logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
92 956 973
262 online
32 321 VIPy
Reklama

kolagen/ pepsieliot.com

W MOCNYM CIELE 
ZDROWY DUCH
KOLAGEN PEPTAN F TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Czy pestki z moreli to utajnione przez lobby farmaceutyczne, skuteczne lekarstwo na raka?

morela

Czy pestki z moreli to utajnione przez lobby farmaceutyczne, skuteczne lekarstwo na raka?

Niektóre badania wykazują, że spożywanie dużej liczby gorzkich migdałów każdego dnia może zapobiec rakowi, a także zabić istniejące komórki 

Luuuudzie, nie jestem lekarzem, ani biochemikiem, dostajecie więc Ludzie pigułę, którą zlepiam z różnych wieści, jednak zawsze w miarę wiarygodnych, bo dobrze już wiemy, że net potrafi bardzo dobitnie utrwalić nawet kompletną bzdurę, jako pewnik.

Jak chcesz przeczytaj, jak nie to eskape i auwiderzeń, ale wszystko co dalej zrobisz z tym info jest Twoim wyborem.

Na tapecie Amigdalina

Pestkom z moreli przypisuje się cudowne wręcz właściwości w leczeniu raka. Skromne pesteczki pastelowego owocu są przedmiotem wielu naukowych debat.

Wewnątrz miękkiej części moreli znajduje się nasienie, czyli pestka, zwana przez niektórych morelowym migdałem, lub gorzkim migdałem. Morelowe migdały zwykle pochodzą z Armenii, północnych Chin, w rejonach Himalajów i przylegającej części Azji i uważa się je za dobre źródło żelaza, potasu i fosforu, ale tak na prawdę furorę robią jako najlepsze źródło witaminy B17 znanej również jako amigdalinę.

Amigdalinę, choć w mniejszych ilościach znajdziemy także w pestkach śliwek i jabłek.

W Australii, morelowe migdały są produktem niszowym i znaleźć je możemy w niektórych sklepach z organiczną żywnością, a także w supermarketach z działem azjatyckim i oczywiście online. W Polsce na dziale ze zdrową żywnością dość często pojawiają się pestki moreli w dwóch wersjach, słodkiej i gorzkiej, pakowane jak klasyczne migdały.

Nasiona moreli na świecie sprzedawane są w całości lub są wstępnie suszone i przetwarzane, a następnie używane jako składnik niektórych morelowych dżemów, włoskich ciasteczek amaretto, likierów i dodawane są dla podkręcenia smaku do marcepanowych receptur.

Z pestek moreli wyrabia się też łagodny naturalny olej stosowany w produktach dla dzieci, kosmetyków dla skóry i olejku do masażu. Istnieją dwa rodzaje pestek moreli: gorzkie i słodkie. Słodkie ziarna mają mniej przytłaczający smak, bardziej nadają się jako przekąski i mają mniej amigdaliny, ale właśnie gorzkie jądro słynie z leczniczych wartości, więc z tego względu należałoby wybrać te gorzkie.

Gorzkie pestki moreli w Rosji stosowano jako lekarstwo na raka już od 1845 roku, w Stanach Zjednoczonych od 1920 roku. Jednak nieustająco trwa debata nad skutecznością, a na drugiej szali kładzie się toksyczność gorzkich migdałów, które również od dawna stosowane były w medycynie chińskiej przy problemach oddechowych, niestrawności, wysokim ciśnieniu krwi i schorzeniach stawów.

Reklama

Tu znajdziesz sproszkowaną fioletową kukurydzę, super antyoksydant PURPLE CORN This is BIO idealny dodatek do 4 szklanki


Na TAK

Niektóre badania wykazują, że spożywanie dużej liczby gorzkich migdałów każdego dnia może zapobiec rakowi, a także zabić istniejące komórki. Witamina B17 jest unikalnym związkiem, który uważa się za stymulator układu odpornościowego do zwalczania nowotworów złośliwych.

Według doniesień ciągle jeszcze dość kontrowersyjne leczenie raka za pomocą amigdaliny, zwanej w formie nietoksycznej letrilem stosuje się w niektórych klinikach na całym świecie.
Letril zaczął stosować słynny aktor Steve McQueen, kiedy rozpoczął leczenie swojej choroby w Meksyku w 1980 roku. McQueen dał pochwalny raport o B17, jednak wkrótce zmarł. Letril nie jest dopuszczony do stosowania w Stanach Zjednoczonych.

Z wstępnych badań przeprowadzonych przez koreański Kyung Hee University w Seulu w 2002 r. wynika, że amigdalina może inicjować zaprogramowaną śmierć komórki w ludzkich komórkach raka prostaty. Inne badania pokazują, że amigdalina łagodzi ból u szczurów.

Ludzie Hunza zamieszkujący odległy region Himalajów niedaleko zachodniego Pakistanu (pisałam o nich w poście o długowieczności jednej z błękitnych stref) pochłaniają dwieście razy więcej B17 niż ludzie Zachodu jedząc około trzydziestu do pięćdziesięciu gorzkich migdałów dziennie.

Hunzowie do dzisiaj mają niską zachorowalność na raka i bardzo wysokie wskaźniki długowieczności, ale nie załapali się po prawdzie na listę Błękitnych Stref, gdyż ich długowieczność nie jest uwiarygodniona metrykami, jakiś bałagan mają w tych dokumentach widocznie.

Na NIE

Mimo powyższych stwierdzeń, w kilku badaniach amerykańscy naukowcy nie znaleźli żadnych znaczących relacji między pestkami moreli, a zapobieganiem raka.

Nutrition Australia twierdzi, że B17 to nie jest prawdziwa witamina i że nie ma żadnych dowodów, że pestki moreli niosą jakiekolwiek korzyści.

Gorzkie jądra pestek zawierają śladowe ilości cyjanku, których spożywanie w dużych ilościach może spowodować mdłości, gorączkę, bóle głowy i śpiączkę. W 2006 r. brytyjska Food Standards Agency oświadczyła, że spożycie 20 do 30 ziaren w krótkim okresie czasu może doprowadzić do zatrucia cyjankiem, a nawet śmierci.

Jednak przypadki zatrucia cyjankiem zawartym w pestkach odnotowuje się niezwykle rzadko.

Jak korzystać z gorzkich migdałów?

Pestki moreli można jeść na surowo lub zmielone na proszek dodane do curry, zup, warzyw, soków owocowych lub zbóż. Mogą być również palone, a olej z gorzkich migdałów można używać do gotowania, do przyprawiania sałatkowych sosów, a także jako balsamów do ciała i smarowideł do twarzy.

Niektórzy dietetycy zalecają nie więcej niż cztery do pięciu morelowych migdałów na dzień, inni sugerują, aż trzydzieści pięć na dzień, aby czerpać z nich antynowotworowe korzyści. Nutrition Australia nie oferuje żadnych wskazówek do konsumpcji i proponuje uzyskanie porady ze strony akredytowanego dietetyka przed ich spożywaniem.

Moczenie gorzkich migdałów w wodzie zmniejsza gorycz, a zarazem poziom amigdaliny.

B17
Tyle w kwestii tajemniczej amigdaliny ma nam do zakomunikowania Christina Larmer, dziennikarka Freelance.

Zaś Paul Fassa, znany bloger mocno zaangażowany w ostrzeganie świata o obecnej korupcji związanej z żywnością i lekami, a także głoszeniu wieści o innych alternatywnych metodach prowadzących w kierunku lepszego zdrowia bez ograniczeń swobody i możliwości wyboru metod nie koniecznie zaaprobowanych przez skorumpowane środowiska, a więc Paul Fassa mówi trochę inaczej o amigdalinie.

(NaturalNews)
Na samo napomknięcie o spożywaniu nasion jabłek, pestek wiśni i moreli lub połknięcie gorzkiego migdała są tendencje do wywoływania prawie ataku paniki lub wręcz gniewne reakcje u niektórych. Dlaczego? Przecież tam jest cyjanek. Więc jak najbardziej jest uzasadnione, żeby wariować, nieprawdaż?

Zwykle, jeżeli plotka nie ma podstaw merytorycznych to tak się właśnie dzieje. Wszystko co musisz zrobić, to wygooglać cyjanek i dostaniesz mnóstwo paraliżujących strachem artykułów, tak na prawdę nie do końca szczerze powiązanych z owymi pestkami.

Niektórzy mówią, że organizm szybko oczyszcza się ze związków zawierających cyjanek. Inni mówią, że otrzymasz wolne cyjanki, kiedy organizm będzie metabolizować owe związki. Większość przyznaje, że trzeba by na prawdę bardzo dużo nasion jabłek lub gorzkich migdałów zjeść, aby się otruć.

Ale mówi się przecież, że trochę wiedzy jest rzeczą niebezpieczną

W tym przypadku, lęk przed nasionami owoców i gorzkimi migdałami ma miejsce na podstawie niekompletnych danych. Związek zawierający w pestce cyjanek nazywa się amigdaliną.

Pełna historia amigdaliny dla dopełnienia Twojej wiedzy:

Tysiące ludzi używało pestek moreli, aby wyeliminować raka i jakoś nie umarli z powodu zatrucia cyjankiem. Zostali wyleczeni bez negatywnych skutków ubocznych. To nie dokonało się przez spożywanie kilka razy w tygodniu paru pestek, ale dziesiątek gorzkich migdałów dziennie przez miesiąc. (Sydney Herald, źródła poniżej)

Więc dlaczego nie zostali otruci?

Związek amigdaliny ma cztery cząsteczki. Dwie z nich to cząsteczki glukozy. Pozostałe dwie, to cyjanek i benzaldyhide.

Ostatnie dwie cząsteczki są scarycompounds (?), z pominięciem kilku niezwykłych metabolicznych działań, mają one zdolności działania tylko na komórki nowotworowe, które przyciągają amigdalinę, ze względu na zawarty w niej cukier, w pozostałych przypadkach amigdalina inne komórki jakby tylko wolno przepuszczała.

To bardzo mądre rozwiązanie. Komórki nowotworowe są uzależnione od fermentacji cukru (glukozy), z powodu czerpania z nich energii zamiast z tlenu.

Tak więc komórki nowotworowe przyciągają amigdalinę, aby nażreć się glukozą, ale zaraz dostają po łbie podczas metabolizmu tych związków, benzalldyhidem i cyjankiem. Przynętą jest glukoza, czyli cukier, a zabija je cyjanek i benzalldyhid (czyżby chodziło o też rodzaj trucizny Benzaldehyd?)

Komórki nowotworowe zawierają enzym beta-glukozydazy, który nie występuje w zdrowych komórkach.

Enzym Beta-glukozydazy odblokowuje związek amigdalinę, uwalniając śmiertelne toksyny dla komórki nowotworowej. Tylko komórki rakowe metabolizują amigdalinę. Zdrowe normalne komórki nie.

Większość rakowych komórek zawiera też inny enzym, rhodanese. Wolne cząsteczki cyjanku są zmuszone do konwertowania z cząsteczkami siarki przez enzym rhodanese, tworząc nieszkodliwe cyjaniany, które są wydalane w moczu.

To jest trochę faktycznej wiedzy, która wyjaśnia, że te „straszne” artykuły gdy mówią o cyjanku zawartym w amigdalinie, to jest rzecz z którą nasz organizm z łatwością sobie przez powyższy detoks radzi.

Jednak pełna funkcja amigdaliny jest w większości tych artykułów głęboko ukryta, ponieważ fakt, że letril lub B17, czyli skoncentrowany ekstrakt z morelowego migdała może leczyć raka jest tematem tabu.

pestki z mor

Tłumienie informacji o bezpiecznym lekarstwie na raka

Letril lub B17, został opracowany przez naukowców w San Francisco, w tym dr Ernsta Krebba w 1952 roku przez skraplanie i oczyszczanie amigdaliny z nasion moreli, a następnie wstrzykiwano B17 pacjentom chorym na raka.

W 1971 roku, letril został zakazany. Dr Richardson, który również współpracował (a?) z dr. Krebbem wezwał dziennikarza śledczego G. Edwarda Griffina do publikowania zasług leczenia pacjentów letrilem lub B17 pochodzącymi z nasion moreli. Griffin odkrył, że kliniczne wyniki leczenia letrilem w Sloane-Kettering Instytucie, które doprowadziły do zakazu przez FDA leczenia pacjentów B17 zostały celowo zafałszowane.

Rzecznik Sloane-Kettering Dr Ralph Moss odmówił kłamania na temat letrilu i bardzo było to Sloane-Kettering w niesmak. Griffin chciał upublicznić dowody naukowo potwierdzające, że letril faktycznie działał. W końcu Griffin napisał książkę Świat bez raka, gdzie można przeczytać o wiele więcej na temat historii raka, który leczony jest skutecznie dzięki amigdalinie.

Wprawdzie witamina B17 czy letril są zakazane, jednak pestki z moreli, owe gorzkie migdały stoją na półce ze zdrową żywnością prawie każdego hipermarketu i możesz je kupić bez problemu.

Źródła do wypowiedzi Paula Fassa:

Wywiad z G. Edwarda Griffina na temat amigdaliny 

VIDEO wyjaśnia, jak przemysłowi zależy, aby leczenie raka nie było zbyt proste i używa fobii na temat cyjanku, aby trzymać z dala od amigdaliny obywateli tu

Sydney Morning Herald, wywiad z człowiekiem, który używał pestek moreli do wyleczenia się z nowotworu tu

Kompletna historia, tło całej sprawy z amigdaliną tu

(Visited 307 325 times, 6 visits today)

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Magdika 18 czerwca 2013 o 14:42

    Niedawno kupiłam pestki moreli, ale w paczce kilogramowej w Auchan, teraz się zastanawiam, czy w ogóle mają jakieś wartości.

    1. pepsi 18 czerwca 2013 o 15:09

      Magdika, patrz wyżej 🙂

      1. Magdika 18 czerwca 2013 o 16:24

        Nie chodziło mi o pestki jako takie, tylko te kupione w markecie w tak masowej ilości. Może są np. poddane promieniowaniu.

        1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:41

          no tak, lepiej kupować organiczne, nie są drogie

          1. Marti 23 grudnia 2016 o 13:23

            Pepsi, przez przypadek (nieświadoma szkodliwosci) zjadłam ok.15 pestek moreli. Waze 53 kg. Nastąpiły silne wymioty i biegunka. To było wczoraj. Dzisiaj został już tylko ból głowy i dyskomfort przy sercu. Czy coś mi grozi?

          2. Pepsi Eliot 23 grudnia 2016 o 14:01

            myślę, że nie, ale nie jestem lekarzem

    2. Samer Rafea 26 stycznia 2014 o 22:12

      Joanna.
      Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka. Potrzebuje pilnie pomocy dla mojego brata. Moze ktos wyleczyl sie korzemiem mniszka lekarskiego. Bo czytalam, ze tez jest skuteczny w walce z rakiem. Bede wdzieczna za wszelkie informacje. Pilne
      Moj e- mail srutututu@web.de

      1. Aga 14 lutego 2014 o 22:42

        Samer Rafea, nie znam nikogo ,ale w temacie B17 i wit C siedzialam miesiacami podczas gdy moj wojek umieral na raka. Niestety, za pozno sie dowiedzialam. Bardzo wazna rzecz o ktorej sie dowiedzialam z artukolow anglojezycznych to fakt, ze leczenie wit B17 i duza dawka wit C dziala o ile wczesniej organizm nie byl poddany chemioterapii. Chemioterapia zabija wszystko tylko chyba nie raka, bo ludzie w wiekszosci umieraja z powodu nastepst naswietlen i innych gowien. Chemioterapia oslabia organizm i nie pamietam juz w jakim stopniu, ale leczenie B17 wtedy nie daje zadowalajacych efektow.
        Przesylam na twojego emaila info na temat kuracji, jak stosowac i koszt, gdzie kupic Laetrile-B17 i dodatkowe suplementy, gdyz jest to caly zestaw srodkow, nie tylko sama wit B17.
        Pozdrawiam, Aga

        1. pepsieliot 15 lutego 2014 o 09:02

          Aga w przypadku wlewów z witaminy C tak nie jest, prżedstawiłam badania, które mówią wyraxnie , że C wspomagała chemię

          1. Łukasz 17 maja 2014 o 23:35

            Wita C nie jest „wspomagaczem” chemioterapii. Jej rolą jest to co robi najlepiej – czyli bycie przeciwutleniaczem. Chemioterapia – jest niczym innym jak podawanie toksyny (badź mieszaniną toksyn) i jak każda toksyna powoduje powstawanie stresu oksydacyjnego (czyli namnożenia wolnych rodników w olbrzymich ilościach). Przeciwutleniacze (poza wit C jest ich mnóstwo – A, E, Likopen – w pomidorach,( natomiast w przetworzonych pomidorach jest on o wiele bardziej przyswajalny, przez co jest go wiele więcej)
            To tak w skrócie o wit C.
            Jest ona substancją witalną dla każdego człowieka.
            Ilość procesów, w których bierze udział, czy swoje właściwości wiruso/ bakteriobójcze – każdego patogenu pochodzącego z natury – to jej prawdziwa potęga.

        2. Łukasz 17 lutego 2014 o 22:18

          Witam. Czy mogłabys również mi wysłać parę informacji na temat B17 u mojej żony wykryto nowotwór więc byłbym wdzięczny za pomoc. Moj e-mail kargul87@interia.eu Pozdrawiam

        3. Bogdan 18 lutego 2014 o 13:29

          Witam, jestem zainteresowany kuracją antyrakową,wykryto u mnie nowotwór złośliwy .Mój email 65bodzio@gmail.com Pozdrawiam.

        4. jark 6 marca 2014 o 21:24

          Aga gdzie kupić pestki moreli

          1. Aga 7 marca 2014 o 18:52

            Ja kupuje pestki na http://www.pestki-moreli.pl ale nie mam porownania, gdyz nie korzystalam jeszcze z innych stron. Nastepnym razem chce zamowic pestki z USA, adresy internetowe znajdziesz na http://www.worldeithoutcancer.org.uk- niestety jestem teraz na urlopie tylko z dostepem do internetu w telefonie I nie moge podac dokladnie linka do tych pestek- ale na 100% jest miedzy linkami na stronce, ktora podalam. Pozdrawiam.

          2. Aga 7 marca 2014 o 18:54

            Przepraszam, blad e linku, powinno byc: http://www.worldwithoutcancer.org.uk

          3. Buri 23 kwietnia 2014 o 11:06

            Ja kupiłem ostatnio w Auchan na bazarku

          4. benia 16 listopada 2014 o 23:08

            alegro kup gorzkie pestki moreli

        5. karola 6 maja 2014 o 22:05

          witam, czy również moge prosić o maila z informacjami na temat kuracji, szukam pomocy dla Dziadka. karolinalukaszyk@hotmail.com

        6. Iza 7 czerwca 2014 o 18:26

          Błagam Cię wyślij mi również, mam przerzuty płaskonabłonkowego z gardła do węzłów chłonnych …
          Serdecznie pozdrawiam – Iza

          1. pepsieliot 8 czerwca 2014 o 19:40

            Iza jeżeli to do mnie się zwracasz po kurację liposomalem C, to najlepiej brać 6 g dziennie, czyli 6 saszetek 1 gramowych, tak jak napisałam. Kupujesz w necie firma Irlandzka sprowadza liposomal C z USa, kuracja miesięczna czyli 6 opakowań kosztuje 180Euro, dostawa wtedy jest darmowa, płacisz z góry wypukłą kartą, przed czwartkiem i jeszcze na koniec tygodnia kurier przynosi dostawę. Liposomal C googlasz sobie, nazwa amerykańska brzmi inaczej, ale wyskakuje na liposomal C

          2. kasia 1 października 2014 o 21:05

            ja ostatnio słyszałam że picie dużej ilości czystka pomaga

          3. benia 16 listopada 2014 o 23:10

            obejrzyj na you tube film Terapia dr. Gersona. Koniecznie i w calosci

          4. AgnieszkaWzP 22 grudnia 2015 o 23:57

            Witam. Czy mogę prosić o jakieś informacje na temat kuracji.Moja mama ma raka złośliwego piersi od 15 stycznia ma zacząć chemioterapii. wawrzyniak73@o2.pl

          5. grzegorzadam 23 grudnia 2015 o 14:06

            @AgnieszkaWzP
            Natychmiast alkalizacja sodą z potasem!
            2-3 razy dziennie po łyżeczce na szklankę (kalcynowana + węglan potasu)
            Paski pH, mioerzymy i podwyższamy.
            Bez Paniki!
            Jężeli wykryto guz tzn. że jest tam (rósł) od 5-10 lat.
            Tu żadna chemia nic nie pomoże! Nie likwiduje komórek macierzystych!
            Tu mówi o tym J. Zięba:
            https://youtu.be/42pf1_1OXYY
            https://youtu.be/EIjO9kUU1AM

            I polecam książkę dr Waltera Lasta:
            http://www.nexus.media.pl/?355,jak-wyleczyc-sie-z-raka
            Pięknie i przejrzyście opisane, jak postępować

            I oczywiście Jod:
            http://www.pepsieliot.com/zostan-macgyverem-i-zrob-sobie-plyn-lugola-w-domu/

          6. KS 20 sierpnia 2016 o 10:33

            Chemioterapia może pomóc – takimi wpisami grzegorzadam narażasz ludzi na szybszą śmierć.Poza tym, nadmiar sodu może doprowadzić do zasadowicy, a ph w komórkach ludzkich i tak jest naturalnie regulowane przez organizm.
            Ciekaw jestem jak pacjencji reagowaliby, gdyby NFZ i lekarze przepisywaliby sodę oczyszczoną na raka i jaki byłby procent wyleczalności.
            Nie jestem przeciwny namawianiu ludzi do próbowania różnych naturalnych metod walki z rakiem, ale namawianie ich do rezygnacji z metod konwencjonalnych to igranie z ich życiem.

          7. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:12

            Wcięło odpowiedź..

            Chciałbym być kulturalny, delikatnie mówiąc dezinformujesz.
            Soda w ilości 3 łyżeczek dziennie nie wywołuje zasadowicy, organizm sam tego nie reguluje, niestety.
            Są phmetry i paski do diagnozy.

            ==Soda lecznicze właściwości
            Kompendium wiedzy o tanim, bezpiecznym i skutecznym środku uzdrawiającym
            Sircus Mark==
            Poczytaj sobie, koszt paru piw, dlaczego wodorowęglan sodu stosuje się przy chemio-”terapii”!

            Agresywna chemia może zatrzymać na jakiś czas rozrost nowotworu, ale finalnie nie likwiduje
            przyczyny i zawsze następują nawroty, poczytaj badania amerykańskie.

            Dla mnie możesz w razie potrzeby wziąć nawet potrójną dawkę.

            Soda nie jest LEKIEM NA RAKA, może być i jest jednym z elementów wspomagających.

            Sam Sircus, Nieumywakin, Ogułow, Last pomogli tysiącom ludzi pozbyć się objawów nowotworowych
            Stosując tanie środki jak soda, jod, selen, witamina C, kwas ALA i inne.

          8. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:14

            Czytaj coś więcej niż podręczniki przemysłu onkologicznego, warto.

          9. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 11:23

            Wygoogluj sobie na youtubie ten film, może coś rozjaśni:

            Chemioterapia: pomaga czy zabija? – lek. med. Jan Pokrywka –

            ==CHEMIOTERAPIA NAJPIERW POMAGA, A PÓŹNIEJ ZABIJA
            Medycyna czyni nieustanne postępy w walce z nowotworami, nad nowymi sposobami leczenia pracują najlepsze ośrodki i najwybitniejsi uczeni. Perspektywy są jednak niewesołe: rak niebawem wyprzedzi choroby układu wieńcowego jako główna przyczyna śmierci. Kiedy w kontekście raka pada słowo „odkrycie”, ma ono domyślnie wydźwięk optymistyczny. Zawsze? Niestety, nie.
            Chemioterapia – czym jest i jak działa?
            Dotychczas kluczową bronią w zwalczaniu raka, ważniejszą nawet od skalpela, jest chemioterapia. Pracowicie wypracowane w laboratoriach, toksyczne substancje chemiczne, cytostatyki, mają hamować reprodukcję komórek nowotworowych, i niszczyć nowotworową tkankę. Zazwyczaj, zwłaszcza na początku kuracji, tak się szczęśliwie dzieje.
            Cała sztuka polega na takim skomponowaniu tych trucizn, by zabijały komórki guza, możliwie mało szkodząc pozostałym, zdrowym tkankom i narządom organizmu. Ich dawka nie może być za duża, bo chory nie wytrzyma dużego stężenia tej trucizny, i umrze. Dlatego chemioterapię serwuje się w rundach, żeby w przerwach, organizm miał czas, się nieco zregenerować.
            Jednak już od dłuższego czasu onkolodzy zaobserwowali, że o ile pierwsza terapia, pierwsza runda chemii, działa całkiem dobrze i spycha nowotwór do stadium regresji, guz najczęściej się pomniejsza, o tyle nie można tego powiedzieć o następnej rundzie i o dalszych. Stwierdzono statystycznie, że aż 90 procent pacjentów uodpornia się na cytostatyki. Dotyczy to chorych z rakiem, w postaci guzów, na przykład, płuc, prostaty, piersi, jelit.
            Dopiero teraz wyszło na jaw, dlaczego, i nie jest to, niestety, wcale wieść krzepiąca.
            Współczesne badania…
            Elita światowej sławy onkologów, i mikrobiologów, z prestiżowego Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, współpracujących z badaczami z University of Washington, Oregon Health and Science University, Buck Institute for Research on Aging, oraz Lawrence Berkeley National Laboratory, uważa, że odkrycie to, było dla nich „kompletnym zaskoczeniem”.
            Badacze usiłowali dociec, dlaczego komórki rakowe, które tak łatwo jest unicestwić chemikaliami w laboratoryjnej próbówce, są tak trudne do pokonania w ciele chorego. Jednoznacznie stwierdzili ze zdumieniem, że jest to stały skutek uboczny leczenia w postaci, chemioterapii. Używane do niego chemikalia, owszem, niszczą wprawdzie tkankę nowotworową, ale przy okazji wpływają degenerująco, na DNA zdrowych tkanek otaczających guz, jak również pozostałych tkanek chorego.
            Zwłaszcza dotyczy to komórek zwanych fibroblastami. Odgrywają one kluczową rolę w procesie zabliźniania się ran, a ponadto wytwarzają spajający tkankę kolagen. Pod wpływem toksyn cytostatyków, zaczynają, te zdrowe, ale potraktowane cytostatykami fibroblasty, produkować, aż 30 razy więcej proteiny, WNT16B, niż dotychczas, czyli przed podawaniem cytostatyków.
            Proteina ta ma właściwości, silnie stymulujące rozrost guza, a ponadto uodpornia jego komórki na cytostatyki chemioterapii.
            Jak stwierdzono, po pierwszej rundzie chemii, rakowe niedobitki roznoszone są po całym organizmie.
            Gdy po kilku dniach, czy tygodniach, aplikuje się drugą porcję chemioterapii, mających „dobić” pozostałe komórki nowotworowe, aż u dziewięćdziesięciu procent pacjentów, ma ona działanie, kompletnie odwrotne do zamierzonego: zamiast zniszczyć niedobitki raka pozostałe po pierwszej chemii, przyczynia się do ich przyśpieszonego rozwoju, i dodatkowo do zwiększenia ich odporności na chemię.
            – To jest niemal uniwersalna, w skutkach śmiertelna, konsekwencja ponownej chemioterapii, – stwierdzają uczeni z amerykańskiego ośrodka.
            Proteina WNT16B
            Już znacznie wcześniej było wiadomo, że proteina WNT16B, działa na komórki raka, jak nawóz na słabnące plantacje roślin. Nie zdawano sobie jednak sprawy, z wszystkich tego konsekwencji.
            Zaobserwowany przez uczonych wzrost poziomu białka, WNT16B, po chemioterapiach, był kompletnie nieoczekiwany, – konstatuje dr Peter Nelson, koordynator przedstawionych, piątego sierpnia, na łamach, najbardziej dziś wiarygodnego, medycznego periodyku, „Nature Medicine”, wyników studium badawczego: Jej wydzielanie przez nierakowe fibroblasty, wcześniej potraktowane chemią, wpływa stymulująco na pobliskie komórki rakowe, przyspieszając ich wzrost, pobudzając inwazję i, co najważniejsze, powodując ich późniejszą odporność na kolejne rundy chemioterapii.
            Podstawowa broń na raka, chemioterapia, okazuje się więc obosieczna…
            Tyle cytat z czasopisma medycznego uchodzącego za najbardziej wiarygodny periodyk świata.
            Powyższe, te bardzo wiarygodne wiadomości, tylko utwierdzają lekarzy praktykujących medycynę naturalną, i medycynę starożytną w podejściu, że agresywne metody leczniczych współczesnej onkologii, nie powinny być jedynym działaniem podejmowanym w celu poprawy stanu chorego.
            Lekarze powinni skupić swoje wysiłki także na nie mających skutków ubocznych – „po pierwsze nie szkodzić”, – działaniach wspomagających, wzmacniających zdrowie, prawidłowym odżywianiu, oczyszczaniu, i odtruwaniu ustroju pacjenta, zmianę jego niezdrowych przyzwyczajeń na właściwe, oraz na zdrowotnym uporządkowaniu w szerokim tego znaczeniu, całego życia konkretnego chorego.==

            ZA Nature jest już tylko ”ściana”, czytaj..

          10. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 13:17

            z tego wynika, że jedna tura dobrze dobranej chemioterapii mogłaby przynieść pozytywne skutki, bo wprawdzie rozproszyłoby się trochę komórek rakowych, ale możnaby je wtedy na całego potraktować naturalnie, na przykład Gersonem, czy Lastem, a nawet Bołotowem, chociaż ten upiera się przy zakwaszaniu

          11. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 13:25

            Teoretycznie tak, tylko u 90% następuje proces odwrotny przy następnym zatruwania guza.
            Last rozkminia to dokładnie, Clark też.

            Przy tym dr Last twierdzi, że stosowanie chemii nie ma jakiegokolwiek sensu na żadnym etapie kuracji.
            To nie likwiduje przyczyny! Zdrowienie z raka to nie likwidacja guza, jak twierdzą onkolodzy.
            Kto ma podręcznik, polecam przeczytać.

          12. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 13:52

            no tak, ale mówię tylko o jednym zatruwaniu, wtedy, gdy się go osłabia. Owszem, ale jednak guz truje i można nie zdążyć, tak pewnie jak Clark. Chociaż nie znam historii jej raka.

          13. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 13:56

            Clark twierdzi znowu, że każda infekcja, rak ma swojego pasożyta, bakterie i wirusy, dla których jesteśmy jedynie tępym żywicielem..
            Tak to brutalnie wygląda, sterują naszymi zachciankami, apetytem..
            I proponuje rygorystyczną dieta zagłodzić je na śmierć.
            Te cwane gady poszczególne fazy rozwoju uzależniają od innych składników odżywczych, ”naszego” pożywienia.. 🙂
            Jest w tym (zbieżna z Lastem) żelazna logika biochemiczna.
            A nie pożeranie iperytu, który rujnuje CAŁY organizm, a przyczyna zostaje nietknięta.
            Ale w tym biznesie rakowym nie chodzi o człowieka.

          14. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 14:09

            no widzisz Grzesiu jak się umiemy zgodzić (czasami:))

          15. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 14:24

            Ale ja się z Tobą nie kłócę, mówię to co myślę 😉
            Nie musimy być zgodni.

          16. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 17:48

            wiem że lubisz awanturki 🙂

          17. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 09:08

            Powiedziałbym, że jestem prowokowany 🙂
            W ostrej wymianie poglądów nie ma nic złego.
            Poza tym nie musimy mieć racji, lubię być przekonany argumentami.
            Cały czas sie uczymy.

          18. pepsieliot 21 sierpnia 2016 o 13:09

            codziennie

          19. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 14:22

            KS
            Chemioterapia może pomóc – takimi wpisami grzegorzadam narażasz ludzi na szybszą śmierć.==

            A wiesz, że ludzie z nieleczonym chemią rakiem statystycznie żyją 4 razy dłużej ???
            Walter Last – „Kulisy leczenia nowotworów przez oficjalną medycynę”
            Posted on 28/10/2010 by astromaria
            Źródło: „Nexus” nr 5 (37) 2004

            Po co tu siejesz ferment manipulatorze?

          20. Ewa 20 sierpnia 2016 o 18:08

            Do GRZEGORZADAM, PEPSI – jeśli guz złośliwy został usunięty. Co dalej waszym zdaniem ?. RAK NERKI, operacyjnie usunięty, bez chemii – problem mojego męża, który za nic w świecie nie chce brać sody ani D3 z K2 ani krystalicznej witaminy C (nie zdołam go namówić, niestety). Pije soki z wyciskarki, bierze olej lniany z kurkumą i pieprzem, dzień zaczyna od wody z cytryną – obawiam się, że to zbyt mało.PEPSI jeśli GRZEGORZADAM wyraziłby zgodę, proszę o kontakt do niego.
            Pozdrawiam

          21. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 18:18

            Ewo wszystko jest tutaj na blogu w komentarzach GA, to raz, a dwa, że w takim razie niech zrobi badania 25(OH)D i wszystko będzie jasne dla niego, czy ma czy nie ma suplementować, sam zadecyduje, przy raku MUSI mieć około/nawet 90

          22. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 10:06

            Ewa
            Dokładnie tak samo jakby nie został usuniety.
            Likwidujemy przyczyny, czyli F. Buski, cyjanki, robimy porządek z uzębieniem, hamujemy przerzuty.
            wszystko wraca do normy.
            http://www.pepsieliot.com/czy-w-twojej-solniczce-jest-juz-witamina-c-czyli-jak-prosto-zgladzic-plesn/

          23. Ewa 28 sierpnia 2016 o 19:34

            Bardzo dziękuję. Pogubiłam się już. Jakie masz zdanie n/t soków warzywnych i owocowych z wyciskarki ?
            Pozdrawiam cieplutko SKARBNICO WIEDZY.

          24. grzegorzadam 28 sierpnia 2016 o 21:27

            Nie mam wyciskarki, blenduję.

            Sa zagorzali zwolennicy wyciskarek.

          25. grzegorzadam 20 sierpnia 2016 o 15:02

            Pepsi
            Owszem, ale jednak guz truje i można nie zdążyć, tak pewnie jak Clark.==

            Clark nie miała guza, tylko szpiczaka, a zaczęło się od kontuzji kręgosłupa,
            to było ciężkie do zdiagnozowania, tym bardziej że nie ma typowych objawów….
            Trudny temat.

          26. pepsieliot 20 sierpnia 2016 o 17:47

            szpiczak bardzo zły

          27. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 09:12

            Proszę wziąć pod uwagę ile ta energiczna wspaniała babka pochłonęła mimowolnie
            zarazków w czasie swoich badań…
            Setki, tysiące bakterii podczas analiz.
            Należy jej się posmiertna nagroda, to moje zdanie.
            Kopalnia wiedzy.
            Nie zdążyła tylko z protokołem na tasiemca, ale była blisko.

          28. pepsieliot 21 sierpnia 2016 o 13:08

            ja ją znam, pisałam o niej 5 lat temu w kontekście oczyszczania wątroby

          29. grzegorzadam 21 sierpnia 2016 o 13:32

            Myślę, ze warto założyć o tej zacnej dobrej wielkiej kobiecie osobny tag, będę zamieszczał i tak kolejne wpisy, jak pozwolisz,
            bo to jest coś!
            To jest niesamowita indywidualność i wartość sama w sobie!
            Raczkuje dopiero w temacie zapperów, ale będę miał fachowe informacje, poczyniłem kroki.

        7. Iza 7 czerwca 2014 o 18:27

          zapomniałam dopisać adres e-mail : iszaszka@gmail.com

        8. Jarek 19 lipca 2014 o 13:00

          ja tez poprosze o te wszystkie wazne informacje
          pozdrawiam,Jarek
          jarekchudy21@yahoo.co.uk

        9. Sylwia 5 września 2014 o 20:44

          Bardzo proszę o materiały! Będę ogromnie wdzięczna!
          Pozdrawiam,
          Sylwia

          citrynka@gmail.com

        10. Dominika 8 listopada 2014 o 14:33

          Aga,moja mama i przyjaciółka ma nowotwór,czy mogłabym prosić o info na @ na temat kuracji? dominikapoblocka@gmail.com

        11. Daria 8 listopada 2014 o 20:30

          Aga, bardzo Cię proszę o informację na temat tego zestawu. Dziękuję i pozdrawiam! Mój mail topolewski123@interia.pl

        12. katarzyna.zywica@op.pl 9 listopada 2014 o 21:27

          ja również poproszę inf na adres katarzyna.zywica@op.pl

        13. Joanna Sikorska 3 grudnia 2014 o 12:22

          Witam, czy ja równiez moge dostac te informacje? Potrzebuję ratowac moją mamusię…. sikorskaj@op.pl

        14. asia 29 grudnia 2014 o 20:29

          Hej Aga,

          Od jakiegos czasu przeszukuje siec w poszukiwaniu materialow o b17, mozesz mi przeslac informacje na temat takiej kuracji? asiam@zorza.eu

        15. jakis inny 24 stycznia 2015 o 01:12

          To troche zalatuje propaganda. Nie latwo bedzie znalezc kogos kto sie wyleczyl z raka amigdalona i nie skorzystal z rzadnej pomocy medycy konwencjonalnej. Raczej takich osob nie ma. Jezeli juz ktos chodzi do lekarza i sie bada i zaawansowanie nowotworu jest pod obserwacja lekarzy to raczej napewno skorzysta z jakis mozliwosci leczenia chemia itp. A rak nie kontrolowany a wyleczony nie jest dowodem w tym przypadku na skutecznosc wit b17 bo brak jakiejkolwiek rzetelnej dukumentacji rozwoju. Kolo sie zamyka. Pozdrawiam

        16. julka 1 marca 2015 o 13:47

          Witaj Aga, czy ja również mogę Cie prosić o informację na temat kuracji… julka0507@o2.pl

        17. Banan 19 kwietnia 2015 o 22:56
        18. Magda 7 maja 2018 o 22:46

          Aga wiem, ze post jest juz dawny – ale moze się uda, ze go przeczytasz. Proszę prześlij mi również maila z powyższymi informacjami, co w jakich ilosciach, jakie koszty

      2. Łukasz 18 maja 2014 o 00:03

        Joanno,
        osobie chorującej na „raka” potrzebna jest zmiana całościowa.
        Poprzez całkowite odstawienie produktów pochodzenia zwierzęcego – mięsa, nabiału, drobiu (są to przede wszystkim produkty ZAKWASZAJĄCE, powodujące powstawanie nierównowagi kwasowo-zasadowej – co prowadzi do budowania komórek organizmu w niewłaściwym środowisku chemicznym – powstają bardziej lub mniej wadliwe egzemplarze, im więcej i bardziej wadliwe – produkujemy sami coś „nowego” – nowy twór – NOWOTWÓR. Poza tym mięso w naszych jelitach zwyczajnie gnije – ze względu na zbyt długą drogę do wyjścia. Juz nie wspomnę o antybiotykach, hormonach całej chemii pompowanej w zwierzęta, później poprzez nastrzykiwarki do „szynek”.
        Potrzebna jest dieta, która będzie bogata w wszystko to – co oczyści chory i osłabiony (TAK NAPRAWDĘ WADLIWIE WYTWORZONY KAWAŁEK ORGANIZMU), dieta, która nie będzie go dociążać – pozwoli robić swoje – czyli regenerować się i walczyć.
        Konieczna dieta bogata w zdrową żywność, do tego duużo soków wyciskanych.
        Koniecznie nalezy odstawić też całą żywność przetworzoną, slodycze, cukier, uzywać jak najmniej soli.
        Ogólnie – należy wprowadzić nowy styl odżywiania, umożliwiający regenerację organizmu.
        Tego wszystkeigo uzupełnieniem jest B17, ponieważ przyczyna tkwi w tym, iż wadliwie (poprzez wadliwe pożywienie, oraz uzywki typu papierosy) zostały wybudowane pojedyncze komorki, tworzące tkanki, z których tworzą się cale narządy,
        Należy odbudować organizm na nowo, przy użyciu porządnego zdrowego PALIWA jakim jest tylko i wylacznie odpowiednia dieta.
        Witamina B17 jest jednym z systemó obronnych naszych organizmów przed tym co zostalo wyprodukowane wadliwie, zmutowało zrakowaciało.

        Rak nie jest chorobą, każdy sam go sobie wyprodukuje, jeśli spełni określone kryteria.

        Jeśli dalej szukasz wiedzy odezwij się na mojego emaila, tematem amigdaliny zająłem się ok 18 miesięcy temu, potem naturalnie przeszedłem do witamin, w tym C którą też mocno studiuje
        Obecnie zakonczyłem edukację na kursach dietetycznych i oczekuję na egzamin Państwowy aby nabyć uprawnienia dietetyka.

        Jeśli będę mógł pomóc – pomogę.

        1. Małgorzata Łaszyca 4 sierpnia 2014 o 21:00

          Witaj Łukasz. Prześlij mi proszę dostępne Ci informacje nt alternatyw do „tabletek” w leczeniu raka. Ja posiadam dwóch dozgonnych przyjaciół.dziękuję małgosia margot_9@poczta.onet.pl

          1. Renata 30 kwietnia 2015 o 13:26

            Panie Łukaszu, proszę o informację, czy prowadzi Pan swojego bloga lub ma swoją stronę internetową na tiutes@tlen.pl

          2. Patrycja 4 marca 2017 o 12:10

            Panie Łukaszu bardzo proszę o kontakt. U mojej mamy wykryto raka płaskonabłonkowego płuca.. Nie wiem co robić, proszę o konakt.
            patekwuu@gmail.com

          3. Patrycja 5 marca 2017 o 11:39

            Czytałam, że rak żywi się cukrem, czy w tej sytuacji można stosować miód? Czy można stosować kilka naparów czy należy wybrać jeden? Gdzie moge zrobić vegates?

          4. grzegorzadam 5 marca 2017 o 11:44

            Na czas kuracji soda 14-21 dni można się powstrzymać od cukru, miodu.
            Soda z cytryną:

            ”Składniki:
            – 240 ml filtrowanej wody
            – 1 łyżeczka sody oczyszczonej
            – Sok z cytryny

            Sposób przyrządzania:
            Zmieszaj wszystkie składniki i wypij mieszaninę. Należy to wypić na pusty żołądek.
            Spożywaj tę mieszaninę trzy razy dziennie.”

            Mierz paskami pH moczu, po połdniu powinno być koło 8.0- 8.5.

          5. ania 27 maja 2015 o 08:35

            witam.p Łukaszu,bardzo prosze o informacje,maz ma raka migdałow zlosliwego.jest jeszcze przed leczeniem szpitalnym,wiec trzeba szybko dzialac.prosze o wszelka pomoc inf,ANIA aniamucha1@buziaczek.pl

        2. agata 5 sierpnia 2014 o 14:16

          czy i ja mogłabym prosić o więcej informacji na ten temat,będę bardzo wdzięczna! agatka2323@gmail.com

          1. Adam 5 sierpnia 2014 o 15:25

            Witam,
            mogę podać maile do osoby która stosuje cały czas dietę

        3. Merigold 5 sierpnia 2014 o 17:41

          Jeżeli każdy sobie produkuje raka na własne życzenie, to skąd bierze się on u dzieci? Nie atakuję, tylko pytam, bo nie rozumiem tego mechanizmu.

          1. Łukasz 5 sierpnia 2014 o 20:32

            Nie odebrałem tego jako atak, od tego są fora 🙂
            Byłem ciekaw, kiedy padnie to pytanie.

            Z dziećmi sprawa jest o wiele trudniejsza – na pierwszy rzut oka. U dorosłych możemy nowotwory zrzucić na styl życia używki itd. Co w prostej linii przekłada się na problemy.
            Dzieci jednak…
            Co takiego musi się stać, aby maleństwo, które niedawno pojawiło się na świecie zachorowało na raka ?

            Dziecko z natury – samo z siebie nie będzie robić nic co negatywnie wpłynie na rozwój organizmu, lub też jego zdolności do regenerowania tkanek we właściwy sposób.
            Problem zawsze leży gdzie indziej, lub też leży WCZEŚNIEJ.

            Nowotwór jest stanem organizmu, w którym wadliwie została wybudowana tkanka, narząd.
            Przyczyn jest wiele:
            – zakwaszenie organizmu,
            – nieodpowiednia dieta,
            – używki typu papierosy, alkohol,
            – obciążenia toksynami np w miejscu pracy,
            – promieniowanie (w tym promieniowanie z komórek, routerów wifi nawet telewizorów etc – nie jest to bez znaczenia, ponieważ każde promieniowanie wzbudza w naszych organizmach wolne rodniki, a im więcej wolnych rodników i mniej przeciwutleniaczy tym większe ryzyko powstania stresu oksydacyjnego, który jest prekursorem chorób, jest to logiczna całość) – w odniesieniu do promieniowania, im więcej przebywamy w polu (polach) gdzie jesteśmy na nie narażeni, tym większą szkodę sobie robimy – zwłaszcza w kontekście braku przeciwdziałania przeciwutleniaczami,
            – typowe substancje kancerogenne (aspartam, akryloamid itp)
            – wiele wiele innych

            Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z dzieckiem, które nie powinno być wystawiane na powyższe – no chyba, że mamy do czynienia z nieodpowiedzialnymi rodzicami choćby w kwestii diety, albo toksyn – trzeba szukać dalej.

            Rak jest defektem w budowie organizmu – trzeba znaleźć co sprawiło, że perfekcyjnie działająca maszyna, wybudowała coś wadliwie. (być może, że na etapie „budowy” organizmu dziecka w łonie matki, już doszło do defektu, ale np nie został wykryty, albo był stłumiony przez odporność matki, a w momencie, kiedy matka odstawiła dziecko od karmienia – czyli od swojej odporności, przeszła na pożywienie jako takie, dziecka odporność spadła i … jest)

            Żeby jasno odpowiedzieć na to pytanie – trzeba zrobić wywiad z rodzicami dziecka, oraz prześledzić całą historię choroby (chorób) zarówno rodziców, jak i dziecka.
            Przyczyna tkwi w kręgu rodzice – dziecko – środowisko, tylko trzeba poszukać i ją zidentyfikować. W ostateczności – jeśli mamy do czynienia z wzorowymi okazami zdrowia ze strony rodziców, którzy odżywiają siebie i dziecko prawidłowo, to ewentualnie można się pokusić o podanie przyczyny jako – genetyki. Choć jestem daleki od tego – ponieważ to środowisko determinuje geny a nie odwrotnie. No chyba, że jest to poważna wada genetyczna.

            Mogą to być nieodpowiednie pokarmy matki, używki, zanieczyszczenia środowiskowe, wszystko to, co spowoduje w dorosłym człowieku problemy – ale również spowoduje przekazanie płodowi np wadliwych budulców, trucizn, itd.

            Prozaiczna sprawa – produkty typu LIGHT – czyli dla osób, które liczą kalorie, a co one zawierają – ASPARTAM, bardzo groźną neurotoksyną, która ma zdolność do kumulacji w organizmie, o której już dziś wiadomo, że może powodować defekty płodu, nowotwory i około 100 innych chorób, naprawdę ciężkich.
            Amerykanie dowiedli badaniami, że pijąc 1 napój słodzony aspartamem dziennie (300 ml), ryzyko zachorowania na nowotwory jest niemal 100% !!!!!

            Oczywiście na to potrzeba czasu, nie oszukujmy się od jednego napoju teoretycznie na raka nie umrzemy, ale ilość chorób które to świństwo wywołuje i objawy jakie może dać – negatywne oczywiście to już nie żarty. Kwestia czasu i zaczynają się problemy, a lekarze nie potrafią tego zestawić np z aspartamem, i leczą Cię na nie wiadomo co, dorzucają kolejną chemię w pigułkach.
            Nawet nie wiecie jak ciężko mi czasem wyjaśnić moim pacjentom, że ich niektóre problemy zdrowotne mogą być związane właśnie z aspartamem, jeśli w ankiecie odkryję, że spożywają go sporo (gumy do żucia, niektóre jogurty, czasem keczupy – jest masa produktów, które go zawierają :/)

            Więc jeśli np. matka podczas ciąży, niestety przez swoją nieświadomość wchłaniała truciznę, może to być powodem problemu dziecka. I niekoniecznie od razu, ale po czasie.

            A co jeśli kilkuletnie dziecko zapada na nowotwór – i jest dokładnie to samo, trzeba znaleźć co to wywołało – nie leczyć objawów, jak to ma na celu medycyna konwencjonalna. Objaw można zaleczyć jeśli mamy szczęście. Ale to nie jest wyjście z sytuacji. Należy zidentyfikować przyczynę, czy jest ona środowiskowa, czy jest ona związana z odżywianiem, czy jest np związana z emocjami dziecka – zestresowaniem, jakąś traumą.

            Stres jest czynnikiem wysoce destruktywnym i nawet rakotwórczym, jeśli ktoś nie wie jak to działa, to w skrócie to opiszę.
            Stres (w zależności od jego poziomu im większy tym więcej) wyzwala w nas wolne rodniki, jeśli mamy dużo stresów w życiu to mamy dużo dodatkowych wolnych rodników, które sami wyprodukowaliśmy. Na pewno działa to na nas destruktywnie. Jeśli nie ma kontrofensywy w postaci przeciwutleniaczy – zaczyna się problem.

            Z mojego punktu widzenia, oraz z tego co już obserwujemy, z tego jak ludzie siedzący w temacie się wypowiadają – tylko czekać, aż zaczną się rodzić dzieci z nowotworami.
            Nieświadomość społeczna, ilość trucizn dnia powszedniego, których ludzie nie znają – a przez to nie eliminują ze swojego jadłospisu, ilość szkodliwych substancji oraz ilość spożywanej przetworzonej, chemicznej żywności jest tak powszechna, że to tylko kwestia czasu. Do tego tony cukru, które przyjmujemy …. ehhh temat rzeka.

            Bardzo kontrowersyjnym tematem jest temat szczepionek.
            Nie da się ukryć, że to co dzieciom podaje się w szczepionkach jest co najmniej szkodliwe, jeśli nie powiedzieć destruktywne. Rtęć w Thimerosolu (konserwant szczepionki, blisko 49% wagowo to rtęć), do tego adjuwanty (wzmacniacze działania) w postaci toksycznego aluminium.
            To wszystko może mieć niestety również wpływ na powstawanie nowotworów u dzieci. Już nie mówię o tym co udowodniono w odniesieniu do ASD.

            Dodatkowo może być np dieta na glutenie. Gluten zapcha dosłownie kosmki jelitowe dziecku, jest ograniczone wchłanianie – wadliwe, w zestawieniu z jakąkolwiek przyczyną z powyższych już to stanowi podłoże do powstania nowotworu. Bo – jest wadliwe wchłanianie, jelita nie funkcjonują prawidłowo, raz, że nie przyswajamy właściwie, dwa, że to co się dzieje w jelitach też już jest poważnym stanem zagrożenia.
            A trzeba powiedzieć jasno – jelita są dla nas bardzo, ale to bardzo ważnym narządem. Absolutnie nie wolno lekceważyć jakichkolwiek dolegliwości związanych z jelitami.

            Mogę opisywać tutaj wszystko – jest tego mnóstwo, sens jest taki :
            coś spowodowało, że młody organizm wyprodukował coś wadliwie, pytanie CO? I tu można wybierać i wybierać – trzeba sprawdzić konkretny przypadek, aby móc coś powiedzieć, niestety. Jest tego tak wiele, że głowa boli.

            W kwestii związanej z odżywieniem – wystarczy niedostateczna ilość witaminy C w pokarmie. I już jest problem. Dodać do tego, którekolwiek z powyższych, i u dziecka, które bardzo szybko się rozwija – czyli buduje organizm, chwila moment i mamy coś nowego, bo organizm nie dostał jakiejś ważnej substancji – nie wybudował właściwej komórki, lub całej tkanki, za to stworzył jakiś NOWY TWÓR, nowotwór.

            Pozdrawiam
            Łukasz

          2. Kasia 6 października 2014 o 21:42

            Słyszałam, że komórki nowotworowe przekazuje dziecku matka przez łożysko, chroniąc na chwilę siebie, tzn. im więcej dzieci urodzi tym później sama zachoruje, ale jej dzieci już są mocno obciążone ‚na starcie’, wyjaśnia to dokładniej dr ashkar, film można obejrzeć na YT, polecam.

          3. Agnieszka 23 stycznia 2016 o 19:57

            szczepienia zawierają substancje rakotwórcze

        4. Kasia 6 października 2014 o 21:59

          Przeglądam różne strony i znowu trafiłam na Pana Łukasza-dietetyka, może zabrzmi to paradoksalnie, zważając na temat, ale miło, czyta się Pana posty, ciekawie Pan pisze, merytorycznie, jestem pod wielkim wrażeniem Pana wiedzy, elokwencji… Pozdrawiam i życzę powodzenia w życiu, zdrowia przede wszystkim:)
          /Kasia

          1. Pobłocka 8 listopada 2014 o 14:30

            Hej Kasiu,czy mogłabym prosić o namiar na bloga Pana Łukasza. Interesujące tematy

        5. Dominika 8 listopada 2014 o 14:39

          Zgadzam się Lukasz w 100%.Sami fundujemy sobie kłopoty.moja przyjaciółka miała toczeń i wyleczyła go tylko poprzez picie tłoczonych świeżych soków.nasza ignorancja w stosunku do świadomego życia jest smutna…

        6. Marciniak 10 grudnia 2014 o 20:51

          Też jestem chora na raka, za tydzień ide na czwarty zabieg, proszę o więcej wiadomości na mój adres

        7. Sandra 22 grudnia 2014 o 10:50

          Witam Panie Łukaszu , mam do pana pare pytań
          byłabym wdzięczna gdyby pan odezwał się na mój adres :
          bobiczek111@interia.pl

        8. Aleksandra 16 stycznia 2015 o 19:03

          Zgadzam się z Panem w 100%,, mam jednak pytanie trochę z innej beczki. Pisze Pan o kursach dietetycznych i możliwości zdawania po nich testu państwowego. Czy mógłby Pan polecić jakieś kursy. Kończę w przyszłym roku studia z kosmetologii i choć ogromnie interesuje mnie dietetyka, nie specjalnie mam ochotę na rozpoczynanie kolejnego kierunku studiów; takie kursy bylyby dla mnie błogosławieństwem. Bardzo proszę o kontakt mailowy na adres allex3@op.pl. Będę niezmiernie wdzięczna za wszelkie informacje. Pozdrawiam

        9. Rogosz 27 lutego 2015 o 23:13

          Proszę o więcej informacji na maila woda528@wp.pl
          Pozdrawiam i ślicznie dziękuje

      3. Śfieq 13 czerwca 2014 o 10:49

        Informacje na temat wpływu nisko przetworzonej diety roślinnej na rozwój wielu chorób z naciskiem na raka można znaleźć w książce „Nowoczesne zasady odżywiania. Przełomowe badania wpływu żywienia na zdrowie” ,autor T.Colin Cambell i Thomas M.Cambell II.
        Przeczytałam ją ze względu na mój weganizm, ale otworzyła mi oczy na wiele spraw.

        1. pepsieliot 13 czerwca 2014 o 12:37

          Śfieg na tym blogu jest nawet analiza dokładna tej pozycji i to w trzech odsłonach, ale nie wszystko o czym pisze Campbell w tym epokowym dziele jest niepodważalne niestety

      4. Adam 5 sierpnia 2014 o 12:17

        Znam osobiście osoby które stosując ww pestki i inne suplementy z terminu 6-12 miesięcy… które usłyszały od dr… już zrobiły kilka lat i ich stan zdrowia jest bardzo dobry.

        1. pepsieliot 5 sierpnia 2014 o 18:17

          Adam, to świetne info

      5. benia 16 listopada 2014 o 23:06

        asiu, pestki pomagajá, ale jak sié ma raka, to taka forma jest niewystarczajáca. sá zastrzyki z juz skoncentrowaná dawká tej witaminy. ogládnij na you tube film terapia dr gersona. obejrzyj go calego bo jest w czésciach . dostosuj sié a brat ma duze szanse zeby z tego bagienka wyjsc. pozdrawiam bernadeta

    3. to sem ja 12 listopada 2014 o 01:33

      Nie jest to może odpowiedx na to co napisała Magdika, ale poniewaz jest to poczatek komentarzy to jak ktos jest zainteresowany polecam wpisac w google „świat bez raka okropny” i obejrzec filmik o amigdalinie. Ciekawe rzeczy , których nie znajdziecie gdzie indziej

    4. punk4u_com 22 września 2018 o 19:49

      Jestem smakoszem gorzkich pestek moreli od kilku lat. Aktualnie zjadam od 30 do 40 pestek dziennie. Coś dzieje się dziwnego z pestkami moreli na rynku. Jeszcze niedawno jak kupowało się gorzkie pestki moreli to były gorzkie. Nieważne czy kupowało się na bazarze, na Allegro czy w sklepie zielarskim. Obecnie w opakowaniach z napisem gorzkie pestki moreli znajdują się słodkie pestki. W magiczny sposób znikł gorzki smak. Nawet w sklepie zielarskim, w którym zaopatruję się w pestki jest zdecydowanie mniej goryczy. Daje to do myślenia.

      1. Pepsi Eliot 22 września 2018 o 21:24

        jest zakaz, my tez nie mamy już ich w ofercie

        1. punk4u_com 22 września 2018 o 21:30

          Gdzie można kupić gorzkie pestki może jakiś link?

          1. Pepsi Eliot 22 września 2018 o 22:37

            nie można legalnie ich sprzedawać

      2. grzegorzadam 27 września 2018 o 09:23

        W magiczny sposób znikł gorzki smak.”

        Magia zakazów…

        Nic prostszego, kupić morele i samemu wyłuskać.
        Sliwki i pozostałe pestkowce też to mają.

      3. grzegorzadam 27 września 2018 o 09:25

        w Azji nie kupują pestek, sami sobie kamieniami rozłupują.

  2. TaxCollector 18 czerwca 2013 o 15:28

    scarycompounds miało tam chyba oznaczać straszna mieszanka, albo straszne składniki – w sensie, że trujace.
    Ale z tego co można znaleźć w necie wynika, że benzaldehyd nie jest toksyczny.

    1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:42

      niby nie jest, ale się go boją

      1. pepsi 18 czerwca 2013 o 16:43

        a tamto to na pewno dobrze mówisz, straszna mieszanka

  3. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 08:04

    Ja znów nie w temacie. Miałam napisać o moich przygodach z pasożytami. Zrobiłam badanie krwi i kału. Z niego wyszło, że pomimo suplementacji witaminą D3 mam jej niedobór. Mam przerost candidy i lamblie. Lamblie lecze, odrobaczam siebie, partnera i koty. Całą łazienkę domoestosem zalałam, klamki wódką umyłam i wszystko inne co było po drodze. Jeśli ktoś ma możliwości i pasożyty warto sobie pożyczyć od np. weterynarza lampe ultrwafilowetową i poświecić na łóżko, wc i tam gdzie się siedziało lub zwierzęta mają legowisko. Generalnie dieta bezleczna, bezcukrowa i bezpszeniczna.Owoce tylko kwaśne. Wiem, że witarianie leczą się z candidy owocami wszelakimi. Nie wiem jak to jest do końca. Ja poprzestaje na jabłakach, kiwi, grejfrutach ew. malinach. Należy brać probiotyki, dużo pić, przesadnie dbać o hiegienę no i zażywać leki przepisane przez lekarza. Lamblia jest dość popularna, choć rzadko wykrywana. Żeby ją wykryć nalezy zbierac kał w odstępach 2-3 dni . Potrzeba 3 próbek i dobrego laboratorium. Canididy nie leczę, po powinna się zmiejszyć jak się uporam z lamblią i dobra dieta powinna być wystarczającym lekiem. A i jeśli ktoś siebie podejrzewa o pasożyty należy poszukać specjalisty od chorób pasożytnicznych. „Zwykli” lekarze nie bardzo mają o to pojęcie, nie wiedzą jak diagnozować i przede wszystkim jak leczyć. Poza tym nie kojarzą objawów, bo bardzo rzadko zdarza się, że ktoś ma książkowe objawy.
    Ps. Mój lekarz jako potwierdzenie lambli spojrzał na moje paznokcie, które mają białe plamki i takie bruzdy poprzeczne. Dla niego było to oczywiste, że to lamblie.
    Ahoj.

  4. Basia 19 czerwca 2013 o 08:34

    Mag-lena hej, ja od początku przejścia na weganizm miałam problem z zajadami przy ustach i właśnie plamki na paznokciach, a wcześniej nie miałam. Myślałam że to niedobory, ale nie rozumiem dlaczego wczesniej nie miałam, gdy moja dieta składała sie z nabiału, słodyczy, małej ilości warzyw. Problem z zajadami zniknął po bardzo długim czasie, tylko czasem jak zjem ananasa to momentalnie zajad mi się robi. Bardzo mnie zaciekawiło to co o lambiach i paznokciach napisałaś, mam te plamki i pionowe bruzdy, ale te pionowe bruzdy to obserwuję u większości ludzi, możesz coś więcej napisać?, bedę wdzięczna – dodam, że z powodu tych plamek robiłam sobie badanie na poziom cynku, b12 i w ogole morfologię i wszystko było ok.

    1. pepsi 19 czerwca 2013 o 09:10

      Basia, ona napisała: bruzdy poprzeczne 🙂

    2. Łukasz 17 maja 2014 o 23:45

      Basiu, a czy masz jeszcze jakieś objawy ? Czy przychodzi Ci na myśl coś co sprawia, że „nie czujesz się sobą” ?

  5. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 09:16

    Mam i poprzeczne i pionowe:) Basiu nie wiem co mogłabym Ci napisać. Miałabyś szczęście gdybyś była z Poznania lub Warszawy??

    1. Magdika 19 czerwca 2013 o 10:52

      A czy możesz podać namiar na tego w Poznaniu. W zasadzie od roku się z tym ociągam. Pewnie nic nie mam, ale warto sprawdzić.

      1. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 11:38

        Profesor Jerzy Stefaniak, ale w Poznaniu jest jakiś szpital chorób zakaźnych i tropikalnych czy coś takiego. Wiem, że tam są specjaliści. Trzeba poszukać kto tam pracuje i prywatnie pójść.

  6. Basia 19 czerwca 2013 o 09:33

    A tak, poprzeczne:) bo pionowe to już mam takei zboczenie wszystkim na pazury patrze i widzę, że idealnie gładkie paznokcie bez bruzd pionowych (poprzecznych nie widzialam) to mają bardzo młode osobniki i o dziwo mój brat-nie jakiś bardzo młody
    Twój wpis dał Mi Mag-lena do myślenia, muszę zebrać dupę i choć tego nienawidze udać się do laboratorium z próbkami kału i zobaczymy. Mój chłopak przy dobrej morfologii ma z niewiadomych przyczyn bilirubinę podniesioną, przeczytałam że przy lambiach to częsty objaw. Dam znać jak już zrobię wszystkie badania. Niestety muszę polegać na takich laboratoriach jakie są, podobno najbardziej prawdopodobny wynik byłby na świeżo wyprodukowanym stolcu:)
    Pewnie dlatego też aż trzykrotne pobranie materiału, ma cokolwiek powiedziec.

    Moja przyjacióła miała lambie w tamtym roku i bolał ją brzuch, ale dowiedziała się dopiero po dziwnej wysypce, na badania na pasożyty skierował ją dermatolog

  7. Mag-lena 19 czerwca 2013 o 10:56

    Basiu badania nie muszą być ze swieżej kupy. Najważniejsze by były trzy próbki. Te dwie i tak czekają w lodówce i dopiero jedziesz z trzecią. Dzień przed musisz łyknąć dwie tabletki, które powodują wzmożoną produkcję żółci. Nie wiem skąd jesteś, ale laboratorium felix (przepraszam, za reklamę), robi badania na pasożyty i może wysłać kurierem.

    1. Basia 20 czerwca 2013 o 08:27

      Dziękuję za informacje Mag-lena

  8. pit 19 czerwca 2013 o 20:17

    Skoro Hunzowie tak się zajadali amigdaliną i nie umarli, to jak się ma do tego ta śmierć spowodowana dużą dawką cyjanku? Jednak mój nos paranoika zwęszył spisek!

    1. Jack Pot 20 lutego 2014 o 13:09

      Nie jestm lekarzem ale pozwól że wygłoszę tutaj wnioski które nasuwa mi moja logika.
      Po pierwsze jak zabija KCN czyli cyjanek potasu albo HCN czyli kwas cyjanowodorowy czyli związek nieorganiczny? Po dostaniu się do organizmu w rozkłada się na jony K+ (lub H+ w przypadku HCN) oraz jon CN-. To właśnie ten jon CN- zabija łącząc się z jonami żelaza, które powinne połączyć się z tlenem w ostatnim etapie oddychania.
      Po drugie, co dzieje się po zjedzeniu migdałów czy pestek zawierających teorytycznie śmiertelną dawkę jonów CN- w postaci związków organicznych? W amigdalinie HCN nie występuje w czystej postaci cząsteczkowej, tylko w postaci związku z cukrem czyli glikozydu. Ale, po zjedzeniu tylu migdałów, które zawierają teorytyczną ilość jonów potrzebną do powstania śmiertelnej dawki cyjanowodoru nie wszystkie glikozydy zostaną rozłożone w żołądku i jelitach do jonów CN-. [ Gdyby tak się stało to faktycznie te jony wraz z jonami H+ spowrotem stworzyły by kwas cyjanowodorowy który był by wdychany przez tego kto je zjadł do płuc, gdzie po pierwsze spowodował by ich obrzęk, a po drugie dostał by się do krwi gdzie znowu uległ by rozpadowi na H+ i CN-. Z krwią która transportuje tlen jony CN- zostały by przetransportowane do mitochondriów gdzie połączyły by się z jonami żelaza blokując ostatni etap oddychania na poziomie komórkowym i powodując śmierć]. Tylko że w rzeczywistości większość cząsteczek glikozydu przetrwa procesy reakcji z kwasem w żołądku i innymi enzymami w przewodzie pokarmowym, zostaną dostarczone już nie do wszystkich komórek ciała, jak w przypadku ‚czystych’ jonów CN- pochodzących z rozpadu nieorganicznych czastek, ale do komórek rozkładających cukry, np. komórek rakowych. W tych komórkach zostaną rozłożone i wtedy uwalnia się zabójczy jon CN- blokując takiej komórce oddychanie. Taki glikozyd działa więc trochę jak koń trojański dostarczając CN- zamaskowany w cukrze. Co do kwestii czy inne komórki rozkładające cukry nie zostaną w taki sam sposób zabite przez rozkład tego glikozydu? Odpowiedź brzmi raczej nie. Istnieje naturanly mechanizm neutralizacji jonów CN-(jeśli oczywiście jest ich odpowiednio mało) w komórkach nie rakowych, ale potrzebna jest do tego odpowiednia ilość siarki w organiźmie. Wtedy taki jon CN- jest łączony z siarką a nie żelazem. Jak to mówił któryś z apostołów -Zażywaj wina ‚z siarką'(mój przyp. ) po trochę;)
      Podsumowując: jony CN- pochodzące z cyjanku potasu czy cyjanowodoru zabijają bo blokują oddychanie wszystkich komórek powodując śmierć (lub zatrucie jeśli jest ich za mało do zablokowania wystarczającej liczby tych komórek i spowodowania śmierci jakiegoś organu czy całego organizmu). Natomiast jony pochodzace z rozpadu glikozydu będącego składnikiem amigdaliny nie sa dostarczane do wszystkich komórek ciała tylko tych rozkładających cukier i tam są dopiero uwalniane w postaci CN-. Więc żeby umrzeć od zjedzenia migdałów trzeba by ich zjeść tyle, żeby zawierały tyle glikozydu, że mały jego procent który ulegnie rozkładowi w żołądku i jelitach, dostarczy śmiertelną ilość jonów CN- które z krwią dostaną się do wszystkich komórek powodując śmierć jakiegoś organu a w konsekwencji całego organizmu. Może zjedzenie migdałów z czymś ciężkostrawnym co znajduje się długo w przwodzie pokarmowym, albo wydzielanie zbyt dużej ilości kwasu żołądkowego zwiększa ilość glikozydu który ulegnie rozkładowi już w żołądku zwiększając szanse zatrucia, ale wciąż tych migdałów trzeba by zjeść kilka jak nie kilkanaście razy więcej niż teorytyczną ilość zawierająca śmiertelną dawkę CN-.
      Co do leczenia raka to myślę że to tak jak z pruchnicą i myciem zębów. Jeśli je myjesz to zmniejszasz szanse że zachorujesz. Jeśli pomimo tego jeden ząb ulegnie zepsuciu to można go wyrwać i dalej zapobiegać zepsuciu reszty. Ale gdy masz dziurę w każdym zębie to samo mycie już nic nie da. Tak samo z rakiem, jeśli robi przerzuty albo jest to rak którego nie da się zoperować to zapobieganie już nie pomoże, a komórek rakowych jest tyle że zmieniły już za dużą część tkanek albo jest ich zbyt dużo żeby dostarczyć taką dawkę amigdaliny, żeby rozkład jej małego procentu przed dotarciem do komórek rakowych nie spowodował śmierci i żeby była to ilość wystarczająco mała, żeby po dostaniu się do innych komórek nie rakowych, rozkładających cukry, rozłożyła się w nich na taką ilość jonów CN- które zostaną zneutralizowane jonami siarki. Oczywiście to tylko moja logika, każdy powinien kierować się wasnym rozsądkiem w sprawie swojego zdrowia i życia. Co do artykułu to uderza nazywanie pestek moreli czy tam brzoskwini migdałami. Migdały to pestki owocu migdałowca, pestki brzoskwini to pestki brzoskwini;)

      1. pepsieliot 20 lutego 2014 o 13:44

        cokolwiek nie powiedzieć pestki migdałowca, również zawierają amigdalinę, a skoro i tak wszyscy wiedzą o co chodzi nie będę nawet tego zmieniać, jednak za logiczny wykład dziękuję w imieniu swoim i moich czytelników

      2. to sem ja 10 listopada 2014 o 01:27

        Witamina B17 jest nieszkodliwa dla zdrowych tkanek z bardzo prostego powodu: każda molekuła B 17 zawiera jedną jednostkę cyjanku, jedna jednostkę benzaldehydu i dwie jednostki glukozy(cukru) ‘zamknięte’ razem. Po to, aby cyjanek mógł stać się niebezpieczny trzeba najpierw ‘otworzyć’ molekulę, aby go uwolnić, trick którego jest w stanie dokonać jedynie pewien enzym, zwany beta-glucosidase, który jest obecny w całym ciele ludzkim w maleńkich ilościach przy czym jego ilość znacznie wzrasta do znacznych ilości ( stukrotnie wyższych) tylko w jednym miejscu: w siedlisku złośliwego narośla rakowego. Tak więc cyjanek bywa jedynie jakby ‘otwierany’ w miejscu, gdzie znajduje się rak, z drastycznymi efektami, które całkowicie niszczą komórki rakowe, ponieważ benzaldehyd ‘otwiera’ się w tym samym czasie. Benzaldehyd jest śmiertelnie niebezpieczną trucizną, która wówczas działa łącznie z cyjankiem, wytwarzając truciznę sto razy silniejszą, niż każdy z nich z osobna. Połączony efekt tych związków na komórki rakowe najlepiej pozostawić wyobraźni. Ale co z niebezpieczeństwem dla reszty komórek ciała? Inny enzym, rhodanese, zawsze obecny w daleko większych ilościach niż ‘otwierający’ enzym beta-glucosidase w zdrowych komórkach, posiada prostą zdolność kompletnego rozdrobnienia i przetworzenia zarówno cyjanku jak i benzaldehydu w produkty korzystne dla zdrowia. Jak można przewidzieć, komórki rakowe nie zawierają w ogóle rodanezu, co pozostawia je kompletnie na łasce tych dwu niebezpiecznych trucizn.”

  9. pepsi 19 czerwca 2013 o 21:27

    no właśnie, to tez mnie uderzyło, ale nie chciałam zmieniać treści, na bardziej logiczną, do tego w każdym sklepie ze zdrową żywnością, albo prawie w każdym można kupić gorzkie pestki z moreli i nie ma nic napisane, że nie można zjeść całej paczki naraz

    1. edith 29 czerwca 2013 o 15:16

      pestki moreli jako lek na raka je sie 2szt dziennie, nie więcej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      1. kaśko 2 listopada 2013 o 23:17

        2 sztuki dziennie to profilaktycznie można zjadać. Jest jakaś norma unijna pozwalająca na 2-3 pestki dziennie (ze względu na ten „cyjanek”). Ale nie taka ilość uderza skutecznie w komórki rakowe. Wg dr Griffina 1 pestka przypada na 4,5 kg masy ciała. I to jest więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi. Na przykład, człowiek o masie 77 kg może zjadać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień, aby przyjmować biologicznie rozsądne ilości witaminy B-17. Bardzo bliska mi osoba chora na raka zjada około 14 pestek dziennie i czuje się po nich bardzo dobrze. Zniosła też dużo lżej chemię niż wtedy, gdy przyjmowała ją, nie jedząc pestek. Tato znajomej zjada 20! pestek dziennie i w połączeniu z zażywanymi witaminami i minerałami pokonuje raka rewelacyjnie. Takich historii jest mnóstwo!
        Ostatnio zgłębiam temat leczenia nowotworów i szczerze mówiąc przeraża mnie tak ogromny rozdźwięk między tym, co np. mówi dr Griffin, Gerson czy Coldwell a tym co czyni medycyna konwencjonalna rozjeżdżająca pacjentów chemią…

      2. dorota 28 lutego 2014 o 18:38

        dwie pestki to w leczeniu profilaktycznym raka ,czy jak już wiemy że go mamy ?

        1. Aga 28 lutego 2014 o 20:07

          Nieprawda, jestes nie doinformowana: jedno pisza 2 , inni 5 a jeszcze inni 15.
          Pierwsza zalecana metoda to nie przekraczac zjadania ilosci pestek, ktore np znajduja sie w ilosci dziennie zjadanych owocow.
          Druga metoda w zaleznosci od wagi ciala:1 ziarno na 4.5 kg masy ciala, czyli przy wadze np 58kg, spokojnie moge zjadac 13 ziaren, chociaz nawet I 30 mnie nie zabije. Ale wszystko z umiarem bo po tych 30 pewnie bym wymiotowala jak kot, tak jak po wiekszej ilosci np orzechow od ktorych mnie mdli kiedy najem sie jak durna.
          W kazdym razie, nie jest zalecane zjadanie wiecej niz 30-35 ziaren dziennie. Dla niedowiarkow polecam poczytanie na stronie http://www.worldwithoutcancer.org.uk
          (4 pytanie w FAQ) , na stronie od ktorej wszyscy powinni zaczynac poszerzanie wiedzy na temat ziaren, kuracji, kupna, badan I dowodow, etc. wszelkie inne publikacje opieraja sie wlasnie na niej, tylko szkoda, ze liczby sie nie zgadzaja.
          Niestety, jest to strona po angielsku. Pozdrawiam.

          1. Aga 28 lutego 2014 o 20:17

            Ach,zapomnialam dodac,ze napisalam tu wczesniej o ilosci pestek zjadanych zapobiegawczo a nie jako leczenie. Samymi pestkami sie raczej nie wyleczysz, musza byc suplementowane innymi skladnikami ,ale to wszystko znajdziecie na tej stronie, ktora zamiescialm wczesniej.

          2. wila 7 kwietnia 2016 o 23:50

            Po zjedzeniu 40 pestka znalazłam się w szpitalu. Nie wiem dlaczego można to gówno kupić bez problemu w sklepie z eko żywnością.Nie pisze na opakowaniu , że to zawiera cyjanek.Przez dwa dni miałam podawane kroplówki.We krwi wykryto cyjanek .Bierzcie dalej i trujące się tą nowością,a innym ładujcie kapuche☺

          3. pepsieliot 8 kwietnia 2016 o 11:01

            Na jabłkach też nie jest napisane, że pestki zawierają cyjanek, ani na żadnej moreli na targu. Nawet w migdałach też jest cyjanek, szczególnie jak natrafisz na gorzki. Jednak na opakowaniach z pestkami zwykle jest napisane, że wskazane jest nieprzekraczanie 3 dziennie.

          4. umpapa 8 kwietnia 2016 o 14:57

            Organizm ludzki trzeba przyzwyczajac stopniowo do pestek moreli. Nie mozna zaczac od razu i w jednorazowej dawce od 40 pestek. Dawke trzeba zwiekszac stopniowo przez kilka – kilkanaście dni obserwując organizm. U jednego pacjenta adaptacja potrwa krócej u innego dłużej. Ja sam łykam profilaktycznie 6 pestek rano i 6 wieczorem od około 3 lat kiedy natrafiłem na info o pestkach moreli i nie odczuwam ZADNEGO dyskomfortu ani fizycznego, ani psychicznego. Pestki sa róznej wielkości i kiedy uznam, że sa zbyt małe to biore nie 6 a np 8-10 Znam tez osobiście przypadek gdzie pacjent z rakiem (ojciec mojego kolegi) zjadał na dobę w odstępach około 2,5 godzinnych ok. 80 pestek i nie miał żadnych objawów negatywnych. Wrecz przeciwnie poprawa zdrowia była spektakularna. .Niestety strach przed rakiem i naciski lekarzy spowodowały, że pacjent poddał sie leczeniu metodami jakie na raka proponuje medycyna akademicka i dzisiaj juz nie zyje. W dzisiejszych czasach nawet naukowcy w tym lekarze mający otwarty umysł biją na alarm i pisza, że chemioterapia i radioterapia ma tylko 2% skuteczność!!! To bezpośrednio wynika ze statystyki osób chorych na raka , które zostały poddane chemio i radioterapii i przezyły 5 lat. Jesli weźmiemy pod uwage fakt, że byc może wiele z tych osób zmarło na początku 6-tego roku od momentu rozpoczęcia kuracji chemio czy radioterapią to skuteczność tych terapii okazałaby sie jeszcze mniejsza. W związku z tym ci naukowcy i lekarze zadają bardzo zasadne pytanie: dlaczego rządy poszczególnych państw asygnuja tak ogromne pieniądze na terapię której skuteczność jest praktycznie żadna??? Czy to nie dziwne i nie zmusza do myslenia o co tu chodzi? Przypomnę , że tylko rynek onkologiczny jest wyceniany na ok. 200 miliardów $ rocznie

          5. grzegorzadam 8 kwietnia 2016 o 17:49

            ==Przypomnę , że tylko rynek onkologiczny jest wyceniany na ok. 200 miliardów $ rocznie==

            Można spokojnie pomnożyć x 3.. Odpowiedź jest oczywista..

            Szkoda czasu na tłumaczenie, oni zawsze kończa u ‚dobrych’ lekarzy z kroplówką albo ”genialnym” antybiotykiem.

          6. grzegorzadam 8 kwietnia 2016 o 17:27

            Dobre .. 🙂
            Był gdzieś taki jeden co mu żołądka mało soda nie rozerwała.
            A znał ponoć takiego co muuu rozerwała.
            Musi chyba zjadł kg razem z opakowaniem.. 😉

            ==Nie pisze na opakowaniu , że to zawiera cyjanek==

            Nie jest napisane, jaki cyjanek?
            Opowieści dziwnej treści.

        2. ania 6 września 2017 o 11:11

          potwierdzony przypadek wyleczenia raka trzustki w wysokim stadium, bez przerzutów – 15-20 pestek moreli + jakaś ostra papryka. Gościowi było już wszystko jedno więc stwierdził że jak ma umrzec na raka to woli zatruć się cyjankiem

  10. pepsi 29 czerwca 2013 o 19:41

    edith, to nie są moje opinie, na opakowaniu pestek gorzkich z moreli jest napisane 3 do 4, natomiast dziennikarze śledczy mówią co innego, ja tak jak zaznaczyłam na początku NIE JESTEM LEKARZEM więc nikomu nie radzę niczego, nawet dwóch pestek dziennie

  11. zaciekawiony 12 lipca 2013 o 13:11

    Kilka uwag – wbrew temu co piszą miłośnicy pestek, nowotwory nie są jedyną w organizmie tkanką, która wytwarza enzym rozkładający glikozydy cyjanogenne. Wydziela je także nabłonek jelit, pomagając w trawieniu cukrów – zatem po połknięciu, amigdalina zaczyna rozkładać się już w przewodzie pokarmowym.
    Po drugie, tylko nowotwory jelit wytwarzają ten enzym.
    Po trzecie, enzym ten zwierają też same pestki, i jest uwalniany podczas rozgryzania i mielenia.

    W jednym gorzkim migdale jest ok. 1 mg cyjanku. Dawka śmiertelna to ok. 50-60 zależnie od wagi i tego czy dana osoba pali. Dlatego teoretycznie nawet 30 nie powinno zabić. Ale może zatruć. Ponadto pestki nie są standaryzowane – niektóre pestki moreli zawierają do pięciu razy więcej glikozydu, więc trudno dokładnie ustalić maksymalną bezpieczną ilość.
    Po kolejne – Laetril doktora Krebsa, to opatentowana przez niego chemiczna pochodna naturalnej amigdaliny. Używa jej kilka meksykańskich klinik.

    A co do ludzi z doliny Hunza – tyle już przedziwnych legend o nich słyszałem, ze trudno się rozeznać. Wymienię może po kolei różne wersje, są długowieczni bo: piją wodę ze srebrem, wolno oddychają, piją wodę bez deuteru, nie jedzą mięsa, jedzą ryby zasobne w selen, palą ziele, używają cudownych ziół, używają himalajskiej soli, jedzą pestki, mało jedzą i dużo chodzą…
    Praktycznie każdy naturalny specyfik reklamuje się twierdzeniem: Ludzie z doliny Hunza to robią i żyją po 200 lat. Niestety gdy w latach 70 pojechał tam pewien lekarz, w ciągu kilku miesięcy zajmował się leczeniem setek przypadków malarii, robaczycy, jaglicy i ślepoty śnieżnej, oraz zgonów od spożycia niewłaściwych ziół.

    1. pepsi 12 lipca 2013 o 13:16

      zaciekawiony cześć, bardzo dziękuję za interesujące uzupełnienie, tak Hunzowie są niesamowici w swoich preferencjach 🙂

    2. maciejewski 4 lutego 2014 o 17:08

      według ciebie dawka śmiertelna to 60 pestek :)…Powiem ci że jadłem 60 dziennie przez miesiąc 4 lata temu z jogurtem i siemieniem więc to pisze mój duch… prawda:) i pozdrawiam.

  12. M 15 listopada 2013 o 08:58

    Ciekawa sprawa poznałam człowieka który mówi że miał raka mózgu złośliwego z naciekami, dowiedział się o tym po usunięciu drugiego guza z mózgu(widziałam bliznę po zabiegu na tyle głowy), ten był z naciekami więc nie mogli wyciąć, no i chcieli naświetlać robić chemię. A on w konsultacji z kolegą chemikiem zaczął swoją kurację, możecie sobie wyobrazić tych lekarzy wskakujących na niego że nie przyjął ich leczenia. więc brał migdalinę w tabletkach tylko z sprawdzonego źródła bo niektórzy oszukują i jeszcze coś ale nie pamiętam no i po pół roku dostał się na rezonans (polskie realia) a po guzie ani śladu. I to mnie przekonuje a nie lekarze. no i jak byłam dzieckiem jedliśmy w dużej mierze pestki, była bieda zjadało się wszystko i jakoś nikt nie zatruł się cyjankiem- to dopiero dziwne- badania przeprowadzone bez białego fartucha.
    widzę wielką wiarę ale niestety w biały fartuch!!!!!!!!!! co powie biały fartuch to jest święte. Szczepionkę podać dziecku tak bo powiedział to lekarz to na pewno jest dobre, no bo gdybyśmy my chcieli jemu wstrzyknąc te metale ciężkie które on naszym dzieciom to byłby zamach na jego życie, ale robi to biały fartuch i nazywa to szczepionką to się nazywa leczenie!!!!!!!!!!! następna historia pamiętam jak byłam dzieckiem a to wcale nie było tak dawno temu, leczono antybiotykiem ale W| OSTATECZNOŚCI albo sterydy hm, no w każdym bądź razie organizm po antybiotykach z niczym sobie nie radzi objawia to się alergią dostaje sterydy, a jeszcze osłabiony bo odkąd tylko się urodził regularnie osłabiany jest szczepionkami i KTO NA TYM ZARABIA!!!!!! to jest już niewolnik farmakologii do końca życia i cała rentka pójdzie na leki a emerytury to już nie trzeba będzie płacić.
    Słuchajcie przyroda wie co dla nas jest dobre, trzeba wrócić do suszenia ziół i picia ich i zjadania. Zabija nas wszechobecna chemia, bo Boga nie da się poprawić. Fantastycznie, że Bóg w niedalekiej przyszłości to wszystko naprostuje i nie będzie już kłamstw, a żaden lekarz nie będzie potrzebny.

    1. Samer Rafea 26 stycznia 2014 o 22:08

      Joanna.
      Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka. Potrzebuje pilnie pomocy dla mojego brata. Moze ktos wyleczyl sie korzemiem mniszka lekarskiego. Bo czytalam, ze tez jest skuteczny w walce z rakiem. Bede wdzieczna za wszelkie informacje. Pilne
      Moj e- mail srutututu@web.de

      1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 08:04

        Samer, ktoś z rodziny mojego znajomego wyleczył się z raka pestkami, spróbuję się z nim skontaktować, pozdrawiam

      2. jark 6 marca 2014 o 21:32

        Bardzo prosilabym o kontakt z osoba, ktora brala pestki moreli i wyleczyla sie z raka Bede wdzieczny za wszelkie informacje. gdzie kupić dobre pestki te gorzkie
        Moj e- mai jark-tech1@wp

      3. delilah 7 marca 2014 o 21:03

        Z mniszkiem to chyba jednak kłopot..
        http://rozanski.li/?p=385

    2. Jaca 11 września 2014 o 17:54

      Ty boga w to nie mieszaj;)

      1. Waldi 12 września 2014 o 18:56

        Jaca, a dlaczego nie miałaby mieszać w to Boga, skoro wyraźnie jest osobą w Niego wierzącą – będącą mocno przekonaną o Jego istnieniu?!

        Czy uważasz, że skoro ktoś wie o wspaniałych rzeczach, jakie będą miały miejsce już w niedalekiej przyszłości, to nie powinien o nich mówić, czy pisać, powinien samolubnie zatrzymywać te wiadomości dla siebie? Czy ktoś taki miałby jakąkolwiek wartość w Twoich oczach?

        Myślę, że w tym wypadku powinieneś zwrócić baczną uwagę na postawę PEPSI. Jest ateistką -pewnie, tak jak Ty- ale jej obiektywizm, wręcz powala. Ona potrafi docenić to, co się pisze, choć nie zawsze musi chcieć z tego skorzystać – ale to już wybitnie jej sprawa…

        1. Jaca 12 września 2014 o 20:48

          No coment:)

  13. pepsieliot 15 listopada 2013 o 12:28

    M. wprawdzie jestem ateistką, ale bardzo ucieszył mnie Twój koment, i dziękuję, że go wstawiłeś, ściskam

  14. adonis 25 listopada 2013 o 21:01

    coś w tym jest

  15. adas 13 grudnia 2013 o 00:23

    też tak uważam, że człowiek zagalopował się z tą żądzą zysku … szczególnie farmakologia !!!

  16. Mk 15 grudnia 2013 o 19:58

    Pestki z moreli likwidują też lamblie. Podobnie działa picie tymianku. Astma to choroba wywołana przez pasożyty i pierwotniaki. Leczy się ją skutecznie pijąc mocne ziola na robaki , jedząc pestki i pijąc tymianek.

    1. pepsieliot 15 grudnia 2013 o 22:20

      Mk jakie są mocne zioła na robaki? Ludzie sięmnie pytają, a ja tego tematu jakoś nie rozkminiałam jeszcze

      1. MartaWeganka 20 stycznia 2014 o 00:12

        Np. piołun, ale z nim trzeba ostrożnie – przestrzegać dawkowania (do kupienia w aptece, np. Herbapolu).
        Też:
        – pestki dyni na czczo;
        – marchew jako jedyny pokarm przez 3 dni.

      2. Waldi 13 września 2014 o 07:02

        Dobry też jest wrotycz, choć uważany za trującą i tym samym niebezpieczną roślinę. Jednak ja bym aż tak nie przesadzał. Wiele jest ziół, które nieodpowiednio dozowane, bądź łączone, mogą zaszkodzić, ale to jest normalne. Tak samo jest z wrotyczem.

  17. Sylwek 19 grudnia 2013 o 23:27

    Ja przez okres ok 3 tygodni zjadam srednio ok 50-60 jąder moreli i czuję sie super. Moja waga to ok 96 kg. po tym okresie robie przerwe ok 1 miesiąca i od nowa seria pestek. Zyję i dobrze sie czuję.
    Żona waży 47 kg i zjada jednorazowo ok 25-30 pestek. Pozdrawiam

  18. Sylwek 19 grudnia 2013 o 23:28

    50-60 pestek dziennie:)

  19. pepsieliot 20 grudnia 2013 o 06:12

    Sylwku, ja też jadłam po 30 dziennie, bo nie przeczytałam ulotki na opakowaniu i też się czułam ok 🙂 ale skoro piszesz, że Wy też ok to wracam do starych nawyków, pozdrowionka

  20. selene 9 stycznia 2014 o 04:51

    Ludzie, wszyscy macie hopla. Panicznie boicie się śmierci, a zwłaszcza raka. Łykacie jakieś dziwne rzeczy i liczycie na to, że wam się upiecze. Spieracie się jedynie o to, komu za te dziwne rzeczy płacicie. Jedni wolą łykać suplementy i chemie od firm farmaceutycznych i lekarzy, którym te firmy płacą, a inni wolą kupywać jakieś pestki w internecie od bóg jeden wiekogo i bóg wie skąd. Co ma wisieć nie utonie. Będziecie łykać te 50 pestek, a i tak nie dożyjecie 100, bo zginiecie w wypadku, albo na skutek innej choroby, może nawet wywołanej specyfikami, które tak łapczywie łykacie ze strachu przed nieuniknionym. Albo o zgrozo dożyjecie setki, tylko że pochowacie wszystkich, których kochacie i umrzecie w samotności. Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować je wten sposób. Cieszcie się każdym dniem, tak jakby był to wasz ostatni. Ceńcie i smakujcie każdą minutę. Żyjcie tak, aby niczego nie żałować. A kiedy przyjdzie na was czas umierajcie z godnością. I posłuchajcie rady kogoś, kto umierał i wrócił. Śmierć jest prosta. To życie jest trudne. Godne życie, bez żalu i strachu. Ale warte tego trudu i piękne.

    1. Seweryn - Summer Breeze 9 stycznia 2014 o 07:42

      my nigdy nie umieramy

      1. selene 9 stycznia 2014 o 13:06

        Pewnie…. A świstak siedzi i zawija je w te sreberka……:-P

        1. pepsieliot 9 stycznia 2014 o 14:49

          selene za dużo telewizora 🙂 pozdrowionka

          1. kasia 19 stycznia 2014 o 19:21

            Należy spożywać pestki moreli ale te gorzkie wiele osób kupuję pestki dużo tańsze które sa nic nie warte ze względu na to że w kilogramowym opakowaniu ilość pestek gorzkich wynosi max 50%. Ja kupuję pestki moreli w internecie np. http://www.sklep-vitality.pl/bakalie-suszone-owoce/418-pestki-moreli-gorzkie-500g.html od sprawdzonych sprzedawców. Ceny lokalne są zbyt wygórowane a jakość towaru ta sama.

        2. Lwica 21 marca 2014 o 19:22

          „Jeśli człowiek uwierzy, że śmierć jest końcem wszystkiego, to nie ma dla niego nic gorszego niż życie”. Lew Tołstoj

          1. pepsieliot 21 marca 2014 o 21:03

            chyba wręcz odwrotnie 🙂

    2. Sonia 27 stycznia 2014 o 14:31

      Wreszcie jakiś komentarz człowieka z głową na karku. Piękny i treściwy w swej prostocie.
      Jakiś biznesmen kiedyś napisał, że najlepiej się zarabia na zarządzaniu ryzykiem. Sprzedaje się nie produkt, ale pewność. Kup warzywa – będziesz zdrowy, kup oliwę – będziesz miał piękną skórę, kup ubranie – będziesz atrakcyjna dla płci przeciwnej. To nie o produkt chodzi, a psychikę. Ludzie kupują miraż pewności – że będą lepsi, doskonalsi.
      A nadzieja sprzedaje się najlepiej. Ja pestki kupię, bo daje to ułudę i pozwala trwać w pozytywnym nastawieniu w obliczu kroczącej za nami tragedii.
      Wszystkim życzę powodzenia.

      1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 19:07

        Soniu z pewnością jest coś na rzeczy, pozdrowionka

      2. to sem ja 20 czerwca 2014 o 02:14

        Ja spraktykowałem na swoim ojcu. Diagnoza rak prostaty PSA 2360. Wg lekarzy nie miał żadnych szans i powinien umrzeć. (tak mi powiedzieli urolodzy, a byłem u dwóch). Po pięciu miesiacach podawania pestem moreli po raku nie ma znaku, a ojciec czuje sie bardzo dobrze. Pewnie kiedys umrze bo każdego z nas to czeka, ale na pewno nie na raka i jeszcze nie teraz

        1. pepsieliot 20 czerwca 2014 o 09:14

          to sem ja, świetne info

    3. Monika Niżnik 3 maja 2014 o 13:48

      Selene cóż za optymistyczna wersja: jak nie pestki to suplementy, jak nie suplementy, chemia i farmacja to wypadek samochodowy albo choroba. Jak to nas nie zabije to zabije nas tęsknota po pochowanych bliskich – z całym szacunkiem dla Ciebie – snujesz takie wizje! i Ty potrafisz cieszyć się życiem i udzielasz rad jak je przeżyć?

  21. Pepsi 9 stycznia 2014 o 07:54

    Summer 😀

  22. MartaWeganka 20 stycznia 2014 o 00:27

    Ciekawe, że: „Siemię lniane zawiera substancje cyjanogenne, czyli takie, które mogą przekształcić się w cyjanowodór (kwas pruski, chem. HCN). Dr Budwig jednak przez 50 lat ordynowała swoim pacjentom duże dawki siemienia i oleju lnianego, a jej pacjenci nie tylko nie ulegali zatruciom, a wręcz zdrowieli ze śmiertelnych chorób. Jak zatem wygląda realne zagrożenie zatruciem kwasem pruskim w diecie dr Budwig?” (http://www.primanatura.pl/czy-siemie-lniane-jest-toksyczne/).

    Ja rozgryzam i połykam prawie wszystkie pestki, jakie mi się podczas jedzenia nawiną – jabłek, cytrusów, jak się otworzy pestka w moreli, brzoskwini, nektarynce czy wiśni, to też zjem „migdałek”. Dlaczego wiele osób wyrzuca pestki z pomidorów i ogórków? Marnotrawstwo! W nich pewnie też są dobroczynne składniki, których odkrycie nauka kiedyś też pewnie szumnie ogłosi.

  23. kenaj 20 stycznia 2014 o 09:39

    Babcia powtarzała…”Jedz to z czego powstaje życie”. Zdrowe nasiona i jaja nie mogą być złe skoro z nich rodzi się nowe.
    Co to środków farmakologicznych. Zróbcie sobie statystykę ile w radiu i telewizji jest reklam leków. wg mnie ponad 70%, to chyba o czymś świadczy. Więcej osób żyje z leczenia i profilaktyki rakowej niż na niego umiera. W życiu najważniejsza jest równowaga i umiar.

  24. Jaroloza 27 stycznia 2014 o 19:30

    Moja ukochana cierpi na raka płuc z przerzutami do wątroby, która teraz jej doskwiera najbardziej (podejrzewam przerzuty do głowy – słaba koordynacja ruchowa, zaniki pamięci) plus do innych organów. Lekarz onkolog już odpuścił, dał skierowanie na ct głowy ale gdy wyszła powiedziała mi że wątroby już nie uratujemy a teraz czekamy na wsparcie hospicjum, które zamiast pomagać i wspierać raczej utrudnia i chce się z nami bawić w papiery, kiedy ja nie mogę opuścić ukochanej nawet na krok.
    Ale do czego zmierzam. Ano do tego iż tydzień temu zakupiłem jej nijako jako desperacki akt ratunku i walki o jej zdrowie wspomniane pestki a dziś mija tydzień gdy je bierze i mimo że wygląda fatalnie to jej stan (mimo że wspomaga się innymi farmaceutykami) określiłbym jako poprawiony, choć nadal źle wygląda to udało jej się uśnieżyć ból (ostatni ketonal brała ponad 2 doby temu) ból co prawda wrócił ale nasila się dużo rzadziej i jest bardziej znośny.. Niestety martwią mnie jej bóle głowy (choć też ich także jakby mniej), niewyraźna mowa (choć i ta momentami się jakby poprawia) oraz słaba równowaga a także zatracenie poczucia czasu co by mogło oznaczać przerzuty do głowy lub w lepszym przypadku jakim sobie tłumaczę, czyli zmęczeniem organizmu, wycieńczeniem przez ból oraz brakiem niemal jakiegokolwiek jedzenia od prawie 2 tygodni.. Wcześniej wymitowywała żółcią i wszystkimi płynami jakie przyjęła teraz wymioty ustały choć dziś wróciły (ale być może spowodowane są właśnie pestkami, a wczoraj nawet coś zjadła i strawiła co było wcześniej nie do pomyślenia!
    Nie chcę sobie robić złudzeń i nie potrzebynch nadzieji ale myślę że warto mi spróbować o nią powalczyć zamiast załamywać ręce, choćby dlatego aby stanąć przed lustrem kiedyś i powiedzieć sobie:,, że się starałem i robiłem dla niej co w danej chwili uznałem za właściwe!”
    Nie mówcie proszę aby się dać pokonać chorobie bo to jest nam pisane bo tylko podcinacie skrzydła i zabieracie wiarę ludziom, której tak bardzo potrzebują a nawet jeśli przegrają to łatwiej im się podnieść, choćby w myśl maxymy w którą ja osobiście i szczerze wierzę..
    ,,Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą!”

    1. pepsieliot 27 stycznia 2014 o 20:15

      Jaroloza, oczywiście, ze masz rację, wszystko się może wydarzyć, próbujcie, może ten liposomal C dołóżyć? Jestem z Wami !!!!

      1. Jarolozao 27 stycznia 2014 o 20:58

        Dziękuję Ci Pepsieliot 🙂
        Czyli inaczej witaminę C, tak?
        Słyszałem o tym ale obawiam się że jest na taką kurację póki co za słaba i boję się efektów ubocznych (słyszałem o jakichś problemach z paznokciami) + to że ponoć dzięki tej witaminie jest uwalniane więcej tego cyjanku, który kto wie co może w większych ilościach spowodować! W dodatku nie ukrywam że jesteśmy na skraju bankructwa, ale jeśli stan zdrowia zacząłby się poprawiać to na następną wypłatę pomyślałbym nad tym.. Lub też słyszałem że w Warszawie pewien profesor tworzy coś na wzór oleju o nazwie ,,solol”, który zawiera właśnie połączenie tych dwóch substancji..

  25. Jarolozao 27 stycznia 2014 o 21:02

    Nie solol tylko ,,selol” 🙂

    1. Jarolozao 16 lutego 2014 o 21:26

      Niestety ja już walkę o swoją ukochaną przegrałem z kretesem kilka dni temu ale aby nie zabierać innym nadzieji nie powiem nic na temat pestek złego, bo być może są one pomocne ale w profilaktyce przeciwrakowej albo we wczesnym stadium ale na pewno nie ma co liczyć na cuda w zaawansowanym stanie lub w stanie agonalnym chorych osób.. Co do czynników zachorowalności na tą chorobę jest ich wiele ale wg mnie najważniejszymi są genetyka, stres i nie zdrowy styl życia i to chyba zazwyczaj o tym zaważa.. Mimo wszystko życzę wszystkim chorym woli walki z tą chorobą i broń boże nie podawania się nawet gdy wszyscy wokół poklepują mówiąc że mówi się trudno i tak mi przykro jakby Was przekreślali.. A życzę też mądrych wyborów i wierzenia lekarzom ale może tak z przymrużeniem oka.. Wszystkiego dobrego! 🙂

      1. skorpion 25 maja 2014 o 19:16

        może te pestki za późno dostała

      2. to sem ja 30 października 2014 o 01:30

        Mój komentarz dosc krótki znajdziesz też wyżej. Otóż mój ojciec miał bardzo zaawansowanego raka prostaty z PSA na poziomie 2360. (norma od 0 do 4,4) Jesli chcesz sie upewnic zapytaj urologa co to oznacza Ja dostałem informacje, ze stan ojca jest beznadziejny i nic mu nie pomoże. Że przy tak wysokim PSA nie mówimy tylko o raku prostaty, ale o raku uogólnionym z przerzutami na kości i inne narządy i że oni lekarze nie pomoga mu i ojciec umrze. Nie będe opisywał całości powiem tylko, że przez pierwsze trzy miesiące ojciec brał po ok 85 (słownie osiemdziesiąt pięć) pestek moreli na dobe w odstępach co 3 godziny. JUz po 6 tygodniach PSA spadło dokładnie o 1/3 (33%). Po następnych 6 było juz na poziomie 67. Po dwóch miesiacach od momentu kiedy zaczął brac pestki stanął na nogi i mógł samodzielnie funkcjonowac bo na poczatku musiałem go „taszczyć” nawet na muszle klozetową. Byc może w stanie agonalnym kiedy organizm jest juz wyniszczony i totalnie osłabiony nie tylko rakiem, ale też chemioterapią, radioterapią byc może interwencjami chirurgicznymi to nic juz nie pomoże nawet amigdalina, ale stan zaawansowany jest do odwrócenia. Ważne zeby nie katowac i nie wyniszczać i osłabiać organizmu chemią. Na świecie w krajach gdzie lobby farmaceutyczne nie ma tak silnej pozycji , a byc może tez urzednicy nie biora tak ochoczo „w łapę” i nie stanowia prawa korzystnego dla koncernów leczy sie już oficjalnie raka amigdaliną.

        1. pepsieliot 30 października 2014 o 13:05

          To sem ja – bardzo dziękuję Ci za ten wpis

  26. kedolw47 7 lutego 2014 o 07:14

    Nic nikt nie pisze o nafcie leczniczej. Picie nafty leczniczej pomaga w chorobie nowotworowej.

  27. Seweryn - Summer Breeze 15 lutego 2014 o 10:21

    Nowotwory powstają z racji niekorzystnego stosunku antyoksydantów do wolnych rodników. Nie wykluczam też innej przyczyny. W takim układzie każdy antyoksydant będzie w jakimś stopniu zapobiegał rakowi. Jednocześnie nie będzie gwarancją, że się go uniknie, bo i tak z racji nałogów, złej diety, stresu wolnych rodników może być aż nadto. Niewątpliwie innym czynnikiem jest genetyka.

    1. QQ 15 lutego 2014 o 12:06

      „Ludzie Hunza zamieszkujący odległy region Himalajów niedaleko zachodniego Pakistanu (pisałam o nich w poście o długowieczności jednej z błękitnych stref) pochłaniają dwieście razy więcej B17 niż ludzie Zachodu jedząc około trzydziestu do pięćdziesięciu gorzkich migdałów dziennie.
      Hunzowie do dzisiaj mają niską zachorowalność na raka i bardzo wysokie wskaźniki długowieczności.”

      Ale piją mleko. Skandal – mogą umrzeć w każdej chwili.Mleko kozie ale i tak ma laktozę,kazeinę – zakłada całych pokoleń.
      Spożywają też pieczywo – gluten ! – toż to śmierci w oczy patrzą codziennie,
      I co najważniejsze – nie suplemetują się spiruliną, trza im ją opchnąć jak najszybciej.

      Tak naprawdę zbyt dużo czynników wchodzi w grę. Zbyt dużo zmiennych. Selene napisał/ła prawdę,a ona w oczy kole. Biznes to biznes nawet jeśli pisze „eko” na opakowaniu,a jedyne co wam opchają to marzenia.
      Jeśli ktoś wpieprza pestki i mu smakują -chwała mu. Jeśli ktoś w siebie wmusza „bo to zdrowie” to wtedy do akcji przystępuje stres,a wtedy dupa z całej diety.

      1. pepsieliot 15 lutego 2014 o 14:51

        QQ odsyłam Cię do Campbella, wyraźnie pisze, że mleko i generalnie białko zwierzęce uaktywnia ogniska rakowe, które człowiek sobie skądinąd dostarcza. Powiedz mi z jaką chemią i promieniowaniem stykali się Hunzowie w dziewiczych górach? Teraz już normalnie chorują, bo jeżdżą naszpikować się chemią do miast okolicznych. Świerze nie pasteryzowane mleko, nawet krowie, ni mówię już o wiele lepszym kozim, kiedy nie masz kontaktu z chemią, a krowa pasła się zieloną trawą i masz pełno witaminy k, nie tylko, że nie rozogni ognisk rakowych, bo ich nie masz, a nawet będzie doskonałą żywnością i budulcem. Białko zwierzęce, w tym mocno kazeina wzbudza, wznieca, rozognia ogniska raka w człowieku. Gdyby bogatsze dziewczynki i chłopcy w Indiach (nawiązuje do badania w China Study) nie jadły spleśniałego masła orzechowego, to nie dostalyby pewnie raka wątroby jedząc przy okazji białko zwierzęce, w tym kazeinę, natomiast odwrotnie to też działa, jakby tylko jadły to białko, a nie kontaktowały się z pleśnią, zapewne też by nie dostały raka wątroby w wieku lat 8.

        1. Tom 7 marca 2014 o 22:57

          A skąd ten Campbell to wszystko wie? Miał widzenie? Jedni wierzą Chrystusowi, inni Campbellowi.

          1. pepsieliot 8 marca 2014 o 08:00

            Tom Campbell robił najdluższe i największe w historii badanie, do tego na podobnych genetycznie osobach, czyli 20 to letnie badanie, które nadal trwa China Study i otrzymał takie a nie inne wyniki, przeczytaj ksiażkę arcy ciekawa wyszła w Polsce pod tytułem Nowoczesne zasady odżywiania

    2. pepsieliot 15 lutego 2014 o 14:41

      wydaje się, że obok wolnych rodników tlenowych, najistotniejszą rzeczą, jest tlen w komórkach

  28. Mała Mi 19 lutego 2014 o 12:22

    Czy jest jakaś osoba w Polsce, która mogłaby zaświadczyć, że rzeczywiście terapia B 17 pozwoliła się pozbyć raka trzustki?

    1. Tom 7 marca 2014 o 22:58

      Nie ma.

  29. Paula 28 lutego 2014 o 17:58

    Witam was, dziś przyszła paczuszka pestek moreli. Zjadłam na raz 5, dobre były ale to co potem w ustach zostało .. .ten posmak i zapach. Jak coś sztucznego, chemicznego, chciało się wymiotować. Człowiek nie przyzwyczajony do takiego smaku, to może taka reakcja powstała.
    Na początek przez miesiąc dzień w dzień po 5 pestek, potem z upływem miesięcy zwiększać. Sprawdzimy. + kapsaicyna (z papryczki chili).
    Ktoś chce się przyłączyć do wspólnego posiłkowania pestek?

    Pozdrawiam ciepło
    Paula

    1. Aga 28 lutego 2014 o 18:12

      Ja wcinam pestki od ponad roku I jedyny posmak to goryczka na samym koncu I tak powinno byc. Jesli masz jakies inne odczucia to moze cos jest z nimi nie tak: przeterminowane etc. zjadlam od 5 do 10 dziennie w zaleznosci od ochoty I mieszam z innymi orzechami aby zbic gorzki smak.

      1. jark 6 marca 2014 o 21:44

        Aga gdzie kupić dobre pestki pilne
        jark-tech1@wp.pl

        1. Aga 7 marca 2014 o 11:54

          Ja swoje pestki kupilam na http://www.pestki- moreli.pl , nie kupowalam nigdzie poza ta stronka wiec tez mam male porownanie. Na http://www.worldwithoutcancer.org.uk jest gdzies adres stronki, gdzie sprzedaja pestki z moreli rosnace w USA. Wygladaja na o wiele wieksze niz te ktore ja wcinam. Poki co z moich jestem zadowolona.

          1. Elisabeth-Maria 19 kwietnia 2015 o 17:09

            U NAS W ROSYJSKIM SKLEPIE KUPUJE TE PESTKI .Na opakowaniu pisze , ze pochodza z Uzbekistanu, i na opakowaniu jest cenzura niemiecka/ produkt naturalny-EKO.Sa male i lekko gorzkawe. Do podgryzania w ciegu dnia lepsze niz slodycze. POZDRAWIAM AUS DEUTSCHLAND. ELISABETH-MARIA.

    2. pepsieliot 28 lutego 2014 o 18:32

      Paula trzymam kciuki i mentalnie jestem z Tobą 🙂

  30. krysia60 1 maja 2014 o 11:07

    MI TEZ POLECONO JESC PO DWIE PESTKI DZIENNIE PROBUJE >

    1. pepsieliot 1 maja 2014 o 12:37

      Krysiu po dwie dzienne? To bardzo mało

  31. Ekolokalnie Jemy 3 maja 2014 o 09:58

    Pepsi Twój wpis poleciał właśnie na nasz facepage 🙂 Pozdrawiamy.

    1. pepsieliot 3 maja 2014 o 12:32

      Ekolokalnie pozdrowionka 🙂

      1. czakry 4 maja 2014 o 11:33

        jeśli chodzi o temat odrobaczania i likwidacji pasozytów polecam Kurację życia dr.Clark i jej Zappera- urządzonko na baterie- generator niskich częstotliwości. Osobiscie stosuje to , zawodowo i urządzenie daję fajne efekty w połączeniu z dietką i oczyszczaniem jelit.
        Pozdrawiam

        1. Waldi 13 września 2014 o 07:37

          Czakry, myślę, że te „fajne efekty” daje głównie wspomniana przez Ciebie dieta wzmacniająca organizm, oraz „oczyszczanie jelit”. A Zapper… no cóż dobre to urządzonko, które może budzić nadzieję, ale nie do końca skuteczne. Nie wszędzie dociera i tym samym nie tłucze wszystkich patogenów wywołujących choroby.

          Mam Zapper wraz z generatorem H. Clark, który kupiłem, kiedy tylko moja borelioza zaczęła się bardziej uaktywniać i dawać mi nieźle do wiwatu. Poświęciłem na to kupno niemało kasy, bo aż ok. 2000 złotych i jestem mocno zawiedziony. W swej chorobowej panice, jaka mnie na tamten czas ogarnęła, nie wziąłem pod uwagę tego, że prądy Zappera, czy generatora niskich częstotliwości, nie docierają np. do układu nerwowego, a ja właśnie w nim mam pełno tego dziadostwa, jakie mnie już od wielu lat dręczy.

          Zatem dobrze byłoby nie zachwalać tego urządzenia z uwagi na jego ograniczone lecznicze działania. Niemniej, nie zaprzeczę, że na niektóre pasożyty może zadziałać, ale i tu znowu – NIE WSZĘDZIE. Zapper nie działa również skutecznie w jelitach i wszędzie tam, gdzie jest próżnia w organizmie.

          Zdrówka życzę i jak najwięcej UDANYCH kuracji Zapperem.

  32. kora 13 maja 2014 o 18:14

    Czy pestki moreli gorzkiej powinno się jeść na surowo czy też nie? Kupiłam właśnie opakowanie i pisze na nim żeby absolutnie nie jeść surowych tylko gotowane lub pieczone

    1. pepsieliot 13 maja 2014 o 18:45

      Koro spróbuję się dowiedzieć

    2. to sem ja 30 października 2014 o 01:38

      SUROWE. Dostawcy tych pestek czesto umieszcaja tam jakies durne info ze względu na przepisy takie czy inne. Podobnie zreszta piszą , ze zjedzenie powyżej dwóch pestek na dobę może zagrażac zyciu. co jak wiadomo jest wierutna bzdurą

      1. polak najgorszego sortu 31 marca 2016 o 19:39

        bzdury piszesz,podniecasz się że ludzie w desperacji do ciebie piszą.Mój brat zaordynował pestki moreli choremu ojcu na raka i ojciec po miesiącu zmarł. OSZUSĆI najgorszego sortu,jak to powiedział klasyk.

        1. grzegorzadam 31 marca 2016 o 20:55

          Zmarł pomimo pestek owocowych?
          Ile wcześniej przyjął cykli chemio-terapii?

  33. kora 13 maja 2014 o 21:15

    Dzięki Pepsieliot , czekam z niecierpliwością

  34. melbitz 5 czerwca 2014 o 03:06

    Aga, prosze o kontakt w sprawie tych pestek weronika.zaluska@onet.com.pl. U mojej babci wykryto raka pluc, za 7 dni, ma zaczac chemioterapie

  35. Marzena 5 czerwca 2014 o 18:29

    Witajcie!

    Sklamalam poprzednio twierdzac, ze moje zainteresowanie zmiana dotychczasowego odzywiania bylo spowodowane lektura Tombaka. Przy okazji lektury tego artykulu przypomnialam sobie kiedy zostalo zasiane we mnie owe ziarno – przy okazji wiadomosci, ze brat mojego Partnera, 18 latek ma raka jadra. Wtedy tez zaczelam szukac w internecie informacji na temat niekonwencjonalnych metod walki z rakiem. Przyznaje, moja fobia to rak. Ogolnie jestem zdrowa osoba, twarda, nie przejmujaca sie lekkimi dolegliwosciami – naprawde musze chodzic po scianach by zazyc jakas tabletke i to tez niechetnie. Jednak jak cos zaczyna mi juz dolegac to od razu mysle o najgorszym – nie wiem czemu tak mam, mam tak od dziecinstwa, nie przezylam zadnej rodzinnej traumy, co prawda Dziadek zmarl na raka ale bylam wtedy bardzo malutka. Jesli kiedys by mnie dopadlo to parszywe chorobstwo to wiem jedno – nigdy nie oddala bym sie w rece lekarzy, Leczyla bym sie pestkami moreli ktore od chwili zachorowania brata mojego Partnera spozywam od roku 3 razy dziennie po 5 pestek. Nie wiem skad u mnie to dawkowanie sie wzielo – chyba gdzies o tym wyczytalam i przy okazji owej lektury zaczelam sie zastanawiac czy biore te pestki prawidlowo. Nie ukrywam, ze w ostatnim czasie zaczelam sie zastanawiac czy te pestki mi nie szkodza – samopoczucie mam raczej bez zmian od rozpoczecia ich przyjmowania, jednak od tego czasu mam problemy ze swoja waga, chodze jakas wzdymana, czasami mam wrazenie jakbym miala wnetrznosci powiekszone. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzic czy to jest spowodowane pestkami czy moze faktem ze przestalam pracowac a wczesniej przez 3 lata pracowalam na nocki po 12 godzin i tak reaguje moj organizm na te wszystkie zmiany… Mojego kolegi wujek mial nieoperacyjnego raka pluc – dali Mu bardzo malo czasu zycia. Facet nie chcac sie pogodzic z tym zaczal szukac pomocy niekonwecjonalnej. Nie wiem skad to wytrzasnal ale robil sobie specyfik do picia z papryki habanero i oleju lnianego i pil lyzeczkami. W papryczce sie kapal. Zyje… a wg lekarskiej diagnozy juz od pol roku powinien wachac kwiatki od dolu.

    Pozdrawiam i czytam po koleji z ogromnym zaciekawieniem reszte artykulow. Szkoda, ze tak pozno do Was trafilam bo mam wiele do nadrobienia.

  36. Dawid 28 czerwca 2014 o 09:08

    Marzena a jak tam brat Twojego partnera? Też je pestki czy chemia?

  37. Malgorzata Wawrzyniak 2 września 2014 o 13:22

    najlepiej leczy Jezus, gorąco polecam stronę mimj.pl; warto tam pojechać lub chociaż słuchać nagrań; to informacja dla tych co mają raka i tu zaglądają oraz dla wszystkich dobrej woli; pozdrawiam <

    1. pepsieliot 2 września 2014 o 16:01

      nie zgadzam się z tym, ale może komuś pomoże, więc zostawiam

    2. Waldi 12 września 2014 o 19:45

      Małgosiu, a czy możesz podać chociaż jeden werset z Pisma Świętego, z którego wynikałoby, ze Jezus leczy również obecnie… Natomiast z tego, co ja wiem, to w Biblii jest powiedziane, że w „dniach ostatnich” dla obecnego systemu rzeczy, mieli pojawić się „fałszywi Chrystusowie” i „fałszywi mesjasze”, oszukujący mnóstwo łatwowiernych poprzez równie fałszywe „wielkie znaki i cuda”. Owymi matactwami, mieli zwieść nawet niektórych „wybranych”, czyli prawdziwych chrześcijan.

      Nawet, jeśli w jakimś przypadku „cudownych” uzdrowień raka, rzeczywiście działoby się coś wyraźnie nadprzyrodzonego, jak to niektórzy przypisują m.in. Harisowi przyjmującemu swego czasu w budynkach kościelnych, to trzeba pamiętać zawsze o tym, że istnieje ktoś, kto lubi podszywać się pod Boga, czy Jezusa. Ten ktoś właśnie potrafi działać w sposób pozornie piękny i życzliwy względem np. ludzi dotkniętych jakąś chorobą, ale jego „piękne” uzdrowienia nie są trwałe i nie działają na wszystkich.

      Katolicki historyk Kościoła, Louis Ellies Dupin, który ogólnie pisał o oszustwach Kościoła, m. in. o tym dotyczącym nieprawdy, że ap. Piotr był w Rzymie i tym samym mógł pretendować do miana „pierwszego papieża” przyznaje:
      „Katolicy wymyślali nieprawdziwe historie, fałszywe cuda, a nawet żywoty świętych, byleby tylko podtrzymać i podsycać pobożność wiernych.”.

      Zatem, Małgosiu, bądź na przyszłość bardziej ostrożna w formułowaniu myśli związanych z Jezusem i różnych zachęt dla chorych, szczególnie, jeśli te zachęty dotyczą spraw niepewnych, – takich, które będąc sprawami religijnymi nie da się potwierdzić Pismem Św. czy w jakikolwiek inny sposób.

      Pozdrawiam

      1. Jaca 12 września 2014 o 23:04

        Święta racja! Pozdrawiam.

  38. Immer 31 października 2014 o 22:36

    Dobre na roznorakie bole. Na mnie dziala juz 3 do 5 pestek gorzkiej moreli. Z czystym sumieniem polecam. Czytalam gdzies, ze nawet przy raku dzialaja przeciwbolowo, wiec sa mocne 🙂

    1. lolakk 7 listopada 2014 o 20:50

      Witam,

      Proszę o pomoc. U mojej Mamy zdiagnozowano przed trzema tygodniami duży nowotwór mózgu. Tydzień temu przeszła operację w Bydgoszczy, po której niestety nie odzyskała już dawnej sprawności – częściowy niedowład prawej strony ciała, afazja (zaburzenia mowy), zaburzenia pamięci i co najgorsze, czego nie da się rehabilitować, bardzo duży problem ze wzrokiem. Dziś już wiem, że mamy do czynienia z glejakiem wielopostaciowym IV – bardzo złośliwym. Dodam, że neurochirurgom nie udało się usunąć całego guza.

      W ciągu kolejnych dwóch tygodni rozpoczniemy chemioterapię. Jedynym pozytywem jest to, iż działamy dość szybko, ale liczy się dla nas każda godzina… Musimy ominąć rehabilitację, ponieważ guz nadal się rozprzestrzenia, stąd wskazanie lekarzy o natychmiastowym rozpoczęciu leczenia.

      Po kontakcie ze znajomymi zajmującymi się medycyną naturalną, wznawiamy podawanie Mamie Kurkumy z imbirem i pieprzem, kupiłam też dziś pestki moreli. Czy znacie kogoś, komu pestki pomogły? Kogoś z glejakiem, kto dał radę z tego wyjść?

      Będę wdzięczna za wszelkie info dotyczące wspomagającej diety i inne… Chwytam się każdej deski ratunku… altar2043@o2.pl

      1. przem 9 listopada 2014 o 21:09

        Powyżej jest opis ,że komuś pomogło ale chyba nie miał chemii bo chemia wyniszcza. Bodajże 86 pestek
        podzielone na 3porcje brał

        1. to sem ja 6 stycznia 2015 o 00:25

          Nie na trzy porcje , ale co 3 godziny :). Łącznie ok 85 pestek na dobę Oczywiście na poczatek kilkanaście i każdego dnia zwiekszałem dawkę aż do tych 85

          1. B. 6 stycznia 2015 o 13:32

            Hallo ToSemJa 😉 Twój wpis myślę dał nadzieję wielu osobom szukającym tu pomocnych informacji. Dzięki w imieniu wszystkich za dzielenie się swoimi doświadczeniami. Mówisz, że zacząłeś od ilości kilkunastu pestek dziennie , ilu? i to też co kilka godzin ? Ostatecznie ile Twój tata brał jednorazowo gdy w sumie było to 85 sztuk? Pytam gdyż o ile powiedzmy przez ok 8 godz spał, to na dobę zostawało mu 16 godz do dyspozycji by spożyć 85 pestek. Wychodzi, że za jednym razem musiał brać więcej niż 5 co jest ponoć maksymalną dawką bezpieczną jeśli chodzi o maks.bezpieczną ilość pestek na godzinę.. Hmm,, A czy Twój tata prowadził też jakąś restrykcyjną dietę ? Tj zero przetworzonych produktów, pieczywa, herbaty itp? Wierzę, że napewno taka dieta pomoże, ale pytam z ciekawości. Ps.pozdrawiam i Ciebie i twojego tatę, najlepszego Wszystkim Czytelnikom i ludkom, które poświęcają czas by na tym forum dodać otuchy, nadzieji walczącym z chorobą i podzielić się swoimi historiami.

          2. to sem ja 7 stycznia 2015 o 01:56

            Ten wpis powinien byc ciut niżej pod wpisem B, ale…nie znalazłem tam tej formułki „odpowiedz”. Zaczałem od 5 pestek co 4 godziny czyli 20 na dobe bo w nocy tez ojciec brał ale juz drugiego dnia to było 30 pestek, a trzeciego juz 40. Dosc szybko bo chyba juz na 6 dzień ojciec spozywał ok 85 pestek na dobę mniej więcej co trzy godziny. po 12 To sa kwestie indywidualne bo podobno każdy organizm reaguje inaczej i adaptuje sie do amigdaliny w róznym czasie. Mój ojciec nie odczuwał żadnych negatywnych skutków typu halucynacje , bóle zoładka czy zawroty głowy Co do odstepów czasowych to wychodziło ok 7 razy po 12 pestek czyli co 3 godziny. 7 razy bo rzeczywiście w nocy spał, więc czasami przespał 4 godziny, ale w przypadku raka prostaty kiedy gruczoł krokowy jest przerosniety to nie ma mowy o przespaniu spokojnie 8 godzin. Mój ojciec wstawał po 3-5 razy w nocy na siusianie , więc kiedy sie budził brał przygotowane wczesniej przeze mnie pestki. Ma 82 lata i mało swoich zebów:). więc mu te pestki kruszyłem na drobny proszek i zostawiałem na małych miseczkach na stoliku . Z tym, że musze zaznaczyć, że ojciec miał prawie cały czas czesty i luźny stolec co powodowało prawdopodobnie spadek elektrolitów, równiez spadek hemoglobiny (choc jak pokazywały wyniki żelaza miał pod dostatkiem) i teraz juz to wiem, że przyczyną tego były własnie pestki. Na pewno jesli chodzi o stolec bo od kilku tygodni podaje mu amigdaline czystą w tabletkach i te objawy ustały. Co do hemoglobiny to wypowiem sie w czwartek 8.01 bo wtedy robie kolejne badania kontrolne. Oczywiście doszły do tego produkty bogate w polifenole czyli na poczatku owoc granatu zamieniony później w sok z granatu – min 1 szklanka (250ml) dziennie, zielona herbata, szklanka soku pomidorowego, do tego kiwi jedno rano drugie wieczorem, pestki dyni po kilkanaście pestek trzy razy dziennie (to na przerost prostaty) no i zwiekszona dawka witaminy C. Ja kupowałem na allegro czysty kwas L-askorbinowy lewoskretny CZDA czyli czysty do analizy duzo lepiej przyswajana witamina C przez organizm ludzki niz te w tabletkach , które nawiasem mówiąc sa bardzo czesto wit C prawoskretną z której organizm ma niewielki pozytek i która moze powodowac rózne nieprzyjemne skutki uboczne przy dłuzszym zazywaniu. Mysle, że ok 1,5 grama dziennie bo rozpuszczałem w połowie szklanki wody lub herbaty pół płaskiej łyżeczki od herbaty. Warto zreszta poczytac na ten temat w necie bo witamina C ma ogromny wpływ na nasze zdrowie Ograniczyłem ilosc zjadanego miesa i jesli juz to ojciec jadł na obiad mięso drobiowe, ale np: zjadał ze trzy razy w tygodniu kanapke z wędliną na śniadanie i nie koniecznie z wedlina drobiową. Zdarzyło sie tez, że jadł np: parówki albo jakąś kiełbasę na gorąco. Oczywiscie zero kawy bo zakwasza organizm i zero alkoholu jakiegokolwiek Później zakupiłem mu kawe z grzybkiem reishi, który niweluje te własciwosci zakwaszajace. Za cukrem ojciec nigdy nie przepadał, więc nie było z tym problemu. Odkad pamietam nigdy nie słodził kawy i herbaty, nie ciagnęło go do ciasta a słodyczy w ogóle nie jadł. Z najnowszych badań naukowców wynika, że rak zywi sie głównie cukrem, wiec istotne jest żeby go nie dostarczac do organizmu. No i zwiekszona dawka NNKT omega 3 dlatego minimum 4 razy w tygodniu kanapka z wedzona makrelą, czasami śledzie w oleju No i kupuję w sklepie zielarskim olej lniany i ojciec bierze 3-5 łyżek stołowych dziennie. Wazne żeby ten olej był w ciemnej butelce i był przechowywany w lodówce. I nalezy sprawdzac czy omega 3 jest w duzo wiekszej ilosci niz omega 6 bo widziałem tez olej lniany, który ma odwrotne proporcje czyli duzo większa ilośc omega 6 od omega 3. I na koniec trzeba to wszystko jakos rozplanowac na cały dzień co by pacjent sie nie przezarł bo okazuje sie, że jest tego sporo :):). Jesli chodzi o żywnosc przetworzona to daje mu np: twarożek smakowy z pudełeczka, czasami jakąs sałatke rybną z puszki czy rybe z puszki. Tak, więc nie przestrzegam rygorystycznie nakazu całkowitego odrzucenia zywności przetworzonej, całkowitego odrzucenia mięsa czy nabiału (bo ojciec jada jajka, mleko, ser żółty), a mimo to PSA (marker prostaty) regularnie spada. W lutym 2014 był na poziomie 2400 i diagnoza lekarza -stan beznadziejny. Na poczatku grudnia 2014 juz tylko 18, a stan ojca jak najbardziej „nadziejny” i myslę, że teraz PSA bedzie jeszcze mniejsze.

          3. pepsieliot 7 stycznia 2015 o 11:44

            Wtrącę się tylko, że przepuszczam ten spam dla dobra sprawy, ale witamina C TiB w sklepie ThisisBio jest lewoskrętna, zawiera nturalną substancję powodującą że wchłania się systematycznie, a nie od razu, co powoduje po prostu wypłukanie dużej części witaminy C oraz zawiera Witamina C TiB dodatkowo prawie rownież drugie ty;le witaminy C z owoców, oczywiście omegę 3 polecam sprawdzoną TiB

      2. Maya 9 listopada 2014 o 22:03

        Zainteresuj się olejkiem z marihuany:
        http://zdrowiewnaturze.wordpress.com/2012/02/06/lecznicze-wlasciwosci-marihuany/

        Kącik Hani – Wyniki mojego leczenia:
        https://www.youtube.com/watch?v=r2LiQUUrurA

        No ale jak będzie chemia, to wg mnie raczej małe szanse na wyzdrowienie.

        Poza tym, jak widzę, sytuacja poważna, więc postarajcie się znaleźć lekarza – naturopatę, możesz też poszukać na yt filmów z drem Leonardem Coldwellem i posłuchać, co on ma do powiedzenia na temat nowotworów.

      3. Maya 9 listopada 2014 o 22:17

        Wyleczył raka marihuaną

        Zrozpaczony ojciec, którego syn cierpiał na zagrażający życiu guz mózgu wyjawił, że podał dziecku olej z konopii, aby złagodzić ból. I najwyraźniej przyczynił się do pełnego wyleczenia dziecka. Sprawę opisuje Daily Mail.

        Cash Hyde, znany jako Cashy, był w pełni zdrowym dzieckiem, gdy się urodził w czerwcu 2008 roku. Zachorował na krótko przed drugimi urodzinami. Początkowo błędnie zdiagnozowano u malucha gorączkę gruczołową, zanim jego rodzice Mike i Kalli, z Missoula w stanie Montana, otrzymali druzgocącą wiadomość – ich syn ma poważny guz mózgu.

        Chłopiec musiał przechodzić trudną chemioterapię, aby ograniczyć jego wzrost, który miał drastyczne skutki uboczne, m.in. zakażenie krwi. Po serii chemii w dużych dawkach, Cash był tak słaby, że nie mógł podnieść głowy i jeść żadnych stałych pokarmów przez 40 dni.

        Wówczas pan Hyde postanowił podjąć działania i spróbować leczniczej marihuany, aby pomóc swojemu młodemu synowi. Lekarze opiekujący się dzieckiem nie chciał nawet słyszeć o takiej opcji, ale Mike uzyskał upoważnienie gdzie indziej, a następnie potajemnie podawał ją dziecku.

        Hyde powiedział w rozmowie z KXLY News, że jego syn od razu poczuł się lepiej. Zasługę przypisał olejowi z konopii, który pomógł dziecku przejść przez chemię. Obecnie Cashy został uznany przez doktorów za w 100% zdrowego.

        Lecznicza marihuana jest legalna w niektórych stanach, w tym w Montanie, ale jej wykorzystywanie u dzieci jest źle postrzegane. Rząd federalny USA nie uznaje legalności stosowania leku z powodów medycznych i często spiera się z poszczególnymi stanami na tej płaszczyźnie.

        http://siecioholik.pl/?p=1758

        Dad Gives Son Medical Marijuana Battling Brain Cancer Hijacked Governments Criminalizing Healing?:

      4. Maya 10 listopada 2014 o 13:50

        I jeszcze jedno – kapsaicyna

        Leczenie raka!!! – KAPSYCYNA:
        http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/12/05/leczenie-raka-kapsycyna/

        Tutaj kobieta opowiada, jak papryczkami z twarożkiem i olejem lnianym wyleczyła guza piersi:
        https://www.youtube.com/watch?v=ygjPahkzUQI

        http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_kapsaicyna_leczy_raka.html

  39. Ryszard 11 listopada 2014 o 21:24

    najlepiej kupywać morele wczasie wysypu na targu i magazynować na zimę wyłuskując pestki ze świeżych owoców. podwójna korzyść.
    jemy tylko dwie pestki ziennie!!! Nie przesadzajcie z tymi pestkami. Systematyczne spożywanie 2 dziennie z powodzeniem wystarczy do leczenia. pomaga na pieprzyki!!!! Samoczynnie odpadaja i usychają sam tego doświadczam .

  40. Sandra 4 grudnia 2014 o 21:27

    Witam mam takie pytanie mój chłopak od 14 lat choruje na czerniaka złośliwego kończyny prawej z biodrem , swoją pierwszą operacje przeżył mając 19 lat lat i wtedy usunęli mu węzły chłonne zaczął chemioterapie mając 22 lata późnej były kolejne cykle ostatnią chemię miał 6 lat temu ale mimo to co 2-3 miesiące lądujemy na stole operacyjnym. czy po takim czasie(stosowania chemii) również zmniejsza się skuteczność witaminy b17?
    była bym bardzo wdzięczna za odpowiedź ponieważ od 3 dni bierze amigdaline i bardzo wiążemy z nią nadzieje,Bardzo dziękuje Sandra

    1. to sem ja 5 grudnia 2014 o 12:43

      Do Sandry, której chłopak choruje na czerniaka. Poczytaj tez w necie o reishi i kapsaicynie. Kapsaicyne juz nawet ktoś produkuje na sprzedaż równiez w kapsułkach Można samemu zrobić, ale co kto lubi. Ja w ciagu ostatnich kilku miesiecy ze względu na raka prostaty ojca przesiedziałem w necie chyba kilkaset godzin czytając o róznych naturalnych metodach leczenia raka. Wychodzi na to, że te naturalne leczenie pomaga na każdy rodzaj raka, ale …..pewnie zalezy to tez od organizmu pacjenta. Co do reishi to nie polecam tych tanich kapsułek bo….raczej nie sa to zarodniki tylko owocniki, a jak sie sama doczytasz zarodniki maja 75 razy większa moc odziaływania farmakologicznego na ludzki organizm. Ja kupuje puder reishi płace za 100 gram 200 zł, ale podaje go ojcu dopiero od trzech tygodni, a wyniki czyli głównie PSA beda miał po południu.

  41. aga 12 grudnia 2014 o 22:22

    Proszę o materiały do terapii pestkami morelowymi, jak to w ogóle zacząć? Jak dawkować itp? Muszę uratować moją mamę! Mój adres agakardas6@wp.pl Błagam!

  42. Dedee 17 grudnia 2014 o 17:54

    Czy orientujecie się czy dodawanie papryczek chilli do pasty dr Budwig zadziała równie korzystnie, leczniczo co czysty olej, w którym te papryczki leżakowały? Pepsieliot może coś Ci wiadomo w tym temacie? I jeśli efekt ten sam to w jakich proporcjach dodawać papryczki do d twarogu ? Dziękuję za wszelkie info, pozdrawiam serdecznie.

  43. bambo 18 grudnia 2014 o 19:01

    Ja wiem ze tato mój miał rak złośliwego w skali 9 na 10 i jadł po 40 pestek dziennie i różne inne rzeczy dodatkowo plus dieta już 4 lata i guz wielkości jaja znikł

    1. pepsieliot 18 grudnia 2014 o 19:46

      Bambo napisz co jeszcze robił

    2. B. 22 grudnia 2014 o 20:34

      Oj tak, poproszę, napisz coś więcej. W ciągu ilu dni doszedł do ilości 40sztuk dziennie ? Jakie dodatki stosował? Jaka dieta na niego akurat podziałała? Myślę, że wielu czytelników chętnie poczyta o jego doświadczeniach. Pozdrawiam!

  44. Alicja 21 grudnia 2014 o 10:58

    Same papryczki czy też pestki nie wyleczą raka. W dostepnej literaturze jest mowa o zmianie trybu życia a przedewszystkim nalezy zmienić sposób odżywiania, unikać wysoko przetworzonej żywności zawierającej różne składniki chemiczne.
    Terapia metaboliczna witaminą B17 materiały uzupełniające do książki G.E. Griffina Świat bez raka, Oficyna Wydawnicza 3,49 lub Terapia doktora Gersona -leczenieraka i innych chorób przewlwkłych.

  45. Piotr 2 stycznia 2015 o 01:21

    Aga
    proszę o przeslanie wszystkich wiadomości jak stosować te kuracje na e-mail piotratus1@tlen.pl dziękuje Piotr

  46. Ewa 3 stycznia 2015 o 23:26

    Kochani mam ogromny problem – u mojego męża nowotwór na nerce, 6 cm. Czekamy na termin operacji. Mąż przyjmuje suplementy oczyszczające organizm i chroniące zdrowe komórki (Vision), je pestki moreli gorzkie, stosuje zdrowsze odżywianie (więcej ryb, owoców, warzyw…).
    PYTANIE DO PEPSIELIOT I DO WAS KOCHANI: po jakim czasie, kurując się pestkami, można oczekiwać efektów zmniejszenia guza? Co jeszcze „dołożyć” żeby wzmocnić ewentualny efekt? Przed operacją mamy zamiar zbadać wielkość guza – gdyby malał…MOŻE UDAŁOBY SIĘ ZACHOWAĆ TĘ NERKĘ.
    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
    Ewa

    1. Niki 4 stycznia 2015 o 12:33

      ziele czystka (cistus incanus) do picia nawet 6 szkl. dziennie leczniczo przez minimum miesiąc, wszechstronne ma oddziaływanie lecznicze na org. i nie da się go podobno przedawkować, więc jeśli nie pomoże to na pewno nie zaszkodzi.
      A woda utleniona?
      Z pewnością sa rzeczy, których nie wolno w tej „chorobie”, lub w zaawansowanych jej stadiach, ale do nich chyba nie należy bieganie… lub inny wysiłek fizyczny, rozsądny, taki bez przetrenowania…? który ma za zadanie pobudzić do walki o zdrowie.

      1. Ewa 5 stycznia 2015 o 00:06

        Dziękuję Niki – ziele czystka wydaje mi się dobrym „wspomagaczem”. Jutro biegnę do apteki.
        Kochani co jeszcze na raka nerki.

        1. Niki 5 stycznia 2015 o 15:42

          Przypomniałam sobie jeszcze sprzed lat, jest taki preparat cortex betulae 2% betuleco (ok. 70zł/110 ml) killer wzmacniający system immuno, w szczegółowym opisie stosowania wewn. są i nowotwory i borelioza, i choroby wirusowe, przeszczepy i in. – tyle że zalecane 2-6 łyżeczek, na długo 1 op. nie wystarczy, ale czego się nie robi… nie namawiam, nie odradzam, w sumie betuleco może działac podobnie do tych supli oczyszczajacych, które mąż już przyjmuje, trzeba by konsultować każdy produkt czy nie będzie wchodzić w niepożądane reakcje z innymi.

          Bądź silna, Ewa! to dopiero wyzwanie.

    2. to sem ja 5 stycznia 2015 o 01:54

      Ewa spróbuj zamiast pestek moreli zakupic czystą amigdalinę tą z Meksyku z Cyto Pharmy. Tabletki mają po 500 mg. Przy zaawansowanym raku podaje się 6 tabletek dziennie oczywiscie w odstepach czasowych przez pierwsze trzy tygodnie. Potem dawke sie zmniejsza do 4 tabletek na dobe. Mozna tez zakupić amigdalinę w płynie czyli zastrzyki każdy po 10 ml (3g) i na poczatek zastosowac po dwa zastrzyki na dobe dozylnie. Ja u swojego ojca „zbiłem” raka prostaty pestkami, ale to trwało kilka miesiecy. Patrząc z perspektywy czasu to gdybym wtedy trafił na czysta amigdaline wolałbym taką niz pestki bo prawdopodobnie efekt leczniczy byłby duzo szybszy. Jesli bedziesz chciała zakupic tez zastrzyki to najpierw zorientuj sie czy bedzie miał je kto zrobić bo pielęgniarki boja sie bez zlecenia lekarza. Podaje numer telefonu do oficjalnego dystrybutora cyto pharmy 606441020. Ta pani zna sie na rzeczy i może tez cos doradzic. Koszt 100 tabletek po 500 mg to 350 zł plus koszta przesyłki. Zaczynasz od jednej dziennie i zwiekszasz o jedna każdego dnia. Pestki zawierają 8% amigdaliny w stosunku do wagi, więc trzebaby ich zjesc dosc duzo na początek (mój ojciec zjadał na dobe ok 85 przez pierwsze trzy miesiace) Tyle, że oprócz amigdaliny maja tez duzo błonnika i może to powodowac luźny i czesty stolec co z kolei może prowadzic do utraty elektrolitów sodu, chlorków i potasu, a to osłabia organizm i tak juz osłabiony oddziaływaniem raka. Mysle, że nerke uda sie uratować Trudno powiedziec po jakim czasie guz zmaleje i o ile, ale amigdalina NA PEWNO działa i zabija to świństwo, a ścislej mówiąc komórki rakowe niejako popełniaja samobójstwo dobierając sie do amigdaliny. Nie zastanawiaj się. Szkoda nerki i czasu. Odwagi zycze bo nie jest łatwo zrezygnowac z „usług” lekarza który może zaoferowac jedynie zabójczą dla pacjenta chemioterapię i usunięcie jakiejs częsci ciała i skierowac sie w strone tzw naturalnych metod leczenia. Skutecznych, ale….wie o tym tylko niejaki Poliszynel i grono jego znajomych 🙂

      1. Ewa 5 stycznia 2015 o 17:03

        Bardzo Ci dziękuję. Porozmawiam z mężem – obawiam się jednak, że takiej formy wit. B17 nie zaakceptuje. Dla niego b17 w ilości 30 pestek to kosmos. Jest zwolennikiem natury. Trudno mi było namówić go do suplementów. Spotkałam się również ze sposobem podawania B17 wraz z wywarem z liści papai. Podobno można wykorzystać również owoce.
        Czytałam o Twoim tacie na tym forum – bardzo się cieszę z efektów terapii. Gratuluję.

        1. pepsieliot 5 stycznia 2015 o 17:27

          Ewo kup gdzieś amigdalinę w postaci suplementy

          1. Ewa 5 stycznia 2015 o 21:48

            Myślisz o tabletkach?

      2. Ewa 8 stycznia 2015 o 00:39

        to se ja
        Twoje rady są bardzo cenne – dokładnie zapoznałam się ze sposobem leczenia Twojego taty. Myślę, że zmierzam w dobrym kierunku. Jeśli możesz rzucić okiem na „mój sposób” wspomagania męża byłabym wdzięczna. Proszę również o wskazówki – co Twoim zdaniem powinnam zmienić – czego jest zbyt mało…itp.
        Mój mąż codziennie przyjmuje:
        – pestki z moreli gorzkie – na razie około 20,
        – pestki dyni 80-100 g – dla odkwaszenia organizmu (rak zawsze rozwija się w kwaśnym ph),
        – antyoksydanty naturalne: papaja, kiwi, mango/pomarańcza, zielona herbata,
        – antyoksydanty w suplementach:ekstrakt z Miłorzębu japońskiego, ekstrakt z wytłoków winogron (2 x Antiox Vision), proszek z kory Czepoty puszystej- vilcacora (4 x Detox Vision – też oczyszcza organizm z toksyn) ponadto zawierają witaminy i mikroelementy,
        – menu codzienne: ryby, zero cukru i herbaty, warzywa (głównie zielone: sałaty/szpinak) oraz to na co ma ochotę mąż, ale ograniczam mięso,
        – witamina C w owocach i w suplemencie -130mg dziennie,
        – Nutrimax Vision x 3 – dobrze działa na układ moczowo-płciowy, oczyszcza i chroni (NASZ PASAŻER NA GAPĘ TO RAK NERKI),
        – Pax Vision x 2 – uspokaja.

        Wydaje mi się, że należałoby zwiększyć pestki i wit C. Myślałam o wyciskanych sokach n/p z pomarańczy – nie wiem czy to wystarczająca dawka. Zamierzam wprowadzić herbatę z papai oraz czystek.

        Obawiam się, że będziemy zmuszeni do usunięcia nerki. Najbardziej zależy nam na tym aby RAK nie rozprzestrzeniał się, aby nie dawał przerzutów – staramy się zabezpieczyć organizm.

        Ewa.

        1. to sem ja 21 stycznia 2015 o 18:40

          Musze wypowiedziec sie a propos czystej amigdaliny poniewaz okazuje sie, że same tabletki czy same zastrzyki z czystej amigdaliny nie daja żadnego efektu leczniczego!!! Przetestowałem na swoim ojcu zarówno tabletki (bierze je od ponad miesiaca) jak i serie 10 zastrzyków po 3 gramy dziennie. Zakupiłem tą amigdaline bo jak wczesniej pisałem ojciec po dużej ilosci pestek z moreli miał przykre skutki uboczne . I co sie okazało? Nic. Zadnego polepszenia wyników . Wrecz przeciwnie markery raka prostaty (PSA) skoczyły do góry i to znacznie. Dopiero przy ósmym zastrzyku grzebiąc z necie natrafiłem na klinike w Nowym Sączu leczącą amigdaliną. Zadzwoniłem i okazało sie, że czysta amigdalina MUSI byc podawana łacznie z nosnikami , które pozwolą jej wchłonąc sie do organizmu. Tymi nosnikami są kwas pangamowy popularnie zwany witaminą B15 i enzymy trzustkowe. Przy czym co do enzymów to powinny byc tej samej firmy która produkuje czystą amigdaine bo sa skonfigurowane pod kątem amigdaliny. Na rynku polskim zdaje sie funkcjonuje tylko amigdalina z Cyto Pharmy z Meksyku. Dystrybutorzy sprzedajacy specyfiki z tej firmy sa chyba słabo przeszkoleni bo kiedy kupowałem tabletki i zastrzyki nie zostałem w ogóle poinformowany, że cos poza B17 jest konieczne i niezbedne w terapii tą witamina. Jesli chodzi o pestki moreli to natura tak to sprytnie urządziła, że w nich jest zawarte wszystko co konieczne do tego żeby amigdalina wchłonęła sie do organizmu i oddziaływała leczniczo. Dla zainteresowanych kliniką w Nowym Sączu: wpiszcie w google „terapia amigdaliną” i jeden z pierwszych linków jaki sie pokaze to beda namiary na tą klinikę. Info ogólne jakie ja otrzymałem od nich: terapia trwa trzy tygodnie podczas tych 3 tygodni stosuje sie dawke uderzeniową amigdaliny w postaci zastrzyków 2 x po 3 gramy (10 ml) do tego oczywiście wszystko co jest potrzebne czyli równiez nosniki (B15 i enzymy trzustkowe). Daja również witaminę C 3 x po 1000 mg . Plus dieta , ale nie pytałem o szczegóły. Koszt tych trzech tygodni to 9000 PLN, a potem nastepne 2-4 miesiące w domu doustnie. Koszt 1100-1200 PLN miesięcznie w zależności od kursu dolara.

          1. to sem ja 26 stycznia 2015 o 18:37

            I jeszcze jedno. bo to tez bardzo wazne. Pewnie komentarze pisza nieliczni , ale tak sobie mysle, że duzo wiecej osób poszukuje informacji i szuka gdzie sie tylko da żeby pomóc sobie czy swoim bliskim Dlatego dodam jeszcze info o amigdalinie czystej. Jesli ktos zdecyduje sie zakupic takową to oprócz nosników, które pozwolą jej sie wchłonąć (o których pisałem wyzej) nalezy wiedziec, żeby te nosniki (głównie chodzi o enzymy trzustkowe) podawac miedzy posiłkami min. 2 godziny po posiłku. Jesli podamy je w trakcie posiłku lub krótko po nim to enzymy trzustkowe zostana spozytkowane na trawienie tego co własnie zjedlismy. Dystrybutorzy amigdaliny o tym nie informują. W ogóle mało chyba wiedza na temat terapii amigdaliną.

          2. Ewa 26 stycznia 2015 o 22:01

            Bardzo, bardzo Ci dziękuję. Za wszystko.
            Pozdrawiam Ewa

        2. to sem ja 21 stycznia 2015 o 19:22

          Ewo strasznie tego duzo.. Nie jestem specjaiistą w dziedzinie żywienia (i leczenia też nie). Jak większośc ludzi którzy dowiedzieli sie o raku u swoich bliskich lub u siebie zaczynałem prawie od zera. Prawie bo od wielu lat interesuje sie tzw. parapsychologią i może z tego powodu było mi łatwiej zacząć, poniewaz do tego worka z napisem parapsychologia wrzuca sie tez medycynę niekonwencjonalną. 11 miesięcy temu usłyszałem od urologa, że stan ojca jest beznadziejny i bez względu na to co on mu przepisze to ojciec i tak umrze (dosłownie tak mi powiedział w rozmowie w cztery oczy). I byc może dlatego dzisiaj mój ojciec zyje i ma sie co raz lepiej. Bo od razu wiedziałem, że nie mogę liczyc na medycyne akademicką. Tak naprawde to ojciec wyszedł z tego raka na poziom , który pozwala mu w miare normalnie funkcjonowac za pomoca amigdaliny zawartej w pestkach moreli. Oczywiście te dodatki w żywieniu o których pisałem w innym komentarzu tez swoje zrobiły i pomogły, ale mysle, że gdyby nie te pestki juz by go nie było na tym świecie. Jedyne co moge Ci doradzić to powinnas zwiększyc dawke witaminy C bo chory organizm potrzebuje jej mnóstwo nawet kilkadziesiat gram dziennie, ale nie w tabletkach z apteki. W drugim komentarzu napisałem jaka powinna byc ta witamina C. Ideałem byłaby wit C liposomalna , ale ….jest pierońsko droga. Poza tym ma właściwości odkawaszające. Moim zdaniem możecie spokojnie zwiększyc ilosc pestek moreli. Te bujdy o zatruciu cyjankiem mozna miedzy bajki włozyć. Mój ojciec zjadł tego ponad 9 kg w ciągu 10 miesięcy. i żyje i tak jak napisałem ma sie co raz lepiej. No i wydaje mi sie, że chyba za duzo podajesz mężowi pestek dyni (ale zauważ, że tylko mi sie wydaje:) ). Zainteresuj sie tez kapsaicyną. Jest podobno bardzio skuteczna w likwidowaniu komórek nowotworowych. W organiźmie ludzkim zachowuje sie jak inteligentna substancja wyszukuje te komórki i atakuje ich mitochondria czyli „centra energetyczne” zmuszając je do apoptozy. Zdrowych komórek nie rusza. Ja własnie zacząłem od trzech dni podawac ojcu kapsaicynę. na poczatek zakupiłem od kogos kto ogłasza sie w necie, że wytwarza ją na sprzedaż. Informacje znajdziesz na http://www.kapsaicyna.eu. Mozesz kupic sam macerat kapsaicyny bez pestek moreli (bo ten człowiek sprzedaje również pestki). Na dzisiaj koszt 1 litra z przesyłka to 110 zł. Ja jeszcze do tego litra maceratu dosypałem 20 gram zmielonej papryki chili zakupionej w sklepie. Jest pierońsko ostra, ale jak sie popija mlekiem lub smietanką (kapsaicyna rozpuszcza sie w tłuszczach) to nie ma problemu. Nigdy wodą bo kapsaicyna nie rozpuszcza sie w wodzie i uczucie palenia może rozejść sie po całym przełyku . Powinno sie zażywać 4-5 łyżeczek maceratu kapsaicyny od herbaty dziennie. Pewnie jakies efekty bedą widoczne w postaci wyników za jakis miesiąc to napisze czy ta kapsaicyna skutkuje. Chociaż trudno bedzie stwierdzic co działa lepiej bo równolegle podaje ojcu czysta amigdalinę 3x po 500 mg (teraz juz z nośnikami). w nocy kiedy ojciec wstaje na sikanie bierze przygotowane sproszkowane pestki (ok 15 sztuk).

      3. B. 8 stycznia 2015 o 19:17

        Dziękuję za obszerne, szczegółowe opisy postępowania z chorobą Twojego taty i za szczegółowy rozpis dawkowania, bo to faktycznie spora ilość pestek na dzień suma sumarum.. Jestem przed badaniami jeszcze i spr.czy gdzieś się to cholerstwo nie rozlazło, i nie ukrywam, że panikuję, że co wtedy,,czy wtedy jest szansa, że dieta, alternatywne leczenie, że cokolwiek pomoże. Słyszałam też coś o metodzie z wodą, sodą oczyszczoną, miodem i cytryną bodajże, coś Tobie wiadomo w tym temacie też?

  47. Aśka 4 stycznia 2015 o 23:29

    Witajcie wszyscy, mój tato w maju 2014 dostał diagnozę rak trzonu języka złośliwy. Przeszedł dwie chemie, które zniósł bardzo dobrze, operację wycięcia 1/3 języka, części podniebienia, obydwa węzły chłonne, migdał – ogólnie bardzo ciężki zabieg – 8 godzin go operowano. Teraz bierze naświetlania, musiał przerwać ponieważ złapał anginę i znów aż 30 razy. Jego stan zdrowia widzę, że się pogarsza, nie wspomnę o emocjach jakie nim szarpią. Z dnia na dzień gorzej z nim. Napiszcie proszę czy są jakieś środki, które po chemii i radioterapii pomagają ludziom z rakiem???? Czuję się bezradna :((( Proszę kto może o przesłanie materiałów dotyczących pestek i kapsaicyny na maila. karnityna@poczta.fm mam kłopot bo tata ledwo je – ma kłopoty z połykaniem więc pestek nie jest w stanie pogryść, czy są jakieś inne formy? Dziekuję z góry wszystkim którzy się odezwą, pozdrawiam Aśka

    1. aneta 16 lutego 2015 o 13:34

      pestki rozgniata się w moździerzu i warto stosować olej lniany z serem białym odbuduje organizm mojej mamie pomogło i to bardzo

  48. Ewa 10 stycznia 2015 o 22:36

    POMOCY !!!
    Już nic nie wiem – jak postępować podczas choroby nowotworowej. RAK ŻYWI SIĘ CUKREM – tak wynika z przeprowadzonych badań. Myślałam, że fruktoza zawarta w owocach jest bezpieczna. Poza tym wybrane owoce to bomba przeciwutleniaczy i witamin.
    Dziś przeczytałam artykuły z których jasno wynika, że w/w fruktoza również żywi raka.
    Faszeruję męża owocami i jestem w szoku.
    Uświadomcie mnie, proszę.
    Ewa

    1. pepsieliot 11 stycznia 2015 o 09:37

      Ewo fruktoza fruktozie nie równa. Podawanie owoców w całości z błonnikiem to nie jest to samo co syrop kukurydziany, czy z agawy.W terapii Gersona co godzinę podaje się sok z marchwi i jabłek, który to sok zawiera fruktozę, a jest to kuracja przeciw rakowa. Oczywiście ,że bezpieczniej jest podawać dietę roślinną z przewagą warzyw krzyżowych nad owocami, ale nie jest to ostateczną prawdą. Bo gdy czytasz że rak żywi się cukrem, w tym fruktozą, to czytasz też, że rak nienawidzi białka, a dieta wysoko białkowa jest rakotwórcza.Niech mąż je owoce i warzywa krzyżowe, świetne są zielone szejki z bananami i jarmużem, zawierają masę antyrakowych substancji oraz są wysoko potasowe. Te brązowe kropeczki na bananach oznaczają że w bananie jest substancja antyrakowa. Głowa do góry, dobrze robisz

      1. Ewa 11 stycznia 2015 o 13:33

        Wielkie dzięki. Uspokoiłam się trochę.
        Ewa

  49. Maria 19 stycznia 2015 o 18:39

    Pepsieliot, bardzo proszę o wskazówki dawkowania pestek moreli na mój adres email . Będę zobowiązana.. Marija

    1. pepsieliot 19 stycznia 2015 o 19:33

      Mario ja nie mogę Ci tego poradzić, w komentarzach pod wpisem przeczytasz o sytuacjach kiedy ludzie w konkretnych chorobach radzili sobie pestkami. Jezeli z jakiegoś powodu nie chcesz tego czytać musisz sama na własną rękę, próbować zacząć je jeść i sprawdzać czy je w miarę dobrze znosisz, a odniść się do artykułu, gdyż to są ogólnie dostępne w sieci informacje, życżę zdrowia

      1. pepsieliot 19 stycznia 2015 o 19:36

        Ojciec jednego z moich czytelników na zaawansowanego raka prostaty przyjmował aż 85 dziennie, w porcjach podzielonych i prawie już wyszedł z tego. Napisz może o jaki rodzaj choroby chodzi, to więcej uzyskasz ewentualnych porad

  50. Maria 26 stycznia 2015 o 09:56

    Guz piersi u mojej mamy z przerzutem do węzłów. Przeczytałam od razu wszystkie komenty, ale tak różne są te wpisy, że postanowiłam zapytać – jedna osoba 85 dziennie, inna zaś 6 sztuk. Nie wiem którą z opcji uznać za słuszną. My jesteśmy na początku drogi, zabieg i leczenie dopiero przed nami.. Czy nadciśnienie, cukrzyca lub kłopoty z nerkami mogą dyskwalifikować u nas przyjmowanie amigdaliny?

    1. pepsieliot 26 stycznia 2015 o 12:06

      myślę, że nie, tylko indywidualna reakcja, ale w przypadku raka piersi najbardziej skierowałabym się w stronę d-limonenu http://www.pepsieliot.com/badz-kreatywna-pij-lemoniade-z-limonenem-i-masz-raka-piersi-z-glowy/ i do liposomalu C http://www.pepsieliot.com/jak-dziala-unikalny-system-biodostepnosci-liposomalu-c/ , na blogu znajdziesz więcej artykułów, o witaminie C i kuracjach antynowotworowych.

      Niezadługo ma też ruszyć na mojej stronie cała kuracja dr. Ratha.Będzie doradzał lekarz od medycyny komórkowej, oraz będzie cała linia suplementów z Instytutu dr. Ratha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *