Witarianizm 811, na codzień mam raczej siedzący tryb życia, czy to dieta dla mnie?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Witarianizm 811, na codzień mam raczej siedzący tryb życia, czy to dieta dla mnie?

Dodano: 47

Czyli o tym dla kogo jest dieta witariańska 811, trochę o Anthonym Bourdain'ie, no i reportaż z wyprawy na lodowiec Glossglockner.

I taki komć:

Pepsi przeanalizuj moją dietę, bo być może coś źle robię. Chcę poznać zależność wysiłku fizycznego i kaloryczności na 811. Doszłam do wniosku, że 80% węglowodanów, 10% białka i 10% tłuszczu to jak najbardziej zbilansowany witarianizm również dla mnie. Jednak na codzień prowadzę raczej siedzący tryb życia, sport tylko maksymalnie 2 razy w tygodniu ( fitness, siłownia, rolki, czasem biegam). Napisałaś, że nie polecasz 811 osobom, które na co dzień nie są wystarczająco aktywne fizycznie i że ewentualne niższe kalorycznie 80/10/10 będzie skutkowało niedoborami. O jakich niedoborach mówisz?  Powiem szczerze, że chciałam zmniejszyć ilość słodkich owoców w tym również kaloryczność z 2500 kcal na 1700 kcal, czyli tyle, aby móc zrzucić balast 5 kg, a następnie zwiększyć kcal do 2000, tak aby utrzymać wagę. Moje menu oprócz owoców to, sporo warzyw, kiszonki, kiełki, siemię lniane i pestki, orzechy plus moczone ziarna ryżu, kaszy jaglanej i gryczanej.  Co Ty na to?
Umysł rzuca się na poszukiwanie skarbów wszędzie, tylko nie ku swojej duszy. Wahadła mamią głośno i kusząco, a to Cię wciągają na wiec, na mecz, do banku, do kredytu, do telewizora, do aplauzu, czy na barykadę, do seksu, do przedmiotu, do komplikowania, do kolejnej nowej diety, wszystko jedno, a dusza tylko cicho i nieśmiało usiłuje poinformować Twoje ego o swoich zdolnościach i skłonnościach. Dusza wie, a ego myśli, że wie. No i co z tego, jak Ty nie słuchasz co by dusza sobie zjadła, Ty musisz tak zakręcić swoim ego, żeby był rozdźwięk pomiędzy duszą, a awatarem. Żeby entropia wzrosła, i żeby nikt nic nie rozumiał, bo w chaosie danych nie ma, giną informacje. Brak świadomości. Pisałam 100 razy, wybierasz najprostszą dietę na świecie i zaraz zaczynasz ją komplikować. Nie komplikować przede wszystkim proszę. Proszę szamać, tak jak dusza o tym mówi. Powiem w ciemno, Twoja dusza chce jeść tak jak jadłaby w Raju, bez względu na to z którego zasiewu jesteś. Do mnie przemówiła 811, pomimo upierdliwości w dzisiejszym realu, swoją naturalnością i prostotą. Wystarczy, że ta gra, w którą grają nasze awatary jest tak skomplikowana, że pokarm musi być prosty. Dla wyrównania potencjałów. Zobacz jak żyją kucharze? To miotające się, nieszczęśliwe istoty. Jako materiał twórczy wybrały pokarm i na tym powinni poprzestać, nie ma powodu dawać tego ludziom do jedzenia. Po prostu, niech tworzą swoje arcydzieła sztuka dla sztuki. Nikt nie musi tego jeść, bo to jedzenie przygnębia.
Minęło już parę miesięcy od śmierci popularnego amerykańskiego szefa kuchni, Anthony'ego Bourdaina, jednak wokół jego samobójstwa wciąż narasta otoczka nieścisłości, tym bardziej, że brak oficjalnego potwierdzenia tego z czego wynikło jego niespodziewane odejście. Teraz, po opublikowaniu jego ostatniego wywiadu, pojawia się jeszcze więcej pytań. W wywiadzie Bourdain mówił między innymi o Hillary Clinton i skandalu z Monicą Lewinski. Wypowiadał się on także, w otwarcie negatywny sposób, o Billu Clintonie. Właściwie szef kuchni posunął się daleko, powiedział nawet o tym jak wyobraża sobie śmierć Harveya Weinsteina, reżysera, który w ostatnim czasie został oskarżony o molestowanie i gwałty na kobietach, z którymi współpracował, w tym gwałt ówczesnej partnerki Bourdaina Asii Argento. Powiedział jasno, że głosował na Hillary w ostatnich wyborach, ale tak naprawdę powinno się ich (małżeństwo Clintonów) zlinczować zaraz po aferze z (nomen omen naszą rodaczką) Monicą. Że wtedy tego nie widział, a teraz widzi. Ale czy z takiego powodu popełnia się samobójstwo? Ostatni wywiad Bourdaina, przeprowadzony przez Marię Bustillos, odbył się w Irlandzkim Pubie, miejscu, które tak bardzo pasuje do tego szefa-celebryty.

„Rozmawialiśmy o akcji #MeeToo i potężnych siłach zła działającym przeciwko zwykłym ludziom. O Rose McGowan, o wychowywaniu córek i o obyczajach seksualnych w latach '70.” pisze Bustillos „Powiedział mi też o tym jak wyobraża sobie śmierć Harveya Weinsteina, to było dziwaczne, specyficzne snucie historii, o którym wam zaraz opowiem. Rozmawialiśmy też o luksusie.” Bourdain był wyraźnie niezadowolony z powodu kwestii, które omawiano podczas wywiadu, co przyczynia się do tego, że wielu ludzi staje się jeszcze bardziej sceptycznymi wobec przedwczesnej śmierci Bourdaina. Czy jego pogarda dla Hilary sprawiła, że znalazł się na „Liście ciał Hilary”? Może wydawać się to nieco naciąganą teorią, ale jest tu przynajmniej wystarczająco materiału na teorię. Tak jak zawsze, nie chodzi o poszukiwanie spisku samego w sobie, ale o to by przerwać iluzję i dotrzeć do swojej świadomości. Kiedy zaczniesz widzieć rzeczywistość taką jaką jest i zobaczysz kto kontroluje kłamstwa, które są wciąż powtarzane, przestaniesz je kupować, zaczniesz szerzej patrzeć na świat. Kiedy to zrobisz nie nabierzesz się na sztuczki. I wówczas zaczniemy tworzyć nowy świat przez pryzmat naszej zbiorowej świadomości.

w drodze na Glossglockner, jęzor lodowca czeka

już na górze (pi razy drzwi nasze Rysy), to na wprost to jęzor lodowca, topi się na dole i pozostawia dziwną szarą masę

Kuchnia Bourdaina bardzo odbiega od 811, jest skomplikowana, gastrycznie nie do zniesienia, co nie znaczy, że ten człowiek nie był kreatorem. Któregoś dnia usłyszałam o 811, i pozwoliłam swojej duszy zadecydować. Wybrała absolutną prostotę. Można zjeść 3 kilogramy rajskich jabłuszek (dla mnie to papierówki) i jest spoko. Jest to dieta dostarczająca ogromnej energii życiowej, ale trzeba jeść dużo i organicznie i nie kombinować. No właśnie, o tym mowa. Po pierwsze, nie należy eksperymentować z jedzeniem, które nie powinno być spożywane na surowo, a do takich należy ryż i kasza jaglana, a nawet gryczana. Chcesz się najeść kaszy? Po prostu zagotuj i zjedz. Przy czym kasza jaglana Cię odflegmi, a gryczana dostarczy ciekawej puli aminokwasów, ale nie kombinuj z jedzeniem tych produktów na surowo. Szczególnie ryż może być niebezpieczny na surowo. Na surowo można jeść jedynie ryż fermentowany. Co do ryżu, to biały ma sporo skrobi, a brązowy zakwasza i bywa zanieczyszczony kadmem. Jeżeli chodzi o oporną skrobię, to tak jak nierozpuszczalny błonnik, niby nie powinno się go jeść, ale się je. Tym bardziej, że nie wszystko w tych kwestiach jest do końca jasne. w didaskaliach Nasza globalna podaż żywności jest silnie zanieczyszczona kadmem. Z tego też powodu jesz spirulinę, która dodatkowo wprowadzona do diety przez ciężarne kobiety może pomóc chronić nienarodzone dzieci. Kadm powoduje trwałe uszkodzenie nerek i akumuluje się w zastraszającej prędkości, ponieważ naśladuje potas przez co jest wchłaniany przez tkanki organizmu. Co gorsza, kadm ma około 20. letni okres półtrwania w organizmie człowieka, co oznacza, że ciało będzie naturalnie eliminować połowę bieżącego obciążenia kadmem mniej więcej co dwie dekady. Dobra więc, jak masz potrzebę, pewne produkty gotuj, ale nie upieraj się, żeby jeść je na surowo.

wszyscy robią focie, udziela mi się atmosfera, robię focię za focią

Powtarzam milionowy raz przez tubę:

Dieta 811 w jej czystej postaci nadaje się dla ludzi bardzo aktywnych fizycznie.

Jest to dieta, gdzie conajmniej połowa kalorii pozyskiwana jest z węglowodanów prostych, czyli fruktozy. Czyli jest to w dużym stopniu frutarianizm. Tym bardziej, kiedy uświadomisz sobie, że pomidory i awokado, to też owoce. Jesz tylko 10% tłuszczu, czyli orzechów i tłustych ziaren nie możesz jeść dużo, to eufemizm, bo tylko zdecydowanie mało. 14 migdałów, albo 1/2 średniego awokado, to maksymalna ilość tłuszczu dziennie. Masz jeść też codziennie od 25 dkg do pół kilo zielonych liści. Dlatego bardzo pomocna może być codzienna kuracja 4 szklanek z czwartą szklanką pełną sproszkowanych, w 100% organicznych zielonek. Resztę diety uzupełniasz warzywami we wszystkich kolorach. Pijesz soki owocowe i warzywne, co nie jest wymogiem, ale możesz je pić, pomimo, że nie mają błonnika. A Ty piszesz, że ograniczysz na diecie frutariańskiej słodkie owoce. To niby antylogia, ale wielu guru też tak robi. Cousens w ten sposób leczy cukrzycę w 30 dni, tak się też likwiduje przerost Candidy (maksymalnie 2 słodkie owoce, typu banan, czy mango dziennie,  a i tak w trzeciej fazie zdrowiena) Oprócz tego, jest to dieta bardzo wymagająca. Przynajmniej na początku. Nie cudujesz, nie mieszasz w michach, raczej 1, 2, 3 lub góra 4 składniki i to cała potrawa. P r o s t o t a to jej definicja. To jest dieta dla duszy.

Dusza podobnie jak prawda nigdy nie jest skomplikowana.

Jesz też żywność fermentowaną, albowiem probiotyki są Ci niezbędne do życia, a więc słusznie założyłaś, że będziesz jeść kiszoną kapuchę.

nie o takie mrożenie chodzi, ale to oczywiście mistyfikacja, lód pożyczony od G.:) 

Fermentowanie, mrożenie, to nadal żywe jedzenie.

Dobre bakterie pomagają trawić jedzenie i przyswajać substancje odżywcze. Takie bakterie regulują odpowiedź immunologiczną Twojego awatara, na wszelkie niedociągnięcia jakie mu fundujesz od czasu do czasu. Jak antybiotyki, czy wodę z chlorem i fluorem. Wiele rodzajów bakterii, jak stwierdzono, rozkłada zanieczyszczenia, czyli toksyczne odpady, zarówno te pozostawione na zewnątrz, jak i te w ciele. Fermentacja, moczenie i kiełkowanie (ja nie kiełkuję, bo to białko jest inne, niekoniecznie ma służyć ku zdrowiu jedzącemu roślinę na tym etapie rozwoju, ale mogę się mylić) niektórej żywności naturalnie usuwa toksyny i zwiększa jej strawność umożliwiając o wiele lepsze wchłanianie składników mineralnych takich jak żelazo, cynk i wapń. Rośnie też dostępność witamin z grupy B zawartej w jedzeniu. Moczenie ziaren i orzechów w czystej i dobrej wodzie przez około 6 - 10 godzin, (orzechy włoskie 24 godziny), a następnie dobrze odsączone można jeść jak smakołyki i dodawać je do surowych potraw. Bowiem dopiero teraz zwiększyły swoje korzyści zdrowotne dla ciała i ciało może wchłonąć tych składników odżywczych znacznie więcej i łatwiej. Jednak orzechów i ziaren nie możesz jeść dużo, gdyż są tłuste, dlatego nie ma się co teraz jarać tym tematem. 811 stoi po przeciwnej stronie witarianizmu wysoko tłuszczowego, gdzie robi się serniczki z daktyli i nerkowców, i wszystkich potem skręca z bólu brzucha, no i po zbadaniu homocysteiny niekoniecznie są tęgie miny, że też się posłużę wierszem.

świstak (w żółtym), a w dali wodospad

Wracając więc do 811, o której nawijam:

Przede wszystkim, gdy wyeliminujesz większe ilości słodkich owoców, to bardzo trudno będzie Ci na surowych warzywach zrobić te 2000, czy nawet 1700 kalorii. Musiałabyś zacząć wprowadzać gotowane warzywa, czyli o znacznie większej gęstości. Filiżanka surowego szpinaku ma nikczemnie małą ilość kalorii w porównaniu do szklanki gotowanego szpinaku? Nie mówię już o marchewce. Tymczasem 40% takiej diety, czyli 811 opartej w dużej mierze na owocach szybko zamienia się w energię, czyli niejako przelatuje przez awatara. Właśnie w tym momencie miałam na myśli niedobory, gdyż skoro tyle jedzenia zaraz zamieni się w energię, zawsze mogą wystąpić niedobory z powodu braków składników odżywczych w tym co zostanie. W związku z tym powinno się jeść odpowiednio więcej.

Przy dużej aktywności nawet 10 g węglowodanów na kilogram ciała, a przy mniejszej możesz próbować eksperymentować z kaloriami, tak jak napisałaś i obserwować swój awatar w tej grze, ale tutaj (moim skromnym zdaniem) zatracasz piękno tej diety.

Na przykład dr. Graham, gościu od 80/10/10 nie radzi jedzenia takiej ilości owoców, szczególnie ludziom chorym, czyli z cukrzycą. Jego 811, a w sumie także dr. Cousensa i wielu innych guru witarianizmu ma spełniać tylko te warunki o których pisałam też sto razy:

Czyli:

mało tłuszczu (max 10%), mało czyli normalnie białka (10%), wysoko potasowo i nisko sodowo, oczywiście 80% węglowodanów, czyli wiele.

Policz, czy faktycznie jesteś w stanie robić to na małej ilości słodkich owoców, a potem uprawiać sport.

jęzor Glossglocknera w całej dzikości

Czy będziesz miała fajną energię życiową na swojej diecie?

Być może tak, albowiem jest jeszcze coś o czym nie za często wspominam, mianowicie, że się różnimy. W sensie, że ludzie się od siebie niekiedy różnią przez sen. Trzeba obserwować swój organizm. Nie każdy będzie się czuł idealnie po zjedzeniu ogromnego szejka z rana. Czyli dajmy na to składającego się z 7 dużych bananów, 2 garści malin i ćwierci kilo jarmużu.

Czy masz czas na wciąganie takiego szejka? Na to trzeba poświęcić z godzinę. Żyjesz na takim luzie?

Masz na to czas z rana? A jeszcze lepiej kiedy taki szejk wchodzi po aktywności porannej, a przed aktywnością stosujesz kurację 4 szklanek. Jeżeli chodzi o niedobory, grożą one wszystkim, gdyż ziemia, w której uprawiane są warzywa i owoce nie posiada odpowiedniej ilości minerałów, nie mówiąc już o pestycydach. Z kolei ciała zjadanych zwierząt zawierają antybiotyki, hormony stresu, i generalnie są zatruwane tym samym pokarmem, który truje ludzi. Dlatego ważna jest sól himalajska, albo szara morska. Kwestię równowagi sodowo potasowej, a raczej wysokiej podaży potasu i niskiej sodu w codziennej diecie załatwiają banany, pomidory, ocet jabłkowy do 3 szklanki. Pewne suplementy też będą nieodzowne, jak standardowo D3 w protoloe z K2, Omega 3, B-complex na czele z B12, wszystko dla lepszego cyklu metylacji. Możesz teraz powiedzieć, że po co tyle zachodu, skoro i tak sama 811 nie wystarczy i trzeba brać obok super foodsów jeszcze suplementy diety? Nie zdziwiaj,  przecież ludzie wszystkożerni, oczywiście gotują, smażą, pichcą też są niedożywieni i to o wiele bardziej, gdyż naczelnym powodem dla którego jesteś na takiej diecie jest odkwaszenie swojego awatara, czyli codzienny detoks, czyli dotlenianie ciała. To synonimy. Zawsze możesz poeksperymentować, jeżeli nie wierzysz.
Zjedz kaszanę i zrób sobie badanie kwasowości moczu, będzie kwaśny, a dochtore powie Ci, że to git, a potem przez tydzień jedz owoce i warzywa, a gwarantuję ci, że Twój mocz będzie conajmniej neutralny.

Odkwaszanie. To właśnie robisz na 811.

Zajmujesz się również antyoksydacją, czyli neutralizujesz szamą wolne rodniki. Natleniasz też komórki. To właśnie robisz na 811. Dobra aktywność fizyczna potrafi sprawić cuda. Leczy strachy i poprawia równomierny rozwój obu półkul mózgowych. Nie jesteś tylko homo faberem, inżynierkiem odliczającym należność do banku, ale bawisz się ze zrozumieniem własną entropią, obniżasz ją, tworzysz, kreujesz, kumasz czaczę każdego dnia bardziej.

Ale to Ty powinnaś stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie:

Nie jestem mięczakiem, olewam te wahadła, zobaczę czego chce dusza i jakoś się dogadamy. Ona pozwoli mi raz na jakiś czas na wybryk żarcia, byle bez poczucia winy, a ja na codzień będę ją karmić naturalnie, niskoprzetworzoną szamką bio. Będę miała przemiły zapach z ust (świeży, ogórkowy?) Nie będę puszczać piekących bąków. Będę lekka i gotowa do zawieszenia się na gałęzi w każdej chwili. Czerpię z tego przyjemność. Taką nawijkę trzeba umieć sobie nawinąć. A gdy noga się powinie, spokojnie wrócić na właściwą drogę trzeba umieć. Ale która droga jest ostatecznie właściwa i najlepsza, tylko ty jesteś w stanie określić. Albowiem jest wiele dróg w tej grze. Są drogi dla zdrowych, są dla świrów, dla melancholików i dla histeryków. Są drogi dla ludzi wschodu i dla Afrykańczyków. Inne są jeszcze dla Hindusów, albo Eskimosów.

świstak

Widzę, że kolejnej osobie nie udzieliłam ostatecznej odpowiedzi. Powiem więcej, że są ludzie, którzy mają już takie zmiany w przewodzie pokarmowym, że w ogóle nie dają rady z surowizną.

Dobrze jest czerpać wskazówki od innych, ale ostateczne dla siebie rozwiązanie układasz sama.

Może się też tak zdarzyć, że na różnych etapach życia, czy nawet pór roku będzie trzeba jeszcze wprowadzać zmiany, albo ulepszenia. Zwierzęta też migrują za najlepszym dla siebie, na dany moment, pożywieniem. Jak świstaki. I jeszcze parę słów, jakby co: Jeżeli nie jesteś odmianą ludzką, która potrafi dajmy na to z dnia na dzień rzucić pracę, mając na utrzymaniu dwoje dzieci i wymagającą żonę, aby poświęcić się bez reszty przykładowo pisaniu bloga, to powiem Ci co Cię ewentualnie spotka mentalnie w najbliższym czasie: Myślisz o sobie przez pierwsze 3 dni diety 811, ależ jestem świadoma własnego rozwoju osobistego, do czego jestem zdolna, potrafię się żywić jak moi praprzodkowie surowym pożywieniem roślinnym, to całkiem proste, prawdopodobnie będę nieśmiertelna na tym planie. I nagle Twoje emocjonalne przepływy wymykają się spod kontroli. Na początku tłumisz te negatywne emocje, wyczytałaś o detoksie i myślisz, że znasz już odpowiedź, że to z pewnością proces odtruwania.

w matrixie focia za focią, focię pogania

Jednak zapewniam Cię, że nie, to jest tylko Twój tłumiony gniew, wynikły ze strachu, który po tygodniu potrafi eksplodować i jeżeli nie weźmiesz tego pod uwagę, to będziesz pisać komenty: próbowałam, ale to nie dla mnie, bo to była kiszka.

Pierwsze tygodnie na raw foodzie są huśtawką emocjonalną z amplitudą drgań zdecydowanie poniżej normy, czyli wahającej się od umiarkowanego niezadowolenia do ostrej nienawiści.

Po pierwszym tygodniu diety, głodna i słaba witarianka ma wrażenie, że raczej została oszukana i coś straciła, a nic w zamian nie zyskała i taka frustracja kieruje ją na fatalny tor:

Już to przerabiałam, to nie dla mnie ...

Jeżeli w taki sposób miałaby się skończyć Twoja przygoda z witarianizmem, to jest to wielka szkoda, bo to naprawdę doskonały sposób odżywiania, dający stosunkowo szybko doniosłe namacalne zdrowotne i wydolnościowe korzyści, tylko wcześniej trzeba się trochę do tego przygotować.

Nawet po udanym pierwszym miesiącu surowego jedzenia będziesz doświadczać wewnętrznego odrzucenia.

Nawet po dwóch miesiącach również, głównie z powodu własnych wieloletnich nawyków żywieniowych. Twoje ciało było przyzwyczajone do pewnych produktów spożywczych jesienią, zimą, wiosną i latem i te informacje są przechowywane w Twoich komórkach. Twoje ego jest po prostu maksymalnie wkurzone, straszy, pieprzy trzy po trzy i odpuszczasz. Najłatwiej jest przejść na surowy witarianizm w lecie i basta w temacie.

w lecie nawet na lodowcu coś kwitnie

Co do niskiej zawartości tłuszczu w diecie, w której jest bardzo dużo węglowodanów, w tym cukrów typu fruktoza, to jest to potężna logika i oczywistość. O czym pisałam już po stokroć, też tu, tu tu. Konklużyn:

Jedz to czego chce Twoja dusza (dieta z Raju?), jedz dużo kalorii w oknie jedzeniowym, bierz słońce i suple i super foodsy, i codziennie stosuj długi post (a u t o f a g i a).

No i biegaj, dla duszy ma się rozumieć.

owocek

 
 47
  • Anna   IP
    Pepsi jakiś czas temu pisałam, że jestem od paru miesięcy na ketozie. Było mi dobrze, zaleczyły mi się jelita (węglowodany do 50 g netto), ale zaczęłam ciągle mieć grypę węglowodanową. Ja ogólnie uwielbiam jeść, mam szybki metabolizm (przynajmniej miałam przed 30-tką). Tutaj ograniczenie węglowodanów było ok, nie chodziłam głodna. Jednak ta grypa węglowodanowa...stwierdziłam, ze zwiększę węglowodany do 100 g netto. Od razu widzę, że nabrałam wody i oponka na brzuchu znowu się powiększyła. Kocham owoce, ale ciężko mi się nimi najeść. Tak jak pisałam, jestem szybko głodna i mięso tutaj najlepiej się sprawdza, ale mam problemy z jajnikami. Myślę o tym, żeby nie jeść mięsa hodowlanego, nie wiem czy uda mi się z niego całkowicie zrezygnować. Żeby to zrobić i nie chodzić głodna a do tego ograniczyć tłuszcz to bym musiała jeść naprawdę bardzo dużo. Szukam swojej odpowiedniej drogi, ale nie mogę jej znaleźć...pracę mam siedzącą. Poza tym zauważyłam że treningi 3 razy w tygodniu takie mocniejsze też nie za dobrze na mnie działają. Biegać nie lubię, wolę spacer lub jogę. Może zrezygnuje z tych ciężkich treningów, ale z drugiej strony moje ciało po 8 h siedzenia domaga się porządnego zmęczenia mięśni i zakwasów, jednak tarczyca chyba niekoniecznie to lubi...proszę o radę...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Grazyna   IP
      Teoretycznie jestem na tej diecie, od niedawna. Sprawdziłam (na stronie cronometr.com) wartości odżywcze produktów, które jem i mam duże braki w spożyciu wapnia. Czy mam też (oprócz d3, omega3, b12) suplementować wapń?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Kasia   IP
        Pepsi wrzucałaś czasem zdjęcie pary odjechanych starszych ludzi. Potrzebuję je a nie mogę znaleźć. Pomocy :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Carrie   IP
          Aktualnie jestem frutarianką. Po prostu moj organizm przestał się zgadzac na jedzenie czegokolwiek innego. Jakoś tak z dnia na dzień poszło. Pamiętam jak rzucałam fajki, lubiłam palić, celebrowałam swoje palenie- na spokojnie w odpowiednim miejscu.
          Warunek zawsze na świeżym powietrzu (:D) Paliłam mało, kazdy się nabijał, że aż tak mało, ale jednak dalej. Pewnego dnia dotarlo do mnie, że ja nie akceptuję siebie palącej, że już sie z tym nie utożsamiam, ba wręcz nie chcę żeby ktoś kojarzył mnie z  paleniem. Zadziało. Rzuciłąm bezboleśnie, nie przytyłam ani grama, wręcz dalej chudłam. Nigdy potem nie kupiłam papierosów.
          Teraz są owoce. Zaczyna mnie dotykać detoksyfikacja (czyt. zatwardzenie) chcac spowolnic zrobilam szakszuke moje pomidory jajka od szczesliwych kur, zero ttuszczu, tylko spokojne duszenie z odrobina bazylii. I co. Zjesc zjadlam, ale to juz nie dla mnie. Sprobowalam jajko na miekko znowu niedobre, wrecz obie te potrawy smakuja tak, ze mam wrazenie ze smak mi sie w czasie pełnego owockowania zmienił.
          Najlepsze jest to ze u mnie chyba jedzenie to tylko program ktory moze odpasc. Samoczynnie wpadam w posty mam tak od dziecka. Do tej pory pamietam awantury jak wydawało się ze moj organizm lubi poscic, okredowo lubi poscic na wodzie, lubi monodiety owocowe. Jak mialam 16 lat pracowalam fizycznie na praktykach 8 g dziennie i jadłam jabłka. I tak przez 2 tygodnie. Na nastepnej wyjazdowej jadłam tydzien truskawki a tydzien papryke. W glodowki wpadam rowniez samoczynnie, jak jestem chora to jestem na suchej, czasem jestem na wodzie bo zwyczajnie organizm sie domaga. Nie planuje tego samo sie dzieje.
          A i ostatnio mi przyszło jak probowalam sie dowiedziec dlaczego ciagnie mnie do korporacji specyficznej o ktorej malo kto ma dobre zdanie, generalnie z poziomu spiacych jest fajna, z poziomu budzacych wrecz przeciwnie.
          Wpisuje bo mnie zastanowilo.
          "Niewazne gdzie pracujesz. To nie ma najmniejszego znaczenia. Praca nie zostanie zapamietana. Nie koncentruj sie na tym. Nie koncentruj sie na zyciu po pracy ani nie koncentruj sie na zwiazkach. To przemija. Nie zabierzesz nigdzie ze soba tych ludzi ani ich nie zatrzymasz przy sobie. Z miejscami i przedmiotami tak samo. Ty jesteś jedynym constansem, reszta to widoczki."

          P.S. A propos Pepsi ładne te widoczki :) znowu poszłaś w góre :*
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • fila   IP
            Jaki ten Świstak ma cudny żakiet!!!

            A ten artykuł dodaje do top 10 choć już pewnie jest tego top50.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także