10 kroków jak przestać być ofiarą, a stać się właścicielem
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

10 kroków jak przestać być ofiarą, a stać się właścicielem

Dodano: 30
święta
święta / Źródło: Pixabay
Im bardziej przestajesz być ofiarą, a więcej stajesz się właścicielem, tym mniej ofiar pojawia się na Twojej drodze. One po prostu źle się czują. Ofiara zawsze będzie lgnęła do ofiary. W klubie golfowym nie ma ofiar.

Koment 1

Pepsi Eliot super! Mam pytanie, co zrobić jeśli osoby dookoła nie motywują, zmieniałam pracę kilka razy, wszędzie około 90% ludzi jest właśnie poniżej "nowoczesnego"myślenia? Jak radzić sobie w naszej "rzeczywistości", gdy trzeba jakoś przeżyć 8h w pracy z "matkami Polkami", ludźmi patrzącymi na życie przez pryzmat schematów i stereotypów? Dla których głównym tematem rozmów jest to, co zrobią dzisiaj na obiad albo życie innych ludzi...

Jako typowy introwertyk, znakomicie wykorzystuję swój wolny czas, lubię te chwile, lubię siebie, wybieram kontakty z tymi ludzmi, którzy są dla mnie ważni i z którymi mogę uzyskać wiele fajnej energii ale co zrobić, gdy trzeba iść do "normalnej" pracy od poniedziałku do piątku?

Wyłamuję się pewnie ze schematu, nie mam dzieci, partnera i jest mi z tym na chwilę obecną dobrze. Jestem otwarta na to, co się stanie w moim życiu, nic na siłę, ale jednak świat dookoła żyje innym życiem. Wiem, że spokój umysłu, odpowiednie nastawienie na pewno tu pomogą, ale niestety czasami jest przesyt, czasami po prostu jest gorszy moment i zmęczenie. Poza tym chciałoby się móc porozmawiać o czymś, co właśnie da inspirację... Czy jest na to jakiś sposób oprócz całkowitej rezygnacji z takich kontaktów? Już kilka razy zmieniałam pracę, myślę że wszędzie są tacy ludzie... pewnie nie ma na to rady, trzeba postawić przed sobą ścianę, aby to wszystko się od niej odbijało?

Pepsi czy masz jakieś rady, aby to naprawdę się zmieniło? Realia są jakie są, wciąż wierzę w podświadomość, ale może robię coś źle... podobny problem tyczy się znalezienia partnera - "nie dla Żanetki"...;(

Koment 2

Może jakiś wpis na bloga o tym jak być właścicielem?

Z kim przestajesz takim się stajesz. Ofiary przestają z ofiarami, właściciele z właścicielami

Twoje ego jest wybitnie sprytne, ja tu na kilometr węszę ofiarę, a Ty chcesz mnie przekonać, że jesteś właścicielką.

Dla wszechświata jest obojętne czy Ty teraz jesteś w pracy, czy po pracy, czy właśnie kopulujesz, czy też jesz kolację, czy zgubiłaś parasolkę, gdyż Ty po prostu jesteś w grze, którą sama tworzysz. To jest właśnie życie, dzieje się zawsze bez tasowania chwil na lepsze i gorsze. Wszystko waży tyle samo i wszystko ma sens. Odpowiednia pozycja ciała przy oddawaniu kału będzie miała wpływ na stan żylaków odbytu. Bycie idiotą, czyli ofiarą, bez obrazy, to ludzie w rękach własnego ego, doprowadzi w efekcie do zostania pasożytem.

Myślisz naprawdę, czy też pozorujesz, że jesteś właścicielką własnego ego, co jak rozumiem nazywasz "nowoczesnym" myśleniem, jednak pozostajesz ofiarą.

80% ludzi jest tylko ofiarami, nie widzą, tego, że są we władaniu ego. Narzekasz na ludzi z pracy, do której sama aplikujesz, którą dla siebie wybierasz, chociaż nie miałabyś możliwości ich spotykania codziennie, gdybyś nie wibrowała tak jak oni. Zmieniasz pracę i to samo, czujesz niskie wibracje, zdołowanie, brak kreacji.

Zastanówmy się dlaczego przyciągasz takie środowisko? To proste, za uwagą podąża energia. Twoje ego mówi Ci, że Ty jesteś inna, w domyśle lepsza, ponad te niskie problemy, że mieć wyrąbane na gotowanie zupy jest bardziej światłe niż nie mieć wyrąbane i żyć w robocie w temacie krupniku z prosem. Że Ty w razie posiadania dzieci, nigdy nie latałabyś z nocniczkiem Ikea po klatce schodowej, żeby się pochwalić zawartością. A jednak pojawiasz się ciągle w polu rażenia nocniczków. Łaj?

Chodzisz do pracy zapewne w celach zarobkowych, czyli oddajesz swój czas na wymianę ekwiwalentu jakim jest pensja. 15% ludzi, to rzadko ofiary, a zdecydowanie częściej właściciele, a tylko 5% ludzi to właściciele na cały etat.

Wielkie pieniądze, życie w maksymalnym zdrowiu i z wewnętrzną harmonię duchową, kolejność dowolna, ale niczego nie powinno się opuścić, można osiągnąć na wiele sposobów.

Skupmy się na pieniądzach i biznesie, ponieważ właśnie w pracy spotykasz dołujące, jak twierdzisz środowisko. Analizując życie i postępowanie bogaczy, widzi się znaczne różnice w działaniu. Jedni potrzebują straty, aby dostać potężnego kopa, mówi się o dźwigni na spadku, inni wręcz przeciwnie, doskonale wiedzą ile mogą umoczyć, wiedzą kiedy się wycofać i zabezpieczają tyły, co wydaje się przeciwieństwem do zaleceń Zelanda, aby nie przyciągać braku, myśleniem o braku. Że mentalność skąpca nie popłaca. Ale tutaj chodzi o zupełnie inne myślenie o braku, bez żadnej emocji, po prostu, połykasz ogień w cyrku, możesz się poparzyć, zabezpiecz język. Nic takiego, żadnej emocjonalności, tylko czysty intelekt. To też dygresja.

Cecha wspólna, która wyróżnia wszystkich bogaczy biznesmenów, mam na myśli śmietankę, bo innych się nie bada, po co, a więc tą cechą jest koncentracja. Umiejętność koncentracji jest najważniejszą z cech, która jest w stanie doprowadzić do sukcesu. Będąc w pracy możesz trenować koncentrację dla szefa, ale także dla siebie. Tylko ciężki trening czyni mistrza. A Ty zamiast trenować w pracy koncentrację na pracy, dawać z siebie więcej niż ci za to płacą, nie ze skłonności do źle pojętej filantropii partii rządzącej, ale w ramach podwyższania swoich wibracji, świadomości, czyli własnej kreacji.

Bycie w kreacji automatycznie zamienia ofiarę we właściciela ego

Gdybyś była skoncentrowana na pracy, na treningu koncentracji, gdybyś wytwarzała coraz wyższą wartość siebie, gadanie kolegów i koleżanek, nawet nie wiem jak przyziemne i nihilistyczne, obchodziłoby Cię zero, albo tyle, aby z uśmiechem właściciela ego, uprzejmie i bez egzaltacji, podrzucić ciekawy przepis na leczący jelita bulion wegański bez kości, ale z kolagenem i wrócić do treningu koncentracji. Zatrudniając się do pracy zawierasz umowę, jeśli chcesz w trakcie pracy gadać z ludźmi rozkminiając dupę Maryni, powinnaś zatrudnić się w jakiejś poradni.

Czas pracy to najlepszy czas do treningu swojej sprawności intelektualnej, uczenia się, i zostawiania zawsze więcej niż się bierze.

Gdy zrozumiesz to, czym dla wzrastania jest koncentracja, nie będziesz się rozpraszać w pracy ocenianiem, porównywaniem, nerwkami, plotkami, że niby tego nie lubisz, tylko zajmiesz się własnym samodoskonaleniem. Wówczas Twoje ego będzie zaprzątnięte do pracy. Po pewnym czasie zaczniesz awansować, lub sama pomyślisz o założeniu własnego biznesu. Awansując, zaczniesz spotykać w pracy ludzi również skoncentrowanych na pracy. Może będziesz mogła zostać elementem trustu mózgów, może otrzymasz udziały w firmie.

Jedno mogę Ci zagwarantować, gdy tylko zaczniesz siebie obserwować uważnie, z łatwością zobaczysz to, co widać. Że jesteś ofiarą we władaniu ego, dlatego wciąż natrafiasz na podobnych ludzi. Myślisz, że innych niż Ty, ale to tak samo ofiary. Z kim przestajesz takim się stajesz i odwrotnie, ci co przebywają z Tobą stają się podobni do Ciebie. Jeśli ciągle drażni Cię ich ego, to znaczy, że Twoje robi z Tobą co chce.

Tylko zimne poranki ustawiają dzień, 10 kroków

  1. Zalecam budzenie się przed słońcem i codzienne witanie go zimnym porankiem
  2. Spisuj codziennie cele dalsze, i cele bliższe, głośno odczytuj
  3. Lista spraw na dzisiaj, odkreślaj to co udało Ci się zrobić
  4. Każdego dnia miej czas tylko dla siebie, na obmyślenie drogi do władnego celu. Jakiś krok zrób już tego dnia
  5. Lód na twarz po przebudzeniu
  6. 4 szklanki obowiązek
  7. Trening oddechów metodą Wim'a Hof'a
  8. Trening bieganie, albo kapsi x007 (wkrótce wrzuta w kształcie filmik), czy co tam chcesz, byle 40 minut przepompowywać krew
  9. Po treningu naprzemienne prysznice wliczając lodowate
  10. Następnie totalna koncentracja na tym co masz dzisiaj robić

Koncentracja na tym co robisz teraz, to jest właśnie uważność. Dlatego, gdy pracujesz nie słuchasz niczego o zjedzonych patykach i grabkach w piaskownicy, a nawet nikt o tym teraz nie rozpowiada.

Im bardziej przestajesz być ofiarą, a więcej stajesz się właścicielem, tym mniej ofiar pojawia się na Twojej drodze. One po prostu źle się czują. Ofiara zawsze będzie lgnęła do ofiary, za uwagą podąża energia. Ludzie zapisują się do klubu golfowego niekoniecznie dlatego, żeby pograć w golfa, ale żeby pogadać tylko z właścicielami. W klubie golfowym nie ma ofiar.

Każdy z nas ma jakieś talenty, ale nawet, gdy nie masz żadnego, to umiejętność koncentracji i posiadanie celów sprawi, że chcąc nie chcąc wyprzedzisz wszystkie ofiary własnego ego. Bez porównywania, bez oceniania, bez wyścigów, bez żadnej walki, po prostu ofiary wokół Ciebie same się wykruszą. Na swobodnej (20%, a co tu mówić o 5%) przestrzeni błękitnego oceanu nie ma już prawie nikogo, kto nie jest właścicielem swojego ego. Ofiary męczą się w ciasnym czerwonym morzu i są święcie przekonane, że trzyma ich tam jakaś zewnętrzna siła.

Potężny błąd, nie niskowibrujące koleżanki z pracy, nie wiecznie pokrzywdzony mąż przed telewizorem, nie czwórka dzieci, w ciasnym czerwonym morzu trzymasz siebie Ty sama, gdyż nie chcesz zauważyć, że jesteś ofiarą. Że rządzi Tobą ego, przekonania, programy matrixu, i Twoje własne programy, z którymi się identyfikujesz.

Przerąbane? Wcale nie. I mam nadzieję, że psim swędem odpowiedziałam też na drugiego komenta.

Z okazji Świąt życzę Wam Wszystkim Najdroższe i Najdrożsi, koniec z byciem ofiarą, wchodzimy na szerokie stepy właścicieli ziemskich i nieziemskich.

LoveU<3

>
 30
  • Brida   IP
    Odnośnie treningu oddechowego to polecam coś dużo prostszego :) Jestem osobą jasnoczującą czy jakoś tak...po prostu czuję przepływy energii i dlatego polecam rebirthing. Bardzo pięknie czuję energię w ciele już po 10 takich spokojnych pogłębionych oddechach, ja właściwie nie wiedziałam o tym, że taki rodzaj oddychania nazywa się rebirting. Kiedyś w czasie przeziębienia zaczęłam spontanicznie to robić, poczułam działanie tej energii a po ok 15 minutach wyraźne wzmocnienie organizmu. Najlepiej robić to codziennie ale polecam zwłaszcza w stanach osłabienia zeby samemu przetestować skuteczność działania. Bo najlepsze rozwiązania są zazwyczaj najprostsze:)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • NieOgarniam   IP
      Pepsi,

      Jak się odniesiesz do przymusu szczepień i stanu epidemii do roku lub dwóch? Zawsze odpisujesz wszystkim, że świadomość, wsłuchaj się w siebie. To nie jest zarzut, ale to co zrobisz jak ci na dachu przypierdzielą taki maszt cudownej sieci piate gie, a do drzwi zapuka pielęgniarka z obstawą żeby ci zapodać swirusa z dodatkami? Nadal obstawiasz, że medytacja i te sprawy? Że niby jak jedna bądź kilka osób miałaby sprawić że nie bedzie nakazu masowego trucia ludzi tym syfem ze strzykawki? Podaj jakiś logiczny przykład, jakby to było gdybym choć ja jedna zmieniła myślenie? No bo co? Jedna osoba nie chce masztu i nagle zdejmują lub nie robią szcepień ? Pragnę to zrozumieć. Czytam to co piszesz tylko ciężko się skupić na swoim życiu wewnetrznym jak zabierają mi prawa i chcą watrzyknac nam truciznę! Nawet jasnowidz i wróżki mówią o nakazie (i choć nie chcesz im wierzyć to oni też budują strach). Staram sie w to nie wierzyć, ale te informacje atakuja nawet bez telewizora. To co robić? Weź poradź takiemu przyglupowi jak ja (bo nie kuma tych duchowych zagmatwanych wywodów) jak krowie na rowie co mogę zrobić by zmienić ta cholerna rzeczywistość i jak w prostych krokach to osiągnąć? Bo póki co ty możesz żyć iluzją, ze ciebie to nie dotyczy, ale ja w tym samym czasie czytam o nakazie wakcynacji dla wszystkich. To jak niby sczepia czy nie sczepia??
      Ps. Możesz nie publikowac tego postu choć czuje i wiem, ze twoja szczegółowa odpowiedz dałaby ukojenie wielu sercom. Tego mam pewność. No chyba, że to pozytywne myślenie to czekanie aż inni sie wkurza i zrobią porzadek.
      Z miłością do peps i was wszystkich!
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Zielona   IP
        Cudowny tekst! W życiu bym sama do tego nie doszła! Jestem ofiarą ale mocno się wzięłam za to żeby z niej awansować i zrobię to! Dziękuję Ci Pepsi za wszystkie artykuły! Kocham!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • owocnie   IP
          Dear Pepsi, a jak mam pytanie, jak ćwiczyć koncentrację, nie mam ( jeszcze ) pracy, studiuje, ale pracy szukam już długo ( i jak nic, nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo nikt nie chce mnie zatrudnić) ale tak mam problemy z koncentracją, nie potrafię się skupić i już minął miesiąc odkąd to się zaczęło ( "zakmnięcie") miał to być czas dla mnie idelany do napisania pracy dypolomowej i jak nic, nie mam nic ( jeszcze), nie wiem jak ruszyć z tym, bo to tak jakby cos mnie ciągnęło na druga stronę pokooju kiedy tylko staram sie napisac choć zdanie, noi te wyrzuty teraz, że zmarnowałam już tyle cennego czasu, jak sobie wybaczyć, jak sobie to "zracjonalizwać", jak ten czas uznać za "nie" stracony ?
          bardzo proszę o rade Pepsi, bardzo mi cięzko z tym w środku
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Aurelia   IP
            Pepsi, czy mogę Cię prosić o komentarz? Kilka lat temu byłam w związku, rozstaliśmy się polubownie z jego inicjatywy. Co jakiś czas się kontaktujemy, no i ostatnio zaczęliśmy się znowu spotykać, ale tylko niby na fizyczności (chociaż przez 90% czasu się ze sobą bawimy, gramy w gry, okręty, wygłupiamy się, tańczymy, te fizyczności to tak czasem są, czasem nie). Ja po nim nikogo nie miałam, on po mnie wiele partnerek, ale krótkotrwałych. Jednakże zastanawia mnie to, dlaczego on się o mnie tak martwi, mówi -A. jesteś piękna, mądra, fajna, dlaczego tkwisz w takiej relacji ze mną, dlaczego nie szukasz sobie faceta, dlaczego nie wychodzisz do ludzi, żeby kogoś poznać? W kółko mówi mi o mojej wyjątkowości i tym, że chciałby, żebym sobie znalazłam kogoś fajnego, bo "jestem taka cudowna, niczego Ci nie brak". Potrafimy ze sobą rozmawiać do białego rana, śmiać się, wyglupiać, no lubimy się po prostu, ale nie możemy ze sobą być, gdyż wiele nas różni. Z jednej strony mnie to rozczula, a z drugiej strony boli, bo przecież nie wyjdę na zewnątrz z transparentem "szukam związku", po prostu nikogo nie przyciągam, ale to przecież nie jest równoznaczne z tym, że coś ze mną nie tak? Gdy wyjawiłam mu, że po nim nikogo nie miałam to wytrzeszczył oczy i się spytał dlaczego, że to jest dziwne, nienormalne.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także