Koniecznie potrzebuję kogoś, kto zapełni pustkę w moim życiu ...
  • 44Autor:44

Koniecznie potrzebuję kogoś, kto zapełni pustkę w moim życiu...

Dodano: 32
Czyli kolejna osoba, którą boli istnienie.

Cud istnienia jest największą radością. Bóg to życie, a ludzi boli istnienie tylko z jednego powodu, że nie rozumieją za wiele przez sen.

Komć:

Już od dawna czytam tego bloga i jest on mega dla mnie inspirujący. Mam ogólnie problem, zadaję sobie te pytania i potem jakby je odrzucam, bo nie potrafię na żadne z nich odpowiedzieć twierdząco. Z drugiej strony nie mogę znieść myśli, że wszystkie odpowiedzi są na nie … Nie umiem powiedzieć sobie, że najpierw muszę zacząć pracować nad sobą… Niektórzy mówią, że gdy się przestaje o czymś myśleć (np. o miłości, to to samo przychodzi), udaję więc sama przed sobą, że już o tym nie myślę, że jest mi to obojętne, a tak naprawdę cały czas kłębią się takie myśli w mojej głowie. Że kogoś potrzebuję, kogoś kto zapełni pustkę. Wydaje mi się, że gdyby ktoś by się teraz pojawił w moim życiu, to wszystko byłoby idealne. Jak odciąć się od tego wszystkiego, ruszyć z tego miejsca, bo czuję jakbym stała. Chcę coś zrobić ale nie potrafię.
Poczucie niedoborowości rozwala system. Nieustająco poszukujesz kwadratowych jaj, czyli niemożliwego, tak zwanego szczęścia poza sobą. Sądząc, że czegoś Ci brakuje. Szczególnie drugiego człowieka. Szczególnie knajpy z tą, a nie inną zupą.  Szczególnie takiej a nie innej pogody na dzień ślubu na dworze. Jesteś wciąż niepełna, nienasycona, niedobrana do pary. No i co mam Ci powiedzieć? Że niczego Ci nie brakuje do szczęścia, że nie potrzebujesz żadnego dopełnienia? Że masz już wszystko? Ale Ty odbierzesz to, jak bicie kotka przy pomocy młotka. Nie rezonujesz z tym. Potrzebujesz czegoś innego. Drzewo ma niską świadomość, maleńką, wie, że stanowi wspólny organizm z i innymi drzewami, i tak sobie trwa w tym wcieleniu, rosiewając szyszki. Zwierzę ma świadomość wyższą, instynktownie rozumie, że musi związać się seksualnie z innym zwierzęciem, aby wypełnić przymus rozmnożenia się. Potem pojawia się człowiek zmieszany z atawistycznym przymusem przetrwania i jednocześnie masą innych oczekiwań od życia. Tych egotycznych, ludzkich.

Człowiek już nie umie cieszyć się z byle czego. To dziwne, gdyż na drodze ewolucji świadomości stoi wyżej niż zwierzę. Niekiedy nie, gdy chodzi o seks. Są ludzie jak knury, barany, czy koguty. Żyją dla częstej ejakulacji, co jest bliskie z ekscytacją przedmiotem, ale nie o tym dzisiaj rozmawiamy. Człowiek nie umie żyć, ponieważ nałożono mu programy strachliwego ego. Jego świadomość ewoluowała, ale defekowano mu do głowy reptiliańskim kałem, trucizną z e-colą, zawirusowano mu umysł, zepsuto mu dziecinną radość życia, skazano na poczucie niedoborowości, poczucie bycia nie tam, gdzie akurat jest, wybieganie w przyszłość, tarzanie się w przeszłości, czarnowidzenie, czy mitologizowanie, wszystko, aby nie zderzyć się z prawdą teraźniejszości. Dlatego tak się miotasz, podszywasz pod siebie samą, tęsknisz za zmyślonym szczęściem, gdyż nie rozumiesz. Gdy zrozumiesz, w jednej chwili pojmiesz, że spotkanie bratniej duszy w danym wcieleniu jest świetne, ale tak samo świetne jest jej niespotkanie. Bo szczęście nie jest uzależnione od nikogo i niczego spoza Ciebie.

To gra. Bierzesz udział w grze. Jesteś uśpiona i chodzi o to, kiedy skumasz, że śpisz.

Gdy odczuwasz pustkę, nikt jej nie będzie w stanie zapełnić oprócz Ciebie. Z drugiej strony szukanie wymówki, że to Reptile nam zryły berety, też nie prowadzi do akceptacji, radości i wzrastania.

Dlaczego sądzisz, że zaakceptowanie tego co się z Tobą dzieje jest złe?

... nie mogę znieść myśli, że wszystkie odpowiedzi są na nie ... Dlaczego nie możesz znieść myśli że wszystkie odpowiedzi są na nie? Przypatrz się sobie jakby z zewnątrz, po czym zaakceptuj ten stan rzeczy z całym inwentarzem. Powiedz sobie, nie rozumiem. Dopóki nie przejdę tej drogi na poziomie zrozumienia, nic z tego nie będzie. Walka to kiła, rewolucja to tryper, ale wciąż sądzimy, że aby coś osiągnąć ze sobą, czy w życiu, trzeba walczyć, myśleć o tej barykadzie, wdrapywać się na nią. ... udaję więc sama przed sobą, że już o tym nie myślę, że jest mi to obojętne, a tak naprawdę cały czas kłębią się takie myśli w mojej głowie ... Jesteśmy tutaj po to, aby wzrastać, ale nie ma żadnego przymusu. Możesz nie wzrastać. Po prostu zatrzymasz się na dłużej w jednym miejscu, może nawet nastąpi regres. I co z tego?

Zejdź z tematu i zajmij się własną ewolucją, ale przy okazji. Zacznij od ascezy. Gdy głowa jest opętana myślami, nie ma co jej tego zabraniać. Trzeba tylko wykrzesać z tej głowy odrobinę mądrości, źdźbło zrozumienia, wolne od wirusa kilka bajtów pamięci i wejść na drogę ascezy. Niekiedy niezbędne jest zejście z innych ludzi i wtopienie się w naturę. Niekiedy wystarczy wysoka sztuka, literatura. Z pewnością wielogodzinny, codzienny post. Nawadnianie ciała. Duża aktywność fizyczna, i pozbycie się elementu zespołu metabolicznego w postaci brzucha.

Brzuch nie pozwala na dotarcie do siebie. Brzuch rozwala system zrozumienia. Ale nie obrażaj się na swój brzuch jakby co, po prostu zrób coś z nim.

Nie neguj swojego ego, jest zewnętrzną częścią Ciebie, jednak dobrze byłoby prześwitywać też na zewnątrz od środka swoim zrozumieniem, czyli budzącą się świadomością.

Zalecam ascezę w naturze, dużo samotności. Zgoła eremictwo i sobie rozmyślaj ile chcesz. Nie walcz ze sobą. Ego nie będzie ekspansywne bez podsycania walki. Ego stanie się Twoim sprzymierzeńcem, bo siedzi w mózgu, a to piękny organ. Logos rządzi. Idźże przez życie z chęcią zrozumienia o co to wszystko biega. I bądź na tej drodze zrozumienia, i to wystarczy, żebyś w końcu skumała. Gdy zrozumiesz, ból istnienia zniknie. W jednym momencie. Nie wiem, czy na pewno pojawi się obok Ciebie ktoś fajny, nie wiem jaką drogę masz tutaj przejść, ale wiem jedno, że nie musi pojawić się nikt, żebyś miała to wcielenie idealne. Ono już jest. I lepiej ucz się, jak w końcu yyy ... przestać się tu pojawiać ....

z miłością

 
 32
  • KasiaK   IP
    Nie ukazał się mój wczorajszy komentarz, więc napiszę raz jeszcze:

    Źle zrozumiałeś Dudku, pisałam o sobie i awatarze-ikonce.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • KasiaK   IP
      Drogi Dudku, niniejszym informuję że przybyła Ci kolejna fanka ?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Olczi   IP
        Pepsi a to nie jest tak, że latwo Ci tak pisac, bo sama nie wiesz co to brak milosci? Co to znaczy zyc w pojedynke, w samotnosci. Moze to latwe gdy jest z wyboru, a nie przymusu. Ty jestes zwiazku, wiec syty, glodnego nie zrozumie ;)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Dudek   IP
          Jak moja czarownica wymieniła zamki w drzwiach, to był kolejny przełomowy moment. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. 12 lat bezdomności, ale ani jednego dnia pod mostem .Szedłem, a raczej płynąłem z prądem rzeki. Tak czułem, tak chciałem. Po prostu droga, czasami kręta, czasami wyboista, wiry ciągnące na dno... Ale zanim osiągniesz dno, musisz zahaczyć o głębię. Co z tym zrobisz, twoja sprawa, nie ma jednak czego się bać. Pepsi czuwa.
          Nie daj się Aśka, dasz radę. ? ☯️
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • joanna   IP
            hej pepsi
            czytam Cię od dawna- raz ze zrozumieniem i podziwem, raz opuszczam, bo oddalam się od takiego myślenia.

            Jednak mam Cię za bardzo mądrą kobietę i obdarzam szacunkiem.
            proszę o radę, wskazówkę.
            Nie jestem już młodzieniaszkiem:-) moje życie to czasem dla mnie nie do ogarnięcia rzeczy. 1 mąż przemocowiec ( wylazło dopiero przy dzieciach) i strasznie ciężki rozwód plus nieustająca walka z nim (on ciągle od kilku lat nieustannie o coś wszczyna rozprawy w Sadzie). Miałam okres, że chodziłam na terapię/ ustawienia helingerowskie/ rytuały chrześcijańskie aby mu wybaczyć ( co mi się udało) . niestety on dalej jest w moim życiu i próbuje ukarać. nauczyłam się z tym żyć. Nie w tym rzecz
            drugi mąż, którego naprawdę wydawałoby się rozpoznałam ( dobry mądry i również doświadczony przez los) okazuje się po 3 latach ( ja akurat w 4 miesiącu ciąży z nim) mówi mi nagle że nie nadaje się do roli męża i ojca i naprawdę co chce robić to uciec- jak zawsze reagował na długotrwałe relacje ( niestety dysfunkcyjny dom rodzinny)
            odkryłam niedawno i przyznał się że od 2 miesięcy pisze z jakąś kobietą maile ( mające charakter flirtu). Nie wie dlaczego, nie spotykał się z nią i nie miał zamiaru się spotkać. mną to na początku rąbnęło. teraz ogarnął mnie ogromny smutek i jako kobieta za chwilę z 3 dzieci/ 40-letnia/ bez dochodu- bo akurat zakładam działalność, ale przez ciąże i dziecko muszę znowu przerwać poddaje się rozpaczy- co dalej robić, jak sobie radzić, mając 3 dzieci na głowie- facet myślę, że chociaż obiecuje że już będzie dobrze, to po prostu puszczam go- chociaż dalej kocham, przestałam wierzyć w bajkę, że razem będziemy wspólnie pracować na wspólną przyszłość. on po prostu może faktycznie się nie nadaje, nie zmuszę i nie mam zamiaru zmuszać.
            jak poradzić sobie z tą odpowiedzialnością....już z 2 dzieci było i jest mega ciężko- bo to raczej na mojej głowie wszystko- a teraz bez kasy jeszcze- czy ja mam iść pod most? naprawdę w sobie musze znaleźć siły które ponadludzkie dla mnie...jak to zrobić?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także