Co robić, gdy przeraziła Cię nowa wersja siebie, pełna lęków i smutku?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co robić, gdy przeraziła Cię nowa wersja siebie, pełna lęków i smutku?

Dodano: 26
rp_zmarszczki-1024x888.jpg
rp_zmarszczki-1024x888.jpg

Czyli co robić, żeby było mniej smutno i mniej bojno?

Jeśli odczuwasz listopadowy niepokój, zmęczenie, osłabioną koncentrację, gdy wszyscy wokół chudną od zabaw z bieżnią na siłowni, a Ty wręcz przeciwnie, grubniesz. Zresztą nie znosisz tego taśmociągu, no i nabawiłaś się kataru i boli Cię kolano, może to nawet korzonki, bo udo też ciągnie, a do tego nie che Ci się uprawiać coitus. Wieczorem unikasz męża (lub żony), jak diabeł tasmański święconej wody. Jeśli obawiasz się tej nowej wersji siebie, gdyż ta melancholijna i smutna osoba z oponą, nieruchawa, niejako obolała od środka i z zewnątrz, wciąż zestresowana i wystraszona, to nowa wersja Ciebie? Czy tak już będzie zawsze? Niekoniecznie, bo wszystko zależy od stopnia Twojej świadomości. Czy Twój wszechmocny awatar zostanie usłyszany przez Ciebie samą. To wszystko, co odczuwasz to jest ból istnienia i niezrozumienia. Tak działają 3 wymiary. Ziemia podnosi swoje wibracje, co oznacza, że Ty także musisz się zmienić, jeśli chcesz rezonować z wyższym. W innym razie będziesz jak przyklejona do tego co oferuje 3D.

Kiedy to się wszystko zaczęło?

Wiele osób dopadnie coś takiego koło dwudziestego, czy dwudziestego piątego roku życia, bo to jest ten wiek. Wtedy najmocniej objawiają się nerwice, strachy, fobie i napady paniki. W tym lęki zupełnie irracjonalne, gdyż dotyczące przyszłości, której nie ma, hipotetycznie wykrakane. Wtedy też ujawnia się schizofrenia, która bardzo często nie jest chorobą, tylko wielowymiarowym odczuwaniem życia. U niektórych słabość psychiczna ujawnia się w znacznie późniejszym wieku z powodu potężnego (choć często utajonego) strachu przed śmiercią. Ludzie identyfikują się z ciałem i umysłem, czyli z ego, dlatego obawiają się wszystkiego. Skoro ciało potrafi się samo-uzdrawiać, gdy tylko stworzy mu się odpowiednie warunki, to zapewne posiada również zdolność do radzenia sobie ze stresem. Owszem, gdyby tylko nie przeszkadzało mu w tym zaprogramowane na porażkę ego. Gdy pójdziesz do kardiologa, który sam ma problemy kardiologiczne, otrzymasz lek ściemę ściemniający objawy, i często objawy choroby zostaną przytłumione. Ta zasada zupełnie nie zadziała w przypadku lekarza alternatywnego. Jeśli lekarz będzie chory, w ogóle nie będzie mógł Ci pomóc. Będziecie pięknie sobie rezonować z chorobą. Żebyś mogła pomagać innym ludziom, w tym własnym dzieciom musisz umieć się sama wyleczyć.

Na poziomie ciała i umysłu.

Można tę sytuację przyrównać do naszego układu odpornościowego, który stanowi skomplikowaną sieć komórek, tkanek i narządów mających za zadanie zwalczanie chorób i infekcji. Ten system składa się z dwóch głównych części, wrodzonego układu odpornościowego i układu odporności nabytej. Odporność wrodzona jest pierwszą linią obrony. Stanowią ją bariery niepozwalające na wtargnięcie szkodliwych bakterii do wnętrza ciała. Owe bariery to skóra, odruch kaszlowy, błony śluzowe i kwas żołądkowy. Jeśli bakterie są w stanie pokonać tę pierwszą linię obrony, natrafiają na następną wrodzoną defensywę złożoną z wyspecjalizowanych komórek, ostrzegających ciało o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Zapalenie jest ważną częścią naszego wrodzonego układu odpornościowego. Gwałtowne stany zapalne są dobrym sygnałem dla organizmu do jego mobilizacji. Najczęściej dzieje się tak w młodych organizmach, natomiast już w średnim wieku, nie mówiąc o ludziach starszych gwałtowne stany zapalne zamieniają się w przewlekłe, co oczywiście wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chorób. No właśnie, tak samo jest z reakcją obronną na stres. Gdy stres zaatakuje nas nagle, gdy będzie związany z konkretną akcją straszącą, organizm natychmiast odpowie kontrą. Nadnercza uwolnią kortyzol i inne hormony, aby zwiększyć poziom cukru we krwi, co da nam natychmiastowe i szybkie paliwo do obsługi tego stresu. I jest to świetna wiadomość dla jaskiniowców, i dla wielu ludzi nie będących w szponach ego, czyli bez ciągłych, własnych dramatycznych filmów. Bowiem długoterminowe przebywanie w stanie wzmożonego oporu nikomu nie wychodzi na dobre. Czy w takim razie jesteś  w stanie w jakiś sposób zmienić te mechanizmy destrukcji i zacząć rozpoznawać siebie w lustrze? Czy staniesz na wysokości zadania i zaczniesz się budzić? Czy dotrzesz do własnego awatara?

Na poziomie materii, od tyłka strony.

Co w takim razie możesz zrobić, aby podać sobie samej pomocną dłoń? Jak pogodzić opiekę na własnym ciałem i niepoddawanie się emocjom, które są reakcją ciała na nieustające wybryki ego? Jeśli nie potrafisz się obudzić, jeśli jesteś opętana przez gonitwę myśli, programów ego, jeśli kompletnie nie jesteś na etapie zatrzymania umysłu, wtedy możesz zadziałać niejako od tyłka strony. Skoro to wszystko jest fizyką kwantową, to możesz coś zmienić na poziomie zagęszczonej materii. Trzeba w jakiś sposób poprawić pracę nadnerczy, aby zrównoważyć poziom neuroprzekaźników, czyli substancji chemicznych w mózgu odpowiedzialnych za regulację nastroju. Ego będzie mniej nachalne.

Gruczoły nadnerczy, aby funkcjonować poprawnie, bezwzględnie potrzebują podstawowych składników pokarmowych, takich jak witamina C i witaminy z  grupy B. To jest wymóg, dlatego tak świetnie przy depresji działa witamina B3 (niacyna), czy  B9, czyli kwas foliowy. Jednak ważny jest cały kompleks witamin z grupy B, w tym oczywiście B12.

Mamy jeszcze oręże w postaci ziół, które nazywa się "adaptogenami", unikalnych w tym sensie, że przyczyniają się do modulowania równowagi poziomu kortyzolu. Jednym z najważniejszych jest Ashwagandha, używana w medycynie ajurwedyjskiej od wieków. Uważa się ją za czynnik oprawiający ogólną witalność i energię. Stwierdzono, że jeśli chodzi o zwalczanie stresu Ashwagandha zwiększa wytrzymałość fizyczną, a jednocześnie pomaga utrzymać odpowiedni poziom witaminy C w nadnerczach. Ziółko to również ma wpływ na aktywność GABA-mimetyczną, co oznacza, że aktywuje receptory GABA odpowiedzialne za uspokojenie umysłu i ciała. Jednym słowem człowiek zaczyna się mniej bać po prostu. Może więc zacząć działać. Ashwagandha chroni również przed wrzodami żołądka, a wiadomo, że długotrwały stres ma wpływ na ich powstawanie. Centralnie roślina ta działa terapeutycznie w celu poprawy pamięci, snu i funkcji seksualnych. Bardzo wskazana przy hashimoto. Uwaga, bo jeśli jesteś nadwrażliwa na psiankowate (pomidory, ziemniaki, papryka i inne) to nie jest ziółko dla Ciebie. Drugim ziółkiem jest Rhodiola, a dokładnie rhodiola rosea. Jest to również klinicznie zbadane ziele, które pomaga zwiększyć odporność na stres i daje potężnego kopa do zwiększenia wytrzymałości w sporcie. Dlatego w wielu suplementach, tak zwanych „przedtreningówkach” możesz znaleźć Rhodiolę dodatkowo poprawiającą pamięć, skupienie, naukę i nastrój, w tym depresje i lęki. Uniemożliwiając rozpad kluczowych neuroprzekaźników, takich jak dopamina, serotonina i acetylocholina. Te korzystne efekty zostały zbadane i potwierdzone na poziomie olimpijskich sportowców, uczniów szkół średnich, studentów medycyny and yyy … lekarzy. Na placebo nie szli. Referencje: Singh et al. An overview on ashwagandha: a rasyana (rejuvenator) of ayurveda. Afr J Tradit Complement Altern Med 2011; 8(S): 208-213 Hung SK, Perry R and Ernst E. The effectiveness and efficacy of rhodiola rosea L.: a systematic review of randomized clinical trials. Phytomedicine 2011; 18: 235-244

Konklużyn:

Ogólnie rzecz biorąc, w przewadze surowa i roślinna dieta, oraz nawadnianie, połączenie Ashwagandhy i Rhodioli, odpowiedniej podaży witaminy C, witamin z grupy B (chlorella), oraz B12, a także i oczywiście odpowiedni poziom witaminy D, to wszystko razem potrafi sprawić, że wyjdziesz z czarnego doła (pomimo snu w którym jeszcze jesteś zanurzona) i nabierzesz sił, aby zacząć biegać. Bieganie dopełni reszty. Bieganie w sposób całkowicie mechaniczny jest w stanie wyłączać Twoje ego. Dzieje się to za sprawą automatycznego masowania hary, czakry życia z japońska (stad harakiri) umiejscowionej 5 cm pd pępkiem. Po prostu zaczynasz samoistnie medytować, czyli budzić się do życia. Zostaniesz uratowana.

owocek:)

 
 26
  • viktia  
    3 gramy chlorelli TIB + 2 razy w tygodniu B complex to dobra opcja? Jestem ciekaw co jeśli zamiast codziennie brać B complex, wezmę dużo większą dawkę raz w tygodniu, do ilu dni będą te witaminy z grupy B się utrzymywać Pepsi?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • viktia  
      Pepsi, pytanie w nawiązaniu do tego co przeczytalem na tej stronie - ile mam dziennie brać chlorelli TIB aby uzupełniać witaminy z grupy B (oprócz B12)?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • basia   IP
        A ja tak polubiłam sproszkowane zielonki Tib do koktajli, że przestałam jeść zielenine. Tylko tak się zastanawiam czy ilość jest ok.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Izabela Iłenda   IP
          a w jakich dawkach i jak dlugo przyjmować w/w suplementy ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • bega   IP
            Karmiac moge te dwa ziola?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1