Codzienny trening mnicha na miarę możliwości mnicha w danym dniu
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Codzienny trening mnicha na miarę możliwości mnicha w danym dniu

Dodano: 51

Czyli złota rada szwajcarskiego terytorium.

Ego lenistwa jest najgorszą formą ego.

Pod moim wpisem o Totalnej Biologii pojawiły się komentarze z powodu moich zdjęć typu selfie:) z siłowni. Nie jestem zdziwiona rozumowaniem komentujących, ponieważ ludzie cierpią z wielu powodów.

Komć:

Może przebudzenie do zdrowego trybu życia to oczywiście. Natomiast Tolle i Osho to nie trenerzy fitness, a osoby oświecone, które wybacz nie spędzają swojego dnia na ćwiczeniu sześciopaka. O spójność i świadomość mi się rozchodzi. Bez sensu jest pisać do tłumu: obudź się, skoro sam śpisz i jeszcze kompletnie o tym nie wiesz. Jestem zaskoczona, że tego nie widzisz Pepsi albo udajesz. Identyfikacja z ciałem, dążenie do takiego i takiego wyglądu, skupienie na nim i pstrykanie sobie selfie to kompletnie sprzeczne z jakąkolwiek drogą ku przebudzeniu na której w dalekim odcinku się stawiasz. Piszesz o świadomości refleksji, a tu wyżyłowane 50 kg tam, czy tam, fota siłowni tam czy tam. Celebrytki robią to wciąż, ale one nie cytują Osho, więc spójność jest po ich stronie. To nie atak.

TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny do KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę, usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki, przy okazji dotleniając ciało.

Yyy ... łi. No cóż, dzięki i za takie komenty. Pomimo tego, że staram się być jak Szwajcaria, neutralna. Żeby nikt mnie nie zaczepiał, a jedynie przyjechał sobie poszusować po moich zboczach. Ale. Problem jest ludzki i ogólnie dotyczy natury ludzkiej związanej ze swobodą jaką daje ludziom anonimowość, która bywa, że wyzwala nie najlepsze elementy tejże natury. Stąd tak wiele krytycznych ocen, czepiania się, bycia niemiłym, gdy z jakichś powodów ktoś (nawet całkiem nieświadomie) nadeptuje na odcisk. Obnaża się wtedy sfrustrowane ego. Nie cieszy mnie, gdy ktoś obnaża swoje sfrustrowane ego, napawa mnie to współczuciem. Dlatego nie będę przeciągać liny, kto śpi, a kto się budzi, czy przebudził, ale w kilku zdaniach powiem o mojej prawdzie.

Równowaga.

Tak naprawdę zawsze chodzi o zachowanie proporcji i równowagi. Nigdy nie osiągniemy równowagi, gdy skupimy się tylko na jednym aspekcie życia. Osho był człowiekiem chorym. Miał cukrzycę, problemy z układem krążenia i zmarł w wieku 58 lat, podobno podtruwany cezem, czy talem, co nie zostało udowodnione. Jednak jego ciało już wcześniej było chore. Nawijka Osho jest mi niezwykle bliska i przede wszystkim dzięki temu człowiekowi (twierdzę, że Buddzie) weszłam na drogę duchową.

Osho przed jednym ze swoich 90 Rolls-Royce (prawie obciachowy selfik)

Jednak moja szwajcarska prawda, którą każdego dnia odkrywam dla siebie i z którą dzieliłam się od lat (dotyczy ćwiczenia ciała i dostarczania mu odpowiedniego pożywienia i suplementacji diety, a także zapewnienie dostatku), to spójność ducha, ciała i serca, ale też ego, w momentach, gdy go używam. Zarówno Tolle, jak i Osho w chwilach, gdy do nas nawijają używają natenczas ego. Ego u człowieka przebudzonego działa inaczej, zna swoje miejsce, a nieużywane znika. Ci ludzie nie toczą w swoich głowach nieustającej przepychanki myśli. Potrafią przestawić się na niemyślenie, na bezgraniczny kontakt z pustką w sobie, czyli z prawdziwym ja. To są godziny medytacyjne. Moja misja, to zachęcenie ludzi do medytacji od drugiej, fizycznej strony. Jest to o wiele łatwiejsze dla człowieka zachodu i także polecane przez Osho, czyli medytacja aktywna, poprzez automatyczne masowanie hary (z japońska), czakry życia 5 cm pod pępkiem. Dostałam ciało przypadkowe i przez dziesięciolecia nie rozumiałam czym ono jest tak naprawdę. Że jest opakowaniem dla energii umysłu, dla o wiele większej energii serca, ale to pikuś, bo ciało jest domem dla świadomości. Nieśmiertelnej duszy, jak zwał tak zwał. To ułomne ciało jest domem dla cząstki źródła, absolutu, dla jedynego, prawdziwego ja. Należy sprawić w ramach swoich możliwości, aby ten dom nie przeciekał, miał solidne podstawy, a jego ściany i umeblowanie miały jak najbardziej prawidłowy skład i żeby wszystko działało na dany moment najlepiej. Najlepiej jak tylko potrafisz w danej chwili. Często na przeszkodzie zdrowia ciała stoją tylko 2 rzeczy: lenistwo i słaby układ trawienny, który umownie nazywam zatwardzeniem (nawet przy rozwolnieniach).

Codzienny trening mnicha, na miarę możliwości mnicha na dany dzień, jest moim mottem i dzielę się nim.

Codzienny trening mnicha, to to co zalecam sobie i wszystkim moim czytelnikom. Piękna, czysta asceza w przyjmowaniu wysoko wibracyjnych pokarmów. Codzienne oczyszczające terapie, jak moja terapia 4 szklanek. Dbałość o zapewnienie komfortu życia na tym planie. Na tyle na ile potrafisz. Pełna akceptacja dla drogi w której jesteś. No i najważniejsze, bycie w drodze, a nie siedzenie na skrzyżowaniu. Trenowanie sprawności ciała działa niezwykle pozytywnie na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim automatycznie jesteś w drodze. Znika ego lenistwa. Robisz krok, jesteś w kroku, nie siedzisz na skrzyżowaniu, ponieważ odpowiadasz na potrzeby ciała. Dajesz ciału to, czego potrzebuje, a ciało potrzebuje mięśni głębokich, które trzymają kościec, czyli bardziej stabilizujących. Potrzebuje mięśni powierzchownych, które są niezbędne do poruszania się. Dusza nie powinna przebywać poza ciałem, opuszczanie ciała nie jest dla nas dobre. Wszelkie praktyki z opuszczaniem ciała (podczas, gdy ono żyje) kończą się źle. Traktuję ciało jak dom duszy, dom dla energii serca, oraz dom mojego zdyscyplinowanego umysłu.

Ego lenistwa jest najgorszą formą ego.

Rozumiem trening ciała, tak jak mnich, który każdego dnia wzmacnia swojego ducha poprzez trening ciała. Zdjęcia z tego wpisu są bardzo ważne w moim szwajcarskim przekazie. Pokazuję, że w każdym wieku można zrobić ze swoim ciałem to, co się chce. Lenistwo i zatwardzenie (drugie to metafora:), bo chodzi o zdrowy układ trawienny), najpierw to zaakceptuj, pogódź się, że tak właśnie jest, a następnie rusz ze skrzyżowania. To jest moja prawda. Trening ciała może być najprostszą medytacją automatyczną. Gdy dziecko uczy się chodzić zapomina, że umiało już coś powiedzieć. Tak wielka energia niezbędna jest do ruszenia ciała z posad. Gdy intensywnie ćwiczysz, szczególnie bieganie jest doskonałe, Twoje myśli zaczynają się rwać. Ego zaczyna znikać. Pozostaje ciało, i nagle do głosu dochodzi prawdziwe ja, czyli Twój duch. Zaczynasz być świadoma i to jest krok q w przebudzenie. Mówił o tym Osho, działa w moim przypadku, zadziała w każdym. Ego jest programem nałożonym na Twój mózg. Wielokrotnie na tym planie trzeba korzystać z ego i to jest absolutnie spoko. Inną zupełnie sprawą jest sytuacja odwrotna, gdy ego pisze komentarze obnażając się, mimo, że anonimowo (zero selfie). Ten post wkrótce zniknie.

lofciam

   
-
 51

Czytaj także