A jeśli nie mogę się zadowolić tym, co daje mi mój chłopak ... ?
  • 44Autor:44

A jeśli nie mogę się zadowolić tym, co daje mi mój chłopak ... ?

Dodano: 39
To co mam robić?

Jesteśmy tutaj, żeby grać, dobrze się bawić i doświadczając wzrastać. Żebyś mogła doświadczać musi się coś wydarzać, bez chaosu na początku nie byłoby jak wzrastać, bo cóż byś miała do roboty w idealnej grze?

I taki komć

Ciężko mi czasem zrozumieć jak być na tak, a jednocześnie nie czuć się wykorzystywana? Jak dostroić się do drugiego człowieka, na którym mi zależy i jest dla mnie ważny, a jednocześnie nie naruszyć własnych granic? Bo jest dla mnie ważne jego szczęście, no ale moje wlasne też, a na ten moment nieszczera będę jeśli powiem, że dam wszystko czego oczekuje się ode mnie, nie oczekując niczego. Problemem też mam taki w mojej konkretnie sytuacji, że ja mogę zadowolić się tym, co daje mi on i będzie ok, ale żeby nie czuć się wykorzystywaną muszę zmienić kształt naszej znajomości , czyli też mniej dawać. A to już druga strona odczytuje jako szantaż. Wiem że to rozkminy ego ale jest na ten moment właśnie tak, a nie inaczej.
Wszystko to rozkminy ego. Nawet jak piszesz z duszy, to ego jest włączone przy pisaniu. I co z tego? Gdy wszystko jest już zrobione, nie ma tarcia, przemiany nieodwracalnej dla fizyki newtonowskiej, nie ma bałaganu, entropia jest niska jak przy zerze bezwględnym, gdy zamiera ruch, nie ma po co doświadczać. To nie o to chodzi panowie. Chodzi o to, że w rzeczywistości wirtualnej, gdy już zaczynasz wprawiać się z lekka, rozumieć jak się w nią gra, jest tak wiele rzeczy nieprawdopodobnych, tak obcych dla nałożonych nam od młodości przekonań, że wciąż musisz umysłowi to wyjaśniać, że jest tak zaczarowanie, magicznie, że wszystko jest możliwe, byle podejść w inny sposób. Aż od dupy strony? Niekoniecznie, ale indywidualnie, czarodziejsko. Gdy znowu trzeba umysł niejako programować, że jednak Mikołaje Święte so, że so Wróżki Zębuszki, że so UFO-czki, dochtore też może sie przebudzo, że wszystko jest na odwrót, bo dla systemu zrobienie Wróżki Zębuszki to naprawdę myk myk, lewą stopą do lusterka. Miki Mouse też jest.

Jak do tego wszystkiego, tego czarodziejskiego świata w którym żyjesz przypasować te destrukcyjne, co prosto z wahadeł pospadały słowa? ..." nie naruszyć własnych granic? nie czuć się wykorzystywana?" ... Ło matko, skądżeś Ty to znowu wytrzasnęła? Tę ważność swoją żeś przywlekła, skąd? To, co zaraz sprowokuje siły równoważące, że będzie z tego wkrótce płacz i bruksizm (zgrzytanie zębów). Widzę, że muszę jeszcze raz i jeszcze raz. Każdy z nas, a im bardziej śpiący to już na bank chce być usatysfakcjonowany relacjami z drugim człowiekiem dokładnie na swój sposób. Może to być potrzeba miłości, seksu, uznania zalet, docenienia, zrozumienia, rozmowy, współodpowiedzialności, zrobienia dziecka, otrzymania pomocnej dłoni, ucieczki od samotności, czy tylko zabawienia się, rozrywki, łotewer. Czy jest coś wspólnego między nami wszystkimi przy tak różnych preferencjach osobistych? Tym czymś jest od zawsze potwierdzenie własnej ważności, i obrona tej ważności. O to chodzi wszystkim ludziom śpiącym. Wszystko kręci się wokół ważności. ... Ja nie mogę zadowolić się tym ...  Ja nie mogą czuć się wykorzystywaną ... Ja, Ja, Ja ... Ciągle ta sama melodia, zdarta płyta, katarynka w ręku zakręconego kataryniarza, ciągle to samo stanie na tym samym skrzyżowaniu, zero kroku ze zbiegu Lodowej i Dąbrowskiego, czy św. Wojciecha z Sandomierską. Niby słyszę kościelne dzwony, ale nie mam pojęcia, w którym kościele dzwonią, bo jestem zainteresowana tylko własną ważnością. Jeśli faktycznie nie możesz, możesz odejść po prostu, ale gdy nie odchodzisz od gościa. I nieee mogę, nooo nie mogę   No i co dostajesz od Wszechświata? Dokładnie to, co myślisz, dostajesz to, że nie możesz. Wewnętrzny zamiar w relacjach międzyludzkich zawsze skierowany jest na obronę i potwierdzenie własnej ważności. A na co skierowany jest wewnętrzny zamiar Twojego chłopaka? Na to samo. Szuka on partnerki, która potwierdzi jego ważność.

Ale jest taki myk, że jeśli skupisz się na ważności swojego partnera, czy jakiegokolwiek człowieka, z którym wchodzisz w relacje i wesprzesz jego zamiar wewnętrzny, niejako porzucając  swój zamiar wewnętrzny (ten o Twojej ważności), staje się cud, o którym mówię. Pojawia się Wróżka Zębuszka, z Dziadkiem do orzechów, Mikołajem i Dziewczynka z zapałkami, bowiem.

Gdy zrezygnujesz z zamiaru otrzymania, a zastąpisz go zamiarem podarowania otrzymasz yyy ... to  z czego zrezygnowałaś

Gdy zrezygnujesz ze swojego wewnętrznego zamiaru niezależnie od jego ukierunkowania, poznasz zamiar wewnętrzny swojego chłopaka, dajmy na to, chce mieć dziewczynę w Twojej osobie, kocha Cię, ale nie ma mowy o ożenku, a Ty zwrócisz swoje dążenia, aby zaspokoić jego zamiar. Skupisz się na jego ważności. Olejesz swoje wolty, pretensje, wizje jak ma według Ciebie wyglądać Twój związek, a więc gdy wszystko to zrobisz. Twój wewnętrzny zamiar przekształci się na zewnętrzny.

Oooo, a to już całkiem inna sprawa, zamiar zewnętrzny

Zamiar zewnętrzny, to czysta transcendencja w akcji, czarodziejstwo, tutaj spełnia się wszystko. Nie musisz się martwić jak to się zadzieje, ale zadzieje się z pewnością. W rezultacie uda Ci się nie tylko uszczęśliwić partnera, ale także otrzymasz od niego wszystko, czego sama pragniesz. Przy czym w nadmiarze. Powtarzam dobitnie.

Jeśli będziesz w stanie zrezygnować z zamiaru otrzymania, i zastąpisz go zamiarem podarowania otrzymasz wszystko czego chcesz i to z nawiązką.

Ale, Ty nie, prawda? Jednak pójdę i odmrożę sobie uszy. Pytam po co, skoro urodziłaś się idealną czarodziejką Bridget? Zróbże tylko jeden krok w swoją drogę.

z miłością

 39
  • Owieczka  
    Dzięki za odpowiedź na mojego komcia. Wracam do tego wpisu co pewien czas i pomaga.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • chu.chu   IP
      jak zwykle w punkt, jak zwykle genialnie i z miłością :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Domiii   IP
        Pepsi kiedy znów będzie Kelp w Twoim sklepie?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Anna   IP
          Dziękuję ci Pepsi za ten wpis, i wiele innych również. Cieszę się, bo w końcu ktoś mnie rozumie😀. I ja rozumiem. W życiu spotykam wiele pytań i komentarzy w stylu jaki zaprezentowała " Edda" na tym forum. No może nie tak obraźliwych. Choć ja nie umiem się obrażać, no po prostu nie umiem😀. Nie oczekiwać na nic od innych jest fajnie, to specyficzny rodzaj wolności. Cieszę się że spotkał mnie ten dar, a dostaję dużo od innych choć nie zabiegam. To działa.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • pinezzka   IP
            Uwielbiam zdjęcia i obrazki we wpisach :-D. Cały czas próbuję się połapać o co chodzi w związkach (w moim też), ale średnio mi to idzie. Jakby to powiedzieć za dużo oczekuje. Wzięłam sobie za partnera człowieka chyba nie mającego żadnych potrzeb, a przynajmniej ja ich nie rozpoznaje. Nie daje mu od siebie za dużo, bo cały czas mam w głowie, że on nie da mi tego czego tak bardzo chcę (poczucia bezpieczeństwa finansowego). O ile otrzymuje od niego rzeczy niematerialne co jest wspaniałe, o tyle finansowe są poza jego zasięgiem (od 3 lat nie zrobił nic, żeby poprawić swój los). Poczucie bezpieczeństwa finansowego i rzeczy które ułatwiają żywot (np. samochód) zapewniam sobie sama. Jednak w sytuacji dziecka musiałabym liczyć w kwestiach kasowych głównie na siebie. Z pustego i Salomon nie naleje. Czy gdybym przestała oczekiwać całkowicie, zdarzy się cud i on coś wygra, czy też zmieni wykształcenie i spłynie na niego ambicja, a może porzuci mnie, żebym mogła dostać to czego naprawdę pragnę?
            Obserwuje relacje innych, gdyż najlepiej mi idzie nauka przez porównania. I wchodzi mi na to, że system można oszukać. Jedna z moich znajomych, która ma wysokie oczekiwania co do kondycji finansowej partnera (sama nie mając w tej materii zbyt wiele do zaoferowania)- takiego też znalazła. Długo to trwało, ale szukała wytrwale tylko w takich kręgach. Teraz pełną piersią korzysta z zasobów tego pana. Jest między nimi uczucie na pewno. Ona w tym momencie ma duże problemy życiowe i on przy niej trwa- finansując m.in. ją i jej rodzinę. I jak to wytłumaczyć, czy w tym przypadku wahadło destrukcji nie upomni się o swoje? W końcu to oszustwo. Oczekiwanie na wejściu było bardzo duże. Cena była wysoka- bo był nią upływający czas. W tym momencie jest też bardzo duże otrzymywanie- tzn ona otrzymuje (sama ze swojej strony finansowo nic nie może dać, ale na pewno daje rzeczy niematerialne).
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także