Bądź szczery jak Hunza, żyj 100 lat i więcej, tylko nie ściemniaj że lubisz brokuły
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Bądź szczery jak Hunza, żyj 100 lat i więcej, tylko nie ściemniaj że lubisz brokuły

Dodano: 17

Czyli co robić, żeby mieć ze 100 lat czasu na przebudzenie?

Gdy chcesz, aby Twoje dziecko lubiło brokuły, w Twoim domu powinno roić się od brokułów, i dziecko musi widzieć, że podjadasz brokuły z wielką chęcią. Dziecko nie da się nabrać na Twoje udawanie, grę w zielone, brokułową ściemę. Następnie dziecko rośnie i widzi, że dorośli nie kumają już ściemy, że jak zrobisz to dobrze, kupią każdą ściemę, że można nimi manipulować. Przychodzisz do dochtore, które ledwie zipie i bierzesz dragę, którą Ci zapisze. Zasmarkanego na przednówku aptekarza pytasz o dragę na katar. Ledwo łażącego alternatywnego z oponą pytasz co masz jeść i jakie brać suple. Gdy chcesz się przebudzić, pragniesz oświecenia, trzeba zaprząc swoje ego do zrozumienia. Nie walczyć z natrętną myślą, zaprzestać uprawiania szermierki z dołem psychicznym, samobiczowaniem siebie, lub biczowaniem sąsiada. Po prostu zajmij się rozumowaniem. Ego świetnie nadaje się do rozumowania. Nie ma oświecenia bez zrozumienia. Dlaczego Hunza w Himalajach żyją tak długo? Malutka monarchia zajmująca w niedostępnych górach dolinę kiszkę, 160 km długości i 1,6 km szerokości. Jeszcze kilkanaście lat temu nie można było odwiedzać doliny bez zgody Pakistańczyków, oraz zaproszenia króla Hunzów. Tak czy siak przeprawa przez góry nadawała się raczej tylko dla Himalaistów. Obecnie cywilizacja dotarła, to znaczy wiedzą już co to jest pepsi:) Naukowcy, czy kadra medyczna, którym udało się dotrzeć do Hunzów, opowiadają o tej dolinie jak o prawdziwym edenie.  Na ciasnym jak kiszka przejściu między górami,  Pakistanem a Indiami, w dolinie rzeki Hunza, podobno znalazło swoją siedzibę światowe centrum długowieczności. Podobno pochodzenie Hunzów jest nam bardzo bliskie, bo są to Scyto-Słowianie i najprawdopodobniej wywodzą się z Europy wschodniej. Hunzowie dożywają, a raczej dożywali w doskonałym stanie zdrowia fizycznego i umysłowego ponad 100 lat. Chociaż trzeba przyznać prawdę, że Hunzowie nie załapali się do "Błękitnych Stref" z powodu braku dowodów metrykalnych. Nie można dowieść, że żyli tak długo, a do tego współczesny Hunza już został dotknięty paralizatorem współczesnego „dobrobytu i diety”. Wracam jednak do opowieści o Hunzach sprzed coca coli i cukru w cukiernicy.

lechickie dziecko?

Całe życie aktywnie pracują, nie że tylko do emerytury, gdyż nie mieli czegoś takiego jak emerytury. Podobno kobiety 50. letnie rodziły dzieci, a mężczyźni dziewięćdziesięcioletni zostawali ojcami. Szkoda, ze nie odwrotnie:) Bardzo rzadko zdarzały się choroby, a ludzie umierali ze starości. Choroby cywilizacyjne są tam właściwie nieznane. Nie muszę chyba dodawać, że o SM nikt nawet nie słyszał. Czemu Hunzowie tak niesłychanie korzystną sytuację zdrowotną? Odpowiedzi na te pytania niejednokrotnie były podkręcane zmyślonym marketingiem. Jedni twierdzili, że dlatego, że Hunzowie objadali się jagodami goji, inni, że to amigdalina w pestkach moreli, jeszcze inni, (ci sprzedający tym razem słodkie migdały) twierdzą, że  to dzięki migdałom. Hunzowie to przede wszystkim rolnicy uprawiający ziemię naturalnie. Wiadomo, że woda i powietrze były bardzo czyste. Hunzowie nie są wegetarianami, ale mięsa jedli bardzo mało. Niektóre niesprawdzone źródła podawały, że tylko raz w roku, co uważam za nadinterpretację. Nie ma pastwisk do wypasania zwierząt. Podobnie jak w Indiach, gdzie krowa uważana jest za święte zwierzę i wszystko skupia się wokół kozy, Hunzowie to hodowcy kóz. Są kozy, w związku z czym Hunzowie piją kozie mleko, jedzą dużo zbóż, warzyw i surowych owoców.

lechickie dziecko za 160 lat

W dużym procencie są rawfoodystami,  warzywa i owoce jedzone są na surowo, z tłuszczem, olejem z pestek z moreli. Mieszkańcy piją wino otrzymywane z miejscowych winogron i zwyczajowo wychylają szklaneczkę dziennie.

Czy nieskażone środowisko i proste, zdrowe jedzenie są czynnikiem wystarczającym dla takiej długowieczności?

Niekoniecznie, ale jak dodamy do tego fakty, że matrix zapomniał o tej krainie, że nie ma tu wojska, bankiera, Jezuity, satanisty, ani policji. Nie ma złodziei ani przestępców, agresji i zagrożenia. Ludzie czują się bezpieczni, pomagają sobie wzajemnie, czują się szczęśliwi i na swoim miejscu. A pracę swoją wykonują bez stresu i zegarka, z głębokim przekonaniem o słuszności tego, co robią. Całkiem podobnie jak Okinawczycy i inne Błękitne Strefy. To już mniej więcej wiadomo, że nie może być najgorzej z Hunzami.

Jabłka mają działanie dezynfekujące ze względu na zawartość kwasu taninowego oraz wielu innych soli mineralnych włącznie z potasem. No ale Słowianie też jedzą jabłka, a nie żyją aż tak długo. Migdały Hunzów są słodkie i słynne na cały świat, tak niebotycznie zdrowe, jak obcasy pewnych Słowianek wysokie.

Woda pita przez Hunzów jest wysoko zmineralizowaa, spływa z lodowców i przypomina w smaku najdroższą wodę Japończyków, którzy anektują zlodowaciałe góry. Życie Hunzów jest  mega proste i bardzo pracowite. Nawet taczek. Ludzie nigdzie nie jeżdżą porchakami, ale wszędzie chodzą pieszo.

Co uprawiają Hunzowie? Jedzą pszenicę? Ciapatki, jak Hindusi? Owszem.

Na ich małych poletkach króluje yyy ... pszenica (a jednak), gryka, proso, jęczmień i lucerna. Z warzyw uprawiają ziemniaki, groch, cebulę, buraki, marchew, pomidory i sałatę. Na miedzach zaś rosną drzewa, głównie morele, orzechy, migdały, brzoskwinie, śliwki, jabłka i gruszki. Cudnie.

Mleko i jego przetwory je się bardzo często natomiast mięso rzadko, ale nie uwierzę, że raz w roku.

wnętrze domku przeciętnej rodziny Hunzów (oczywiście przed najazdem pepsi coli)

Religia Hunzów to Islam. Wcześnie wstają i wcześnie chodzą spać. Hunzowie są zdrowi, nie są grubi, nie spieszą się i nie mają nic wspólnego z matrixem.

Każdego roku długo poszczą z powodów prozaicznych, nie starcza im jedzenia przy końcu zimy. Ale ich to nie rusza, nadal są zadowoleni i wyluzowani.

Kwitnący migdałowiec to jeden z najpiękniejszych widoków, nawet na krakowskich alejach trzech wieszczów, a co dopiero w Himalajach

   

Dzieci Hunza rzeczywiście podobne do naszych lechickich 

Dlatego tak często mówię Ci o surowej diecie, radosnym wyciszeniu, do codziennego poszczenia zachęcam, do wszystkich rytuałów prowadzących do równowagi. Dlatego napisałam książkę Leczenie Dobrą Dietą. Dlatego sama jestem od dziesiątków lat ascetką. Jestem brokułem, a raczej owocem i mówię Ci co wiem, W mężusiu zakochała się krowa. Tylko od niego brała trawę z ręki, sama nie skubała. I patrzyła tylko na niego. I tęskniła kiedy odchodził do swoich zajęć. A była całkiem obcą, nieznajomą krową. Dla niego ujmująco uprzejma, na mnie reagująca niby obojętnością, ale coś mogła knuć. Kopyt się bałam, zębów i ogona. Mogła mnie rozgryźć, samotna, w wypasionym środowisku górskim, surowym, ale jednocześnie wyposażonym w wodę strukturalną, z dowozem świeżych owoców i warzyw organicznych, w drewnianym domu z bali ścinanych przy ujmowaniu księżyca po pełni. Domem idealnie wkomponowanym w otoczenie, w ciepłym wnętrzu, z arcydziełami literatury,  spoufalona ze światem przez błyskawicę neta. Z klimatem rano zapewniającym szarofioletowe mgły, wrzosowiska, tęsknota jak równowaga.  A w południe słońce tak mocne, że musi dozować siebie samego i cienie rzucane na chmury. I bardzo dużo dobrego wybiegania. I codzienny post i picie wody z zamkniętymi oczami i czwartej szklanki z zatkanym nosem.

owoc.

 
 17
  • Jakub   IP
    Co do diety Hunzów to przypomina mi ona bardzo dietę Polaków np. z Kresów, czy Rzeszowa( oczywiście tak z 50 lat temu) moja babcia pochodzi właśnie z okolic Rzeszowa. Z tego co słyszałem to jadało się np. michę gotowanej rzepy lub brukwi, pasternak, kasze, fasolę, groch, chleb tylko na zakwasie żytni( biały to był luksus!) śliwki, jabłka suszyło się żeby zostały na wiosnę kiedy to panował niedostatek jedzenia, zapasy się kończyły. Wiadomo, były jakieś tam zupy ze zwierząt, czy przypiekane kaczki, gęsi, świniaki, ale to naprawdę nie były duże ilości. No i ogólnie dieta na pewno nie była 10% fatu, ale może z 20 parę max, co nie jest wcale tak dużo.

    Ale to było kiedyś. Teraz niestety nawet jak patrzę na to co jada moja babcia, są to dokładnie te produkty, które kiedyś były uważane za luksusowe, pożądane. Chleb tylko biały, dużo masła, jaj, kotlety, kasz prawie brak, warzywa tylko w zupie, no i trochę ziemniaków. Dużo nabialu, sera, serkow, pasztetów, parówek, kiełbas itp. itd. Szkoda mi babci, ale wiadomo jak to jest ze starszymi osobami. A te dobre, roślinne produkty kojarzy z biedą i głodem...

    PS. Pepsi wielkie dzięki za odp. na moje wczorajsze frasunki ;) Na pewno przeczytam Tollego

    Peace ♡
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • czesio i muchy   IP
      ta dziewczynka na zdjęciu z tymi wsuwkami skojarzyła mnie się z Mają Ostaszewską. nie wiem dlaczemu?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Eurydyka   IP
        Ciekawy artykuł, który daje wskazówki :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Zofia   IP
          Uwielbiam Cię <3
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Dudek   IP
            Grzybków nie smażę jeno duszę z odrobiną oleju lnianego. Do marynowania ocet jabłkowy i balsamiczny, dużo przypraw, cebula i czosnek.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także