Czy można manipulować drugim człowiekiem, przykładowo, żeby się zakochał (w nas:)?
  • 44Autor:44

Czy można manipulować drugim człowiekiem, przykładowo, żeby się zakochał (w nas:)?

Dodano: 67

Nigdy nie można zmieniać drugiego człowieka, ale zawsze można zmienić siebie. Każdy człowiek ma jakąś osobowość, która rezonuje z pewnymi ideami, tradycjami, nawet pokarmami i stylem życia. Każdy człowiek jest nadajnikiem i odbiornikiem określonych częstotliwości fal. Jeśli chcesz zrealizować własny cel przy pomocy drugiego człowieka nie możesz chcieć go zmienić, ale możesz przestroić się na jego częstotliwość.

I taki komć:

Pepsi czy wpływając na czyjeś zachowanie, to znaczy manipulując tak, żeby, przykładowo, ktoś się w nas zakochał, to jak możemy odczuć to zaburzenie energetyczne? Manipulujesz i co? W lustrze też będą manipulacje przeprowadzane na nas? Z drugiej strony przecież dziś manipulacja jest wszechobecna.
Tak, wszechobecna. Niektórzy, podobnie jak dzieci, manipulują nieudolnie, że na kilometr widać o co im naprawdę chodzi, a inni bywają mistrzami manipulacji. Mąż, który w każdą sobotę potrafi sprowokować żonę do kłótni, aby otrzymać pretekst do trzaśnięcia drzwiami i robienia flaszek z kozakami, a następnie manipulant powraca w niedzielę skruszony. Lustro rzeczywistości, którą tworzysz odbija Twoje myśli. Jeśli szczerze odbierasz rzeczywistość na "tak", to otrzymujesz jeszcze więcej "tak". Jeśli na "nie", otrzymujesz coraz więcej "nie". Jeśli z powodu własnych manipulacji czujesz się winna, co znaczy, że ogarnął Cię lęk przed karą, w końcu zobaczysz to we własnym lustrze rzeczywistości. Zobaczysz karę. Jeśli postępujesz tak, że nie czujesz się winna, wówczas pomimo tego, że miałaś świadomy wpływ na drugiego człowieka, rzecz będzie obojętna dla sił równoważących, zobaczysz spokój i słowo "tak". Gdy zaczniesz odbierać fale wysyłane przez drugiego człowieka, to znaczy, że weszłaś na jego częstotliwość. Antytezą, on też będzie rezonować z Tobą. Staniecie się własnymi nadajnikami i odbiornikami, a gdy Ty zrobisz to świadomie i celowo, to można nazwać rzecz manipulacją, ale czy to jest coś złego? Czy chęć słuchania i rozumienia drugiego człowieka jest naganna? Czy ty jesteś Szakalem z organizacji szpiegowskiej?

Możesz zacząć działać w ten sposób, że najważniejsze dla Ciebie będą zamiary drugiegom człowieka. Zeland przytacza fajny przykład z szefem i pracownikiem, który chce wziąć urlop w sierpniu. Jak wiadomo wszyscy w Europie chcieliby brać urlop w sierpniu, i o ile we Włoszech rzeczywiście w agosto zamiera produkcja, bo jest gorąco i ludzie nie wychodzą z basenów i innych akwenów, o tyle urlop w sierpniu w Warszawie nie każdy dostanie. Możesz wejść do gabinetu szefa myśląc tylko o własnym celu i poprosić o urlop w sierpniu i wewnętrznie rozsierdzić szefa do białości (poznasz po zaciskających się jego bulwach żuchw). Ale możesz też skupić się na ważności zamiarów bossa, którego absolutnie nie interesuje Twój urlop, ale właśnie Twoja praca. I nawinąć możesz zgodnie z prawdą, że we wrześniu spodziewasz się nawałnicy pracy, tym bardziej prosisz o możliwość wypoczynku w sierpniu, żeby być na wrzesień zwartym i gotowym dla przedsiębiorstwa oddanym potencjalnym wypoczęciem. Owszem, to jakaś forma manipulacji, ale jak myślisz, która opcja ma większe prawdopodobieństwo osiągnięcia Twojego celu? Jeża można głaskać z włosem, ale też pod włos. Tylko dlaczego masz wciąż wyciągać kolce z dłoni?

Nie widzę niczego złego w tym, żeby przestrajać się na częstotliwość drugiego człowieka, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo, aby się w Tobie zakochał, skoro nie zakochał się po prostu samoistnie. Jednak ostatecznie nie jesteś w stanie sobie tego zagwarantować. Aczkolwiek tak jak z szefem i urlopem w sierpniu, pomimo tego, że wolna wola nadal pozostała przy obiekcie zainteresowania istnieje znacznie większa szansa na jakiś pozytywny odzew. Że obiekt, której ważność wspierasz nagle zaskoczy, że niekoniecznie musi wzdychać do cheerleaderki, z którą tak naprawdę poza feromonami nic go nie łączy, a zwróci uwagę na kogoś z kim ewidentnie bardziej rezonuje. Ale z powodu testosteronu takie manipulacje nieczęsto się udają, chyba, że w amerykańskich komediach pełnych złych, chociaż pięknych awatarów cheerleaderek, seksownych futbolistów i brzydkich kaczątek, które na końcowym balu jednak zamieniają się w łabędzie. Jest też taka konkluzja, że gdy szczerze wspierasz innych ludzi w ich zamiarach, w tym samym czasie Twoja ważność odpada, czyli nie piętrzysz potencjałów wokół swojej osoby, a to jest zawsze dla Ciebie najlepsza opcja, bowiem masz idealną szansę wskoczyć na swój szczęśliwy wariant życia. Masz szansę lewą nogą do lusterka osiągnąć sobie cudny cel. Czyli paradoksalnie mogę Ci odpowiedzieć, że manipulacja w pewnej formie może wyjść Ci na dobre, a całemu Wszechświatowi obniżyć entropię, czyli ująć nam wszystkim chaosu. Taka manipulacja nie jest zaburzeniem energetycznym, a raczej jest wporzo zaburzeniem.

z miłością

 67
  • Mrolga  
    ...


    Trochę czytelniej.. Ty Pepsi pewnie znasz opowieść Sinbarda, ale może przyda się innym.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 2
    • Pan Witkacy   IP
      Cześć, wiem, że są tu ludzie którzy rozumieją to na pewno. Mi nie dawało
      to spokoju. Może komuś to pomoże, mi pomogło, a szkoda, żeby
      kurzyło się w Wordzie. Może obniży entropię.

      PS>Dzięki Pepsi, jestes super nauczycielem jaki wybrała mi moja świadomość
      i jedynym, któremu mogę to powiedzieć. Wiedza o odzywaniu i Twoi nauczyciele
      których przerabiałaś tu, to mega boost dla mnie. Merci.



      Żeby zalogować się do gry nie wystarczą narodziny fizyczne.
      Żeby w ogóle być zalogowanym do gry [avatara (!)], trzeba wiedzieć.

      Ale. Poniżej kilka prawideł:

      Gracz nie jest graczem, jeśli nie wie/rozumie/doświadcza, że jest graczem.

      Po zdobyciu wiedzy potrzebnej. To jest, nabyciu świadomości socjalnego
      paradygmatu, można dopiero zbliżyć się do tej prawdy.


      Nie można być zalogowanym ani zalogować się za pomocą żadnych informacji z 
      rzeczywistości w której jest avatar.

      Bycie zalogowanym, świadomym graczem można porównać
      do błogości, ale jest on tylko doświadczaną prawdą.
      Domniemałbym raczej obojętną w kategoriach przyjemny - nieprzyjemny.

      Ponieważ doświadczenie zalogowania się gry w ogóle, przejawia się doświadczeniem perspektywistycznym jej odbierania,
      patrzenia, na nią (rzeczywistość).

      I te właśnie doświadczenie jest nie do opisania
      ponieważ w swojej jakości wykracza poza ramy intelektu. Intelektem, słowem
      nie opiszesz tego stanu ponieważ w swojej jakości jest on innym sposobem bytu.
      Ani niczym innym z tej rzeczywistośći.


      Nie można się też zalogować "Intelektualnie", dlatego, że człowiek nie jest
      umysłem intelektualnym. To tylko niby taki trik do kontroli (wyuczony w socjecie),
      kontrolowania (niby) życia, ciała, jego ruchu. Kontrola życia z umysłu w ogóle
      jest dość bolesna w starciu z prawdziwym życiem. Ponieważ niby wyświetla
      projekcje warunków w jakich będziemy szczęśliwi. A jest to błąd, ponieważ
      nie bierze pod uwagę bytowania w teraz. I w tym teraz zażynamy się by osiągnąć
      te warunki. I po dlugim czasie zazynania się latwo nie jest byc szczesliwym. To takie stawanie się niewolnikiem
      własnej koncepcji czy wizji warunków, którą uważamy, że da bezpieczeństwo
      (bezpieczeństwo - ponieważ motyw tego procesu to po prostu strach).

      A w grze o to chodzi żeby na pewno nie robić, rzeczy bolesnych.
      Jednak rzeczywistość ta jest tak fajnie skonstruowana, że i rzeczy bolesne uczą
      i wznoszą, lub można je wykorzystać lub po prostu wykorzystują się one same.

      Jednak zawsze wszystkie wnioski, zawsze będą prowadziły, że umysł jest fe.
      Oglądanie przyszłości jest fe bo to gonitwa.

      Chyba że wizja warunków dających nam szczęście napędza inspiruje do działania, lub
      pomaga zrozumieć. Wtedy występuje napędzanie sercem - jeden, kolejny ze sposobów bytu.


      Bycie w umyśle napędzane jest strachem, ponieważ wydaje się, że daje
      bezpieczeństwo. Fajnie, że w ogóle daje, ale bardziej ten umysł powinien
      brać przewage wtedy kiedy broni nas przed wykonaniem naprawdę czegoś nie rozsądnego.

      Nie mniej jednak, bycie z umysłu jest sposobem bytu/bytowania wyuczonym
      w socjecie.
      Sposób życia, z tego umysłu intelektualnego. Narzucony jest socjalnie, ponieważ
      socjeta z niego korzysta , family również. I my tam siedzimy i dlatego się
      nauczyliśmy go.

      Wyłania się też fajny wniosek, że bytowanie z umysłu jest efektem woli*,
      którą używamy wybierając jeden z wyuczonych sposobów bytowania -
      w wypadku kiedy nie jesteśmy świadomi gry, znamy tylko paradygmat socjety
      czyli "trik" (bycia z umysłu).

      *Bo tak naprawdę, świadomość to tylko ilosć różnych jakości sposbów bytowania,
      które za pomocą woli wybieramy.

      Gdyby zapytać osobę które wie, że jest zalogowana, że jest graczem
      żeby wytłumaczyła umysł to...

      dla tej osoby byłoby to bardzo śmieszne. Na pewno roześmiałaby się,
      i pomyślała co za baran pyta o taką rzecz, przecież o to chodzi. żeby zrozumieć
      czym jest bytowanie z intelektu (tym socjalnym paradygmatem) i to tylko po to
      żeby je porzucić.

      A tu się trafił taki pacjent co pyta o ten umysł/bytowanie z intelektu,
      tego, któremu (już) się udało zrozumieć, że umysł jest fe.
      I zamiast zapytać o doświadczaną jakość życia to, pyta o ten nieszczęsny
      umysł. Śmieszne.



      Ponieważ avatar jest projekcją świadomości,
      chodzi o doświadczanie świadomości bycia nie z tej rzeczywistości, ale 
      zalogowanym do niej (jako dar np.), przez bycie świadomym tejże informacji.

      Kiedyś poruszany był temat wstrzelenia się w szczelinę atomów.
      Jest to to samo.

      Uważam, że formą sztuki jest intelektualne opisywanie prawdy jedynej,
      ale i bez sensu od strony intelektualnej i warte pogardy od strony osoby świadomej.
      Ta jest najważniejsza z wszystkich prawd.

      I na koniec, czasami są dni, że łatwiej robi się rzeczy które czasami są trudne
      - tzw. ups&downs - jest to efekt oddziaływania naszego pola elektromagnetycznego,
      uwarunkowanego systemem chakr (iviceversa). Można na nie wpływać samemu, osoby drugie
      i trzecie wpływają, pogoda na nie wplywa, szerkosc geograficzna itp.
      Ponieważ uczucia są kompasem, który mówi gdzie iść a gdzie jest fe, jest on
      cennym narzędziem do wzrostu, szczególnie przydatnym do porzucenia bytowania z umysłu.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 2
      • Dudek   IP
        Sorry Pepsi, chyba rozumiesz, że nie mogę być
        kimś kim nie jestem. To tak jakby mnie nie było.
        A sprzedać duszę diabłu ? Po co, kiedy potrafi nią zawładnąć bez mojej zgody.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Dudek   IP
          Carrie, i właśnie o to biega, że szef wybiera, albo lipiec, albo październik. Pracownik może tylko pierdolnąć drzwiami i olać firmę ( ja tak kiedyś zrobiłem ) lub z żalem ,,przestroić się", ha, ha, na szefa.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Owieczka  
            Ciężko mi czasem zrozumieć jak być na tak, a jednocześnie nie czuć się wykorzystywana.

            Jak dostroic się do drugiego człowieka, na którym mi zależy i jest dla mnie ważny, a  jednoczesne nie naruszyć wlasnych granic.
            Bo jest dla mnie ważne jego szczęście no ale moje wlasne też, a na ten moment nieszczera będę jeśli powiem, że dam wszystko czego oczekuje się ode mnie, nie oczekując niczego.

            Problemem też mam taki w mojej konkretnie sytuacji, że ja mogę zadowolić się tym, co daje mi on i będzie ok, ale żeby nie czuć się wykorzystywana muszę zmienić kształt naszej znajomości , czyli tez mniej dawac. A to już druga strona odczytuje jako szantaż.

            Wiem że to rozkminy ego ale jest na ten moment właśnie tak a nie inaczej.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także