Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
12 online
30 216 VIPy

Babka, maryśka i trawka to antidotum na śmiertelne choroby?

(Visited 5 266 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Niki 31 stycznia 2019 o 18:41

    Ano właśnie, w tamtych czasach, czyli te 10 lat temu kiedy leczyłam samo-zdiagnozowaną dysbiozę jelit ustaliłam sobie dietę na kaszy jęczmiennej dokładnie pęczak! na 2 posiłki, na trzeci szedł chleb żytni na zakwasie z kminkiem bez drożdży taki prosty z gęstą pomidorową albo vege leczo czy inaczej uduszone warzywa sparowane, jadłam to ok. 2 miesięcy, między posiłkami dużo wody, bo każdy błonnik tego wymaga, żeby do zaparć nie dochodziło, a właśnie tego objawu miałam się pozbyć i tak się stało. Potem zamieniłam pęczak na niepaloną gryczaną i jaglaną. Działałam intuicyjnie z tą dietą, nic nie wiedziałam o niskotłuszczowym i surowym odżywianiu więc gotowane plus mało surowych owoców niskocukrowych (albo duszone jabłka w małej ilości wodyz cynamonem, duszone gruszki i śliwki czy jabłko utarte z marchewką i sokiem z cytryny, truskawki zmiksowane z kurkumą) i trochę zielonych listków, liściastych warzyw. Dziś zrobiłabym odwrotnie zapewne z surowymi tylko skąd mi się wziął w planie ten pęczak… może dlatego że zajmuje trochę miejsca w żołądku, syci i pęcznieje oraz wytwarza taki naturalny śluz podobnie do niepalonej kaszy gryczanej.

    1. Jarmush 31 stycznia 2019 o 19:41

      po prostu Niki Ty masz intuicję

  2. Gosialavenda 1 lutego 2019 o 13:03

    No to niech Niki, która ma intuicję powie mi dlaczego po suszonych daktylach brzuch mię boli i mam rozwolnienie? Jako jeden z dwóch posiłków zjadłam daktyle suszone, sztuk piętnaście. No chyba to zdrowe jest? O biologiczne eko i same ach i och. A.. jeszcze suszone morele, też bio. I też piętnaście, aby było do pary.

    1. Niki 1 lutego 2019 o 18:48

      Gosia, na moje oko, które tu może się mylić, bo nie znam wszystkich szczegółów zajścia ze sprawcą czy też podejrzanym i współwinnym, czy to był incydent, zdarzenie bez precedensu czy też powtarzające się w określonym czasie, to pewny jest jedynie fakt, że rozwolnienie poprzedza niestrawność. Na etapie żołądka. Enzymy biorą udział w rozpadzie tego, co trafia do kotła oraz kwas solny. Daktyle i morele zostały wyrzucone z kotła do zlewu w postaci niezmienionej, tyle wiadomo. Były nieświeże? Zainfekowane bakteriami, pleśnią? (na długo zapamiętam dżem, jogurt brzoskwiniowy i czerwoną paprykę z po fakcie odkrytą pleśnią) Zjedzone wprost z opakowania czy moczone przez noc w pokojowej temperaturze? A może po zalaniu wrzątkiem? Ale jeśli wcześniej trawiłaś zupełnie odwrotnie zaparciowo, to bardzo możliwe tez że zadziałały właściwości tych suszków, regulujące, może było ich naraz za dużo, a może zjadłaś wcześniej coś innego, co jeszcze trawiło się w żołądku stąd ta nagła reakcja jak wyrzutnia rakietowa 😉 dałabym im jeszcze szansę, tym razem w mniejszej ilości i po namoczeniu przez noc, można je potem ukręcić widelcem (tylko daktyle się poddadzą, morele zmiksować jeśli już) i zjeść masę, wtenczas można coś stwierdzić czy to ilość czy postać czy napaść z bronią w ręku 😀

      1. Gosialavenda 1 lutego 2019 o 20:40

        Niki, to zdarzenie z daktylami było zdarzeniem bez precedensu, kupiłam je pierwszy raz w życiu, odpakowałam i zjadłam. A potem dopakowałam się morelami. Jedyne co dziś moczyłam to obolałe stopy w wodzie z solą, i do pustego łba by mi nie przyszło, że suszone owoce się moczy. No bo niby po co moczyć coś co się wcześniej wyruszyło?. Wcześniej nic nie jadłam, bo już drugi tydzień jestem na poście przerywanym i to był mój pierwszy posiłek, choć przez moment tak bolało, że nawet pogodziłam się z tym, że zażyłam śmiertelną dawkę daktyli i to był mój ostatni posiłek. Ja nie mam problemów z zaparciami bo kibelek odwiedzam 4 razy dziennie, a te piętnaście daktyli i tyle samo moreli być może włączyło ekstra turbodoładowanie jelit. Dodam jeszcze, że tak się zasłodziłam, że wydudniłam szklankę zimnej wody. I to było tak właśnie.

        1. Niki 2 lutego 2019 o 09:14

          Gosia, to tak jak z tym moczeniem nóg, kto wcześniej wiedział, że w soli można, albo w magnezie, albo że w ogóle produkują coś takiego jak chlorek magnezu w wielkich paczkach. Innymi słowy informacja rulez 😀 wszystko w swoim czasie. Mogło ich być za dużo naraz i kwas żołądkowy na pusty żołądek (a jeśli tłuczesz z rana też szklanki – w tym z magnezem! który to rozluźnia treść jelitową powodując szybki zjazd po taśmie :D) sobie nie poradził. Spróbuj z mniejszą ilością i namoczone, albo i bez moczenia – obserwacja też rulez.

          1. Gosialavenda 2 lutego 2019 o 12:21

            Robi się, proszę Pani.

  3. Lusja 1 lutego 2019 o 13:32

    Pepsi, a czy tebabke plesznik mozna zjesc sama? I konkretnie popic? Czy trzeba wymieszac z owsianka, albo czyms podobnym i konkretnie popic? A moze mozna ja rozrobic z sama ciepla woda, wypic i popic?

    1. Jarmush 1 lutego 2019 o 13:44

      można, ale kapsułka to nieporozumienie, bo to bardzo mało, kupuj naszą w proszku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum