Czy da się przetrwać na surowym weganie 27 lat i więcej?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Czy da się przetrwać na surowym weganie 27 lat i więcej?

Dodano: 25
Zasada jest taka, że gdy coś wygląda jak pizza i smakuje jak pizza, to jest równie zdrowe jak pizza.

Nasze awatary są w grze, a Tobie tak trudno zorientować się, że nie jesteś własnym awatarem z ego, tylko graczem. Świadomość gra, ale im niższa jest świadomość, tym ma mniejsze szanse na zrozumienie tego, że jest w grze, że nie jest ciałem, ani ego, bo się z nimi identyfikuje. Gdy umiera człowiek o niskiej świadomości, często jest zszokowany, jego świadomość nie rozumie, że oto widzi swojego awatara, który w tej grze, czyli tej inkarnacji stracił życie. Jest nieświadomy, że jest nieśmiertelny, i że brał w tym udział wiele/setki/tysiące? razy wcześniej, ale jego świadomość ewoluuje bardzo powoli. Jednak, to on chciał brać udział w tej grze. Chciał jeszcze raz poczuć materialne ciało i załatwiać ziemskie sprawy na tym planie. Dlaczego niektórzy wkrótce i niejako odgórnie wracają do swoich ciał? System chce coś nam przekazać. Z tego samego powodu, dla którego ludzie widzą przedstawicieli innych ras przy swoich łóżkach w nocy, zielone ludziki (o ile nie jest to ich wyobraźnia), spodki UFO, czy też kręgi w zbożu. Jest też prawdopodobieństwo, chociaż niewielkie, że pojawiają się istoty z innego systemu, gdyż wszędzie we Wszechświecie oszczędza się energię, ponieważ ma absolutną siłę sprawczą. Tylko nieświadomy człowiek na lewo i prawo przecieka energią, zamiast ją przekierowywać na przykład do chorych/słabo funkcjonujących narządów z właściwą intencją. Nie masz pojęcia jak świetnie można użyć energię potrzebną do wywołania złości, emocji zawsze wynikającej ze strachu. Przewodniej emocji, na której pracuje Twoje ego. Bać się i straszyć, to jego poczesne zadanie.

Kończysz więc życie swojego awatara, po czym grupa fajnych istot opiekuje się Tobą, pomaga Ci się zaaklimatyzować bez skoncentrowanej energii zwanej materią awatara i wszystkiego z planu gry. Po pewnym czasie okazuje się, że będąc na czacie jest nudno, że chcesz ponownie pojawić się w grze. Czyli, że to Ty chcesz wrócić, nawet pod warunkiem, że wszystko to co już wiesz o grze, zostanie wymazane z Twojej pamięci. Tyle, że wszyscy chcą wracać do Nowego Yorku. Ho, ho, ho, na grę w NY trzeba bardzo długo czekać, za to Afryka jest od ręki. Tak twierdził Robert Monroe (zmarł w 1995 w wieku 80 lat), nie wiem, czy nie z przymrużeniem oka, ale fakt jest faktem, że gościu przez dziesiątki lat wychodził ze swojego ciała. Miał masę dobrych kumpli nie z tej gry. Monroe uczył jak opuszczać ciało, i chociaż każdy to może zrobić około 3 nad ranem, leżąc w ciepłej pościeli, jednak należy się też liczyć z pewnymi konsekwencjami, jak przy zabawach ze stolikiem spirytystycznym, czy też urywaniu się filmu po flaszce, narkozie, etc. Bowiem, gdy nie ma świadomości w ciele, może się do takiego opuszczonego porszaka dosiąść zgoła nieprzyjemny byt. Znajomy Bazylejczyk pojechał na szkolenie w Instytucie Monroe. Nauczył się lewą stopą do lusterka świadomie wyłazić świadomości ze swojego awatara. Po powrocie do Schweiz  (owszem dość zmizerowany) z dużym zdziwieniem skonkludował, że w jego wypasionym apartamencie, gdy śpi (Szwajcar), ktoś bezpardonowo grasuje. Czyli coś sobie gotuje, brudzi szwajcarskie naczynia i niszczy ład w stalowej kuchni za sto tysięcy eurasów. Naprawdę wkurzające. Bazylejczyk zamontował więc sprytnie kamerę i jakież było jego zdumienie, gdy doktor Jekyll zobaczył, że w nocy to Mister Hyde, czyli on sam, świruje w kuchni, je przedziwne potrawy i generalnie szwajcarski clear, upsraczej sauber ma za nic

Ten rozwlekły metafizyczny wstęp do wpisu o niewinnej  diecie raw ma sens tylko wtedy, gdy uświadomisz sobie, jak ważne jest zdrowie Twojego awatara w kontekście ewolucji swojej świadomości, gdyż na tę naukę zwykle potrzeba sporo czasu liniowego. Ewolucja świadomości u ludzi żywiących się mięsem może przebiegać inaczej niż u ludzi jedzących wysoko wibracyjny pokarm roślinny. Nie jest to wpis oparty o szczegółową analizę badań, pełen skomplikowanych terminów i wpasowujący rzeczywistość w ciasne ramy dyskursu badawczego. To artykuł o życiu i o tym czego można najzwyczajniej w świecie doświadczać. Zdarzyło Ci się kiedyś zastanawiać nad tym, że to co uważa się powszechnie za „zdrowe” może wcale nie być takim w rzeczywistości? Wyobraź sobie awatara z okładki sportowego magazynu. Wydaje się, że to synonim witalności? Jednak w większości przypadków, po zbadaniu co szamią, jakie mają ciśnienie krwi i jak funkcjonują ich organy, nie wszyscy okazaliby się okazami zdrowia.
Gdy użyjesz określonych parametrów i wiedzy o leczeniu dietą i odżywianiu ortomolekularnym, oczywiście jesteś w stanie wpasować się w ten schemat. Co jednak jeśli witalność i zdrowie wyglądają inaczej niż Ci się wydaje? W końcu, gdy czujesz się dobrze nie zawsze wiesz, że możesz czuć się lepiej. W swojej podróży, w trakcie swojego wieloletniego rozwoju często wydaje mi się, że nie można czuć się lepiej, a jednocześnie co i rusz łapię się za głowę, że naprawdę można czuć się jeszcze lepiej. Wciąż i wciąż trwają debaty o tym co powinno się jeść, jak wyglądać i jaka jest najlepsza dieta dla naszych awatarów? Nieprzerwanie zadziwić się można poziomem niewiedzy w otaczającym nas morzu informacji. Przecież mogłoby się wydawać, że wszystko wiadomo, a jednak ludzie wciąż czują się gorzej. Wciąż pojawiają się choroby serca, cukrzyca i otyłość, które są masowymi mordercami we współczesnym świecie.

Ciekawe po co oni (ci poniżej) to wszystko robią?

awatar 63-letniego John Rose od 27 lat na surowej wegańskiej diecie

sławne awatary wege owszem awatar Prince odszedł przedwcześnie i w niejasnych okolicznościach, bowiem obecność we krwi fentanylu, czyli syntetycznego środka przeciwbólowego i anestezjologicznego (podobnie jak u Michaela Jacksona) nie sugeruje zdrowego stylu życia, albo sugeruje coś innego 

elf lat 80 i wege (zwykle pokazuje się go od pasa w górę, ponieważ uparcie pozuje nago:)

awatary popularnych witarian wege

Wciąż jada się rzeczy, które nie wspierają zdrowia ciała. W zdrowym ciele zdrowy duch? Szczęśliwie wektor energii planu tej gry zmienia kierunek. Na popularności zyskuje poszukiwanie swojej własnej drogi do zdrowia: post przerywany, redukcja szkodliwych substancji, zwrócenie się ku ekologii i organiczności, oraz energia wkładana w ewolucję własnej świadomości. Nie ma jednaj recepty na dobrą dietę, jednak pomijając kwestie duchowe (mięso to niskowibracyjny pokarm), wciąż uważam, że diety z mięsem, często napakowanym hormonami, z zakwaszającym nabiałem i zbyt małą ilością życiodajnych, zielonych, fioletowych, czerwonych i pomarańczowych, żółtych i surowych roślin zawsze będą chociaż stopień niżej. Ale problem leży nie w samej diecie. Diety mają to do siebie, że łączą się z pewnym wyzwaniem: aby były skuteczne, trzeba prawdziwie nimi żyć. Większość osób próbując jakiejkolwiek diety nie poświęca się jej, szuka zamienników, robi to w nieprawidłowy lub zwyczajnie niezdrowy dla ciała sposób. Mówi się później, że jakaś dieta, na przykład dieta witariańska, jest beznadziejna, bo koleżanka koleżanki na niej była i nie dość, że fatalnie się czuła, to jeszcze przytyła i się pochorowała i po miesiącu musiała zrezygnować. Nikt nie wchodzi w to głębiej, nie mówi o tym, że koleżanka jadła serniki z nerkowców i daktyli zalane surowym syropem klonowym, a jej dieta była zupełnie niezbilansowana.
Prawie reklama:)

Twój mocz jest rano na czczo zbyt zasadowy? Obawiasz się bakterii w pęcherzu? Już wkrótce sproszkowane 100% organiczne Cranberry (Żurawiny) This is BIO będą ratowały sytuację :)

Zasada jest taka, że gdy coś wygląda jak pizza i smakuje jak pizza, to jest równie zdrowe jak pizza.

Nie chodzi o naukową analizę ale o to by zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Jak czuje się Twoje ciało? W jakim stanie fizycznie i emocjonalnie jesteś dzięki jedzeniu, które jesz? Czasem bardziej niż na tym co mówią inni warto skupić się na intuicji i dać ciału to czego prawdziwie potrzebuje. Wówczas dostajesz czas na wznoszenie się na kolejne etapy ewolucji świadomości.

owocek

 25
  • Aga   IP
    Pepsi chciałam o to samo spytać co "Chyba czlowiek" . Ta Palma pokazuje "ciemną stronę weganizmu", powołując się na różne badania, dane i filmy. Jest w tym rewelacyjna. Jej jeden z argumentów: nie ma żadnej kultury wegańskiej i nie było. Większość wegan po paru latach bądź parunastu ( w zależności od organizmu) to zombie z problemami psychicznymi. Ta dieta rujnuje jelita i powoduje problemy psychiczne. A w ogóle to  niektórzy weganie oszukują i po cichu wpierdzelają mięso , ryby itd. Zresztą chorują , wypróżniają się po parę naście razy, mają ciągłe wiatry i są ogólnie bladzi i nieszczęśliwi. No i tak...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Chyba człowiek   IP
      To prawda Pepsi, dałam się zaczepić. W moje serce na dodatek trochę wątpliwości wlało to, że nikt się nie chce z nią wdać w rzetelną dyskusję. Wczoraj już ją odsubowałam bo nie dam sobie tak wysysać mojej energii. Dzięki za przypomnienie
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Chyba człowiek   IP
        Pepsi ratuj. Jest taka blogerka, na moje oko reptil w dużej części- inteligentna, sukces, pieniądze, architekt, mięsożerna. Kiedyś oglądałam jej filmy i czytałam artykuły, niektóre są super, ale ostatnio przyjęła sobie za zadanie nawracania wegan i namawiania ludzi do jedzenia mięsa. Przytacza badania, jak to dieta raw i wegańska są szkodliwe dla organizmu i powodują choroby psychiczne (powołuje się m.in. na to, że wśród osób z zaburzeniami tożsamości płciowej jest dużo wegan). Oczywiście mówi o przewadze dzikiego mięsa a nie marketowego. I wiele z tych rzeczy ciężko jest podważyć bo ma za sobą konkrety. Jest otwarta na rozmowy z weganami i dowody naukowe na przewagę weganizmu ale nikt nie chce z nią stoczyć dyskusji toteż ona również przez to podkreśla swoją racją. Ludzie podsyłają jej różne badania al ona wszystkie miażdży kontrargumentami. Ona chce twardych dowodów a nie świadectw, typu "lepiej się czuję odkąd nie jem mięsa". Zwykle mnie takie rzeczy nie ruszają ale tutaj to załamuję ręce - no co jej tak zależy, żeby zamienić ludzi w mięsożerców? Myślę, że powoływanie się na kwestie zdrowotne jest w tym przypadku drugorzędne. Nie wiem czego oczekuję, chciałam się tylko wygadać.

        Pepsi, czy są rośliny, które zawierają witaminę A (nie beta karoten)? Np. o takie rzeczy pyta a jej bym chętnie odpowiedziała ale dużo jeszcze wody w rzece upłynie nim zdobędę jakąś rzeczową wiedzę - niestety o dobrodziejstwie diety bezmięsnej mogę tylko poświadczyć osobistym doświadczeniem a nie badaniami
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Karolina   IP
          Pepsi a co powiesz na temat matrycy energetycznej? Wpadła mi w łapki ostatnio taka książka :) Owocek ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Mysz   IP
            Peps, piszę z taką zagwostką dot. raw food. Znowu :) Natknęłam się w komentarzach, w których piszesz, że nie trzeba być 100% na surowym, żeby żyć w zdrowiu (albo źle zrozumiałam). Bo doświadczyłam i miesięcy na surowym, i pare dni na owocach i pół na pół, ogólnie różnych kombinacji. Jak czytam opisy ludzi co się z nimi dzieje jedząc surowy pokarm/pijąc soki to mnie to bardzo ciekawi a zarazem przeraża. Mają jakieś "spazmy", gorączki, bolące ciało, poty, choroby grypopodobne, zmęczenie, a ja nic. Oprucz oczyszczenia śluzówek (katar) i delikatnego chłodu nic. Pije sok z selera 0,5 l na pusty żołądek i nic (inni mają wymioty i dreszcze), pije sok z winogron 0,5 l i nic (inni dreszcze i mdłości, osłabienie, sok porusza limfe). Zastanawiam się czy ja poprostu nie mam, aż tak zanieczyszczonego oragnizmu czy jak? Od dwóch lat bujam się w tych kilmatach, troche surowe, troche soki, troche gotowane. Nie jem mięsa (7lat), nabiału (2lata) ani nic na co mam alergie/nietolerancje. Może te moje dwu letnie poczynania choć nie mega konsekwente już coś dały?

            Na dzień dzisiejszy do momentu obiadu tj. ostatniego posiłku (a mam ochotę na dania z kaszą i warzywami) pije zielone soki, soki owocowe, jem owoce, nawadniam się owocami, a czytam w innych miejscach, że mam nie przepracowane emocjie. Czy naprawdę chęć na kasze z warzywami łączy się z nieprzepracowanymi emocjami? Bo nie wiem jakbym się starała to nie umiem na dłuższą mete być tylko na surowym. Nie ma u nie tego "haju" tego cudownego uczucia co inni opsują. Owszem jest lekkość i te sprawy, cudowny słodki i soczysty smak owoców z rana, ale ja nie wiem, czy ja coś robię źle? Zmuszam się do surowego na obiad, mam ochotę na gotowane danie warzywne. I stoje, a w mojej głowie bitwa. Dlaczego prezentowani w arytkule potrafią, i inne osoby, a ja nie?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2