Pieniądze same Cię znajdą, a tutaj nikt Cię już nie wystraszy
  • 44Autor:44

Pieniądze same Cię znajdą, a tutaj nikt Cię już nie wystraszy

Dodano: 43
fantazy/pepsieliot.com
fantazy/pepsieliot.com

Wyobraź sobie salę śpiących, takie dormitorium i nagle jeden śpiący się budzi. Kręci się, wierci, w końcu przebudzony, nawołuje do przebudzenia innych. Niektórzy poruszają rzęsami próbując otworzyć oczy, inni ani drgną. Śpimy, a jak ktoś powie coś głośniej, żeby nas obudzić, stukamy się w czoło. Silna osobowość nie pozwala na wydobycie się z nas życiowej esencji, gdyż silna osobowość blokuje esencję, czyli świadomość. Prawie wszyscy mają silną osobowość, ba, nawet na wschodzie jest coraz mniej osób z silniejszą esencją niż osobowość, gdyż świat się zmienia. Gdy masz już osiągnąć sukces, widzisz cel na swojej drodze, wystarczy, że zaczniesz to rozgłaszać, przedwcześnie dzielić skórę na niedźwiedziu, wówczas energia zwątpienia lub zazdrości innych ludzi, albo obie razem, naruszy pole energoinformacyjne Twojej istoty, co może opóźnić ziszczenie, nawet, gdy witałaś się już z gąską. To nie jest żadne zapeszanie, chociaż tak mainstream nazywa tę znaną sobie sytuację, ale właśnie zakłócenie Twojego pola przejawiania się rzeczywistości. Gdy mówisz, że masz mieć, ludzie widzą, że jeszcze nie masz, wątpią, lub zazdroszczą, a masz mieć, to znaczy, że nie masz, więc rzeczywistość zgodnie z prawem przyciągania pokaże Ci,  że nie masz. Podobnie, chociaż zupełnie odwrotnie działa opowiadanie o chorobie, mówiąc o chorobie, upewniasz siebie i innych, że ją masz i wszystko się zgadza, jesteś chory, posiadasz chorobę. Tak działa prawo przyciągania.

Mózg limbiczny i gadzi z powodu strachu o przetrwanie, o niesamodzielność jednostki w ciężkich czasach, boi się krytyki, nie znosi hejtu, obawia się wykluczenia z plemienia, gdyż to oznacza tułaczkę w pojedynkę, nieprzetrwanie. Tworzymy własną rzeczywistość nie rozumiejąc jak ten proces działa, niszcząc się, nie ewoluując z powodu ogromnego lęku, oraz gadzio limbicznych przekonań. Wywoływanie lęku u ludzi jest zarządzaniem złymi emocjami, dokarmianiem wahadeł destrukcji. Przez cały dzień, albo się boimy, albo mamy komuś coś za złe i też się boimy. Życie bez porównywania się z nikim, bez lęku, bez osądzania jest bardzo trudne na początku, gdyż wymaga uważności. Choroba, i zdrowienie to moment, a nie proces, tak naprawdę możesz stać się zdrową w jednym momencie, gdy uda Ci się wyrzucić z głowy iluzję, że jesteś chora. Ile razy odrzucasz dialog w głowie, zaczynasz żyć. Na razie są to tylko nanosekundy, te mikro przerwy pomiędzy klatkami taśmy filmowej, ale skoro możesz nanosekundę do tego mimowolnie nie myśleć, będziesz w końcu potrafiła wydłużyć te przerwy, gdy zaczniesz się tego uczyć, ćwiczyć wirtuozerkę w tym kierunku. Wszystko jest już w Tobie, tyle, że jeszcze chrapiesz w dormitorium. Krytykując drugiego człowieka za każdym razem wzmacniasz swoje ego. Wszystko co widzisz jest światem nierealnym, jest stworzone przez Twój umysł. Gdy patrzysz na drugiego człowieka krytycznie, albo gdy zaczynasz porównywać się z kimkolwiek oddalasz się od własnej mocy. To tak, jakbyś ubliżała sobie. Gdy uważasz, że Cię nikt nie rozumie w rodzinie, w  rzeczywistości podjudzasz swoje ego do krytyki siebie samej. Krytykując polityków, tak jakbyś atakowała siebie i swoich bliskich, czyli też siebie.
Czy warto uciekać? Na przykład do Tybetu? Do odludzia? Żeby wyzwolić się z gry, którą sama tworzysz? Każda ucieczka jest błędem. Każda zmiana siebie na siłę jest błędem. Każda walka jest błędem. Matrix projektują idee wiodące, jak polityka, bankowość, szkolnictwo, religie, kościoły, ale także "święty/walczący" Internet, który ma na celu obnażanie kłamstwa i ukazywanie prawdy. Możesz korzystać z takich informacji tylko do pewnego momentu, gdy nie zaczniesz się bać. Strach to emocja niekompatybilna z DNA, tylko miłość działa naprawczo. Boimy się dosłownie wszystkiego, bo się nas straszy. Wielokrotnie pytałaś mnie ze łzami w oczach, jak żyć, skoro wszystko jest zatrute i przeciwko nam? Śpiąc odpowiadałam wzruszeniem ramion, z pozycji osoby, która straszy. Mogłam już wtedy dawać miłość, ale wolałam straszyć, bo to przyciąga bardziej, podobnie jak kraksa, mordobicie, erupcja, w sumie nawet złowrogie hasła na papierosach. Swoją drogą, jakby działał napis na Marlboro: "kocham Cię", albo "jesteś uosobieniem stanu alfa", zamiast "umrzesz w męczarniach", czy " w końcu się udusisz". Wszechświat w tym samym momencie przestanie Cię zatruwać, gdy przestaniesz się bać. Twój strach stwarza tę iluzję, bojąc się nie jesteś w stanie cieszyć się teraz, być wdzięczną, że Twoja świadomość zalogowała się na Ziemi i możesz doznawać najpiękniejszego ze światów. Paskudną rzeczą jest współczesne mówienie choremu (według lekarza śmiertelnie), że umrze. W takiej sytuacji choremu nie pozostaje nic innego, tylko umrzeć, gdyż został śmiertelnie przestraszony. Ostatnio naturopacja lubuje się w diagnozowaniu pasożytów. Ludzie boją się raka jak diabli, a pasożytów brzydzą się i boją jak diabli i gdy okazało się, że każdy ma pasożyty, to dobrze jest nastraszyć wszystkich. Doprowadzić do tego, że wszyscy się odtruwają, podłączają do prądu, byle nie zmienić niczego w swojej codziennej diecie.

Najbardziej przebudzeni to Buddowie. Tysiące ludzi na świecie śpiących w dormiriach zaczyna już trzepotać rzęsami. Bądźmy nimi. Nadal źle śpisz, w domu niewesoło, masz mało pieniędzy, i nie możesz znaleźć lepszej pracy? Do tego wszystko się sypie fizycznie, wymaga remontu, a to Cię przeraża, gdyż myślisz, że przerasta. Ani pieniędzy, ani siły, gdyż łupie Cię w kościach, pewnie pasożyty. Tracisz wiarę w to całe pieprzenie o wizualizacjach, dobrostanie z dobrymi wibracjami. Co najgorsze znowu zaczynasz porównywać własnego męża z mężem siostry, na gałkę ideałem. Co wtedy? Pieniądze skoro są, to będą, byle byś tylko nie myślała, że ich nie masz, ale akceptując to co jest, dodała jeszcze inną wersję siebie, taką z kasą i zdrowiem. To seposible, jedno obok drugiego, zmieści się, raz jesteś tamtą, a teraz może będziesz działała na nową osobę, bez uśmiercania tamtej. Wszystko zmieścisz superancko, nie jest tak źle. Od kilku lat staram się, aby ten blog nie był już starą częścią matriksu, ale z pełną akceptacją tego co było, podaję nowe, naprawdę radosne wieści. Pieniądze same Cię znajdą, a ja Cię już nie wystraszę.

Loveju<3

 43
  • noridenolife  
    Super wpis! Zresztą jak wszystkie! zastanawiam się co uważasz Pepsi (albo i inni, którzy to czytacie) czy da się przyciągnąć w ten (albo i inny) sposób miłość?!? oczywiście w sensie takiego głębszego zrozumienia i porozumienia dusz... co można zrobić chcąc się otworzyć na ludzi, być z kimś blisko, móc się kimś zaopiekować, wspierać przy jednoczesnym braku odpowiednich umiejętności (tylko właśnie jakich i jak je z siebie wydobyć? wytrenować) mimo mojego sporego zaangażowania, mam wrażenie, że ludzie traktują mnie bardzo pobieżnie, płytko i szybko się mną nudzą...odczuwam taki niedosyt, że mogłabym komuś coś zaoferować, ale nie bardzo ktokolwiek tego chce...ma ktoś podobne odczucia? albo wyszedł z takiej patowej sytuacji?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Asia   IP
      Lov ju tu!! ❤️❤️❤️
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Niul   IP
        <3
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • aisak   IP
          wooow..
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • isabelle   IP
            kochana Pepsi, przeczytałam już chyba wszystkie Twoje wpisy i czytam na bieżąco. Staram się żyć uważnie, nie oceniac innych, ale po przeczytaniu tego tekstu stwierdzam, że nadal jestem w czarnej d. Kiedyś jako młoda dziewczyna miałam talent do zarabiania pieniędzy, jak sobie postanowiłam, że będę mieć super prace to od razu ja dostałam, z dziecieca radością pracowałam a pieniądze pojawiały się same. Miałam cele - własny mieszkanie i niezależność finansową to było dla mnie bardzo ważne. Wtedy pojawił się on - bogaty, dużo starszy, z ogromnymi znajomoscismi w świecie polityki i dużego biznesu. Postanowił, że będę dla niego pracowała bo mam potencjał. Nie chciałam się zgodzić, to tak mną zmanipulowal że się w końcu zgodziłam. Później dawał mi wszystko o czym może zamarzyc kobieta, zaufaam mu bezgranicznie i naiwnie. W sumie to oddałam mu życie w zarządzanie. Na końcu zostalam z gigantycznym długami, bez pracy, musiałam sprzedać wymarzone mieszkanie, do tego zrunjowal mnie psychicznie. Odeszlam w ostatniej chwili. Bylam wrakiem czlowieka, pojawila sie nerwica i tak wróciłam do rodzicow. To było w 2008 roku i od tamtej pory nie mogę stanąć na własnych nogach. Próby związania się z kimś, kończyły się fiaskiem, zasiedzialam się w dziadoskiej pracy za marne grosze, bo nie miałam siły na nic. W końcu jakimś cudem wzięłam się w garść wyszykowalam dom po babci i przeprowadziłam na wieś. Z 
            przelotnego romansu urodziłam wymarzoną córkę, ale zostałam samotna matka. Znów wróciłam do rodziców, a moja sytuacja finansowa sięgnęła dna. Krok po kroku pracowałam nad sobą, znalazłam pracę i chociaż było ciężko usamodzielnilam się. Zyło nam się każdego dnia co raz lepiej, mimo że nadal pracowałam za małe pieniądze. Bylam pełna optymizmu, odzyskiwalam wiarę w siebie. wierzyłam, że ułożę sobie życie. Otworzyłam się na mężczyzn iiiii sciagnelam sobie alkoholika z chorobliwa zazdrością! zaszłam w ciążę i gdy dziecko miało dwa miesiące wywliłam go z hukiem. no i jestem samotna matka dwójki dzieci. Nie podałam się, czytam Twoje posty i staram się budzić i ruszyć że skrzyżowania. Sen z powiek spędzają mi pieniadze, wiec zaczęłam szukać nowej pracy. Znalazłam dość szybko, niby sporo większe pieniądze, ale nic tam nie działa jak trzeba, kłamstwo za kłamstwem, a to co miało byc praca biurowa, jest praca 24 H na dobę glownie w samochodzie i do tego w mega stresie. wracam do domu tak wyczerpana energetycznie, że chce mi sie płakać. Reasumując- albo jestem w marazmie, a jak chce ruszyć to ściągam bagno czy to facet czy praca. szczerze mówiąc już czasami tracę nadzieję, że reszcie wejde na wlasciwa droge i wstyd mi jest strasznie :( Nie kumam kompletnie. Pepsi ratuj :(
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także