Gruba dziewczyna pewnego dnia pokonała wszystkie kandydatki
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Gruba dziewczyna pewnego dnia pokonała wszystkie kandydatki

Dodano: 13
Bo wszystko czego się dotkniesz i co Ciebie dotknie zamieni się w złoto.

Aby ruszyć ze skrzyżowania, czasami lepiej sięgnąć bez spiny po matriksowe metody, bo je znasz, a potem zmienić narzędzie.

Zabaw się w matrix

Matriksowy sukces Bena Silbermanna (gościa od Pinteresta) podobno wiąże się ze znanym wielu ambitnym ludziom sztucznym dopingiem w kształcie: "będzie wstyd jak odpuszczę". Zgodnie z tabelami Davida Hawkinsa obrazującymi korelacje pomiędzy stanem umysłu, poziomem wibracji wyrażonej w hercach, oraz emocji z tym związanych, właśnie poczucie wstydu jest stanem umysłu o najniższych wibracjach (20 Hz), wywołującym emocję upokorzenia. Paskudna emocja. Owszem Ben nie chciał się wstydzić, nie chciał poczuć upokorzenia, a swoją nie do końca naturalną motywację podparł wytrwałością, wybitnie cenną cechą dla twórców, jaką jest konsekwencja. Konsekwencja nie jest myśleniem wyłącznie o celu, jest umiejętnością pozostawania w drodze, bycia w kroku, który się stawia, uważnością bez wymówek. Niezrażania się przeciwnościami, traktując je jak stopnie do wzrastania. Będąc konsekwentną dotrzesz do jedynego światła, które faktycznie może oświetlić Twoją drogę. I nie zdziw się, bo to światło jest w Tobie i tylko Ty jesteś w stanie oświetlać własną drogę, na tym polega Twoje oświecenie. Ben Silbermann był pracownikiem Google, ale rzucił to w diabły i zaczął działać ze swoim projektem. Potem wielokrotnie zamierzał zrezygnować, ale nie robił tego, jak twierdzi, po prostu ze wstydu. Wielokrotnie tracił nadzieję, ale nie potrafił wziąć na klatę zdanka, pomyliłem się, tego nie da się zrobić, może przyjmiecie mnie znowu do Google? I tak powstał Pinterest i kolejny miliarder przed trzydziestką. Monia Olejnik wyznała kiedyś, że w afekcie pochwaliła się w wywiadzie, że już nie pali. Następnie z konsternacją stwierdziła, że jednak wciąż drze, ale wstyd nie pozwolił jej zadrzeć publicznie. Paliła więc tylko niekomfortowo w sławojce, w końcu powiedziała basta i faje odpadły.  Morał jest taki, że przeróżne rzeczy, nawet niskowibracyjne, jak wstyd, mogą stać się silną inspiracją i zamieniają się w złoto. Wszystko zależy od tego ile światła własnego uwolnisz do oświetlenia  drogi, którą idziesz.
Wielu ludzi bardziej motywuje sukces, niż porażka. Pochwalenie dziecka, żonę, męża, pracownika, kogokolwiek, może wpłynąć inspirująco na jego dalszą drogę o wiele bardziej niż nagana. Jeden zrzucony kilogram działa bardziej motywująco do odchudzania, niż przytycie kilku kilogramów. Jeden dzień niepalenia motywuje bardziej do rzucenia nałogu, niż jeden dzień palenia w okresie abstynencji nikotynowej. Podobnie jest z alko, narko, czeko, and leko. Matriksowa chęć pokazania ludziom, że się potrafi, że się nie odpuszcza, wsparta niechęcią do matriksowego upokorzenia ze wstydu, może być inspirująca i dająca kopa do działania.

W końcu zaczniesz zadawać matriksowe pytania:

Czy droga, którą idę w swoim życiu jest moja? Co, niby, na niej takiego osiągnąłem? Umiem tylko szamać złom i tyrać na niereformowalnego szefa? Nie potrafię zainspirować się do biegania, nie napisałam żadnego wiersza, a mój rysopis jest brzydki, głównie z powodu jego (rysopisu) stylu życia? Jednym słowem żyję tak, że moi wrogowie aż zacierają ręce z radości. A nawet nie mam wrogów, bo nie wzbudzam emocji. A może być tak:

Gruba dziewczyna pewnego dnia pokonała wszystkie kandydatki

W tym celu zalecam codzienne 4 szklanki wraz z programem "Jem i chudnę z przerywanym postem", oraz 2 medytacje dziennie (konsekwencja odgrywa wiodącą rolę), a na przyczepkę w weekend wpadnie superancki filmik o motywacji, rzuć Kochana gałką.

Wstydu nie będzie:) owocek

 13

Czytaj także