logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
91 352 799
160 online
31 929 VIPy
Reklama

to jest bio

 

Zero transów i metali ciężkich, potężne stężenie kwasów EPA DEHA  OMEGA 3 TiB®

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Babka, maryśka i trawka to antidotum na śmiertelne choroby?

(Visited 4 653 times, 1 visits today)
Pepsi-Eliot Pepsi Eliot
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Niki 31 stycznia 2019 o 19:41

    Ano właśnie, w tamtych czasach, czyli te 10 lat temu kiedy leczyłam samo-zdiagnozowaną dysbiozę jelit ustaliłam sobie dietę na kaszy jęczmiennej dokładnie pęczak! na 2 posiłki, na trzeci szedł chleb żytni na zakwasie z kminkiem bez drożdży taki prosty z gęstą pomidorową albo vege leczo czy inaczej uduszone warzywa sparowane, jadłam to ok. 2 miesięcy, między posiłkami dużo wody, bo każdy błonnik tego wymaga, żeby do zaparć nie dochodziło, a właśnie tego objawu miałam się pozbyć i tak się stało. Potem zamieniłam pęczak na niepaloną gryczaną i jaglaną. Działałam intuicyjnie z tą dietą, nic nie wiedziałam o niskotłuszczowym i surowym odżywianiu więc gotowane plus mało surowych owoców niskocukrowych (albo duszone jabłka w małej ilości wodyz cynamonem, duszone gruszki i śliwki czy jabłko utarte z marchewką i sokiem z cytryny, truskawki zmiksowane z kurkumą) i trochę zielonych listków, liściastych warzyw. Dziś zrobiłabym odwrotnie zapewne z surowymi tylko skąd mi się wziął w planie ten pęczak… może dlatego że zajmuje trochę miejsca w żołądku, syci i pęcznieje oraz wytwarza taki naturalny śluz podobnie do niepalonej kaszy gryczanej.

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 20:41

      po prostu Niki Ty masz intuicję

  2. Gosialavenda 1 lutego 2019 o 14:03

    No to niech Niki, która ma intuicję powie mi dlaczego po suszonych daktylach brzuch mię boli i mam rozwolnienie? Jako jeden z dwóch posiłków zjadłam daktyle suszone, sztuk piętnaście. No chyba to zdrowe jest? O biologiczne eko i same ach i och. A.. jeszcze suszone morele, też bio. I też piętnaście, aby było do pary.

    1. Niki 1 lutego 2019 o 19:48

      Gosia, na moje oko, które tu może się mylić, bo nie znam wszystkich szczegółów zajścia ze sprawcą czy też podejrzanym i współwinnym, czy to był incydent, zdarzenie bez precedensu czy też powtarzające się w określonym czasie, to pewny jest jedynie fakt, że rozwolnienie poprzedza niestrawność. Na etapie żołądka. Enzymy biorą udział w rozpadzie tego, co trafia do kotła oraz kwas solny. Daktyle i morele zostały wyrzucone z kotła do zlewu w postaci niezmienionej, tyle wiadomo. Były nieświeże? Zainfekowane bakteriami, pleśnią? (na długo zapamiętam dżem, jogurt brzoskwiniowy i czerwoną paprykę z po fakcie odkrytą pleśnią) Zjedzone wprost z opakowania czy moczone przez noc w pokojowej temperaturze? A może po zalaniu wrzątkiem? Ale jeśli wcześniej trawiłaś zupełnie odwrotnie zaparciowo, to bardzo możliwe tez że zadziałały właściwości tych suszków, regulujące, może było ich naraz za dużo, a może zjadłaś wcześniej coś innego, co jeszcze trawiło się w żołądku stąd ta nagła reakcja jak wyrzutnia rakietowa 😉 dałabym im jeszcze szansę, tym razem w mniejszej ilości i po namoczeniu przez noc, można je potem ukręcić widelcem (tylko daktyle się poddadzą, morele zmiksować jeśli już) i zjeść masę, wtenczas można coś stwierdzić czy to ilość czy postać czy napaść z bronią w ręku 😀

      1. Gosialavenda 1 lutego 2019 o 21:40

        Niki, to zdarzenie z daktylami było zdarzeniem bez precedensu, kupiłam je pierwszy raz w życiu, odpakowałam i zjadłam. A potem dopakowałam się morelami. Jedyne co dziś moczyłam to obolałe stopy w wodzie z solą, i do pustego łba by mi nie przyszło, że suszone owoce się moczy. No bo niby po co moczyć coś co się wcześniej wyruszyło🤔. Wcześniej nic nie jadłam, bo już drugi tydzień jestem na poście przerywanym i to był mój pierwszy posiłek, choć przez moment tak bolało, że nawet pogodziłam się z tym, że zażyłam śmiertelną dawkę daktyli i to był mój ostatni posiłek. Ja nie mam problemów z zaparciami bo kibelek odwiedzam 4 razy dziennie, a te piętnaście daktyli i tyle samo moreli być może włączyło ekstra turbodoładowanie jelit. Dodam jeszcze, że tak się zasłodziłam, że wydudniłam szklankę zimnej wody. I to było tak właśnie.

        1. Niki 2 lutego 2019 o 10:14

          Gosia, to tak jak z tym moczeniem nóg, kto wcześniej wiedział, że w soli można, albo w magnezie, albo że w ogóle produkują coś takiego jak chlorek magnezu w wielkich paczkach. Innymi słowy informacja rulez 😀 wszystko w swoim czasie. Mogło ich być za dużo naraz i kwas żołądkowy na pusty żołądek (a jeśli tłuczesz z rana też szklanki – w tym z magnezem! który to rozluźnia treść jelitową powodując szybki zjazd po taśmie :D) sobie nie poradził. Spróbuj z mniejszą ilością i namoczone, albo i bez moczenia – obserwacja też rulez.

          1. Gosialavenda 2 lutego 2019 o 13:21

            Robi się, proszę Pani.

  3. Lusja 1 lutego 2019 o 14:32

    Pepsi, a czy tebabke plesznik mozna zjesc sama? I konkretnie popic? Czy trzeba wymieszac z owsianka, albo czyms podobnym i konkretnie popic? A moze mozna ja rozrobic z sama ciepla woda, wypic i popic?

    1. Pepsi Eliot 1 lutego 2019 o 14:44

      można, ale kapsułka to nieporozumienie, bo to bardzo mało, kupuj naszą w proszku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *