Co robić, gdy on lubi seks, cielesność, a ja kompletnie tego nie potrzebuję?
  • 44Autor:44

Co robić, gdy on lubi seks, cielesność, a ja kompletnie tego nie potrzebuję?

Dodano: 65
buty/ pepsieliot.com
buty/ pepsieliot.com

Jest owszem jakaś odpowiedź, ale tylko dla dorosłych, to raz. Dwa, że wkrótce zniknie.

And trzy, że, gdy jeszcze nie znalazłaś swojej drogi, można bujnąć się z wahadłem destrukcji, tyle, żeby zrobić to świadomie.

I taki komć:

Co zrobić jeśli jest się w bardzo dobrym związku, jest zrozumienie, akceptacja, miłość, bliskość, ale on lubi seks, cielesność, a ja kompletnie tego nie potrzebuję? Nawet bym powiedziała, że jak tylko pomyślę o tym to od razu staję się smutna. Wiem, że taka jestem, nie chcę tego i jest to ze mną na maksa zgodne, ale z drugiej strony czuję poczucie winy, że nie daję mu tego, czego potrzebuje, że nie spełniam jego oczekiwań. Próbujemy o tym rozmawiać, ale on nie potrafi mnie zrozumieć w tej kwestii, nie rozumie co jest w tym złego. Nie rozumie dlaczego przestałam „lubić” seks. Dodatkowo przez to pojawił się we mnie strach, że przyjdzie dzień kiedy po prostu ode mnie odejdzie. Wiem, że to ego podsyca we mnie te emocje. Nie chcę z niego (z partnera nie z ego, jak się domyślam) rezygnować i nie oczekuję od niego aby się zmienił. Jak znaleźć porozumienie?
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. No dobra, żartuję, ale musisz przyznać, że jest na rzeczy coś. Wyobraź sobie, że jednostka świadomości obdarzona wolną wolą wypadła z tej gry i teraz siedzi gdzieś w piątym wymiarze i myśli, że tu na Ziemi było tak fajnie, dość materialnie (zagęszczona energia), tyłki, cycki, mógł być bardzo przyjemny orgazm, a tu taka nuda, niby spokój i szczęście, ale bez skurczu łydek, tylko te harfy szarpią, tylko ten błogostan, tylko ta klasyczna muza. A gdzie synkopy dźwięków? A gdzie syki kochanek (udawane, czy nie, kogo to obchodzi)? Gandzi nawet tam nie ma, bo niby wszyscy na haju i jednostka świadomości obdarzona wolną wolą loguje się ponownie do gry. Robert Monroe (ten od OOBE/wychodzenia z ciała i takich tam) twierdzi, że to najprawdopodobniej ludzki ćpun. Wraca do gry, niby żeby ewoluować, obniżać własną entropię, ujmować chaosu i dostarczać sobie więcej danych (przez co całej Wszechrzeczy dogadzając), po czym zaraz po zalogowaniu i lekkim odchowaniu (nastoletnim) chce doznawać przyjemności ejakulacji, bowiem widzi, że te czynności tłumią emocje.

A przede wszystkim tłumią strach. Seks, podobnie jak alkohol (też kupowanie długich, niskich i bardzo szybkich przedmiotów) jest antylękowy, a jednocześnie pozwala rozładować wąskie gardło nawarstwionego testosteronu. I spotykasz na swojej drodze człowieka, który zalogował się w tej zagęszczonej materii, zwanej grą, aby wzrastać, ale póki co, jest głęboko uśpiony, podobnie jak Ty, bo byście się przecież nie spotkali, chyba, że tak dla jaj (owszem Wszechrzecz bywa dowcipna) i co robisz? Idziesz uprawiać seks, bo to jest przynęta wahadła destrukcji. Jest struktura, więc musiały pojawić się pasożyty energoinformacyjne, bo one pojawiają się zawsze. No i zaczyna się jazda. To już nie jest seks ludzi wolnych, tylko układ wahadłowy. Raz on nie może, raz ona nie chce, raz jest strach o zaciążenie (ewentualne), innym razem strach, żeby do zapłodnienia nie doszło, a tu jeszcze kwestia HIV, a tu jeszcze opryszczka, a tu od oralnego seksu Michael D. dostał (jak twierdzi) raka gardła z powodu cudzego wirusa HPV, i nawet Osho taki zepsuty i komuna, i rozwiązłość, i pornografia (coś jak fast food dla jelit, tyle, że nie dla jelit najczęściej) i opis u Marqueza (Sto lat samotności) koszuli z dziurą w adekwatnym miejscu dla żony i seksu małżeńskiego.

A tu komuś zagubiony bąk się wypsnął, a tu komuś nieładnie czadzi z jelit, lub otworu gębowego i ślina jakaś gęsta, a guma do żucia z aspartamem (odchudzanie) napędza skręt kiszek, i to wszystko wiruje jak styczniowe płatki śniegu, czy raczej żarzące się iskry inferno, i królowa śniegu nagle nie wie o co kaman w tym wszystkim?

Widzisz, że to nie jest smutne, tylko zabawne?

Niektórzy udają, że to romantyczne, a więc nie, w seksie nigdy nie chodziło o romantyzm, nawet w tantrycznym, zawsze chodzi o tłumienie emocji.  I to jest wporzo, jak najbardziej do zaakceptowania, robią to istoty obdarzone znacznie mniejszą świadomością i mikro wolną wolą, i nic się takiego nie dzieje, normalka.

To dlaczego ludzie mają tyle woltów powiązanych z seksem?

Dlaczego mogłaś, a teraz nie możesz? Skąd te smutki i humorki? O co kaman? Nic takiego, to zwykły matrix, wahadła muszą żreć, a seks jest wręcz do tego doskonały, tłumi strach, i zaciągasz mega kredyt u bankiera. Rumpel zaciera już rączki z uciechy, jesteś w tym po uszy.

Obiekt seksualny, uczestnik, dawca, biorca, naprzemiennie, byle po równo, byle po sprawiedliwości, bo to temat gorący, acz bolesny, poddywanowy, panidulskowy, on nie pomyślał o mnie, albo myśli za dużo, a ja taka zmęczona, on zepsuty, albo nimfomanka, albo wręcz przeciwnie, przy tych dzieckach, garach, rolkach sushi, mopach, kawciach, facebooku. No i poczucie winy, to nic innego, tylko lęk przed karą. On sobie pójdzie, nie ma seksu w domu, to zacznie szukać poza domem, koszmar. Robić seks, a w głowie sumować ułamki, liczyć sukienki, obmyślać kolację na ciepło? Czy po to się zalogowałam do tej gry? Tak to rozkminiam? Że znam tylko strach? To wszystko rzeczywiście jest snem. Śpisz Ty, śpi on, śpią prawie wszyscy. Żyliśmy dotychczas tym, co nam matrix narobił do głowy, oprogramował, nasączył przekonaniami i nagle niewiadomo skąd nadeszła straszna tęsknota za bezlękiem, za bezbólem, za nieczekaniem na nic, za zwykłym cudownym życiem teraz, z półuśmiechem półkretyna Foresta Gumpa, czy tajemniczej Mony Lizy, za nieudawaniem, za niemyśleniem chociaż przez minutę, kwadrans, wieczność. Na poziomie matrixu nie da się rozwiązać Twojego problemu, gdyż jest konflikt, dlatego nie będzie wygranych. Wahadła będą nażarte, będzie dużo obrażania, trzaskania drzwiami, rezygnacji, i sztucznych działań podtrzymujących. Seks w związku ma być, albo ma dochodzić na tym tle do konfliktów mentalnych, a nawet przemocy, bo tak nakazują wahadła, bo to jest ogromne obżarstwo.

Na poziomie transcendentnym, na poziomie Twojej duszy, możesz zrobić co tylko chcesz.  I, gdy to zaakceptujesz, gdy dostrzeżesz dobre strony tej sytuacji (jakieś są zawsze), gdy postawisz na swój indywidualizm, a nie na to, na co społeczeństwo, politycy, organizacje rodzinne chcą zezwolić, lub nie, aby tylko wahadło grzmotnęło Cię w potylicę, żebyś poczuła, a więc wtedy Ciebie tam nie będzie. W sensie nie będzie Twojej potylicy. Twoje zwierciadło rzeczywistości pokaże naprawdę fajny obraz. Ja nie wiem jaki, Ty go zobaczysz, to Twoja gra do zagrania. Niby jestem Tobą, bo jesteśmy cząstkami tego samego wyższego systemu świadomości, ale bliżej Ci teraz do własnej duszy. Z nią pogadaj, i zrób to, co chce Twoja dusza. Niestety Wszechrzecz stanie na głowie (w istocie lewą stopą do lusterka to zrobi) dopiero wtedy, gdy Twoje ego będzie jednomyślne z duszą. Zapytaj duszę, potem pogadaj z ego, to ma być jednogłos. Jak koleś ma iść w siną dal, daj mu iść, bo on tu jest nie dla Ciebie konkretnie, tylko też zszedł z misją ewolucji własnej świadomości. Jak ma zostać, też się ciesz, bo widocznie to jest taki Twój schód do wzrastania. Bo, oj bedo, bedo problemy. No chyba, że zacznie się budzić, ale na to nie licz specjalnie, bo tylko spiętrzysz potencjały i nici. ... Jak więc znaleźć porozumienie?... Przez sen porozumienia nie będzie. Chyba, że znowu polubisz seks.

myślę, że bardzo pomogłam:D

z miłością

 65
  • tezlubiebiegac   IP
    Helloł Pepsi,
    mam do Ciebie pytanie związane z seksem i chyba jednocześnie kwantowością. Bardzo lubię kwantowe podejście do duchowości, choć nie mam umysłu ścisłego, ale czuję temat sercem.
    I tak: seks kompletnie ode mnie odpadł a już szczególnie ten matriksowy. Mam lat niedużo po trzydziestce i chciałabym znaleźć partnera z podobnym podejściem do życia ogólnie. Obecnie mam w głowie oprogramowanie mówiące w skrócie o tym, że dla facetów bardzo ważny jest seks w związku. Czy jeśli zmienię program na: "przyciągam facetów, dla których seks nie jest ważny", to wokół mnie zaroi się od takichże?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Eli~   IP
      No właśnie-poradzisz?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Lucy   IP
        Ja to wiem. Ale jak mu pomóc? Jednocześnie nie rezygnując z siebie- ja nie z tych poświęcających się.
        Był czas, że nie pił wcale, ale doszli ze swoją panią psychterapeutką , że to jednak nie aloholizm i pije teraz "umiarkowanie". Nie bylo tu "zamiany" alko na seks. Teraz kochamy się znacznie rzadziej, ale widzę I czasami słyszę w chwilach użalania się, że potrzebuje częściej, więcej, intensywniej.
        On lubi czułość, dotyk, wieczne trzymanie się za rączki i klepanie po tyłku,a mnie to zwyczajnie wkurwia. To bylo fajne jak miałam 20 lat. Mam wrażenie że "wyroslam" z seksu. W gruncie rzeczy fajny z niego facet, żal mi to trochę. Jestem szczęśliwa. Mam wszystko czego mi trzeba. On nie ;( Poradzisz?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • AnetaS  
          Pepsi,
          Prowadzisz blog przez co stałaś się osobą popularną. W naszym pokręconym świecie upoważnia Cię to do bycia autorytetem we wszystkich dziedzinach życia.
          Twoim zdaniem każdy ma teorię. Nie każdy. Każdy ma swoje przekonania. Które i tak w większości wcale nie są jego tylko przeklejone od innych.
          Swoje przekonania nabywa się poprzez osobiste doświadczanie i odczuwanie doświadczeń.
          Jeśli głosisz teorie publicznie i odpowiadasz w ten sposób kobietom na ich konkretne problemy, to powinnaś wiedzieć jaką odpowiedzialność bierzesz na siebie.
          Abstrahując od tego czy to prawda czy nie, zobacz co robisz, bo zachowujesz się jak dziecko z granatem w rękach.
          Piszesz jak mantrę " seks to używka".
          Wyobraź sobie że tak wyedukowana przez Ciebie kobieta, mająca z tym problem w związku, wygarnia mężowi, że to z nim jest coś nie w porządku, że jest prymitywny a ona to już jest na wyższym etapie rozwoju.
          Jest oświecona bo jej się seksu nie chce.
          Bardzo łatwo przyklei się do tego każda kobieta, której to przekonanie przyniesie ulgę i sprawi, że obwini partnera o problem.
          Że nie będzie musiała nad sobą pracować, bo od niej właśnie odpadł nałóg.
          Jak taka kobieta będzie postrzegać swojego partnnera? Jako prymitywnego.
          Jaką jakość wniesie w swoją relację z partnerem?
          Jakie są rokowania z tego miejsca dla związku, w którym kobieta czuje się LEPSZA?
          Czy starcza Ci wyobraźni, żeby odczuć zagrożenia dla związku a ostatecznie dla szcęścia tej kobiety? A jeśli ta para ma dzieci?
          Weźmiesz odpowiedzialność za konsekwencje swoich mądrych rad?
          Zdajesz sobie sprawę jaki zasięg może mieć to wypowiadane przez Ciebie-autorytet zdanie powtarzane jak mantra bez konkretnych argumentów, bez polemiki z kimś, kto ma odmienne zdanie?
          Co dajesz to wraca do Ciebie pomnożone.
          Masz świadomość tego co dajesz?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • AnetaS  
            Żeby było jasne. Mówiąc o wielowymiarowej roli współżycia seksualnego nie mam na myśli pieprzenia się z byle kim byle gdzie, byle jak i byle więcej.
            Chodzi o dopełnienie relacji z mężczyzną, którego kocha kobieta.
            Tylko całkowite pełne otwarcie partnerów na siebie nawzajem spowoduje połączenie wszystkich ich ciał i stworzenie jednej istoty.
            Istoty, której możliwości kreacji przewyższają kwantowo możliwości samej kobiety i samego mężczyzny.
            Symbolicznie oddaje to zapłodnienie.
            Zobaczcie możliwości plemnika i jajeczka. Każde z nich ma możliwość życia przez kilka-kilkanaście dni. A połaczone w jedną istotę? Kilkadziesiąt lat. Jakie możliwości ma powstała z tych 2 dopełniających się energii istota ludzka?
            To samo dzieje się kiedy łączą się kobieta i mężczyzna. Kwantowe rozszezrzenie.
            Problem w tym, że ludzie nie wiedzą, że to możliwe.
            Drugi, że nie mają pojęcia JAK to zrobić. JAK otworzyć się bezwarunkowo na drugą istotę.
            To dopiero daje nam pełne możliwości kreacji.
            Matrix wypacza seks i seksualność. Albo robi z niego wulgarny akt pełen przemocy albo świętość, albo i to dla oświeconych deprecjonuje jego wartość.
            Wszystko to tylko po to, by ludzie nie poznali PRAWDZIWEJ roli seksualności. W której KOBIETA ma pierwszoplanową rolę.
            Wmówcie kobietom, że seks to używka. Nie musicie ich więcej piklnować. Nie sięgną po swoją moc bo jej nie znajdą. Matrix znów zwycięża.
            To jest temat rzeka i w kilku zdaniach nie da się oddać wielowymiarowego znaczenia seksualności istoty ludzkiej.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także