logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
68 464 564
168 online
28 987 VIPy
Reklama

PRZECIWZAPALNE KWASY TŁUSZCZOWE OMEGA 3 TiB W DUŻEJ DOZIE ZERO TRANSÓW I METALI CIĘŻKICH

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • A co do marzeń o świetlanej przyszłości na łonie natury, jak to to puścić?

    Wszystko do czego jesteś przywiązana sprawia, że możesz nie rozumieć co to znaczy mieć pieniądze i jak je podnieść, gdy Wszechświat Ci daje.

    Komć:

    Otworzyłam ten artykuł, bo właśnie mam kiepską sytuację finansową i tak czuję, że nie żyję. I zamartwiam się jak tu dozdrowieć, jak nie ma kasy na bio i suple. Katuję się myśląc na co wydać żeby było jak najlepiej. Bo będzie kaszana jak pójdę do pracy a tu pac, choróbsko. Wiem, że się zapętlam, tylko ciężko tego nie robić, jak dopiero co właśnie tak straciłam pracę… No i czytam sobie artykuł i próbuję rozkminić jak puścić. Bo rzeczywiście coś w tym jest, bo tak odnaleźliśmy się z Ukochanym, że oboje sobie odpuściliśmy szukanie miłości. I znaleźliśmy siebie.

    On też mi nieraz opowiadał, że jak miał wyjebane, to wszystko samo szło. Mówi, że często tak bywa, że wszystko układa się samo, bez naszej ingerencji i napierania na życie. Żebym się nie martwiła, to się wszystko ułoży.

    No ale jak mam sobie zapewnić zdrowie bez martwienia się? Wiem, stres na pewno nie pomaga. I jak mam pojechać z Ukochanym na Karaiby czy gdzieś tam, albo już w ogóle dla mnie niepojęte – zamieszkać gdzieś blisko natury, jak mnie na czynsz zaraz stać nie będzie?

    No i tak sobie myślę, że co do zdrowia, to powinnam wzmocnić organizm i to wzmocnienie wpisać w codzienność, rutynę, żeby nie myśleć (typu ‚muszę wziąć witaminki na coś tam’ bo za tym chyba jest myślenie‚ bo inaczej będę chora’ ). No ale do tego czasu pozwalam sobie na rozkminę jak to wszystko ułożyć, na ustalenie jak ma mój dzień wyglądać i poszukiwania mojej drogi zdrowia. No tak to nazwijmy. Co prawda taka rozkmina może się z zamartwianiem wiązać ale jakoś to trzeba wszystko ogarnąć.

    A co do marzeń o świetlanej przyszłości na łonie natury, jak to to to puścić? Bo to bardzo ważne dla mnie, dla Nas jest. Chyba być zadowolonym z tu i teraz? Że jesteśmy razem? I nie rozmyślać na razie o wakacjach czy o tym, że czuję się jakbym stała w miejscu, tylko iść do pracy, nie? I się nie wkurwiać tylko kochać wszystkich i wszystko. Siebie też, nawet jak kochanie nie wychodzi. Peace generalnie.

    Bo czasem się martwię czy nie będziemy jednymi z tych ludzi, co mówią że coś zmienią, ale odkładają na potem bo kasa. I tak całe życie jadą. Nie chcę wpaść w coś takiego i czuję że muszę o tym pamiętać. Ale powinnam o tym nie myśleć. Puścić. Ale jak pamiętać i nie myśleć? Czy po prostu mieć wyjebane i liczyć, że nawet jakbym się zapętliła w odkładaniu na potem, to sobie przypomnę? Albo los przypomni. Czy w tym wypadku lepiej wszystko rzucić i udać się w dzicz? Żeby nie odkładać na potem?

    Budzę się chyba. Ale się gubię i mam pytania, bo nie umiem określić co pochodzi od ego, a co ode mnie. Uczę się na nowo kontaktu z moim ciałem i ze sobą. I czasem nie jestem pewna kto do mnie mówi. Czy to mój program czy jej.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny do OCZYSZCZAJĄCEJ KURACJI 4 SZKLANEK


    Możesz być spokojna, nie budzisz się, chyba, że strusiem z głową w piasku.

    …Bo czasem się martwię czy nie będziemy jednymi z tych ludzi, co mówią że coś zmienią, ale odkładają na potem bo kasa. I tak całe życie jadą. Nie chcę wpaść w coś takiego i czuję że muszę o tym pamiętać…

    Yyy … martwisz się tym? No to Ci powiem, że już w tym jesteś. Nie w jakiejś nieokreślonej przyszłości Ci to grozi, to się dzieje teraz, nie ma zmiany, za to jest siedzenie okrakiem na skrzyżowaniu. Sie dzieje sie. Bo życie jest tylko teraz. Słyszałaś przypowieść o indyku? Martwisz się, że coś, kiedyś, tadam, a tymczasem siedzisz na tej minie. Przebudzenie polega na tym, że zaczynasz doświadczać teraz.

    Krótsze, czy troszkę dłuższe kontakty ze świadomością, gdy ego samoistnie zamiera, wywołane dajmy na to pięknym widokiem natury (satori), czy też ekstremalnie stresującymi sytuacjami życiowymi (wypadek samochodowy, czy ryzykowny rajd), nie są teraz tematem mojej rozkminy. Z tego co zaobserwowałam, przebudzenie, czyli  na długo odzyskanie własnej świadomości, skontaktowanie się ze sobą prawdziwą, czyli duszą, odbywa się na dwa sposoby. Nie licząc też tych 5 minut przed śmiercią, kiedy większość nadal nie kuma że to co do niego gada, to nie ego, tylko dusza.

    A więc pierwszy sposób ma miejsce poprzez fanatyzm religijny i paradoksalnie, gdy Bóg kolejny raz wypina się (według fanatyka) na fanatyka, a on ośmiela się nagle szczerze zbuntować, bo mu się wali świat tak czy siak, i wtedy odzywa się do niego dusza. To odrzucenie Boga dla fanatyka, zaprzestanie próśb, modlitw, nagle wyzwala czystkę wewnętrzną, a w jej wyniku spontaniczny kontakt z własną duszą. Mówiąc najprościej, nagle zaczynasz duszę słyszeć.

    Drugi sposób dzieje się na drodze intelektualnej, rozumowej, bywa, że naukowej. Na początku błędnie odrzucasz Boga jako takiego, gdyż otwierają Ci się oczy na to czym są religie. Stajesz się ateistką. Zaczynasz poszukiwać intelektualnych rozwiązań, natrafiasz na Watykan, Masonerię, satanistów, jaszczury, bankierstwo i nagle uświadamiasz sobie, że Twój ateizm jest niczym innym, tylko odwrotną stroną wierzeń religijnych. Że wierzysz, że Boga nie ma, a więc jesteś ciemna strona mocy. Zaczynasz patrzeć uważnie, i nagle dostrzegasz światło absolutu wszędzie wokół. Widzisz logikę wszystkiego w pozornym chaosie entropii.

    Bywa, że będąc już na tej drodze do przebudzenia (możesz sobie tego zupełnie nie uświadamiać) automatycznie podnoszą się Twoje wibracje, a w pierwszej kolejności odpada mięso i używki. Nie potrzebujesz już sztucznej podniety, czy tłumienia własnej emocjonalności. Wręcz przeciwnie, chcesz się sobie przyjrzeć, z powrotem wracasz do siebie. I wtedy spotykasz własną duszę, o ile jej po drodze nie straciłaś, wówczas spotykasz demony. Pustka w Tobie nie istnieje. Coś zawsze tam siedzi.

    Jak to jest z tym puszczaniem, czyli zaprzestaniem chcenia?

    Jak to mam puścić, gdy wciąż chcę trzymać? Owszem, jak to było u Gombrowicza? Jak zachwyca, gdy nie zachwyca?

    Jak zachwyca, gdy nie zachwyca? Jak zaakceptować na ten moment nieakceptowalne? Jak puścić, gdy kurczowo trzymasz się nałogów, nie lubisz teściów, bo są dla Ciebie niesprawiedliwi, nie znosisz swoich katów, jak zaakceptować własne nieudacznictwo, lenistwo, wygląd, brak pieniędzy, zazdrość i strach, czy smutek, albo jedno i drugie?

    Jak przestać być przywiązaną do wszystkiego?

    Odpowiem Ci jak szajbuska, że puścisz dopiero wtedy, gdy samo zacznie odpadać. To jest tylko pozornie nieracjonalne, a więc racjonalizuję.

    Wszystko co jest dla Ciebie dobre w życiu jest dla Ciebie stworzone. Pieniądze robi się łatwo, gdy znajdziesz taką drogę, że będziesz miała pieniądze łatwo. Nawet jak wybierasz drogę w ciemną stronę mocy i chcesz zostać prostytutką, okazuje się, że nie dla wszystkich będzie to prosta droga. Nie każdy człowiek  (pomijając kwestie moralne) jest w stanie tak zarabiać pieniądze, nawet w małżeństwie, polityce, życiu partyjnym, czy każdym innym.

    Ciężko pracujący górnik nigdy nie będzie miał pieniędzy. To nie jest sposób na to, aby je mieć, chyba, że urodził się Herkulesem. Wszystko CO JEST DLA CIEBIE w Twoim Źródle jest łatwe, pasjonujące, idealnie nadające się dla Ciebie do wykonywania. Natura nie zna ciężkiej pracy. Zwierzęta po jedzeniu, które sobie zapewniają idą leniuchować, zaszywają się w bezpieczne miejsce i kontemplują życie w teraz. Natura jest intelektualna.

    Żeby móc liczyć na automatyczny rozwój swojej świadomości, trzeba uruchomić maszynerię. Dopóki nie znajdziesz w życiu swojej kreacji nie będziesz miała dużych pieniędzy. Mozołem ewentualnie można zdobyć etat w korporacji, czy pensję górnika, ale to nie ma nic wspólnego z kreacją. Ewentualnie może dać Ci pieniądze startowe na własną drogę. Dlatego mozołu również nie należy negować, ale trzeba mieć zrozumienie dla tego wysiłku, że to tylko krok. Budowanie gniazda czemuś służy, a potem w gnieździe ma być kreacja.

    Czy zastanawiałaś się kiedyś dlaczego na świecie jest tak mało ludzi bogatych, a tak nieproporcjonalnie dużo niedostatku? I kim byli ci ludzie w poprzednim wcieleniu?

    Matrix jest systemem w którym obecnie musimy żyć. Im szybciej skumasz te zasady, tym masz większe szanse na osiągnięcie tutaj dobrobytu. Większość ludzi zupełnie nie akceptuje tego, że wszystko jest po ich stronie. Matrix zmutował nas, nałożył na nasze umysły programy ego, ale nie mógł zawładnąć świadomością, „oni” nie mają dusz, ani nie mógł zakazać nam logicznie myśleć. Zresztą najlepsze filmy o matrixie kręci matrix. Bo tak działają prawa logosu, jest polaryzacja, muszą nas informować.

    Miliony ludzi na świecie żyje w tym kieracie, karmiąc matrix swoimi emocjami.

    Obojętnie, czy wierzą że są truci z nieba i ze szczepionek,  a więc chodzą na wiece, czy też włażą ze strachu do okopów, czy też bez świadomości lezą jak ćmy do lampy, lądując z chorobami w kieszeni bankierstwa, farmacji i wszystkich świrów opętanych 4 wymiarem.

    Dopóki nie zaczniesz logicznie myśleć, nie będziesz potrafiła rozszyfrować swojego ego, czyli trojana komputerowego nałożonego na Twój umysł. Ten trojan sprawia, że nie znasz swojej nieprawdopodobnej mocy. Osho dla jaj zrobił sobie 90 Rolls-Royce. Wiesz jaki to prztyczek w nos dla masonerii, bankierstwa, jaszczurstwa watykańskiego?

    Zrobił to z poziomu intelektualnego, ale mógł sobie na to pozwolić z powodu swojej ogromnej życiowej kreacji. Ludzie nie mają pojęcia, jak bardzo są twórczy, ile rzeczy mogliby robić z łatwością, autorsko, z pasją, co przynosiłoby im w danych warunkach optymalny dobrobyt, ale nie robią tego, gdyż kompletnie nie kumają czaczy. Jak zarabiać pieniądze masz w sobie, bo pieniądze to jest prana, czyli umowny pokarm.

    Każde dzikie zwierzę umie sobie jakoś zapewnić pokarm, nawet w tym celu ewoluować, to dlaczego Ty masz jakikolwiek problem? Bo przestałaś być dzika, jednak masz intelekt, coś czego nie ma zwierzę w naddatku.

    Dobrze wiemy, co stoi  na drodze do Twojego dobrobytu: – nie mam pasji, mnie się nie uda, zdaje się, że jestem chora, a na to trzeba dużo energii, którą tracę co chwilę, a to na orgazm, a to na inną ekscytację.

    Życie ma swoje fazy, dziecko jest nieświadome i nawet jak jest indygo, gdy nie natrafi na swojej drodze nauczyciela, bardzo często marnuje to wcielenie, nie odkrywając nawet swojej predyspozycji.  Gdy odkryjesz swoją predyspozycję, one mogą się zmieniać w ciągu życia, wszystko co będziesz robić w temacie będzie dla Ciebie pracą pasjonata i wtedy nadejdą pieniądze duże. Ale takich ludzi na palcach policzyć, do tego świadomość Steve Jobsa już opuściła to wcielenie.

    Możesz wszystko osiągnąć zaledwie przez zrozumienie, zacznij więc używać intelektu.

    Intelekt sprawia, że świadomość ewoluuje i odwrotnie. Używaj intelektu czujnie, ponieważ tam siedzi wirus ego, z którym należy obchodzić się jak z jajem.

    W didaskaliach

    Bywa, że rzucam coś swojemu ego na podpuchę, na pożarcie. Ego rozkminia, czy już nakarmiłam matrix, czy nie, nawija o jakichś wyrzutach sumienia. Uwielbia to. Generalnie zostawiam go z tym wszystkim, niech się buja i zaczynam tworzyć. Kilkadziesiąt lat pasja uciekała mi sprzed nosa. Sądziłam, że to rysunek odręczny, a to że architektura, a to, że matematyka, i okazało się, że była to tylko projekcja życzeniowa, ale nie moja pasja. Dopiero podniesienie wibracji poprzez pokarm, ćwiczenia fizyczne, i przez ostatnie 7 lat witarianizmu dostałam najpiękniejszy prezent od życia, siebie samą, czyli zrozumienie co jest moją pasją. To zgrabne piękno myśli ludzkiej, w tym zmaterializowane, oraz oczywiście pisanie.

    I widzisz, inni też piszą, i robią to znacznie lepiej ode mnie. Wiem to na podstawie własnej obserwacji i codziennych mejli i komentarzy od czytelników:) I co z tego, gdy czuję się idealnie na swoim miejscu? To jest bezcenne.

    Każda praca, W KTÓRĄ WEJDZIESZ CAŁĄ SOBĄ, obojętnie co by to nie było, sprawi, że ta kreacja odmienia Twój los, gdyż zaczynasz wysoko wibrować. Niestety nie jest to seks nawet z ukochanym, chyba, że w rytuale poczęcia. Wtedy ta wielka wydatkowana energia równoważy się nowym życiem.

    Wówczas zaczną Ci się przydarzać dziwne, bardzo pozytywne zbiegi okoliczności. Tylko Dżizas, nie wyglądaj ich, bo się nie przydarzą nigdy. Zatop się w działaniu. Każdą kreacją, twórczością układania kwiatków w wazonie, szczerością w pieczeniu szarlotki, w zmywaniu podłogi, pisaniu rymowanek, w słuchaniu drugiego człowieka, w buczeniu, w bieganiu niby Forest Gump.

    Dosłownie we wszystkim co Cię wciąga jest element naprawczy dla Świata, podnosisz jego wibracje, a Wszechświat to docenia i się odwdzięcza.

    Wszechświat jest bardzo logiczny. Nie chce od Ciebie żadnej harówy, to matrix karmi się Twoim potem, łzami, nieszczęściem, czy orgazmami i ekscytacją. Wszechświat chce Cię zobaczyć w pasji, w kreacji, w zatopieniu, w dematerializacji poprzez wejście w czynność, w przepływie energetycznym, a nie w przeciekaniu energii, czy zatrzymywaniu jej jak skąpiec. Gdy znajdziesz coś takiego, a to znajduje się tylko będąc w drodze, nigdy siedząc na skrzyżowaniu. Nigdy na barykadzie, nigdy w walce, nigdy w okopie, nigdy w postawie oczekującej, albo roszczeniowej do wszystkich wokół.

    Gdy nie masz jeszcze odkrytej pasji, wchodź w proste czynności, gdyż to tak jakbyś zakotwiczała się w swoim ciele. Jakbyś zapuszczała korzenie, jakbyś tańczyła zapomniany taniec szamański, który uodparnia Ziemię. Zaczynasz wysoko wibrować i wtedy napływają dobre rzeczy. Ty tylko powinnaś wtedy zadziałać, skorzystać, ruszyć ze skrzyżowania. Nic więcej.

    Zaczynasz rezonować z siódmą harmoniczną (stąd 7 czakr) Ziemi i nagle docierasz do swojej jaźni, duszy, świadomości, czy jak ją zwał, która jest dokładnie tym samym co boskość, co Ziemia, co Wszechświat. Jak może Ci on nie sprzyjać? Sam sobie będzie nie sprzyjał?

    Ludzie, którzy odczuwają silny brak pieniędzy, zaczynają napierać, mówią tylko o pieniądzach, codziennie myślą o pieniądzach, bezustannie jak skąpcy żyją w lęku przed brakiem pieniędzy. Niestety każde wspieranie uwagą problemu sprawia, że on się pogłębia. A tu trzeba odpuścić.

    Puścić to myślenie matrixowe trzeba. Zająć się czym innym, posprzątać w ogrodzie. Nająć się do mycia okien i zrobić to na 100%, dla tu i teraz, dla własnego przebudzenia. Pieniądze przyjdą same. A raczej nadejdzie okazja, sposobność, którą trzeba będzie wykorzystać. Niewykorzystana sposobność niech Cię nie zadręcza, będzie wiele innych.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?” Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie


    Ludzie kupują moją książkę o zarabianiu na blogu i pierwsze o co pytają, to:

    – Pepsi, a o czym mam mniej więcej pisać ten blog?

    A zaraz po tym:

    – A kiedy mniej więcej zacznę zarabiać?

    Są jak skąpcy, którzy myślą tylko o pieniądzach. Tymczasem jedyną drogą do osiągnięcia pieniędzy we właściwej kolejności to jest skupienie się na realizacji własnych pasji, na kreacji.

    Jeśli chcesz zostać człowiekiem sukcesu, powiem Ci: NIE. Bo takie pragnienie byłoby samobójcze. Nie da się zabezpieczyć przyszłości. A ci, którym się niby udało i tak umierają niespełnieni.

    Sens jest tylko w życiu, a składanie pieniędzy na starość jest umieraniem. Co innego jest pogadanie z własnym ciałem, które ma potrzebę ciepłego domu. Odpowiesz działaniem, zaczniesz wchodzić w czynności, kasa sama się pojawi i zbudujesz dom dla swojego ciała. Nawet Budda to skumał, a jak skumał to zaznał oświecenia i został Buddą, nawet jakby nie istniał.

    Tu i teraz.

    (Visited 6 435 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Kazio 21 kwietnia 2018 o 19:04

      Bardzo mi się podoba i czuję się z tym świetnie ,że Jesteś Pepsi dla mnie takim p.poż . Tak też to odbieram.Barrrrrrrdzo pomagasz pojmować…..Otwierasz ludziom oczy.DZIĘKI że jesteś. Kocham to. Jasności i humoru którym zarażasz.
      Wierny student.

      1. Pepsi Eliot 21 kwietnia 2018 o 21:25

        <3

    2. Aneta D Falkiewicz 21 kwietnia 2018 o 20:33

      A mój wpis z fanpejdza na fb tydzień temu: „Pierwszy dzień na świadomym bezrobociu po 11 latach życia w Anglii !! 😱 Nie boję się o przyszłość, jestem świadoma konsekwencji i odpowiedzialna za swoją decyzję. Nie ma czego się bać, w „tu i teraz” nie ma strachu. Strach jest w przeszłości i w przyszłości. Jeśli będziesz się bać o swoje jutro, Kosmos przez prawo przyciągania zrealizuje Twój strach i będzie tworzył takie sytuacje, byś się bał, byś panikował nad brakiem pieniędzy, nad brakiem zdrowia i szczęścia. Mam mnóstwo planów i pomysłów, zaczęłam już działać jakiś czas temu i poprzez bycie w działaniu, w ruchu, byciu w cały czas do przodu przyciągam niesamowite „zbiegi okoliczności” oraz przychylnych ludzi. Póki co właśnie jadę oblewać wolność z dobrą kumpelą”. Dzięki Peps za te wyjaśnienie puszczania, chociaż dalej jeszcze nie wiem jak to po swojemu innym tłumaczyć, ‚jak dziecku’. 🙂

    3. Art 21 kwietnia 2018 o 21:22

      Piękny artykuł Pepsi. Idealnie właśnie tego dziś potrzebowałem, aby zorozumiem jedną prostą rzecz. Od lat szukam oświecenia, pasji, miłości, sposobu na życie, możliwości aby zamieszkać w małym domu na wsi, ale nic się nie działo w tych kierunkach, z powodu właśnie SZUKANIA, oczekowania itp Dziś wiem, odpuszczenie jest jakby porzuceniem tych rzeczy, gdy zaczną odpadać a zaczną same gdy raptem okaże się że życie jest równie wspaniałe bez nich 🙂 pozdrawiam Art

      1. Pepsi Eliot 21 kwietnia 2018 o 21:23

        pozdro <3

      2. Carrie 21 kwietnia 2018 o 22:50

        Art
        dzięki za to co napisałeś. Nagle mogę się tylko śmiać 🙂

    4. Dudek 21 kwietnia 2018 o 21:55

      Tu i teraz.
      Brawo Pepsi. Naprawdę kocham Twój język i nie bądź taka skromna. Naprawdę świetnie piszesz. Cieszy mnie niewykształciucha kiedy czytam jak ktoś ładnie i mądrze nazywa mnie. Mam to szczęście robić to co jest moją pasją od dziecka choć od moich toksycznych starych wciąż słyszałem, że z tego pieniędzy nie będzie.Dziś naprawdę robię to co lubię i jeszcze można to płacą.. Świadomie zrezygnowałem z tzw. wykształcenia, wiedziałem, a może raczej inaczej,czułem że do życia po swojemu nie są mi potrzebne żadne studia. Chyba tylko studiowanie samego siebie. Kiedy żyłem dla innych, firma, walka o byt, której od zawsze intuicyjnie się brzydziłem, w końcu alkoholizm i kop w dupę od mojej byłej, co paradoksalnie tylko mnie naprostowało. Zawsze wszystko robiłem na 120% w myśl zasady, wszystko albo nic. Byłem głupi, idiota, niczym Książę Myszkin. Odpuściłem, zająłem się sobą. Kiedy rąbałem drewno na opał, powtarzałem sobie jedno słowo- uważność, myłem gary i byłem myciem garów. Wciąż jednak miałem niezrównoważoną 1 czakrę, od której przecież wszystko się zaczyna. Co prawda, przez ponad 10 lat bezdomności ani jednej nocy nie przestałem pod mostem, a to wszystko właśnie dzięki świadomemu ego. Wreszcie los? sam zadziałał, dostałem mieszkanie i to na ulubionej wsi, a dlaczego. Bo nauczyłem się nie pożądać niczego, nawet od seksu się uwolniłem. Absolut o nas nie zapomina i doskonale wie kiedy dać nam to co po prostu jest nam niezbędne do życia. Amen. ✌️

    5. Gabi Orchita 22 kwietnia 2018 o 00:06

      Yo Pepsi, coś w tym jest.
      Pamiętam to porażające uczucie bezsilności i zamknięcia w pomieszczeniu bez okien i drzwi. Bez domu, rodzeństwo w domu dziecka, brak perspektyw na jutro, brak sojuszników. I wtedy odpuściłam i szlajałam się godzinami w lesie bo nie miałam nic innego do roboty. Tak bardzo bałam się jutra że odpuściłam wszystko. Teraz 11 lat później mam siebie w miejscu o które wtedy mogłam tylko pomarzyć. Tylko matura w kieszeni ale kasy jest dużo. Nie jest to praca moich marzeń ale uczę się siebie w niej. Czy zdajecie sobie sprawę jak to jest przymierać głodem w domu bo flaszka ma pierwszeństwo, wyobrażać sobie co noc pełna lodówkę, wycinać fotki jedzenia i ubrań z gazet i ślinić się do nich, dwie pary majtek na zmianę, szykany w szkole i strach o to czy matka urządzi wpierdol czy nie. Ego tak zaiwania że teraz jest niby „be” ale usiądź i pomyśl czy kiedyś nie modliłaś się o to co masz teraz. Ja tak mam. Boziu, swój dom (kredyt, hehe) bez alko, bez dzieci bo niechce, mąż, świnki morskie i auto (freedom)
      Jest ogromne tłumienie emocji przez papu, alko i zakupy ale na szczęście jest Pepsi i takie posty jak ten.
      Love,love,love.

      1. Gabi Orchita 22 kwietnia 2018 o 00:08

        Dom bez alko bo mąż nie pije. Ja podpinam 😉

      2. Pepsi Eliot 22 kwietnia 2018 o 08:29

        Och Gabi, kocham Cię

      3. Dudek 22 kwietnia 2018 o 10:36

        Oj Gabi. Jak ja to znam. U mnie w domu kasy nigdy nie brakowało, ale buty po starszym bracie. Jak stary już musiał kupić nowe to najpierw pukał w podeszwę sprawdzając jak długo wytrzymają. Mamuśka, niespełniona gwiazda, w tym czasie kupowała 5 par nowych. Nad drzwiami dyscyplina i wieczorny strach, czy stary znów przyjdzie najebany i będzie prał tylko za to, że buty nie stoją na baczność. Oczywiście obrywałem tylko ja, bo byłem inny. Poczucie, że jestem znajdą, trwający do dziś nawyk najadania się późnym wieczorem, bo wszyscy już śpią i nikt już się nie będzie przypierdalał, ucieczki z domu. Na szczęście tak jak ty zawsze miałem końskie zdrowie. Niestety siadła psyche. Pamiętam ten moment, kiedy już jako nastolatek chciałem porozmawiać z moją egocentryczną mamusią.. wtedy właśnie usłyszałem pierwszy raz: nigdy nie kochałam waszego ojca. To co ? Jestem po prostu z kurestwa. Ból, rozpacz, wanna i żyletka w łapę. Chuj z takim życiem. Potem 1raz wariatkowo i cholerne poczucie bezpieczeństwa. Wreszcie ktoś akceptuje i rozumie moją inność. Starzy przez 3 miesiące ani razu mnie nie odwiedzili. Do dziś mam nawyk w ciężkich chwilach nawijania do bólu na palec kosmyka włosów. Choroba sieroca. Ale, niech im ziemia lekką będzie. Amen.

        1. Aneta D Falkiewicz 22 kwietnia 2018 o 10:54

          Dudek, rodzice zazwyczaj mają jedno zadanie „sprowadzić” gwiezdne dzieci na Ziemię. Reszta jest sciśle układana i modyfikowana od dnia narodzin przez samą świadomość tego dziecka –> klątwy rodowe, leczenie energetyczne rodziny, naprawianie traum, urazów, itd właśnie poprzez szerzenie miłości, wybaczania, wdzięczności. Takie dzieci często robią to „nieświadomie”, dopiero później jak im dane będzie się przebudzić (z pomocą Pepsi np) to zaczynaja świadomie działać na całego – same od siebie wybaczają, kochają, dziękują, robią namaste wszystkim wokół i idą dalej siać miłości kosmiczne. Odpuść swoim rodzicom, wybacz, podziękuj, dzięki nim jesteś tutaj i znasz nas wszystkich, do reszty doszedleś sam i to daleko, a teraz zacznij zyć świadomie jak na indygo przystało 🙂

    6. Palka 22 kwietnia 2018 o 08:00

      Pepsuniu cudownie ze JESTES!!! 😚

      1. Pepsi Eliot 22 kwietnia 2018 o 08:19

        lofciam2

    7. lady Sfinks 22 kwietnia 2018 o 08:20

      Po raz kolejny nie mogę się nadziwić, że akurat z Tobą tak mi zarezonowało, Pepsi. Nie wiem, dlaczego akurat Ty, ale od czasu, jak się na Ciebie natknęłam [a czytam Cię od paru miesięcy], wszystko ruszyło lawinowo. Ta tzw. duchowość , czyli właściwie ta intuicja, to przeczucie, że matrix to ściema, weszła w moje życie wcześnie dosyć, nawet wydaje mi się, że już dzieckiem będąc, po swojemu rozkminiałam, o co kaman i co jest „pod spodem”, ale wciąż byłam jak taka ryba, co wlazła w siatkę rybaka i próbuje uwolnić się, wplątując się w tę sieć coraz mocniej. Półtora roku temu zrobiłam coś radykalnego, wiedziałam, że już się nigdy nie cofnę w żadną matnię, bo byłam w takiej aż do metafizycznego zrzygania……ale mimo tego wciąż czułam, że jednak nie mogę podwibrować się wyżej, że jestem w jakimś martwym punkcie…I wtedy wpadłam na Ciebie.

      Tu wiele osób Ci to pisze, że bardzo zmienili swoje życie za sprawą Twojego bloga, ale ja się do tego dopisuję: moje życie nagle stało się takie, jak czułam, już jako dziecko, że powinno być. I że takie życie w ogóle jest: magiczne. Ciekawe jest też to, że ja właściwie zawsze miałam genialne zdrowie, więc nie miałam takiej motywacji, jak niektóre tu odwiedzające Cię istotki, by zmieniać dietę celem polepszenia zdrowia. Ale przyznam, że w końcu wygląda na to, że ciągnie mnie w stronę raw, totalnie. Samo się to robi, absolutnie naturalnie.

      A piszę to powyższe, bo mnie dziś jedno zdanie z powyższego tekstu jakoś wpędziło w taką bożą , dziecięco-otwartą głupawkę 🙂 Nie wiem, jak to lepiej określić 🙂 Uśmiałam się, właściwie sama z siebie i swojej Ziuty [pożyczam od Ciebie, bo jeszcze moje ego nie ma konkretnego przydomka]. Dziś chyba dostrzegłam jeszcze jeden nowy dla mnie kontekst w przestrzeniach Twoich niepodrabialnych w swym szajbusowatym stylu, rozkmin 😉

      Więc rób to nieprzerwanie 🙂 Mogę Cię czytać tryliard razy, choćby to samo. Dzięki.

      1. Pepsi Eliot 22 kwietnia 2018 o 08:40

        Dziękuję Ci za ten koment, Ziuta też dziękuje <3 <3 kocham

    8. gagata 22 kwietnia 2018 o 08:37

      Mogę czytać i czytać, pięknie piszesz 🙂

    9. Dudek 22 kwietnia 2018 o 14:30

      Jasne,że jasne Aneto, nie jest to jednak konstrukcja cepa. Poczytać bloga i stać się świętym. Ja swoim starym już dawno odpuściłem, poruszył mnie tylko wpis Gabi, no i się zaczło…
      W dodatku wczoraj napisałem do brata ?, który ma na mnie wyjebane od 30 lat, chociaż zawsze był gnidą. Chcę się wyrwać wreszcie z tego wariatkowa, od kilku dni bowiem narasta we mnie gniew, gniew, gniew. Na przeszkodzie stoi tylko chwilowy brak kasy. Braciszek, kurwa jest obrzydliwie szmalowny. Nie bardzo liczyłem, że mi pożyczy, no ale moje myszkinowskie, naiwne serce…. Długo musiał się katować myślami, bo dopiero o 2 w nocy odpisał: kategorycznie nie.
      To chuj mu w dupę. Tylko, że te wszystkie zwycięstwa dobra nad złem , siły miłości to hepiendy w domach czy w literaturze. Życie obchodzi się z nami bardziej okrutnie. Sorry ale trochę się ostatnio nazbierało goryczy a Techacką
      przyjedzie dopiero w środę, ale jakoś wytrzymam.
      Biorę się za Ciorana, ten to dopiero WIEDZIAŁ 😈

    10. Górnik 22 kwietnia 2018 o 15:29

      Pięny artykuł już samo czytanie podnosi wibracje.Paradoksalnie to wszystko jest takie jasne i proste,a czasami nas ten matrix wkręca.Ale powolutku,kazdy w swoim tempie…Dziękuję.

    11. Dudek 22 kwietnia 2018 o 18:38

      Coś mi się pokręciło i chyba, a raczej na pewno już coś tam poszło. Moja biedna, stara głowa. Niepotrzebnie przeczytałam wpis Gabi…
      …gdy rozum śpi, wtedy budzą się demony….
      Ale już doszedłem do siebie, zadzwoniła najpiękniejsza kobieta na świecie i trochę mnie naprostowało…rasta reggae music…

    12. Tysia 23 kwietnia 2018 o 11:12

      Pepsi, dziękuję za ten wpis <3

    13. Mo 23 kwietnia 2018 o 13:32

      Peps dzięki za tekst jest rewelacyjny ! Jestes dla mnie jak światełko w tunelu ❤️❤️❤️❤️
      Love 😀

      1. Pepsi Eliot 23 kwietnia 2018 o 14:25

        <3 <3

    14. fila 27 kwietnia 2018 o 22:35

      Pięknie piszesz o kreacji. … bo jesteś w kreacji 🙂

      Dla mnie cytata do zapamiętania: Używaj intelektu czujnie, ponieważ tam siedzi wirus ego, z którym należy obchodzić się jak z jajem.

      Uściski!

      1. Pepsi Eliot 27 kwietnia 2018 o 23:14

        <3

    Dodaj komentarz