Jakbyś nie chciała chorować naprawdę, to co byś w tym celu zrobiła?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jakbyś nie chciała chorować naprawdę, to co byś w tym celu zrobiła?

Dodano: 69
Słowo na "E", energia

Czyli jak wykorzystać prawo zachowania energii?

Prawo zachowania energii najlepiej ilustruje przysłowie, że z próżnego dzbana nawet Salomon nie naleje.

No i że nawet w Paryżu też nie zrobią z owsa ryżu. Pewne plemię Indiańskie o nieprzeciętnych zdolnościach, a właściwie właściwościach: kompletnego braku lęku wysokości zostało zaanektowane przez amerykańską wojskowość do określonych celów strategicznych. Aby wpasować Indian w wojskowe standardy skrócono im włosy do przepisowej dla armii długości. Z pewnością krótszej niż 33 cm, który to dystans w odniesieniu do włosa (donoszą niektórzy mistycy) pozwala jak za pomocą radarów, najlepiej kontaktować się z Wszechświatem. Indianie wraz z obciętymi włosami stracili zdolność do łażenia bez trzymanki po linowych kładkach przerzuconych pomiędzy drapaczami chmur. Ta historia przypomniała mi się w związku z powątpiewaniem, czy głównym powodem jaki zmusza Cię do codziennych działań w kwestii diety i aktywności fizycznej jest fakt, że nie chcesz zachorować? Czy inne względy, jak modna szczupłość, powodzenie, gęstsze włosy, brak krost, czy coś w tym kształcie, nie byłyby dla Ciebie bardziej inspirującym bodźcem do codziennych reżimów diety i ćwiczeń? Naprawdę nie rezonujesz z chorobą, nie rezonujesz ze służbą zdrowia w ogóle? Wibrujesz inaczej niż iniekcja i lekarstwa? Na hasło hospitalizacja nie dajesz pozytywnego odzewu? Ono Ciebie nie dotyczy, bo na Twojej głowie od zawsze rosną długie włosy, dzięki czemu nie rezonujesz z wahadłami?

Jesteś naprawdę całkiem wporzo gwiezdne dziecko?

Gdyby były dowody, że ilość zgromadzonej tkanki tłuszczowej i jej lokalizacja nie mają żadnego wpływu na Twoje zdrowie, nie zdecydowałabyś się na szukanie trudniejszych dla siebie dróg i pozostałabyś przy tradycyjnej wegańskiej, jakże tuczącej i przereklamowanej kuchni? Pełnej makaronów sojowych i gryczanych, kromek chleba z babką płesznik zwanych zdrowymi kanapkami, kolorowych sosów na oliwie, czy kokosie, smażonych warzyw, kalafioren w panierze, brokułów pod beszamelem na jogurcie kozim, chipsów z batatów, koszernego grilla warzywnego, oraz chrupiących z wierzchu, miękkich w środku sojowych pasztecików i co tam jeszcze można sobie wymyślić dla podniebienia głaskania? Odrazu Ci powiem, że to nie jest dobry trend. Że stracisz na tej diecie umiejętność wspinania się drabinką linową na K2, czy coś wysokiego w Peru. Jednak Ty dobrze wiesz, że są choroby związane tylko z  tłuszczem zgromadzonym w nieodpowiednim miejscu, czyli w pasie i na klatce piersiowej. I dobrym trendem będzie (przy pomocy odpowiedniego odżywiania i treningu) kontrolować jego narastanie. Masa mięśniowa (ta sucha, nieprzerośnięta tłuszczem) podobnie jak długie włosy Indianina (i nie tylko), usprawnia, ale przede wszystkim wzmacnia kościec i przyspiesza spalanie tłuszczu. Po raz setny przemawiasz do żony, albo panny: -  Panno, czy żono nie bój się mięśni! Tłuszcz spalany jest w komórkach mięśniowych, czyli takich mikro elektrowniach. Gdy nie masz mięśni, bo na przykład pozbyłaś się ich przy pomocy nierozumnych diet opartych na długotrwałym niedojadaniu, głodówkach, to pozbyłaś się przede wszystkim tkanki mięśniowej i nie masz gdzie teraz spalać tłuszczu. I na tym właśnie polega efekt jojo. Jesz coraz mniej i mniej, a i tak procesy metabolizmu zachodzą coraz wolniej. Charlotte Gerson córka twórcy słynnej terapii dr. Gersona, zdecydowała się w wieku około 40. lat odstąpić od płacenia składek na fundusz zdrowotny. Po pierwsze stwierdziła, że jeżeli zachoruje i tak nie podda się konwencjonalnemu leczeniu, a po drugie była pewna, że dieta, którą preferuje nie pozwoli jej zachorować. Gersonówna dałaby sobie obciąć mały palec, że organizm, który jest dobrze odżywiony posiada samo-uzdrawiające właściwości Obecnie Charlotte z absolutnie młodzieńczym błyskiem w oku dobija do 100. zapewne ciesząc się z kasy zaoszczędzonej na niepłaceniu składek. Oszczędzanie jest formą krakania i skąpstwa w matrixie, zatrzymywania energii i pewnie Charlotta przełożyła składki na inną kreację. Ale to oczywiście nie Twoja  sprawa.

W Polsce nie ma możliwości, żeby przedsiębiorca odmówił płacenia składek ZUS. Ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowe i to jest niezła kiła. Pomijając ten fakt, zastanów się czy jakbyś miała taką możliwość, to czy miałabyś odwagę/wiarę/pewność i zdecydowałabyś się na krok Charlotty? Niby kiła, ale to przecież asekuracja, pseudo, ale jednak jakieś bezpieczeństwo. Wciąż szukasz przecież bezpieczeństwa na zewnątrz siebie? Na jakim jesteś etapie oświecenia wiesz tylko Ty. Gdy gadasz, że życie nie jest bezpieczne, ja nie jestem bezpieczna. Ciągle potrzebujesz bezpieczeństwa, matrix medyczny staje się Twoim drugim domem, chcesz  państwa „opiekuńczego”, flag, podziałów, bezpieczeństwa, „sprawiedliwości”, żeby zabrać „im” (złodziejom) i może dać tym co śpią snem sprawiedliwego? Jest to niestety etap świadomości, który można nazwać głębokim snem na jawie (i we śnie, gdyż we śnie masz takie same przekonania). Całkowicie odciąć się od "bezpłatnej" oferty służby zdrowia? Powiedzmy sobie szczerze, nie "bezpłatnej" i nie "służby zdrowia", tylko "służby chorobie". Niestety są jeszcze nieszczęśliwe wypadki i wtedy ubezpieczenie może się ewentualnie do czegoś przydać. Ale po co wybiegać w przeszłość? Charlota owszem, złamała kość miednicy co z pewnością rąbnęło ją po kieszeni, ale czymże są pieniądze? Energią życiową, a tylko w matrixie zamieniają się w koszmarny strach. Być może tak jak niechęć do dochtore, nie lubisz również stosowania na sobie prewencyjnie żadnych niekonwencjonalnych technik, typu podgrzewanie, opukiwanie, szczypanie, nakłuwanie szpilkami, zamaczanie, uciskanie pałeczką (zakończoną kulką) w dłoń. Chociaż to ostatnie może nawet w ostateczności tak, ale jednak nie, zdecydowanie nie. Ewentualnie klasyczny dopuszczasz uciskowy, odmładzający, limfatyczny masaż twarzy, wymyślony prze Guerlain. To wszystko. Medycyna chińska, też Cię trochę przeraża, choć mniej, ale i tak nie chcesz modnych kuracji z  historycznymi naleciałościami. To nie dla Ciebie. Każdy może być Buddystą i cieszyć się z poznania tej idei, bez względu na to, czy wierzy, czy też nie wierzy w Boga. Tak czy inaczej śpiewanie mantr, powtarzanie odgłosów kosmosu "ommmmmm", wyciszanie dialogu w głowie, czyli ego jest z pewnością drogą do wewnętrznej harmonii, nawet z pewną nutą zażenowania ckliwością owych czynności. Gdybyś faktycznie nie chciała chorować, ani ciałem, ani umysłem wejdziesz na drogę świadomości. Nawet gdybyś miała palić się ze wstydu, mówiąc kolejne TAK. Ego jest jak modna modelka wymyślona przez współczesnego projektanta, ma się nie uśmiechać na wybiegu. Modeling jest na NIE, jest zaprzeczeniem przebudzenia. Im ktoś jest bardziej modelką, tym bardziej jest pogrążony we śnie NIE.  Jeżeli faktycznie nie chcesz chorować, nawet gdy tylko boisz się chorować, będziesz zmuszona wystąpić z klanu modelingu, zejść z rampy wybiegu, zacząć się uśmiechać i mówić TAK. A odżywienie Twoje go ciała będzie naturalną konsekwencją przepływu energii zdrowia i akceptacji tego co jest. Choroba to jest stan na NIE. Choroba to jest modeling, reptilia, hollywood, tydzień mody w Paryżu, to jest Mediolan, Warszawka i Krakówek. To są złote szpilki Poznanianki.  Zdrowie, to jest środowisko Rabczan usiadło na tapczan, to Toskania, to stepy akermańskie, to brak jupiterów i jedno wielkie TAK. To Bieszczady bez telewizora.

Najlepszym wykładnikiem zdrowia jest energia

Prawo zachowania energii najlepiej ilustruje przysłowie, że z próżnego dzbana nawet Salomon nie naleje. Jak wiadomo nie skonstruowano jeszcze perpetuum mobile. Poziom energii, którą możesz użyć, z której możesz czerpać, w idealnej sytuacji jest równy energii jakiej dostarczysz swojemu organizmowi. Wiadomo, że po drodze będą występowały różne straty związane z niedoskonałością systemu. Ale generalnie im więcej energii potrafisz yyy ... oddać, tym bardziej masz sprawny organizm i co najważniejsze zdrowy. Przy założeniu, że ciało będzie prawidłowo zasilane w energię, czyli dostanie pokarm dla duszy, dla umysłu i dla ciała sensu stricte, czyli najbardziej dla niego pożądane (tutaj będzie ogromna polemika?) yyy ... węglowodany z cukrów prostych zawartych w surowych owocach. Dlatego tak ważne jest, żebyś nie komplikowała pożywienia, bo takie potrawy będą trudniej trawione i zabiorą większą energię niż pozwolą Ci z niej korzystać.

Najlepszym źródłem energii bezsprzecznie są węglowodany. A najszybszym, węglowodany proste!

Po tłuszcz i białko jako źródło energii organizm sięga w ostateczności i też wcześniej musi je przerobić na yyy ... cukry proste. Gdy doprowadzasz do sytuacji, że ciało sięga po białko jako źródło energii, to właśnie wtedy występuje wielokrotnie wspominana na tym blogu: ketoza. Ketoza w ostateczności może nawet doprowadzić do śpiączki cukrzycowej. Można mieć napady senności podczas yyy ... biegu na bieżni. Do tego właśnie może prowadzić dieta niskowęglowodanowa przy treningu cardio i nie tylko. Dużo tych "yyy ... " tutaj, gdyż mówienie o niepopularnych na blogach felczerów sprawach, jak witarianizm 811, zgoła frutarianizm jest formą proszenia się o strzał z liścia w pysk.

Dochodzę teraz do sedna nawijki:

A więc energia, czyli aż niechorowanie

Nie, że jakaś chorobliwa nadpobudliwość ruchowa, nie ADHD (w rzeczywistości nie choroba, tylko brak magnezu), ale zwykła energia napędzająca do codziennych zmagań z mówieniem TAK. A niekiedy (jakbyś  tylko zechciała) zezwalająca na przenoszenie gór, zatrzymywanie wiatru, czy robienie Iron Mana rok po roku.

Gdy jesteś zdrowa powinnaś mieć energię, bez względu na to czy masz 3 lata, czy 103

Co jest z tą energią? Dlaczego musisz pić kawę o 16, czy rano, gdy skowronki wstają? Dlaczego stale musisz się pobudzać, skoro istnieje sposób niemyślenia i odżywiania, który pozwala wykrzesać dużą energię? Bycie w trakcie przebudzenia, picie wody i jedzenie żywego pokarmu. Oto całe aj waj. Zwierzęta też różnią się między sobą temperamentem/osobowością w ramach jednego gatunku, ale wszystkie zdrowe zwierzęta mają energię życiową. Gdy jej nie mają, to znaczy, że zachorowały ... Ale obniżony poziom energii jest częstym zjawiskiem wśród wszystkich grup wiekowych. Są apatyczne dzieci, snująca się jak fetor po gaciach młodzież i dorośli szczególnie rano niepotrafiący egzystować bez kawy i innych pobudzaczy. Niektórzy mówią, że są sowami, inni że skowronkami. Okazuje się, że nie ma żadnych sów, wszyscy jesteśmy skowronkami. Mamy budzić się wcześnie i odpowiednio wcześnie chodzić spać, aby sen mógł dla nas być prawdziwą regeneracją i odrodzeniem codziennym. To Ty sama, swoim niehigienicznym życiem poprzestawiałaś sobie w głowie. Ale Twoje ciało woła, prosi i błaga o prawidłowy rytm biologiczny. Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Okazuje się, że przez większość życia ludziom brakuje energii, tylko z tego powodu, że śpią, to raz, a dwa, że jedzą za mało zdrowych węglowodanów prostych. Każdy kto był w ketozie, bo unikał węglowodanów jak ognia (aby nie przytyć?) wie jak bardzo jest to niemiłe uczucie. Nie jest to też zdrowe. Jeżeli w końcu zdecydujesz się na jedzenie dużej ilości surowych owoców i weźmiesz mniejszą niż w zwykłym życiu ilość tłuszczu, bo nie przekraczającą 10% doświadczysz potężnego wzrostu energii.Twój trening będzie nie tylko mniej męczący, ale zaczniesz mieć prawdziwe postępy. Twoje ciało będzie lepiej nawilżone od środka i to wodą strukturalną.  Szybciej też będzie się regenerowało to ciało. To się nie stanie od razu, ale konsekwentnie, niespodziewanie i niepostrzeżenie. Najpierw okaże się w jakim Twoje ciało jest stanie i czy w ogóle na ten moment może przyjąć taki pokarm? Następnie ciało musi zostać wyleczone. Następnie będzie mogło cieszyć się pokarmem wysokoenergetycznym. Ale najszybciej zareaguje Twoje ego. W wyniku diety 811 znacznie zwiększysz poziom energii. Wysoce energetyczne jedzenie, czyli paliwo odwdzięcza się uprzejmie i kulturalnie wzrostem energii i możliwości treningowych. Lepszy trening skutkuje wzrostem zadowolenia i tajemniczo magicznemu performance " tu i teraz". Bycie w "tu i teraz" wraz z rozpierającą energią uświadamia Ci, że działasz, że jesteś w drodze, że dokonałaś słusznego wyboru ruszenia ze skrzyżowania.

Przepis na energię i redukcję tkanki tłuszczowej z tułowia

Zaczynasz jeść 811, z mocną przewagą surowego organicznego pokarmu roślinnego, dużo bio owoców i bo zielonych warzyw. Codziennie oczyszczasz się 4 szklankami. Nie przekraczasz 10% tłuszczu w diecie. Robisz te badania: lista podstawowych badań, które pomogą Ci ruszyć ze skrzyżowania i pomagasz ciału odpowiednią suplemnetacją.

Zaczynasz trening od zera:

Niech to będzie 5 rytuałów tybetańskich i bieganie.

Bieganie, pierwszy miesiąc w klubie:

Kupujesz karnet na paczkę z bieżnią. Wchodzisz na bieżnię. Nastawiasz na 7,5 km/h i idziesz 40 minut na pochyleniu 2. Ostatnia minuta biegniesz 9 km/h, a jak dasz radę 3 ostatnie minuty biegniesz na 9km/h, cały czas na nachyleniu bieżni 2.

Bieganie, pierwszy miesiąc w terenie:

Bierzesz rower i jedziesz fajną trasą pieszo rowerową 2 i pół kilometra przed siebie na liczniku. Następnego dnia w dobrych do biegania naturalnego butach idziesz szybko przed siebie, lub truchtasz. Po około 20. minutach powinnaś zrobić 2,5 km i wracasz. Ostatnie 3 minuty bieg na własnego maksa, na ten moment. Jakby co, zmniejsz prędkość, ale nie skracaj z długości treningu. Codziennie jesz duuuuuużo surowych węglowodanów i kończysz jedzenie najpóźniej o 17. Zachęcam więc do przerywanego postu.

Po czym nie chorujesz, bo nie chcesz

Widzisz jakie to proste?

owocek

PS Włosy trzymaj w długości nie krótszej niż 33 cm
 69
  • ja   IP
    a propos okresu, też go nie mam od kilku miesięcy. Duży stres, nie jadłam odpowiedniej ilości kalorii, do tego treningi (hiit'y, bieganie itp) i post przerywany i zniknął sobie po prostu.. teraz wyluzowałam, zaczęłam więcej jeść, z treningow tylko joga i bieganie, ale może są jakies wspomagacze (zioła np) na to żeby organizmowi trochę pomóc? byłabym wdzięczna za pomoc
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Carrie   IP
      Chwalę się :)
      Prawie rok temu zatrzymanie okresu, cos na jajniku natychmiastowe wyniki, na szczęście marker tylko 17 i decyzja o hormonach. Spanikowalam, wzięłam, okres wrócil. W styczniu znowu to samo zatrzymanie okresu świadomie nie poszlam do lekarza nie chciałam znowu łykać wiec... 2 tygodnie okladow z oleju rycynowego i poooszlo.
      P.S. Suplementacja cały czas wedle mego zrozumienia z postów (niekoniecznie do mnie adreoswanych Pepsi&GrzegorzaAdama
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • zia   IP
        Niedawno zaczęłam 'zabawę' z medycyną chińską. Akupunktura, akupresura do tego joga. Byłam w szoku jak bardzo to na mnie wpłynęło. I to jaki detox przeżyłam na początku. Polecam :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • zibi  
          No mi coś nie po drodze z długim włosem, ale brodę już miewałem dziesięciocentymetrową ;) Po pewnym czasie jednak z ulgą ja ścinałem. Moim zdaniem, nic na siłę. Nie ma co się męczyć jak każdego dnia czuje się że to nie to. Najlepiej czuję się "na Skawińskiego" :D
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • mamuka   IP
            z tymi włosami to naprawdę można się rozbawić :-) Jeżeli będzie w Tobie strach że po ścięciu włosów coś stracisz: moc, połączenie..co tam sobie wymyślisz- to już się zapętliłaś, jeszcze nie zyskałaś świadomości a już straciłaś :-) Wszystkie dzieci kryształowe, indygo, wszyscy przebudzeni, świadomi, wszyscy czarodzieje _miejcie takie włosy jak Wam wygodnie, jak Wam się podoba, no chyba, że bawimy się w coś na tym planie, np. w czary pt - długość włosa Twoim połączeniem.. :-) Długa droga przed Nami :-)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także