Jak szybko wyleczyć nerwicę lękową myślokształtem i poprawą cyklu metylacji?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak szybko wyleczyć nerwicę lękową myślokształtem i poprawą cyklu metylacji?

Dodano: 79

I nagle dzieje się pierwszy atak paniki, a potem następne, i taki koment:

Aktualnie czytam książkę Osho "Sekret życia i śmierci", natrafiłam tam na fragment o strachu przed śmiercią i zmierzeniu się znim, o lęku, z którym trzeba przestać walczyć, poddać się i zaakceptować. Pomyślałam, że może dlatego to ciągle do mnie wraca, gdyż ja ciągle tylko spycham swój strach do nieświadomości, a on w każdej słabszej chwili wraca. Postanowilam się z nim "spotkać" i nie opierać się, pozwolić mu trwać i wpaść w tę próżnię, o której pisze Osho bądź Tolle. Ale w efekcie miałam potworny atak paniki i do tego znów boję się wieczorów, bo to moment, w którym mam największe lęki. Choć w sumie dzień nie wygląda też za fajnie, gdyż chodzę z obawą, żeby nie zasłabnąć, więc nie wiem co lepsze. Dodam jeszcze, że od kiedy miałam pierwszy atak, to już nigdy nie potrafiłam być tak beztroska, bo nawet w tych spokojnych momentach z tyłu głowy zawsze się przewijały ostrzegawcze myśli. Myślałam, że w końcu udało mi się pojąć o co chodzi i nawet w nocy, gdy zjawił się strach, potrafiłam się odprężyć i znikał. I choć czasem znienacka, w sytuacji, w której najmniej się spodziewałam pojawiało się również to dziwne uczucie w głowie, to mimo chwili strachu, też sobie z nim radziłam. Niestety niedawno znów poczułam, że słabnę, wróciło dziwne uczucie w głowie (nie do końca umiem to określić, czasem zawrót głowy, czasem jakby ciśnienie, sama nie wiem), które bardzo mnie ogranicza, ponieważ boję się opuszczać dom, żebym nie zemdlała (chociaż to nigdy nie miało miejsca). Wrócił  ogromny strach i drżączka z czym byłam pewna, że sobie radzę. Co sprawia, że odczuwam coraz większą rezygnację i brak chęci do jakiegokolwiek działania. Niestety od 3 tygodni z racji mojego strachu przed zasłabnięciem nie biegam. Nie wiem już co robić, a czego nie, proszę Pepsi powiedz mi, co dalej? Ta gra jest właśnie taka, a tworzymy ją my, wylęknione awatary, zagubione, błądzące we mgle nieustającego myślenia. Siedzisz w strumieniu własnych i cudzych myśli i sądzisz, że coś złego Cię samo ominie. Wręcz przeciwnie dostaniesz z każdej strony, bo wręcz to przyciągasz. Okazuje się też, że i koleś, który zarabia krocie się boi, i matka w wielodzietnej rodzinie z małymi środkami do życia tak samo drżą oboje. Mają ataki paniki, poddusza ich, lub nie, ale dobrze znają to dziwne uczucie w głowie. Niepotrzebnie tyle o tym piszesz (dokonałam dużych skrótów) i wyjaśniasz i drążysz i dotykasz językiem bolącego zęba, gdyż jest to klasyczna, książkowa nerwica lękowa. Nic Ci się nie dzieje złego na poziomie awatara (oprócz problemów trawiennych które trapią dzisiaj 3/4 ludzkości), a to wszystko robi Twoje ego. A ponieważ ciągły strach wzmaga Twój potencjał, stajesz się idealnym karmicielem dla destrukcyjnych wahadeł. Nie dziw się, że Cię nie zostawią, jak mają tyle żarcia. Dopóki nie zezwolisz na ten strach, tak dla zmyłki dla wahadeł, one będą Cię wciąż zahaczać, a Twoje życie będzie takie jak opisujesz, dość koszmarne. Pogódź się, że się boisz i kij z tym. Jak poczujesz to coś w głowie, zaśmiej się i zacznij oddychać, licząc do 4 wypuszczaj maksymalnie powietrze z siebie, potem licz do 4 zanim weźmiesz oddech i znowu bierz oddech do brzucha na 4. Taka trzęsiawka, drżączka, tak naprawdę pomaga przy ataku paniki. Czasami jak jeszcze jej nie ma, a już czujesz atak, stań w przeciągu, na chłodzie, w oknie, żebyś zaczęła drżeć, to pomaga. To jest taka ochrona ciała, odwrócenie uwagi.

Jak Cię łapie atak, siadasz na ławce i głowa między nogi, i nie zemdlejesz, bo się nie da, krew napływa do głowy. Z czasem ataki będą słabnąć, gdy nadejdzie zrozumienie. Ale najpierw masz wyrazić zgodę na to co jest. Dla zmyły. Potem subtelnie zaczniesz działać, jednak nieukierunkowuj się na cel, tylko po prostu rusz ze skrzyżowania, co będzie to będzie, Ty masz zamiar skończyć z tym wariactwem. Wszystkie zamiary się realizują, żadne marzenia nie. Żadne prośby, żadne pragnienia. Tylko zamiary. Im większe pragnienie, tym większy sprzeciw sił równoważących. Bo pragnienie ukierunkowane jest na sam cel, pragniesz być zdrowa, pragniesz sie nie bać sie, marzenie ściętej głowy. Natomiast zamiar to ukierunkowanie na proces osiągnięcia tego celu, na ruszenie ze skrzyżowania, na drogę, na bycie już w tym kroku. Wahadła destrukcji, czyli pasożyty energoinformacyjne oczekują że będziesz ich karmić energią, strach jest najlepszym dla nich pokarmem. Przeciwieństwem strachu jest miłość czysta, bezwarunkowa. Nie ta egoistyczna do swoich bliskich, ale ta wysoka miłość, która przydarza się oświeconym, przebudzonym, świadomym, gdy zaczynasz kochać wszystko i wszystkich. Wtedy całkowicie znika strach. Strach jest chaosem, brakiem danych, niemożnością, miłość jest najniższą z entropii, strumieniem informacji, absolutną możliwością.

Gdy tylko ogarnia Cię strach, wahadła destrukcji zaczną Cię atakować. Dopóki nie odpuścisz, niczego nie osiągniesz. Strach lubi być przyduszany, bo potem znajdzie ujście i uderzy z jeszcze większą siłą. To jest już poważny atak paniki. Powiedz sobie, że bardzo się kochasz, i nie jest dla Ciebie takie ważne, czy się boisz, czy nie. Poobserwuj swój strach, popatrz na niego. Wiesz, że fizyka kwantowa nie istnieje bez widza? Że jak nikt nie gra w grę, to komputer nie generuje żadnych zasad gry, że gry nie ma? Coś jak z lustrem, nie ma widza, nie ma odbicia. Przypatrz się swojemu strachowi, nie przypisuj mu żadnego większego znaczenia, po prostu, był sobie strach na wróble. Destrukcyjne wahadło zniechęci się do zaczepiania Cię. Postaw na zrozumienie, na rozwój swojego intelektu, na połączenie swoich obu półkul mózgowych, żebyś mogła logicznie myśleć i jednocześnie, żebyś potrafiła tworzyć. Twój strach wynika z niezrozumienia. Z niezgodności rozumu z duszą. Z przytłamszenia duszy. Z nieschodzenia do serca. Z tego wszystkiego wynika Twój strach. Myślisz, że jest ważny i nadajesz mu potencjał, robi się gruby od nadmiaru potencjału, i Ty myślisz wtedy, że jest mega ważny w Twoim życiu. Tymczasem jest gówno ważny, potrzebny Ci jest tylko, żebyś się nie oparzyła, i w miarę szybko zwiała z pola bitwy, ale w Twoim życiu psychicznym wybija Cię z równowagi. Przypatrz mu się, jaki jest idiotyczny. Robi to specjalnie, żeby wahadło destrukcyjne miało co żreć. Idź na trening, nie zemdlejesz, bo podczas biegania się nie mdleje po prostu, bo ciśnienie i puls masz podwyższony, używaj mózgu do tego do czego jest stworzony, do fajnego, twórczego kombinowania, do nauki, do wzrastania. A zaraz po treningu wprowadź taki myślokształt: mój mózg jest fajny, wykorzystam go twórczo i realnie, będzie mi pomagał zrozumieć i kreować rzeczywistość, a mój brzuch będzie się ładnie rzeźbił. Bądź świadoma swoich myśli, nie pozwalaj im na debilne rozpraszanie Cię, ani nadmierne skupianie, bądź w równowadze, przyglądaj się swoim myślom. I od czasu do czasu wypowiedz na głos tekst do myśli: myślcie porządnie, twórczo, nie służcie do straszenia, służcie do budowania świadomości. Postaw na ewolucję, będziesz wkrótce zdrowa, bo już jesteś zdrowa, tylko o tym jeszcze nie wiesz. I za nic się nie obwiniaj. Bądź pewna tego co robisz. Gdy postępujesz idiotycznie, spoko, widocznie teraz tak być musi. Nie miej poczucia winy, bo to nic innego tylko nagromadzony potencjał strachu przed karą. I wahadło zjedzie po Ciebie, żeby Ci to dać. Bierz 1 tabletkę Greens & Fruits TiB (i 1 kapsułkę kwasu foliowego G&G w razie potrzeby do śniadania, gdyż homocysteina ma być na poziomie 6-8) co zapewni właściwy cykl metylacji Twojego Elfa. Badaj poziom 25(OH)D i ssij już 2 D3+K2 TiB po śniadaniu wraz z 1 Omega 3 TiB. Nie zapominaj o codziennej higienie, rytuale 4 szklanek. A jeśli jesteś wege, zamiast Omega 3 do 4 szklanki dodawaj kopiatą łychę Hemp Protein This is BIO. Rozważ kurację Maca This is BIO, naturalnie wyrównująca hormony, 1 łyżka do 4 szklanki. Działa też energizująco, coś jak filiżanka kawy, dlatego przy wysokim ciśnieniu krwi trzeba mieć to na uwadze. Jednak nerwicy lękowej często doświadczają niskociśnieniowcy.
Nie masz żadnej nerwicy lękowej i basta, bo przecież patrzysz na nią, i widzisz, że jej nie ma. Oddychanie, bieganie, w razie słabości głowa między nogi, w razie palpitacji, złapać się za serce, skulić i wystawić na chłód, doprowadzić do drżączki, palpitacje znikną, w razie przyduszania, oddychać przez papierową torebkę i udawać amerykańską gwiazdę filmową. Żyć, śmiać się, obserwować, ale nie stawać po żadnej ze stron. I pustak jest ok i cegła, z tym, że Ty wybudujesz swój dom z ceramicznej cegły, i nic więcej w temacie. Referencje: "Leczenie Dobrą Dietą" Katarzyna Lewko, "Transerfing rzeczywistości" Vadim Zeland

z miłością

 
 79
  • marfig   IP
    Pepsi nie wiem jak gadać z duszą. Myślę, że ją mylę z rozumem. Skąd mam wiedzieć, że to dusza?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • marfig   IP
      Pepsi poratuj jakimś pomysłem.. ja też z tych nerwicowych i lękowych, ale ruszyłam ze skrzyżowania i jestem na początku drogi. Problem w tym, że stałam się bardzo nerwowa i wystarczy mała pierdoła żeby mój awatar zaczął wewnętrzne szaleństwo - to jest takie uczucie jakbym miała wystrzelić w kosmos. Nie chce się tak denerwować ale to silniejsze ode mnie
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Marzena   IP
        To chyba zależy od stopnia nerwicy. Ja za każdym jak zaczynałam biegac podczas niej to szybko słabłam tzn po kilku minutach padałam z nog ze zmęczenia. Nie mogłam zrobić nawet kroku więcej bo po prostu nie miałam sił. Ale już wtedy miałam wyczerpany organizm bo u mnie to było znacznie gorsze niż tu opisywane. Teraz chciałam się czymś podzielić a mianowicie coś ostatnio zaobserwowałam. Depresję z nerwica mam od ok 5 roku zycia więc nie wiem nawet jak to jest czuć się normalnie poza krótkimi chwilami. Niedawno poczułam się doskonale. Tak po prostu bo nic się nie zmieniło. Podczas tego stanu czułam radość, chciało mi się cwiczyć aeroby i nawet godzina mnie nie zmęczyła. Cwiczyłam i sprawiało mi to radość. Gdy czuję sie jak zwykle to już po 15 min cwiczen padam na ryj a one same nie dają mi przyjemnosci. Wtedy się zmuszam do cwiczen a po nich nie czuje sie lepiej więc nie wiem gdzie sie podziewają endorfiny. Nastepnymi ciekawymi rzeczami jakie zaobserwowałam podczas tego genialnego stanu to to że nie jestem tak szybko głodna po jedzeniu. Cokolwiek mam zrobić nic się trudne nie wydaje a normalnie wszystko jest ponad siły. Ten stan trwal z tydzien.Od dłuzszego czasu chciałam przestać istnieć tak w ogóle razem z duszą. Mam już dość całego cierpienia. Nieistnienie nie jest niczym złym a tylko ono jest gwarantem braku cierpienia.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Jagoda   IP
          Pepsi piszesz o używaniu mózgu do tego do czego jest stworzony, do fajnego, twórczego kombinowania, do nauki, do wzrastania. A co gdy moja nerwica i lęki są wynikiem właśnie tego że czuję się głupia, że odstaję od wszystkich! Nie wiem czy to są skutki kilku lat choroby czy może naprawdę jestem debilem. Mam problemy z zapamiętywaniem (kiepska pamięć operacyjna) słabo kumam, wolno przetwarzam informacje itp. Przeszkadza mi to cholernie w życiu i spirala leku się nakręca. Nie mam już sposobu na siebie, uciekam w sen, choć pragnienie życia jest wielkie. Ale nie umiem inaczej. Czuję się mega głupia i o wzrastania nie ma mowy. Nie chcę się użalać nad sobą, ale cholernie mi wstyd, dlatego coraz częściej znów chcę zniknąć . ..
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Patrycja   IP
            Bardzo bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Oprócz chorób, o których tu pisałam w komentach, od prawie roku zmagam się z nerwicą lękową. Zaczęło się przed dużymi zmianami, zmianami, na które się cieszyłam. Wymarzone studia, jakiś już czas po przyjeździe w strony, w które przez całe życie chciałam przyjechać, a w końcu zamieniłam marzenia w czyn. Byłam wtedy na zasiłku rehabilitacyjnym, miałam sporo czasu i na duchowość i na przyjrzenie się sobie i na radość z powodu liścia z kropelkami porannej rosy. Czułam przepełniającą mnie radość i wdzięczność do Boga, świata, siebie, że odważyłam się na zmiany, wszystkich i wszystkiego, co mnie doprowadziło do tamtego. Tym bardziej, że leczenie tamtej choroby powiodło się. Myślałam, że ataki paniki zaczęły się wtedy gdy paradoksalnie zaczęłam się budzić, ale to nieprawda. Gdybym naprawdę zaczęła się budzić, nie pozwoliłabym lękowi robić mi tego, co robił i jeszcze robi. Moje ego potrafiło doprowadzić ciało do skoków ciśnienia do ok. 190/100, częstych ataków tachykardii. A przecież odżywiałam się zdrowo, biegałam. Choć zanim to się zaczęło czułam, że szybko słabnę podczas treningów. Doszło nawet do migotania przedsionków podczas spotkania z przyjaciółkami, podczas którego poznałam kogoś nowego. Reakcja lękowa na kogoś nowego w otoczeniu. Miałam częste palpitacje serca. Już nawet przyszło mi do głowy, że owe palpitacje to wynik zamiany węgla w krzem, o których kiedyś pisałaś ;) A to była rozwijająca się nerwica. Bałam się biegać, wchodzenie po schodach powodowało, że serce nie chciało już zwolnić do fizjologicznego tętna i miałam przedłużającą się tachykardię. Nadal mam ataki paniki i problem z ich rozpoznaniem. Ale wszystko zaczęło słabnąć kiedy uwierzyłam tym, którzy mówili mi ( w tym większości lekarzy i rodzinie), że nic mi się nie dzieje, że to lęk powoduje takie reakcje somatyczne. Nie mogłam uwierzyć, że to nerwica, nigdy nie spotkałam się z aż takimi reakcjami na stres, a przecież medycyna jest jedną z dziedzin mojej strefy geniuszu. Wiesz..czasami myślę, że lęk przed zmianami robi wszystko, by uniemożliwić mi spełnianie moich celów, bo powrót do dawnego życia, choć było przepełnione stagnacją i poczuciem impasu (mieszkanie z mamą do prawie 40-tki, stałe niekorzystanie ze swoich talentów, zgoda na brak rozwoju i blokowisko, które zawsze chciałam zamienić na zdrowsze, czystsze otoczenie), było "bezpieczniejsze" niż ruszenie ze skrzyżowania w kierunku życia, jakim zawsze chciałam żyć. Twoje słowa o lęku, propozycja na zamianę myśli na te konstruktywne jest dużo bardziej konkretnym wsparciem niż terapie, na które wysyłają nerwicowców. Te terapie prowadzone są przez chcących pomóc, lecz często bardzo nieświadomych ludzi, którzy tak naprawdę nie bardzo wiedzą, jak pomóc. W efekcie czego ludzie latami kręcą się w kółko i nic się nie zmienia oprócz somatów. Jeszcze raz dziękuję :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1