Jak nie być grubą, jeśli czujesz, że z tym nie rezonujesz?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak nie być grubą, jeśli czujesz, że z tym nie rezonujesz?

Dodano: 61

W matrixie często myśli się o jedzeniu. Niektórzy myślą stale.

Pewna dziewczyna na masie patrzy z nostalgią na każdą chudą osobę. Nie rezonuje ze swoją wagą. Zazdrości nawet tej na amfie (mega się chudnie), albo zawodowej palaczce, czyli każdej, u której kościec napiera na skórę. Nie wie jak poradzić sobie z obsesją jedzenia. Gdy jest smutna je, gdy cierpi je, gdy ma niestrawność je, gdy coś ją boli i tak je. Gdy jest radosna je. Je, bo zawsze może, a nawet obsesyjnie musi. Gdy nie je i tak myśli o jedzeniu. W tyle głowy zawsze jest myśl o jedzeniu. Anorektyczki też to robią, ale one nie kontaktują się z jedzeniem. Kiedyś w Polsce, czy Europie, nie widziało się osób tak otyłych jak w Stanach. Obecnie dogoniliśmy high life i można już spotkać osoby o monstrualnych wymiarach tkanki tłuszczowej. Szczególnie w centrach handlowych, które uplasowały się na peryferiach miast i w okolicach uboższych dzielnic, gdzie jedzenie fast foodu stało się modnym, rodzinnym zwyczajem niedzielnym. Ale nie tylko bardzo grube osoby nie są zadowolone ze swojej tuszy, bo już 8 kilogramowa nadwaga potrafi odebrać dziecięcą radość życia i zniechęcać. A taką nadwagę można sobie zafundować w bardzo krótkim czasie. Dajmy na to, podczas jednych wakacji we Francji, albo we Włoszech, gdzie jedzenie jest po prostu ekstremalnie dobre. Gdy masz bardzo dużą nadwagę, zwykłe czynności życiowe sprawiają Ci kłopot. Mąż ma pretensje (podobno nie taka była przedślubna umowa) dzieci są zażenowane, a Ty z rana marzysz już tylko o tym, żeby wszyscy upłynnili się do swoich zajęć, by w samotności połknąć brytfankę ciasta z wczoraj. Mniej grube osoby liczą na to, że nigdy nie zrobią się aż tak otyłe. Jednak i tak są przyduszone strachem. Jeszcze inne, wszystko co kompulsywnie zjedzą, wyrzygują. Zwyczajnie grubym można zostać dosłownie od wszystkiego, ale już monstrualnie grubym, najczęściej od szybkiego jedzenia. Czyli fast foodów. Gdy jesz organiczny chleb żytni ( co rósł powoli 10 godzin) na zakwasie, to nawet, gdy przesadzisz, to i tak dostarczyłaś jakiegoś tam w pozytywach sfermentowanego jadła. Raczej bez glutenu. Przynajmniej jelita dostaną odpowiednie probiotyki, chociaż to nie jest takie pewne. Jednak tylko łatwe pochłanianie marsów, hamburgerów, frytek, koli i innych plastików jest w stanie w krótkim czasie przeobrazić Twoje życie w koszmar.

Jak do tego w ogóle doszło, że zasmakował Ci złom ze złomowiska? To nie są żadne wyrafinowane smaki naturalnych składników, ani subtelności odpowiednio dobranych przypraw. Czyli jakaż to radość dla Twojego podniebienia, że Ci autentycznie smakuje pospolitość? Nie mylić z naiwnością. To jest tylko grubiański zlepek soli, a raczej glutaminianu sodu, cukru i transów cieknących po brodzie. W którym momencie uznałaś to za jedzenie, a nawet przysmak? Niedobry gust skłania ludzi do wdychania dymu z gryla. Ludziom nie imponuje natura. Surowość naoliwionej deski podłogowej mają gdzieś. Wolą podłogę z syntetyku, bo mop dobrze po niej jeździ i jest ich zdaniem jednolicie ładniejsza. Trawnik ma nie posiadać chwastów, więc randap jest najprostszym rozwiązaniem. Poza tym sprawa Monsanto to teoria spiskowa. Nikogo nie oceniam, stwierdzam fakty z podwórka.

Dziecko pije mleko matki. Ten pierwotny pokarm ssaka bardzo dziecku smakuje. Mleko jest naturalne, nieprzyprawione, niedosładzane, w idealnej harmonii ing z yang. Jednak już wkrótce otępiała od fastfoodu matka poda swojemu dziecku cukier rafinowany. A niezadługo zaprowadzi w nagrodę dziecko do fastfudziarni. A potem będą lizaki o smaku coca coli i niebieskie lody o smaku papy Smerfa. I wtedy się to zacznie, czyli wulgaryzacja gustu. Spłaszczanie niuansów kubków smakowych. Dziecku może przestać smakować nawet klasyczny polski domowy obiad, który z dwojga złego zwykle jest o niebo lepszy od fastfudu. Niektóre dzieci, jak Janko Muzykant, czy Antek urodzą się jednak jako smakosze. Bez względu na rodzinę, która je wyprodukuje. Takie dzieci, już wkrótce zaczną poszukiwać innych smaków. Zamiast prostackich, rozsmakują się w prostych. Prostota jest najwyższym wyrafinowaniem. Wszystkie dzieci rodzą się wyrafinowane. Mają doskonały gust ssaka. A, gdy już rodzi się dziecko indygo, w domu wybucha istna rewolucja. Po wszystkich domowych przysmakach dziecko ma wysypkę, jest krnąbrne, i nie chce się pogodzić z niedzielnym wyjściem do Mac Donalds.

Co za dziwoląg nam się urodził? - pyta zatroskana matka do ojca dziecka - Skąd się to indygo wzięło? Może nawet takie dzieci staną się specjalistami w dziedzinie apetytów, tak jak Ludomir, który od dziecka nie mógł znieść pokarmów podawanych mu przez matkę i babkę. Miał pecha urodzić się bowiem (wśród pozbawionych wysokiego gustu) smakoszem. W wieku lat 7 sam zaczął przyrządzać swoje posiłki. Gdy jadłam jego bliny gryczane z kawiorem, którymi poczęstował mnie na południu Francji, gdzie obecnie mieszka i pisze grube książki o jedzeniu, zrozumiałam, że weganizm z pewnością coś mi odbiera. Orgazm. Ale to było jeszcze zanim zaczęłam się budzić. Odwiedzę Ludomira we wrześniu i się zobaczy, a może nawet zrobię dla Ciebie reportaż z Ludomirem w roli kucharza indygo. A więc, te samorodki kulinarne już od pacholęctwa zachwycą się jabłkiem, winogronem, czy nawet smakiem zwykłego gotowanego (aldente) ziemniaka. I przedłożą te smaki ponad tępą słodycz batonu Mars, czy skrzydełek, oba z glutaminianem sodu, przy czym to drugie w panierce z azbestu. Takich ludzi jest dosłownie garstka, a reszta będzie kontynuowała trendy, które zostały im wpojone od kołyski.

bliny gryczane Ludomira z kawiorem

Owszem, schudnąć jest dość trudno, a najtrudniej jest schudnąć trwale, raz na zawsze.

Z kilku powodów: Jednym z nich jest właśnie gust do jedzenia rzeczy wyjątkowo tuczących i niezdrowych. Czyli zszargane preferencje smakowe. Innym powodem, jest brak umiejętności porozumienia się ze sobą samym. Czy zachowujesz się jakbyś siebie nie znała? Jakbyś poznała siebie właśnie wczoraj? Chcesz zakazać sobie różnych rzeczy, chociaż nigdy wcześniej nie byłaś w stanie tych restrykcji przestrzegać. Stale powielasz te same schematy zachowań, oczekując innych efektów. Tymczasem inne skutki, to zwykle w kierunku gorsze, niechciane, nie te pożądane. Tłuszcz osadza się byle jak na człowieku. Rzadko kiedy tłuszcz rozłoży się równomiernie. Tłuszcz oblepia, jak cham, intruz, byle gdzie. Odbiera radość kąpieli o poranku. Odbiera radość jedzenia. Odbiera radość z miłego kontaktu na golasa z drugim człowiekiem. Dlaczego demonizuję nadwagę? Z dwóch powodów. Ponieważ nie spotkałam osoby z nadwagą, która nie uważałaby tego za swój problem. No i drugi yyy ...., że byłam na najlepszej drodze, gdyby nie mój program Jem i ... chudnę z przerywanym postem, no i bieganie.

shape shake, odchudzanie, this is bio, pepsi eliot

Gdy nie rezonujesz ze swoją nadwagą:

Jedz rzadko, ale za to będziesz mogła jeść dużo. Rób codzienne posty, są o wiele łatwiejsze do przeżycia dla żarłoków, niż jedzenie małych porcji. Wiem o czym mówię. Do tego przerywany post jest bardzo zdrowy, zdrowszy od długich postów, gdyż przynosi podobne zalety, natomiast nie posiada podstawowej wady, jaką jest niedożywienie. Następnie doprowadź swoje ciało do tego, żebyś dobrze czuła się w matrixowej przymierzalni kupując dżinsy. Na koniec jeszcze jedno: Gdy kogoś urodzisz, stań na głowie, żeby nie zepsuć jego wyrafinowanego gustu do prostoty, subtelności i niuansów całkiem naturalnego, lub mało zniszczonego termicznie pożywienia.

konsumer, pepsi eliot, this is bio

owocek:)

 
-
 61

Czytaj także