logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
83 183 656
270 online
31 270 VIPy
Reklama

PETARDA ODŻYWCZA
GREENS & FRUIT TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Co robić, gdy myślę, że dobrobyt pasuje do mnie, jak kwiatek do kożucha?

    Był taki film komediowy o dość prostej, żeby nie powiedzieć prostackiej rodzinie, która wygrywa ogromną kwotę na loterii. Cała familia cichaczem opuszcza rodzinne miasteczko, żeby wieść się nie rozniosła i nie trzeba było sąsiadowi uszczknąć z puli, i osiada w ęą Elej, czyli LA.

    Zamieszkują ekskluzywny apartamentowiec, i w bardzo drogim urządzeniu nadal smażą frytki i jedzą ukochane (też z głębokiego) tłuszczowe kulki z cukrem. Co jak się domyślasz (fetor!) bulwersuje starobogatych sąsiadów na dietach wyrafinowanych, z zerową ilością frytury, czegokolwiek przetworzonego i nie bioekoorganik.

    I taki komć

    Jestem pełna podziwu dla ludzi kreatywnych. Ludzi, którzy tworzą coś z niczego.
    Cudowne domy, ich wnętrza, ślicznie urządzone ogrody. Przeurocze ozdoby, jakże udane eksperymenty kulinarne. Niezależnie od dziedziny, dzięki ci wszechświecie za takich ludzi.

    Lubię spacerować pośród osiedli z domami jak z katalogu, ale sama i w czymś takim się nie widzę. Jakby do stworzenia takiego obrazka trzeba by było być „bardziej”, „wyżej”?

    Może zacznę te wizje kreować, ale patrząc w lustro, to jak kwiatek do kożucha. Bardziej pasuję do wersji łóżko, krzesło i sufit. Więc może lepiej się nie oszukiwać? Ożesz, ożesz.

    Każdego miesiąca i tak wydaję wszystko co mam i w zasadzie na wszystko co potrzebuję zawsze mi starcza.

    Ale gniecie mnie jednak ta rutyna, może ego? 

    Reklama

    grzyby shiitake pepsieliot.com

    Oto 100% organiczne, sproszkowane grzyby SHITAKE This is BIO, szczególnie zdrowe z powodu zawartości lentinanu (beta-glukanu) stymulującego układ odpornościowy, też minerałów i witamin, jak ekstremalnie ważna B3 (niacyna), możesz je dodawać do SZKLANKI


    Kiedyś podobne do tych z filmu o troglodytach (?!) zawoalowane (niekiedy jawne) „szykany” spotykały „nowych ruskich”, którzy zjeżdżali do Monte Carlo z ogromną ilością „nowych pieniędzy”, zdziwieni, że nikt nie zdejmuje pantalonów przez głowę, a wręcz przeciwnie, ich krzykliwe zachowanie, epatowanie bogactwem i niewyrafinowanym gustem było dla starobogatych żenujące. Zdarzało się pokazywanie drzwi w sensie spławiania nowych ruskich w pontonach obojętności.

    Wszystko zmieniło się w kryzysie, gdy hasło „pieniądz nie śmierdzi” wypiera etykietę, w tym arystokratyczną. Przypomnij sobie własną inkarnację w czasach Bonapartego.

    Inną przyczyną metamorfozy okazała się ewolucja nuworysza, i dawni „nowi ruscy” zamienili się w wyrafinowanych właścicieli długich, szarych łodzi, przemieszczanych  wte i we wte ładnie utrzymanymi stopami pozbawionymi obuwia (jachtowe savoir vivre), a więc dystyngowanie bezszelestnie. Zero nachalnego pieniądza, tyle tylko co delikatne łyśnięcie brzeżka Patek Philippe (o złotym Roleksie zapomnij) spod mankietu organicznej bawełny nostalgicznie poszarpanej.

    Oczywiście, gdy wiesz, że to jest gra wirtualna, bo żyjemy w rzeczywistości zerojedynkowej, wszelkie gierki wahadeł destrukcji, nowy pieniądz, stary pieniądz, wywyższanie i ocenianie, ostentacyjne chwalenie się, czy też milczące poczucie wyższości i pogarda dla nuworyszy, to jest takie samo piętrzenie potencjałów i prowokacja dla sił równoważących.

    To dlaczego oni są wciąż bogaci?

    Bo zarówno jedni jak i drudzy, nowobogacki arywista, czy też dobrze urodzony magnat umieją grać w tę grę. Po prostu biorą to, czego chcą, dlatego to dostają. Nadmiar potencjałów rozpraszają w działaniu, stale są w drodze, a skarbce są wietrzone. Niektórzy (wieeeelu) sporo się modlą (Madonna, czy też znana z pobożności polska rodzina Likusów), w ten sposób wyrównując ewentualną pychę i wywyższanie się wdzięcznością dla swojego Anioła Stróża, czyli pasującego im wizerunku Boga.

    Tym przydługim wstępem zmierzam do tego, że wszystko jest w Twojej głowie i przekonaniach. Żeby zobaczyć siebie w luksusie, trzeba mieć tupet nowych ruskich, albo magnackie urodzenie. Przekonania na swój temat obciążają najbardziej, bo jesteś skłonna brać je za swoją prawdę. Ego jest łatwiejsze do zauważenia, bo każdy objaw niezadowolenia, porównania, oceniania, pochodzi od ego.

    Tak czy siak zawsze dostajesz to, co myślisz. Gdy myślisz, że … ” to jak kwiatek do kożucha, bo bardziej pasuję do wersji łóżko, krzesło i sufit” … , to właśnie to otrzymasz od Wszechświata: łóżko, krzesło i sufit.

    Nie jest łatwo zmienić swoje myślenie, bo przekonanie, że „nie jestem wystarczająco dobra w te klocki, wyrafinowana, uzdolniona” sprawia, że tak się właśnie dzieje. Właśnie nie otrzymujesz od wszechświata tego co Ci się naprawdę podoba, bo nie wierzysz, żebyś mogła sobie to po prostu wziąć.

    Nie ma w Tobie grama dziecięcej ufności zmieszanej z bezczelnością nowego ruskiego, który jak taran idzie sobie własną drogą do własnego  celu. To lęk (ego) przed odmową rodziców odbiera młodemu człowiekowi chęć poproszenia o nowe dżinsy diesla, nie mówiąc o dsquared2. A jeszcze wczoraj jako pięciolatek (małe ego) nie miał żadnego problemu, aby nudzić (w sprawie Lego) jednego po drugim, każdego członka rodziny. Zero lęku przed odmową.

    Innym aspektem tej sprawy jest, gdy cel nigdy nie był Twój. Nigdy tak naprawdę wewnętrznie nie pragnęłaś mieć dużego domu, a wręcz przeciwnie chciałaś szybko spakować się do plecaczka i wyruszyć w świat, zwiedzać, przeżywać przygody, nie zasiedzieć się. Ale inni ludzie pragną chawir, garaży na 6 samochodów, to i Ty podłączyłaś się pod cel sąsiada. To faktycznie nie będzie łatwe, gdyż zmierzanie cudzą drogą co cudzego celu, owszem jest pocieszne i bardzo odżywcze, ale tylko dla wahadeł destrukcji.

    Jeśli jednak Twoim wewnętrznym zamiarem jest posiadanie pięknego domu, to nawet, gdy dusza tego pragnie,  jeśli ego będzie uważało, że Ci się nie uda, że to niemożliwe, że się nadajesz się do tego, jak kwiatek do kożucha, to nie osiągniesz takiego celu. Są wyjątki, ale z pewnością nie pójdzie łatwo, lekko i przyjemnie, nie lewą nogą do lusterka, a mozolnie, z trudem, ewidentnie nie własną drogą i z podkładaniem kopyt.

    W tej grze, dla ludzi nieumiejących grać, nierozumiejących o co w tym chodzi jest zawsze pod górkę. Tutaj dóbr jest mało, dlatego wyścig szczurów zaczyna się już od renomowanego przedszkola. Natomiast system jest w stanie wygenerować wszystko i dosłownie w oka mgnieniu i dać Ci to, a raczej sama sobie weźmiesz. Mówię tutaj o zamiarze zewnętrznym, gdy to co myślisz (ego) i głos Twojej duszy są jednomyślne.

    I pomimo tego, że dusza szepcze, bo i tak jesteś w stanie wyczuć czego pragnie, jednak nie rodzi się wszechmocny zamiar zewnętrzny będący zgodnością ego i duszy, bowiem Twoje ego jest tak naprawdę na NIE.

    Dopóki Twoja głowa będzie na nie, będziesz jedynie wiązać koniec z końcem, bo na to akurat wyrażasz zgodę. Ufasz, że umiesz tego dopiąć.

    Tymczasem dobrze byłoby zapewnić sobie taki dobrobyt, jaki pragnie Twoja dusza. Łatwiej będzie ewoluować.

    z miłością

    (Visited 4 776 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    Komentarze

    1. Śliwka 14 grudnia 2018 o 14:16

      Bądź szczęśliwa. Nie dorównuj innym tylko dlatego ,że podoba ci się estetyka ich domów. Zadaj sobie pytanie , czy Ty też tak chcesz? A może warto najpierw pokochać siebie, zaakceptować swoją duszę, jej wyjątkowość. Jeżeli jesteś szczęśliwa- to żyj kobieto, ciesz się każdą chwilą i bądź wdzięczna , za wszystko co masz, bo masz tyle ile Ci na dziś potrzeba. Dla każdego dobrobyt ma inne znaczenie. Z okazji mojej działalności poznałam wielu właścicieli pięknych wielkich domów. Wierz mi tych szczęśliwych było niewielu. Miłości prawdziwej , rodzinnego szczęścia , szacunku – niemal zero. Owszem , wielu było dumnych jak paw z rzeczy ,które zdobyli . Dzięki tej dumie patrzą na innych „z góry”. Ale jak poznasz głębiej, pogrzebiesz bardziej- smutek, samotność , brak czasu itp. Nie zamieniłabym mojego małego domku z dzikim ogrodem i psem wariatem na ich majątki. Nie chcę mieć do tego głowy. Wolę pomedytować .Zdrówka wszystkim życzę.

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 16:43

        cieszę się razem z Tobą, ale jeśli mogę delikatnie coś podsunąć, to wystarczy, że powiesz że jesteś w swoim domu szczęśliwa, zaś porównanie z innymi domami, gdzie nie byłabyś, już piętrzy potencjał i prowokuje siły równoważące do akcji.
        Po co Ci to?
        <3

        1. Ola 14 grudnia 2018 o 17:08

          No właśnie Pepsi. Zgadzam się z Tobą, że takie gadanie już piętrzy potencjał i prowokuje siły równoważące do akcji (z szacunkiem dla Śliwki – napisala, bo napisala). I ja w tym temacie. Jestem jak radar wychwytujący takie czcze gadanie piętrzące potencjały i od razu moje siły równoważące lecą w akcje. Czasami jest to tylko szybkie „wyjście” / odejscie od takiej osoby, którą na przyklad slysze gdzies obok przypadkiem w sklepie, czy zakończenie rozmowy jesli taka osoba rozmawia ze mną, czasami zaś asertywne bardzo powiedzenie czegoś w stylu „nie wtrącaj się w nie swoje sprawy, albo nie oceniaj, bo mnie to nie interesuje wcale”. Tak, czy siak mój radar coraz częsciej wychwytuje słowa, sytuacje, którą wg mnie burzą mój ład przestrzenny i jakiś tam mój wypracowany spokój. Asertywność wzrasta mi, a ja myslalam, ze będę coraz bardziej cool, opanowana, wyrozumiala itd. 😉 Przypominając sobie jednak, jak Osho odpowiadał na pytanie, dlaczego ma tak dużo samochodów: „dla Was idioci, żebyscie się pytali” (tak to bylo?), to myślę, że wyostrzenie radarów, uciananie czczego gadania, mówienie stop sytuacjom, które wprowadzają chaos w swoj codziennie starannie odgruzowywany świat, jest raczej very good. Zresztą nawet, jakby to nie był dobry kierunek, to i tak inaczej na tę chwilę nie umiem, wobec tego przyjmuję to z całym dobrodziejstwem inwentarza. 🙂 Pepsi, napiszesz kiedyś coś więcej w temacie? Taki własnie komentarz, jak wyżej tyle, że w wersji znaczenie rozwiniętej.

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 20:48

            Najlepszy jednak byłby taki pogodny uśmiech wojaka Szwejka, czy Gumpa, czy Dżiokondy, na wielkie taaak, radar to jednak radar. Sama zastanawiałam się czy Jej to napisać, i może niepotrzbnie

            1. Ola 14 grudnia 2018 o 21:18

              No tak rozumiem. Moje Ego poszło dziś w jakieś zbędne rozkminianie. Obserwuję, co jeszcze wymyśli.

        2. Śliwka 14 grudnia 2018 o 23:16

          Może nie najlepiej potrafię napisać, ale odniosłam się do komentarza- tematu. Ja już dawno nie porównuję żeby oceniać lecz żeby podziwiać różnorodność ludzkich dróg i szczęść. Mało tego, ja nawet ich wszystkich podziwiam i szanuję, że tak sobie radzą. Nie chciałam żeby autorka pomyślała, że ich sposób jest gorszy, ale inny , trudny i nie każdy się do tego nadaje. Można na siłę, ale po co? Lepiej ruszyć ,,że skrzyżowania,, w swoją drogę. Dzięki za naukę, słabo wychodzi mi klarowne wyrażanie swoich poglądów. Pozdrawiam

          1. Mumina 11 stycznia 2019 o 17:53

            Brawo Śliweczko! Pięknie piszesz.

    2. Madzia2014 14 grudnia 2018 o 14:58

      Ahh cudowne ..gdyby dusza miala to co chciala….

      Probuje od paru dni wejsc na PP ale po 6-8 h dostaje takiego glodu, ze nie moge tego wytrzymac i rzucam sie na jedzenie i po poscie. Potem jestem zla na siebie, ze znowu sie nie udalo. Jak ten okres przetrwac czy tez tak macie? Czy tylko ja mam takie objawy wilczego glodu?

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 16:35

        gorąca woda, gorąca pyszna zielona herbata małymi łyczkami

        1. Bluetopaz 14 grudnia 2018 o 17:59

          Sprobowalabym na 2 tygodnie wykluczyć węglowodany by pozbyć się zachcianek. Do tego brać magnez.
          Może dla Ciebie lepsza metoda małych krokow? Zrobic 12/12 albo 10/14, 3 posilki, zero przekasek i pomalutku codziennie zmniejszac okno?

        2. Przemol 14 grudnia 2018 o 20:47

          Ja zauważyłem, że gdy staram się trzymać dietę jak najbardziej surowo-szejkową, dość blisko 811, to nie mam problemów z długim oknem postu. Rano co prawda jestem głodny ale zrobienie 3 szklanek, treningu, a później 4 szklanki sprawia, że spokojnie mogę dotrwać do okna żywieniowego bez podjadania.

          Natomiast w chwilach powrotu do diety narodowo-babciowej, to tak samo, wilczy głód jest silniejszy. Więcej wysiłku muszę włożyć w nie przerwanie postu. Raczej dość silne katusze umysłowe, nie zawsze zwieńczone sukcesem.

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 20:49

            no właśnie, tak mi pisz 🙂

            1. Przemol 14 grudnia 2018 o 21:49

              Heh! 🙂

              Nie żeby tam się przypodobać 😉 ale to akurat faktycznie działa. Nie wszystkie opisywane przez Ciebie metody dają u mnie jakieś spektakularne rezultaty. Niemniej czuję, że pomimo braku efektów, z większością na pewno rezonuję. Nie wszystko jeszcze wypróbowałem. Nie wszystko jeszcze wdrożyłem. Np. część pomysłów Grzegorzadama ciągle czeka na swą kolej.

              Ja z kolei mam większy problem z ciociami, ojcem i dalszą rodziną.
              – Przecież jak to można nie jeść śniadania? Na pewno Przemko jesteś głodny! (Czasami to akurat jest racja, hihi) 🙂
              – Ale jak już zjesz tego bananka i brokuła, to później przecież Przemku spróbujesz naszej kiełbaski i kotlecika nawet z dokładką? (Tak, jasne. Już lecę, tylko się rozpędzę!) 🙂
              – Taki pyszny serniczek, a my Cię Przemciu tak długo nie widzieliśmy! (No, to nacieszcie się mną, bo po tych pączusiach, to przypadkiem może już nie być okazji, haha!) 🙂

              No i tak to się toczy. Niecały rok „dziwacznej” diety, to dla nich za mało. A święta nadchodzą. Aż strach pomyśleć – pomyślałem ja. Aż strach pomyśleć – pomyśleli oni!!! Cha cha cha. 🙂

              Sorki. Wiem. Piętrzę jakieś tam potencjały i wahadła mają mnie na celowniku ale jeszcze w kwestii duchowości 44 jestem „noga”.

              Pozdrawiam serdecznie :):):)

            2. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 08:34

              Bardzo słodki komć, jesteś uroczy i fajny

        3. Madzia2014 14 grudnia 2018 o 21:02

          bede probowac, dziekuje

        4. Olivka 15 grudnia 2018 o 19:11

          Tez myslalam ze bede glodna,ale nie ,potrafie nie jesc 18-20godzin I jest ok. Najgorsze sa dwa,trzy pierwsze dni kiedy zaczynasz,potem organizm sie przestawia i jest superrrrr! Waga idzie w Dol ,samopoczucie super,czuje sie taka lekka,zdrowa I mam mnostwo energii, ze maz mowi ze bateryjki wymienilam na nose hehe 😀 pozdrawiam peps

          1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 19:39

            pozdro2

    3. OSka 14 grudnia 2018 o 15:07

      To co zrobić żeby EGO było na tak? jak zmienić myślenie?

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 16:35

        czytać bloga, jest tutaj sporo podpowiedzi, a będzie jeszcze więcej, no i w styczniu ruszymy z warsztatami

        1. Carolina 15 grudnia 2018 o 12:15

          Z warsztatami?? Jupijaje😁😁 ale super, napisz Pepsi coś więcej! Buźka

          1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 13:36

            w styczniu ruszamy 😀

    4. Angelika 14 grudnia 2018 o 15:27

      Mam pytanie – od jakiegoś czasu zaczęłam stosować greens & fruits i mój pot zaczął śmierdzieć cebulą, to samo było gdy stosowałam inne suplementy wielowitaminowe , a jak odstawiłam problem znikał…. co może być przyczyną ??

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 16:33

        widocznie tak reagujesz na którąś z witamin B

    5. Angelika 14 grudnia 2018 o 16:43

      Zbyt dużo ? Zmniejszyć dawkę? Czy jest to normalne ??

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 16:51

        niekoniecznie za dużo, ale miej na uwadze, że G&F TiB to petarda odżywcza, dlatego robi się kuracje i robi się przerwy. Jak chcę brać cały czas, to biorę co drugi dzień 1.

        Możesz mieć trimetyloaminurię, ale to raczej rybi zapach ciała.
        Po tiaminie czyli B1 możesz mieć przykry zapach ciała, ale raczej jest to jedyna konsekwencja jeśli chodzi o większą ilość B1. Bierz 1 co 2, czy 3 dzień i zobacz, albo najlepiej podziel tabletkę na pół (ubijaj w moździerzu, bo będzie miała ostre brzegi) i sprawdź

        1. Paulina87 14 grudnia 2018 o 17:35

          Ja skończyłam pierwsze opakowanie, teraz lecę z drugim 😁 czy to aż nadto? Od chwili gdy biorę żadnego przeziębienia, gorączki , nic;) nie odczuwam żadnych dolegliwości powinnam jakoś zmniejszyć dawkę?

          1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 20:45

            nie teraz, ale w lecie, gdy masa warzyw i owoców

    6. Keyt 14 grudnia 2018 o 20:04

      Na trawniku sąsiada trawa zawsze zieleńsza, czy coś w ten deseń.
      Tyle jeszcze na mnie ciąży programów i przekonań, ale na ten moment cieszę nawet z takich zagrywek ego, że pcha mnie, żeby trochę pojojczyć. Bo niby wszystko jest oki, nie ma zazdrości. Czyżby? To już czasem lepiej to z siebie wydusić i zaakceptować, że siedziało i podstępnie gnębiło.
      Akceptacja, zamiar, działanie i tak całe żyćko.
      Dziękuję pięknie za kolejną wskazówkę jak jak sobie radzić, kiedy dostrzegam tylko ciemność <3

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2018 o 20:41

        love Keyt

    7. M 14 grudnia 2018 o 21:08

      A ja zauważyłam coś takiego (albo mojemu ego się tak wydaje): jak tylko zaczynam liczyć się z kasą, to ta kasa się topi. Ogólnie nie narzekam na pieniądze, zarabiam dość dobrze i nie muszę się stresować, ale wystarczy że w mojej głowie pojawia się myśl „może powinnam oszczędzać, może nie kupię tego x y z ” i nagle jak grzyb z trawy pojawia się niespodziewany wydatek który zmusza mnie do powstrzymania wydawania na „przyjemności”. Całe życie byłam na bakier z oszczędzaniem i odziedziczyłam po moim tacie podejście „pieniadze są od wydawania” co doprowadza do szału moją mamę „powinno się żyć oszczednie”. I to właśnie mamine wywody zasiewają we mnie ziarno strachu o pieniądze, mimo że nigdy mi ich nie brakowało (a raczej nigdy nie brakowało mi dóbr, pieniądze czasem były czyje inne 🙂 ale co za różnica, to tylko energia…)

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 08:35

        na ten temat 44 sporo pisała, a nawet nie tak dawno, wpisz w szukałkę „pieniądze”

    8. Carrie 14 grudnia 2018 o 22:00

      Pepsi, gdzieś napisalaś, ze indygo muszą się obudzić. Jak możesz rozwiń to.
      Merci cherrie

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 08:32

        stara dusza na wysokim poziomie ewolucji zalogowała się do dziecka, ale poza tym wszystko idzie jak z każdym innym dzieckiem, szkoła, pranie mózgu czyli programy na ego, porównania, oceny, ale takie dziecko ma problemy, bo w środku ma bardzo dużą świadomość. zanim połączy się z nią, i zacznie czynić dla nas wszystkich dobro, ma taki sam problem jak wszyscy, czyli gadającą głowę. Im szybciej takie dziecko będzie zaopiekowane duchowo, tym szybciej skończą się jego męki, wyobcowanie, bunt, adhd (wiem że nie jest to jednostka chorobowa, ale każdy przyzna,że widział dziecko z adhd, bardzo duże też), alergie,

        1. Carrie 15 grudnia 2018 o 10:20

          Dzięki 🙂
          Doprecyzuję jeszcze-indygo jest wszechstronnie uzdolnione, albo inaczej jego wibracje otwierają mu same z siebie wiele drzwi. Tylko które są jego?
          Opisze Ci moj sen sprzed kilku dni-w tym śnie w moim oku widać bylo cały świat, pomijam że jeśli w moim oku byl caly świat, to z jakiej persperktywy ja byłam, bo to pytanie frapuje mnie na najgłębszym poziomie, ale jest tak intymne, że odpowiedź musi mnie znaleźć, więc Ciebie nie będę naciskać tym bardziej 🙂
          Ten swiat w moim oku przychodzili oglądać wszyscy. Pamiętam moje skrępowanie-bo każdy widział to co chciał zobaczyć. To oczywista oczywistość każdy widzi we mnie (i w relacji ze mną) to co sam chce zobaczyć (doswiadczyć). Tylko jak znaleźć swoje miejsce skoro nie jestem stąd i większość ziemskich pomysłów budzi ex catedra mój oczywisty dysonans?
          <3

          1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 13:42

            nikt nie jest stąd Carrie, tutaj przychodzimy tylko z własnej woli grać. Logujemy się i jesteśmy, ale my nie jesteśmy stąd.

        2. Kats 15 grudnia 2018 o 21:08

          Pepsi ratuj, jak zaopiekować takie prawie 5letnie dziecko? Nie wiem, czy to indygo czy inne cuś, to nie ma aż takiego dla mnie znaczenia, choć nie zdziwiłabym się gdyby coś było na rzeczy. W każdym razie nie radzimy sobie już z nim, a on ze sobą też chyba. Co można konkretnie zrobić? Jak na razie wymyśliłam, żeby jakoś spróbować ćwiczeń oddechowych, może spróbuje podsunąć wizualizacje słupów energii z ziemii i kosmosu chociażby na zasadzie żeby sobie wyobraził? Kurczę, nie wiem na ile wkręcać go w te wszystkie duchowo-matriksowe sprawy. Ale coś musimy wymyślić, bo niefajna atmosfera w domu. Chcę mu pomóc. Podpowie ktoś coś? 🙂

          1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 21:12

            a jakie zadaje pytania, dlaczego niefajna atmosfera w domu?

            1. Kats 16 grudnia 2018 o 10:44

              Jakiś dłuższy czas temu jak pytał coś na zasadzie czy jak umrę to go zostawię, tlumaczylam mu, że jesteśmy przede wszystkim duszą, a ciało jest trochę jak nasze ubranie i takie sprawy, że możemy sobie potem iść gdzie chcemy jak o tym pomyślimy, coś takiego. U nas nie ma za bardzo na codzień tematu Boga czy jakichś takich duchowych rzeczy, więc chyba nie ma skąd o tym usłyszeć, żeby zapytać. Ogólnie w sumie chyba dość mało zadaje pytań jak na dziecko w tym wieku. Prędzej o znaczenie jakichś słów, zresztą ja sama też wyskakuję często czy wie, co dane słowo czy powiedzenie znaczy, jak je gdzieś podsłyszy i mu tlumacze. A atmosfera ciężka, bo to jest mega przekorny typ, bardzo autonomiczny, taka mocna, wyrazista osobowość. Jest bardzo śmiały i wygadany i lubi zagadywać i małych i dużych, wie czego chce, chyba wszystkie panie w okolicznych sklepach go kojarzą;) Jest wrażliwy, empatyczny i przytulasny, ale z drugiej strony złośnik, krzykacz, nie radzi sobie z regulacja emocji i zawsze mial skłonność do takiej nazwijmy to histerii, a mam tu na myśli wyłączenie się kory nowej i przestawienie na zapętlenie w emocjach, gdzieś w tych ssaczych czy gadzich częściach mózgu. Trudno jest żyć z dzieckiem, które się w ogóle nie słucha, naprawdę, niewiele było razy kiedy zrobił coś o co się go poprosiło, od początku był problem żeby go namówić na cokolwiek, bo dosłownie trzeba traktować dyskusje z nim i używać argumentów jak do dorosłego, który się z tobą totalnie nie zgadza i nie ma bata żeby zmienił zdanie:P Przy tym też od zawsze bardzo trzeba było szanować jego granice, bo przy ich przekraczaniu dramat. Dużo rzeczy teraz wiem dopiero po czasie niestety. No i oczywiście alergie, te sprawy, żeby nie było za łatwo 😉 To jest rodzicielstwo level hard hehehe. Dzięki niemu tyle w sobie rzeczy mogłam ogarnąć i przerobić, że to niesamowite jak duży postęp w rozwoju zrobiłam od tego czasu, w każdej płaszczyźnie tak naprawdę. Ale teraz coś utkneliśmy w takiej nieprzyjemnej atmosferze, on nam robi na złość ze swoich złości, krzyczy, rządzi się, bije i wyzywa;) Siedzę we wszystkich rodzicielstwach bliskości, self-reg, nvc, pozytywnej dyscyplinie i faktycznie te sprawy pomagają, ale chyba brakuje już tego sektora duchowego do tej regulacji. On mi potrafił kiedyś takie rzeczy mówić, że nawet moja mama, której trochę tlumaczę te duchowo energetyczne sprawy, robiła wielkie oczy;) Od wczoraj tak w sumie wykiełkowało we mnie takie przekonanie, że mu się przyda nauka zarządzania energią. Ale jednak zostawię to pytanie, bo może jeszcze otrzymam jakąś podpowiedź, na którą sama bym nie wpadła <3

            2. Pepsi Eliot 16 grudnia 2018 o 13:57

              odpowiem co o tym myślę w poście, ale w okolicach świąt, bo grafik zapełniony <3

            3. Kats 16 grudnia 2018 o 19:15

              Łooo, dzięki, nie spodziewałam się, haha 😀 Ogólnie jestem o krok od pójścia z nim do psychologa, ale gdzieś ciągle się waham i szukam podpowiedzi. Cieszę się bardzo na Twoje przemyślenia <3

          2. fila 17 grudnia 2018 o 22:22

            Kats, a Uwaznosc i spokój żabki znasz? Jeśli nie, spróbuj 😊

            1. Kats 18 grudnia 2018 o 10:15

              Od dłuższego czasu się na nią czaję 😀 Chyba muszę się skusić w końcu 😀 Kochamy książki <3

            2. fila 18 grudnia 2018 o 14:11

              Warto ją mieć ze względu na płytę, zwłaszcza jeśli Twoje dziecko lubi słuchać czegoś na dobranoc 🙂

    9. Yotina 15 grudnia 2018 o 15:49

      Moje oprogramowanie (przekonania) nie daje mi pozwolenia na łatwe pieniadze i bogactwo. Tylko mozół i upokorzenia za pensję. Jest jak jest.

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2018 o 18:22

        no dobra, ale skoro już wiesz, też nie? łaj?

        1. Yotina 15 grudnia 2018 o 22:45

          no oberwałam prawym sierpowym prosto w ważność. Mocno zabolało, zanim z uśmiechem zobaczyłam, ze mój świat troszczy się o mnie. Ale najpierw było upokorzenie i wstyd, odrzucenie (lustro). A teraz jest wdzięczność do tych, którzy mi to pokazali. Cofnęłam sie. Ale znowu wyruszyłam z nowym doswiadczeniem. Jeszcze obolała, bo ego nie daje za wygraną, ale daje radę, a raczej mój świat wie, co ma robić. Ja już się nie staram mieć kontrolę nad nim. Mój świat wie, jak zadbać o mnie. Chociaż ja często nie wiem…

    10. Yotina 15 grudnia 2018 o 22:36

      ruszyłam, przestawiam się. Dwa kroki do przodu, jeden, albo trzy w tył. Właśnie oberwałam prosto w nos; spiętrzyłam potencjały, ale dziękuję za naukę, jestem wdzięczna chociaż mocno zabolało zanim z uśmiechem zobaczyłam, jak mój świat troszczy się o mnie.
      Spojrzałam w lustro i zobaczyłam upokorzenie i odrzucenie- stały schemat- znowu jest, rozpuszczam w działaniu, oddychaniu, diecie, suplach. Szybko się pozbierałam, choć cios był prawy sierpowy prosto w ważność.
      Z wdzięcznością

    11. malena 16 grudnia 2018 o 15:56

      Kats- mam w domu chyba podobny typ, tylko że trzynastoletni, więc trochę już w tym tkwię odbijając się od depresji do chwili oddechu. Rozumiem wyzwanie, to trudna sprawa. Tym bardziej czekam na odpowiedź Pepsi 💗

      1. Pepsi Eliot 16 grudnia 2018 o 16:21

        13latek to jeszcze inna sprawa niż 5latek

        1. daria 16 grudnia 2018 o 22:04

          Peps tylko nie zapomnij o tym plis też chcę poczytać bardzoo, ja może nie mam jak Kats cięzkiej atmo ale ogólnie chłopczyk czasem sobie nie radzi z emocjami ( nerwy konkretne) zastanawiam się tylko gdzie jest ta granica, do kiedy i czy poszczególne sytuacje w ogóle są normalne? no chyba tak, bo się dzieciak uczy co nie

          1. Pepsi Eliot 17 grudnia 2018 o 07:50

            będzie odpowiedź <3

          2. Kats 18 grudnia 2018 o 10:28

            Ogólnie już zauważyłam, że im pozytywniej ja podchodzę, tym młody też się „lepiej” zachowuje. Jest jak mały radar. Myślę, że to prócz tego mózgowego wifi, o jakim piszą np w self-reg, jest też kwestia energetyczna, tak jak u Wereszczagina. A może to tak naprawdę to samo? Jak jestem sama z młodym to jest łatwiej, trudniejsza sprawa jak mąż dokłada swoje wewnętrzne wkurzenie 😉 i muszę wtedy włożyć dwa razy więcej pracy żeby utrzymać swoje wysokie wibracje, nie dać się zarazić tym niższym i jeszcze sama zarazić resztę wyższymi żeby rozluźnić atmosferę:P Wesoło jest, no wesoło!

    12. fila 17 grudnia 2018 o 22:27

      Dziewczyny, to jeszcze rzucam hasła-tropy terapia neurotaktylna, bio feedback, integracja sensoryczna. U mnie działają ruchy w tych obszarach. Mam 5ciolatka.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *