Odmówiła, bo jej dusza po prostu powiedziała, nie i kropka ...
  • 44Autor:44

Odmówiła, bo jej dusza po prostu powiedziała, nie i kropka...

Dodano: 39

Czyli dlaczego psychoterapeuta nie powie Ci jak się uwolnić od kłopotów z własnym ego? To proste, bo psychoterapeuta śpi.

I taki komć:

Paradoksalnie, diagnoza raka dała mi kopa do życia. Chęć walki o siebie, bo przez te wszystkie lata żyłam w zawieszeniu i miałam tego świadomość. Teraz odrzucam strach. Jest tu i teraz. Pozbyłam się z mieszkania wielu rzeczy. Od kilku lat chodzę na ceramikę, 2 lata temu zaczęłam chodzić na malarstwo, 4 lata temu zrobiłam kurs z witrażownictwa, dawałam życie starym meblom. Partner nigdy nie powiedział mi komplementu (a jestem podobno atrakcyjną kobietą), ale za to wyśmiewa, podjudza, krytykuje, etc. Gdy chcę coś zrobić, to mówi: po co?, a gdy nie zrobię czegoś, to: dlaczego nie zrobiłam? Robi ze mnie idiotkę. Mówi do mnie: nie znasz się, nie wiesz - to jest codzienność. O tych rasach i wszystko, co jest związane z tym tematem przeczytałam dopiero niedawno, po raz pierwszy u Ciebie. Nie wiem kim jestem, mogłabyś mnie Pepsi określić? Zawsze byłam nadwrażliwą osobą, bolał mnie los zwierząt, w tym tych hodowlanych, transport, polowania, etc.Już w szkole podstawowej nie korzystałam w nadmiarze z papieru, gdyż myślałam w kategoriach, w wyniku tego zostało ścięte drzewo ... Płakałam i płaczę na wielu scenach w filmie, ale nie pokazuję nikomu moich łez. Zawsze miałam kompleksy, nie byłam w ogóle osobą asertywną. Zawsze w sobie miałam silną sprawiedliwość, nawet gdyby kosztem mnie, to nie miało znaczenia.
Ojciec był bawidamkiem, miał kochanki,(już nie żyje), a mama mimo to była z nim. W końcu popadła w alkoholizm. Ja od 12 lat jestem matką dla mojej matki. Z pewnością już dawno by nie żyła, była w totalnej abnegacji. Za mamę robię zakupy, sprzątam, zawożę do lekarzy, a gdyby brała swoją emeryturę, to przepiłaby ją. Robiła tak wcześniej, po jednym dniu już nie miała emerytury. Załatwiłam jej mieszkanie i zamieszkała w tej samej miejscowości co ja. Nigdy nie powiedziała dziękuję, nie zareagowała na informację, że mam raka, a dopiero przy trzeciej z rzędu wizycie padło jakieś pytanie z jej strony. Od początku tego roku zaczęłam chodzić do psychoterapeuty, gdyż chcę uwolnić się od partnera, matki. Rozmowy te pomogły mi, otworzyły mi oczy, że ja nigdy nie troszczyłam się o siebie. Mając gdzieś 22 lata, doznałam uczucia wyjścia poza własne ciało i oglądałam się z góry. Było to podczas wizyty u kosmetyczki. Gdy opowiedziałam psycholog, powiedziała, że żołnierze wojenni też doznawali takich stanów, traumatyczne przejścia. Zdziwiło mnie jej wyjaśnienie, bo dla mnie to było niesamowite przeżycie, ale piękne. Gdy odmówiłam chemii, mój głos wewnętrzny (nie wiem jak to nazwać), po prostu wiedziałam, że nie i kropka. Partner raz powiedział mi, że ze strachu zrezygnowałam. Ale ja myślę, że ze strachu właśnie ludzie temu się poddają. Bardzo często mam ten głos (duszy?), to sekunda, ale potem przychodzi "logika" i zawsze potem jest źle. Obserwuję to od dawna i staram się słyszeć ten głos. Chcę czynić dobro, ale nie wiem z jakiej rasy jestem? Co mogę, aby być lepszym bytem?
Nie ma potrzeby walki o cokolwiek i z kimkolwiek. Podczas walki nie ma wygranych nigdy, ponieważ jest to zawsze piętrzenie potencjałów, więc każda walka aż się prosi, żeby ją wyrównać przez siły równoważące. Jest git, to jest postawa pokojowa i optymistyczna, bowiem dostajesz zawsze to co myślisz. Takie jest to zwierciadło rzeczywistości. Wiesz dlaczego masz wrażenie, że "pomogły" Ci rozmowy z psychoterapeutką? Ponieważ powiedziała dokładnie to, co chciałaś usłyszeć, a raczej to, co chciało usłyszeć Twoje ego. Duszy latają takie informacje, dusza po prostu wie. To ego się jara swoją wyjątkowością, ważnością, nawet ze znakiem minus, to nie ma żadnego znaczenia. Troska o innych zamiast o siebie, kompleks niższości, czy mania wielkości to tak naprawdę ta sama wartość bezwzględna, jest to porównywanie się, ocenianie, ustalanie kto jest gorszy, a kto lepszy. A może jestem Reptosem, a może Vrillem? To oczywiście są pułapki ego, jesteś swoją nieśmiertelną świadomością, która w tej wirtualnej rzeczywistości gra w grę swoim awatarem. Gdy nie umiesz troszczyć się o siebie, kochać siebie, nie jesteś w stanie kochać innych ludzi, i niewiele im możesz dać tak naprawdę. Duża część Twojego mejla, to nakierowanie uwagi na Twoją sprawiedliwość, współczucie, prawość, chęć do poświęceń i empatię. Jednak na ile jest to projekcja Twojego umysłu, a na ile głos duszy?

Matka. Twoja matka kompletnie nie jest sobą, podpięta do wahadła destrukcji alkoholizmu spłaca koszmarny kredyt, który u niego zaciągała (i pewnie zaciąga nadal) za każdym razem, gdy znieczulała się od życia. Każdy sztach maryśki, każdy kieliszek szampana, każdy prozac, każdy psychotrop, orgazm w łóżku i w przymierzalni, czyli każde przyduszanie emocji, to mniejszy, lub większy kredyt zaciągany u wahadeł destrukcji. One się zawsze upomną o swoje. Odwaga. Życie świadome, to świadome zrezygnowanie ze strachu i złości, zamartwiania się. A jak się nie uda, gdy pochłonie Cię spontan, i zaczniesz trząść się jak galareta, nietłamszenie tych emocji, tylko pozwolenie sobie na nie. Zaakceptowanie siebie taką jaka jesteś Bridżet. Wyjście im naprzeciw. Ego. Awatary uwielbiają, gdy się im mówi, że są za dobre dla wszystkich, jarają się generalnie gadaniem o nich samych. Każdy jest zakręcony na swoim punkcie. O sobie chce rozmawiać, niech rozkminiają jego, wszyscy się na niego gapią w sklepie, na mszy i w klasie. Każdy śpiący jest opętany wręcz własną ważnością, czy nieważnością, ale to jedno i to samo. Ludzie płacą kasę psychoterapeutom, bo chcą pogadać o sobie, a dobry psychoterapeuta wie co nawijać.

Yyy ... zacznijmy od pogrzebania w przeszłości - powie. Ale to nie jest dobra droga. To wszystko sprawia, że ucieka to co najważniejsze, spokojna radość i bezinteresowna miłość. Dusza. Zaśmiej się z tego (z rozkmin), to nie jesteś Ty, bo Ty się rwiesz do wychodzenia z ciała. Przeżyłaś sobie OOBE, ot tak, lewą nogą do lusterka i masz rację, to piękne przeżycie. Ale ludzie w okopach też uciekali z siebie, tyle, że ze strachu. Jeszcze inni zapadają się w sobie, przestają się identyfikować ze swoim ego, jednoczą się ze swoją duszą, na przykład podczas wypadku samochodowego, albo kierowcy rajdowi podczas rajdu. I to też są piękne uczucia. Ja bym zrobiła tak. Olałabym swoją ważność, olałabym natenczas wewnętrzne zamiary, olałabym skąd się wziął mój awatar do tej gry, czy to system sobie robi jaja (zdarza się, ale rzadko, system oszczędza energię), czy moje ego szuka kwadratowych jaj (prawie pewne), czy też rzeczywiście jestem tu tylko gościem z innych rzeczywistości (prawie zerowe prawdopodobieństwo), bo zapewne jest ich bez liku?

A propos, prawie napewno jesteś rasy ludzkiej. A więc olałabym to wszystko i skupiła się na ważności innych. Nie zastanawiaj się, na której wizycie padło pytanie o Twoje zdrowie, ani ile razy Twój facet chciał zaniżyć Twoją ważność? Olej, nawet tak dla jaj, swoją ważność, skup się na ich ważności. Zastanów się jaki jest wewnętrzny zamiar Twojego faceta, jaki matki, czy nowego chłopaka, albo innych awatarów których spotkasz? I postaraj się pomóc w realizacji ich zamiarów. Wystarczy, że zejdziesz z siebie na chwilę, wystarczy, że przestaniesz myśleć o swoim wewnętrznym zamiarze, a skupisz się na innych, nagle stanie się cud. Pojawi się zamiar zewnętrzny, który sprawi, że wszystkie Twoje cele się ziszczą. Nie pytaj mnie tylko czym jest zamiar zewnętrzny, bo tego nikt nie wie. Ale jest to coś takiego, co może wskrzesić kogoś, kto już odłożył widelec, jak go (ten zamiar) wypuści taki Jezus. Taka zgodność, jednomyślność ego i duszy. Zamiar zewnętrzny jest taki, że ludzie, których ważność ich zamiarów wewnętrznych wspierasz, automatycznie pomagają Ci w realizacji Twojego celu. To nie jest manipulacja, taka jest po prostu zasada.

Ty słyszysz swoją duszę, umiesz to robić, jakoś masz to obcykane, i to jest naprawdę unikatowa umiejętność w tej grze w XXI wieku. Następnie skup się na tym, co myśli ego? Zapytaj się go, co sądzi o tym co powiedziała dusza? Gdy ego da się przekonać naprawdę szczerze, otrzymujesz zamiar zewnętrzny, który sprawi, że Twój cel (absolutnie każdy) zostaje osiągnięty. I to działa zawsze. Zawsze.

z miłością

 39
  • michalzielony  
    "każde przyduszanie emocji, to mniejszy, lub większy kredyt zaciągany u wahadeł destrukcji. One się zawsze upomną o swoje."

    Można to rozwinąć? W jaki sposób one się upominają? Osobiście mam problem z przyduszaniem emocji narkotykami, kiedy już mi się udaje z tego teoretycznie wyjść, czuję wielką motywację, mam nowe plany, myślę pozytywnie, cieszę się, jestem szczęśliwy, że jestem trzeźwy, akceptuje rzeczywistość nawet gdy są jakieś problemy wiem, że są po coś, żyję tu i teraz a przynajmniej się staram... i tak załóżmy 2 miesiące gdy jestem czysty... nagle upadam... biorę..., wszystko się wali, włącza mi się czarnowidztwo, po prostu wszystko się układa negatywnie, zaczyna brakować pieniędzy, płacze za zmarłym tatą, za byłą dziewczyną - (a byłem już na etapie pogodzenia i akceptacji), czuję się jak bym był tylko obecny ciałem i znów wrócił do nieświadomego życia i musi minąć jakiś czas by wszystko się zaczęło się naprawiać... tylko, że potem znów jest ten upadek. I tak w kółko, chciałbym to zakończyć ale nie wiem jak. Może to ten kredyt, który zaciągałem przez jakieś 4 lata?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Renata  
      Pepsi a jak to jest, że Osho niby Vrillem był a przyczynił się tak mocno do obudzenia i w końcu dobra ludzi? Znaczy, że oni, kosmici/ rasy czasem przypadkiem dobrze czynią?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Okoń   IP
        Ewoluować w stronę piękna i miłości ?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Okoń   IP
          Co moim awatarem chce ugrać dusza, skoro ona jak piszesz , wie ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • olatrola   IP
            Pepsi, wlasnie stracilam prace ktorej nie znosilam, a ktora zaakceptowalam calkiem niedawno:) nie pojawila sie we mnie zadna negatywna emocja, mam w srodku duzo zrozumienia i pewnosci ze jest, jak ma byc- z reszta moje zycie zawsze mnie pieknie prowadzi i czesto jak nie wiem co robic, to czekam na odpowiedz, az sama do mnie przyjdzie. za to ego troche mowi zeby szukac nowej pracy, chociaz ja w sumie nie wiem co chce robic, ale kasy potrzebuje. Wlasnie koncze studia ktore okazaly sie nie dla mnie, wiec naprawde nie mam na siebie pomyslu. Moj najwiekszy talent-bycie kameleonem- dogadam sie z kazdym i kazdy mnie polubi, chyba wlasnie dlatego ze nie mysle o swojej waznosci(lub niewaznosci, juz wiem ze to to samo:)) To co robic Pepsi, szukac, czy nie szukac? Wiem, ze potencjal musze rozproszyc dzialaniem, ale bylejakim tez jest oki? Sprzatanie chaty i pranie reczne zamiast interview?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także