Kogo i dlaczego może wyleczyć chemioterapia? Słyszałaś o historii bomby musztardowej?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Kogo i dlaczego może wyleczyć chemioterapia? Słyszałaś o historii bomby musztardowej?

Dodano: 10
pejzaż
pejzaż
Chemioterapia opiera się na dostarczaniu do krwiobiegu bardzo toksycznej substancji wymagającej ścisłych "standardów raka" (specjalne fartuchy, rękawice), której pochodzenie odbiega od spokojnego laboratorium dalej niż możesz sobie wyobrazić.

Otrzymasz na tym talerzu nie tylko zagadkę iperytu, ale też jedzenia niskowibracyjnego pokarmu

Najważniejsze dla mnie prawo uzdrawiania, które odkryłam na podstawie doświadczenia, własnej obserwacji i analizy, oraz praw cudzych, i brzmi następująco:

Regularnie oczyszczaj ciało z toksyn (4 szklanki), karm go, upewniając się, że składniki odżywcze zostały wchłonięte i nie identyfikuj się ze swoim ego. Wówczas ciało wyleczy się samo. Pytanie, czy jesteś w stanie powołać do życia ten zbieg okoliczności.

Świadomość ma taką samą moc stwórczą, jak Wyższy system świadomości, Absolut, czyli Źródło, przez innych zwane Bogiem, którego jest częścią. Jeśli jesteś jego częścią, masz takie same właściwości. Aby dotrzeć do swojej świadomości, czyli prawdziwej Ciebie, trzeba nauczyć się zerować emocje. I to jest praktycznie niewykonalne.

Masz ich bowiem nie przyduszać psychotropem (dopóki sobie jeszcze radzisz, w pewnym momencie depresji klinicznej, poddaj się leczeniu alopaty, aby otrzymać czas), prozakiem, alko, czy narko. Wręcz przeciwnie, gdy już się pojawiły zaakceptować ten wybuch złości masz, atak paniki, czy zwykły lęk, smutek, a nawet depresję. Zaakceptować, znaczy zgodzić się na to, że to jest, nie wypierać się, nie wściekać na siebie, ani na nikogo, nie kłamać, że to coś innego, i to jest bezwzględny warunek, żeby móc ponownie ruszyć. No dobra, powtórzę się, ruszyć ze skrzyżowania.

Emocja jest odpowiedzią ciała na śmiertelne ego, czyli na nieprawdziwą Ciebie, a raczej Twoje programy myślowe. Gdy zdasz sobie sprawę z tego, co jest narzuconym programem, a nie ma nic wspólnego z Tobą, z Twoją boskością, zaczniesz się budzić do życia na jawie. Ale to jeszcze przed Tobą, bo najpierw musisz zidentyfikować własne ego. Gdy już się go zobaczy, zaczynasz chichotać, bo to takie oczywiste, że ten ciągły strach, uwieranie, to "ale" do wszystkiego, to nie jesteś Ty. Uff, ulga.

Matrix medyczno-farmaceutyczny jest przerażający nie dlatego, że dochtore i aptekarze chcą nam wyrządzić krzywdę świadomie, wręcz przeciwnie, oni chcą nam pomagać, tyle, że są w uśpieniu. Nie pojęli, że matrix żywi się każdym pojedynczym lękiem, najchętniej zbiorowym strachem, traumą. Że jest absolutnie nieludzki, pozbawiony serca i uczuć. Matrix jest bankierski, watykański, reptiliański, jak są tacy, zimny i jaszczurzy. Wzrasta na zbiorowym cierpieniu ludzi i zwierząt, oraz całej przyrody. Wybuchy nuklearne mają wpływ na wszystko i Ziemia raczej na to nie pozwoli w tej grze. Bo Ziemia to też gracz, podobnie jak Ty, ma świadomość.

Chemioterapia opiera się na dostarczaniu do krwiobiegu bardzo toksycznej substancji wymagającej ścisłych "standardów raka" (specjalne fartuchy, rękawice), której pochodzenie odbiega od spokojnego laboratorium dalej niż możesz sobie wyobrazić.

Co to jest chemioterapia. Jak powstała ta bomba?

W sierpniu 1943 roku prezydent Roosevelt zatwierdził przemieszczenie amunicji chemicznej zawierającej gaz musztardowy do teatru morza Śródziemnego. 2 tysiące sztuk musztardowej bomby zostało załadowane na USS John Harvey. Statek czekał sobie na rozładunek w Bari we Włoszech, gdy niemieckie samoloty zaatakowały go pamiętnego 2 grudnia 1943 roku. Protokół genewski z 1925 roku wprawdzie zabraniał użycia broni chemicznej i biologicznej. Jednak Alianci nie ufając Niemcom przybyli ze swoim tonażem musztardówki i obie strony potajemnie składowały ów gaz, na wszelki wypadek, przygotowując się do odwetu.

Wyobraźcie sobie zdziwienie sojuszników Luftwaffe, gdy po nalocie statek USS John Harvey uwolnił 2000 bomb z gazem musztardowym (około 55 ton) w powietrze i zatokę, zabijając bez ceregieli i żołnierzy i cywilów. Setki marynarzy, którzy wskoczyli do wody, aby uciec z tonącego okrętu, dostali się do oleistej cieczy o zapachu czosnku, palącej ich skórę i niszczącej wzrok. Top Brass, czyli wierchuszka wiedziała dokładnie o co kaman z okropnymi pęcherzami na skórze, ale nakazano przemilczeć sprawę.

Podpułkownik Stewart Francis Alexander (Alexis) był szkolony w temacie skutków wojny chemicznej, dlatego od razu rozpoznał objawy: zapach czosnku, pieczenie skóry i ślepotę. To musiał być gaz musztardowy. Alexander był w stanie natychmiast rozpocząć leczenie poszkodowanych. Oczywiście powiedziano mu, aby leczył chorych, ale trzymał gębę na kłódkę. To było dla niego jasne, bowiem nikt nie chciał, aby Luftwaffe miało jasność, że wysadzono statek wypełniony gazem musztardowym.

Wprawdzie minęły całe lata zanim prawda wyszła na jaw, ale Alexander pobrał próbki tkanek chorych zaatakowanych gazem musztardowym (czyli iperytem siarkowym) i przewiózł je do USA, gdzie natychmiast zostały poddane analizie laboratoryjnej.

Mengele nie zasypuje gruszek w popiele

Owszem, wyszła mocna metafora, ale chodzi o praprzyczyny kilku odkryć w dziedzinie medycyny.

Gdy lekarze zaczęli analizować próbki tkanek zaatakowanych iperytem ukazał się wyraźnie spójny wzorzec. Wszystkie próbki były ewidentnie zubożone w białe krwinki. W krwi, w węzłach chłonnych i szpiku kostnym, było znacznie mniej dokładnie tych tkanek, które wypełniają chłoniaka. Z pomocą dwóch farmaceutów z Yale, Louisa Goodmana i Alfreda Gilmana, rozpoczęto serię eksperymentów na myszach.

Hipotezę potwierdzono: związek gorczycy (iperyt azotowy) wykazywał znaczne zmniejszenie wielkości guzów limfatycznych u myszy.

Dwóch farmakologów przekonało lekarza Gustawa Lindskoga, aby podał iperyt azotowy swojemu pacjentowi z zaawansowanym chłoniakiem, dla którego nie przewidywało się już innych opcji. Guzy tego pacjenta uległy regresji. Inni pacjenci, którym wstrzyknięto iperyt azotowy mieli takie same wyniki. Aptekarze Goodman i Gilman, oraz dochtore Lindskog byli bardzo podekscytowani wynikami swoich eksperymentów i chcieli podzielić się odkryciami ze środowiskiem medycznym. Jednak ze względu na tajemnicę otaczającą wojskowy program wojny z użyciem gazu, musieli poczekać aż do 1946 roku.

Było wiele emocji wokół publikacji tych badań, gdyż właśnie do 1946 roku jedynymi formami leczenia raka była chirurgia i promieniowanie i dotyczyło to tylko guzów litych. Jeśli rak był rozproszony, te metody były oczywiście bezskuteczne. Możliwość wprowadzenia "leku" krążącego w organizmie urzekła naukowców na całym świecie. To wydarzenie zapoczątkowało nową erę w onkologii.

Co za ironia, że ów przełom powiązany jest z bronią przeciwko ludziom

Jednak nie powinien również dziwić fakt, że po kilkutygodniowej, lub kilkumiesięcznej remisji dzięki iperytowi, objawy ozdrowieńcze ustąpiły silnemu nawrotowi komórek nowotworowych wypełniających węzły chłonne. Ma to sens, jeśli zrozumiesz, że system limfatyczny wyjmuje, czyli usuwa wszelkie śmieci, które włożysz do swojego ciała. Układ krwionośny (krew) niesie składniki odżywcze, podczas gdy układ limfatyczny (chłonny) wyszukuje śmieci. Dlatego, gdy węzły chłonne są pełne śmieci (czytaj trucizny), to w końcu rzecz i tak przedostanie się do krwi.

Opuszczę opis korelacji ludzkiego DNA i ataków iperytu dochodząc do konkluzji, że z tego powodu, iż iperyt azotowy nie rozróżnia komórek nowotworowych od komórek zdrowych, dlatego przemieszczając się w krwiobiegu blokuje strukturę DNA każdej komórki, którą napotka po drodze, a wiec nie tylko replikacje rakowe, ale również blokuje DNA komórek zdrowych.

Ponieważ iperyt azotowy jest trucizną, ciało reaguje na ten atak próbując jak najszybciej wydalić trutkę na szczury z krwiobiegu. Dlatego wkrótce po iniekcji chemioterapii, pacjent doznaje fal nudności i wymiotów, gdyż jego organizm próbuje pozbyć się trucizny. Oczywiście, ma to sens, że liczba komórek krwi (czerwone, białe, i płytki krwi) pójdzie w dół w ciągu kilku tygodni od chemioterapii, a nawet w ciągu tygodnia, ponieważ iperyt azotowy zatrzymuje podział komórek niezbędnych do produkcji komórek krwi. Dlatego Oni monitorują za każdym razem (przed podania kolejnej chemii) liczbę komórek krwi.

Iperyt azotowy będzie zawsze skutkował blokowaniem DNA i zdziesiątkuje rozmnażanie komórek krwi. Brak świeżych, czerwonych krwinek powoduje silne zmęczenie, zawsze wpisane w zestaw niedokrwistości. Z powodu silnego spadku odporności, dramatycznie wzrastają liczne zakażenia. Włosy przestają rosnąć i wypadają. W końcu, pracowite komórki z jelita również zostają zdziesiątkowane, co skutkuje brakiem, obniżeniem wchłaniania składników odżywczych i niekontrolowanej biegunki.

Oczywiście od czasu pierwszego użycia iperytu nastąpił silny postęp technologiczny. Nazwałabym go super korporacyjnym programem. Podobno trucizna jest teraz dedykowana, niby że omija komórki zdrowe, wyhaczając tylko te zmutowane. Nie jest to do końca prawdą, bowiem nie tak działa nasze DNA. Można go zmienić świadomością, czego dowodzi Bruce Lipton (nie wiem, czy to nie jest okropnie de mode wymianiać nawet jego nazwisko, tyle kpin i hejtów gość przyciąga w necie), ale też w jednym momencie można zablokować toksyną.

Silne ciało, a może wystarczy, że silnie świadome, jest w stanie przeżyć i odrodzić się po chemioterapii, dzięki czemu dostać czas na dalszą ewolucję w tym wcieleniu.

Są oczywiście wysoko wibracyjne, naturalne lekarstwa na takie mutacje. Należy do nich kurkumina z kurkumy, graviola, i wiele innych roślin, które są w stanie zaszkodzić wyłącznie komórkom macierzystym raka, z pominięciem zdrowych.

Kurkumina jest w stanie zablokować tworzenie się naczyń włosowatych guza, czyli patologiczną angiogenezę, która karmi już 2 milimetrowego guza.

Owe substancje jednak póki co, nie mogą być używane przez wielką farmację, gdyż nie można ich opatentować. Chociaż na krótko Monsanto udało się opatentować yyy... brokuła. O czym wspominam w mojej rewolucyjnej książce "Leczenie Dobrą Dietą", którą Ci nieskromnie i z moim autografem, polecam.

Chemioterapia jak widzisz niesie za sobą niskowibracyjną historię, czyli cierpienie marynarzy. Pokarm zwierzęcy niesie ze sobą niskowibracyjne cierpienie milionów zwierząt.

Dlatego, aby móc skorzystać z chemioterapii, leczenia farmakologicznego, bezpośredniego kontaktu z matrixem medycznym, smutnej jak penis kapłona hospitalizacji, czy też jeść pokarm pochodzenia zwierzęcego, powinnaś być naprawdę wysoko wibracyjnym człowiekiem, żeby to ostatecznie znieść, czyli zminimalizować działanie tej energii i nadal przyciągać wysokie. Zgodnie z podstawowym prawem rezonansu we Wszechświecie.

Że się powtórzę:

Regularnie oczyszczaj ciało z toksyn, karm go, upewniając się, że składniki odżywcze zostały wchłonięte i nie identyfikuj się ze swoim ego. Wówczas ciało wyleczy się samo. Pytanie, czy jesteś w stanie powołać do życia ten zbieg okoliczności.

owocek

Źródła:
  • cancer.org/cancer/cancer-basics/history-of-cancer/cancer-treatment-chemo.html
  • oncolink.org/cancer-treatment/oncolink-rx/mechlorethamine-mustargen-r-nitrogen-mustard
  • beatcancer.org/blog-posts/burton-goldberg-the-voice-of-alternative-medicine/

 10
  • Natalia   IP
    MIALAM 2 NADZERKI PRZELYKU. BADANIE W MAJU 2019. BRALAM LEKI IPP I RAZ BYLOEPIEJ RAZ GORZEJ NIESTETY REFLUKS CIAGLE NAWRACA. PILAM SOK Z SELERA, JEM GOTOWANA MARCHEW ...NIESTETY NADAL CZUJE ZE BOLI W PRZELYKU ..OSTATNIO MAM WIEKSZE PROBLEMY BO UCZUCIE JAKBY STAWALO JEDZENIE I SIE COFALO. MYSLE ZE ZAPALENIE JEST I NADZERKI. PRAWDOPODOBNIE SIE CALY CZAS COFA Z ZOLADKA KWAS. I W ZALEZNOSCI CO ZJEM ...TO BOLI JAK POLYKAM I MAM WRAZENIE ZE SIE TO BARDZIE NARUSZA GDY PRZECHODZI POKARM. OPROCZ TEGO SZCZYPIE CZY PIECZE W JEDNYM MIEJSCU ZA MOSTKIEM PO ZJEDZENIU. MYSLE ZE MAM ZAPALENIE I NADZERKI W KILKU MIEJSCACH. CZY SOK Z KAPUSTY POMOZE TO ZALECZYC? BO JUZ NIE WIEM JAK TO NON STOP CZUJE W PRZELYKU JAKBY MI CIAGLE PALILO TAM.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 2

    Czytaj także