Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
60 online
30 221 VIPy

Co zrobić, żeby mąż znowu zaczął za mną szaleć?

Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza!

Rili?

Uważam, że kobiety podpisały chyba jakiś manifest zuchwałości, co w języku kolokwialnym oznacza, że oczekują kwadratowych jaj. Pewne rzeczy nie mogą mieć miejsca i nigdy się nie zdarzą.

Do jednych z nich należą oczekiwania, aby ósma łyżeczka lodów smakowała tak jak pierwsza, albo, by właściciel szczęśliwego losu na loterii był tak samo zadowolony z wygranej po dwóch latach, jak tuż po odebraniu fanta.

Zapewne wiele żon i nie żon, chciałoby ponownie zobaczyć to „coś” w gałach mężczyzny, od czego nogi uginały się w kolanach i rozpamiętywało się rzecz przed zaśnięciem.

Ale.

Jest czas nowości, pierwszego klabingu, dreszczyku gitarowej solówki, pierwszego kieliszka francuskiego szampana i jest proza życia.

Faceci są różni, o czym wiemy. Egzaltowani, zakochujący się szybko i do szaleństwa, robiący niezrozumiale romantyczne rzeczy, jak łażenie po rynnie, to jedna z najgorszych opcji, gdyż w tym samym tempie tracą zainteresowanie i wkrótce są skłonni drapać pazurami inną elewację.

Zakładam jednak, że rezolutna osoba nie wybrała dla siebie patetycznego typa hiszpańskiego, czy teatralnego włoskiego, a bardziej skłonna była zakochać się w miłym i zrównoważonym.

Człowieku, który jak większość samców po okiełzaniu samicy i odbyciu z nią czterystu dwudziestu coitus, z niezwyczajnie zakochanego stał się znacznie mniej widowiskowo zakochany.

A nawet potrzebującego, według żony, do sztuki miłosnej na szarej scenie codzienności, suflera w osobie też własnej żony. Bo żona nigdy nie zapomina roli i zawsze wie, jak sztuka ma lecieć. Żona jest najlepszym dramatopisarzem, oraz scenarzystą, ba, nawet projektuje wszystkie sceniczne kostiumy.

To jest właśnie ta niezbyt fajna (tylko dla otoczenia) rola kobieca, zagarnięcie stanowiska reżysera codzienności.

Tymczasem pasje blakną i to jest standard.

Kobieta ucieka przed facetem, albo tylko udaje, że ucieka, a potem gdy mężczyzna ją dogoni, złapie i przydusi z niewiadomych powodów następuje automatyczna zmiana ról i teraz ona zaczyna na niego napierać. Ze swoimi oczekiwaniami i już po chwili następuje ciąg nieporozumień.

Panny nakupowały książek o Marsach i Wenusach i pozjadały rozumy, że trzeba jasno werbalizować postulaty i żądania, bo Marsjanie się podobno nigdy nie domyślą. Więc Wenus od rana do nocy werbalizuje. Niektóre dla odmiany wymownie milczą i to długo. Wszystko źle. Wszystko na próżno.

Gdy w związku jesteś całkowicie ignorowana, to znaczy, że nie jesteś już kochana. Taki melanż należy jak najszybciej opuścić. Wcisnąć klawisz esc, zamiast walić głową w klawiaturę licząc, że pojawi się napis: jednak kocham moją żonę.

Bywa, że gdy naprawdę postanawiasz odejść, mężczyzna wpada na pomysł, że jednak szaleje za Tobą. Lubiąc podobne emocjonalne huśtawki możesz zostać. Przez pewien czas znowu będziesz noszona na rękach.

Jeżeli mąż Cię ignoruje, bo go zmęczyłaś swoją osobą, gdyż faktycznie jesteś męczącą osobą, radzę, zmień się.

Jakimś tam rozwiązaniem na zaradzenie kłopotom może być kunszt seksualny, jeśli Twoje przekonania religijne pozwalają na robienie oralu, czy co tam mąż degustuje. Agnostyczkom zawsze łatwiej interweniować w alkierzu niż Amiszkom.

Gdy mąż należy do, niemałej we współczesnym świecie, nowej grupy mężczyzn umiarkowanie, lub wcale zainteresowanych seksem, znajdź inny wrażliwy punkt i zacznij go naciskać. Może lubi rosyjskie kołduny, albo umiejętny masaż głowy?

Tyle, że to on miał zacząć szaleć za Tobą;)

Niestety takie samo zauroczenie nie może mieć miejsca z przyczyn o których już wspomniałam, chyba, że będziesz miała coś, na czym będzie mu bardzo zależeć, a on będzie miał poczucie, że może to stracić.

To może być ekstremalna uroda (póki co), sałata, niespotykane umiejętności erotyczne, w tym podszczypywanie waginą, siła, hart, samodzielność, zaradność i temu podobne. Ale nawet wtedy możesz go znudzić.

Paradoksalnie, jeśli posiadasz większość z tych atutów, to niech lepiej sam uważa, żeby Tobie się nie znudziło.

Ale dlaczego nie można zastosować transerfingu rzeczywistości i nie przyciągnąć tej miłości metodą transcendentną? To proste, transerfing dotyczy tylko Ciebie, Twoich celów, nie możesz układać celów dla nikogo innego, w tym własnego męża.

Małżeństwo to odrobina utopii. Niekiedy więcej.

Będąc silną osobowością, zajętą swoimi sprawami, nie będziesz potrzebować stałej adoracji faceta. Nuda. Odwrotnie również, wołami by Cię nie zagoniono, żeby siedzieć w domu obok gościa, który Cię ignoruje.

Będąc słabą, oczekując adoracji, uwagi, czułości, zrozumienia, głaskania, rozpieszczania, łaskotania, długiej gry wstępnej z całowaniem, gdyż to wszystko kiedyś miałaś, obawiam się, że się nie doczekasz.

Z góry zgódź się na pewne założenia, nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. Tamto już odpłynęło, ale to, co nadpływa może być też szczęśliwe, choć zrównoważone i całkiem inne.

Aby nie mieć totalnego zjazdu w małżeństwie nie wychodź za pompatycznego Italiańca. Jeżeli nieostrożnie wyszłaś za takiego, już odejdź.

Prawo przyciągania mówi jasno, przyciągniesz dokładnie to, co myślisz. Myśląc, że nie masz miłości, przyciągniesz jej yyy… brak.

Szukaj fajnego, ciepłego, otwartego, wesołego, dowcipnego, oraz elokwentnego mężczyzny, bo małżeństwo z nim, nawet gdy związek wejdzie w fazę stagnacji zawsze będzie miłe, zabawne, rozweselające i pełne rozmów.

Milczenie zabija małżeństwo, a jednostronny monolog kobiecy,na bank. Znamienne, że stały monolog męski nie rozbija małżeństwa. Z powodu rzadkości takiego zjawiska.

  • Gdy w Twoim związku jest dużo ciepła, zrozumienia, i śmiechu, przestań szukać kwadratowych jaj.
  • Gdy w Twoim związku jest wiele zimnej obojętności, zahaczającej o niechęć, nienawiść, odrzucenie, przykrość, zło, odejdź jak najszybciej.

Gdy podejrzewasz, że nadal jesteś kochana, ale jest okropna sztampa, i straszna nuda w związku, masz dwa wyjścia, oba dość nisko-wibracyjne, produktowe i matrixowe, ale sama chciałaś:

  • Upozoruj, że odchodzisz i wtedy się zobaczy
  • Pokaż mu sztuczki, żeby bał się, że mogłabyś zaprzestać ich robienia

Jednym słowem stań się korzyścią.

Rady te dotyczą kobiet słabych, wystraszonych, niepewnych siebie i swojej siły. Chorych, albo tylko hipochondryczek. Potrzebujących męża jak powietrza.

Za to pozostając silną osobą, życie będzie miało dla Ciebie znacznie więcej atrakcji. Nie będziesz bała się rozstania w słusznej sprawie, samotności, nowego związku, podroży dookoła świata, starości, niczego. Taką moc możesz sobie tylko Ty sama zapewnić.

I to jest właśnie moja rada ostateczna na rozwiązanie problemu, który nie ma rozwiązania, czyli co zrobić, aby mąż znowu szalał za mną i to constans?

Mianowicie powinnaś postawić na osobistą moc. Dostrzeż mikrusa i zacznij wzmacniać, jak mięśnie na paczce.

  • Spolaryzuj snop latarki do swojego wnętrza
  • Przestań oczekiwać, że świat zewnętrzny się zmieni
  • Jedyną osobą, która może zmienić swoją rzeczywistość jesteś Ty sama
  • Wszystko zależy od Ciebie
  • Popatrz na swojego partnera przez pryzmat własnej miłości do siebie i do tego, że wszyscy jesteśmy jednością
  • Nie bój się odejść, nie bój się też zostać w związku, ale nie oczekuj zmiany od drugiego człowieka
  • Zacznij żyć świadomie
  • Nie uzależniaj swojego szczęścia od drugiego człowieka, od czegokolwiek też nie
  • Nie od hajsu, kariery, urody, nawet nie od zdrowia, bo wszystko, któregoś dnia przeminie

Jeśli jednak urodzi się Twoja moc, ba, ona jest, była i będzie, tylko żebyś ją dostrzegła, Twoja rzeczywistość zachwyci Cię

  • Taką moc może dać bieganie, zrozumienie, że jesteś w grze, w filmie który sama reżyserujesz
  • Moc odbiera strach istnienia
  • Posiadając siłę, Twoje małżeństwo będzie wciąż radosne, gdyż nie będzie w nim Twojego strachu, ani niespełnionych oczekiwań

Bogini jest szczęśliwa, bo niczego nie oczekuje, a wszystko dostaje

Sorki rozczarowanym, ale nie wierzę w psychologiczne podchody w kształcie, zróbmy coś razem.

Mężczyzna i kobieta nie robią niczego do końca razem gdyż:

  • Mężczyzna myśli, że robi, gdy w tym czasie kobieta obmyśla, że robi.
  • Są wyjątki (taterniczki, urodzone sportówki, Marie Skłodowskie), jak we wszystkim, ale dość rzadkie.

PS

Jeśli jesteś żoną w typie egzaltowanej rosyjskiej kochanki, zmień to, albo nie zmieniaj, tylko nie narzekaj i jak zwykle wlecz się po trotuarze uczepiona nogi swojego macho. Wszyscy zadowoleni.

lofki

Twój 44

(Visited 65 588 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Łysica 31 lipca 2014 o 10:50

    Lody zawsze smakują tak samo, gorzała zwasze trzepie tak samo i tak samo jest zajebisty tysièczny stosunek(nawet z żonà!!!)
    Dobrze napisałaś że można by przestać zrzędzić, prawie wszystkie kobiety to mają od urodzenia i niektóre gadają bez sensu po tylko żeby gadać.
    Sex oralny to strzał w dziesiątke, nie znam faceta któremu się to nie podoba!

    1. ewa ta co zawsze 3 sierpnia 2014 o 20:36

      a ja znam

      1. Robaczek 31 lipca 2018 o 14:25

        Ja też..;-)

      2. Robaczek 31 lipca 2018 o 14:40

        Witaj Peps, wpis stary, ale aktualny dla wielu z nas, zapewne. A jak juz jest sie z takim facetem, który nie jest zbyt miły(czasem mu sie zdarza być),jego dowcipy sa zazwyczaj wulgarne, zazwyczaj nie ma sie o czym roamawiac, no chyba ,że chce komus ,,tyłek obrobic”(a ja sie wtedy strasznie wkurzam). I właściwie znalazłabys wszystkie negatywy, o których piszesz i jeszcze więcej(przemoc psychiczna w przeszłości, szarpanki). Ale ten człowiek jakby od jakiegos czasu ewoluuje w dobra stronę,empatii w sobie nie ma i miec nie będzie, tego nie da sie wyuczyć…ale sie stara. Stara sie od czasu,kiedy odeszłam po raz trzeci i wróciłam, założyłam własny biznes i nauczyłam sie byc silna, niezalezna, odwazna(nie okazuje mu swoich lęków). Może to go we mnie pociągać? A może zauwazył,że jestem ,jak czasem mówi, najlepszym,co go w zyciu spotkało, bo przy mnie przestał pić, palić, ma w końcu troche kasy, jestem taka super zaradna i ładna…?Aha, i mądra ;-). Co z takim typem począć? Podobno nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, ale rzeka nigdy nie jest taka sama- płynie, zmienia nurt. Jestem zmęczona ,Peps, ciagłym lekiem przed powtórką z rozrywki na przemian ze szczęściem, że teraz jest ok i coraz lepiej. Może to ja powinnam nad soba popracować..Całuski dla Ciebie. Cmok cmok.

        1. Jarmush 31 lipca 2018 o 14:45

          jeśli będziesz tak gdybać, czarnowidzieć to co jest teraz białe, to to ściągniesz, czyli ujrzysz.

  2. Gabi Orchita 31 lipca 2014 o 10:58

    Jesli kiedys wydasz post pod tytulem “ The best of Pepsi” koniecznie ujmij dzisiejsza perelke. Dziekuje Pepsi 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 14:05

      Gabi jesteś dla mnie zbyt łaskawa, thx :)))))

  3. Mirela Ła 31 lipca 2014 o 11:11

    Jak zwykle niezastąpiona nasza droga Pepsi. Uwielbiam Cię czytać, bo i forma i treść są debeściarskie. Twoja 😉 od niedawna czytelniczka i fanka Mirela Ła. Pozdrawiam serdecznie.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 14:07

      Mirelo Ła łoł, thx, pozdrowionka 🙂

  4. Katarzyna Głąb 31 lipca 2014 o 11:42

    Haha Pepsi masz rację, nic po czasie nie smakuje tak samo i nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Ale kobiety bardzo często tego oczekują, zapominając, że przez swoje zaniedbanie i utratę osobistej atrakcyjności przyspieszają ten proces kilkukrotnie.

    Uwielbiam wiersz z początku wpisu 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 14:08

      No Marii P pauza J udał się ten wiersz 🙂

  5. Catherinet 31 lipca 2014 o 14:06

    Brawo! Ujelas temat idealnie i aż szkoda, ze większa rzesza kobiet nie moze tego przeczytać, bo nie na pojęcia o tym, ze istnieje taki blog. Podeśle go kumpelom. Moze podejmiesz sie napisać analogiczna poradę dla mężczyzn ?

  6. pepsieliot 31 lipca 2014 o 14:10

    Catherinet supcio & pozdro :))

  7. klepsydra 31 lipca 2014 o 14:19

    Wszyscy zakochani we mnie chyba podświadomie lubili gdy nimi z lekka pomiatałam, bo wraz z nadejściem fazy sympatii i kultury traciłam notowania i/lub…wiarygodność?
    Moja rada: przestań być nudna i uciążliwa, wysyłaj sygnał, że cokolwiek będzie, doskonale sobie sama poradzisz. Prawdziwa zaradność i siła imponuje i kręci.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 14:53

      Klepsydro, otóż to. Gorzej jak ktoś ma akurat doła, jest chory i jeszcze ma słać sygnały o samodzielności. Wtedy trzeba zrozumieć, że słabo się wybrało i pomyśleć o rozstaniu.

  8. edyta 31 lipca 2014 o 15:08

    O Pepsi, dzienks.
    No czulam przez skore, ze tak wlasnie bedzie. Zreszta, moje zapytanie w temacie nie przez przypadek pewnie pojawilo sie w momencie kiedy jestem, ze tak powiem eufemistycznie, w nienajlepszej kondycji. Ale pojechalas Peps…ale przenikliwosci i znajomosci ludzkiej natury i ostrego jak brzytwa umyslu ubierajacego mysli w slowa mozna Ci pogratulowac.
    Troche jednak pesymistyczny wydzwiek, bo to oznacza, ze kto oslabl i nie ma zasobow na zbudowanie wlasnej mocy to jest na przegranje pozycji.

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 15:15

      Nie Edyto kochana, to prawdziwy facet ma stanąć na wysokości zadania, teraz jego klasa wyjdzie i prawdziwa miłość, która jest łatwa jak jest ślicznie. Może być też tak, że facet bardzo współodczuwa, ale nie potrafi okazać uczucia, wtedy rzuć tylko gałką na jego czyny.

  9. katka 31 lipca 2014 o 16:51

    Myslę,że wystarczy byc sobą w związku.
    Lubie Twój blog Pepsieliot !
    Czekam na obiecany post o wzdęciach.

  10. pepsieliot 31 lipca 2014 o 18:13

    Katka thx będzie 🙂

  11. Peny 31 lipca 2014 o 18:40

    Pepsi, chciałabym żebyś wiedziała (i żebyś była z siebie dumna!), że głównie dzięki Tobie i Twojemu blogowi przeszłam na witarianizm. I czuję się świetnie! Kupiłam też spirulinę i chlorellę, przeczytałam książki na ten temat, znalazłam siły na ruch… Wiedz, że zmieniłaś życie jakiejś tam dziewczyny z prowincji na lepsze. Ba, uratowałaś mi to życie :). Pozdrawiam Cię jak najserdeczniej :)) Peny

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 18:45

      Peny dziękuję Ci, że chciało Ci się to napisać i oczywiście bardzo się cieszę, no to jesteśmy już we dwie :)) kissss

  12. zuzka 31 lipca 2014 o 18:42

    Ja nie lubię orala i nie zamierzam tego robić z przymusu, żeby tylko mąż mnie chciał, jak mu się nie podoba to droga wolna… Mój mąż wie o tym, że sama z dziećmi dałabym sobie radę, bo jestem silna i potwierdzam to co piszesz pepsi, bo taka postawa(bycie sobą) przyciąga, dla mojego męża jestem wciąż atrakcyjna i mimo, że stuknęło nam 6 lat małżeństwa, to on wciąż na mnie leci 😉 Dla mnie to już czasem nudne jest, ale w tym sensie, że powiela te same zachowania jeśli o zaloty chodzi. 🙂

    1. pepsieliot 31 lipca 2014 o 18:46

      Zuzka po prostu rządzisz :)) ściskam Ciebie i kłaniam się mężowi

    2. edyta 1 sierpnia 2014 o 07:21

      „atrakcyjna i mimo, że stuknęło nam 6 lat małżeństwa, to on wciąż na mnie leci ”

      Zuzko, moze wyjde na stara zazdrosna zolze, ale wybacz, 6 lat to smiech na sali. Po 6 latach to moj maz tez przyklejony do mnie byl i bez przerwy bylam obsliniona jego pocalunkami. Poczekaj przynajmniej z 10 jeszcze to pogadamy.
      ;P

      1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 07:36

        Ja mam problem z głowy, bo nie wzbudzam ciepłych uczuć u mężczyzny, ani na początku, ani o wiele później, nie mam więc za czym tęsknić :DD

      2. atqa 1 sierpnia 2014 o 07:48

        edyta łiiiiiiiiiiii-że się tak wyrażę po Pepsinemu.
        A od siebie dodam poczekaj z 17 lat (do tych już 6).
        ..bardziej tematu nie rozwinę, bo i tak mi nie uwierzycie 😀

        1. edyta 1 sierpnia 2014 o 07:57

          Atqa, rozwin 🙂 moze sie przyda

          1. krycha/ksamanta 2 sierpnia 2014 o 13:48

            a może jeszcze do 6 dodać 38 ?
            No?

          2. pepsieliot 2 sierpnia 2014 o 14:10

            Krycha to się dzisiaj nie zdarza :)) Jak tak to gratuluję !! O ile jest to 44 lat miłości, a nie tylko małżeństwa

          3. atqa 3 sierpnia 2014 o 21:45

            Krycha gratuluję 🙂

        2. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 13:24

          Atqa gratulejszyn

          1. atqa 1 sierpnia 2014 o 17:09

            🙂

      3. zuzka 1 sierpnia 2014 o 16:42

        nie będę na nic czekać, co ma być to będzie, ja osobiście nie wiem czy wytrzymam tyle lat w małżeństwie ;P

        1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 16:49

          zuzko to też jest rozwiązanie, ale może trafisz na życiówkę, czyli miłość nad miłościami 🙂

        2. atqa 1 sierpnia 2014 o 17:07

          No to skoro nie ma miłości w Twoim związku to faktycznie nie ma po co się starać, żeby mąż za Tobą szalał.
          Co innego związek dwojga kochających się ludzi, który wymaga nieustającego starania się, zaangażowania bo to jest niezbędne by w związku była miłość,namiętność i bliskość…ble ble ble, ale tak jest.

          1. zuzka 1 sierpnia 2014 o 17:22

            ble ble ble, dokładnie. Moim zdaniem to zwykła chemia to całe zakochanie i tylko na początku tak jest, potem ludzie się albo lubią i dbają o jakość związku, albo nie i się rozstają albo dalej żyją w „pustym” związku dla dobra dzieci. Mimo krótkiego 6-letniego stażu przeżyłam bardzo dużo problemów i nie tylko takich prozaicznych jak seks i żeby tylko mąż na mnie leciał, to nie jest takie ważne jak szacunek, więź, wspólny cel, bliskość, szczerość, rozmawianie kiedy jest problem, a nie zamiatanie pod dywan i tym podobne rzeczy…

          2. edyta 1 sierpnia 2014 o 17:33

            Zuzko, jestes taka mloda i niedoswiadczona ze az rece opadaja. Wszystkiego dobrego w zyciu Ci zycze i jak najmniej rozczarowan, bo ze te przyjda, to masz jak w banku.

          3. atqa 1 sierpnia 2014 o 17:54

            Zuzka, miłość nie jest „dobrem konsumenckim”, raz zdobytym i przez to trwałym stanem-jest procesem ktory wymaga starania się dwojga osób…
            Ty piszesz o czymś zupełnie innym 😉

          4. zuzka 1 sierpnia 2014 o 20:27

            Nie mogę napisać pod komentarzem Edyty, więc tu kieruję odpowiedź do Edyty: nie jestem wcale taka młoda, mam dzieci i dwa poważne związki, uwierz mi, że rozczarowanie to coś, czego się nie obawiam. Także Edyto zejdź już ze mnie, bo nie wiesz kim jestem i co przeżyłam w życiu. Poza tym to, że przez to, że ktoś jest młody i niedoświadczony to od razu ręce opadają?? Co Ty mówisz? Każdy przechodzi etap młodości, doświadczeń i rozczarowań, ręce tu opadać nie muszą ;-P

          5. edyta 1 sierpnia 2014 o 20:51

            Zuzko, o tym opadaniu rak to byl cytat z „Przeminelo z wiatrem”. Rett Butler tak powiedzial do Scarlett : Scarlett, Scarlett, jest pani taka mloda i niedoswiadczona ze az rece opadaja”
            🙂

      4. ewa ta co zawsze 3 sierpnia 2014 o 20:46

        Edyta masz rację jestem po ślubie 17 lat a mąż zauważa mnie tylko wówczas kiedy czegoś chce i nie mam tu na myśli seksu. Wszystko zmieniło się kiedy w 9 roku małżeństwa urodziły się dzieci i od tej pory osiadłam w domu. Ale cóż nie zawsze jest wiosna .
        I taka dykteryjka :
        Leży mąż z żoneczką w łóżku patrzy na nią i rozmyśla : gotuje świetnie,dupcia zgrabna jak dawniej , cyc całkiem całkiem ach żeby ona chociaż trochę obca była…

        1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 05:53

          No właśnie Ewo, urok nowości na każdego działa, nie tylko na facetów 🙂 ścisk

          1. edyta 4 sierpnia 2014 o 06:54

            o wlasnie nie, Pepsi, natenprzyklad dla mnie obcy faceci sa przezroczysci albo bezplciowi, jak kto woli. Zapewne moglabym w sobie wzbudzic namietnosc do innego faceta, wiadomo, wystarczy wyobraznie puscic w ruch, no ale to byloby wtedy celowe zaplanowane dzialanie, a nie spontan piorun z jasnego nieba. Generalnie nie zgadzam sie z teoria, ze wszystko sie nudzi i nic temu nie mozna zaradzic. Albo ze uczucia sa jakie sa i nic nie mozna zrobic. Oczywiscie ze nad uczuciami mozna zapanowac, za pomoca mysli jakie wybieramy myslec. Cala nowoczesna psychologia przeciez na tym sie opiera, terapie kognitywne polegaja wlasnie na tym, ze redukcja niekozrystnych uczuc nastepuje rzy pomocy kontroli mysli.
            Summa summarum, jesli nasi mezowie sa troche znudzeni, to nie dlatego, ze tak juz jest i tak musi byc, ale po trosze jest to ich wybor, po trosze bledy popelniane przez obie strony.

          2. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 08:11

            Edyto, wiesz, że Cię wielbię, ale kompletnie mam inne zdanie na ten temat. Uważam, że nie należy poszukiwać na siłę przygód i docenić drugiego człowieka obok siebie należy, ale w pewnej chwili może nastąpić takie przesilenie i wypalenie się uczucia, że człowiek czuje, że że zmiana jest niezbędna i to jest silniejsze od niego. Ludzie łakną nowych bodźców, miłość się wypala i trzeba iść w swoją stronę. Oczywiście jak są małe dzieci, to takie podejście jest egoistyczne i nieodpowiedzialne, ale z drugiej strony wszystkie małżeństwa, które znam, a które nie rozeszły się ze względu na dzieci, na konwenanse, na religię, to ogromnie nieszczęśliwi ludzie, którzy patrząc na swoje życie z perspektywy czasu czują, są pewni, że postąpili źle, że powinni się kiedyś rozejść i próbować znaleźć to czego szukali. Ludzie nie mieli tyle żyć, a związki nie miały tyle trwać, żeby tak wspierać monogamię. Chociaż moja pierwsza miłość jest moim miłym znajomym na fejsbuniu, to nie wyobrażam sobie, że do dziś moglibyśmy być razem szczęśliwi :))Oczywiście od tych zasad są wyjątki, ale to się czuje, ze jest po prostu świetnie w domu i nie ma poco szukać czegoś innego. Ale jak tylko się źle przez dłuższy czas dzieje, ja doradzam zmianę.Lepsza jest samotność, niż bycie z kimś kto na Ciebie nie leci miłośnie, zarówno psychicznie jak i fizycznie.Przy czym to pierwsze jest ważniejsze i to o wiele.

          3. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 08:40

            No tak Edyto, napisałam z rozpędu na każdego, a powinnam napisać, że może zadziałać prawie na każdego 🙂

          4. edyta 4 sierpnia 2014 o 10:15

            Pepsi, to jest wbrew naturze. Porzucenie partnera, zdrady zwykle powoduja ogrom cierpienia, lzy i rozpacz. Dlatego jest t wbrew naturze, bo gdyby bylo zgodne z natura, powodowaloby dobrostan wszystkich zamieszanych, a nie stres i zalamanie. Hipokrates juz 2500 lat temu powiedzial, ze kazde wystapienie przeciw naturze konczy sie choroba. Piszesz bloga i jestes entuzjastka zycia zgodnie z natura- jedzenie zgodne z natura, ruch, slonce, grounding- wszystko zgodne z natura i wszystko sluzy cialu i psyche. Jak to jest, ze w wypadku relacji miedzyludzkich odstepujesz od swojej ustalonej perpcepcji?
            Nie mysl, ze chce Cie tu lajac, ale widze brak konsekwencji i spojnosci.

  13. Jili 31 lipca 2014 o 20:03

    Od i co? Mężczyźni wolą zołzy (jak w treści książki). Silne i niezależne, ale nie gderające.Lubią
    walczyć i zdobywać, ale też eksperymentować. Który nie lubi nowinek, figli i odważnych zachowań partnerki. A tak właściwie to uwielbiają gonić króliczka tylko trzeba rozdmuchać ich apetyt.

    Pepsi – świetne zwroty, nieziemske porównania. Uwielbiam twój twórczy język.
    Ścis, ścisk, cmok cmok♡

    1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 06:41

      Jili thx & ścisk ścisk cmok cmok 2

    2. Merol 4 sierpnia 2015 o 19:32

      To kultura i programowanie, a potem kto się od tego uwalnia, to go boli, a nie natura. Pepsi, jesteś wybitnie adekwatna i docierasz do istoty rzeczy, taki komplement ode mnie (zajebista, słowem) 🙂

      1. pepsieliot 5 sierpnia 2015 o 07:30

        Merol thx 🙂

  14. klepsydra 1 sierpnia 2014 o 04:56

    A ja dzisiaj przechodzę na witarianizm, czuję się całkowicie gotowa, a poza tym miałam iść przed 1 spać, ale mi nie wyszło 🙁 O 8 'pobudka’, dzisiaj będę dobra dla męża, ostatnio zrobiła się ze mnie uciążliwa lafirynda i chociaż kocha i nie przestanie, można być małą lafiryndką, ale nie skurwielem 😉

    1. pepsieliot 1 sierpnia 2014 o 06:47

      Klepsydro ofkorsik i trzymam kciuki za witarkę 😀

  15. atqa 1 sierpnia 2014 o 18:20

    Joanno i Aneto życzę Wam wytrwałości i siły do walki z chorobą, żebyście nigdy nie straciły wiary w pokonanie choroby.

    1. atqa 1 sierpnia 2014 o 18:27

      ..niechcący tu mi się wpisalo, to przez zuzkę 😛

      1. zuzka 1 sierpnia 2014 o 20:28

        pozdrawiam 😉

  16. Luśka 1 sierpnia 2014 o 20:35

    ’w tym podszczypywanie waginą’…Pepsi – mogłabyś rozwinąć ten temat?…jakiś poradnik niekonwencjonalnych technik seksualnych?…ubawił mnie ten tekst setnie. Pozdrawiam.

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2014 o 06:03

      Luśka „podobno” są takie mięśnie dna macicy zwane mięśniami Kegla, ćwiczy się je przerywając z dowolnym momencie strumień moczu, to potem umie się szczypać waginą :DD

  17. agnieszka 1 sierpnia 2014 o 20:53

    Mój ulubiony fragment- „Znamienne, że stały monolog mężczyzny nie powoduje rozpadu małżeństwa” – tak, bo świnie nie potrafią latać, kolokwialnie mówiąc

  18. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 10:59

    Edyto mam zupełnie inne priorytety, tak jak napisałam, miłość zawsze łączy się z pewnym cierpieniem, gdy wygasa niesymetrycznie, jestem za miłością odwzajemnioną. Gdyby ktoś przstał mnie kochać i był ze mną dla jakichś pobudek innych niż miłość wolę cierpieć niż dostać ochłap, to samo z mężczyznami, których spotkałam w życiu, to dzielni i dumni ludzie, którzy nigdy nie chcieliby litości, czy innego erzacu miłości. Tylko miłość i nic w zastępstwie. Mogą być tez związki umowne, kulturalne, biznesowe, na papierze, to inna sprawa, ale naprawdę być z kimś i nie kochać go, albo nie być przez niego kochanym i nadal z nim być, to jest dla mnie smutniejsze niż rozejście się, i bardziej podpada pod stress hipokratesowski

    1. edyta 4 sierpnia 2014 o 12:07

      No ale tylko potwierdzasz to o czym napisalam wczesniej. Ze znudzenie, czy tez zaprzestanie kochania kogos, wynika z pewnych bledow i wyborow. Nie przychodzi spontanicznie jak przeziebienie i nie jest tak ze nie ma sie nad tym kontroli. Bo jesli ktos wchodzac w zwiazek nie rozumie, ze trzeba kazdego dnia go pielegnowac, a milosc, chocby najglebsza wygasnie, jesli nie jest podsycana, to juz jest to jego pierwszy blad. Wtedy rzeczywiscie mozna smialo przewidywac upadek i nude. I tak sie tez dzieje. Wielu ludzi tego nie rozumie, nie mowiac juz o zastosowaniu.
      Inna sprawa, ze zycie jest nam tak bardzo na przekor, bo jak zabiegac o swojego partnera, jak sie pada na pysk po 16 godzinach pracy? Nie ma na to przestrzeni. Druga inna sprawa jest, ze wiadomo, w tym caly ambaras zeby dwoje chcialo naraz. No ale jesli temu drugiemu sie nie chce, to jest to wlasnie blad, czyli wracamy do punktu wyjscia.
      Moze namieszalam, ale zmierzam do tego: jestem przekonana, ze udany zwiazek to nie jest dzielo przypadku -nigdy przenigdy. Udany zwiazek jest zawsze efektem swiadomej, zaplanowanej i wytezonej pracy. Jak ze wszystkim w zyciu- wychowanie dziecka na szczesliwego, harmonijnego czlowieka tez nigdy nie jest dzielem przypadku a efektem wytezonej pracy, zadzierzgniecie i utrzymanie silnej wspanialej przyjazni rowniez nie jest dzielem przypadku, wymaga wysilku i czesto poswiecen.

      1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 16:31

        Tak Edyto, masz taki poważny stosunek do związków,cieszę się. Ja w nic do końca chyba nie wierzę oprócz w siebie. Cieszę się z miłości, ale liczę się z tym, że wszystko może się zmienić. Jestem bardzo liberalnym człowiekiem, oraz libertyńskim, co Tobie zapewne jest zupełnie obce, ale też jestem bardzo dumna, i nie zabiegam na siłę o nikogo. Nigdy. Albo wóz, albo przewóz 🙂

        1. edyta 4 sierpnia 2014 o 16:53

          A wiec jest to Twoj wybor, to o czym piszesz, ze jestes dumna czy wierzysz tylko w siebie, czy tez ze nie masz ochoty zabiegac o kogos. No przeca od poczatku trabie o tym, o tym, ze to kwestia wyborow, od poczatku
          🙂

          1. pepsieliot 4 sierpnia 2014 o 17:02

            No w sumie trąbisz i masz rację 🙂

          2. edyta 4 sierpnia 2014 o 17:20

            ok, juz ostatnie slowo, bo chyba nudze. Pepsik, tylko nie mysl sobie, ze ja cos insynuuje. Nie smialabym. Jestem pewna ze jestes szczesliwa i spelniona osoba, to widac, slychac i czuc. Moj sprzeciw dotyczyl zupelnie niepersonalnie tezy, jakoby tylko od slepego przypadku zalezalo czy nam sie odwidzi albo czy temu drugiemu sie odwidzi.
            🙂
            pax pax

  19. atqa 4 sierpnia 2014 o 19:37

    Ło mamo-Edytko, w swoich komentarzach wyrazilaś też moje zdanie, które esencjonalnie sformuowałam pisząc do Zuzki.

    1. edyta 5 sierpnia 2014 o 07:49

      🙂
      ja tylko zaluje, ze nie mialam swiadomosci tego wszystkiego te 20 lat temu…bo tez duzo zniszczylam swoja glupota, tupetem, brakiem doceniania.
      A jako ciekawostke dodam, jeden moj kolega, mlodziencem bedac, nie majac jeszce zadnej panny nawet na oku, ksztalcil sie juz w temacie, czego potzrebuja kobiety, ksiazki czytal typu „czego zona oczekuje od swojego meza”. Ja wtedy bylam ubawiona, ze taki przejety, dwudziestolatek a taki powazny, ale teraz widze, ze wyprzedzal mnie o lata swietlne.
      Pozdrawiam Ciebie Atqa i zycze minimum 60 lat szczesliwego malzenstwa 🙂

      1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 09:29

        Ja to nie przepadam za facetami, którzy za dużo wiedzą o kobietach, mnie rozczula takie totalne błądzenie 🙂 Tak jak nie znoszę tańczyć z kimś po kursie tańca.Odmawiam.Bo oni chcą kręcić tylko te młynki człowiekiem.

        1. edyta 5 sierpnia 2014 o 10:31

          Mysle, ze takie bladzenie moze byc zabawne na poczatku, jednak po dluzszym czasie jest powodem irytacji. Ktos kto bladzi, nie zaspokoi raczej potrzeb partnera, a przeciez po to ludzie lacza sie w pary, zeby zaspokajac wzajemne potrzeby (No, czasami zeby zaspokoic swoje egoistyczne ale ja nie mowie o wykolejencach, tylko o normalnych ludziach). Potrzebe bliskosci, potzreby seksualne, potzrebe posiadania rodziny, potzrebe bezpieczenstwa, potrzebe kochania i bycia kochanym i tak dalej. Niezaspokajanie potrzeb rodzi frustracje, zlosc, chec odwetu. Wystarczy wejsc na jakies forum rozwodowe, wyraznie widac, ze wiekszosc powodow rozwodow to niezaspokojone potrzeby. Kolokwialnie mozna to ujac, ze jesli facet po 10 latach nadal bladzi i nie wie, ze jego kobieta potzrebuje przytulenia raz na kilka dni, zas kobieta nie wie, ze on marzy o oralu raz na tydzien to szczesliwsi od tego nie beda, od tego bladzenia i niewiedzy znaczy sie.

          1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 16:20

            Nie jestem wymagającą w stosunku do innych, wymagam tylko od siebie, wiec pewnie dlatego nie przywiązuję do takich spraw uwagi

      2. atqa 5 sierpnia 2014 o 18:47

        Tobie również tego życzę Edytko, dziękuję.

  20. ss 13 sierpnia 2014 o 19:12

    rozsmieszylas mnie dzisiaj, bless you x

    1. pepsieliot 13 sierpnia 2014 o 19:35

      ss 😀

  21. Anka 19 stycznia 2015 o 19:45

    Hmmmm …..otwarły mi sie oczy… zanim pogonie męża, postaram sie najpierw zmienic taktyke…pozdrawiam.

  22. natalia 4 kwietnia 2015 o 05:47

    Zajebisty artyk! Senkju ❤

  23. K8 2 czerwca 2016 o 10:15

    Oj, ucieszył mnie ten tekst
    na moich rozstajach dróg 🙂
    Kroczę dalej, poza strefę …

    Dzięki Pepsi! Zaczynałam kiedyś
    od Twoich tekstów o zdrowiu, ruchu i jedzeniu, a tu proszę!
    Co więcej chyba u mnie to wszystko ze sobą jakoś powiązane …

  24. egotyczka 12 czerwca 2020 o 16:37

    Fajny tekst, Pepsi. Ale to znowu JA. Znowu związek kaput, i ja wiem dlaczego. To przeze mnie. Ależ niespodzianka…
    Zobacz z czym mam JA i moi ex do czynienia. Jestem dda, mam syndrom ofiary, jestem pełna pychy i arogancka, odrzucona przez ojca, ciągle walczę z kimkolwiek i wszędzie, o miejsce, o kolejkę przy kasie, o coś nieważnego, wypalam się, czuję strach przed odrzuceniem, chcę żeby to wszystko było wg mojego planu, mój facet też ma robić po mojemu, mam wahania nastroju, czuję się często niekochana, czuję złość, ból, pustkę. Ciężko mi samej ze sobą, a to jest czubek góry lodowej. Chciałabym ich wszystkich przeprosić za moje zachowanie, bo wiem, że z jakiś względów te sytuację PRZYCIĄGAŁAM, ciągle przyciągam. Tyle jest tych informacji, które czytam, by zatrzymać się, przeanalizować i ruszyć ze skrzyżowania. Ale jak na razie mam ego myśli, które mnie doprowadzają do łez. Znowu kombinuje, jak tutaj to zrobić, jak odwrócić uwagę. Ja juz w tym wszystkim się pogubiłam… ;-(

    1. Jarmush 12 czerwca 2020 o 18:35

      Mądry i świadomy komentarz. Rozumiesz, co się z Tobą dzieje, ale nie potrafisz zaprząc ego do pracy na Ciebie, tylko mu służysz. To proces, spróbuj obserwować siebie, żeby złapać ten moment, kiedy się to wszystko zaczyna nakręcać. Wysyłam dużo miłości.

    2. Turlejka 10 lipca 2020 o 14:38

      Ale cudnie! Masz moc świadomości. Bądź dla siebie dobra, czuła i wyrozumiała. Otwórz serce, będzie lepiej. Idzie dobre, czuję w kościach. 3mam kciuki?

    3. Ewelina Kozik 10 lipca 2020 o 17:09

      Dżizas, przez chwilę myślałam, że to ja na nieświadomce napisałam ten koment, ale przecież ostatnio nie walę alko…

    4. DdaMała 12 lipca 2020 o 17:19

      Brzmi jak Borderline

  25. Nina Zagrodzka 10 lipca 2020 o 17:38

    Polecam książkę Potęga Kobiecości.
    Dużo mądrych rzeczy, w tym to co Pepsi mówi. Żeby zacząć od siebie.

  26. Aczaczacza 10 lipca 2020 o 18:13

    Pepsi jak fajnie się Ciebie czyta.. dobrze prawisz ❤

    1. Jarmush 10 lipca 2020 o 19:43

      <3

  27. Tatiana 10 lipca 2020 o 19:49

    Jerzy Pilch o miłości:,,Miłość?Jedna w życiu to patologia. Milion też. Trzy, cztery – wychodzi najrozsądniej,,. Myślałam o tym ostatnio jak to jest. Jestem w stałym związku od wielu lat. Do tej pory wydawało mi się, że kiedy się zakocham to będę na zawsze z tą osobą. Nie mogę narzekać na relację w związku. Jest porozumienie, ciepło, dobra energia, nawet błysk w oku?Jedna rzecz mi nie pasuje, brak dzieci. Decyzja zapadła, starania były i nic. Ze względu na wiek chyba nie wyjdzie. No i co z tym fantem? Zmieniać coś, czy trwać pomimo niespełnienia? Może jednak ta jedna miłość to patologia?

    1. Jarmush 13 lipca 2020 o 07:48

      Pilch nie za dużo wie o miłości, bo to facet, zawsze rozedrgany intelektualny poszukiwacz miłości, ale miłość to nie intelektualny spis cudzołożnic.
      Miłość do drugiego człowieka, związek dwojga ludzi jest zbiorem skończonym, nie ma w nim dzieci, osób trzecich. Owszem człowiek atawistycznie pragnie się rozmnożyć, albo egoistycznie chce się rozmnożyć konkretnie z tą osobą, a nie z inną. To wszystko są zrozumiałe działania ludzkie w tej grze, ale na poziomie świadomości zawsze jest ok. Doświadczaj, ciesz się, nie musisz tkwić w jednym związku bo takie masz przekonanie, ale możesz w nim tkwić całe życie, gdy nie masz przekonań, gdy po prostu cieszysz się tym doświadczeniem, to nie zawsze musi być hollywoodzka sielanka, jako człowiek obdarzony wolną wolą. <3

      1. Tatiana 16 lipca 2020 o 17:30

        Masz rację. Ja mam chyba problem z tą radością doświadczenia. Mam wrażenie, że to dostępne na wyższym poziomie świadomości. Mam czasami przebłyski, ale nie jest to radość constans. Pewnie to uczucie wynika z moich braków. Może ze strachu, z egoizmu, aczkolwiek całą sobą wchodzę w relację. Jednak co jakiś czas pojawia się uczucie niespełnienia w postaci braku dziecka. Ta wielość rozwiązań nie pomaga mi. Budzi we mnie lęk. Nie chcę nikogo zranić, a z drugiej strony nie chcę tkwić w bezruchu, a tak się czuję.

        1. Jarmush 16 lipca 2020 o 18:22

          Wszyscy tak mamy, przebudzonych nie ma tak wielu, a i tak większość to mnisi w Himalajach. Życie ciągle podkręca ego, wystarczy tak naprawdę być obserwatorem siebie. Najwięcej nauczysz się od siebie, obserwuj, poprawiaj, baw się.

  28. Justyna 16 lipca 2020 o 07:29

    Pepsi wrocilam z bilansu z corka- ma przerost warg sromowych i łechtaczki- mam zalecenia isc do wnokrynologa. Pepsi co zrobic by to powstrzymac??? Lekko mną wstrząsnęło, a pani pyta czy moja corka woli samochody, czy jest dziewczeca??

    1. Jarmush 16 lipca 2020 o 12:03

      w jakim jest wieku? Przede wszystkim nie robić z tego żadnego problemu przy dziecku i generalnie. Nie jest chora, więc ciesz się, ale od takich histerycznych zachować Twoich może poczuć się źle.

  29. Kimkim 17 sierpnia 2020 o 20:57

    Help
    Jesteśmy w związku 10 lat (pracujemy w innych miastach) mamy 7 letniego syna
    Coraz bardziej się od siebie oddalamy
    Boje się przeprowadzić do niego
    Tu mam prace, dom (bezpieczny grunt )
    Partner zarzuca mi że nie chce się do niego przenieść a ja się chyba tego boję
    Co jeśli nie znajdę pracy? Co jeśli stwierdzi że już mnie nie kocha a ja wszytko teraz zmienie
    Jestem w kompletnej kropce
    Miotają mną różne uczucia _w jednej chwili stwierdzam że rodzina najważniejsza a w drugiej że jednak strach jest większy

    1. Jarmush 18 sierpnia 2020 o 05:43

      Weź urlop bezpłatny na kilka miesięcy i jedź do niego i spróbuj. Jeśli nie podejmiesz próby, ćwicz codzienne nie myślenie o tym i nie żałowanie. Takie myśli sieją destrukcję w Twoim życiu. Zaufaj sobie, wycisz wszystkie urządzenia w domu, zrób sobie pysznej zielonej Matcha i daj się ponieść. Po 30 minutach nadejdzie rozwiązanie, które podsunie Ci Twoja dusza. Ona też może być niepewna, ale będzie bliżej Ciebie niż Twoje ego. Życzę odwagi <3 Trening odwagi też jest dobrą opcją. Zastanów się czy TY kochasz tego człowieka.

      1. Kimkim 20 sierpnia 2020 o 11:22

        To już chyba po wszystkim
        Teraz on jest na nie co do przeprowadzki
        Mówi straszne rzeczy krzyczy a później milczy
        I znów się boję
        Mam wrażenie że wali mi się wszystko, mam problem z podejmowaniem decyzji, mądrych decyzji.
        Co i jak to wszystko ogarnąć…
        Czy cały czas rozmawiać czy dać spokój i czekać ( w jaka to stronę pójdzie )
        Pepsi pomóż
        Twoje doświadczenie jest jak morze, nieskończone morze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum