A co jeśli partner co kilka miesięcy ma nawroty furii i wtedy żąda rozstania?
  • 44Autor:44

A co jeśli partner co kilka miesięcy ma nawroty furii i wtedy żąda rozstania?

Dodano: 38

Skoro Twoja rzeczywistość jest tworzona głównie przez Ciebie, w tym przede wszystkim Twoje myśli, to jasne jak brazylijskie słońce, że naprawdę zmieniając swoje myślenie, po pewnym czasie zobaczysz inną rzeczywistość wokół siebie.

I taki komć

A co jeśli partner co kilka miesięcy ma nawrót furii? Mówi, że nie kocha, że już nie chce ze mną być, a po tygodniu ciszy wraca i przeprasza. Teraz mieszkamy razem i znowu ma dołek, chce żebym się wyprowadziła, bo “denerwuje go wszystko“ i “ najlepiej mu było samemu“. Co kilka miesięcy robi sie z niego zupełnie obcy człowiek, zimny i nieobecny.
Jest to forma egzystencji podobnej do syndromu żony alkoholika, czy jakiegokolwiek związku opartego na kacie i jego ofierze. Co z tego,że nie przejawia się w sposób aż tak drastyczny, gdy i tak działa na zasadzie tego samego mechanizmu. Gdy wszystko jest między wami dobrze i tak myślisz od czasu do czasu, że w pewnym momencie zaraz się zacznie 5, 10, 15. Obserwujesz go z niepokojem, czy ten grymas, to dlatego, że stanął na kaktusie, albo siadł na osie, czy też to raczej znak, że już zaczynają się wolty. I wolty się wkrótce zaczynają, gdyż Twoje myśli właśnie taki obraz wykreują. W zwierciadle widzisz dokładnie taki obraz, jaki wykreujesz myślami. Ofiara, myśli o sobie jak o ofierze i wtedy kat zawsze się pojawi. Ofiary przemocy w rodzinie myślące, że nimi są, przyciągają do siebie kolejnych katów. Co kilka miesięcy musisz się pakować i w nieprzyjemnych okolicznościach ewakuować dokądkolwiek z ciepłego, czy też dobrze klimatyzowanego domu. To nie są normalne kłótnie kochanków, którzy ranią się, cierpią, bo kompletnie nie rozumieją co się z nimi dzieje, po czym rzucają się sobie w ramiona. W tym przypadku jest potężna i jednostronna chęć dokonania totalnej destrukcji w sobie wiadomym celu.

Oczywiście masz masę alternatywnych rozwiązań tej sytuacji. Począwszy od tego, że możesz sama rozsupłać ten związek, ale ręczę Ci, że na poziomie ego wkrótce po rozstaniu zaczniesz idealizować to, co było, albo Twoje myśli stworzą identyczny kierat zależności w nowym związku. Kolejną opcją jest świadome działanie, po świadomej akceptacji wszystkiego. Skoro Ty jesteś twórcą własnej rzeczywistości, bo to odbicie lustrzane Twoich myśli, logicznym jest, że zmiana punktu widzenia, emocji wywoływanych przez myśli, akceptacja tego co jest, i patrzenia w dal bez strachu zmieni to odbicie. Akceptacja strachu rozbraja go. Strach, wściekłość, smutek nie mogą istnieć, gdy są akceptowane, gdy się im z półuśmiechem Dżiokondy, czy Foresta Gumpa przyglądasz i godzisz. Może w tej całej hecy z cyklicznymi rozstaniami jest coś także pozytywnego? Może to dodaje pikanterii temu związkowi, może przez wiszącą w powietrzu maczugę rozstania, kochasz go bardziej czystą miłością, pozbawioną przyczyn. Że kochasz tego furiata dosłownie za nic i niczego nie oczekujesz. Masz się spakować? Dobra, idziesz w to. To nie ma znaczenia dla Twojej miłości.

Możesz też nie robić nic, nie piętrząc potencjałów protestami, poczuciem niesprawiedliwości, upierdliwością wychyleń nastrojów Twojego chłopaka. Skup się na jego zamiarze wewnętrznym, poznaj go, dowiedz się czego Twój chłopak chce i pomóż mu to zrealizować. Zapomnij o swojej ważności. Stanie się tak, że skupiona na jego zamiarze, lewą nogą do lusterka zrealizujesz swój cel W każdym razie jest tak, że gdy tylko zaczynasz grać w tę grę świadomie okazuje się, że wszystko ma sens i przegrana i wygrana. Że ta droga, którą idziesz jest bardzo ciekawa, twórcza, że każdego dnia zamieniasz się w kreatorkę i to jest wciągające. Gdy żyjesz świadomie dostrzegasz sens w każdym idiotyzmie swojego partnera i własnym i własnego żółwia i psa. Nie mówiąc o starszej. A więc jeśli ... "co kilka miesięcy robi sie z partnera zupełnie obcy człowiek, zimny i nieobecny" ... potraktuj to jak zachętę do zapoznania się ze swoją mocą sprawczą, a jak Cię to już nie kręci, po prostu zejdź z jego linii życia. Tylko zrób to świadomie, żebyś za chwilę nie spotkała kolejnego świrusa.

z miłością

 38
  • Sama   IP
    Pepsi a co jeśli poznaje faceta flirtuje i wydaje się być wszystko na dobrej drodze i nagle z dnia na dzień przestaje się odzywać po czym pisze po oczywiście moim pytanie że kogoś poznał i jest już z kimś tzn ze on nie był tak naprawdę zaangażowany w ten flirt... Boję się zaczynać cokolwiek z kimkolwiek bo zaczbe czuć się jak zabawka której z dnia na dzień można się pozbyć
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • werka   IP
      Pepsi, nabawiłam się nerwicy serca i jestem w totalnej dupie, dno dna i wahadła mnie zeżarły.
      1. Bardzo wyczerpująca fizycznie i psychicznie praca z której ciężko mi się wydostać. Szukam nowej, ale ona mi ucieka i to w bardzo bolesny sposób. Nie chcę opisywać sytuacji, krótko ...czekam , jaram się , praca jest prawie pewna i......nagle zonk, nie mozemy przyjąć. Książkowy przykład rozszalałych wahadeł! A z tymczasowej muszę uciekać, bo zdrowie mi podupadło co dla korporacji jest tylko powodem do zwolnienia.
      2. Związek, który się skończył. Po 17 latach doszło do mnie , że jestem ugotowaną żabą. Mój mąż to narcyz. Manipulował mną a ja całe życie myślałam ,że wszystko moja wina a on pozostawał panem i władcą na krańcu świata. Jesteśmy w separacji nieoficjalnej , ale mieszkamy w jednym domu. Dodam , że po tym jak rozszyfrowałam jego manipulacje to on szuka co by mi tu zrobić, jak utrzymywać mnie w napięciu i stresie, zaczyna wmawiać mi rzeczy...ah dużo tego jest.
      3. Dom na kredyt ( ale on twierdzi, że ja mogę się wyprowadzić on sobie poradzi i nie chce nic regulować prawnie)
      Ogólnie nie mam chwili spokoju. W pracy stres, w domu stres. Serce mi pokazuje, że dość.
      Mam zamiar... ogólny dobrobyt , osobny dom , odzyskanie pewności siebie, spokój, marzenia...
      Pepsi ...proszę jak to zrobić krok po kroku , by nie piętrzyć potencjałów, nie podkreślać swojej ważności? Realizować jego cele? Czy mogę prosić o artykuł o narcyzach i o tym jak wyzwolić się z piętna bycia ofiarą?? Dziękuję za to ,że jesteś x
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Yotina   IP
        te wzorce, które mamy w życiu osobistym przenoszone są żywcem na sprawy zawodowe. Jak funkcjonujesz w związku, tak samo funkcjonujesz z szefem. Jak jesteś ofiarą w życiu, to i w pracy też. Może Cię tam nie biją i nie wrzeszczą, ale będąc ofiarą, nie jesteś kreatywna, tylko niewolniczo starasz się sprostać oczekiwaniom otoczenia. Strach cię nie opuszcza.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • J   IP
          Tytuł arykułu,az zachecił - mnie do napisania tego komentarza - bo u mnie było podobnie - tylko, ze nie brał marihuany, ona mogła powodować jakieś zaburzenia - tego nie wiem - 
          cała prawda o lustrze-ma jakieś znaczenie, i spotykamy kogoś aby sie czegoś nauczyć to też prawda, ale czy "widzimy siebie?"
          ...szukalam, pisalam do pepsi, nie mialam pojęcia co dzieje sie u mnie w moim związku, odpuszczalam, pracowalam nad sobą, podejzrzewalam dwubiegunowość itd. az w końcu znalazłam !!!! ...dla mnie armagedon....mam męża narcyza -..jeszcze...bo jestesmy w trakcie rozstania....temat jest szeroki...
          Narcyzmowi często towarzyszy skłonność do arogancji, egocentryzmu i snobizmu, a także dążenie do otaczania się „najlepszymi” Osoba narcystyczna oczekuje specjalnego traktowania przez innych oraz różnorakich ustępstw.
          towarzyszy im poczucie niepewności i obniżona samoocena, nierzadko także wstyd i uczucie upokorzenia. Oczekiwanie podziwu idzie tu w parze z bolesnym doświadczaniem krytyki. Wspomniana krytyka lub inne niepowodzenie często spotyka się z gniewnym kontratakiem lub wycofaniem
          ....itd. .....nie mają empatii, nie podadzą szklanki wody, nie maja pojęcia co to jest miłość....ale dla czego przyciągnął mnie -szklankę pełną energii, bo sam jest pusty - musi mieć partnera wyidealizowanego, który jest jego przedłużeniem, ale drobne potknięcie - i wymierzana jest kara...milczenie, wypierdzielanie itd.
          te osoby nigdy nie zdejmą maski - całe życie będą manipulować- inaczej nie potrafią, i moja zmiana ,moja akceptacja - wprowadziła zmianę....że już nie karmił się moją energią, moim poczuciem winy, moim proszeniem, moimi próbami porozumienia...był górą...teraz bez emocji przyjmuje zdawkowo wszystko, nie wyprowadza mnie ze świadomości -o co tu chodzi - obecnie mu współczuje, bo dodatkowo jest zawłaszczony przez ojca, też narcyza - ....mam ciarki na samą myśl....

          odkrycie tego, dało mi wolność wewnętrzną, juz rozumiem to co sie działo- jego lęki i niskie poczucie wartości, kazało mu być górą poprzez poniżanie mnie..., brak szacunku itd.

          narcyzm musi się karmić energią z zewnątrz, bo inaczej umiera wewnętrznie...skoro ja juz odpuściłam....to n złozył pozew ....on teraz szuka , kolejnego źródła energii..podziało sie to bardzo szybko....,
          (temat szeroki)
          Ty mozesz być ze swoim partnerem, ale nie mozesz być naturalna, po co ci to???
          masz sie dostosowywać do jego gry????
          ja sie zdecydowalam, nie byc w związku z manipulatorem, bo to jest toksyczny związek....

          sama zdecyduj...czego chcesz...bo pewnie możesz w tym tkwić...ale będziesz miala w sobie strach i lęk...
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • KoAn   IP
            Mam wrażenie, że branie na siebie czyjejś agresji czy nałogów w tej wersji w jakiej zostało tu przedstawione (transferingu, własnej kreacji rzeczywistości) u osób nie do końca przygotowanych na tą (jedyną ?) wersje rzeczywistości może prowadzić do obwiniania siebie i tkwienie jednak w dysfunkcji.

            Czy nalogami niektórych kobiet są mężczyźni? Co ludzie boją się ujrzeć poza związkiem? Samych siebie jednak w wersji bez projekcji na innych cech "tego złego" lub "tego boskiego" (na przemian).

            Odpowiedzialności pełnej za swoją kreacje a nie obwiniania lub reagowania na innych, szczególnie partnera, z nawyków przekonań i programów.

            Jak długo można przerabiać tą samą lekcje. Bez pobycia samemu chyba nie da się dojrzeć, jeśli akurat coś w tym temacie do przerobienia. Społeczeństwo akurat polskie gloryfikuje związki, i raczej tych w związkach najlepiej dlugoletnich i w standardowej wersji k Plus m i ślub kato postrzega jako "dojrzalych" - kolejny program do uświadomienia, by default wszystkie w tym.

            A gdyby wyjść jednak od prostego zadbania o swoje potrzeby - jeśli okaże się że tą potrzebą jednak jest związek zastanowić się co działa dla mnie co nie. Czasem trzeba zejść ze swojej ważności, jasne, działa. Sytuacje też różne. Jednak jeśli z jakimś stylem życia już nie rezonujesz odpuść. Lub żyj, i daj żyć innemu, słowami św. Augustyna "kochaj i rób co chcesz ".

            Znam z autopsji. Emocje już wiedzą coś więcej niż osoba sobie uswiadamia. Ciało oczyszcza się placzem, emocje to pierwotny język. Zeland intelektualna rozkminka jednak.

            Bardzo szanuje tego bloga, autorów za wpisy które wyjaśniły lub uporządkowaly wiedzę oraz Pepsi Eliot za wykreowanie tej fantastycznej przestrzeni. Dziękuję za to.

            Na ezoteryke w wersji Zelanda trzeba być jednak gotowym, najpierw w dysfunkcyjnym związku (emocje negatywne znak że jest dysfunkcyjny) zrobić krok do tyłu i uważnosc. Co mi to robi ? Dlaczego przyciagam takiego partnera? Po co mi on ? Dlaczego nie biorę odpowiedzialności za swoje kreacje? Tylko wsciekam się na kogoś, może manipuluje a może jakaś zdarta płyta ze starego kina leci na autopilocie . A tu jakieś litanie samooskarzania w konsekwencji ...

            Inna sprawa - są kulturowe wzorce które powodują że kobiety często w tą rolę ofiarną wchodzą. Staniecie w swojej mocy, czy wsparcie od innych kobiet lub mądrych mężczyzn pomaga a nie idealizowanie związku i ratowanie na siłę.


            Charles Bukowski - 

            są gorsze rzeczy niż 
            bycie samemu
            ale to często zajmuje dekady
            uświadomienie sobie tego
            I najczęściej
            Kiedy sobie uświadamiasz
            Jest za późno
            I wtedy nie ma nic gorszego
            Niż
            Za późno


            Pięknego przebudzenia wszystkim związkoholikom w tym wcieleniu życzę :) chociaż pewnie można i razem przerabiać to, jak kto woli.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także