Najprostszy sposób na nieszczęśliwe zakochanie. Działa list, ale jaki?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Najprostszy sposób na nieszczęśliwe zakochanie. Działa list, ale jaki?

Dodano: 5
list
list / Źródło: Pixabay
Nie widziałam cię już od miesiąca. I nic. Jestem może bledsza. Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca. Lecz widać można żyć bez powietrza!
Za dwa dni WSZYSCY O MIŁOŚCI, a Ty właśnie chcesz o kimś zapomnieć?
Są rzeczy, które skończyły się na dobre, i dość łatwo sobie z tym poradzić. Po jesieni nadejdzie zima, a potem, co oczywiste, wiosna. Po prostu przechodzisz nad tym do porządku dziennego. Jasne, że 6 letnie dziecko będzie teraz chodziło do szkoły, a nie do przedszkola, czyli żegnasz stare dżinsy, bo schudłaś 5 kilo.

Ale są dwie rzeczy, owszem, teoretycznie odwracalne, ale które skończyły się na dobre, a Ty nie przestajesz o tym myśleć i nie możesz się pogodzić.

Uno, nie możesz przeboleć wylania z pracy, ale o tym kiedy indziej, i secundo, z porzuceniem przez kogoś, czyli z rozstaniem, rozwodem, nowym życiem Twojego byłego partnera.

Frustracja bywa tak ogromna, że Twoja jawa i sny non stop wałkują temat. Mijają miesiące, w przypadku kobiet, nawet lata, a sprawa wzdryga. I mimo, że nie boli już solą w ranie, to wciąż pobolewa, a przy zmianie pogody, drze bardzo.

Cierpię z powodu odrzucenia. Jak sobie z tym poradzić? Zakochałam się i wiem że byłam kochana, ale bez wnikania w szczególy nasz zwiazek się zakończył. Jak sobie poradzić z tą stratą? Czy cierpienie z tego powodu jest nieodzowne? Jak wyjść z tego bólu? Nie chcę tak cierpieć."

Polecam Ci na tę ewentualność tylko jeden sposób, który sprawia, że można znowu zacząć żyć, ruszyć ze skrzyżowania. Przestaniesz się blokować na szczęśliwe życie, dobrobyt i sukces w każdej dziedzinie.



Napisz list (nie elaborat) do byłego partnera składający się z 3 części:

Część 1

W pierwszej części lapidarnie, czyli nierozwlekle podziękuj za ten związek, bowiem stał się dla Ciebie ciekawym stopniem do wzrastania. Okaż wdzięczność, ale nie przesadzaj z egzaltacją. Zdecydowanie więcej spokoju, rozwagi, ciepła, szacunku do tego co było, niż wspominania wzniosłych chwil. Żeby nie wyszła z tego krępująca żenada. To już nie jest ten człowiek, z którym byłaś, nie da się wejść do tej samej rzeki.

List nie może zawierać żadnej wymówki co do jego zachowania w przeszłości. Żadnych też podtekstów, że jakby chciał wrócić, to w sumie czekasz. To nie zadziała! To jest list POŻEGNALNY i piszesz go dla SIEBIE! Żeby w końcu zamknąć jeden rozdział i ruszyć ze skrzyżowania w nową powieść. Kapitalną, świadomą, którą od teraz zaczniesz pisać swoimi wspierającymi myślami, bez podążania za dołującymi. Cudów nie ma, pojawią się zgniłe jabłuszka, zajmij się pachnącymi.

Część 2

Kontynuując pisanie, w drugiej części listu weź na siebie odpowiedzialność za ten związek. Wszystko co się w nim wydarzyło to było lustro Twojej rzeczywistości. Nie cudzej. Jeśli chciałaś widzieć coś innego, trzeba było myśleć inaczej. To Twoja nauka. Czułaś się niepewnie, otrzymałaś potwierdzenie. Przeginałaś, dostałaś przegięcie. Nie ma winnego, a jakby trzeba już było znaleźć inicjatora, to była to Twoja gra. A więc dziękujesz za to, co było. Zrozumiałaś? Ty dziękujesz i to wszystko. Ty dziękujesz i na tym koniec.

Część 3

W trzeciej części, pożegnaj się grzecznie, też bez egzaltacji i życz mu szczerze, wyraźnie i jednoznacznie szczęścia na własnej, nowej drodze życia.

Ten list nie musi mieć żadnego adresu, chociaż może. Dzisiaj nie wysyła się listów pocztą z naklejonym znaczkiem. Szkoda, bo wrzucenie listu do skrzynki, trzaśnięcie czerwonego daszka wzmacniało symboliczny exodus. Oczyszczenie.

Teraz Ty z wczoraj stajesz się integralną częścią z sobą dzisiaj, kreatorską, nową, gotową do zmiany, z najlepszą wersją siebie na dzisiaj.

Dzisiaj wyślij po prostu mejla, ale nie ze swojego głównego adresu, po prostu z jakiegoś, na który już nigdy nie zaglądniesz. Ten absolutnie ostatni list, nawet gdy adresat go nie otworzy, napisałaś z miłości do siebie. Bo chodzi tutaj o Ciebie.

List z pewnością zadziała, ruszysz z tego skrzyżowania.

Czy możesz sprawić, aby ktoś się w Tobie zakochał?

Wszystko w tej grze jest Twoją rzeczywistością, ale jest pewien szkopuł. Możesz realizować swoje cele poprzez intencje, wizualizacje, bycie w drodze, działanie, jednak cudze cele są po stronie innych ludzi. Nie wpisuj więc na listę swoich celów, żeby ten a ten zakochał się w Tobie, albo szef dał Ci podwyżkę. Bo to mogą być cele tamtych ludzi, ale nie Twoje.

Gdyby w tej grze nie pojawiały się stopnie, zmiany, różnice, nawet coś, co odbieramy jako tragedie, gdyby siły harmonizujące nie musiały nic robić, nastąpiłby chaos, cofanie się. Niesprzątany pokój, chociaż nikt z niego nie korzysta, po pewnym czasie obrośnie mchem zaniedbania, patyną wysokiej entropii, chaosem braku porządku. Brak informacji.

Każdą zmianę zaczynaj od porządków. W sensie ścisłym szmata, sensu stricte mop i duży kubeł na śmieci. Symboliczne oczyszczanie dla podświadomości.

I na koniec przestroga:)

Gdy jesteś gotowa dostosować się do wszystkich kryteriów potencjalnego partnera

Pewna kobieta z serii „mam to, czego chcę, bo mi tato kupi”, zechciała zdobyć manipulacją miłość górala Jaśka Ziemniaka. Zatajając skłonności do przechadzania się po Krupówkach, uwypukliła te nieistniejące, do pieszych wycieczek w Tatry, oraz góralskich śpiewów przy ognisku w szałasie. To się musiało źle skończyć.

Jasiek owszem zakochał się, ale ona ledwo dawała radę ze swoją podwójną tożsamością. Dostała w końcu neurozy i zawinęła się z ekipą filmowców do Warszawy. Mimo pozorów fantasmagorii, jest to prawdziwa, niskowibracyjne historia.

W podświadomym, a więc zaprogramowanym umyśle każdego z nas można znaleźć listę podstawowych kryteriów, które muszą być spełnione, zanim ktoś będzie mógł się w kimś zakochać.

Oczywiście, pomimo spełnienia tych kryteriów nie ma gwarancji, że to będzie miłość, ale niespełnienie żadnego z nich raczej na pewno stawia osobę, w której ktoś ma się zakochać, na pozycji przegranej. W takim wypadku radzę, odkochaj się.

Jakby co, to cudowni ludzie na FB też Ci pomagali: 1 --l----------u--t-e--g----o--- o- -----1-6:-1-7-:)

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO

Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

 5

Czytaj także