logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
64 216 956
280 online
28 210 VIPy
Reklama
    

TU SIĘ ODBYWA ODCHUDZANIE ŻONY ZA POMOCĄ SUPER SPALACZA TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Czy warto akceptować duże ego, bo to przyciągnie sukces?

    Czyli poplątanie z pomyleniem w matrixie duchowym.

    Koment:

    Jak to jest z przebudzonymi, jakich ludzi oni spotykają na swojej drodze skoro zawsze spotykamy odbicia? Nie jest to aby zupełnie samotna ścieżka? A jak to w ogóle jest, to ludzie spotykają nas czy my ludzi? Jak to jest z wchodzeniem do autobusów czy sal kinowych? Jak duże trzeba mieć ego żeby stwierdzić że mam powołanie do dzielenia się tym o czym mówi Osho? Ale to przecież i tak jest we mnie więc każdemu kto mi się nawinie chcę to uświadamiać. Tak, dotarłam do tego, że moja osobowość to wielkie ego. Uwielbia mówić ludziom co zrobić by żyło im się lepiej.

    Zdemaskowałam je, ale zaakceptowałam, że to w matriksie wielkie ego jest przydatne.

    A co z małym ego, to nie jest tylko stłumione duże ego, więc jakie ego mają przebudzeni skoro piszą książki i robią wykłady o braku ego?

    Tak. Ego mnie miażdży swoją ciekawością.

    I jak to jest z sukcesami życiowymi tu na tym polu, warto akceptować duże ego, jeśli wysokie przyciąga wysokie, to jak mogę przyciągać wysokie mając duże ego? Jeśli przyciągnęłam sobie pracę, którą chciałam to faktycznie wysokie wibracje, czy duże ego? Niby wiem, a nic nie wiem. Jedyne co wiem, że ten wystrzał pytań to ego, nie ja.


    TU ZNAJDZIESZ sproszkowany, w 100% organiczny BROKUŁ
    This is BIO 
    pełen bogactwa sulforafanu

    Dzięki za komenta.

    A po co Ty Arleta musisz to wiedzieć?

    Tak naprawdę wszystkie pytania są yyy … głupie i takie same są też odpowiedzi.

    Popełniłaś też błędy sofistyczne. Duże ego, to nie są wysokie wibracje. Ten błąd w założeniu pociąga za sobą pozornie logiczny wywód, jednak całkowicie nieprawdziwy. Czysta definicja kazuizmu, czy sofizmu.

    Identyfikowanie się z własnym ego, to zawsze niskie wibracje.

    Jednak świadomość posiadania ego, akceptacja tego, czym się dysponuje, jakiego typu osobowością jesteś (czy z małym, czy z dużym ego) jest bardzo pomocne przy przebudzeniu. Duże ego trudno przeoczyć, za to bywa pomocne, gdy wie się z czym mamy do czynienia. Moje ogromne ego (z którym niestety identyfikowałam się przez dziesiątki lat, a wystarczyło się z niego cieszyć i korzystać w odpowiednim momencie) sprawiało, że wszelkie przeciwności losu, silną nerwicę lękową, utrudniającą życie na świeczniku panikę, i wiele innych zawirowań zawsze przekuwałam na coś dobrego.

    Gdyby nie koszmarny lęk pewnie nigdy nie doznałabym przebudzenia na tak długo. Pomimo tego, że wtedy nie potrafiłam owego stanu przebudzenia (całkowitego zniknięcia ego i myślenia za pomocą świadomości) do niczego zakwalifikować, za wyjątkiem jakiegoś ześwirowania. Teraz, gdy dotarłam do własnej świadomości, ruszyłam ku przebudzeniu, już wiem dokładnie co mi się kiedyś przydarzyło. Duże ego pomaga w osiągnięciu sukcesu w matrixie nawet na totalnej nieświadomce. Jesteś przekonana, że Ci się uda, i Ci się udaje, bo tak działa zasada rezonansu. Bywa, że duże ego sprzyja przedsiębiorczości, konsekwencji trwania w drodze. Nie miotasz się, bo ufasz sobie, a raczej swojej fałszywej sobie, czyli ego.

    małe ego?

    Że przytoczę kolejny raz historię człowieka, który z powodu małego ego, obciął sobie ucho. Pomimo tego, że jego genialna twórczość była ze wszech miar uduchowiona, związana z czystą świadomością, jego osobowość (z bardzo małym ego, niewiarą w siebie, brakiem miłości do samego siebie) sprawiała, że żył w biedzie, a nawet w nędzy. Oczywiście mówię o Wincentym Van Goghu.

    Małe ego potrafi też płatać figle, zadręcza wszystkich wokół swoją małością, nudzi, że takie jest małe, podszywa się pod brak ego (szczególnie na polu duchowości). Generalnie też wpuszcza w maliny.

    Ego jest duże lub małe, tylko jak się na niego patrzy przez pryzmat ego. Tak naprawdę to jest program nałożony na umysł, którego możemy używać, jak pomocnego narzędzia do robienia wyliczeń, wypełniania PITu, czy pisania książki. Chociaż, gdy książka wciągnie Cię, zaczynasz pisać duszą. Dusza nie potrzebuje rozumu, żeby się wyrażać. Książki pisane duszą, podobnie jak taniec, balet, każda twórczość, w tym historyczne odkrycia, typu E= mC2 powstają nagle i nie pochodzą z oprogramowania umysłu. Zwykle mimowolnie aspirują  do arcydzieł.

    Pytania są częścią umysłu, one odżywiają umysł, czyli ego, a to właśnie trzeba porzucić. Gdy teraz zdziwisz się dlaczego wciąż odpowiadam na pytania, odpowiem Ci szczerze, że wciąż nie porzuciłam swojego umysłu w znaczeniu ego.

    duże ego

    A te odpowiedzi, które udało mi się napisać prosto z mojego prawdziwego ja, one nie są odpowiedziami, nie karmią Twojego umysłu, a wręcz przeciwnie, miażdżą go maczugą. Ludzie nie lubią moich odpowiedzi jako głosu intuicji, czyli z duszy.  O wiele bardziej wolą, gdy odpowiadam z ego. Bo ego mam mega podkręcone, a świadomość mamy wszyscy wspólną, piękną, normalną, jak drzewo. Koń jaki jest każdy widzi, nie ma po co o nim pisać:)

    Tak naprawdę każde pytanie jest szukaniem pokarmu, a odpowiedź jest tym pokarmem. Ego nałożyło taki program na umysł, że uwielbia on wciąż gromadzić wiedzę. Ego podsyca też Twój niepokój, że może tego nie wiesz i zostaniesz słabo oceniona. Kolejne kursy, doskonalenia zawodowe, to wszystko ego uwielbia. I nigdy nie ma dość, dzięki czemu Brian Tracy, czy Kijosaki, a nawet ja, zawsze mamy pełne ręce roboty. Ego uwielbia zagadki, łamigłówki, krzyżówki, wymyślanie bomby atomowej. Każdemu według jego możliwości.

    Umysł może pytać bez końca, gromadzić odpowiedzi i zdobywać wiedzę. A im więcej ma wiedzy, tym trudniej go porzucić. Ego wie co robi.

    Po ilu bieganiach przestanę się bać?
    Po jakim czasie pisania bloga zacznę zarabiać?
    Ile czasu mam akceptować ignorancję głupka, aż zacznę go kochać?
    A jak to w ogóle jest, to ludzie spotykają nas czy my ludzi?

    Nie obrażaj się proszę, ale takie pytania nieustannie zadaje ego. Niby to napisałaś, ale jednak nadal chcesz wiedzieć. Ego wie, że po tygodniu brania dedykowanego antybiotyku giną bakterie w ciele. Kij z tym, że zaczyna się grzybica, którą trzymała w ryzach dobra flora jelitowa. Bieganie nie działa jak antybiotyk, bieganie jest lekarstwem ułatwiającym dotarcie do siebie samego, do własnego istnienia, do Buddy w sobie, czyli do świadomości.

    Gdybyś zapytała ciała, czy chce zjeść pączka, odpowiedziałoby Ci, że nie, że prosi o nieprzetworzony pokarm pełen witamin i minerałów. Jednak Ty nie pytasz ciała, tylko pytasz swojego umysłu, a on już potrafi tak wszystko przekabacić, że zjesz pączka. Do tego za chwilę będzie Ci to wyrzucał. Będziesz miała wyrzuty sumienia. Tak żyjesz, gdy słuchasz swojego ego. W nieustającej rozterce.

    Pułapki duchowego rozwoju, czyli jak ego przebiera się za wróbelka?

    W duchowym rozwoju prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w rzeczach, które są diametralnie przeciwne, ale wyglądają bardzo podobnie. Prawdziwy problem nie dotyczy rzeczy, które już na pierwszy rzut gałki wyglądają na przeciwieństwa, ale tych, które wydają się spoko, ale po prawdzie są dokładnie po drugiej stronie.

    Skumałaś w końcu, że masz ego, i że to ego robi z Tobą co chce. Ocenia, podjudza, jest wiecznie niezadowolone, podkreśla nieustannie Twoją wartość, albo małość, mówi Ci o Twojej wyjątkowości nawet w temacie małości, innym razem mówi, że nie mogłaś inaczej, musiałaś tak postąpić, jednym słowem widzisz czarno na białym, że masz ego.

    Że z powodu ego wpadasz w różne emocje. Że jesteś wewnętrznie rozemocjonowana, a często (najczęściej) wystraszona, zła, czy zamartwiająca się o byle co. Masz więc gadającego trolla w głowie, który nie milknie nawet na chwilę. A tu znienacka nadchodzi duchowość.

    Teraz myślisz o przebudzeniu. Jak to zrobić? Jak zrobić, żeby ego zamilkło?

    Zaczynasz usuwać się w cień. To oczywiście pierwsza pułapka duchowa.

    Myślisz, że ego znika, a ono tylko maleje, bo chce się podlizać. Udaje, że go prawie nie ma. To ogromna zmyłka. Duże ego wszyscy widzą, z daleka go słychać, widać i czuć. Małe ego, przyczajone udaje, że go nie ma. Zamieniasz się w człowieka pokornego i mówisz do siebie: nie ma mnie, nie jestem ego, usunęłam się w cień.

    Ale kto to mówi?

    Przecież to Ziuta gada innym głosem.

    Przeciwieństwem ego jest Twoja jaźń. Gdy znika ego, pojawia się świadomość, która nie mówi, że jest, po prostu stajesz się skąpana w energii boskości. Jesteś buddą, Jezusem, kimkolwiek, ale ego nie ma, więc nic nie mówi w Twojej głowie. Po prostu sie dzieje sie. Jest. Jesteś i to wszystko. I to jest niesamowicie radosne, optymistyczne, kreatorskie, lekkie, czyli rozwojowe.

    A wracając do przebudzonych.

    Puść to, wejdź na drogę do przebudzenia. Wszystko Ci się wyjaśni samo.

    love, love

     

    (Visited 4 417 times, 1 visits today)
    Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. ewka.lo 5 lutego 2018 o 21:59

      Niesamowite,że piszesz w kółko o tym samym kolejny tekst,jak matka wałkująca temat po raz enty:-)

    2. Pani Jeżowa 5 lutego 2018 o 22:17

      niby teoretycznie rozumiem co piszesz ale praktycznie to niby co mam robić? przecież nie położę się na glebie i nie będę czekała aż mnie mech porośnie, mam się ogarnąć? jak? jakiś sukces by mi się przydał, co zrobić żeby się chciało? może jednak poleżeć? a może i tak wszystko jest bez sensu? mnie tu wcale nie ma

      1. Pepsi Eliot 5 lutego 2018 o 23:47

        napisałam co robić, zasada pierwsza, przestać nudzić

    3. IJK 5 lutego 2018 o 22:26

      No i właśnie. Jestem. Po prostu. Różne sprawy bywają i mijają, a ja po prostu jestem. Jak mnie coś wytrąci z równowagi, nerwy poniosą i się na tym skupię, to dłużej wracam do równowagi, a w końcu i tak się uśmiecham pod nosem i z powrotem jestem. I fajnie mi z tym. A o oświeceniu to ja nic nie wiem i nie muszę. Ja i tak jestem, i tak mi z tym dobrze.

    4. Keyt 5 lutego 2018 o 23:46

      Dziękuję. Ja dobrze wiem, że to ego, bo nie napisałabym tego wszystkiego. Tak, to że wiem, to też pisze ego. Kurcze, przyswoiłam sobie zaplecze teoretyczne i zaczęłam doświadczać. Sobie idę. Póki co dotarłam do spójności na poziomie egotycznym. Że to moje duże ego jest owszem, przydatne, ale mąci tak samo.
      Jednak, jestem ogromnie wdzięczna za wszystko co mi się przydarza. Coś tam we mnie już z tej świadomości przemawia. Prawda jest taka, że ja dobrze wiem co jest sprawcą moich upadków, ale wiem, że to jest moje doświadczenie i dzięki temu wzrastam. Jakbym dotarła do tego, że bliżej mi do dużego ego przed Twoim blogiem i zapoznaniem się z pojęciem duchowości to kto wie gdzie to ego by mnie zaprowadziło. Wszystko jest po coś. Nawet jeśli teraz nawija ego, tylko, to ja to akceptuję. Wiem, że dopóki będę w szponach ego to będę przyciągać równie niskie wibracje. Ale przyciągam teraz tak skrajne przypadki, tak negatywne na pozór i pozytywne, ale kij z tym. Wszystko jest mega wazne. Pomaga zrozumiec. Eh, oceny, etykietki. Dosyć mam tego. I tak, z komentarzy pewnie mogę brzmieć egotycznie, ale widzę, że moje doświadczenia nie da tylko takie. Że ja to wręcz powinnam zacząć porzucać ego. Ale niewazne.
      Dziękuję. Z serca. Albo i ego. Mniejsza. Kocham <3

      1. Keyt 5 lutego 2018 o 23:58

        Ok, z ego nie można kochać. Tak prawdziwie. Ale kto mi odbierze moja miłość jako prawdziwa skoro mogę tylko pisać. Taka rozboeżność we mnie, że hej. Ego z jakąś tam świadomością. Ale ja się naprawdę wszystkim bardzo cieszę <3

      2. kama 6 lutego 2018 o 23:11

        Moji na yt ❤
        polecam obejrzeć filmy o ego i wszystkie 😊

    5. 69smerfeta69 6 lutego 2018 o 00:24

      Powinnam spać, ale nie mogę…mam masę problemów w koło siebie i w sobie, ale dzięki Tobie Pepsi widzę światełko w tunelu i się pomalutku i to bardzo…ale zmieniam , dzięki Tobie zmieniły się moje relacje w związku na duży plus! W tematach zdrowotnych się jeszcze bardzo gubie…upadam i wstaję i tak w kółko, ale coraz częściej mam spokój ducha i łatwiej to znoszę ☺
      Przedstawiam Ci moje ego – żandarma Helgę, która jest okropnie przemądrzała, upierdliwa i marudna. Trochę ją stopuję, ale jeszcze ma wiele do powiedzenia w moim życiu… 😉
      Ściskam Cię mocno i dziękuję za wszystko co wynoszę z tego bloga 💖

      1. Pepsi Eliot 6 lutego 2018 o 08:31

        <3

    6. Piotr 6 lutego 2018 o 04:29

      Podobno jest jedna wspólna świadomośc tutaj na Ziemi.

      1. Pepsi Eliot 6 lutego 2018 o 08:31

        w całym wszechświecie jest jedna i nic więcej nie ma. Materia to zagęszczona energia, też ze źródła tego samego.

    7. Kate 6 lutego 2018 o 07:51

      Pepsi ale to jeśli postanawiam sie uczyć,isć na kurs poszerzający zakres moich usług to źle?
      Nie rozumiem 🙁

      1. Pepsi Eliot 6 lutego 2018 o 08:27

        nie źle, bardzo dobrze, tylko rób to świadomie, z jakiego powodu to się dzieje.

    8. Kate 6 lutego 2018 o 09:11

      Aaa kapuje! Żeby nie pompować ego! :*

    9. freakout 6 lutego 2018 o 18:39

      zostawię tutaj ciekawy cytat 😉

      „There are some teachings that suggest we should ‚transcend our ego’, or undertake an ego death. This is misguided and unhelpful. It’s also literally impossible whilst we’re a living human being.

      The ego is simply a mechanism that filters our individual snapshot of interconnected awareness to manifest the version that we experience of ourselves.

      It’s an ally, not the enemy.

      What we should be doing is empowering and enlightening it, not pretending that it can transcend itself. If we believe that we should ‚overcome the ego’, then we’ve utilized our ego to form a judgment that is illogical, because without it there’s no context to believe anything in.

      In its most pure form, a judgment is simply an assessment and conclusion. Therefore, there’s nothing inherently good or bad about judging; we have the power to determine if our conclusions are realistic and healthy, or the opposite.”

      1. Pepsi Eliot 6 lutego 2018 o 19:11

        To nieprawda, tak twierdzą śpiący. Każdy oświecony traci ego, oczywiście nie na zawsze. Potrafi go używać wtedy kiedy chce, jak prowadzi rozmowę. Byłam 2 razy przebudzona, oczywiście że jest to możliwe. Trzeba ruszyć ze skrzyżowania i zacząć się budzić. Dość mam już tekstów śpiących, bo sama spałam dziesiątki lat. Nie interesuje mnie to, co ludzie mówią przez sen. Dlatego czytam Tolle, czy De Mello.

        1. freakout 7 lutego 2018 o 01:02

          ale ego to nie jest oddzielny byt jak np. nielubiana koleżanka której możesz pozbyć się od tak – to jest część naszego umysłu, trybik który czasami potrafi zdominować nasze decyzje, zachowania lub myślenie 🙂 to tak jakbyś chciała powiedzieć że poczucie Twojej tożsamości jest teraz inne niż kiedy miałaś 12 lat – nadal jesteś tą samą Pepsi i nic się w tym aspekcie nie zmieniło (piszę tu tylko o poczuciu wewnętrznego „ja”) 😉 z wiekiem zmienia się mnóstwo rzeczy – przyzwyczajenia, cechy charakteru, potrzeby czy np. wierzenia, ale sposób „poczucia siebie” nigdy, dlatego wiele tych niby przebudzonych traktuje ego jak jakąś rzecz – „muszę się go jakoś pozbyć i już” i wkręcają się w kolejny matrix w którym ego walczy z samym sobą 🙂 i między innymi właśnie dlatego potrzebowałaś obudzić się po raz trzeci…

          1. Pepsi Eliot 7 lutego 2018 o 08:45

            Mylisz pojęcia. Ego to są nasze myśli, to to, co cały czas gada w głowie, programy nałożone na umysł i ego zmienia się, co innego go wkurza teraz, a co innego w dzieciństwie, jedni mają takie programy, a inni inne, raz zazdrości temu, a raz temu, ego ciągle się zmienia, wiecznie jest niezadowolone, nawet w raju ma wolty. Ego jest śmiertelne i nie istnieje w teraz. Jest zawsze w przeszłości, albo w przyszłości. W teraz ego nie ma, więc ego staje na głowie żebyś nie była w teraz. Natomiast Twoja świadomość, to coś z czym kontaktujesz się gdy znikają emocje, czyli gdy znika ego, jest zawsze ta sama, niezmienna, nieśmiertelna. Jednak świadomość wzrasta i nie ma cofania się. Nie będziesz już nigdy drzewem, nie będziesz świadomością zwierzęcia. Chociaż cała świadomomośc Wszechświata pochodzi z jednego źródła.

            1. freakout 7 lutego 2018 o 13:24

              szanuję, ale nie zgadzam się z Twoją wypowiedzią z jednego prostego powodu – ego jest czymś co umożliwia nam zidentyfikowanie siebie w tej rzeczywistości i co pozwala nam iść do przodu, nawet w rozwoju duchowym 🙂 gdyby dało się je unieszkodliwić oznaczałoby to zatracenie kontaktu z rzeczywistością – zupełnie tak jak dzieje się to z osobami które np. zostały pozbawione duszy przez jakieś traumatyczne wydarzenie 🙂 ego możesz uciszyć, nauczyć je normalnego zachowania, ale nigdy pozbyć, bo to równałoby się z brakiem możliwości nadania jakiejkolwiek formy Twojemu życiu 🙂 tyle…

            2. Pepsi Eliot 7 lutego 2018 o 14:48

              szanuje, ale kompletnie nei zgadzam się z Twoją wypowiedzią, po prostu nie wiesz jak jest bez ego, a ja wiem.

          2. Gabi Orchita 7 lutego 2018 o 15:48

            Yyyyy… Traumatyczne przeżycia mogą nas odgrodzić od siebie samych, tzw duszy ale nie są w stanie jej odebrać..??..??..

            1. freakout 7 lutego 2018 o 22:08

              trauma jest w stanie pozbawić nas duszy – w takiej sytuacji śmierć następuje w ciągu 3 dni 😉 objawem tego jest uczucie bycia zupełnie nieobecnym, zapominanie ostatnio wypowiedzianych słów, brak umiejętności łączenia dat z wydarzeniami w swoim życiu, melancholia i tak dalej 🙂

    10. Gabi Orchita 7 lutego 2018 o 15:31

      Pepsi co dzieje się z naszą jaźnią gdy jesteśmy w intensywnej mgle jaką jest demencja, Alzheimer? Od 10 lat opiekuję się ludźmi w domu starców. Zauważyłam następującą prawidłowość, Ci którzy niedomagają fizycznie mają lepszą kondycję mentalną zaś Ci z demencją hasają jak króliczki (wraz z postępem choroby, znika też mobilność) ale ja w sumie nie o tym. Patrzę w te oczy, które wyrażają notoryczny strach, nie wiedzą gdzie są, ich pamięć zatrzymała się we wczesnym dzieciństwie (o ile w ogóle gdzieś osiadła), 90-letnie babunie wyczekujące przy oknie nadejścia ukochanej mamy lub taty (patrz:rodzic – bezpieczeństwo), osoby które tracą możliwość komunikacji, jakiejkolwiek samodzielności. Pamiętam kobietę, Marion która na przestrzeni lat zapomniała jak się je, myje, otwiera drzwi zanim się spróbuje przez nie wejść, trza było jej asystować we wszystkim. Razu pewnego posadziłam ja przy fortepianie, bez żadnych oczekiwań. I proszę Cię Pepsi, ta sama babuleńka zaczęła tak pięknie grać że coś się we mnie otworzyło. Nie patrzeć na chora osobe przez pryzmat jej choroby.
      Czy zdemencjowane istoty ludzkie mają jeszcze ego? Wydaje mi się że tak ale takie dziecięce… czy mogą być skąpani w byciu tu i teraz i akceptacji?
      Uważam że Alzheimer i wszystkie jego odmiany są gorsze od raka. Majac raka masz szansę pojednać się że światem, gdy zwijasz się z bólu możesz to wyrazić. Ci z demencją żyją w strachu bez wiedzy że to tylko przejściowy etap i wszystko się dobrze skończy z nadejściem śmierci. Sa więźniami w swojej głowie, coś jak my wszyscy gdy rządzi nami ego ale bez możliwości ockniecia są.
      Nawe gdy zdemencjowane istoty ludzkie boli ciało nie potrafią tego wypowiedzieć ale jest szereg narzędzi które pozwala opiekującym zidentyfikować fakt, że „coś boli”.
      Ciekawostka, pies przyjaciółki został zdiagnozowany z demencją… Piesek był karmiony resztkami że stołu. Ale to ja jestem szalona zwolenniczką teorii spiskowych 😉

      1. Pepsi Eliot 7 lutego 2018 o 16:12

        Demencja, alzheimer to są choroby duszące emocje, ale nie znaczy to, że ci ludzie są w teraz. Świadomość w teraz nie miałaby strachu w oczach. To są choroby matrixu i wynikają z głębokiego snu. Ci ludzie są chorzy psychicznie i to jest problem, aby w tym wcieleniu się przebudzić.Ale miliony ludzi na świecie śpi w zdrowiu, czy w innych chorobach. Po prostu. Jednak wszystko jest po coś.

      2. grzegorzadam 8 lutego 2018 o 13:27

        Czy ktoś tym biednym ludziom robił kiedykolwiek badania pierwiastkowe?
        Zamiast faszerowania chemią z fluorem?

        1. Gabi Orchita 8 lutego 2018 o 15:02

          Mówimy o mentalności miejsca gdzie co roku ładuje się szczepionki przeciw grypie a np. Staff który nie chce ich przyjąć jest napiętnowany. Gdzie starszym ludziom ładuje się statyny jak drażetki, nie przykłada wagi do jedzenia (jajecznica z mikrofali, frytki z kiełbaską na kolację 😉
          Ale proszę rozwiń temat, badania pierwiastkowe ?

          1. grzegorzadam 8 lutego 2018 o 18:54

            Pierwiastkowe np. włosa, innych elementów organizmu na stężenia metali i trucizn.

            Tak, to są elementy eutanazji.
            Przy takich zabiegach ”leczniczych” poziomy rtęci, glinu, fluoru muszą być alarmistyczne.
            Autyzm = Alzheimer.

            Wielu można by pomóc chelatując te toksyny, są lekarze, którzy stosują to z powodzeniem.
            U nas Czerniak i inni.

    11. Jakub 7 lutego 2018 o 20:07

      Oj Pepsi… ja rozumiem tu i teraz, że to jest oświecenie, że znika ego, ale jak żyć w tym cholernym teatrze, wszędzie widzę tylko maski, jakieś stosowne zasady i reguły, jak się zachować w towarzystwie, to wypada, tego nie wypada, mężczyzna z mężczyzną wita się przez podanie ręki( a ja tego nie lubię, brakuje mi trochę tej męskości), do tego nie wolno na ty, bo to jest ”twój pan/pani”, z szefem trzeba się liczyć, nakładać okropnie przesadzoną maskę idealnego pracownika, a przy kolegach inną, wszędzie durna celebra, ceremoniały i dyrdymały itp.

      Wokoło same podziały, granice i mury. Ten kibicuje temu zespołowi, a ten innemu, ukrainiec to imigrant, inny, ”rusek”, a my to dumni polacy, obywatele, podwładni, jesteśmy mega, bo była bezsensowna walka, która pochłonęła tyle istnień, aaale to była walka ”w słusznej sprawie”, o ojczyznę, trzeba być dumnym patriotą, inaczej jesteś zerem, outsiderem, dziwolągiem, odludkiem i osrajdupą hipisem.

      A jak jesteś weganinem, to zapytają czy jesteś też gejem i przypną łatkę dziwaka, żrącego tylko trawę i dla odmiany marchewkę… Oglądasz naturę, ptaki- jesteś dziecinny, głupkowaty, masz się zająć pracą, tylko praca i praca, niewolnicza, w zamkniętej przestrzeni paskudnych, hałaśliwych maszyn. A ojciec każe mi być wdzięczny, bo załatwił robotę, bo to skarb, bo są gówniane pieniądze, czyli kawał papieru i metalowych krążków. A jak coś nie pasuje to koniec, musisz się przystosować, zakładaj maskę, a ból i cierpienie zakryj dodatkową i jak chcesz to się zmul TV/ kompem/ netem lub onanizmem…

      JAK funkcjonować w tym teatrze/ maskaradzie/ planie filmowym/ gdzie absurd goni absurd, a wspólne dobra matki ziemi są ograbiane, sprzedawane, niszczone, a na koniec stawia się kupę betonu i stali i stwarza sztuczny dzień 24 godziny na dobę. Wszędzie absurd, zbędne oddzielanie się ludzi od siebie nawzajem i od natury, od naturalnego, zdrowego trybu życia, pogoń za pieniądzem i ciągle, byle do weekendu, byle wytrzymać do końca zmiany, byle do jakiegoś tam urlopu, byle do gównianych, kiczowatych, bezsensownych świąt, byle do… już sam nie wiem do czego.

      1. Pepsi Eliot 7 lutego 2018 o 21:01

        Masz rację, to wydaje się absurdalne, ale tylko wtedy, jak to oceniasz, porównujesz. Tak naprawdę wszystko co Ci potrzeba do szczęścia masz już przy sobie. Popatrz na ludzi wokół z miłością, bo oni tylko śpią. Dyro myśli że jest dyrem, więc kimś lepszym, bo nic nie kuma. On śpi. Kochaj ich, bo śpią, nie rozumieją co się z nimi dzieje. Żyją w programach swoich ego i sądzą, że przeżywają życie. Tymczasem nigdy ich nie ma teraz. Są w pogoni za lepszą przyszłością, albo rozpamiętują przeszłość. Przez sen żenią się, kopulują, przez sen zdobywają wykształcenie i zapierdalają w kółko nigdy do końca nie spełnieni. Bo ego nigdy na to nie pozwoli. Ludzie, którzy się budzą ze snu, widzą to i powinni zaakceptować ze zrozumieniem, kochać śpiących jeszcze bardziej, jak niedorozwiniętych, w malignie matrixu, niczego nie rozumiejących. I trzeba ich budzić, bardzo delikatnie. Nie za pomocą swojego ego, ale pomimo niego. Taki jest matrix.
        Gdy zaakceptujesz to co się dzieje, podniesiesz swoje wibracje, i zaczniesz spotykać coraz mniej ułomny matrix, aż nagle ludzie wokół Ciebie będą rezonować tak jak Ty.

    12. Odysiusz 7 lutego 2018 o 22:14

      Siemano, mam też ego, wiec sobie niech zatruka tu. Lubię patrzeć jak spierniczasz przed swoim ego. A spierniczasz w postaci pisania. I to całkiem nieźle i widowiskowo. I to jest kul. Lubie Twojego Świra. Choć tak naprawdę, ten świr to „normalność” jaka wić bowinna on daily basis. Serio. Czuję połączenie. Adię. PS> Sok z cytryny + oliwa daje rade. B complex tez wchodzi jak finlandia. Pozdrawiam serdecznie cieplutko

    13. Odysiusz po raz drugi 7 lutego 2018 o 22:20

      Wszystkie te literatury to takie mrożące krew w żyłach sterty powagi do rozważania przy rafinowych świecach. Twórczość Castanedy chciałbym zapytać czy jest Ci znana. Jeśli nie, to polecam. W odpowiednim momencie ofcours.

    14. Marciocha 8 lutego 2018 o 20:48

      Świetne! Genialne!

      Kochana Pepsi! Błagam, wzbogać bloga o możliwość dodawania artów do ulubionych albo może nawet tworzenia własnych list, jak na YT… Niby próbuję je sobie po zakadkach gdzieś zapisywać, ale i tak częściowo gubię te najbardziej ulubione, a nie chciałabym zgubić żadnego 🙂 Pozdrawiam<3

      1. Pepsi Eliot 8 lutego 2018 o 21:30

        <3

    15. Mo Nika 8 lutego 2018 o 20:54

      Ciekawa rozmowa, może komuś się spodoba: https://www.youtube.com/watch?v=-ihwMASlYJo Pozdrawiam wszystkich 🙂

    16. IJK 8 lutego 2018 o 21:52

      Czy mogę zadać pytanie niezwiązane z tematem głównym? Dzieci złapały coś w szkole. Między jednymi wymiotami a drugimi syn zapytał, po co jest taka choroba. Ktoś umie odpowiedzieć?

      1. Pepsi Eliot 8 lutego 2018 o 22:29

        nie ma po co pytać, to pewne

        1. IJK 8 lutego 2018 o 22:44

          On ma 7 lat i po raz pierwszy w życiu wymiotował. Nie przekonało go, że „tak po prostu jest”. Chciałby wiedzieć, po co jest taki tryb chorowania.

      2. grzegorzadam 9 lutego 2018 o 06:47

        pozbywanie się niedobrych ”zarazków” krótko mówiąc.

    Dodaj komentarz