Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
204 581 380
184 online
30 492 VIPy

Boisz się zazdrosnego oka koleżanki? Nie rozumiesz, bo jesteś zupełnie inna?

Bowiem wszystko co Ci się przydarza ma swoją logikę i sens, chociaż z pozoru wydaje się tylko jakimś przypadkiem.

Zastanówmy się, dlaczego ktoś taki pojawił się w bezpośrednim towarzystwie Twojej osoby i zatruwa Ci (czy Ty sobie) dzień za dniem? Podkłada kopyto na każdym kroku. Włączasz wszystkie „właściwe” czynności, jak uważność, obserwacja z boku, doświadczanie, ale wychodzi Ci z tego kupa. Dlaczego?

Bo wiesz, że gdzieś dzwoni, tylko nie wiesz w którym kościele. Nie ma dymu bez ognia, faceta wnerwia Twój sukces, kobitę spala zazdrość, ale dlaczego Ty cierpisz?

Zawsze to samo, cierpimy z powodu uśpienia.

Przebudzenie oznacza tylko jedno, brak cierpienia.

Nie rozumiesz jak to się stało, że wylądowałaś z tym kimś w jednej przestrzeni, nie pojmujesz jaki to miałby być niby stopień do wzrastania, a najbardziej dziwisz się, że on, czy ona miałaby być dla Ciebie jakimś lustrem. Gdzie jest teraz Twój spokój? Gdzie jest Twoja świadomość? Wylazło za to wirusowe (nomen omen) oprogramowanie ego, martwić się, przyduszać, drżeć.

Owszem, problem zazdrości jest dość błachy, w kontekście problemów, które przytrafiają się ludziom, ale prawda jest taka, że nie ma ani dużych ani małych problemów. Jest tylko kwestia akcji i reakcji, reagujesz przesadnie, bo jesteś typem rosyjskiej kochanki. Egzaltacja i (emocjonalność) ścisk, zamiast emocja i spokojna ekspansja w działaniu.

Porozmawiaj ze sobą szczerze, miej na uwadze, że ludzie zazdrośni często wybiegają przed orkiestrę i podświadomie, aby nie cierpieć z zazdrości, sami starają się wzbudzić zazdrość. Nie mówię, że to Twój przypadek, ale coś jednak obniża Ci wibracje.

A może to jest wyższa nauka dla Ciebie, coś jak wyzwanie dla wzmocnienia hartu ducha?

Albo wlecze się jakaś postać za Tobą w różnych wcieleniach, z którą nie załatwiłaś spraw, nie wyzerowałaś ich i taka czkawka przez tysiąclecia nagle wyskakuje jak Filip z konopi. I jeszcze się taki nie urodził, żeby jej dogodził.

Nie tak dawno wzięłam do ręki pewne dzieło literackie (celowo nie podaję tytułu) Edith Wharton, i czytam, czytam, luzik, jem sobie przy tym bardzo późne śniadanko (ważny posiłek, bo jedyny); bohaterka jest wybitnie niefajna, ewidentny ryj, i nagle w połowie książki dostaję po jasności w pysk. Z liścia na płask, bo nagle dostrzegam w tej pustej kobiecie siebie.

To nie było przyjemne, ale jestem wdzięczna Edith Wharton, gdyż bywa, że człowiek patrzy na coś i niczego nie widzi. Trzeba takiemu komuś otworzyć oczy zapałką, jak robi to Jasiek Fasola.

Zastanów się więc, czy ten zazdrosny koleś, czy ta zawistna laska nie jest przypadkiem bohaterką literacką, która pojawia się na Twojej drodze, żebyś zobaczyła czarno na białym swoje własne słabości? Nie jej.

SWOJE, NIE JEJ

Zgoda na to co Cię spotkało i ruszenie ze skrzyżowania (4 szklanki na dotlenienie) będzie tutaj chyba najlepszą, chociaż standardową poradą.

love

(Visited 17 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Pracujaca nad sobą rosyjska kochanka 14 listopada 2020 o 20:43

    W sedno ?

  2. Dodok 14 listopada 2020 o 21:48

    Ło kurde!!!! Dobreee to

  3. Kaliope 14 listopada 2020 o 21:49

    Kiedyś też potrafiłam być taką zazdrośnicą, jak to teraz mówię „ bez sensu”. A dlaczego bez sensu? Bo zazdrość tak naprawdę niszczyła tylko mnie, nie dotykała tej koleżanki, tylko mnie. To ja stawałam się pusta w tym wszystkim , zagubiona i nieszczęśliwa. Zaczęłam dużo czytać, w tym Pepsi oraz zaczęłam wędrówki wgłąb siebie. I wiecie co tam znalazłam? Nie, nie zazdrość a miłość! Miłość do tej koleżanki i do innych ludzi. Wiadomo, nie przyszło to z dnia na dzień, nie, nie. Ego robi swoje i tak łatwo nie odpuszcza. Trzeba pracować nad sobą i to bardzo mocno, ale nagroda jest wielka- spokój i akceptacja, oraz patrzenie z miłością na drugiego człowieka. Nadal biegają mi różne myśli po głowie, niekoniecznie dobre, ale zaraz sama sobie daje tego przysłowiowego liścia w twarz i nie dopuszczam, by te myśli pustoszyły moja dusze. Po prostu bądźmy dla siebie dobrzy, a będziemy dobrzy dla innych.

    Pepsi Kochana- z miłością ❤️

    1. Jarmush 15 listopada 2020 o 07:09

      Droga Kaliope z miłością <3

  4. ChaiMate 15 listopada 2020 o 18:06

    Pepsi… jest mi smutno… mam 30 lat, a nadal nie mogę poradzić sobie z tym, że mój tato wybrał sobie inną rodzinę. Małżeństwo moich rodziców nie było udane, już jako dziecko chciałam żeby się rozeszli, nie przepadałam za towarzystwem mojego taty. On regularnie zdradzał mamę, zbytnio się mną nie interesował, mama wspominała, że potrafił rywalizować ze mną o jej uwagę. Żyliśmy pod jednym dachem przez 15 lat, potem rodzice się rozwiedli. Moj tato założył nową rodzinę – ma żonę i syna, utrzymujemy poprawne stosunki, bo to takie cool być patchworkową rodziną. Nasz kontakt jest dużo lepszy, bo chyba mimo wszystko zawsze mi to brakowało i w jakimś stopniu mu wybaczyłam, ale… Tato nadal traktuje mnie jak koleżankę, popisuje się tym jakie zajebiste życie tworzy ze swoją rodziną, chwali się wspólnymi wyjazdami, swoim domem, planami… a we mnie jest żal o to, że nigdy nie dbał tak o mnie, że nie myśli o tym jak wpłynął na moje życie, że nie ma taktu w sobie, by chociaż przestać chwalić się tym, jaką super rodzinę tworzy, podczas gdy naszą rodzinę zniszczył. To jest człowiek, który nie ma w sobie zbyt dużej empatii i ma duże ego. Potrafi zapytać, czy chciałabym jeszcze mieć siostrzyczkę lub braciszka, zupełnie nie kuma, że takie pytanie może mnie po prostu zaboleć, bo będąc blisko niego patrzę jak innym ludziom daje to, czego mi nie dał. Ten temat wraca do mnie jak bumerang i mam wrażenie, ze coraz gorzej sobie z tym radzę. Na wielu polach ogarniam, akceptuję, ruszam ze skrzyżowania, a tu nie umiem… nie umiem pogodzić się z tym i czasem zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby gdybyśmy nie utrzymywali w ogóle kontakty. Ale jednocześnie wewnętrznie potrzebuję go i tęsknie za nim. I niestety zdarza się, że bywam dla niego lub jego rodziny niemiła, bo nie wytrzymuję. I ja wychodzę na dziecinną kretynkę. Nie wiem, czy iść na terapię, czy z nim porozmawiać, co robić, ale czuję, że się duszę. Ogromną trudność na ten moment sprawia mi patrzenie na niego jakby był przezroczysty i akceptacja stanu rzeczy. Próbuję, ale nie idzie no. Co byś doradziła Pepsi?

    1. Jarmush 15 listopada 2020 o 19:26

      Żebyś zaczęła budzić się ze snu. Wszystko po Twojej stronie, zacznij żyć swoim życiem, przestań obwiniać, po prostu zmień się, a Twoja rzeczywistość zmieni się natychmiast. Wszystko jest naszym lustrem. Jeśli to jakaś psychoza, nie wiem, sama oceń, możesz poszukać pomocy psychologa, może ustawienia Helingerowskie, chociaż ja nigdy nie szłabym w takie rzeczy, grzebanie w sobie, ale różnimy się, i jeśli takie rzeczy zajmują Cię, zazdrość, hejt, to być może masz problem poważniejszy. Jedno jest pewne, to Ty musisz się zmienić, żeby zobaczyć inną rzeczywistość.<3

      1. ChaiMate 15 listopada 2020 o 19:45

        Brzmi super, ale nie za bardzo mi to wychodzi. Dziękuję

    2. Yvonne 15 listopada 2020 o 20:37

      Hej Chai Mate, a tak po prostu powiedzieć ojcu jak się czujesz- pokazujesz mi super rodzinkę a mi jako swojej córce tego nie zapewniałeś. Koniec kropka, raz żeby wiedział. To może zmienić elementy układanki. A dalej rób swoje, jakbys zrealizowala ( własne doświadczenie nie logiczn rozumowanie) ze jestes dusza w tym wcieleniu& ciele to byłoby bardzo pomocne w kwestiach rodzinnych

      1. ChaiMate 16 listopada 2020 o 20:34

        Dziękuję, czuję, że przede wszystkim chcę opanować się emocjonalnie, żeby nie robić dramy, potem będę żałować i nikomu to na dobre nie wyjdzie. Zobaczę, czy stać mnie na spokojną rozmową, bo temat jest dla mnie trudny.

        1. Jarmush 16 listopada 2020 o 20:35

          stawać Cię <3

    3. Kasia 15 listopada 2020 o 21:11

      Autorko komentarza, bardzo dobrze Cie rozumiem. Nie wiem, jaką Buddą już trzeba być, żeby to tak po ludzku nie wkurzało/bolało. Ale to moja ograniczona perspektywa nieoświeconej, więc pozostaje się oświecić jak Pepsi radzi. No ale rozumiem Cię na maksa, trzymaj się.

      1. ChaiMate 16 listopada 2020 o 20:40

        Dziękuję Kasiu. Odciąć się źle, zbliżać niedobrze, więc chyba rzeczywiście rada Pepsi ma największy sens. Już jestem spokojniejsza, choć to piekące uczucie wraca. Może zacznie wracać w innym wydaniu, a może w końcu odpadnie. ❤️

    4. Megneg 16 listopada 2020 o 09:08

      Powiedz mu to co tu napisałaś… Albo zrozumie i wyciągnie wnioski, albo nie. Będziesz miała czysty start, że próbowałaś

      1. ChaiMate 16 listopada 2020 o 20:36

        Może tak zrobię. Chociaż jakaś część mnie podpowiada, że on nie robi tego świadomie. Nie wiem. A jak nie wiem co zrobić, to nic nie będę na razie robić. 🙂 dziękuję

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum