logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
72 756 094
155 online
29 892 VIPy
Reklama

E-BOOK „JAK ZAROBIĆ
W INTERNECIE I NA BLOGU?”

Nie ma powodu, żebyś
blokowała energię pieniądza,
tylko dlatego, że tak Cię
zaprogramowano w Matrixie

thisisbio, pepsieliot, zarabianie

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Cztery pierwsze kroki w stronę duchowości, szczególnie kiedy raczkujesz

    Nikt do końca nie wie co jest na początku, jaka jest właściwa droga by osiągnąć te mistyczne szczęście, o którym tyle się mówi. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie gdzie zaczyna się ścieżka duchowości, gdzie zaczyna się zmiana, impuls. Każda chwila jest szansą. Każda historia jest trochę inna. Każde poszukiwanie, każde przypadkowe niemal przebudzenie, przebłysk świadomości.

    Są jednak rzeczy, które są w pewien sposób powtarzalne. Pewne spostrzeżenia, te pierwsze raczkujące kroki właśnie. To baza do dalszego wzrostu, rozwoju, do budowania swojego świata wewnętrznego pozbawionego blokad, granic i nieszczęść. Fundamenty pod miłość, akceptację i równowagę. I o tych rzeczach sobie dziś porozmawiamy.

    1. Oddech ma ogromną moc

    Oddech, który jest życiodajny. Oddech potrafiący uspokoić, pobudzić i wyciszyć. Oddech codzienny, nieprzerwany, ciągły. Zaczerpnięty na plaży z pełną świadomością i niespodziewaną jakby błogością. Powolny, senny i kojący. Przyśpieszony i drżący. Jakikolwiek by nie był, często zupełnie go lekceważymy, bo przecież towarzyszy nam na co dzień, jest najbardziej oczywistą rzeczą na świecie. Tymczasem jest on narzędziem o ogromnej mocy, które to narzędzie potrafi zdziałać najprawdziwsze cuda i wywrócić życie do góry kopytami.

    Oddech kontroluje układ nerwowy, a Ty kontrolujesz swój oddech. To wielka moc.

    Odpowiednio stosując techniki oddechowe możesz się uspokoić w nawet w najbardziej stresującej sytuacji i okiełznać swoje ego. Używając tego narzędzia stymulujesz nerw błędny, który jest najdłuższym z nerwów w Twoim ciele, monitorującym niezależne od świadomości procesy zachodzące w ciele.

    Życie zaczyna i kończy się oddechem. Co godzinę wdychasz powietrze co najmniej 1000 razy. To 25 000 oddechów każdego dnia, czyli 10-20 kilogramów powietrza przepływającego przez Twój organizm.

    Dbając o sposób w jaki oddychasz lepiej dotleniasz swoje ciało, wspierasz serce i mózg, układ odpornościowy i trawienny, mięśnie. Bezpośrednio wpływasz na swoje samopoczucie, nastrój i stan umysłu. Odstresowujesz się.

    Oddech to narzędzie potężne na tyle, że odpowiednio wykorzystany może znacząco poprawić sportowe osiągi, wpłynąć pozytywnie na jakość snu, uśmierzyć ból i niemal natychmiast zwiększyć ilość energii.

    Przede wszystkim jednak oddech jest jednym z pierwszych narzędzi duchowej przemiany

    Na początek znajdź miejsce, w którym nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Usiądź w komfortowej pozycji, dla wygody możesz oprzeć o coś plecy. Rozluźnij się, daj ramionom opaść i skup się na oddechu. Oddychaj nosem. Zacznij od wydychania powietrza. Pozbądź się go i zatrzymaj się na chwilę w bezdechu. Policz w myślach do trzech. Teraz powoli wdychaj powietrze, śledź oddech, to gdzie się znajduje, jak wypełnia Twoje płuca. Po wdechu znów przytrzymaj chwilę powietrze i powtórz cały cykl. Wdychając powietrze możesz wizualizować wypełniającą Cę dobrą energię. Z każdym wydechem pozbywaj się nerwów, stresu i bólu. Natura zaprojektowała to w ten sposób, że musi zadziałać, po prostu z tego skorzystaj.

    Skorzystaj z tego także kiedy spacerujesz. Ciesz się oddechem kiedy biegasz albo jedziesz szybciej na rowerze. Oddychaj świadomie przez kilka minut przed snem aż wejdzie Ci to w nawyk.

    Tu znajdziesz 5 sposobów na 5 minutową medytację z wykorzystaniem mocy oddechu.

    2. Zdrowe jelita to zdrowy umysł

    Brzmi banalnie, przy okazji trochę nieprawdopodobnie i zabawnie, ale tak właśnie jest. Połączenie między jelitami a mózgiem zostało udowodnione i zdaje się mieć ogromny wpływ na całokształt funkcjonowania ciała.

    Pewno znasz mityczne uczucie „motyli w brzuchu”. Doświadczenie te wynika z istnienia w tym miejscu niezwykle obszernej sieci neuronów nazwanej przez naukowców drugim mózgiem. I nazwano ją tak nie bez powodu!

    Głębsze zrozumienie tej masy tkanki nerwowej, wypełnionej niezwykle ważnymi neuroprzekaźnikami, jest odkrywczym o tyle, że robi ona znacznie więcej niż po prostu trawienie.

    Oczywiście, chociaż wpływ drugiego mózgu na zdrowie jest dalekosiężny, nie wytwarza on świadomych myśli i nie wpływa na podejmowanie decyzji. Znany pod techniczną nazwą jelitowego układu nerwowego, drugi mózg zawiera otoczkę neuronową osadzoną w ścianach kanału przewodu pokarmowego, który mierzy około dziewięciu metrów i ciągnie się od przełyku do odbytu.

    Ma on 100 milionów neuronów – to znacznie więcej niż w rdzeniu kręgowym albo w obwodowym układzie nerwowym! Ta mnogość neuronów w jelitowym układzie nerwowym pozwala nam odczuć „wewnętrzny świat” jelita i jego zawartość. Wiele z tej ogromnej neuronowej mocy potwierdza się zresztą w codziennym, niezwykle skomplikowanym, mechanizmie trawienia.

    W końcu trawienie żywności, pochłanianie składników odżywczych i wydalanie odpadów wymaga przetwarzania chemicznego, mechanicznego mieszania i skurczy mięśni rytmicznych, które przemieszczają strawiony pokarm w odpowiednie miejsce.

    Reklama

    IDEALNA KURACJA UODPORNIAJĄCA I SILNE ODŻYWIANIE GREENS & FRUITS TIB minerałowo-witaminowy plus 50 warzyw, owoców, ziół, enzymów i probiotyków


    Drugi mózg wpływa jednak także na emocje!

    Złożoność tej tkanki nie powinna być identyfikowana wyłącznie na podstawie procesu trawienia, gdyż pełni ona wiele innych zadań i funkcji. Naukowcy zajmujący się zjawiskiem byli w niemałym szoku, kiedy odkryli, że 90% włókien pierwotnego nerwu trzewnego przenosi informacje z jelit do mózgu, a nie – jak uważano wcześniej – na odwrót. Oznacza to, że nie mózg umożliwia pracę jelit, a jelita wspierają pewne procesy, których motorem jest mózg.

    Nerwy układu jelitowego połączone są bezpośrednio z nerwami w Twoich trzewiach. Wspomniane wcześniej motyle w brzuchu są tego doskonałym przykładem, stanowiącym o zdolności naszej fizjologicznej reakcji na stres. Nie jest to jedyny przykład. Depresję chociażby niekiedy leczy się stymulując elektrycznie nerw błędny, który jest bezpośrednio połączony z jelitami i wpływa na ogólne poczucie relaksu i odprężenia.

    Zaburzenia żołądkowo-jelitowe mogą wpływać negatywnie na nastrój, to jasne. Jednak Twoje całościowe emocjonalne samopoczucie może polegać właśnie na wiadomościach przekazywanych między jednym mózgiem a drugim! Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.

    Dieta, która wspiera zdrowie Twoich jelit może być jednocześnie dietą wspierającą umysł. Przeciwzapalna, odżywcza, bogata w probiotyki i enzymy potrafi prawdziwie zmienić życie!

    3. Twoje cierpienie nie jest niczyją winą, także nie Twoją

    Jeśli jesteś nieszczęśliwa, w Twoim życiu dzieje się źle, nie powodzi Ci się w pracy albo w związku… Nie szukaj winnych. To nie tak, że szef jest bucem. To nie tak, że Twój partner jest nerwowy, a Teściowa Cię nie lubi. To nie tak, że cały świat jest przeciwko Tobie, a Ty nie masz nic do gadania i jesteś ofiarą.

    To też nie tak, że jesteś beznadziejna, że zasłużyłaś na to co Cię spotyka albo sama jesteś sobie winna. Przede wszystkim to nie jest tak, że musisz walczyć, bo nic Ci się nie należy jak nie wydrzesz tego światu.

    Akceptuj rzeczy takie jakimi są. Akceptuj i pamiętaj, że akceptacja nie oznacza zgody tylko zrozumienie

    To jak odbierasz rzeczywistość wpływa na to czym ona cię obdarowuje. Kiedy ktoś Cię wkurzy możesz pomyśleć, że straszny z niego baran (niech sczeźnie!), albo spojrzeć na niego ze zrozumieniem, bo pewnie dawno nikt go nie przytulał i musi mieć naprawdę zły dzień. A później idziesz dalej.

    Masz w sobie wszystkie narzędzia potrzebne do bycia szczęśliwą, tu i teraz!

    Akceptuj swoje wybryki. Traktuj ze zrozumieniem atak wieczornego obżarstwa, to że znów wywołałaś kłótnię bez powodu, nie miałaś siły bawić się z dzieckiem albo kolejny raz kupiłaś niepotrzebną rzecz.

    Twoje ego takie jest. Nie jest Twoim wrogiem, jest Twoim oprogramowaniem, które zostało zakodowane w taki a nie inny sposób, zupełnie jak program komputerowy. Akceptacja to sposób na odinstalowanie tego oprogramowania. Zmiana, bycie w kroku, progres, to sposób na instalację nowego.

    Sposób w jaki widzisz świat jest odbiciem tego co siedzi w Tobie, a to co Cię spotyka jest odbiciem programów Twojego ego. Być może te programy są fałszywe, w końcu ego nie jest Tobą per se.

    Nie oceniaj, ani nie obwiniaj. Postaw na samoakceptację i odpuszczanie. Bo czy naprawdę trzeba się tak spinać?

    4. Przeszłości nie da się zmienić, a przyszłość jest niewiadomą

    Większość czasu spędzasz na myśleniu o przeszłości, rozpamiętywaniu, naprzemiennym wracaniu do dawnych ran i radości. Czerwienisz się na samą myśl o tym co odwaliłaś parę lat temu, chociaż to już się stało i nic z tym nie zrobisz. Znasz to?

    W kontrze do tego od czasu do czasu oddajesz się myślom o przyszłości. Abstrakcyjnym, jak to że za dwa lata chciałabyś mieć 10 tysi oszczędności i komunikatywnie znać język francuski i myślom całkiem codziennym, jak to, że za tydzień prawdopodobnie nie będziesz miała co włożyć do gara.

    Rzadko kiedy skupiasz się na tym co robisz. W pracy myślisz o tym co będziesz robić jak z niej wyjdziesz, a w trakcie mycia naczyń planujesz wakacje. Na spacerze rozmawiasz ze znajomą o tym jak minął Ci tydzień. Wciąż cofasz się wspomnieniami wstecz.

    Współczesny świat pędzi, być może bardziej niż kiedykolwiek. Cały czas myśli się o tym co jeszcze można osiągnąć, gdzie jeszcze można dojść. I jest to absolutnie spoko, bo to element wzrastania. Problem zaczyna się kiedy żyjesz pogonią za mrzonkami, nie dla siebie ale dla jakiejś niewiadomej, wyimaginowanej „lepszej przyszłości”.

    Życie dzieje się przecież teraz. Szczęście nie jest jakimś odległym celem, postanowieniem z gatunku „będę szczęśliwa kiedy wreszcie coś osiągnę”. Szczęście jest na wyciągnięcie ręki, w tej chwili. Szczęście jest grzaniem twarzy w słońcu, obserwowaniem koron drzew i czystego nieba o poranku, wciągającą rozmową, tańcem, tworzeniem, skupieniem na czymś co właśnie się dzieje – skupieniem tak dużym, że świat wokół się rozmywa a czas przestaje istnieć. Szczęście zawsze dobywa się teraz, tu. Im bardziej skupiasz się na tym co było lub będzie, tym bardziej odbierasz sobie szansę na doświadczanie tego co jest.

    duchowość

    Być może nie jest łatwo żyć w tu i teraz. Na pstryknięcie palcem stawać się skupieniem, uwagą, spokojną kontemplacją. Nie jest łatwo zacząć akceptować zamiast oceniać i ruszyć ze skrzyżowania zamiast oczekiwać zmian od innych. Jak jednak dowiesz się co jest za drzwiami jeśli ich nie otworzysz?

    uściski:)

    (Visited 5 088 times, 1 visits today)
    Emanuela Urtica pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Kaki 9 maja 2018 o 11:28

      Ojej, ale ładnie napisane. I z taką łagodnością <3

      Mam jeszcze sugestie, no ale to chyba do Pepsi. Otóż czasami w tekstach pojawiają się wątki, które są intrygujące, ale tylko wspomniane. Np. ostatnio ze niby łacina i angielski matrixowe i szatanskie, a języki słowiańskie wow i bez skazy. Chciałabym o tym poczytać, a to tylko o przykład tych ciekawostek, które zostają wspomniane bez większych wyjaśnień, a wydają mi się arcyciekawe. Proszę więc :*

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 13:35

        wszystko będzie w swoim czasie 🙂 dzięki za zainteresowanie

        1. Kasia 9 maja 2018 o 18:47

          Pepsi, miałam właśnie zamiar prosić Cię o rozwinięcie tematu języków matrixowych, angielskiego i łaciny. Mam świra na punkcie szukania źródeł słów w języku polskim i generalnie słowiańskich. Co do angielskiego to nigdy się go nie nauczyłam w stopniu takim jakbym chciała, ale po śmierci małego chłopczyka Alfie w W.Brytanii, którego „system” zniszczył, jakoś tak obrzydziłam sobie ich język, nie wiem, jak to się stało, ale mam dosłownie odruch wymiotny na j.angielski.

          1. Ania 14 maja 2018 o 10:06

            Trochę jestem w temacie ale dołączam do grona czekających na Twoje ujęcie 🙂

    2. mmm 9 maja 2018 o 11:47

      Ja ostatnio coraz częściej odczuwam szczęście, z promieni słonecznych, ładnych widoków itp. Ale zaraz potem następuje panika, że jak to, ja szczęśliwa?? Niemożliwe. I zaczynam wymyślać jakie tragedie mogą mi się przytrafić. Albo na przykład uświadomię sobie, ze fizycznie czuje się bardzo dobrze (brak zmęczenia, energia, nie wzdęty brzuch itp.) i od razu atak ego, że to niemożliwe, na pewno jestem na cos chora.. Jakiś głos w głowie próbuje mi udowodnić, że nie tyle, że nie zasługuję na szczęście, ale po prostu to nie moja bajka. Meczące to jest, bo przeszkadza mi w odczuwaniu owego szczęścia, które przychodzi do mnie coraz częściej. Zdaję sobie sprawę, że nie powinnam z tym walczyć, ale wkurza mnie to. Wiem, ze mi pewnie nic na to nie poradzicie, ale dziękuję za uwagę 🙂

      1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 13:37

        Tak właśnie działa ego, to jest to wirusowe oprogramowanie, które nam nałożono. Dopóki tego nie pojmiesz rozumowo, będziesz zawsze rozdarta, bo to właśnie strach karmi matrix, czyli pasożyta energoinformacyjnego najlepiej, dlatego nas zmutowano. Jedyną osobą, która może sobie pomóc jesteś Ty. Musisz to zrozumieć.

        1. mmm 9 maja 2018 o 15:17

          Dzięki Peps <3
          Wydaje mi się, że rozumiem, ale mimo to panika i tak czasem się pojawia, chociaż muszę przyznać, że coraz rzadziej. Może niedługo zupełnie zniknie 🙂 i alleluja 🙂

      2. Cola 9 maja 2018 o 15:35

        Miewam tak samo. Dodatkowo nie ma co sie chwalic bliskim, ze coraz czesciej zdarza sie odczuwac to szczescie, gdyz zostaje przypieta automatycznie etykieta lenia czy nieroba w matrixie. Bo kto by tam zauwazal zachody Slonca itd. To takie niepraktyczne, chleba z tego nie ma:)

        1. mmm 9 maja 2018 o 16:13

          Albo jak można się nie denerwować na wzrost cen wody lub paliwa. I jak można się nie zamartwiać, że czeka nas trzecia woja światowa? Ano można 🙂 🙂 🙂

          1. Pepsi Eliot 9 maja 2018 o 16:40

            wcale o tym nie myślę, naprawdę, nawet nie wiem ile kosztuje paliwo, ale mój tato wymyślił sobie taki patent, zawsze jeździł małolitrażowymi autami i zawsze tankował za 100 złotych, cena benzyny go nie dotyczyła, nie dał się 🙂

            1. mmm 9 maja 2018 o 19:58

              Fajnie 🙂 mądry tato, właśnie o to chodzi żeby się nie nakręcać bez sensu. Jak ja mówię że mnie to nie obchodzi to moja rodzina uznaje mnie za niepoczytalną. Trudno, wolę być niepoczytalna niż zestresowana rzeczami na które nie mam wpływu 🙂

            2. Aneta D Falkiewicz 10 maja 2018 o 08:27

              Ja tak robię :))) ale patent – „do pełna !!” Bo co za różnica – parę funtów wte czy wewte? kasa jest? jest. więc czym się martwić?

    3. gagata 9 maja 2018 o 14:41

      „Natura zaprojektowała to w ten sposób, że musi zadziałać, po prostu z tego skorzystaj” <3

    4. Magda 9 maja 2018 o 21:05

      W punkt. Jak zawsze jesteście the best!!!

    5. fila 10 maja 2018 o 13:58

      Pięknie, dziękuję 🙂

    6. Dudek 10 maja 2018 o 21:53

      Być może nie jest łatwo żyć w tu i teraz. Na pstryknięcie palcem stawać się skupieniem, uwagą, spokojną kontemplacją. Nie jest łatwo zacząć akceptować zamiast oceniać i ruszyć ze skrzyżowania zamiast oczekiwać zmian od innych. Jak jednak dowiesz się co jest za drzwiami jeśli ich nie otworzysz?

      Dzięki Pepsi za ten tekst. Nie odzywałem się ale nie przestałem Cię kochać. Znów dopadły mnie moje demony. To jest tak, że nagle w głowie pojawia się legion ego, myśl goni myśl, chaos
      i autodestrukcja. Przestaję jeść, kawa za kawą, papieros za papierosem. Źle śpię, popierdolone, męczące sny. Czuję, że tracę siebie, tak jakby było mnie tysiące a każdy chce dominować. Dzieje się tak zawsze, kiedy tu i teraz jest obrzydliwe a ja bezsilny. Nie potrafię nawet teraz pisać, gubię się, tyłu jest obcych we mnie. Napiszę być może więcej jak się trochę ogarnę.

    7. Mo 13 maja 2018 o 08:55

      Emanuela jak zawsze the best! Świetny artykuł bardzo pomocny jak dla mnie . Będę stosować i pracować nad sobą ,juz dzisiaj ,teraz kiedy czytam mi pomógł ,otworzył oczy 😊 Zatrzymałam sie na chwile akceptuje . Dziękuje .

    8. Kasia 14 maja 2018 o 10:50

      Pepsi, czy jeśli łacina jest do dupy, to czy język włoski też jest matrixowy? Całuję

      1. Pepsi Eliot 14 maja 2018 o 14:11

        Kochana Kasiu, tak naprawdę, wiele naszych słów również pochodzi od łaciny. Trzeba by nauczyć się rozumieć pierwotne znaczenie słów, to wiele wyjaśnia. Kiedyś byłam Włoszką, i wtedy ten język był dla mnie piękny, teraz też go bardzo lubię. Jest dla Polaków łatwy. Nie chcę, aby ktoś odebrał moje wywody za nacjonalistyczne wtręty, bo jesteśmy wszyscy tym samym, jedna ludzie powinni sobie zdawać sprawę z tego, że to co widzimy jest w dużej mierze zmanipulowane. Uświadomienie sobie,że skoro możemy być po jaśniejszej stronie mocy, ze zwykłej nieświadomości siedzimy po ciemniejszej, bo śpimy, już ten fakt sprawia, że zaczynamy wzrastać i widzieć więcej. Niczego nie neguj, przyjmij jak jest, i za pomocą własnej logiki odzielaj ziarna od plew, bez przywiązywania się ani do ziarna, ani do plew. I co zobaczysz pisz mi tutaj.

        1. Kózka 16 maja 2018 o 16:12

          Hej, a macie może tak, że „czujecie”, które słowo Wam jakby leży, a które nie ? 🙂 ja na przykład, jakoś tak instynktownie, nie trawię wielu tych współczesnych, młodzieżowych słów, albo tych zapożyczonych z ang. Za to lubię stwarzać jakieś swoje określenia 🙂 myślę, że warto używać jasnych, pięknych słów, które z nami rezonują, a nie powielać te „masakry” itp., których sam wydźwięk jest negatywny i ściągający, a sytuacje w jakich są stosowane zazwyczaj są błahe. Skoro nasze myśli mają taką moc, to co dopiero słowa 🙂
          Kwiatuszek 🌼

          1. Pepsi Eliot 16 maja 2018 o 16:32

            zawsze miałam określony gust do słów, i jako dziecko z radością czytałam słownik języka polskiego, o dziwo lubiałam też go wąchać.Ale od pewnego czasu dopiero zwracam taką uwagę na znaczenie słów. Z kolei lubię współczesne młodzieżowe słowa, bo mnie rozśmiesza to wkładanie angielskiego. Ale rzeczywiście ostatnio się pilnuję 🙂

            1. Kózka 16 maja 2018 o 18:46

              Wąchać słownik – fajnie 🙂 ja mam swoje zdjęcie z okresu dzieciństwa, na którym to siedzę nad grubymi encyklopediami, a było to w wieku 5-6 lat, uwielbiałam też szczególnie jedną książkę do chemii, a teraz studiuję biologię, więc coś jest na rzeczy 🙂 a z tym poprzednim wcieleniem, to intrygujące, że dostajemy takie subtelne podpowiedzi co do naszego życia kiedyś. Wystarczy zacząć to zauważać 🙂

            2. Dudek 16 maja 2018 o 21:33

              Mój kochany Dziadunio, u którego spędziłem dzieciństwo, miał olbrzymią bibliotekę. Jak te książki pachniały ! Zacząłem czytać mając 5 lat, Dziadek mnie nauczył. Książki, książki, książki.
              Piękne, kolorowe albumy.
              Teraz wącham kolejny raz ” Potępienie Paganiniego ” Chyba byłem nim w poprzednim wcieleniu, albo będę…
              Chodzi mi o to, aby język giętki
              Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;
              A czasem był jak piorun jasny prędki,
              A czasem smutny jako pieśn stepowa,
              A czasem jako skarga Nimfy miętki,
              A czasem piękny jak Aniołów mowa…
              Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.
              Strofa byc winna taktem, nie wędzidłem.

    9. Dudek 16 maja 2018 o 10:52

      Bu Jutsu Kai Takeuchi Ryu
      MUDRY

      Joga rąk – energetyczne układy rąk

      Dłonie to bardzo ważny element naszego ciała. Znajdują się na nich punkty przepływu energii. Jesteśmy na ogół zgodni, że z dłoni można odczytać informacje dotyczące zdrowia, cech charakteru czy przyszłego losu. Wielokrotnie dłonie wyrażają więcej słów niż język. Podnoszą w sposób istotny możliwości komunikowania się.

      Kolebką jogi palców – mudry, są Indie. MUDRA – znaczy przynoszenie radości: MUD- radość, zadowolenie bogów, RA – ten, który daje. Można powiedzieć, że praktykując mudry codziennie możemy osiągnąć pełen stan radości, harmonii i równowagi. Najlepsze efekty osiągniemy, kiedy mudry wykonywane są obiema rękami jednocześnie. Napinanie mięśni nie jest potrzebne, dotyk łączący elementy naszej dłoni ma być delikatny. Bardzo ważne jest mentalne nastawienie i świadomość tego, co chcemy osiągnąć. Bez tego nie możemy mówić o mudrze. Na całym świecie spotkamy się z symbolami, w których tkwi jakaś potężna siła, taką właściwość będzie miała mudra. Świadomość łączenia myśli i gestów daje zadziwiające rezultaty. Myśl jest, pisałem o tym i w innych rozdziałach, nierozłączna cechą energii.

      MUDRA ENERGII:

      Przeciwdziała bólowi, oczyszcza organizm z toksyn.

      Opuszki palców: środkowego, serdecznego i kciuka łączymy razem, pozostałe palce są wyprostowane

      MUDRA WIEDZY I MĄDROŚCI
      (najważniejsza ze wszystkich)

      Usuwa niepokój, przygnębienie, usprawnia myślenie, pamięć, koncentrację oraz równowagę duchową. Pomaga w stanach depresji, zaburzeniach snu, regeneruje organizm.

      Palec wskazujący dotyka kciuka, pozostałe palce wyprostowane (ale nie napięte).

      MUDRA ŻYCIA

      Wyrównuje energię całego organizmu, wzmacnia siły witalne, poprawia ostrość widzenia, daje spokojny sen i relaksuje.

      Łączymy palec serdeczny, mały i kciuk. Reszta jest wyprostowana.

      MUDRA ZIEMI

      Pomaga w odzyskaniu wiary w siebie i równowagi, pozbyciu się kompleksów. Usuwa napięcie emocjonalne i stres. Wzmacnia poczucie stabilności i pewności siebie. Chroni przed negatywnymi energiami z zewnątrz.

      Łączymy opuszkami palec serdeczny z kciukiem. Pozostałe palce są wyprostowane.

      Mudra KALESVARA 1:

      Zastosowanie: poprawia pamięć oraz zwiększa koncentrację, ułatwia życie. Pomaga uzyskać spokój i jasność umysłu. Wycisza
      nasze emocje i myśli.

      Wykonanie: kciuki i palce wskazujące wyprostowane, dotykają opuszkami, obie dłonie. Palce pozostałe musimy zgiąć i połączyć.
      Zalecane jest wykonywać ją kilka razy dziennie nie więcej
      niż 3 razy po 4 minuty.

      Bez komentarza. ☯️

    Dodaj komentarz