Dziewczyna pakera i przepis do programu „Jem i chudnę z przerywanym postem”
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Dziewczyna pakera i przepis do programu „Jem i chudnę z przerywanym postem”

Dodano: 32
Dziewczyna pakera & magia.

Wracając w nocy z robienia klubingu, właśnie obok czarodziejskiej fontanny na Rynku (krakowskim), minęłam nieznajomą z solarki dziewczynę pakera. Nagle rozległ się głuchy łoskot, jakby z nieba, potem przeszło jedenaście zakonnic, a z dala majaczyło w krakowskich oparach ośmiu facetów w okularach i cztery białe konie stępa. Jakby tego było mało, nad sukiennicami krążył wielki myszołów, albo kondor. W świetle reflektorów mogłam się pomylić. I byłabym o tej całej ekstrawagancji szybko zapomniała, gdyby nie to, że obudziłam się właśnie z rana, jako mijana przy fontannie o północy czasu środkowo europejskiego z solarki dziewczyna pakera. Stoję akurat przed lustrem i kontempluję spieczone ultrafioletem, z tym, że bardzo wypracowane ciało i długie proste blond doczepki, coś jak włosy lalki Barbie. Centralnie właśnie tę lalkę do złudzenia przypominam. Drapiąc się też długim, blikującym brokatem tipsem po czole, chcę na przekór się uśmiechnąć. Do lustra, do tej nowej ja osoby. Ale chociaż wykrzywiam się stosując praktyki do uśmiechu w zwykłych warunkach bez problemu skłaniające, mówię: marmolada, mówię: dżem, a ryj ani drgnie. Zero uśmiechania.
Do nieznajomego się nie uśmiechamy, nawet jak podejrzewamy, że się znamy. Na wszelki wypadek. Bo uśmiech, to może nie uśmiech jest, a śmianie się, i w pysk z liścia można zarobić. Lepiej komuś wkleić, a i tak to takie nieinteligentne. Śmiech jest dla zwykłych, ja jestem szalona, więc patrzę się w dal szklistym zezem. Trochę zgłodniałam i już chcę sięgnąć po moje banany i szpinak wcześniej w wodzie mineralnej przepłukany i czekający w pergaminie i odpowiednim pojemniku w lodówce na konsumpcję w szejku, kiedy znowu dostaję blokady na te wydawałoby się bardzo proste czynności. Mogę tylko kawcię parzyć i ubijać na sztywną pianę mleko do polskiego cappuccino. Przy czym własnym gałom nie wierząc, wyjmuję z zamrażalnika bułę i croissanta, obie francuskie i wkładam do mikrofali. Oł szit, skąd się wzięła?! Już po chwili szamię ciepłe rogaliki, popijam kawą rozpuszczalną, a wcześniej zebraną przez kobiety i dzieci tłamszone ekonomicznie i przerzucam Cosmo. Wkrótce udaję się do fitnessu i na podtrzymanie solarki.

Na gałkę, mam kilkanaście lat mniej i to mnie dobrze nastraja, bo już jestem ciekawa ile kilometrów na taśmociągu uskutecznię. Chociaż fakt, że trochę mię pali zgaga. Mam nadzieję, że to po kawie, a nie że jestem zaciążona. Fakty są na ten czas takie, że mam dwadzieścia dwa lata i pali mię zgaga. No i kupy nie robiłam, jakby od kilku dni. Skórę mam spieczoną przez solarę, właściwie miejscami w kolorze boćwiny, paznokcie zaklejone szponami z silikonu, włosy doczepki, a całość i tak prostuję dwie godziny dziennie. Przy czym do nikogo się nie uśmiecham na wszelki wypadek, bo to nie w tonie dobrym jest.

uśmiech bez modelki, to nie to samo co modelka bez uśmiechu:)

A po drugie, co jest niby takiego wesołego w moim życiu zatrutym od środka, z ciągłą obstrukcją, z owijaniem się w pasie folią do spożywki, żeby topić i topić smalec, bo laska pakera nie może mieć fatu. Z czego tu rżeć? Na szczęście znowu zawiewa, tym razem z pola lodowatym podmuchem, robię woltę i znowu jestem w swoim cielsku. Na gałkę bardziej starczo, ale mniej w trzewiach palenia i jakby mniej solarki. Sie jaram sie. Żeby jeszcze dobitniej przepędzić irracjonalne zjawiska, pędzę do kuchni i zabieram się do przygotowania obiadu. Tyle czasu przed lustrem przebumblowałam.

Czym prędzej robię wrzutę z dań do  Jem i chudnę z przerywanym postem na przykład

Śliczne otulone zieloną mgłą awokado (połówka!) - wersja raw Śliczne otulone ciepłą pierzynką z kurkumy – wersja gotowana

Są to niejako dwie opcje tej samej potrawy. Gdy przygotowujemy posiłek nie tylko dla siebie, ale również dla domownika, który nie je surowych potraw, a przynajmniej nie w takich ilościach jak Ty, to wygodnym rozwiązaniem jest przygotowanie potraw za jednym zamachem. Autorski przepis, a właściwie proporcje na danie dla 3 osób: jednej dziewczyny pakera witarianki i 2 pakerów jedzących gotowane pokarmy. Ingredienty (organik):

1 Seler naciowy 2 papryki 2 pory 1 bakłażan (z tego zestawu, tylko tego warzywa nie można jeść na surowo) 1 cukinia 250 g/ paczka brązowych pieczarek crimini 1 awokado 1 jabłko – opcjonalnie Porcja sosu winegret (100-150 g) , na bazie oleju kokosowego i  kurkumy (przepis na sos winegret na bazie oleju kokosowego i kurkumy) 1 paczka makaronu z brązowego ryżu i wodorostów Przygotowanie: Wszystko siekasz w kostkę, a pora kroisz na cienkie talarki. Awokado na pół i kroisz. Na osobnym talerzu pozostaje drobno posiekany bakłażan, gdyż on pójdzie tylko do jedzenia gotowanego, a raczej duszonego w sosie własnym pod przykryciem, na bardzo małym ogniu. Również w osobnej misce pozostaje cukinia i jabłko (opcjonalnie), gdyż dodasz je do gotowania tylko na 1 minutę, na samym końcu. Następnie komponujesz sałatkę witariańską, ze wszystkich składników, za wyjątkiem bakłażana. Na koniec dodajesz pół awokado, sól himalajską, oraz czarny pieprz wymieszany z kurkumą do smaku. Wszystko mieszasz ręcznie, starannie rozprowadzając miękkie awokado po wszystkich pokrojonych warzywach. Oblizujesz szpony.

Danie witariańskie jest już gotowe

Resztę ingredientów, z pominięciem cukinii i jabłka (opcjonalnie), oraz połówki awokado, wkładasz do płaskiego rondla, czy też głębszej patelni, przykrywasz szczelnie pokrywką i na wolnym ogniu dusisz w sosie własnym przez 10-12 minut. Jest zasada, że przyprawiasz zawsze na samym końcu, ale gdy nie masz idealnego garnka do duszenia, czasami lepiej wcześniej troszkę potrawę posolić dobrą solą, aby szybciej puściła soki, czyli wodę strukturalną, i żeby proces obróbki cieplnej mógł trwać jak najkrócej. Na samym końcu dodajesz cukinię i jabłko i dusisz już wszystko razem pod przykrywką, tylko przez 1 minutę. Po minucie szybko mieszasz potrawę z sosem winegret, który już czeka gotowy.

Na końcu możesz dodałać do obu dań posiekany ogórek kiszony, małosolny. Ale ogórka nie musisz mieć w standardzie. Podajesz danie na ciepło, dajmy na to, z bio makaronem gryczanym z wodorostami.

smacznego:)

 
 32
  • Martini   IP
    Pepsi, a będzie wpis jak przetrwać rozstanie? Jak już był, a przeoczyłam, to przepraszam.. Z miłością <3
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Dorota   IP
      Pepsi a robisz sama sushi? Albo cos podobnego? Dasz przepis, ale taki swój.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Gabi Orchita   IP
        Jest u mnie 3 a.m, mam przerwe w pracy i usmialam sie niezmiernie ze wstepu :D
        Bycie na PP jest duzo latwiejsze gdy jest sie na dniowkach (dla tlumiacych emocje leku owym jedzeniem) bo gdy sie robi glodno, fiku miku i do wyra a nastepnego dnia kolejne fiku miku i juz jest okienko zywieniowe. Tymczasem trzynascie godzin w pracy (7 pm do 8 am), nastepnie sen na bakier, Sen to ja mam na PP ( pomimo egipskich ciemnosci i korkow w uszach),bardzo na bakier i to jest tak: awake za dnia i awake w nocy i potezny trik (calonocna ucieczka w sen) ulotnil sie. Na 3 m-ce. Kicha. Stara spiewka, 2 kroki w przod a 3 do tylu.
        Also Pepsi, napisz wiecej o tej entropii niskiej.
        Dziekuje i Pozdrawiam <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Seira   IP
          Pepsi kochana, tak mi coś chodzilo po glowie prosba do Ciebie żebys jakis konkretny raw przepisik zaserwowala, a tu dzisiaj proszę - znowu połączyłyśmy się energetycznie w jakimś wymiarze , co często się nam zdarza, bo piszesz notki jakby dla mnie. Dzięki Peps za odzew. Miłuję<3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Bez Cukiernia   IP
            Napiszesz cos z beletrystyki plis? Twoj styl sie udziela, patrz nizej ?
            I gdzies mi sie o uszy yyy.. Gałki obilo ze obiecalas kilka lat wstecz mega przepisy do jem i chudne, gdzie to ukryte na blogasie jest?<3
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także