Jak mnie Paul Nison zrobił w konia i o cząsteczce Maillarda
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak mnie Paul Nison zrobił w konia i o cząsteczce Maillarda

Dodano: 95
kocie oko
kocie oko

po zrobieniu makijażu  mam takie oko

Oczywiście, kiedy odkryłam dietę witariańską jak neofitka rzuciłam się na wszystkie informacje, które wspierały moje osądy na tamten czas, żeby koniecznie wszystko na surowo. Bo żywe, bo pełne enzymów, bo paczka makaronu nie wyrośnie zbożem, a jabłko w ziemi da jabłoń i takie tam populistyczne gadki szmatki, które jak teraz czytam w magazynie Vege, czy innym robi mi się słabo. Że włosy nie siwieją, że wszystkie choroby mijają, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, że guzy klęsną, a energia rozpala człowieka, a jak coś nie w porzo, to dobrze, to bardzo dobrze, bo to detoksykacja. I już mi nawet zazdroszczą witarianie, że tak toksyny ze mnie schodzą łatwo. Uwaga, jestem witarianką z przewagą frutarianizmu, na 811 i tak zostanie, ale na pewno nie będę się upierać na 100%, bo to wcale nie będzie dla mnie, ani w sumie dla nikogo najlepsze, tego jestem obecnie pewna. A do tego zupełnie inne powody skłaniają mnie do tej diety niż te wierszyki z czasopisma Miś czy Świerszczyk o enzymach, łatwym rymem deklamowane.


Jest dobro Kochanie, cudów zaś nie ma. (Szekspir albo Pepsi, już nie pamiętam)

Mówiłam, żeby broń Boże coś gotowanego, bo to przecież zabija, jak nie azotynem, który konwertuje do okropnych nitroazotynów, które bez dwóch zdań są kancerogenne, a część procesu onkogennego jest mutagenną substancją uszkadzającą komórki DNA, zaś niektóre HCA w podgrzewanej żywności są mutagenne, to z pewnością cząsteczkami Maillarda, o czym później. Szkody w DNA rosną wprost proporcjonalnie wraz ze spożyciem HCA, zaś skłonności nowotworowe HCA są częściowo zależne od tego ile azotu zawierają, no a znowu sól, białko i azotyny w naszym przypadku z gotowanych warzyw mogą dostarczyć azot i reagować na HCA, znowuż nitrozowane HCA są jeszcze bardziej nowotworowe.

Cieszyłam się, że chociaż Zeland Vadim tak się upiera przy surowym i paru jeszcze innych w tym doktor Gerson, no ale oni kasę już sporą robią na swoich teoriach, więc tak czy inaczej tkwić przy nich muszą. Do tego Zelandowi na witarce odrosły zęby, co uważam już za lekką przesadę, gdyż raczej ludziom zęby kruszeją, więc nawet jak jemu odrosły, mógł z grzeczności przynajmniej, powstrzymać się od chwalenia, a po drugie jak podał przepis na wodę strukturalną, to okazało się, że trzeba na jej zrobienie, w sensie ścisłym kilka litrów jedynie, poświęcić połowę urlopu macierzyńskiego.

Kiedy półtora roku temu poznałam Paula Nisona na YouTube, był seksownym kolem o gładkiej, fakt dość ogorzałej cerze, magnetyzującym spojrzeniu pięknych opadających trochę po bokach, wręcz przeciwnie niż u Chińczyka, żydowskich ciemnych oczu. Zakochałam się w Paulu, jego entuzjazmie, ozdrowieniu, o czym z dezynwolturą opowiadał i poszłam w dym w raw food.

Poczułam się jakby mi Paul walnął z liścia na płask, liść liść

Tymczasem w rzeczywistości Paul już wtedy wyglądał jak Żyd Wieczny Tułacz, nie żeby znieważył od razu Jezusa, przynajmniej nic o tym nie wiem, ale jedynie z brodatej fizis, zgrzebnej sukmany, oraz sękatego kostura i właśnie wypisz wymaluj Aswerusa przypominał co do joty. Twarz Paula została też pozbawiona uśmiechu, a wręcz nabrała wyrazu zatroskania, co i tak bym mu z łatwością wybaczyła, jednak zaczął jeść gotowany pokarm i nawet mięso, o czym na prawdę nie chciałam nawet słyszeć.

Potem przyszła jeszcze korpulentna pani Boutenko, choć za nią nigdy nie przepadałam, bo po dwóch surowych i bardzo zdrowych deserach ściśle z jej przepisu dostałam praktycznie skrętu kiszek i Greg przez całą noc musiał mi czytać Pinokia na przemiennie z Alicją po drugiej stronie lustra ( wolę od tej pierwszej), a ja usiłowałam zapomnieć o tu i teraz. Wracając, w końcu Paul też powrócił do surowego, w sumie nie wiadomo dlaczego, chyba, żeby mu lepiej pewne suplementy schodziły, ale ziarno niepokoju zostało już w mojej hipochondrycznej głowie zasiane.

Postanowiłam raz na zawsze zaprzestać szukania potwierdzeń w internecie moich własnych projekcji życzeniowych, a skupić się na konkretnych dowodach i to nie wyrwanych z kontekstu i wysnutych na podstawie badań laboratoryjnych odbiegających od naturalnych i wieloaspektowych sytuacji.

Wiecie przecież jak się przywiązałam do mojej surowej 811, ale jednak chciałam godziwej autentyczności, nawet niech będzie mnie waliła po karku kosturem Paula, ale wytrzymam wszystko, byle uszczknąć coś z surowego tortu obiektywnej prawdy.

Zaś ciągle przytaczana seria eksperymentów na kotach przeprowadzonych w latach 1932-1942, przez doktora Francisa Pottengera, badającego efekty po podaniu drapieżnikom gotowanej żywności, o których to doświadczeniach też mówiłam drogiej Socjecie z wypiekami na twarzy w którymś z pierwszych postów, to obecnie jestem skłonna śmiać się ze swojej naiwności nuworysza. Bo przecież cały czas jako weganie udowadniamy, że człowiek to akurat nie kot właśnie, nie mięsożerca o krótkim przewodzie pokarmowym, nie kocur, który nie dostanie dny moczanowej, bo kwas urynowy nic dla niego nie znaczy itd, itp.

Więc po co nawijać o kotach, które się słabo po gotowanej strawie czują, to na prawdę domena kotów i niech koty rozkminiają te fakty na swoich blogach i kociej socjecie niech drenują mózgi. Jakby doktor Pottenger robił przez 10 lat badania na witariańskich ochotnikach rasy ludzkiej, to ewentualnie mogłabym przytoczyć takie argumenty.

Porozkminiam natomiast trochę o:

1.cząsteczkach Maillarda, które zostały oskarżone przez Guy-Claude Burgera (założyciela Instinctive Nutrition) za matkę i ojca wszelkiego zła. Natomiast ja doszukałam się, że rzeczywiście mają kilka, jednak dość łagodnych, anty odżywczych właściwości, ale też z drugiej strony działają przeciw nowotworowo.

2. O tym, że w wyniku gotowania żywności tworzą się rakotwórcze związki. Ponownie dokonałam przeglądu literatury na ten temat i zauważyłam, że faktycznie jednoznacznie są rakotwórcze tylko podczas przetwarzania w wysokich temperaturach mięsa i ryb, natomiast badania nie określają występowania nowotworów związanych z ogólną konsumpcją żywności.

W szczególności, że istnieje wiele innych naturalnych i nienaturalnych substancji rakotwórczych, których siła działania jako rakotwórcze może wynikać z licznych innych czynników żywieniowych. Koks:

Cząsteczki Maillarda i aminy heterocykliczne

Reakcja Maillarda została odkryta w 1916 roku, i zazwyczaj występuje we wszystkich formach gotowania. Celem jest zbadanie pojedynczo wszystkich skutków tych cząsteczek, a także określić, czy mają one istotny wpływ na nasze zdrowie, czy też nie. Od razu mówię, że łagodne metody gotowania sprawiają, że efekty cząsteczek Maillarda dotyczące jakości żywności są minimalne.

Reakcja Maillarda, nie jest jedną, ale w rzeczywistości serią reakcji zachodzącymi pomiędzy białkami i węglowodanami

Reakcje w pożywieniu występują zarówno podczas przechowywania go w temperaturze pokojowej, a także w trakcie gotowania, z przyspieszeniem szybkości reakcji wraz ze wzrostem temperatury. Należy podkreślić, że praktycznie wszystkie produkty spożywcze zawierają zarówno białka jak i węglowodany. Nawet mięso zawiera bardzo małe ilości węglowodanów, na przykład glikogenu (energii przechowywanej w mięśniach właśnie w postaci glikogenu) i glukozy (krew zawiera trochę glukozy). Gotowane mięso zawiera mniej cząsteczek Maillarda niż żywność o jednoczesnej wysokiej zawartości zarówno białka, jak i węglowodanów, taka jak mleko, która została podgrzana na tych samych warunkach. Jednak okazuje się, że cząsteczki Maillarda są prekursorem rakotwórczych związków zwanych "aminy heterocykliczne" tworzących się w wyniku smażenia lub grillowania mięsa i ryb w wysokich temperaturach. Brązowienie pożywienia, aromaty i dosmaczanie, czyli tak zwane Amadori, są wynikiem wczesnych reakcji Maillarda. W następstwie tych reakcji tworzą się brązowe pigmenty, dające charakterystyczny kolor niektórym podgrzewanym potrawom, takim jak chleb, opiekane skórki oraz lotne związki dające różne zapachy, takie jak aromat prażenia. Ponad 2000 lotnych związków zostało zidentyfikowanych, (a na pewno o wiele więcej istnieje).

Uważka:

Być może reakcje Maillarda nie są odpowiedzialne za wszystkie brązowienia, które występują w trakcie gotowania, starzenia, czyli utleniania, ale mogą być również odpowiedzialne za na przykład brązowienie mięs, nawet maleńkie ilości węglowodanów w nich obecnych, z którymi reaguje białko.

Przetwarzanie produktów spożywczych może być obfite w reakcje Maillarda ze względu na wiele różnych czynników, w tym proporcje składu, czas obróbki, temperatury, aktywności wody i czynnika kwasowości PH, co objawia się w szczególności óżnymi kolorami i smakami. To wyjaśnia, dlaczego przywieranie do ścianek naczynia może zepsuć smak posiłku.

Aktywność wody jest liczbą odzwierciedlającą zawartość wilgoci w produkcie, dotyczy tej części wody, która wytwarza ciśnienie pary wodnej na powierzchni produktu spożywczego, zaś aktywność czystej wody jest równa 1.

Witarianie utrzymują, że gotowanie żywności było tylko epizodem w historii człowieka. W rzeczywistości, na podstawie paleontologicznych dowodów ostatnie 40 000 lat, a może nawet znacznie dłużej ludzie gotowali żywność i w tym kontekście nie są znane żadne żywiące się tylko na surowo kultury ludzkie, a co za tym idzie możemy się zastanawiać, czy słuszne jest jedzenie w stu procentach surowe i paradoksalnie, czy to będzie dla człowieka naturalne?

Celem tego wpisu jest jednak podanie drogiej Socjecie do wiadomości co dotychczas wiadomo na temat toksykologicznych skutków reakcji brązowienia Maillarda, najważniejszego prawidła dla witarian, oczywiście oprócz dziesięcioletniego instrumentalnego traktowania kotów przez Pottengera doktora.

                                         Czy cząsteczki Maillarda bywają  jedynie nienaturalne?

Tak jak wspomniałam, zarówno produkty żywnościowe przechowywane, jak i gotowane zawierają cząsteczki Maillarda.

Druga uwaga jest następująca, że być może reakcje Maillarda nie występują w temperaturze pokojowej, ale z pewnością wiele cząsteczek Maillarda można znaleźć w surowych produktach, jednak najczęściej w niższych stężeniach niż w gotowanych pokarmach. Można również zauważyć, że przechowywane produkty żywnościowe jak oliwki, czy orzechy prawdopodobnie nie są o wiele bardziej naturalne niż produkty krótko podgrzane powyżej czterdziestu stopni Celsjusza (104 stopni F) i zawierają nie wiele więcej produktów reakcji Maillarda.

Dodatkowo normalne procesy metaboliczne zachodzące w naszych organizmach również przyczyniają się do produkcji cząstek Maillarda poprzez ścieżki nieżywnościowe.

Wreszcie doszłam do ostatnio rosnącego zainteresowanie badaniami reakcji Maillarda in vivo (w organizmach żywych, w przeciwieństwie do in vitro, czyli w probówce lub w innych sytuacjach, poza żywym organizmem), a szczególnie w odniesieniu do cukrzycy i starzenia się. Uważa się, że między sieciowanie długożyciowych białek, takich jak kolagen z cukrami prostymi (zwłaszcza fruktozą, która ma wysoki potencjał usieciowania) wytwarza się produkty końcowe reakcji Maillarda, lub glikację czyli to samo, tylko w bardzo zaawansowanym stadium, które przyczyniają się do rozpadu tkanki [Baynes i Monnier 1989].

Dla ewentualnie zaintrygowaną tymi relacjami drogą Twoją osobę dodaję, że fruktoza jest półproduktem w łańcuchu reakcji zwanej "szlakiem sorbitolowym", jedną z wielu możliwych ścieżek metabolizmu glukozy. (Tylko napomykam, że są również inne teorie starzenia, związane z długością telomerów, cokolwiek to znaczy)

Produkcja cząsteczek Maillarda przez podwyższone stężenie cukru we krwi (cukrzyca, lub wysoko-owocowe diety?! WTF?!!) może być powodem do świadomych rozmyślań o diecie rawfoodowców? 

Czyli reasumując, nie możemy się nadmiernie martwić cząsteczkami Maillarda w naszej diecie, gdyż są wytwarzane w naszym organizmie, bez względu na to, czy jemy 100% na surowo, czy też 100% gotowane.

Ponadto, jeśli jednym z celów surowej żywności jest zwiększenie żywotności, to być może bardziej istotna będzie regulacja stężenia glukozy we krwi (ponieważ reakcje Maillarda zachodzące w organizmie własnych tkanek są przyspieszane w cukrzycy [Baynes i Monnier 1989]) niż martwić się zbytnio o unikanie w diecie cząsteczki Maillarda.

Czyli najważniejsze jest unikanie tłuszczu, kiedy jesteśmy na diecie tak bogatej we fruktozę, jak my na 811, a nie drżenie przed spożyciem podgotowanych warzyw.

Można jeszcze zauważyć, że cząsteczki Maillarda wiążą białko w żywności, a nie białko w organizmie człowieka i dlatego nie ma powodu, aby przypuszczać, że produkty reakcji Maillarda spożywane w żywności w jakikolwiek sposób uczestniczą w wewnętrznych sieciujących reakcjach organizmu, które to reakcje przyczyniają się do starzenia.

W organizmie produkty reakcji Maillarda są wytwarzane, o czym pisałam wcześniej, podczas normalnego metabolizmu komórkowego za pośrednictwem oddzielnego szlaku biochemicznego.

Jeżeli jesteś na 100% surowym i jesz bardzo dużo owoców, musisz mieć się szczególnie na baczności jeżeli chodzi o tłuszcz, gdyż w każdym innym przypadku będziesz narażony na wyższą ilość cząsteczek reakcji Maillarda niż jakbyś jadł gotowane warzywa 

Tutaj nie mas żartów, bo awokado to też owoc, a składa się głównie z tłuszczu

Metaboliczne obrony sprzed wieków

Ponadto, organizm nie jest bezbronny i dla cząstek Maillarda przygotował sobie egidy i od wieków dla białek ustrojowych takich jak kolagen ma swoje makrofagi, których głównym zadaniem jest funkcja obronna organizmu: fagocytoza oraz synteza różnych produktów biorących udział w procesach immunologicznych. Ożesz, przeciętny makrofag może sfagotyzować do 100 bakterii.

w paleolicie się szamało smutne jadło

Jednak cząsteczki Maillarda mogą stanowić zagrożenie dla układu naczyniowego i nerek u chorych na cukrzycę, ale nie ma dowodów, że takie działanie toksyczne obserwuje się u osób bez cukrzycy.

Wpływ cząsteczek Maillarda, czyli właściwości anty żywieniowych w odniesieniu do witamin:

Przechowywanie mleka przez 9 tygodni w temperaturze 60 ° C dało w skutek reakcji Maillarda średnie ubytki witamin (mniej niż 20%), w szczególności witaminy B-1 i B-6 . W temperaturze 70 ° C, nic nie zadziało się znacznie szybciej i dramatyczniej, gdyż zniszczenia witamin B-1, B-6, B-12, oraz kwasu pantotenowego w pożywieniu przechowywanym 3 tygodnie również traci się 50% wartości odżywczych. Dość szybko zaś niszczona jest witamina C podczas gotowania, ale też nikt nie mówi, żeby się przerzucić wyłącznie na pokarmy gotowane.

Cząsteczki reakcji Maillarda, a minerały, to sprawa o wiele bardziej skomplikowana niż z witaminami:

Na przykład, w przypadku gdy chodzi o absorpcję, lub inne czynniki wiążące typu chelatacja, jak to ma miejsce z kwasem fitynowym, ma na to wpływ nasiąkliwość dwuwartościowych minerałów. W przypadku, gdy występuje właśnie takie sporne zachowanie (pisałam o paradoksie wapnia), jon wapnia niekoniecznie przechowywany jest w kości, a wręcz przeciwnie dla osiągnięcia alkalicznej równowagi, kwas fitynowy może wpływać na utratę, czy też wydalanie wapnia z kości.

Wykonano kilka badań w celu określenia, czy cząsteczki Maillarda wywołują pozbawianie nas minerałów, a wpływ na poziom cynku wydaje się być najbardziej problematyczny, a także żelazo i miedź. Jednak wyniki tych badań nie są jednoznaczne, chociaż akurat problemy z cynkiem ma wiele osób będących na stu procentowej witariańskiej diecie, gdyż zapewne wiąże się to z fitynianami zawartymi w ziarnach, które spożywają, ale także wegetarianie i weganie na zwykłej diecie mają te problemy.

Gotowanie bardzo łagodnie odbiera potrawom cynk, największym powodem jest niejedzenie produktów zwierzęcych.

W wyniku badań przeprowadzonych na szczurach karmionych pożywieniem zawierającym mieszaniny produktów reakcji Maillarta: glukozą, glutaminianem i MRP, znaleziono w ich moczu straty następujących minerałów: wapnia, magnezu, cynku i miedzi, zaś największe były straty cynku.

owocek:)

 
 95
  • Anna   IP
    hej Pepsi :) takie pytanie mam, jem sporo owocow ale tez zdarza mi sie zszamac cale avocado albo sporo orzechow, czyli sporo tluszczy. Zastanawiam sie czy jak trzyma sie odpowiednie przerwy pomiedzy np szejkiem z 3 bananow i 3 kiwi a pozniej salatka z avocado to jest ok. Mam na mysli jakies 3,4 godziny. Dziekuje :)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Johy   IP
      po przeczytaniu już totalnie nic nie wiem :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Wojciech Majda   IP
        "Ożesz, przeciętny makrofag może sfagotyzować do 100 bakterii." Zabrzmiało bardzo antyhomoseksualnie ;)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • AgaZ   IP
          posłodze jeszcze troche
          Uwielbiam Twój blog Pepsi, dyskusje na nim, Twoja szczerość w nim jest bezcenna!!!
          Dziękuję Ci
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • AgaZ   IP
            nie wiedziałam ze lniany taki zły , przerzucę sie na nasiaonka. nie chce słuchac swoich zachcianek bo zawsze potem żałuje. :-). ostatnio ogładałam program gdzie mówili ze jak organizm ma jakieś braki zawsze domaga sie tego najbardziej tłustego lub słodkiego tzn niezdrowego.
            a snu napeno mi brakuje bo córeczka ząbkuje...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także