A co, gdy jesteś flirciarą? Jak być "normalną" w kontaktach z facetami?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

A co, gdy jesteś flirciarą? Jak być "normalną" w kontaktach z facetami?

Dodano: 18
Dlaczego flirtujesz, i kokietujesz facetów?

Każde nasze zachowanie, działanie, które nas, jak to mówią, nie zachwyca, dobrze byłoby poddać studiom i analizie, żeby dotrzeć do jego przyczyny. Jesz chleb, bo jesteś głodna, albo lubisz smak pulchnego, pieczonego żyta z kwaśną nutą w tle, i subtelnym posmakiem soli morskiej, co podświadomie kojarzy Ci się z ukochaną babcią, która całowała kromkę przed zjedzeniem i wspaniałymi zapachami dzieciństwa. Owszem, najtrudniej jest porzucić jedzenie chleba. Flirt i kokieteria, jak wszystko co robimy w relacjach z innymi ludźmi ma swoje przyczyny. Po pierwsze ten klucz działa, owszem w ten sposób da się przyciągnąć zainteresowanie faceta. Czyli jest to forma manipulacji, też kobiecej niecierpliwości i niewiary w siebie. Nie mam czasu czekać na rozwój wydarzeń, odrazu pokażę, że jestem słodka, a po drugie, czy bez tej dwuznaczności i kokieterii ktoś w ogóle zechciałby ze mną gadać? Dokładnie tym samym co flirt i kokieteria, tylko ze znakiem przeciwnym, jest zachowanie odpychające, niekiedy wulgarność, aby tylko nie wzbudzić litości, czy źdźbła myśli, że ta kobieta jest w pretensjach. I o ile flirtują kobiety w swoim mniemaniu dość ładne, ale nie piękne i nie z sukcesami towarzyskimi i ekonomicznymi, o tyle antyflirt prowadzą kobiety, które uważają się za brzydkie, i najczęściej grube. Przykładem jest bardzo utalentowana Agnieszka Chylińska w latach młodości, gdy uważała się za grubą i brzydką, nieprzyjemną postawą wyrażała bunt przeciwko takiemu stanowi rzeczy, niech se nie myśli, że chcę mieć coś z nim wspólnego. Flirciary kokietują, gdyż pragną przyciągnąć do siebie uwagę, często podświadomie nie wierząc, że mogłyby to osiągnąć na zupełnie innej drodze, to raz. A dwa, że kokietowanie większości mężczyzn jak leci, świadczy o potężnej wewnętrznej spince, kompleksach, graniu kogoś innego niż się jest. Nie, nie jesteś kokietką, to tylko tarcza wymyślona przez Twoje ego.

I taki komć

Pepsi powiedz mi co zrobić, żeby kontrolować zachowywanie się jak flirciara? Nie wiem dlaczego ale robię to zupełnie nieświadomie, kokietuję wszystkich facetow, a potem się dziwię, ze chcą mnie tylko do jednego i basta. Gdyby nie moje bliskie koleżanki, to nawet bym tego problemu nie dostrzegła. Jak być NORMALNĄ w kontaktach z facetami? Gdy kokietowanie stanowi świadomą manipulację w określonym celu, może zamienić się w kokoterię (mój neologizm od kokoty). Jaki jest koń, każdy widzi, nie ma po co pisać o koniu w tej encyklopedii. Każdy wie, jak działa facet, jakby ktoś miał jeszcze jakieś wolty, opowiem historię mojego przypadku, nazwijmy go intrygując, mimowolną prostytucją intelektualną. Od dziecka wielbię słowa, a intelekt, który potrafi przewrotnie, twórczo, z zamysłem geniuszu, upychać słowa w zdania jest dla mnie najbardziej pożądany. Muszę dodać, że jedynie i sensu stricte na poziomie intelektualnym, sprawy dolne nigdy w życiu. Owego czasu dysponując jedynie umysłem homo faber, człowieka myślącego matematyczno - logicznie, za to młodością i dość ładną twarzą, korzystałam z możliwości wysokich rozmów z pisarzami, gdy całkiem przypadkowo odkryłam, że są to przede wszystkim faceci.

Pepsi, ale Ty goła teraz jesteś?

Dzwoni do mnie jeden (dzisiaj bardzo sławny) około godziny 14 i rozmawiamy o literaturze, padają przeszywające mnie na wskroś słowa w kształcie: weryzm, idiosynkrazja, inedita, czy dezynwoltura. Po prostu ciary gonią, coś jak pochłaniać Masłowską naprzemiennie z Szymborską, smakować geniuszek słów wpisanych w dzieła pisane. A więc gadamy z pisarzem o literaturze, o barwach i niuansach Marcela (Prousta ma się rozumieć), a on nagle wyjeżdża: - Pepsi, ale Ty goła teraz jesteś? Sądząc, że to jakaś intelektualna kreacja, konstrukt, co go nie skumałam, odpowiadam, jak mi się wydaje, zabawnie: - tak, tak, zwykle o 2 pm rozbieram się do naga i tak jakoś przechadzam się po chacie z liściem laurowym i wymiatam kurze. Potem wskoczę ubijać piętami kapustę, coś jak Jagna w sieni Macieja. Lecz. Z konsternacją znajduję, że moja błazenada na poważnie jest brana, a pisarz upiera się wierzyć, jak osioł z zespołem downa, że gadam z nim na golasa. Absolutna aberracja, dziwadło i abstrakcja. Gdyż pisarz, czy grafoman, oportunista, czy kontestator, intelektualista, czy analfabeta, jak przychodzi co do czego, otrzymuje do głowy intelekt penisa. Utwierdziwszy się w tym odkryciu, miałam tylko jedno wyjście, dać się natenczas trochę platonicznie popodziwiać, w zamian delektując się finezyjną polszczyzną, misternymi metaforami, jednym słowem kunsztem intelektu humanisty. Traktując te spotkania jako dźwignię bankową na czas, gdy moja uroda wraz z młodością przepadną, jak narta do karwingu uwięziona na zawsze w kichawie w charakterze przegródki, za to mój umysł kujonki i technokratki, wreszcie zacznie nawijać homerycko, danteńsko, czy z dürrenmatteńska, że stanę się sensu stricte prawdziwą partnerką do rozmów wysokich. W końcu zbytkownie wydaną pierwszą książkę Prousta "Les Plaisirs at Les Jours" z grzecznościową przedmową samego Anatola France’a, przyjęto, jak wypociny nafutrowanego w kasę amatora i rychło zdecydowano, że z Prousta nigdy nic nie będzie. Zapytasz, czy nie mogłam poszukać pięknego z ciała pisarza, wysportowanego, gibkiego, którego nie byłoby potrzeby zwodzić? A więc jest to jakby utopia. Okazuje się, że nie mogłam, że Murakami, owszem biega, i zdaje się nawet pokonał maraton ultra, dystans wymagający piekących treningów, to jednak opis jego rozgrzewki, gdy stara Japonka na krótkich nóżkach pomykająca do spożywczaka jest dla niego technicznym wyzwaniem, tak bardzo jest z rana zastany. Tak, wysportowane ciało, aktywność fizyczna, są to antylogie, gdy wyobrazisz sobie doskonale pogiętą, pokurczoną, zgoła kulistą postawę ekstremalnie uzdolnionego pisarza.

Jak być "normalną" w kontaktach z facetami?

Morał z tej historyjki jest taki, że facet jaki jest, każdy widzi. I właśnie to sprawia, że tak trudno jest Ci być "normalną" w kontaktach z facetami, gdy chcesz im się, nawet całkiem niewinnie przypodobać, a co dopiero, gdy masz jakiś zamysł manipulacyjny.
Nie wierzysz, że bez flirtu, może nawet podtekstów erotycznych byłabyś w stanie zainteresować mężczyznę? A na jakiej płaszczyźnie chcesz wzbudzać zainteresowanie? Potrzebujesz stymulacji intelektualnej, której obawiasz się nie otrzymać, gdy nie wzbudzisz zainteresowania jakiegokolwiek, w tym tego najprostszego klucza? A może jesteś wciąż poszukująca miłości? Nowego związku, nowych wrażeń? Z pewnością jest jakaś przyczyna. Tym bym się nie przejmowała, że mężczyźni chcą z Tobą kopulować, to nic złego, ale czy o to Ci chodzi? Niebycie sobą, nierobienie tego co się lubi, pokazywanie światu siebie w masce sprawia, że Twoja gra nie jest coraz lepsza, wręcz przeciwnie, stajesz się coraz słabsza w tej grze. Z tego powodu Twoja doskonała istota nie ma szans ujawnienia się, samodoskonalenia. Pokazując fałszywą twarz kociaka, który nie ma pojęcia dlaczego kokietuje, flirtuje, strzela oczami, a raczej ma pojęcie, wie, że robi to ze strachu, że mogłaby zostać pominięta, niezauważona, mniej kochana. Stań przed lustrem i powiedz sobie szczerze prawdę o sobie, z wielką czułością, z wielką miłością, z całym zaangażowaniem, tak. Taka byłam do tej pory, bałam się, że zostanę pominięta, że skoro mam klucz do faceta, to dlaczego go nie używać, że tak bardzo chcę być kochana przez wszystkich, przez kogokolwiek, że tracę cierpliwość i rzucam się w kokietkę, flirciarkę. Mów dalej głośno, żeby Twoja podświadomość to dobrze zapamiętała. Taka byłam i być może jeszcze kiedyś taka będę, bo wyrażam na to zgodę. Jednak dzisiaj dokładam nową jakość siebie, osobę, która nie kokietuje nikogo, z nikim nie flirtuje za to po prostu lubi ludzi, w tym mężczyzn. Jest ciekawa tego, co mają do powiedzenia. Pracuje nad własnym wzrastaniem, ewolucją na każdej płaszczyźnie. Dzięki czemu zaczyna przyciągać do siebie ludzi coraz mniej zagubionych we własnych emocjach, ekscytacjach seksem. Nawet jak będą to świadomości zalogowane w awatarach z penisami, i wysokim poziomie testosteronu. Przyciągasz to czym jesteś, masz to co myślisz. Po prostu, z miłością do siebie i akceptacją dokładaj każdego dnia nową jakość siebie. A jak znowu wydarzy się jakiś flirt, wypsnie się, jak bąk po lipcowej uczcie z bobem, nic takiego, zgrzytnij butem, czy szurnij krzesłem i ponownie zrób krok w swoją drogę, pokazując bez strachu prawdziwą twarz, tę bez maski.

Ćwiczenie

Od czasu do czasu wychodzisz z domu, owszem, fajnie ubrana, luzacko w converse'ach, interesująco inaczej, błyszczące włosy, ale zero makijażu. Czasami świadomość, że nie masz rzęs, ułatwia naturalny sposób bycia. I co? Świat się nie zawalił, jesteś może trochę bledsza, trochę bardziej milcząca, ale widać można żyć bez powietrza:)

LoveU<3

-
 18

Czytaj także