Zakochania (w koledze z pracy) bez wzajemności uciążliwa dewiacyjność 
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Zakochania (w koledze z pracy) bez wzajemności uciążliwa dewiacyjność 

Dodano: 19
betrayal/pepsieliot.com
betrayal/pepsieliot.com
Problemem zawsze jest lęk, a rozwiązaniem zawsze jest miłość.

Ostrzeżenie! Uprzejmie się zauważa, iż stosowanie biohumusu w celu nawilżenia orchidei jest niezwykle skuteczne. Storczyk sterczy kilkoma bujnie kwitnącymi odnóżami od paru miesięcy i nie zamierza przejść w stan spoczynku bynajmniej. Co jest zasadniczo bardzo zaskakujące i zagadkowe, gdyż tego typu rośliny doniczkowe z Lidla, w dość krótkim czasie reformują się udanie w zbiór dawno wymarłych gatunków. Upees, to nie to ostrzeżenie, teraz idzie właściwe. Uprzejmie zauważa się, że stosowanie podchwytliwych sztuczek ego w celu rozpalenia ognia nieistniejącego romansu z Biedronki, oraz nieobecnych problemów jest niebywale skuteczne. Nieistniejący romans sterczy kilkoma bujnie dymiącymi odnóżami i nie zamierza przejść w stan popiołu, mamiąc wyimaginowanym diamentem. Póki co, praktycznie zwęgliło się uczucie do nudnego męża, dzieci owszem kochane, ale jakoś inaczej, bardziej z jaśniepańska, coś jak z Fredry Aleksandra, za to podłogę nowo nabytego domu grubo wyściela dywan suszonych putpuri w metaforze papierków po mieszance krakowskiej.

candy/pepsieliot.com

I taki komć:

Mam problem, chyba zrobiłam go sobie nawet sama. Jestem z mężem od 10 lat razem, mamy 2 dzieci i niedawno kupiliśmy dom, wszystko niby cudnie. Przed paroma miesiącami zaczęłam nową pracę i zakochałam się tam od pierwszego tak zwanego spojrzenia. Po paru tygodniach flirtu mój obiekt nie wykazuje już wiecej zainteresowania, nigdy nie doszło między nami do bliższego kontaktu więc nie mam odwagi prosić o wyjaśnienie. Powiedziałam mu nawet, że go lubię, bo myślałam, że to zmieni sytuację. W zamian usłyszałam, że on o tym wie. Boli mnie to bardzo, dużo płaczę, bo nie mogę wybić go sobie z głowy. Mówi się, że takie zauroczenia mijają, a mnie trzyma i trzyma. W efekcie mój mąż czuje, że między nami jest juz coś nie tak, straciłam częściowo zainteresowanie rodziną i dziećmi, a męża już nie kocham. Objadam się słodyczami na poprawę humoru, a potem cierpię, bo tyję. Ciężko mi się zdecydować, żeby rzucić tę pracę, bo z jednej strony lada moment dostanę awans, a z drugiej mam nadzieję na tę miłość. Mam takie momenty, że chcę się spakować, rzucić dom, pracę i uciec, tylko że to nie jest rozwiązanie. Co ja mam do cholery zrobić?

shoes/pepsieliot.com

Chyba zrobiłaś go sobie nawet sama? Chyba? Dlaczego to nie jest rozwiązanie? Spakuj się i ucieknij, zobaczysz kim jesteś, może wreszcie dotrzesz do siebie samej i zorientujesz się, jak bardzo jesteś we władaniu ego. To Twoje ego rządzi, te wszystkie subtelnie zawoalowane aromaty duriana (durian ostro zalatuje, jakby kto pytał), które Ci wciska, że zauroczenia mijają, a Ciebie trzyma i trzyma (aż parę miesięcy sic!), co ma oznaczać głębię tego zauroczenia, a w rzeczywistości oznacza, że to Ty się tego kurczowo trzymasz, z nudów, z potrzeby ekscytacji, z nałogu do ekscytacji. Nie puszczasz, to się Ciebie trzyma. Tak, właśnie jesteś w potężnym nałogu odczuwania emocji ekscytacji, która słabo uwidacznia się w 10 letnim związku. Nie kochasz męża, dzieci Cię nie rozpalają, tylko facet, który nie jest Tobą zainteresowany, bo wyczuł pismo kichawą. Nie rezonuje z problemami, które idą z pannami z nałogiem ekscytacji. Tak naprawdę faceci nie chcą spotykać egzaltowanych rosyjskich kochanek, nie znoszą tego jak podmokłej pizzy. Mówi się, nie podejmuj pochopnej decyzji, idź się z tym przespać, i teraz przyda się podobna porada dopóki to Twoje ego rządzi, dopóki założyło Ci spudelkowane pęta na ośrodek komunikacji z własną świadomością, nazwijmy ją duszą. Okazuje się jednak, że czasem pozostawanie w stanie błogiej nieświadomości pozwala ominąć pigułkę na nadciśnienie i podwyższony kardiopuls. Tyle, że Twoja nieświadomość nie jest błoga, to jest bolesny sen niezrozumienia o co w tym wszystkim chodzi. Nie wiesz, że jesteś w grze?

Problemem zawsze jest lęk, a rozwiązaniem zawsze jest miłość

Kminisz coś z tego? Suponuję, że kierownik Lidla z zachwytem na koniec dnia odrysowuje konsekwentnie od tych paru miesięcy (zakochania) rosnącą sinusoidę Twoich zobowiązań finansowych (słodycze) i już planuje na tej podstawie zakup klimatyzowanego bungalowu na jednej z rajskich wysp Morza Andamańskiego. Taki to mniej więcej problem Cię dotknął, i przez to, to tycie.

Zakochania w pracy bez wzajemności uciążliwa dewiacyjność

Konsekwentnie do bólu weź na klatę prawdę, i być może nie będzie to wizja Twojego ego. Podobnie, jak teraz udając się do sklepu z tekstyliami których rozmiar  faktycznie ukontentuje nowe ciało (nasmarowane bio kokosem się wsyśnie), choć odczytanie napisu na szyldzie (hej puszyste) spowoduje u wielu długotrwałe migotanie przedsionków. Zaczyna się trywialnie i trywialnie kończy, ona pisze maila, który omyłkowo trafia do niego, a on odpisuje i potem ona odpisuje. I tak przez 2 lata ona pisze, on nie odpisuje, nawet nie zagląda na tę skrzynię. Albo on coś powiedział, ona coś odpowiedziała, po czym on zapomniał, a w niej galopujący głód romansu sprawia, że niechybnie dałaby się uwieść, więc jeszcze raz mówi, ale on już to wie, ale ona je od teraz cukierki i nie chce już umizgów mężusia, bo to nudne.

Wiersz biały jak owca, lub czarny, jak czarna owca

(melorecytując)

A dzisiaj chciałabym być gęsiareczką, bernardynem, albo nawet Kopciuszkiem Leżeć z kolegą z pracy na łące bez kleszczy, pełnej cykad, bąków i motyli Wdychać bez alergii kosmatkę, kostrzewę, firletkę, turzycę i różową koniczynę Zostawiwszy w tyle przewidywalny alkierz i nudnego męża (kolejność dowolna) I mak oddzielać od piasku i kwaśny bundz popijać wodą, byle tylko z tym kolegą z pracy

Refren

Oj czemu, ten kolega z pracy woli pracować W pracy zamiast mieć owocny romans Chociaż już wie, że mężatka go lubi W domyśle coś więcej, oj czemu, oj czemu

sheep/pepsieliot.com

No i całkiem na poważnie, rozumiem, że tak to czujesz i wiem, że się z tym męczysz. I dobrze byłoby teraz dać sobie trochę czasu, nie gadać z własnym ego, bo Cię wyprowadza na manowce, ewidentnie. Po pewnym czasie, gdy pojmiesz co to ego, a co to świadomość, zapytaj własnej duszy, ona zawsze wie, no i zwykle chce w końcu ewoluować. Na razie podwyższasz entropię w tej grze. Dzyń dzyń, budzisz się. Kocham Cię i zależy mi na tym, żebyś tylko skumała się z własną duszą. Jak ona powie, świrujemy z tym, spoko, ale póki co, ego założyło na Ciebie Nelsona (chwyt klamrowy w walce zapaśniczej) i nie jesteś sobą.

https://youtu.be/OcA-tn6wFX4

z miłością

-
 19

Czytaj także