Na feju wszyscy z pełnymi gatkami ze strachu, bo sie nie biega sie
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Na feju wszyscy z pełnymi gatkami ze strachu, bo sie nie biega sie

Dodano: 18

Nisia tak skomciała prewius wpisa:

Tak czytam tego bloga i czytam i z każdym kolejnym wpisem rośnie mi ochota na bieganie. Szooook!!! Zwłaszcza, ze nie umiem biegać:) Nie żeby ruch był mi obcy, w żadnym wypadku, ale na bieganie zawsze miałam jakieś wewnętrzne fuuu. A teraz nogi jakoś drgają mi z radości na sama myśl. Dziwne. Chyba jutro spróbuję. Mam nadzieję, że nie padnę:) trzymaj fingersy scrossowane:)

I wszystko mi się przypomniało, że ten blog właśnie po to powstał. Taka była misja tego biznesu bez biznesu, bo się tu nie sprzedaje kłusania na funty. Że skoro mnie uratowało kiedyś gonienie i nadal to czyni, jednakowoż trzeba się z tym podzielić z socjetą. Szczególnie neptkami, szczególnie z takimi, co się zgubili w jebanym życiu i nie mają nic dla siebie. Nie mają się do kogo pomodlić, bo nie wierzą w absolut w postaci wszechmogącego Boga. Tych co nie umieją wniknąć w głębokie zamyślenie. Zwane medytacją, gdyż mają hula-hop trwożnych myśli. Lęki o to co będzie, o zdrowie swoje i bliskich, strach o rodziców i dzieci, strach o kasę, o spłatę kredytów. Ludzie boją się też irracjonalnie, boją się duchów chociaż są ateistami, boją się ciemności, napadu, złodzieja, obmowy i odmowy. Nieustający strach i nieumiejętność ogarnięcia złych myśli, ciągle kotłujących się w głowie. Znam ludzi, którzy cały czas mają płacz na końcu nosa. Wrażliwcy, nadwrażliwcy, przewrażliwieni. Ludzie młodzi i starzy, którzy nie potrafią sobie pomóc, bo nikt w naszej kulturze nie uczy medytować, czyli samo pomagać, czyli ratować, czyli cucić. Chcę cucić co jakiś czas Państwa, jakby ktoś był zemdlony. Jakby cucenia potrzebował. Nikt nas nie uczy czym jest prawdziwa wolność. Rodzice nam nawijają od dziecka makaron na uszy: oceny, noty, praca, gratyfikacja, kariera. Nie garb się, wypij mleko, do nauki, komputer w nagrodę, na podwórko na trzepak nigdy. Potem powstaje dziwna osoba. Często zagubiona do imentu. Jak ma dobry kościec i genetyczną przemianę materii szybką zapewnioną, to wtapia się w tłum i sobie jakoś egzystuje, ale strachy też ją dopaść mogą w każdej chwili. Ale jak do strachów dołączają się jeszcze inne problemy, ze starszymi w domu i zgredami w szkole, z własnym ciałem zbyt grubym, albo rachitycznym w przypadku chłopaków najczęściej to bolączka. Potem oczekiwania, oceny, szopo-chuje i tak człowiek nasiąka kieratem. Potem życie dorosłe jeszcze okrutniejsze. Nikt nie wysyła nas na wakacje. Do tego jeszcze, nagle jakieś dziecko zwraca się do nas niekiedy mamo czy tato i jest już taki strach dupę ściskający, że trudno spokojnie usiedzieć, a co tu mówić o deliberacjach mniszych. Bo odpowiedzialność rośnie z każdą chwilą. I nie ma się do kogo pomodlić. Praca zabiera masę czasu. Rzucamy się na połamane szczeble drabiny, w wyścig gryzoni. Szama daje trochę wytchnienia, szczególnie kiedy jakimś procentem jest podkręcona i tak życie zapierdala ściskając za gardło. Nic ci nie pomogą żadne postanowienia, bo czyni je osoba zagubiona, skołowana, zesrana ze strachu. Cały fej jest posrany ze strachu. Latasz do niego jak do lodówki, co pięć minut, a tam nic. Wszyscy nadal zesrani. Pokazują zdjęcia swojej progenitury, a weganie lwy co doją kozy, ale to niczego nie zmienia. To jest ta sama zawiesina strachu. Co tu zrobić z dymiącym garem? Przeszłam przez to wszystko. Byłam wystrachana jak nikt. Nie znałam nikogo kto by się tak bał. Bałam się nawet przestać bać. Bo uczucie paniki przynajmniej było znane i oswojone. To, że zaburzoną miałam szamę, kij z tym, to że moje cielsko nie było sprawne, kij z tym, ale to że miałam kociokwik myśli, nieustający ból w dyni, to mnie wykańczało naprawdę. Cyrkiel wbity w czoło. Cierpiałam za setki ludzi i za siebie samą. Pewnie kiedy to czytasz, to myślisz, to mnie nie dotyczy. Aż tak? Ja tak nie mam. Śmiałam się wczoraj i jadłam bez wyrzutów sumienia. Robiłam radosny seks z kolem, a w pralni 5a'sec doprali mi plamy, pierwszy raz i na pewno przypadkowo, po prostu pofarciło mi się, ale i tak git. I w porzo, przyjmuję do czerepa twoje imfo, ale ja chcę żebyś miał moc na ewentualną przyszłość. Ja zaczęłam biegać, bez żadnego powodu. W sumie nie wiem po co. Nie szło mi to, ale wciągało jak nałóg. Nikt mi nic nie obiecywał po bieganiu. Niczego się nie spodziewałam. Tak sobie pobiegłam minutę. Dzisiaj, po 10-ciu latach od tego pierwszego kłusa mogę powiedzieć, że jestem innym człowiekiem. Mam broń. Jestem uzbrojona. Mogę spać spokojnie. Dlaczego mam takie militarne skojarzenia? Nie wiem dokładnie, już od dziecka chciałam pracować w czołgu. W czołgu chciałam się zatrudnić. Może podświadomie szukałam mocy dla siebie. Kij z tym, domorosłe pseudo psychologiczne dywagacje na drzewo owocowe. Po prostu biega się. Sie tu biega. Gar się ma czysty od tego. Sie nie boi. Sie ma moc. Moc sie ma. Kiedy czujesz się silny, zaczynasz korzystać z życia bez strachu. I okazuje się, że życie jest spoko. Że git jest życie i przyroda i niebo i jesień jest git i zima i nawet ich święta cię napawają radosnym rozrzewnieniem. Wchodzisz w to. Bo jesteś wolny.

Pa Państwu Pepsi alias dymiąca spokojem czacha

 18

Czytaj także