Mój związek właśnie się rozpada, ale trzymam się go kurczowo
  • 44Autor:44

Mój związek właśnie się rozpada, ale trzymam się go kurczowo

Dodano: 19
Gdy zmieniasz dla drugiego człowieka swoje życie, jest to początek wspólnego końca.

Oznacza przejście z ekspansji, w skurcz, a życie z człowiekiem w skurczu oznacza konieczność dostosowania się do jego niskich wibracji. Nie wszyscy potrafią, a częściej nie chcą tego robić, bo to przestaje być ekscytujące. Co ekspansja, to ekspansja.

I taki komć:

Mój związek właśnie się rozpada, trzymam kurczowo, bo, mimo wieku, wydaje mi się, że pierwszy raz się zakochałam. To o mnie się bili, to ja zostawiałam, to ja łamałam serca, nie z satysfakcją, ale uciekłam od ołtarza już tyle razy, że teraz, to mnie zaskoczyło. Miłość wybuchła i po 2 latach – zdechła. Nie wiem, jak to rozumieć? Dlaczego teraz, kiedy poczułam, że to prawdziwe, mocne i w końcu serio chcę, staram się i rozumiem – dostaję apatię i niechęć. Dodam tylko, że zmieniłam, jak nastolatka, całe swoje życie dla niego (w domyśle dla siebie). Dla nikogo, nigdy w życiu tego nie zrobiłam wcześniej i nigdy więcej nie planuję. Może za dużo? Były deklaracje, było szczęście i spokój. Przestało. Z radosnej, pewnej siebie ślicznotki, stałam się smutną babą, której sama już nie lubię. Wierzyłam w ten związek, jak w nic na ziemi, mam pasję, odwagę, samodzielność, kocham i byłam kochana. Przyciągnęłam, teraz odpycham. Chociaż wierzyłam, jak nic. Każdy dzień to kłótnia o oziębłość, o brak aktywności, chęci, agresja i bunt. Odejść? (to umiem), popracować? (to czuję). Czego można się przez to, co się dzieje, nauczyć?
Niósł wilk razy kilka, poniesiono i wilka. Nie potrzeba tutaj specjalnych mecyi, znachorstwa, ani tym bardziej guślarstwa, bo sprawa jest oczywista, za bardzo chcesz. Będąc w takim stresie, wciąż myśląc o celu, nie jesteś już tą dziewczyną, którą wszyscy chcieli poślubiać wielbiąc, tylko zwykłym, wystraszonym dziewczyniskiem, raczej babiną, która napiera. Twój kortyzol w tym stanie jest wciąż podwyższony, jesteś w stanie walki, albo rozważasz ucieczkę, są to biochemiczne sytuacje w Twoim ciele, które po prostu nie pozwalają Ci wysoko wibrować i cieszyć się tym co masz. Wysyłasz na lewo i prawo niskie sygnały, przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się. Wahadło destrukcji tylko zaciera ręce z uciechy. Taka postawa wręcz zmusza faceta do odwrotu, jak od odpychającej strony magnesu się odbija, dosłownie nie pozwala mu ta siła z Tobą być. Nawet jakby chciał, nie może, tak inne wibracje od Ciebie walą, na tak innej fali teraz nadajesz. W tak bardzo innej dziewczynie się zakochał. Pomijając typ osobowości, jakim operuje Twój partner, czyli jego zmienność, chimeryczność, niestałość w uczuciach, przebieg jego poprzednich historii miłosnych, i tak otrzymał energetyczny przymus odsunięcia się od Ciebie. Oczywiście nasuwa się czytelna podpowiedź, to ja znowu będę taka jak kiedyś, fam fatale, lewą nogą do lusterka rzucać chłopaków potrafiłam, znowu taka będę, pokażę mu, a raczej udam co potrafię.
Ale to tak nie działa, teraz masz już doświadczenie kryzysu odrzucenia na swoim koncie, program ego zmienił software, jesteś osobą, której przydarzyło się coś takiego, wdarł się strach przyczajony za kołnierzem. Możesz mistyfikować oziębłość, że Ci to lata, że masz na to wyrąbane, ale rzeczywistość czyta nam w myślach. Stwarzamy ją przez nasze myślenie, jest odbiciem prawdziwych odczuć. Na nic wrzaski na nic krzyki, małpka Fiki-miki straciła pewność siebie i emanuje niską energią strachu. Rozwiązanie jest znacznie prostsze, niestety niekoniecznie zakończy się happy endem, w kształcie ja na tym weselu też byłem, miód oraz winko piłem. Nie ma sensu udawać, zamiast tego dobrze byłoby  świadomie próbować dostrzec w tej sytuacji coś dobrego. Odchodząc od siebie przestałaś spotykać fajnych ludzi, a swoje poczucie spełnienia, ba, szczęścia, zaczęłaś uzależniać od jednej osoby, jej chmurek i humorków. Wszelki fanatyzm, neofickie zachowania dzieją się po to, abyśmy poznali siebie od innej strony i wybuchnęli gromkim śmiechem. I to jest ta dobra strona tej całej historii. Poznajesz siebie, jakiej nigdy nie znałaś, doświadczając odrzucenia widzisz siebie w nowym świetle, wystraszona dziewczynka, która umie rzucać i odchodzić, ale nie potrafi przyjąć na klatę tego samego. Trzymanie się kurczowe takiego związku, jest jak zaciskanie chwytu zwanego krawat. Byłaś w ekspansji, teraz jesteś w skurczu, to diametralnie inne wibracje.

Zaakceptuj Twój skurcz, zgódź się na to co się dzieje, okaż sobie miłość, po czym spokojnie rusz z tego skrzyżowania, bądź znowu w ekspansji. Spotykaj ludzi, rób ciekawe rzeczy, puść tamto przyduszanie. Oddal się mentalnie i fizycznie. W takich historiach najbardziej zaskakujące jest to, że gdy rzeczywiście puścisz, tak naprawdę, niech idzie, trudno, przeżyjesz, masz też inne rzeczy na głowie, zrobiłaś co mogłaś, ale teraz koniec, zajmujesz się sobą, okaże się, że magnes znowu odwróci się i zaczniesz go przyciągać swoimi fajnymi wibracjami. Ten związek może wtedy przetrwać, gdy nadal będziesz tego chciała, ale to już nigdy nie będzie to samo co było. Nie da się wejść drugi raz do tej samej rzeki. Bywa też tak, że gdy pojawisz się znowu w ekspansji, nie zechcesz wracać z dwóch powodów. W tyle głowy pozostanie strach przed skurczem, który miał miejsce i to jest słaby powód, to jest brak odwagi, ucieczka, wysoka entropia. Przemyśl jeszcze raz tę decyzję. Drugi powód jest znacznie bardziej pogodny dla Wszechświata, czyli nas wszystkich, entropia obniży się, chaosu będzie mniej, a więc drugi powód, jakbyś jednak zechciała nie kontynuować tego związku jest taki, że owszem kochasz gościa nadal, bo kochasz wszystkich ludzi, do nikogo nie masz woltów, żalu, żadnego ale. Ale jesteś teraz w drodze, w prawdziwej ekspansji, na razie dasz sobie czas na zrozumienie, naukę, ewolucję. Kochasz.

z miłością

 19
  • Izi   IP
    Hej Kasiczka
    Ja tez opornie sie budze.....i chyba to ja poniekad trzymam sie kurczowo...pisalam tak do Ciebie a poniekad do siebie😅
    Pepsiaku fajny blog😍
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • zaanka1   IP
      Kurde, a mnie się wydawało, że ja mam swoje życie mam swoją jogę, swoją pasję. Czuje się piękna, mądra, wartościową kobietą. Mam wspaniałe dzieci, cholernie przystojnego męża, czytam Peps i inne podobne, codziennie się budzę z większą świadomością Jestem z tego dumna i tu masz ma romans. Co jeszcze muszę przepracować ?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Carrie   IP
        Nareszcie zrozumiałam co moi exowie mieli na mysli stawiając twardo "bo Ty się nie zmieniasz w związku" Dawno się tak nie uśmiałam.
        Jak to dobrze, że to exowie :D

        Dzięki 44 <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Ju ju   IP
          Lowe
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Martynika   IP
            Są różne sytuacje w życiu i gdy facet odsuwa się od nas bo wpadamy w smutek, jesteśmy mniej atrakcyjne, czy zabawne, to nie może tak wyglądać, że tylko wibracje nas przyciągają. Jeżeli się kochamy to powinniśmy to zrozumieć, zauważyć że coś jest nie tak, wspierać się. Po co wracać do człowieka, który nie docenił naszej wartości? Nie zasługuje na bycie ze mną kiedy jestem najlepsza, skoro nie wytrzymał tych trudnych chwil. Czuję ciągle poczucie winy, bo byłam w identycznej sytuacji i czytając te wszystkie "porady" w internetach opadam z sił, bo kobietom próbuje sie wmówić, że zrobiły za mało, myślały źle, a mężczyzna czeka tylko na dobre wibracje...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także