Czy biochemia rozwieje zawiłości Twojego ciała i zdrowia?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Czy biochemia rozwieje zawiłości Twojego ciała i zdrowia?

Dodano: 44

Biochemia jest wielką i poważną dziedziną ścisłą, ale wyrwana z kontekstu może być jak psu na buty.

Biochemia mówi jedno, a organizm jakoś obchodzi bokiem pewne niby stałe punkty programu.

Kuracje antyrakowe białkiem jakoś się nie sprawdzają, a owoce to przecież węglowodany proste (do tego fruktoza), a jednocześnie jedne z najsilniejszych antyoksydantów. A wiadomo, czym są antyoksydanty, Balch się kłania. Wystarczy przyjrzeć się jak zachowuje się komórka rakowa w probówce. O wiele łatwiej można na nią wpływać, kocha cukier, a nienawidzi tlenu i wielu form białka. W środowisku zasadowym ginie, a potem okazuje się, że sama potrafi zakwasić sobie środowisko. I powstaje zaraz teoria, że to całe odkwaszanie organizmu, to znachorska projekcja życzeniowa, bo taka jest biochemia. A tu okazuje się, że organizmy ludzkie narażone 5 razy dziennie na warzywa i owoce bez pestycydów mają mniejszą skłonność do raka. A jednak. Upraszczam pewne skomplikowane procesy biochemiczne, nazywam tętnicę żyłą, bo każda tętnica jest niejako żyłą, tyle, że nie każda żyła jest tętnicą, by w najprostszych słowach referować zjawiska zachodzące w ciele. Możesz sobie przelecieć przez biochemię pracy trzustki, a w każdej akademickiej bibliotece znajdziesz kilka opracowań, ale ostatecznie konkluzja jest jedna. Są wyjątki, ale gdy będziesz szamała tłuszcz, a potem cukier w większych ilościach, dorobisz się na bank cukrzycy.

Wdrapuję się na drewnianą skrzynkę, mówię powoli i wyraźnie po węgiersku, jak już, to jedz najpierw słodkie, a potem tłuszcz.

Biochemia organizmu ewoluowała przez miliony lat, a nasz obecny styl życia, wraz z dziwaczną dietą powstawał w ciągu ostatnich 100 lat. Jest oczywiste, że gdy chcesz wyregulować ciało, należy zacząć działać optymalnie (tym co jesz) na swój biochemiczny, jakże naukowy makijaż.
Kto nie rozumie tego naturalnego prawa jest raczej ignorantem. Tym bardziej, że ciało często wprowadza Cię w błąd, bowiem ciało ma niezwykłą zdolność adaptacji do toksycznych produktów spożywczych, oraz do zniesienia na nie wrażliwości do tego stopnia, że nie jesteś świadoma tego, co rzeczywiście dzieje się z Tobą od środka. Jeżeli chcesz uniknąć współczesnego modelu opieki zdrowotnej, czyli nie oszaleć od leków utrzymujących ciało w cierpieniu i chorobie, byle dłużej, musisz wrócić do podstaw. Żeby nie było woltów, od razu mówię, że również tak uważa Dr. Bisci, który podkreśla, że konieczne jest wykopać złom nienadający się do konsumpcji, czyli ​​przetworzoną żywność, żywność nieekologiczną, oraz alkohol i kawę.

Ktoś rezolutnie skomentował, że chyba nie trzeba jeść do końca życia surowego? No raczej trzeba. Jednym słowem:

Wyżryj sobie drogę do zdrowia. Wyżryj sobie na surowo drogę do zdrowia.

Dr. Bisci uczy (jak żyć zdrowo i długo) mając słuchaczy na całym świecie, a szczególnie na Łolstrit w Nowym Jorku, bo jak jest gigantyczna kasa, to dobrze byłoby mieć sporo czasu na jej upłynnianie. Szczególnie szkoda przedwcześnie odkładać widelec. Nie jedzcie chemii i starajcie się jej nie dotykać, ani nią nie oddychać. To ważne. Ale znowu skąd zdobyć pożywienie i wszystko inne bez chemii? I zaczyna się nerwowa jazda. Do tego im bardziej zgłębiasz wiedzę, tym bardziej na każdym kroku czeka na ciebie mina, jak w przypadku kwasów niekwasotwórczych dajmy na to.

Warto wiedzieć, że kwas jabłkowy, w tym jabłka, śliwki pomidory, oraz cytrynowy, cytryny, pomarańcze, ananasy w procesie przemiany materii w naszym organizmie mają działanie zasadotwórcze, w przeciwieństwie do kwasu benzoesowego, czyli borówek i żurawin.

Ciekawostką jest także to, że w fasoli przeważają składniki zasadotwórcze, a dajmy na to w grochu czy soi, kwasotwórcze.

Że taki amarantus, może zastępować zboże i ma niesamowitą właściwość, że nie zakwasza, a także zawiera wszystkie egzogenne aminokwasy, niezbędne dla człowieka i niby nieosiągalne w wegańskich produktach, to znaczy wszystkich niezbędnych w jednym, jak w mięsie, ale za to amarantus jest smaczny jak kupa. I zachęcaj tu ludzi, do jedzenia amarantusa, no może po przetworzeniu, przypieczeniu z przyprawami, ale znowuż to nie będzie czysta strawa, tylko przetworzony konglomerat. I tak w kółko Macieju. Do czego zmierzam? Ostatecznie do paszkwilu. Nie rzygasz jeszcze tym gadaniem o alopacie w kieszeni farmacji?  Może jeszcze to przełkniesz: Dr. Marcia Angell, pierwsza kobieta redaktor The New England Journal of Medicine, odniosła się co do przemysłu farmaceutycznego: "Dawno, dawno temu firmy farmaceutyczne promowały leki do leczenia chorób. Teraz często jest wręcz przeciwnie, promują choroby, aby dopasować je do leków. "

A wyeliminowanie choroby jest łatwiejsze niż myślisz!

Ludzie nie mają pojęcia czym jest zaledwie siedmiodniowa kuracja sokami.

Nie mają pojęcia co może zdziałać zwykła witamina C i to całkiem przypadkiem. Bierzesz, boś się wychłodziła, a tymczasem leczysz cały swój organizm, mimochodem w 50% chronisz się przed udarem mózgu, chronisz stawy, oddalasz raki i temu podobne sprawy. Chociaż jesteś przez cały czas zielona jak noga z biochemii. Czy jest istotne, czy cytryna neutralizuje kwas, czy nie, chociaż biochemicznie jest to niemożliwe, skoro tak czy siak zgaga mija, a d- limonen, chroni piersi i prostatę od raka? Czy jest istotne, że biochemicznie nie jest możliwe, aby kawa wypłukiwała minerały w tym magnez, a skurcze w łydkach, to może nawet nadmiar jest magnezu, gdy faktycznie każda osoba dorosła ma braki magnezu, D ( ma się rozumieć w protokole z K2), wapnia, kobaltu i fosforu. A po kawie wielu ma palpitacje zanim się nie przyzwyczai, a lekką zgagę to prawie każdy.

Czy kawa naprawdę wypłukuje magnez? A co na to biochemia?

Stale w naszej krwi jest około 350g związków buforowych tylko z białka, utrzymujących stałe pH. W cytozolu i płynach ustrojowych jest bardzo wiele wolnych jonów, zarówno dodatnich zakwaszających i ujemnych alkalizujących. Co może potwierdzić każdy student biochemii. Zakwaszenie stało się obecnie tak modnym tematem, a przede wszystkim odkwaszanie przeróżnymi preparatami, a nawet przepłukiwanie jelit, że coraz trudniej jest z tych plew wybrać ziarno. O kawie napisano tysiące opracowań często opartych na wyjętych z kontekstu badaniach i dochodzi do tego, że nie wiesz gdzie leży prawda i komu właściwie zależy, żeby ją ujawnić, albo częściej zdeformować. Jeżeli handlujesz magnezem i to na wielką skalę być może zechcesz nawet podświadomie upierać przy tym, że kawa wypłukuje magnez i to jest bardzo niebezpiecznie. Jednak jakby umówić się na kawę z przystojnym biochemikiem, to on ci wyłuszczy, że każdy człowiek ma do dyspozycji około 24 g magnezu, z czego połowę w tkankach miękkich, a resztę w kościach i zaledwie kilka procent z tej ilości podlega wymianie. Z kolei magnez mitochondrialny potrzebny jest do przemiany glukozy w szczawiooctach, dlatego organizm zawsze ma ten zapas zrobiony, bo jakby go nie było, to jest śmierć. Jeżeli chodzi zaś o dostarczenie magnezu w pożywieniu, właśnie te kilka procent ulegających wymianie, to w grupie prostetycznej chlorofilu występuje zawsze magnez, a więc w większości warzyw i owoców jest, przez co yyy ... trudno nabawić się niedoborów i owego strasznego wypłukiwania kawą, skoro i tak zawsze ma się magnezu w nadmiarze. Dlatego według biochemii skurcze mają często ludzie, którzy właśnie suplementują się magnezem, bo jego nadmiary wydalane są przez organizm powodując często skurcze, co nazywa się z kolei właśnie nadmierną utratą, czyli niedoborami. Jest w tym jakaś logika? Z drugiej strony jeżeli brak magnezu to śmierć, to poważne skurcze mięśni mogłyby oznaczać stan agonalny. Ale Ty możesz dać biochemikowi szczutka w nos, gdyż owszem brak magnezu w krwi to śmierć i ciało zrobi wszystko, żeby tam był magnez, ale magnez w łydce jest jednak dla ciała rzeczą siódmoplanową. A poza tym, jak się to ma do tego, że na krakowskim maratonie widzę jednego po drugim maratończyka zalegającego błonia z boleśnie skurczonymi udami. Czyżby magnezu się najedli wcześniej? Czy raczej wręcz przeciwnie. Jak się ma teoria i praktyka przezacnego dr. Sircusa do wywodów studenta biochemii? Albo może, przy intensywnym treningu taki magnes jednak opuszcza ciało w boleściach, albo chociaż nerwowym tikiem unosząc powiekę? Kto wie? Tego biochemik Ci nie powie.

owocek:)

 44
  • Magda   IP
    Do Pepsi Eliot: Inne moje badania to: OB 4, mocznik we krwi: 5,40 mmol/l, kreatynina - 74, 30 umol/l, glukoza - 5,05 mmol/l, ALT - 9, cholesterol całkowity - 5,51 mmol/l, potas - 4,05 mmol/l, magnez - 0,88 mmol/l, żelazo 22,2 umol/l, wit D - 30,10 ng/ml, leukocyty -6,6 tys/ul, mcv- 90 fl, mch 31 pg, płytki krwi 235,0 tys/ul, hematokryt - 43%, hemoglobina - 14,9 g/dl (w morfologii tylko eo,bazo,mono mam ponad normę tzn. 15 a reszta mieści się w normie) Bardzo proszę Pepsi jakbyś mogła zerknąć na te wyniki i wyrazić swoją opinię bo nie wiem do jakiego lekarza mam się wybrać i co jeszcze sprawdzić?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Magda   IP
      Wit D - 30 a mocz 6,5 rano no i te badania tarczycy co wczesniej podalam. Czy te badania moga wskazywac na problem ze sercem czy moze tarczyca?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Magda   IP
        Dzisiaj otrzymalam inne wyniki: homocysteina -  10, 30 umol/l, ferrytyna - 152 ng/ml, kortyzol - 19,26, insulina - 6,5 uIU/ml. Czy nie sa Waszym zdaniem za wysokie i o czym świadczą?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Magda   IP
          Do Pepsi Eliot i grzegorzadam: Poleciłaś mi kiedyś zrobienie badań na tarczycę i mam już wyniki. TSH - 2,362 ulU/ml, Ft3 - 3,41 pg/ml, Ft4 - 1,16 ng/dl, anty-TPO - 0,36 IU/ml, anty-TG - 1,83 IU/ml. Mam objawy nadczynności i chciałam zapytać czy te wyniki mogą na to wskazywać? Proszę o odpowiedz jeżeli to możliwe:)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Tako  
            Znalazlam w jednym z postow na blogu duzo informacji o stosowaniu przeciwutleniaczy podczas chemioterapii.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także