Przepraszamy mamy wakacyjne zatrzymanie w laboratorium amerykańskim, ale towar się na bank pojawi. 💚
Co zrobić, jeśli nie masz pojęcia, co jest następnym krokiem? Co zrobić, jeśli nie masz kierunku w życiu i po prostu nie wiesz, co zrobić z samą sobą?
Wolność, którą niby posiadasz, prawie cię przeraża, nieskończone możliwości, które czekają, dają ci uczucie przytłaczającej konsternacji… Bowiem tak długo, jak nie można dotrzeć do czegokolwiek, równie dobrze można nawet nie próbować. To oczywiście błędne myślenie.
Taki koment
Nie mam celu, wracam o siedemnastej z pracy, w której oddałam się w najem (nie lubię jej) i jeszcze w garsonce idę prosto pod kołdrę i siedzę, bo nie mam siły.
Medytuję, ciągle jakieś kursy rozwojowe, a i tak wciąż siedzę w przeszłości, więc czuję, że to o kant tyłka rozbić, bo nie wiem gdzie i po co idę. Rozkminiam negatywnie przeszłość i wciąż łapię doły, beznadzieję, naprzemiennie z trzęsieniem porami ze strachu, tak jak trzeba w matrixie. Dużo wiem, ale nie mogę się przewibrować na wyższe wibracje, bo po kolana stoję w gnoju.
Czy moje życie ma jakiś sens? Jak żyć? Arleta (imię zmyślone)
Uczucie utknięcia, siebie zagubionej, mglistej, zdrętwiałej, porzuconej, sprawia, że codzienne życie jest jedynie przerażającym przejściem. Boleśnie liczysz mijające dni bez nawet lekkiej zmiany w Twoim istnieniu… puste dni, pusta dusza, pusta obecność w tym wszechświecie.
Ty nie jesteś wadliwa, jesteś idealna ale błędne jest Twoje myślenie. Tkwisz w krzywdzącym Cię programie beznadziei, smutku, lęków i przekonań, co odbija się w Twojej rzeczywistości.
Ale to nie są fakty, to tylko odczucia Twojego ego, u którego jesteś na służbie.
Poczucie, że życie jest bezcelowe, nie jest prawdą obiektywną, to Ty nie widzisz celu, gdyż szukasz go poza sobą. Tymczasem cel życia, sens życia jest w Tobie Arleta.
Na jaki więc temat Arleta żyjesz? Na swój własny.
Jednak utrata kontaktu ze swoim wewnętrznym ja, pomimo medytacji, prowadzi Cię do przekonania, że utknęłaś w koleinie bez wyjścia. To oczywiście nie jest prawdą, gdyż zawsze jest wyjście.
Zawsze, bo w momencie, gdy zmieniasz sposób patrzenia na rzeczy, rzeczy zmieniają się naturalnie.
Ludzie depresyjni najczęściej uwięzieni są w przeszłości. Ludzie lękliwi częściej siedzą w przyszłości, boją się, kraczą o niej i czarno prorokują swoim strachem. Ty jesteś i tu i tu, a więc wiadomo, gdzie Cię na pewno nie ma. W teraźniejszości nie ma Arlety.
Mając jedną nogę w przeszłości, a starając się zrobić jakiś krok w teraz jest jak pływanie pod prąd. Najlepszym wyjściem jest zostawienie przeszłości w spokoju, już niczego tam nie zmienisz, zaakceptuj to, zgódź się z tym. Ta cała energia wkładana w przeszłość wstrzymuje Cię od nowego początku, od ruszenia ze skrzyżowania.
A przyszłość? No wiesz, yyy… jeszcze nie istnieje.
Żal, frustracje, brak wybaczenia, nieumiejętność odczuwania wdzięczności za cokolwiek z powodu poczucia pokrzywdzenia, stary ból. Ten obóz dołujących myśli powinien zostać spalony i zasypany wraz z wczoraj. Jak newsy sprzed tygodnia w internecie, nikt już o nich nie pamięta.
Nikt nie powiedział, że to będzie łatwe, zmiana nie nastąpi z dnia na dzień. Będzie jeszcze sporo ciemnych nocy i snopów ciemnych myśli, które zechcą Cię powalić. Ale nasza gra na planecie Ziemia jest tak irracjonalna, że
Miarą sukcesu jest ilość wcześniejszych porażek. Każde doświadczenie jest po to, aby móc się od niego odbić.
Jeśli ktoś nie potrafi odejść od nałogu siłą swojej woli, musi, jak najszybciej sięgnąć dna, aby uświadomić sobie pewne sprawy i w końcu zadziałać szczerze intencjonalnie. Intencja zawsze zmienia rzeczywistość, ale musi być szczera i nie zaprzeczać innej. Nie można być tylko trochę w ciąży.
Jeśli myślisz, że stoisz po kolana w gnoju, tak jest, tego odcinasz efekty. Jeśli pomyślisz o syfie, że to życiodajny kompost, nawiezie Cię i wzrośniesz. Jest jak pomyślisz.
Wesprzyj się myślą i rusz w swoją drogę z celem w sercu.
Na margi, często spisuj cele bliższe i dalsze, oraz zadania na teraz, bo to działa. Powiem więcej, właściwie tylko to działa.
Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier
Horry Porttier
Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
Powiązane artykuły
Komentarze
Fajny, relaksujący tekst. Taki dający spokój i odrobinę szczęścia.
<3
Pepsi a co myslisz o glutationie?
Sprzedajecie u siebie?
Oczywiście, mamy w doskonałej formie liposomalnej https://thisisbio.pl/antyoksydanty/2517-liposomal-glutathione-100ml-tib–5905344040376.html
Pepsi a jak się nie frustrować jak pracuje jako kelnerka (dorabiam podczas studiów) i kucharze nonstop mi docinają wulgarnymi tekstami, ostatnio jeden powiedział, ze mam wygląd idealny do gwałtu. I co, takim ludziom mam wysyłać miłość w eter, uśmiechać się i nie reagować złością? Byłam w kilku restauracjach i zawsze ten sam problem, ze kucharze to niekulturalne gbury.
Ignorować, to jest ich potężny problem, śpią