Nie szukaj już wymówek, bo piękno nie ma wieku
  • Emanuela UrticaAutor:Emanuela Urtica

Nie szukaj już wymówek, bo piękno nie ma wieku

Dodano: 23
Przestań mówić, że jesteś na coś za stara, za młoda, żeś zbyt poważna, albo nader dziecinna i maluczka. Kogo obchodzi, czy masz 20 lat, czy 60? Wiek jest kolejną szufladką, kolejną granicą, która wtłacza Cię w ramy matrixu, w ramy powinności i obowiązków.

Jesteś przede wszystkim sobą

Prawdziwą sobą, tą, która siedzi w środku i przedziera się przez ego aby impulsem, iskrą, emocją dać Ci znać, że nadal tam jest i donikąd się nie wybiera czekając aż ją wyzwolisz. Być może czasem potrzeba Ci inspiracji, bo łatwiej posłuchać chochlika, co to mówi, że nie wypada i nie da rady. Że kiedyś to i owszem, albo wręcz przeciwnie, że mogłabyś, ale za 10 lat.

Nie wierzysz? To patrz na to:

https://www.youtube.com/watch?v=P3te8cI1kk8 Greta Ponatelli ma 66 lat. W wieku 59 lat jej zwapnienie kości zaczęło bardzo postępować, a ona czuła się coraz gorzej. Co prawda trenowała akrobatykę, ale w wieku 20 lat, niemal 40 lat wcześniej. Całe życie spędziła pracując przy biurku, aktywność fizyczną z wiekiem ograniczając do spacerów i rekreacyjnego pływania na basenie. Kiedy usłyszała diagnozę – postępująca osteoporoza (oczywiście my wiemy, że osteoporoza nie jest chorobą, a czymś kompletnie normalnym i związanym z wiekiem), postanowiła zrobić coś dla swojego ciała i zapisała się na pole dance. Pole dance, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest erotycznym tańcem na rurze. To intensywne, niekiedy bardzo, ale to bardzo trudne do wykonania, ćwiczenia kalisteniczne, polegające na ćwiczeniu z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała. To jednoczesny pokaz akrobacji i tańca i trening wymagający ogromu siły, skupienia i precyzji. Na pierwszych zajęciach Greta nie potrafiła wykonać nawet podstawowego ćwiczenia i wspiąć się na rurę. A jednak nie zrezygnowała i dwa lata później wygrała mistrzostwa świata w tej dziedzinie, a teraz absolutnie wymiata.  

Kiedy usłyszałam jej słowa, pomyślałam, że to co osiągnęła jest prawdziwie duchowe

Myślę, że po moich pierwszych zajęciach nauczyciel był pewien, że nie wrócę. Nie mogłam nawet zawiesić się na rurze. Pomyślałam, że może nie chodzi o cel, tylko o te małe kroki, które mogę wykonać w tej chwili. I nagle myślisz sobie „och, to już się stało, potrafię wspiąć się do połowy!”. Gdybym odbiegała myślami do tych wielkich celów z dalekiej przyszłości, patrzyłabym na tych cudownych ludzi, którzy tyle potrafią, pomyślałabym, że jestem za stara i nigdy tego nie osiągnę. Ale ja zrobiłam inaczej – zmierzyłam się ze swoim wewnętrznym ja i ze sobą z lustra. I zrozumiałam, że spełnianie swoich marzeń jest naprawdę ważne. Greta nie zdając sobie z tego sprawy, znalazła coś, co ją zeruje. Tańcząc nauczyła się wchodzić w czynność, w tu i teraz i znalazła swoją strefę zen. Jak sama mówi, uzależniła się od tego stanu i trenowała czasem dzień w dzień po kilka godzin. To niezwykłe i życzę każdej z Was, aby znalazła w swoim życiu coś równie wyjątkowego: pisanie, taniec, bieganie, pływanie, śpiewanie czy cokolwiek, co pomoże wyciągnąć na zewnątrz najprawdziwszą, niestłumioną przez ego siebie.

uściski:)

 23

Czytaj także