logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 347 759
161 online
30 565 VIPy
Reklama

SZKOCKI KELP This is BIO ŚWIETNE ŹRÓDŁO JODU reguluje działanie tarczycy pomaga chudnąć upiększa dermę

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Burak, czyli sposób na polski superfood o kosmicznej mocy!

    Buraki zdają się być jednymi z najbardziej niedocenianych super pokarmów na świecie, a przecież mają ogromną ilość zastosowań, potwierdzonych zarówno badaniami jak i doświadczeniem spożywających je osób.

    Wszystko co krwawi kolorem pięknej purpury, jak w zwyczaju ma krwawić burak, zasługuje na głębokie uznanie i powinno możliwie najszybciej znaleźć się w naszej kuchni!

    I chociaż kuchnia wygląda jak po scenie zbrodni za każdym razem po jego spożyciu, to zdecydowanie warto.

    Burak oczyszcza krew i doskonale wpływa na pracę układu krążenia. Jest najprawdziwszym tonikiem dla wątroby i układu sercowo-naczyniowego. Burak zmniejsza stany zapalne w organizmie, wspiera proces detoksyfikacji, pomaga unikać nowotworów, poprawia osiągi seksualne, wspiera zdrowie ciśnieniowców i wiele, wiele więcej! Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś jeszcze zajrzyj tutaj, bo ten superfood niejedno ma imię.

    Jeśli chcesz skorzystać z jego wspaniałych właściwości, możesz przeprowadzić ten mały protokół buraczany, który zmieni Twoje zdrowie na lepsze

    Albo przygotować ten doskonały, super odżywczy koktajl z buraka

    Potrzebujesz:

    – połowy buraka lub łyżki stołowej sproszkowanego Buraka This is Bio,

    – 1 laski selera,

    – ½ szklanki bio truskawek (mogą być mrożone),

    – 2 łyżek stołowych soku z cytryny,

    – ½ jabłka,

    – 3 kostek lodu,

    – szklanki wody kokosowej

    Zblenduj wszystkie składniki i pij!

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ ORGANICZNEGO, SPROSZKOWANEGO BURAKA BEETROOT This is BIO tylko teraz w promocyjnej cenie niższej o 15%


    Dlaczego sproszkowany burak jest super?

    Po pierwsze dlatego, że nie zawsze masz dostęp do organicznych buraków. W rezultacie – zgodnie z myślą „lepszy rydz niż nic” – kupujesz marketowe rośliny z dużą zawartością pestycydów i zanieczyszczeń. Kupując dobrej jakości sproszkowany produkt nie musisz wybierać półśrodków.

    Po drugie dlatego, że to koncentrat – esencja tego, co wburaku najlepsze. Przetworzony specjalną metodą zachowuje wszystkie substancje odżywcze i nie traci nic a nic na właściwościach! A ponieważ pozbawiony wody, ususzony i sproszkowany znacznie zmniejsza swoją objętość, masz więcej buraka w buraku – na 100g sproszkowanego produktu zużywa się około 700-800g świeżego buraka.

    Po trzecie dlatego, że jest super poręczny – możesz zabrać go w podróż, potraktować jako element terapii oczyszczającej, a nawet zrobić z niego ekologiczny róż do twarzy!

    Po czwarte możesz szybko i efektywnie wzbogacić przygotowane przez siebie koktajle i potrawy, a także potraktować go jako barwnik podczas kuchennych eksperymentów.

    uściski:)

    (Visited 10 406 times, 1 visits today)
    Emanuela Urtica pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. empi 11 sierpnia 2018 o 16:54

      Najlepszy jest burak kiszony, własnoręcznie zrobiony 🙂

      1. inna 11 sierpnia 2018 o 18:31

        empi,, to prawda!….. zakwas buraczany I ocet jablkowy,, nie ma sobie rownych

    2. Just 12 sierpnia 2018 o 23:19

      burak ok, jak miałam straszne zaparcia to homeopatka kazała mi gotować sobie buraki i codziennie jednego zetrzeć sobie na tarce i zjeść… nie wiem czy to pomagało rzeczywiście bo i tak praktycznie co drugi dzień piłam na noc 2 łyżki siarczanu magnezu, żeby rano poszłooo….. teraz gotuje sobie buraki na parze razem z innymi warzywami, oprócz tego pije chlorek magnezu (jedna z 4 szklanek) i też jest różnie… Mam tak pokręcone flaki że ten chlorek magnezu wcale mnie nie rozwalnia..
      Wiele lat temu miałam 2 „ataki jelit” – za drugim razem trafiłam do szpitala bo z bólu brzucha tak zdrętwiały mi kończyny że ich nie czułam, ciśnienie 200 i nie wiedzieli co mi jest, na usg wyszło że mam na jelicie „bąbelek”..prawdopodobnie jakieś mega wzdęcie to spowodowało. Po wlewie doodbytniczym z kontrastem wyszło że mam zwężenie i zapętlenie esicy(?)
      no i zalecenia od dochtore żeby nic wzdymającego nie jeść, zero kakao, czeko, zero białego pieczywa, zero cukru. To było ok 15 lat temu- od tamtej pory nie słodzę, nie jem białego pieczywa, gazowanego i słodkiego i tak nigdy nie lubiłam… ale nie napisali żeby w ogóle nie jeść pieczywa..więc jeszcze do niedawna jadłam jakieś razowce itp.. 4 lata temu się dowiedziałam (będąc w ciąży) że niedoczynność tarczycy i haschimoto…no to ograniczyłam gluten do minimum (czasami sobie zaćpam po ludzku przy okazji rodzinnych spotkań) laktoza też out.. jak mam ochote na białe to coś od kozy wciągnę…
      generalnie pije 3 szklanki z 4 – z terapii 4 szkl, bo wierzyłam że dzięki temu będę codziennie rano się wypróżniać..jak większość normalnych ludzi. niestety. bez szklany siarczanu magnezu na noc ni chu chu. a nie piję czwartej szklanki dlatego że ok 2 lata temu miałam taki epizod (namówili mnie na zostanie bikiniarą i ja jak ten koń z klapkami na oczach jadłam to co trener kazał.. wszystko było bez glutenu i bez laktozy, dużo wody z cytryną, jednak kaloryczność ok 1200 przy 4 treningach w tyg, do tego miałam chlorellę -zwiększać sobie tam o ileś… jak zaczęłąm sobie tak pogrywać z chlorellą- to przestałąm się całkowicie wypróżniać, zakładałam rękawiczkę i mechanicznie wyciągałam zielone „wióry”… lewatywy, laktulozy, tabletki z aloesu- wszystko moje. zaczęłam popadać w depresję i mój każdy poranek zaczynał się od lęku czy dziś nastąpi ten cudowny dzień kiedy bez wspomagaczy usiąde na klop i pójdzie. Na kolonoskopii wyszło wszystko dobrze- zdrowa i nara.
      no to olałam zawody bikini fitness, homeopatka powiedziała mi żebym jadła to na co mam ochotę, żebym była szczęśliwa no i zaleciła (wracam do poczatku) wtedy te – BURAKI… jak się mają buraki i wypróżnianie? czy kupić sobie tego sproszkowanego i dodawać do zielonego koktajlu co pije na śniadanie?

      apropos powodu nie picia 4 szklanki- jakiś czas temu jak robiłam zbiorcze zamówienie ze sklepu to kupiłam dla siostry Chlorelle this is Bio w tabletkach (bo ona anemiczka) i któregoś dnia sobie od niej wzięłam 1 tabletkę po wypiciu trzech pierwszych szklanek, no i znowu to samo- załatwiłam się zielonym suchym wiórem chyba dopiero następnego dnia, z krwią, po ów defekacji plamiłam krwią z odbytu chyba ze 3 dni, aż w końcu włożyłam sobie czopek Anusir z kwasem hialuronowym… dopiero wtedy krwawienie ustało
      Pepsi- czy u mnie jest coś nie tak z wchłanialnością żelaza? czemu działa tak na mnie ta chlorella? kiedyś kupiłąm sobie młodą trawę i było bardzo podobnie.. więc jak zobaczyłam skład mieszanki 4greens to po prostu się boję tego wypić…więc kończe terapię 4 szkl na 3..
      Dodam jeszcze, że po porodzie naturalnym miałam komplikacje, pare godzin po urodzeniu dziecka ewakuowali mi krwiaka
      stracilam dużo krwi więc potem długo dostawałam żelazo w tabl- po którym miałam lęk żeby się załatwić- też czarny wiór i bolesność..pewnie też było z krwią ale tego już nie widziałam;/
      o co chodzi?:(
      jak robię badanie krwi to żelazo w normie nigdy nie miałam jakoś przesadnie mało ani przesadnie dużo..

      Pozdrawiam Cię, mam nadzieję że będzie Ci się chciało coś odpisać na te moje „wywody”…..

    3. Margo033 13 sierpnia 2018 o 13:30

      W zeszłym roku po trzech dniach wodnego postu wprowadziłam sobie do „menu” dwie szklanki wyciskanego soku z marchwi i buraka+jabłko dla smaku, efekt był taki, że po około tygodniu zaczęłam dostawać wysyp podskórnych „pryszczy”, takich naprawdę dużych na pachwinach – jedne z ropą, inne ukryte głębiej pod skórą, nie do wyciśnięcia(widocznie coś tam wymagało oczyszczenia(?)). Niestety wróciłam do śmieciowego jedzenia i nie pociągnęłam kuracji dalej, mam zamiar naprawić na dniach, chce zobaczyć czy także intensywnie zacznie „oczyszczać” się rejon podbrzusza i stref intymnych(lub może inne okolice) + to, że mam więcej świadomości i zakręcenia na punkcie zdrowego odżywiania, więc może wytrwam i nie wrócę do „śmieciowego żarcia” jak w zeszłym roku, bo aż szkoda było zaprzepaszczenia tamtych efektów.

      (podejrzewam o ten wysyp podskórnych bąbli akurat buraka, bo po samych sokach z marchwi i jabłek nie było takich niespodzianek, no i dodam, że cera po takiej kuracji to coś pięknego <3)

      Pozdrawiam 🙂

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *