Covid-19 chciał nas bardzo nabrać, ale my poznajemy jego zmyły ...
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Covid-19 chciał nas bardzo nabrać, ale my poznajemy jego zmyły...

Dodano: 46
wirus
wirus / Źródło: Pixabay
Wielu bogaczy pościągało sobie ze świata respiratory, gdy krążyły w mediach te straszne sceny ze szpitali włoskich. Gdy lekarze musieli podejmować decyzje kogo podłączyć, a kogo nie. Ale być może w wielu przypadkach nie musiały być użyte, a nawet mogły pogorszyć stan zdrowia chorych.

Docierały do mnie informacje z różnych stron, ale dopiero ostatnio coś układa się w całość. Przytaczałam kiedyś wypowiedź głównego pulmunologa Rosji, dr n. med. profesora Aleksandra Grigoriewicza Czuczlinema, który mówił, o komplikacjach po użyciu respiratorów.

Jest też znana wypowiedź lekarza z brooklyńskiego szpitala, z oddziału ratowniczego, który mówił, że wielu ciężko chorych z Covid -19 nie wygląda jak typowi pacjenci z ARDS, czyli zespołem ostrej niewydolności oddechowej, ale bardziej jak himalaiści z chorobą wysokościową, czyli ostrym niedotlenieniem. Że ich mięśnie pracują dobrze, nie potrzebują respiratorów, tylko tlenu.

Teraz to wszystko zaczyna mi się spinać, łącznie z działaniem leku na malarię hydroksychlorochiną.

Być może protokoły medyczne źle się do tego zabierają. Do takich wniosków dochodzą też inni lekarze we Włoszech i Hiszpanii obserwując pacjentów, którzy przechodzą chorobę najciężej.

Tak jakby rzeczywiście nie było to zapalenie płuc ani ARDS. Przynajmniej nie ARDS z ustalonymi protokołami leczenia i procedurami, które lekarze znają. Respiratory w wielu przypadkach są nie tylko złym rozwiązaniem, ale wysokie ciśnienie intubacji może rzeczywiście spowodować więcej szkód niż pożytku, nie wspominając o komplikacjach w postaci blizn na tchawicy i wrzodów przy wymaganym czasie trwania intubacji.

Być może wszystko powinno zmierzać w kierunku od nowa ustanowionego protokołu leczenia, aby zaprzestać leczenia pacjentów na niewłaściwą chorobę.

W najcięższych przypadkach Covid-19 powoduje długotrwałe i postępujące niedotlenienie, organizm wręcz głoduje z powodu braku tlenu. Tak, desaturacja O2 w krwi ostatecznie prowadzi do niewydolności narządów, co w rzeczywistości je zabija, a nie jakakolwiek forma ARDS lub zapalenie płuc.

Wszystkie uszkodzenia płuc, co widać na tomografii, pochodzą z uwolnienia żelaza oksydacyjnego, co wytłumaczę w paru słowach później. Pacjenci powracający w celu ponownej hospitalizacji kilka dni lub tygodni po wyzdrowieniu cierpią na widoczne niedotlenienie, lub głębokie zmęczenie, mimo że nie ma oznak niedotlenienia oddechowego.

Czerwone krwinki przenoszą tlen z płuc do wszystkich narządów i reszty ciała. Czerwone krwinki mogą to robić dzięki hemoglobinie będącej białkiem składającym się z grup hemowych, które zawierają specjalny rodzaj jonów żelaza, zwykle dość toksycznych w swojej wolnej postaci. Ale tutaj są zamknięte w biocząsteczkach, jak można nazwać porfirynę, która działa jak "pojemnik". W ten sposób jon żelaza może siedzieć "w klatce" i być bezpiecznie dla organizmu przenoszony przez hemoglobinę, i używany do wiązania się z tlenem, wtedy, gdy dostanie się do płuc. Dzięki temu w wesoły i prosty sposób O2 dostarczane jest w każde inne miejsce ciała.

A tu nadchodzi Covid-19

Jego glikoproteiny wiążą się z grupą hemową, i w ten sposób toksyczny jon żelaza oksydacyjnego zostaje uwolniony z "klatki" i teraz swobodnie działa sobie na własną rękę. To dlatego jednym z głównych objawów choroby są duszności.

Jest to złe, złe, złe z dwóch powodów:

1.

Raz, że bez jonów żelaza hemoglobina nie może już wiązać się z tlenem. A, gdy cała hemoglobina jest upośledzona, czerwone krwinki zamieniając się w kabinę ciężarówki bez przyczepy, czyli nie mogą przewozić ładunku, stają się bezużyteczne, bo nie dostarczają tlenu. Po prostu wożą się z wirusem Covid-19 dołączonym do porfiryny. Co zaczyna prowadzić do desaturacji O2, pacjentowi spada poziom O2.

Dlatego raczej błędne jest leczenie tej choroby, jak typowego ARDS. Podobnie, jak przy zatruciu CO, co też jest związane z hemoglobiną, która nie może przenosić tlenu. W takich przypadkach respiratory nie pomagają w głównej przyczynie, gdyż płuca pacjenta pompują dobrze. Czerwone krwinki po prostu nie mogą przenosić O2 i koniec gadania. Tyle, że w przeciwieństwie do zatrucia CO, w którym ostatecznie tlenek węgla może się oderwać, w przypadku koronawirusa, hemoglobina jest trwale pozbawiona zdolności do przenoszenia O2, ponieważ straciła jon żelaza.

Organizm rekompensuje ten brak możliwości przenoszenia O2, za pomocą nerek, które uwalniają hormony, takie jak erytropoetyna, które zachęcają fabryki szpiku kostnego do zwiększenia produkcji nowych czerwonych krwinek ze świeżą w pełni funkcjonującą hemoglobiną.

I to jest prawdziwy powód, że teraz we krwi jest podwyższona hemoglobina i zmniejszone nasycenie tlenem, a to przecież stanowi pierwszy z trzech podstawowych wskaźników, czy podłączać pacjenta do respiratora, czy też nie?

2.

I dwa, że ten mały jon żelaza, wraz z milionami przyjaciół uwolnionych z innych grup hemowych, pływają sobie teraz swobodnie w krwi. a wiemy już, że ten rodzaj jonów żelaza jest wysoce reaktywny i powoduje uszkodzenie oksydacyjne. Okazuje się, że dzieje się to na codzień, ale w ograniczonym stopniu naturalnie w naszym ciele i mamy na to własne mechanizmy oczyszczania i obrony, aby zachować równowagę.

Płuca w szczególności mają swoje mechanizmy obrony aby zachować "homeostazę (czyli równowagę) żelaza", z których dwa siedzą w pęcherzykach płucnych (małe woreczki w płucach). I raz, są to makrofagi, które wędrują i oczyszczają płuca z wszelkich wolnych rodników, takich jak to oksydacyjne żelazo.

Drugi mechanizm obrony, to podszewka na ścianach pęcherzyków (zwana powierzchnią nabłonkową), która ma cienką warstwę płynu wypełnioną wysokim poziomem cząsteczek przeciwutleniających. Są tam takie rzeczy, jak na przykład yyy... kwas askorbinowy, czyli witamina C, między innymi.

Kumasz teraz dlaczego witamina C odgrywa taką rolę przy chorobach powiązanych z płucami?!

I te metody obrony zwykle dobrze działają, ale nie przy takim natłoku oszukańczych toksów żelaza, jakby wszyscy więźniowie uciekli ze swoich cel. Coś takiego zaczyna przytłaczać możliwości samoobrony płuc, a tym samym rozpoczyna proces stresu oksydacyjnego płuc.

Prowadzi to do uszkodzenia i stanu zapalnego, co z kolei prowadzi do tych wszystkich paskudnych uszkodzeń, które widać na tomografii komputerowej płuc poważnie chorego pacjenta z Covid-19. I to dotyczy obu płuc, a wiadomo, że zapalenie płuc rzadko robi coś takiego, ale Covid-19 tak.

Ciało z obiegiem krwi bez ładunku tlenu, w zamian z toną toksycznej formy żelaza unoszącego się w krwiobiegu, sprawia, że inne systemy samoobrony organizmu zostają mocno podkopane. Podczas gdy płuca są zajęte właśnie tym stresem oksydacyjnym, z którym nie mogą sobie poradzić, a narządy są głodne O2, a wątroba stara się zrobić wszystko, aby usunąć żelazo. Właściwie przechwycić do przechowania go w swoim "żelaznym skarbcu".

Tyle, że wątroba też otrzymuje za mało tlenu, zaczyna więc krzyczeć, jestem gotowa do pomocy, ale!, uwalniając enzym zwany alaniną aminotransferową (ALT).

I to jest kolejny powód, ten wzrost ALT, powód niekoniecznie słuszny, żeby podłączyć pacjenta do respiratora.

Bowiem, jeśli układ odpornościowy pacjenta nie jest w stanie powalić wirusa w dostatecznym czasie, zanim zbyt nisko spadnie nasycenie tlenem krwi, zarówno respirator, czy też brak respiratora nie poprawi sytuacji, gdyż narządy zaczynają się wyłączać. Bez paliwa, bez pracy.

Jedynym sposobem, aby próbować utrzymać je działające jest dostarczenie maksymalnej ilości tlenu, nawet w komorze hiperbarycznej, aby dać szansę dostarczenia nawet minimalnej ilości O2, aby podtrzymać narządy przy życiu. Świeże czerwone krwinki z normalną hemoglobiną w postaci transfuzji będą mogły to zrobić.

Należy zająć się korzeniem choroby

Najlepszy scenariusz?

Schemat wczesnego leczenia, zanim objawy posuwają się zbyt daleko. Dlatego właśnie Hydroksychlorochina (ten znany i popularny lek na malarię) z Azithromiciną, i zdaje się wlewy dożylne z C dały wybitnie dobre efekty ozdrowieńcze, choć krytycy na maksa, oczywiście jak najbardziej są, czemu nie należy się za bardzo dziwić.

Wszystko to jest przezabawnie błędne i ustawiło się przeciwnie do zamierzonej krytyki przez media głównego ścieku w związku z chlorochiną (wyłącznie z powodów politycznych). Usiłowanie nazwania chlorochiny jako Fake News'a trzeba będzie teraz przełknąć, podobnie jak prześmiewcze teksty o dożylnie podawanej witaminie C (askorbinian sodu) z dobrym skutkiem w tej synergii, w nowojorskich szpitalach oficjalnie i za zgodą Trumpa. A u nas też jest wesoło, bo są plany na zmianę konstytucji, żeby prezydent przykładowo Duda sobie był bez wyborów 7 lat, zamiast 4. Ciekawe dlaczego Trump nie zmienia konstytucji, tylko zablokował kasę na WHO?

A jak działa chlorochina?

Tak samo jak w przypadku malarii. No właśnie, malaria jest tym małym pasożytem, który wchodzi do czerwonych krwinek i zaczyna jeść hemoglobinę jako osobisty przysmak. Powodem, dla którego chlorochina działa na malarię, jest taki sam, dla którego działa przy Covid-19, choć trzeba przyznać, że mechanizm nie jest w pełni zrozumiały, podejrzewa się, że wiąże się z DNA i przywraca zdolność magicznie cudownej pracy hemoglobiny.

Ten sam mechanizm, który powstrzymuje malarię przed dostaniem się w złote rączki hemoglobiny, wydaje się, że dotyczy też podstępnego Covid-19. Poza tym Hydroksychlorochina (zaawansowany potomek zwykłej starej chlorochiny) działa na pH krwi, co może zakłócać replikację wirusa.

To nic, że nie wiadomo do końca, jak to działa, gdy działa. I na nic gadanie zgorszonych jajogłowych, że przecież malaria to bakterie, a Covid-19 to wirus, a wiadomo, że leki antybakteryjne nie działają na wirusa!

Jednak czyżby jajogłowi nigdy nie otrzymali informacji zwrotnej od pacjenta, ba, nawet od farmaceuty, że lek nie musi bezpośrednio działać na patogen, aby być skutecznym?!

Czasami wystarczy po prostu powstrzymać patogena od robienia tego, co robi z hemoglobiną, niezależnie od środków, które stosuje.

Jajogłowi wszystkich krajów, łączmy się

Jakie więc mamy tutaj podsumowanie?

Po pierwsze, należałoby może ponownie zbadać sprawę podłączania wszystkich ciężko chorych do respiratora, tylko dlatego, że mają wysoką hemoglobinę, ALT i niedotlenioną krew.

Jeśli pacjent zostaje podłączony do respiratora z trzeciego powodu, ponieważ wchodzi w stan śpiączki i potrzebuje mechanicznego oddychania, aby zatrzymać go przy życiu, dobrze, jak najbardziej tak!

Dzięki temu otrzymuje czas, aby jego układ odpornościowy, zadziałał. Ale jeśli pacjent jest przytomny, czujny, mięśnie pozwalają mu na oddychanie, trzeba dać mu O2. Jeśli jednak trzeba go nieuchronnie przewietrzyć, należy zrobić to pod niskim ciśnieniem, max na O2. Lekarze nie powinni rozdzierać płuc za pomocą max PEEP, gdyż wyrządzą więcej szkody choremu pacjentowi, ponieważ leczą nie tę chorobę, na którą cierpi pacjent.

Idealna forma leczenia musi hamować wzrost wirusa i jego replikację. Gdy będzie mniej wirusa, jasne, że będzie mniej toksycznego wolnego żelaza we krwi, czyli hemoglobina nie będzie tracić jonów żelaza i będzie dzięki temu dostarczała więcej O2 do wszystkich narządów i komórek ciała. Będzie z pewnością mniej respiratorów potrzebnych, a więcej aparatów z tlenem i transfuzji krwi, należy być może pomyśleć o krwi z przeciwciałami.

Dzisiaj wiemy już o wiele więcej, jak działa ten wirus i możemy zadziałać dużo skuteczniej i mądrzej. A nowych opcji, będzie coraz więcej.

Wielu bogaczy pościągało sobie ze świata respiratory, gdy krążyły w mediach te straszne sceny ze szpitali włoskich. Gdy lekarze musieli podejmować decyzje kogo podłączyć, a kogo nie. Dzisiaj z naszą wiedzą, dla nikogo nie powinno już zabraknąć respiratora, gdyż okazuje się, że w wielu, wielu przypadkach nie musiały być użyte, a nawet mogły pogorszyć stan zdrowia chorych.

Tlen, tlen, tlen

Wszystkim czytelnikom życzę masę zdrowia i bogactwa, ale nie dajmy się pozorom, a Ty bogaczu też zdobywaj nową wiedzę i bądź dzielny.

owocek

 46
  • MariaMagdalena   IP
    O "rozwalaniu" płuc respiratorem mówi też...Brytyjski premier, chociaż był w dość ciężkim stanie i jak wiemy już wyzdrowiał, nie miał podłączonego respiratora. Tak jak napisałaś Pepsi: "Kto by pomyślał, że monarchia, a taka rozgarnięta." :) Dzięki za Twoje artykuły o Covidzie.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Ewa D   IP
      Pepsi, a jak w takim przypadki to się ma do anemii? Ja mam z reguły niska hemoglobinę i jeszcze okres nadszedł i nie wiem już teraz czy brać czy nie? Do tego kurkumy przy okresie nie mogę bo pogarsza obfite krwawienia..
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Jiffy   IP
        Pepsi a co z glutationem do inhalacji? Czy to nie byłby też dobry strzał?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Mania   IP
          Pepsi wielkie dzięki za Twoją mądrość lepszą od tego wirusa i od sztabu medyków,proszę o temat handlu dziećmi, upadek kabały
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Oliwka   IP
            Treść została usunięta
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także