Kurkumy się nie zażywa, ją się je. To nie lek. Czy to nasza organiczna certyfikowana Kurkuma This is BIO? Czy…
Powiązane artykuły
Komentarze
Cap Martin sp. z o.o. przeprasza Panią Justynę Lichtenberg że przez wiele miesięcy naruszane były na portalu https://pepsieliot.com/ prawa autorskie do pisanych przez nią artykułów, materiały były bezprawnie przerabiane sugerując autorstwo innych osób, a w miejsce jej autorstwa wskazywane były osoby trzecie w tym Pepsi Eliot. Spółka wyraża ubolewanie za zaistniałą sytuację oraz oświadcza, że naprawiła szkodę oraz wypłaciła stosowne zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę zgodnie z wyrokiem Sądu
Jeśli kurkuma naprawdę tak wiele potrafi, dlaczego Indie mają najwięcej cukrzyków na świecie?
Odpowiednia gęstość krwi, to życie. A więc jak obniżysz poziom fibrynogenu? REWIZJA 2026
Umniejszanie siebie NIE JEST moralnie wyższe. Dlaczego przekleństwo siebie boli bardziej niż błogosławieństwo leczy
Dziecko ma celiakię, ale gdy mocno jest uśpiona jego matka ...
dziękuję !:)
Basiu ływ pleżyr 🙂
wg mnie nie ma tak dużego znaczenia czy jest się vegan czy wszystkożercą. ja za weganizm już raczej bym się nie wzięła, bo moje doświadczenia z tą dietą są nienajlepsze mówiąc delikatnie. wręcz później się dowiedziałam sporo rzeczy o których wcale nie wiedziałam będąc weganką. nikt mi nie powiedział, i w żadnej mądrej książce nie było napisane. a dodam nieskromnie, że moja lekarz z okresu wegańskiego twierdziła, że chyba mało jest osób które prowadzą dietę lepiej niż ja 😉
jest mnóstwo ludzi, którzy nie jedzą mięsa i super się czują. ale są też osoby jedzące mięso i które wcale nie chorują od tego, a wręcz czują się równie super co weganie. a co Samburu czy Masajami? oni jedzą tylko mięso i mleko. natomiast roślinami bardzo gardzą. i są bardzo szczupli, nie chorują na serce, ogólnie są zdrowi. ja zauważyłam, że na każdy argumnt za dietą roślinna przypada drugi za dietą zawierającą mięso. myślę, że nie ma reguły.
podam taki przykład: miałam w bliskiej rodzinie osobę która jadła bardzo tłusto i dużo mięsa. właściwie to niesamowicie tłusto. całe życie jadła bardzo naturalnie: miała warzywa z własnego pola, bardzo długo mleko od własnej krowy, mięso z dobrego źródła (a wcześniej od zwierząt wyhodowanych przez siebie). i nigdy nie miała ta osoba problemów ze zdrowiem. zmarła chyba z tęsknoty za mężem. nie chciała już żyć.
myślę, że jakość jedzenia ma duże znacznie. plus tryb życia i nastawienie do życia. ja przestałam patrzeć na badania, bo one są sztuczną uśrednioną wartością. a każdy z nas jest przecież inny.
a na co umarł tej osoby mąż?
będę szczera: nie mam pocjęcia. zmarł w sędziwym wieku (około 90 lat) ale nawet jeśli by miało to związek z jedzeniem to i tak pozostaje przykład żony, której nic nie było.
rawbitt chodziło mi tylko o to ile żył na zapewne podobnej diecie, ale widzę, że herlok szolms, czyli ja poszedł złym tropem
tam się jadło bardzo tradycyjnie. mleko od krowy, wieprzowina, drób przeróżny, kiełbasa trzymana w tłuszczu (bo długo nie było lodówki), jaja od kur. na strychu zawsze wisiała słonina. myślę, że najważniejsze było to, że jedli to co sami „wyprodukowali”. oczywiście warzywa i owoce zawsze mieli własne. tam nikomu nawet nie przyszło do głowy by coś kupować (oprócz mięsa – ale to było później). zresztą w dużej części nadal tak jest – bardzo mało się tam kupuje owoców i warzyw. ale już mięsa mają od znajomych, więc już nie do końca wiedzą co jedzą. ale z pewnością to lepsze niż ze sklepu…
nie chodziło mi o to kto ma rację. podałam po prostu przykład, że spokojne życie i proste jedzenie bez sztuczności (a najlepiej wyprodukowane przez siebie) są najlepszą drogą do zdrowia.
Statystyka to rodzaj kłamstwa (Statistica zaś to pakiety programów firmy StatSoft, dzięki której ostatni raz byłem w Krakowie), żeby je ograniczyć trzeba stworzyć dobry model badania. Najlepiej badać w układzie zamkniętym, tak jak doktor, badacz wpływu surowej diety na cukrzycę, albo jak badanie w zamkniętym obiekcie osób poddawanych różnym dietom. Opieranie się w badaniach statystycznych na ankietach jest narażone na dość duże ryzyko błędu…
Dlatego Campbell tak bardzo podkreśla ważność biologicznego prawdopodobieństwa
Ciekawe, że o ile głęboką troskę o nienaganne zdrowie społeczeństwo skłonne jest oceniać a priori jako przymiot to głęboką troskę o inne dobra osobiste jak na przykład o dolary i diament w pępku już jakby mniej.
Piotrek nie koniecznie.
Pierwszy raz w życiu coś wygrałam…serio 🙂 Jestem przeszczęśliwa,niesamowite uczucie 🙂 senkju,fenkju 🙂
Hm, czyli konkursików o Znachorach już nie będzie? :/
madame będą Kochana, ale minimalna przerwa dobrze zrobi 🙂
Na ceny wołowiny? A może przy okazji na wypromowanie czegoś prawie niejadalnego jak soja?
Skierowana jest ta książka do laika, tzn.do jakiegoś bezmózga którego nie będzie interesowało nic poza świętymi słowami Campbell’a.
Jak to czytałem pierwszy raz(będąc jeszcze weganinem), to szukałem czy napisze coś o tym co złego siedzi w białku zwierzęcym.
Napisał że roślinne jest tak samo dobre jak zwierzęce, ale od zwierzęcego dostaniemy raka!
No i że roślinne jest lepiej przyswajalne od zwierzęcego, to też ciekawe bo ludzie nie trawią celulozy.
Tak jak napisałaś Pepsi, facet uwziął się na białka zwierzęce, ogólnie na całe amciu odzwierzęce i jechał po nim ile tylko się dało.
Chcąc być wiarygodnym powinien porównać różne kraje, różnych ludzi, środowiska itp.itd. na nie skupić się tylko i wyłącznie na kurduplach z meyra ciętych jakim są chińczycy(tacy oni rośli i wielcy, to nie chyba od nadmiaru kwasu firynowego?)
Łysico cały czas robisz to samo, wtedy szukałeś potwierdzeń dla swojego weganizmu, obecnie dla mięsożerstwa. Wystąp na chwilę z siebie i spójrz na świat jak najbardziej obiektywnie. Nie jak mięsożerca, ani nie jak weganin. Spójrz jak mędrzec i stoik. Ludzie o podobnych cechach zewnętrznych mają podobne organizmy, ba nawet głosy. Jak jesteś do kogoś podobny z facjaty będziesz miał również podobny do niego głos i jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz miał predyspozycje do podobnych chorób. A także podobny pokarm będzie dla tych osobników najlepszy. Spójrz na najbardziej podobne do człowieka zwierzęta. To roślinożercy, ale nie weganie. Bo niewielka ilość pokarmów odzwierzęcych zawsze będzie nam potrzebna, cokolwiek nie mówią weganie.Campbell w tej dziedzinie też nie jest ortodoksem. Wolałabym, żeby okazało się jednoznacznie , że tylko 100% weganizm, ale tak nie jest. Ale na pewno również nie mięsożerstwo. Po prostu odżywianie.
Masz trochę racji, bo szukałem cały czas potwierdzeń, że to co jem ma dobry lub neutralny wpływ na moje zdrowie, a tak jak napisałaś, jakis czas temu wyszedłem z siebie, stanąłem obok i patrzę na to wszystko przez różowe okulary. W sensie bez zbędnej podniety i przywiązywania się lub stosowania jakiejkolwiek diety. Nie wiem po co mam patrzeć na zwierzęta podobne do człowieka? Zwierze to zwierze, a człowiek to człowiek, wg.mnie to głupie i bezsensowne porównywanie ludzi do zwierząt i/lub zwierząt do ludzi.
Na koniec, jak może on polecać dietę złożona z produktów sezonowych?
Ale mamy demokrację, każdy wybiera to co komu się podoba.
Łysico ja znajduję człowieka, jako zwierzę
rawbbit,
A jak wyglada Twoja dieta teraz?
Witaj panno Pepsi,
Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że trafiłem na Twój blog i na wpisy dotyczące „chińskiego badania”. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Jakiś czas temu na własnym blogu napisałem o mleku i o tym, że nie jest takie straszne jak je malują. Wiele osób jak się okazało było trochę oburzonych tym, że uważam mleko za całkiem zdrowe i bezpieczne. Jako argument przytaczali pozycję dr Campbella, że niby 20-letnie badania i że ciężko podważyć, a jednak nie tak ciężko 🙂 Wychodzę z założenie, że ludzki organizm ma zdolność do dostosowywanie się do diety i warunków w jakich żyje. Nie ma jednej właściwej diety. Liczę się umiarkowanie, harmonia i nasze nastawienie, a nawet jedząc trawę i pijąc wodę z górskich źródeł będziemy zdrowi i szczęśliwi. Jeden ważny wniosek mi się nasunął odnoście tego mleka. W Chinach 95% dorosłych osób nie trawi laktozy, więc siłą rzeczy ich kuchnia pięciu przemian odrzuca kategorycznie mleko jako złe dla człowieka – logiczne, ale Europa czy Ameryka to nie Chiny. Można by było jeszcze pisać o różnicach genowych, ale to inna historia. Pozdrawiam serdecznie Rafał
http://naturalniezdrowy.com.pl/
Droga Pepsieliot – właśnie odkryłam Twojego bloga, przeczytałam kilkanaście artykułów i przyznam, że w idei jest naprawdę super – czegoś takiego po prostu nigdzie nie ma. Natomiast mam zastrzeżenie co do Twojego stylu pisania – jest ciężki, nieprzyjemny, często chaotyczny i czasem sama nie wiem o czym czytam. Gubiłam się w tej wielowątkowości, przeskakiwanej to tu to tam. Być może dla Ciebie – osoby obytej z tematem – jest to logiczne. Dla mnie niekoniecznie, a szkoda, bo tematy są niezwykle istotne i interesujące. Proszę Cię zatem o jedno – pamiętaj, że czytamy Cię my – totalni laicy – i chcemy zrozumieć to co czytamy. Czasem pominięcie kilku zawiłych (a przy ZBYT skompensowanych) argumentów i ubranie to we własne, logiczne wnioski byłoby lepsze i przyjemniejsze w odbiorze. A tu, w tym gąszczu niezrozumiałych informacji często brakuje Ciebie i Twojej opinii. (Nie mówię o tym wpisie. Mówię ogólnie). Pozdrawiam!
Miniomki ostrzegam Cię więc lojalnie, nie kupuj mojej książki Biegam bo muszę, bo to laaaasssssss, knieja, bór, nie do odnlezienia sensu
PS. Zapomniałam dodać, że mówię tu oczywiście to postach stricte zdrowotnych i żywnościowych, gdzie analizujesz argumenty ze źródeł – podejrzewam, w większości – nieznanych przeciętnemu czytelnikowi (takiemu jak ja). 😉
Fajny blog, świetny język, komunikacja, dobra praca i jej owoce.
Dziękuje, powodzenia i rozwoju na przyszłość.
<3