Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
22 online
30 216 VIPy

Budowniczka ruin nieustająco zadaje pytania zamiast działać

Takim narkotykiem, że kolejne pokolenie może żyć krócej od swoich rodziców

Otyłość, walizy z lekami, nadciśnienie w wieku szkolnym, bardzo dużo siedzenia przed ekranem i coraz mniej biegania. Coraz mniej kontaktów ze słońcem i naturą, a w powietrzu wisi siekiera.

I na takie jednostki o osłabionej odporności dietą, środowiskiem i stylem życia, spadła trochę bardziej zaraźliwa grypa. Wirus, z lekka zmutowany w Wuhan. A nawet jakby nie, jakby to była zwykła konsumpcja schorowanych nietoperzy, to tamten też już by „znormalniał”. Gdyż biont dąży do naturalnej harmonii, odrzuca cudaki, mutanty, a nawet potrzebne przeszczepy.

Do tego wisi nad Kowalskim, Brownem, czy Müllerem pogłębiony sytuacją kryzys gospodarczy. Bo jakiś kryzys i tak miał nadejść w swoim co siedmio do dziesięcioletnim cyklu. Zawsze pojawiały się tąpnięcia. A ci co grali na spadki na giełdzie w końcu doczekiwali się kawałka tortu. Energia jest falą, jej wykres jest sinusoidą, czy gracze tego chcą, czy nie chcą.

I człowiek ufny systemowi, wierzący matrycy jak nakręcony, usatysfakcjonowany otrzymuje swoją dawkę chemikaliów, których łaknie, jak powietrza. Dostaje substytut natury w prasie, mediach, tweetuje, googla sobie i fejsbukuje.

Nerwuski głównego nurtu przekonują, że wszystko przez Pisiory i Rydze. Zaś alternatywni, że jeszcze przez Masonerię, Żydokomunę, Demokratów, demencję i geriatrię Joe Bidena, przez znienawidzonego globalistę od Windowsa oraz innych przeciwników niemal beatyfikowanego przez patriotów Trumpa.

A Ty gdzie się w tym podziewasz?

Zadajesz dziesiątki trwożnych pytań o przyszłość, kim jesteś, kim byłaś w poprzednim wcieleniu? O to czy już się przebudziłaś? Że trzeba teraz walczyć, albo może się schować? Czy oni będą agresywni? Czy będą wirtualni? Raczej tak? Poszukujesz odpowiedzi. Pytasz wróżek, jasnowidzów. I w ten właśnie prosty sposób każdego dnia po trochę zamieniasz się w budowniczkę ruin.

Budowniczka ruin? Czy to Ci pasuje?

Proponuję jeden dzień pozostaw bez jednego pytania, niech zostanie samo działanie. Wiesz już wystarczająco dużo, dzisiaj nie musisz wiedzieć nic więcej, żeby zrozumieć, że jest najwyższa pora do działania.

Między ignorancją a wiedzą jest znacznie mniejszy dystans, niż między wiedzą, a działaniem.



Nie pytaj, wiesz już wystarczająco dużo, teraz działaj. Na początek zacznij od wzmacniania odporności swojego ciała. A 4 szklanki robią dzień.

Niedziałanie to budowanie ruin

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO

Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy


(Visited 72 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. ReGina 27 stycznia 2021 o 19:10

    YEES!! :))

  2. Margo 28 stycznia 2021 o 10:38

    Pepsi, cierpię z powodu odrzucenia – jak sobie z tym poradzić? Zakochałam się i wiem że byłam kochana, ale bez wnikania w szczególy nasz zwiazek się zakończył – jak sobie poradzić z tą stratą? Czy cierpienie z tego powodu jest nieodzowne? Jak wyjść z tego bólu? To co teraz czuję sprawia że cierpię jak potępieniec – nie chcę tak cierpieć.

    Margo

    1. Mruno 28 stycznia 2021 o 20:16

      Skoro zostałaś odrzucona to raczej nie do końca byłaś kochana. Piękne chwile czy inne czynniki każą twojej głowie myśleć że to strata, ale tak nie jest, nie usprawiedliwiaj tej osoby bo miłość, jeśli jest, trwa mimo wszystko

  3. Pusta 31 stycznia 2021 o 12:36

    Witam.
    Napiszę komentarz.
    Komentarz niski i na minus, więc ostrzegam na wstępie. Proszę o wybaczenie i wyrozumiałość.
    Przechodzę kryzys ponastolatkowo-przedtrzydziestkowy.
    Można powiedzieć, że całkiem niedawno wyleciałam z gniazda, z wielką radością. Pierwsza poważna praca. Inne okoliczności zamieszkania. Chłopak ten sam 😉 nieco większa kawalerka. Młodzi jesteśmy, zaczynamy grę na własny rachunek.
    Ale tu rozchodzi się o mnie, bo on tak: z pracy zadowolony, z kontaktów z rodziną też, ze swojego życia po pracy też, z tego, jaki jest również, no może tylko przestrzeń jaką zajmuje jego ciało, nie do końca go satysfakcjonuje 😉
    Na mój temat zaś, dotarła do mnie teraz pewna informacja zwrotna. Jesteś pusta dziewczyno. Pusta w wartości. Puste zachowania. Puste czynności. Puste, nawykowo-destrukcyjne myślenie. Typowiejesz. Wpadasz w rutynę życia, choć robisz dla swojego otoczenia rzeczy kontrowersyjne, jeszcze, jak niejedzenie mięsa, 4 szklanki, bieganie mroźnym wieczorem, czytanie w ruchu.
    Lecz każda z tych monet, ma dwie strony. Może poza mięsem, bo to samo odpadło, zero podniety mięsnym smakiem od najmłodszych lat. Wręcz w drugą stronę, obrzydzenie.
    4 szklanki, aktywność owszem – kierowane podbiciem zdrowia i wyglądu. Zaś z drugiej strony akty obsesyjno-kompulsywne związane z węglowodanami leżącymi bliżej uzależnienia niż zdrowego podejścia. I gniecie mnie to, ponieważ wiem co one robią to raz, a dwa, nie pasują do mojego stylu życia. Jednak okazuje się, że to nie są wystarczające argumenty dla małej dziewczynki, która za przemoc psychiczną w domu otrzymywała wór cukierków i mogła w trakcie ich konsumpcji wreszcie zejść ze szpilek strachu. I chociaż już nie jestem w domu, raz za razem odpalam te programy, ich echo ciągle gra w mojej głowie. Tak jak mówiłaś – wszędzie jesteś ze sobą, więc jeśli Ty się nie zmienisz… To cały ten syf będzie wciąż z Tobą, Tobą, Twoim otoczeniem. I ja tak właśnie mam. Myślicielka, filozofka, typ naukowca bardziej. Lubię samotność, nigdy się ze sobą nie nudzę. Przez to ciężko mi się odnaleźć w kontaktach z ludźmi w pracy, którzy są tak różni wiekowo. Ciągle oceniam siebie, że nie jestem wystarczająco przebojowa, nie mam na czas odpowiednio błyskotliwych odpowiedzi, nie jestem na fali. Pracy też nie lubię. W dodatku jestem nie zaszczepiona, jako jedna z nielicznych tam. A po powrocie do domu czuję, że się marnuję, nie pasuje tam, nie czuje tego nawet jako pracy. Nie lubię tego miejsca i towarzystwa. Poszłabym jeszcze na studia. Ale kasę też trzeba robić.
    Pozostaje w zawieszeniu, rozdwojeniu. Przed obcymi gram kogoś, kim nie jestem. Do bliskich wyładowuje się. Nie potrafię docenić pracy, której nie lubię, jeszcze porównując się z chłopakiem, który jest zachwycony swoją, który wraca po pracy, dzwoni do rodziny, opowiada im wszystko co do szczegółów, dzień w dzień, albo kilka razy na dzień, zje, siada na kompa i nie ma go.
    Ja czuję, że to zaleganie, marnotrawstwo siebie. Ale łatwo mnie „ściągnąć” do podobnego trybu życia. Nie mam osobistej siły przebicia, sama dla siebie, co za wymówka… Irytują mnie rozmowy z mamą co 5 minut. Przecież pępowinę trzeba w końcu odciąć… Wiele rzeczy mnie irytuje, bo jestem bardzo nastawiona na zewnątrz. Skupiam się bardzo na tym, jak jestem odbierana, oceniania, chociaż z drugiej strony zachowuję się tak, że wiem jaki będzie tego rezultat. Mam gigantyczne, przeżywające wszelkie dramy, ego, do tego w ciul roszczeniowe. Kontakty z rodziną, czy to gadanie, czy pisanie, męczą mnie… Łaknę chwili spokoju i odcięcia się od świata, ciszy, ale ta kawalerka… Mam w sobie masę sprzeczności. Z jednej strony empatia, wrażliwość, z drugiej – najchętniej odcięcie się od swoich korzeni, jak najmniej ludzi. Z jednej – plany, świadomość gry, energii, uwagi, intencji, mocy emocji, twórczości i kreacji i tego, że wszystko zależy ode mnie, wszystko to ja i moje dzieło, ale z drugiej – wpadanie zawsze w te schematy z dzieciństwa, takie pierwotne, atawistyczne reakcje, później zaś cała gama niskich, niskich wibracji wstydu, braku akceptacji, zazdrości, porównywania się, kłamstwa, słabości… Szukanie winy. Wiem, skąd się to wzięło. Ale nie tędy droga. Tyle rzeczy wiem. A co z działaniem? Czytam Cię od lat. I innych, wielu. Mam w głowie ogromnego krytyka. Jestem nim i krytykuje siebie ciągle i za wszystko praktycznie. Wszystko oceniam, przeżywam, rozkładam na czynniki.
    Znam swoją strefę geniuszu. Ale ciągle czekam… Mój parobek ciągle ora mnie i mną.
    Czasem sama się z siebie śmieję.
    I tyle biadolenia na dziś.
    Dzięki za uwagę i jeszcze raz przepraszam za te niskie loty,
    Pusta

    1. anilewe 31 stycznia 2021 o 14:44

      Hej Pusta,
      chciałabym aby Twoja historia była wyjątkowa, niestety nie jest bo masz wiele sióstr na tej samej fali…m.in. Mnie.
      Czytałam Twoją wiadomość z myślą, że ktoś się podszył za mnie i opisał w jakim g*** jestem. Może próżnie to zabrzmi ale zrobiło mi się ciut lepiej, że nie jestem sama.
      Pozdrawiam

      1. Przemko :-) 31 stycznia 2021 o 16:14

        Nigdy nie jesteś sama. Zawsze masz siebie przy sobie. Gdy jest ci dobrze albo gdy jest ci źle, to pierwszą osobą, która się o tym dowiaduje jesteś właśnie Ty sama. Nie koleżanka, nie przyjaciel, nie mama. Jeśliś w potrzebie, to natychmiastowe wsparcie, zanim zacznie być zbyt późno, może przypłynąć tylko i wyłącznie od ciebie samej dla ciebie całej. I już 🙂

      2. Pusta 1 lutego 2021 o 15:15

        Koleżanko, czas inaczej rozegrać tą grę ? pozdro ?

        1. Mruno 3 lutego 2021 o 07:07

          O jednak ocenianie motywuje, nie ma za co!

          1. Pusta 6 lutego 2021 o 15:14

            Spoko, pisałam-dzięki za perspektywę 😉 odebrałam ją osobiście jako mocną, ale wnoszącą. Dobra tam, nie ma co się pitolić ze sobą 😉
            Pozdrawiam

    2. Pepsi Eliot 31 stycznia 2021 o 14:51

      To dzieje się dlatego, że wiesz już wszystko o przebudzeniu, ale się nie budzisz. Tak analityczna i skrupulatna osoba ma wielkie szanse zrobić duże przepływy finansowe. I na tym bym się skupiła. Myślę, że energia pieniądza sporo by tutaj wyciszyła emocjonalność. Emocji nie unikniemy, nie jesteśmy przebudzeni, to wiadomo. Ale na zimno można skalkulować emocjonalność w działaniu. To to co piszę o rosyjskiej kochance, fajnie jest poczuć taką nieprzytomną emocję miłości, to porywające uczucie. Jednak emocjonalność z tym związana, egzaltacja, wleczenie się po trotuarze uczepiona nogi odchodzącego kochanka może okazać się zupełnie chybiona. On nie wróci. To, że jesteś emocjonalna, bo coś Ci nie gra, ok, to normalne. Każdego dopadną jakieś emocje. Ale to, że jesteś cyniczna z ukrycia, niczym się nie różni od emocjonalności rosyjskiej kochanki, tylko działa skrycie. Masz za złe ludziom, że są naiwnymi idiotami, a to już jest emocjonalność. Porównujesz się z ludźmi, i działasz pod publikę, to emocjonalność.
      Zacznij robić biznes. Im wcześniej mieć już popełnione błędy/nauczki, tym lepiej. Twój intelekt pomoże Ci robić biznes bez emocjonalności, a to przeniesie się na inne fragmenty Twojego życia.
      Jeśli swojego intelektu i ego nie zaprzęgniesz do roboty, emocjonalność Twojej osobowości sprawi, że zamienisz się w bardzo inteligentną frustratkę. Nie uciekaj w dalsze szkolenia, wszystko już wiesz. Potrzebujesz przepływów finansowych, które pozwolą Ci na stworzenie większej przestrzeni dla siebie, a także łatwiej przyjdzie Ci wdzięczność. Bo wszystko co widzisz kijowe u innych, jest odbiciem Ciebie samej. Cel, plan, i ruszasz dziewczyno. Posłuchaj mojego live na FB z dzisiaj. Jest akcja 8 zeta na dzień, Ty dla siebie, a potem będziesz miała co dawać innym.
      Nie jesteś pusta, ale jeszcze daleko Ci do PUSTKI. Do Zenpustki. Mnie zresztą też. love

      1. Pusta 1 lutego 2021 o 14:44

        Dziękuję z całego serduszka ❤️

    3. Przemko :-) 31 stycznia 2021 o 16:10

      Śmiej się z siebie częściej. Tylko z życzliwością, z miłością. Bez sarkazmu. Skoro się sama ze sobą nie nudzisz, to znaczy, że się lubisz. Teraz jeszcze samą siebie pokochaj. Zakochaj się w sobie tak jakbyś chciała żeby ktoś inny Cię kochał.
      🙂

      1. Pusta 1 lutego 2021 o 14:47

        Dziękuję Przemko ?

    4. Mruno 31 stycznia 2021 o 23:16

      Ciekawie piszesz. Pomijam że piszesz niesamowicie ogólnikowo, co dla tego niezdrowego geniuszu jest normą bo to polprawdy, ale powiedz mi co jest złe w tym, że bliska Ci osoba ma zdrowe relacje? jeśli mama kieruje twoim partnerem to fakt, albo pozostaje szczera rozmowa o odcieciu pepowiny albo sama musisz sie ulotnic, bo jestes wtedy z jego mama a nie z nim a to od niego zalezy, czy odetnie pepowine czy tak mu wyodnie, i rowniez od ciebie, czy to zaakceptujesz czy nie. ale jesli to normalne relacje to powinnas sie cieszyc razem z nim tym bardziej jesli sama tego nie doswiadczylas, ale wolisz sie zamknac w bance, ze ty tak nie mialas, nie potrzebujesz i ze to chujowizna bo to maminsynek. Miej jasnosc ze ci ludzie zapewne trakuja Cie jak corke, o ciebie rowniez sie martwia i rowniez tobie pomogą i beda wsparciem, ale socjopata tego nie doceni. to że ty nie masz takich potrzeb nie swiadczy o tym ze to prawda najwyzsza i norma. wierz mi ze wiek do przyjazni ma sie nijak, ubzduralas sobie z jakichs przyczyn ze nie mozna miec przyjaciela w matce czy w osobach starszych/ mlodszych i to twoja i tylko twoja płytka prawda. a może docen ta mame ktora pewnie jest samotna i z milosci i troski chcialaby wiedziec co u ciebie, ktora pewnie swoja krwawica poslala cie na te studia gdzie moglas zdobyc zawod ktorego tak nie lubisz ale za geniusza sie uwazasz.. wmawiasz sobie ze jestes empatka a caly twoj komentarz i opis wlasnej osoby pokazuje ze jestes socjopatką, ty jestes myslicielką i geniuszem a inni to idioci, ale plaszczysz sie przed nimi i chcesz sie przypodobac, bo na tym swiat socjopaty sie opiera, nienawidzi innych, ale nikt nie powie o nim zlego slowa bo klamie i nigdy nie zburzy tego obrazu bo tym wlasnie pompuje ego. gdybys byla geniuszem skupilabys sie na pracy a nie na wchodzeniu ludziom wiadomo gdzie bez wazeliny, a pozniej zadreczaniu sie myslami ze nie jestes taka blyskotliwa i światła jak sobie wyobrazasz, a w ogole to przez jakies schematy z dziecinstwa nie jestes taka jak sobie tam wyobrazasz. no nie… jestes taka, bo wlasnie taka jestes, cyniczna z ukrycia, wywyzszajaca sie w swoim wydumanym geniuszu, ale marzaca o poklasku kiedy nawet sama przed soba nie uwazasz by ci ludzie byli warci szacunku, tacy jacy sa mimo, ze nie sa tacy jak ty. Pepsi a pieniadze nic tu nie zmienia tylko zaognia to skrzywienie, bedzie jeszcze bardziej geniuszowata. bo, wybacz, ale kto nie bylby szczesliwszy i spokojniejszy z wieksza ilością zer na koncie?

      1. Pepsi Eliot 1 lutego 2021 o 06:07

        Tak Mruno kto nie byłby szczęśliwszy? Owszem. Ja tu nie jestem od pokazywania ludziom ich pryszczy na tyłku. Jednak w tym Jej nieprzystosowaniu jest jeszcze sporo zwykłego młodzieńczego buntu, i zarozumiałości. I jakby to przekierować do biznesu, to z doświadczenia wiem, że może bardzo dobrze zadziałać. Będzie nadal krytykancka, ale przynajmniej będzie Ją stać na dużą przestrzeń życiową. Przede wszystkim trzeba pogodzić się, że to co widzi jako problem, jest lustrzanym problem w Niej samej. Ja lubię doradzać przekierowanie energii, tworzenie czegoś nowego, bez oceniania człowieka. To tak, jakby seksoholikowi radzić, żeby przestał być takim świntuchem, i że postępuje niemoralnie. Ale można mu wskazać, jak przekierować energię z dolnej czakry wyżej, i człowiek zrobi coś pożytecznego dla siebie i dla nas. Jaki jest koń każdy widzi.

        1. Pusta 1 lutego 2021 o 14:46

          Bez oceniania to wybitna sztuka. Dzięks ?

      2. Pusta 1 lutego 2021 o 14:43

        Jaki geniusz, to czyste, rozbrykane szaleństwo/zryty beret. Dzięki za punkt widzenia

        1. Mruno 1 lutego 2021 o 18:47

          Niekoniecznie, ale skoro tak sądzisz, masz prawo 🙂

        2. Mruno 1 lutego 2021 o 18:48

          Na pewno nie w tych rozkminach jakie prowadzisz sama że sobą

      3. Pusta 1 lutego 2021 o 15:12

        „Znam swoją strefę geniuszu” to znaczy – wiem w czym jestem dobra, co mi wychodzi łatwo, lekko i przyjemnie, a dla kogoś stanowi to trudność, stratę czasu albo coś takiego. Każdy ma strefę swojego geniuszu i to właśnie ją najlepiej spieniężyć. I to zupełnie nie oznaczało, że uważam się za geniusza ?

        1. Mruno 1 lutego 2021 o 18:47

          Pisząc swój komentarz nie wyrywałam twoich zdań z kontekstu, a opieralam się na tonie twojej wypowiedzi, geniuszu.. Bo ciężko stwierdzić po tym co napisałaś czy bliżej Ci do 20 czy 30, ja obstawiam mentalne 15. Wiec skoro masz taki problem ze wszystkie rozumy pozjadałaś ale jedyne co Ci to daje to umiejętności krasomówcze, może w tym kierunku poszukaj spełnienia i przepływów

      4. joa_hi 2 lutego 2021 o 18:06

        dobra konstatacja Mruno:)

      5. doMruno 26 marca 2021 o 11:27

        Ja widzę w Pustej osobę bardzo wrażliwą, może zagubioną, może ma poczucie winy, że nie jest szczęśliwa, a powinna, bo ma pracę. Może też poczucie niesprawiedliwości, że rodzina partnera jest wspierająca. Pisała o przemocy psychicznej w domu i o schematach, które z niego wyniosła. Kiedy człowiek był pokrzywdzony, nie może patrzeć na to, jak inna rodzina może normalnie funkcjonować i nie rozumie tego. A co do tego geniuszu, to może ktoś jej mówił, że jest niezwykłym dzieckiem, bo coś. A potem okazuje się, że życie jest wyjątkowo przeciętne, nie na miarę geniusza. Bo trzeba włożyć dużo wysiłku, by wyjść z tego gówna przeciętności. A co do znajomych, trudno nawiązać relacje w miejscu, w którym się nie chce być. Z którym nie wiąże się przyszłości, bo każdą komórką ciała czuje się, że chce się stamtąd uciec. I jednocześnie myśli się, że może inni pomyślą o nas, że jest się nienormalnym, bo się nie chce socjalizować. A może to unikanie, uciekanie. No i zależność od innych. Bliskich niestety. Odpisuję, bo rozumiem komentarz Pustej i odbieram na swój sposób. Ale oczywiście, lepiej nazwać kogoś socjopatą.

  4. Paulina87 2 lutego 2021 o 05:38

    Jest wiedza, nie ma działania jest wielkie g$%^no 🙂 ten moment z filmiku nagrałam sobie, jest arcyturbo petarda, wyzwanie do wiosny – również – jestem w tym.. :)) można się wkręcić w zdobywanie wiedzy , myślisz że robisz coś cool – oj jeszcze jedna książeczka, oj jeszcze jeden kursik bo mi brakuje tego do całości … pewnego dnia dostrzegłam za Twoją pomocą- że to schowana leniwa Balbina u mnie za tymi książkami, pytaniami, zakreślaniami, przepisywaniem. Ale nic, go Girl !;) nie piszę tego w żadnym celu – ale jadąc autem do pracy poczułam, że serio kocham Ciebie i tego bloga i suple dobre .

    1. Pepsi Eliot 2 lutego 2021 o 07:02

      Droga Paulino, kocham Cię, od długiego czasu pomagasz mi i wspierasz. Jestem Ci bardzo wdzięczna. <3

  5. Kasia 4 lutego 2021 o 09:04

    Hej Pepsi,
    Czy moglabys napisac co sadzisz na temat hipnozy jak metody uleczania strachu?

    Pozdrawiam

    1. Pepsi Eliot 4 lutego 2021 o 09:42

      spróbuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum