A mogłoby być z facetem normalnie, z miłością, bez fochów, ale z super partnerstwem?
  • 44Autor:44

A mogłoby być z facetem normalnie, z miłością, bez fochów, ale z super partnerstwem?

Dodano: 69
man/ pepsieliot.com
man/ pepsieliot.com
Ta gra nie jest zdroworozsądkowa, gdyż ego nigdy nie było zdrowe, ego to chory program na umyśle.

w didaskaliach Niektórzy identyfikują ego z umysłem, jednak ego to oprogramowanie, ostatecznie zawsze na "nie", a myśli bywają pozytywne. Pomyśl co by było, gdyby tygrys zjadał antylopę, a następnie przeżywał ostre poczucie winy. Przecież zaraz siły równoważące walnęłyby w tygrysa jakąś karą, przed którą tak się trzęsie.

I taki komć

Pepsi a co, gdy widzisz ze inni ludzie manipulują Twoimi bliskimi wpływając na ich decyzje niekoniecznie korzystne dla nich, dla własnych korzyści? Przyglądać się temu, czy reagować? Aczkolwiek jakakolwiek próba wyprostowania sytuacji stawia mnie na najgorszej pozycji, bo osoba manipulowana jest tak zaślepiona manipulatorem, że nie widzi problemu i on zawsze ja przekabaci. Więc skoro ta manipulowana osoba jest ok, to i ja powinnam odpuścić? A druga sprawa: mąż i dziecko. Czy jest sens rozmawiać z mężem po raz tysięczny na ten sam temat (takie standardowe rozmowy, kto czego robi więcej w domu, a kto mniej, a kto więcej zajmuje się dzieckiem i wstaje w nocy itp typowe rozkminy ego). Czy lepiej zająć się sobą i zmieniać siebie i dawać więcej od siebie i szczerze robić więcej, to lustro pokaże nam to samo?
A co jeśli szczerze robimy dużo więcej w domu, zajmujemy sie dzieckiem i też zawodowo pracujemy, to wiem że nie możemy oczekiwać czegoś w zamian, bo od razu jest to nieszczere i wahadła nas zrównają, ale czy tak normalnie po ludzku ta druga osoba nie powinna się ogarnąć i zrobić czegoś dla nas, tak po prostu, bez gadek, bez upominania, bez ciągłego proszenia, a weź idź coś zrób? Trochę tego nie ogarniam i to nie chodzi o to, że czegoś oczekuję nadzwyczajnego, chciałabym tak normalnie z miłością, bez czepiania się, bez fochów, ale z takim super partnerstwem i bez proszenia, czy tak się w ogóle da z facetami? Żeby ogarniali takie rzeczy, jak kobieta, żeby wiedzieli co trzeba zrobić, nie zadając przy tym tysiąca pytań i leniwie spoglądając na Ciebie, wiedząc, że im więcej pytań zadadzą, to kobieta zrobi to sama? Takie rozkminy dnia codziennego, o ile ogólnie jestem szczęśliwa, takie codzienne „problemy” czasem mnie przytłaczają.
Oczywiście obie kwestie poruszone przez Ciebie są proste dla Twojej duszy jak budowa cepa i Ty dobrze znasz odpowiedź transcendencji, ale właśnie trochę nie ogarniasz. Dlaczego nie ogarniasz? Bo chcesz mieć ciasteczko przebudzenia, czyli świadomości i nadal jeść ciasteczko uśpienia, czyli ego. Dlaczego nie ogarniasz? Bo wciąż śpisz i nie zrobiłaś jeszcze pierwszego kroku ze skrzyżowania, jeszcze nie jesteś w drodze. Nic dziwnego, bo dom, praca, dziecko

sen

To co napisałaś to nic innego, tylko dwa donosy. Na kogoś, kto daje sobą manipulować i godzi się na to, bo być może nie wie, że to manipulacja, oraz na męża, który powinien bardziej palić się do prac domowych i odciążania żony, na której spoczywa coraz więcej obowiązków. Na tle tych ludzi wypadasz na bardziej światłą, sumienną i obowiązkową, a jednak najbardziej rozczarowaną, a nawet pokrzywdzoną.

Czy w związku z tym masz związane ręce tą całą transcendencją przeplecioną transerfingiem rzeczywistości i nie wolno Ci (really?!) uświadomić zmanipulowaną i upomnieć się o należne Ci, według Ciebie, partnerstwo? Czy to aż tak? ... to nie chodzi o to, że czegoś oczekuję nadzwyczajnego, chciałabym tak normalnie z miłością, bez czepiania się, bez fochów, ale z takim super partnerstwem i bez proszenia ... Z przebiegłą maestrią i lekkością woalu przedstawiasz postawienie stanowczych warunków swojego właściwego zachowania, z zastrzeżeniem, że coś za coś. Owszem, będzie normalnie, bez fochów i z miłością, ale za coś, za super partnerstwo. Sorry, ale to budowanie potężnych potencjałów ważności, to porównywanie ile on ile Ty, to coś za coś, to wahadło destrukcji, to krzywe zwierciadło rzeczywistości.

Ta gra nie jest tak oczywista. To jest zmaterializowany świat wirtualny, to jest tak naprawdę bardzo dziwne.

Pomyśl co by było, gdyby tygrys zjadał antylopę, a następnie przeżywał ostre poczucie winy. Przecież zaraz siły równoważące walnęłyby w tygrysa jakąś karą, przed którą tak się trzęsie.

porównania

Mąż nie bawił się w dom, jako dziecko, to nigdy nie była strefa jego pasji. A teraz zamiast chodzić na polowania z odchowanym już synem, oczekuje się, że ma się zajmować kaszką, kupką i porządkowaniem pawlacza, do tego z własną inicjatywą. Nie odczuwa więc żadnego poczucia winy, nie piętrzy potencjałów, nie spada na niego wyrównanie sił równoważących.

czy on się bawił w dom?

Owszem ten mężczyzna coś tam ślubował Tobie, ale gra w tę grę na własne konto, a gdy pojmie o co w tym wszystkim chodzi, ewoluuje, będzie Cię jeszcze bardziej kochał,  ale nie musi nic robić z wymienionych czynności. Owszem dzięki Wam zalogowało się do gry dziecko, którym opiekujesz się z miłości. Dziecko zniesie wiele zaniedbań, ale nie zaniedbanie miłości. Dziecko bez miłości gaśnie. Nie porównuj się z nikim, ani z kuzynką, że nie skumała oczywistego, ani z mężem, że Agata więcej zamiata, bo piętrzysz tylko potencjały. Ta gra nie jest zdroworozsądkowa, gdyż ego nigdy nie było zdrowe, ego to chory program.

po co tutaj jesteś?

Grasz w grę, a jednocześnie wiesz, że do przebudzenia musisz być w drodze, żeby osiągnąć jakikolwiek własny cel musisz być w drodze, bowiem gdy tylko leniwie przycupniesz na zapiecku, natychmiast pojawią się lęki, lub piętrzenie ważności celu, własnej osoby, poczucia niesprawiedliwości. Nie ma lepszego sposobu na codzienne rozbrajanie bomby lęku i ważności, niż przez działanie. Każda czynność pozornie niezwiązana z celem i tak Cię do celu przybliży, bylebyś tylko wykonywała ją z uważnością. Gdy sprzątasz, czekasz na przedszkolaka, czy zerówkowicza, przewijasz dziecko, zbierasz skarpetki męża rozrzucone wokół tapczana, wszystko to może być Twoim ruszeniem ze skrzyżowania, pod jednym warunkiem, że wyciszysz natenczas ego. Że pobędziesz sobie w tej czynności, bo wszystko jest tak samo ważne.

Uważasz, że dzień, w którym kupujesz swoje pierwsze Porsche jest ważniejszy, od dnia, w którym kupujesz słoik organicznego dżemu. Że wigilia jest ważniejsza od pochmurnego poniedziałku, gdy czeka Cię tylko poniedziałkowa rutyna. Tymczasem każdy dzień jest Twoim świętem.  Grasz, uczysz się codziennie jak żyć świadomie i sprawdzasz swoje umiejętności. Każda sytuacja, którą odbierasz za nie w porządku jest oczywiście Twoją nauką, zrozumieniem.

ego

Wiesz co widzi wokół siebie fatalista? Widzi bezsens. A wiesz dlaczego? Bowiem tak myśli o rzeczywistości, ma pewność, że dostanie łupnia i właśnie dokładnie to bierze od Wszechświata. Tymczasem jest absurdalna zasada wręcz niepojęta i niepojęte jest to, że działa zawsze.

Jeśli postanowisz postrzegać pozornie negatywną zmianę w scenariuszu jak pozytywną, to wszystko takim właśnie się okaże

Ale co może być pozytywnego w jawnej porażce i co może być dobrego w nieszczęściu? Za każdym razem stykając się z tym lub innym zdarzeniem dokonujesz wyboru jak się do niego ustosunkować. Gdy tracisz równowagę w drobnostce, potem lawinowo rozwijają się przykre sytuacje.

To Ty jesteś sprawcą łomotu

To do Ciebie należy wybór jak podejdziesz do sytuacji, że mąż zadaje dziesiątki pytań pomocniczych, naprowadzających go na lokalizację szafy, czy zmywarki w domu, albo adresu przychodni weterynaryjnej, ba, mąż nie wie, że w domu jest pies.

zapomnij to tylko reklama patelni, do tego z teflonem

Masz dokładnie takie życie, jakie myślisz, że masz. Mąż jest dokładnie taki jak o nim myślisz. Bliska osoba z rodziny jest dokładnie tą dupą wołową, która daje się robić w bambuko, bo tak postrzegasz tę sytuację. Wyobraź sobie, że bardzo kulturalna osoba daje się w milczeniu okraść, bo nie chce udowadniać swojej racji, że właśnie się ją okrada, bo taktownie nie chce złapać złodzieja za rękę, bo świat nie składa się ze złodziei, tylko czasami ktoś chce coś posiąść szybciej niż konwencjonalną drogą zdobywania przedmiotów. Widziałaś ludzi, którzy nikogo nie przekonują o swoich racjach, rozmawiają pięknie, nie piętrzą potencjałów własnej ważności, z zaciekawieniem słuchają innych, nawet według Ciebie idiotów?

Ta zasada działa zawsze

Możesz w ten sposób spojrzeć na osobę, która daje się manipulować. Po prostu godzi się na to i sobie obserwuje co dalej. Gdy tak będziesz patrzyła na świat, dostaniesz taką rzeczywistość. Wokół pojawią się ludzie uprzejmi, mili, dobrzy, będzie mniej jazgotu i problemów.

i kto się bawił się w dom?

Jeśli założysz, że zabawa w dom, dziecko, urządzanie salonu, to nie są pasje Twojego męża, bo nigdy się w to nie bawił  w dzieciństwie. Tak naprawdę nasze pasje i najbardziej szczere cele rodzą się w dzieciństwie. Miliony kobiet na świecie doskonale realizuje się w tej samej pasji, jaką była zabawa w idealną panią domu i idealny dom z żurnala o designie.

a Ty byłaś taka ...

Ale chłopięce awatary (najczęściej) nie bawiły się w dom. Była akcja, były łuki, machiny oblężnicze, budowanie struktur klockowych, zero jednorożców i koników Pony. Tacy byliśmy, takie cele nam pozostały, bo były prawdziwe w tej grze, płynęły z duszy. Po czym ego Ci mówi, rób dziewczyno karierę, bo dojdziesz do czegoś, zobacz ile fakultetów ma Dżiena (w domu Gienka), od czego masz równouprawnionego męża, niech się budzi z ręką w nocniku, to nie Twoja brocha. I idziesz w tę swoją orkę, po sukces, po ważność, po porównania z innymi, i ocenianie wszystkiego i w końcu lądujesz w wyścigu szczurów, a obok Ciebie dyszy w kołowrotku Twój ślubny, z mściwą satysfakcją udając, że nie wie, gdzie jest schowek na szczoty, a w tle dygoczą z powodu kolejnej porcji sprawdzianów Twoje dzieci. Tymczasem cel osiąga się lewą nogą do lusterka.

... z super partnerstwem i bez proszenia, czy tak się w ogóle da z facetami?...

A czy mikro faceci pasjonowali się kiedykolwiek zabawą w dom? Czy jak pojedziecie na surwiwalowy biwak, to on nie będzie miał pojęcia, gdzie leży tomahawk, szpadel i grochówka w puszcze na ognisko? I kto będzie zadawał milion pytań ze wzrokiem mętnym i niechętnym jakimkolwiek odpowiedziom?

... Takie rozkminy dnia codziennego ...

Jeśli chcesz, aby życie przebiegało tak jak chcesz, zgodnie z Twoim zamiarem, zejdź z siebie i z innych, a w zamian za to naucz się akceptować to co jest i dostrzegać plusy każdej sytuacji. Wesprzyj swojego męża i osobę z rodziny w ich zamiarach. Patrz na świat nie tyle, że przez różowe okulary, bo to jest kłamstwo, to się nie sprawdzi, ale przez śmiech. To zadziała zawsze. Jeśli jakakolwiek drobnostka wywoła w Tobie gniew i poczucie niesprawiedliwości, czyli podbijesz własną ważność, już za chwilę będziesz emitować na niższej częstotliwości niekorzystnego odgałęzienia. I poleci. Jeśli ta sama drobnostka wywoła w Tobie śmiech i poczucie kij z tym, czyli własna ważność nie pojawi się wcale, już za chwilę będziesz emitować na wyższej częstotliwości korzystnego odgałęzienia. I poleci.

No i dzyń dzyń, się budzisz się

z miłością

 69
  • Karolina   IP
    Ok. "Zejdz z siebie I z innych" ale to mi bedzie wstyd ze dziecko ma brudne uszy! Córka lat 4 chce kapac sie tylko z tatą ogólnie ma tatoze a tatuś zawsze jest w innym swoim swiecie w porze kapania I usypialnia dzieci. Codziennie o to jadka w domu. Ja w tym czasie nie ogladam tv tylko ogarniam mlodego rok 1. Czy mam robic wszystko sama I jemu odpuscic ? To wtedy awantura ze dziecku zabawe przerywam. I badz tu madry. Pepsi rozkimasz taki typ ego?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Kuroszka   IP
      Był komentarz o rozstaniu, to i mnie naszło... Co, jeśli facet po trzech latach związku mowi: "Mam poczucie, że niszczę Ci życie. Fajna jesteś dziewczyna, ale nie ciągnie mnie do Ciebie."?
      Nie mieszkamy razem, dodał jeszcze, że jak mieszka sam, to można oczekiwać, że będę mu sprzątać... :(
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • ew   IP
        czytam i się próbuję oddepresjonować
        stara menopauzalna depresantka:)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Przemol  
          Drogie Panie, mężatki, narzekające na faceta bez szmaty, którego trzeba prosząco nieomalże błagać. Jest tak, że jest równouprawnienie jest ;-)
          (I jak bym chciał włożyć kij w mrowisko, to spytałbym się dzięki komu to? Kiedyś kosmitki takie były na Ziemi. Sufrażystki się zwały. Ale nie chcę. Więc się nie spytam ;-))

          Facet od wieki wieków ma rozmnażać swoje geny celem ich dalszego przetrwania. Geny te ma zostawiać gdzie się tylko da. Tak mu natura podpowiada. I nie musi, nie powinno nawet, to być w jednej li tylko jaskini. Tak mu natura podpowiada. (Skąd my to znamy, he he.)

          Zatem w obecnych czasach nie tylko kobiety mogą być samodzielnymi biznes woman, radzącymi sobie bez mężczyzny lepiej niż z. Facet co to umi i uprać, i uprasować, i ugotować, to po co mu żona?
          Nie sprawdzałem ale, poza tym, wielu twierdzi, że sprzątaczka na 1/8 etatu wychodzi taniej niż małżeństwo/partnerstwo jak to się teraz modnie mówi i robi.

          A taki jest jeszcze plus, że na topie jest aby singlem być. Co to z r(R)óży na k(K)alinę, z l(L)iliany na j(J)agodę. Bo skoro umi, to po co mu właściwie ciągle jedna tylko baba (przepraszam za zwrot). Dyć tego kwiatu jest pół światu. Nie trza się facetom obecnie teraz ograniczać, bo równouprawnienie zaczęło działać w obie strony.

          Choć prawdą jest, że aktualnie, ci co bardziej wrażliwi, to samotni zwyczajnie są. Zwyczajnie. I nawet nie szukają już kobiety. Choćby i najlepszej na świecie. Bo umią. Bo umią.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • shatek   IP
            If you get the inside right, the outside will fall into place. As soon as you honor the present moment, unhappiness and struggle dissolve, and life begins to flow with joy and ease. When you act out the present-moment awareness, whatever you do becomes imbued with a sense of quality, care, and love - even the most simple action.
            ~ Eckhart Tolle
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także