkodzeń promieniowaniem.

    Tempo cofania się raka przy działaniach alopatycznych jest często iluzoryczne. Guzy faktycznie spektakularnie maleją po kuracji chemioterapią, gdyż struktura guza zawiera w sobie dużo leukocytów, które natychmiast reagują na chemię. Farmacja, czyli dostarczyciele i medycyna alopatyczna „twórcy dzieła” umieją żonglować   wynikami statystycznymi, relacjonują osiągnięcia z nadinterpretacją tyko po to, aby uzasadnić wprowadzenie do obrotu swoich metod  jako jedynie skuteczne.

    Z drugiej strony mamy tych, którzy poszukują alternatywnych sposobów radzenia sobie z rakiem. Faktycznie, to właśnie ci chorzy mają znacznie większe szanse na przeżycie raka bez niepożądanych reakcji, lub działań ubocznych.

    Jest takie stare powiedzenie, że owszem choroba może cię zabić, ale uważaj, żeby wcześniej nie zabiło cię konwencjonalne leczenie.

    Bolesław Prus w swojej jakże upiornej noweli opisywał dziką radę ciemnej znachorki, żeby dziecko na parę zdrowasiek wsadzić do szabaśnika.Teraz role się odwróciły, gdyż to znachor zwraca uwagę na zdrowe odżywianie, na aktywność, na izolowanie się od wysoce zapalnego białka zwierzęcego, na zwrócenie się ku surowej żywności roślinnej, na soki owocowe i warzywne. Zaś medycyna alopatyczna trzyma za pazuchą jedynie skalpele, chemioterapeutyki i przypalanie żarówami.

    Reklama

    IDEALNA KURACJA UODPORNIAJĄCA I SILNE ODŻYWIANIE GREENS & FRUITS TIB minerałowo-witaminowy plus 50 warzyw, owoców, ziół, enzymów i probiotyków


    To oni radzą szabaśnik!

    Dlaczego nie kumają? Ktoś im zepsuł głowy?

    Przecież gdy jest żółtaczka, to jednak zarządzają dietę, a gdy zastane stawy, zarządzają aktywność, przecież robią psychoanalizy chorym ze smutku i obaw, dlaczego więc alopatyczna medycyna nie wpada na to, że te rzeczy wszystkie się ze sobą łączą? Że to jest właśnie holistyczne podejście do chorego człowieka. Że nie ma co analizować raka, bez bliższego przyjrzenia się człowiekowi, u którego rak się rozwinął.

    Jednak trzeba przyznać, że wiele alternatywnych metod też nie zadziałało. Mogłoby działać nawet 80% z nich, a niestety często skuteczność ich jest o połowę  niższa.

    Dlaczego tak jest?

    Oto 7 podstawowych błędów, których należy unikać przy diagnozie nowotworu:

    1.

    Po diagnozie jakiegokolwiek raka, chory natychmiast pędzi do zabiegów głównego nurtu.

    W ten sposób przedstawia się chorym sytuację, że albo natychmiast alopatyczne leczenie, albo opcja śmierć. Jednak są różne typy raka, a te najbardziej groźne, jak rak trzustki, nie mogą być wyleczone w głównym nurcie.

    Dlaczego więc się aż tak spieszyć?

    Perspektywa wyleczenia metodami alternatywnymi jest blokowana przez zastraszanie i działania leczące głównego nurtu. Dochodzi do tego, że poddanie się leczeniu alternatywnemu łączy się z jakimś zgoła bohaterskim działaniem, a wlanie w siebie chemii jest traktowane jako racjonalne podejście.

    2.

    Chory na raka nie zmienia swojej diety.

    Owszem wprowadza jakieś metody naturalne, ale generalnie nie zmienia swojego stylu życia. Nawet przy chemioterapii należy diametralnie zmienić swój styl życia, chociaż na broszurkach rozdawanych ludziom biorącym chemię z doskoku, można wyczytać jedynie, żeby dieta w „te” dni była lekkostrawna.

    Tymczasem cała przetworzona żywność powinna być odrzucona w całości. Powinno się zrezygnować w całości z wysoce zapalnego białka zwierzęcego. A już z czerwonego mięsa absolutnie tak.

    Dopuszczalny jest fermentowany jogurt, czy biały ser w kuracji Budwigowej, czy eko jajko, czy dzika ryba, ale reszta ma pozostać milczeniem. A ludzie jedzą szynkę, bo taka zdrowa i chudziutka. Rafinowany cukier to ulubiony pokarm nowotworów, a ludzie go na pocieszenie jedzą.

    Nie można zapomnieć o tym, że trzustka dostarcza nam enzymów proteolitycznych, które są używane do rozkładania białek zwierzęcych. Ale te enzymy potrafią też rozbić komórki nowotworowe. Po co więc marnować je na trawienie ciał zwierząt, które do tego wszystkiego prawdopodobnie naładowane są toksynami nadużywanymi w fabrycznych gospodarstwach?

    3.

    Gdy chory korzysta tylko z jednego protokołu, gdy tymczasem zaleca się 3 protokoły oprócz zdrowej diety.

    Jest dobra strona, nazywa się Cancer Tutor  i ona jest faktycznie dobra i pomocna mówiąc, że w przypadku, gdy nie zamierzasz udać się do kliniki specjalizującej się w naturalnych metodach leczenia raka, takiej jak Gerson, Medical Clinic Bio, lub innych w Meksyku i Europie (Węgry, Niemcy, niestety nie Polska)zaleca się trzy protokoły ozdrowieńcze, oczywiście oprócz diety.

    Nawet wtedy są wyjątki. Są osoby, których uratowała zaledwie jedna zmiana, mianowicie picie soku z 5 kg marchwi  codziennie przez 2 lata, bez wprowadzania innnych zmian w trybie życia. Jednak zdecydowanie lepiej postawić na więcej niż jeden protokół i robić to rzetelnie.

    4.

    No i właśnie do tego zmierzam. Nieprzestrzeganie określonego protokołu dokładnie.

    Przykładowo Budwig Dieta zabrania korzystania z letrilu, który sam w sobie może być skuteczną terapią. Jednak Budwig pozwala na naturalne źródła amigdaliny, czyli witaminy B17, jak pestki moreli, czy innych owoców. Gdy wybierasz dietę Joanny Budwigowej musisz dokładnie przestrzegać jej zaleceń.

    Przykładowo we Francji, Dr Max Gerson zetknął się z brakiem postępów leczenia u niektórych swoich pacjentów. Po czasie odkrył, że jego asystent miłosiernie podkradał słodkie wypieki, a następnie dostarczał chorym. Bo oj tam, oj tam. Tymczasem komórki rakowe odżywiane cukrem rafinowanym sabotowały całą kurację.

    To samo się dzieje, że ktoś komuś z rakiem zalecił herbatę ESSIAC, która okazała się bezwartościowa. Jeżeli chory nie zmieni swojej diety i stylu życia, ale najważniejsza jest dieta, przynajmniej na początku, to herbata ESSIAC, czarnuszka siewna, brokuły, czosnek, czy kurkuma, nie będą w stanie zadziałać lecząc.

    To może być profilaktyka, ale nie silna i zmasowana kuracja antyrakowa. Do tego liczy się jeszcze, jaką Essiac, czy kurkumę przyjmujesz? D-limonen z tartej skórki pryskanej i woskowanej cytryny może nie działać.

    5.

    Za mało oczyszczania.

    Naturalny detoks spowodowany organiczną dietą na bazie roślin i wyciskanych soków może się okazać jedyną drogą wyjściową, aby jakakolwiek kuracja zadziałała. Łącznie z konwencjonalną. Tak jest przecież z wielkimi dawkami witaminy C, które są w stanie pomagać nawet przy silnie toksycznej chemioterapii.

    No i jakoś te toksyny trzeba z siebie wyrzucać. Terapia Gersona stosuje oprócz diety roślinnej, lewatywy z kawy jako detoks wątroby. Dr Nicholas Gonzalez używał nieco bardziej wyrafinowaną wersję protokołu Williama Kelleya z 1970. Niestety dr Nicholas Gonzalez zmarł przedwcześnie (68 lat) i krążą pogłoski, że nie siłami natury. Owszem, to nie jest najbardziej prawdopodobny wiek do śmierci z powodu incydentu sercowego, gdyż zwykle ma to miejsce wcześniej, lub później. Jednak żadnych dowodów nie ma.

    6.

    Olej z Marii.

    Chorzy na raka, którzy używają mieszanych protokołów, alopatycznych i alternatywnych, w tym przede wszystkim „zakazanego” oleju z konopi cannabis, bo udało im się go zdobyć. A więc oni podchodzą do tego oleju  jak do czarodziejskiego eliksiru ignorując zmianę diety, czyli nadal jedzą złom i śmieci z cukrem. Następnie w panice udają się na chemioterapię, czy napromieniowanie, stosując jednocześnie olej z marihuany.

    Niestety to tak nie działa.

    7.

    Nie można ignorować psychicznego, emocjonalnego i duchowego aspektu uzdrawiania.

    Gdy niezależni dziennikarze śledczy przybywają do klinik w Meksyku specjalizujących się w alternatywnym leczeniu raka, uderza ich, są zdumieni panującą tam spokojną, przyjazną atmosferą. Jest śmiech i niefrasobliwość. Jest to atmosfera bardzo różniąca się od oddziałów nowotworowych w Polsce, gdzie panuje powaga, żeby nikt nie mógł zapomnieć o swoim „niby wyroku”.

    Tymczasem potężny stres niezrozumienia, zadawanie bólu, bo wszystkich przecież boli, cmentarna i przeszywająca strachem atmosfera w szpitalu, okropne jedzenie, brak suplementów diety, to wszystko razem dodatkowo zakwasza organizm. Gdy, szczególnie ciało z rakiem powinno być lekko alkaliczne, bo w przeciwnym wypadku jest to zaproszenie do raka.

    Źródła: 12, 3, 4, 5 

    owocek

     

     

     

    (Visited 6 980 times, 5 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Katarzyna 16 kwietnia 2018 o 20:50

      Podaj Pepsi nazwy tych klinik w Niemczech liczących raka bo szukając w necie trudno rozpoznać którzy profesjonalni.

    2. Avokado 16 kwietnia 2018 o 22:05

      Czy ktoś wie co się dzieje z GrzegorzemAdamem? Komentarzy brak na maile też nie odpowiada a zawsze odpisywał…

    3. janK 16 kwietnia 2018 o 23:02

      Pierwszy (chronologicznie) kluczowy moment to moment postawienia diagnozy. To jest:
      1. mam szczęście jeśli sam sobie „coś” wymacałem lub zauważyłem w lustrze,
      — nie mam szczęścia jeśli zrobił to lekarz np w trakcie jakiejś banalnej wizyty w przychodni,
      2. zyskam jeśli nie poddam się inwazyjnym badaniom diagnostycznym typu biopsja, mammografia, scyntygrafia, wielokrotne rtg, tomograf,
      —dopuszczalne jest usg, badania krwi, badania palpacyjne, inne nieinwazyjne,
      3. przegrałem 50% jeśli lekarz idiota wbije mi czipa „śmiertelnej choroby” informując mnie o diagnozie (oczywiście na podstawie karteluszek z wynikami badań), siedząc w wygodnym fotelu a ty sam w ty momencie zamieniasz się ze strachu w krzesło, na którym siedzisz….
      4. Przegrasz następne 30% jeśli dasz się namówić przez doktora (dochtore) na wizytę u psychologa onkologicznego (a kysz), który podtrzyma nastrój namawiając cię do walki o życie… To taka garść (mogę więcej) chaotycznych uwag wynikających z doświadczenia.
      Dalej napisałaś.

      1. Pepsi Eliot 17 kwietnia 2018 o 07:41

        Dziękuję <3

      2. zofija 17 kwietnia 2018 o 10:30

        W punkt….

    4. suchar 17 kwietnia 2018 o 10:23

      tu- suchar-miałem podobną sytuację…/jelita…crohn…/ich podejście do sposobu żywienia i wpływu i nie wiedza zwala z nóg, bardziej niż diagnoza…ale to daje moc,siłę bo odkrywa ich słabe strony…kłuci się z naturą-logiką,mi to właśnie pomogło…no i Pepsi 😉

    5. janK 17 kwietnia 2018 o 14:32

      Trudno pominąć milczeniem fakt próby otrucia Haretskiego. Kto chce to dotrze do oświadczenia, które napisał. Jeśli tej sprawy nie będzie się nagłaśniać to NIC i żadne inne działania NIE MAJĄ SENSU i są zwykłą pieprzoną hipokryzją lub kolaboracją ze zbrodniczym systemem. „Zwykły obywatelski obowiązek”

    6. Agnieszka 17 kwietnia 2018 o 22:15

      Kurcze, a jak moja koleżanka z pracy opowiadała jak jej znajoma wyleczyla się z raka trzustki jakąś nową chemią która zaskoczyla , po braku reakcji przy pierwszym cyklu chemii i wyroku smierci, przy jedzeniu bez zmian (mieszkam w irlandii i tamta znajoma tez irlandka z dietą nie teges), to mi mina zrzedla i nie wiedziałam co powiedziec. Jednoczesnie mąż innej koleżanki z pracy zmarł w grudniu po nieudanym leczeniu raka z przerzutami naturalnymi metodami gdzieś w Hiszpanii (wszyscy zbieraliśmy kasę na to leczenie), zostawiając dwoje malutkich dzieci. Młody , wysportowany,uprawiający triathlon, niepalący, niepijacy, żyjący szczęśliwie z rodziną. No i tak to jest.

      1. suchar 18 kwietnia 2018 o 09:07

        tu- suchar-cześć…odpowiedż -decyzja- jest w nas…ta energia,ten znak błysk-moc,to ona nam podświadomie daje bodziec do działania…rezonuje czyli zgodnie z naszą naturą współgra albo nie…dbamy staramy się,chcemy ale w głębi duszy oszukujemy się i wtedy jest …krach… trzymaj się i pomyśl o tym jak obudzona…

      2. AZ 10 sierpnia 2018 o 05:06

        A czy ta Irlandka zna dosc miarodajne badania co do przezywalnosci po chemii na 400tys pacjentow w Usa i Australii? Ile takich osob zyje wiecej niz 5 lat? Ok. 4,2% I nie umieraja wszyscy ‚na raka’ tylko np. z powodu nerek, watroby, ataku serca…
        Kupilabys samochod sprawny w 4% ?
        Tylko nie mow tego tej Irlandce. Oni czesto jada na optymizmie unikajac myslenia o chorobach, itp.

        Jest tak duzo czynnikow mogacych wywolac raka, ze nie znajac wielu szczegolow trudno cos powiedziec.

        Cenie sobie ksiazki dr Andreasa Moritza, lekarza i mistrza ayurwedy. Jedna wyjasnia mechanizm raka jako reakcji obronnej organizmu w sytuacji duzego zanieczyszczenia komorek (w duzym uproszczeniu). Komorki staja sie beztlenowe i przerzucaja sie na cukier jako gl. pokarm.

        Dr moritz Mial pacjenta, ktory w pol roku razem z nim odkryl co robil tak zle, ze zachorowal na raka. Na koncu kuracji ktos go skusil na taka nowa metode, chemie. Zachcialo mu sie zdusic ostatnie komorki tego raka. Ale to tak nie dziala. Dr Moritz mowil, ze jak sie leczy naturalnie to trzeba tylko tego sie trzymac, bo chemia w sensie lekarstw oslabia naturalne sily organizmu do samoleczenia. Odradzl mu ten zabieg. Nie posluchal i to byl ostatni tydzien jego zycia.

        Chemioterapia przypomina mi lekarstwo kiepskich 19wiecznych lekarzy. Jak juz nie mieli co dac serwowali rtec. Nie za darmo.

        A syszeliscie o eksperymencie w Tuskegee? Biednym Murzynom w tym miescie dawano ‚nowe’ lekarstwo na syfilis, w latach 20/30ch. Tak im mowiono ale dawano placebo. Bo lekarze i naukowcy chcieli zobaczyc jaki jest efekt dlugotrwalego wplywu na organizm tej choroby. Eksperyment trwal do lat 60ych.

        Bodajze Ryszard Grzebyk, naturopata wspomnial, ze sa dwa typy organizmow. Jesli zaniedbujemy swoje cialo, meczymy je zla dieta i niezdrowym stylem zycia jeden typ idzie w raka a drugi w cukrzyce.

        Dr Budwig miala ponad 95% skutecznosc leczenia chorob chronicznych. W tym raka.

        W UK stworzono fundusz na rekompensaty dla osob, ktore dekady wczesniej, gdzies w pracy, w nieistniejacej juz firmie zapracowaly na raka wchlaniajac azbest. bardzo znany jest lekarz, ktory na takiego raka umieral, pisal bloga. Jako mlody student byl na stazu w duzym szpitalu i codziennie chodzil korytarzami podziemnymi. Byly tam rury, okryte azbestem. Tam sie kurzylo. Oni wdychali ten azbest. jego koledzy z tamtych czasow tez zachorowali na raka. On zyl najdluzej.

        Obysmy zdrowi byli.

    Dodaj komentarz