Jak odkryć co mnie pasjonuje? Jak sprawić żeby mi się układało w życiu miłosnym?
  • 44Autor:44

Jak odkryć co mnie pasjonuje? Jak sprawić żeby mi się układało w życiu miłosnym?

Dodano: 38
Świat ludzi żywiących się trawą jest mocno podzielony.

Część to anty-konsumpcjoniści, dążący do zachowania minimalistycznej dla „posiadam” i maksymalnej dla „jestem”, nierównowagi. Kiedyś, pomimo protestów duszy, usiłowałam się do tej grupy wtłoczyć, bo na gałkę wydawali mi się znacznie bardziej transcendentni, w znaczeniu mili. Jednak czułam się dość nie na miejscu, jakbym na wilczą sierść wdziała owczą skórę. W przeciwieństwie do drugiej części trawożerców, która podąża własną drogą do dobrobytu na każdym poziomie.

I taki komć:

Jestem człowiekiem, kobietą wybitnie chyba wykreowanym przez system, przez Matrix. Całe życie szłam jak inni, wytartymi ścieżkami, typowymi schematami. I tak teraz jestem na zakręcie. Świeżo po rozstaniu, z kolejnym nie wyszło. Moje wykształcenie – administracja i nauki ekonomiczne - to też był nie do końca świadomy wybór, nie było to coś zgodnego ze mną. Ale właśnie, właśnie … Ja nawet nie wiem co jest zgodne ze mną. Tak mnie chyba już zaprogramowano, że nawet nie wiem co mnie naprawdę pasjonuje, a co lubię, bo to jest modne czy coś w ten deseń. Nie wiem nawet do końca jaka jestem, nie potrafię siebie określić poza tym, że jestem miła, pomocna, uczciwa, czyli tak jak większość osób.
W dzieciństwie też nie było nic takiego, co by dawało jakieś podstawy do rozwoju, nie przejawiałam talentu sportowego, lubiłam jak każda dziewczynka malować i bawić się lalkami. Pomijając już to, że byłam wybitnie wylęknionym dzieckiem. W szkole doszło prześladowanie przez rówieśników, kłopoty zdrowotne. Teraz się z tego trochę wyprowadziłam, wyprostowałam i … chciałabym się na nowo zdefiniować. Jak odkryć samą siebie? Jak dowiedzieć się „co jest moje”? Jak odkryć co mnie pasjonuje? Jak sprawić żeby mi się wreszcie układało w życiu miłosnym? A może raczej jak się dowiedzieć czy życie rodzinne jest dla mnie, czy powinnam mieć dzieci, bo na razie jestem taka pośrodku – mogę mieć, ale też mogę nie mieć. Jak dotrzeć do tego wnętrza? Na razie po przeczytaniu paru artykułów staram się kreować świat myślami, zmieniłam dietę, żeby nie mieć zamglonego umysłu, przymierzam się do 4 szklanek, zaczęłam się więcej ruszać. Myślę, że powinnam się wziąć za generalne porządki w moim domu, pozbyć staroci, że to mogłoby być pomocne. Myślę nad medytacją, nad siedzeniem w ciszy, żeby usłyszeć siebie, ale nie wiem czy to dobry trop. Co powinnam zrobić, żeby dotrzeć do samej siebie?
Pisząc e-booka o zarabianiu w necie spodziewałam się pytań nie tyle, o monetyzację strony, bo to wahadłowe, ale o techniczne i merytoryczne rozszerzenia tematów, jak pisać, ile pisać, gdzie umieszczać, a może z prawa na lewo, konwertować żeby chciał ktoś, jak zwiększyć zasięgi i w tym stylu się spodziewałam zapytań, gdy tymczasem pytający głównie chcą się dowiedzieć jakie są ich osobiste tajemnice duszy? Ale co pisać, co robić, jakie ja mam pasje, kim jestem w tym życiu? Pepsi co ja lubię robić? To właśnie należy się dowiedzieć i zacząć robić to, jak radził Laska z nomen omen niepłaczących chłopaków.

... "Jak odkryć samą siebie? Jak dowiedzieć się „co jest moje”? Jak odkryć co mnie pasjonuje? Jak sprawić żeby mi się wreszcie układało w życiu miłosnym?"...

Owszem, przekonania to są fikcyjne, narzucone Ci od dziecka idee, które kodujesz o sobie, o kimś, czy o zjawiskach typu, ci co mają do szkoły pod górkę mają gorzej w życiu. Przekonania są o tyle trudne do demaskacji, że bierzesz je jako własne prawdy, a nie ograniczenia myślowe. Przekonania i lęki, to są programy ego, czyli ego. Takim przekonaniem, mocno blokującym Cię na realizację swojego celu, może być "nigdy nie znajdę pracy w tym psychicznym kraju". Albo od innej dupy strony "myślę nad medytacją, nad siedzeniem w ciszy, żeby usłyszeć siebie, ale nie wiem czy to dobry trop"... Dżizas, bo ja mam tu wykazywać się stoickim przebieraniem palcami jak Osho, który twierdził, że ze związanymi dłońmi nie wydukałby ani słowa. Nawijać bez piętrzenia potencjałów, żeby mnie nie grzmotnął kokos w czoło mam, ale powiedz mi, jak mam to zrobić, gdy Ty zamiast usiąść w ciszy i pomedytować, doświadczyć, pisać własną teorię wszystkiego, albo nie robić nic, bo taką masz wolną wolę, pytasz mnie, czy to dobry trop?

Ja Ci mam powiedzieć, żebyś zajęła się porządkiem w szafie? Ustalimy to razem? Really, ktoś tu zaraz oszaleje. Jest taka scena w Oscarze (film z lat 70.) z Louis de Funès, gdy on doprowadzony do ostateczności komedią pomyłek i absurdum, zaczyna grać w klasy (w salonie) rzucając zamiast szkiełkiem, aparatem telefonicznym. Mam ochotę zrobić to samo, przydeptać sobie koniec nosa i długo naciągać. Z drugiej strony czuję, jaka jesteś bezbronna w tym wszystkim, jak turlasz się w typie ślicznego koralika po posadzce i niewiadomo, gdzie się zapodziejesz. Wiesz koraliku? Jesteś w grze. Ale to nic złowieszczego, wręcz przeciwnie, poszukiwanie własnej prawdy, teorii wszystkiego, bez źdźbła cudzego programu, byle po swojemu, byle zgodnie ze sobą, to już jest krok milowy. Zrób cokolwiek, ale żeby to było Twoje, inne, indywidualne. Krynicki Nikofor był analfabetą, nie miał pojęcia o malarstwie, ale malować musiał, bo odkrył je w sobie. W Tobie też jest świadomość, niezbyt stara, niezbyt doświadczona, bo lękliwa. Poziom lęków wskazuje na stopień ewolucji świadomości duszy. Im więcej lęku, tym wyższa entropia, tym niższe wibracje, tym mniejsza świadomość i takie tam. Wykorzystaj swój lęk do wzrastania, wszystko jest możliwe. Ludzie ze strachu robią cudowne rzeczy. Wyjdź naprzeciw lękowi, podaj mu rękę. Zadziałaj po swojemu, nie po mojemu, nie jak Louis de Funès, nie jak Osho, tylko jak Ty. Wszystko jest tak samo ważne. Postaw na swój indywidualizm. Co Cię w ogóle obchodzi facet, czy rozkminy na temat rodziny? Dopóki nie kochasz siebie, nie troszczysz się o osobę kochaną, nie za bardzo nadajesz się do kochania innych. To dotyczy każdego z nas. Przez ego, czyli program lękowy nie umiemy kochać, nawet siebie, a od tego trzeba zacząć.

W rzeczywistości Polska to nie jest psychiczny kraj, i nie zarządzają nim psychiczni, tylko tak jak wszędzie ogromne i mniejsze wahadła destrukcji, które pojawiają się natychmiast gdzie rodzi się jakaś naturalna struktura, typu mrowisko, ul, czy zbiór lekarzy, podzbiór popleczników ugrupowania politycznego, czy klasa, gang motocyklistów, albo zbiór singielek zalogowanych i nawijających o przekonaniach, niby o prawdach własnych na stronie FB. Wciąż obok tematu, wciąż przez sen. A więc wahadła wzajemnie zwalczające się i szukające popleczników trącają się, ścierają, oczerniają, w swoim beznamiętnym dążeniu do własnego celu, przy okazji tarmoszą swoich popleczników i antagonistów bez różnicy, gdyż zwroty piętrzących się potencjałów nie mają żadnego znaczenia. I Ty w tym wszystkim na skrzyżowaniu, zadająca podstawowe pytanie: jak nigdy nie nauczyć się grać? Siedzieć, nie ruszać się, obmyślać obmyślanie? Umówimy się na umówienie? To bardzo znamienne. Ktoś będąc omamiony własnymi przekonaniami rzeczywiście w zwierciadle rzeczywistości otrzymuje niejako kraj psychiczny, bez pracy dla siebie. Tak jak Ty otrzymujesz rzeczywistość, z której nie jesteś zadowolona, bo wiesz, że coś istnieje, coś poza tą dupiastą, niezrozumiałą i męczącą rzeczywistością, tylko gdzie to jest? Gdzie siedzi fajny chłopak w rogowych okularkach, nie hipster, ale też nie dandys, taki fajny, w dobrze skrojonym włoskim garniturze, ale w trampkach wintycz, i taki zwyczajnie zakochany i zwyczajnie fajny przy stole, w banku, w łóżku, w końcu w dziecinnym pokoju malujący niebieskie ściany w białe chmurki? Gdzie jesteś? I byłby się pojawił niespiesznie, ale Ty nie jesteś pewna, że się pojawi, bo myślisz, że w tym psychicznym kraju nie ma dla Ciebie pracy. Więc nie ma pracy. Wszechświat da Ci, a raczej możesz sobie wziąć absolutnie wszystko od wszechświata, pod jednym warunkiem, że jesteś tego pewna, że wiesz, że to już masz. Rzeczywistość to zwierciadło, odbicie Twoich myśli.

... "Jak dotrzeć do tego wnętrza?"...

Już jesteś w tym. Dawałam kiedyś ten przykład, że ucząc się AutoCad'a (program do rysowania miedzy innymi projektów architektonicznych), marzyłam, żeby skończyć już z 2D i zacząć rysować w przestrzeni 3D. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rysując 2D cały czas byłam też w 3D, tylko należało jeszcze wyobrazić sobie oś Z, nic więcej. Podobnie jest z Tobą, już jesteś we własnym wnętrzu, na tym planie od początku logowania, cały czas jesteś własnym wnętrzem. Nawet ci, co z sukcesem trenują wychodzenie z ciała i tak cały czas są w sobie. Już dotarłaś, tylko nie chcesz, wydaje Ci się, że nie potrafisz, nie ruszyłaś ze skrzyżowania, żeby zobaczyć oś Z. Widzisz tylko osie X i Y. Twoje przekonania działają jak ograniczniki Twoich nieograniczonych możliwości sprawczych, a w tym drogi do dobrobytu na każdej płaszczyźnie, uczuciowej i materialnej. Ludzie żyją z przeświadczeniem, że nigdy nikt nie będzie ich kochał i pożądał, bo dostali czarną polewkę od kogoś w liceum, a na studiach arbuza. Przekonania na temat miłości, własnych możliwości, samouleczenia działają jak wielki znak stop na Twojej drodze. Nie pytaj mnie, czy to, czy siamto, po prostu próbuj po swojemu oswajać lęk. I to będzie Twój pierwszy, indywidualny, osobisty, autorski krok ku przebudzeniu. A to działanie rozproszy potencjał ważności ruszenia ze skrzyżowania. I poleci:)

z miłością Louis de Funès

 38
  • Siditu   IP
    Mnie się rzeczywiście udało spełnić oczekiwanie jedno, kiedy akurat moje myśli i ciało zaprzątało coś zupełnie innego w sąsiednim kraju. Mój dodatek redakcyjny, mały rys konceptualny później okazał się wśród krytyków cenniejszy, niźli wszystko wcześniejsze, co ostatnio jeden z nich nazwał nudą, narastającym wraz z lekturą znużeniem. Teraz nie wiem, czy pisać nadal, a jednocześnie to smutne, że ignoruję pochwały i korzystne sygnały. Trochę jak Chylińska, która na sto dobrych słów skupi się i tak na jednej reprymendzie. Czasami, gdy Cię czytam, nachodzi mnie ochota, by dokończyć, skompletować i ułożyć teksty, powysyłać do wydawnictw i coś wypali. Innym razem spoglądam na ten ogrom świetnej literatury i stwierdzam, żeby poczekać, poczytać, dokształcić się, wyciszyć, wycofać. Kończy się przeto na eskapizmie. Czy to moja niedojrzałość, czy infantylna wiara w bajki, że ludzie będą mili?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Agg   IP
      Pepsi a kiedy (orientacyjnie) się znowu pojawi w sklepie D3K2? Chyba już od dłuższego czasu nie ma
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Paulina87  
        Nie wiem czy czytałam to na blogu czy u Zelanda a może sama sobie wymyśliłam ;)
        a mianowicie, że pragnienia duszy często ujawniają się w dzieciństwie. Tak autentycznie jest? Oraz , że powinniśmy jakby spełniać te pragnienia duszy ? Ostatnio przy którymś artykule wspominałaś , że są kobiety które robią karierę mimo, że pragnieniem jej duszy jest rodzina i dom, albo na odwrót . Powróciłam do swojego dzieciństwa, rozmawiałam z mamą o sobie i odkryłam coś na swój temat, lepiej się czuję jak dobrze wyglądam - co więcej lepiej nawet pracuję wtedy - nie porównuje się z ludźmi obok -i mama opowiedziała, że nawet jako 2 latka przebierałam się w jej ciuchy, buty i zawsze chciałam być czysta i dobrze wyglądać - ok to tam akurat taka anegdota ale faktycznie pewne nasze pragnienia ujawniają się w tych młodszych latach ?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Ola   IP
          To ja zapytań - pepsi ile pisać , kiedy publikować ? Na bloga mam na myśli. Lepiej w dzień zwykły czy w weekend ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • anka   IP
            spojrzenie Louisa na końcu najlepsze, aż  uśmiechnęłam się do siebie i do Was :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0